Ogromne UFO w kształcie litery T zarejestrowane w okolicy Słońca

Kategorie: 

Źródło: kadr z YouTube

Co jakiś czas pojawiają se doniesienia o pojawiających się w okolicy Słońca dziwnych anomaliach widzianych na zdjęciach z koronagrafów. Należące do NASA kosmiczne obserwatorium solarne SOHO dostarczyło 12 kwietnia kolejne niezwykłe zdjęcie przedstawiające obiekt w kształcie litery T uchwycony w pobliżu tarczy słonecznej.

 

Tego typu obserwacje są na porządku dziennym i niektórzy specjalizują się w wyszukiwaniu kolejnych anomalii w pobliżu tarczy słonecznej. Pojawiają się nawet teorie spiskowe wedle których NASA monitoruje nie tylko Słońce, ale też "ruch" w jego okolicy. Wedle tej teorii Słońce jak i każda gwiazda jest rodzajem gwiezdnych wrót przez które da się przemierzać galaktykę szybciej niż konwencjonalnie. Podobną rolę mają tez pełnić centralne czarne dziury, które są w tej teorii czymś w rodzaju transportowych hubów pozwalających na zmianę galaktyki.

 

Innymi słowy ludzie ci wierzą, że kolejne anomalie słoneczne to realne pojazdy wylatujące i wlatujące do Słońca. Popularyzatorem tej teorii jest Nassim Haramein. Podpierając się licznymi filmami nakręconymi za pomocą koronagrafów NASA wskazuje on na konkretne ujęcia, na których jego zdaniem widać obiekty tylko oficjalnie zwane "kometami". Jego teoria idzie dalej. Uważa on, że miejscami, przez które przelatują obce statki są plamy słoneczne, a widocznym skutkiem odbywanej podróży są rozbłyski słoneczne.

Według NASA są to oczywiście nonsensy, a anomalie takie jak ta zaobserwowana 12 kwietnia to tylko błędy matrycy, których zdarza się całkiem sporo. Mimo to grono zwolenników teorii o pojazdach w okolicy Słońca wcale nie maleje na przestrzeni ostatnich lat.

Zobacz również:

//innemedium.pl/wideo/slonce-planety-moga-byc-czescia-miedzygalaktycznej-sieci-transportowej

//innemedium.pl/wideo/artefakty-prekolmbijskie-calakmul-moga-dowodzic-paleokontaktow-obcymi

//innemedium.pl/wideo/slonce-jako-gwiezdne-wrota-podrozy-miedzygwiezdnych

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Aliens666

Skąd wiesz, że mi to sięśniło

Skąd wiesz, że mi to sięśniło a można powiedzieć że tak jakbym tam był. Te olbrzymie statki pojawią się na orbicie Ziemi. Wielkość ich spowoduje że słońce straci swój blask a na Ziemi spowodują bardzo silne trzęsienia. Wszystko obróci się w gruzy. Cześć ludzi zostanie zabranych do tych statków a następnie z orbity Ziemi spalą ją. Wszystko co jest na Ziemi zniknie zostanie spalone. Tak jak po legendarnym potopie przeżyje tylko garsta ludzkości zakopana w rozpadlinach Ziemi. Ziemia zmieni swoje położenie, zmieni się klimat. To oni sami odbudują tą Ziemię, sprawią, że zazieleni się nową roślinnością i zwierzętami. Powstanie nowy człowiek inny niż my dzisiaj, który będzie zmienny na pograniczu ducha i materi, będziemy mogli przybierać inne postacie. nie będzie już starców ani śmierci, będziemy podróżować po wszechświecie i innych wymiarach. Władcy mocarst wiedzą o tym, że Ziemia zostanie spalona

Portret użytkownika Dżolka

Czyli zgodnie z tym co

Czyli zgodnie z tym co napisałeś, przeżyją tylko gady i semici schowiani pod ziemią w tych aglomeracjach, które cały czas drążą supermaszynami od dziesięcioleci? 

Portret użytkownika kałkangura

robercie, ten tekst jest tak

robercie, ten tekst jest tak płytki, że nie sposób tak na poważnie go analizować. menisk wypukły z totalnmi bzdurami zafundowałeś. Oj Robert Robert, przykro na to patrzeć i czytać. Komentarze ludzi są miażdżące i wynika z nich, że tylko ty "to kumasz". Więc ty jesteś mądry a inni głupi albo wszyscy są mądrzy a ty głupi. Przychylam się do tego, że nie jesteś z większością mądrych i półmądrych ale na pewno w tym gronie "naszym" (nie twoim) nie ma głupich;)
Baw się dobrze, Przypominasz mi typowego domatora, co słodząć kawkę musi zakręcić 5 razy w lewo i pięć w prawo. Dzieńświra, chłopie;)

Portret użytkownika Lobo

Wydawałoby się, że naukowcy

Wydawałoby się, że naukowcy nie mogą ustalić który model wszechświata jest najlepszy (już nie chcę pisać, że słuszny, bo to raczej bez sensu). Absolutny centryzm Ptolemeusza czy Kopernika jest nie do odróżnienia od mieszanego centryzmu Brahego i jakiekolwiek innej mieszanki. Galeliuszowe transformacje pozwalają przeliczyć obserwacje z jednego centryzmu na drugi i nie ma na to rady - jeżeli tylko prędkość światła jest nieskończona. Myślę, że dopiero obserwacja skutków działania znanych sił pozwala wybrać właściwy centryzm - czyli dopiero
Newton był pierwszym który mógł ustalić właściwy centryzm, ale niestety tego nie uczynił. Zdajemi się, że Newton znał wyprowadzenie praw Keplera z równań różniczkowych ruchu planet i to chyba jest jedyny sposób na selekcje najlepszego centryzmu. A poza tym to teoria Newtona jest fałszywa, teoria względności jest dokładniejsza. Teoria Newtona jest tylko znakomitym przybliżeniem. Co nie oznacza, że Albert Einstein miał w 100% rację. Właśnie czytając przeróżne obcojęzyczne publikacje natknąłem się na prace podważające jego teorię, które otwierają drogę do nowego centryzmu, a jest nim niebo-centryzm.
Sam pomysł, że nasza Ziemia jest w środku pusta, a my wraz ze Słońcem, Księżycem, oraz gwiazdami znajdujemy się we wnętrzu „pustej” kuli, brzmi zupełnie jak szaleństwo. Niemniej jednak konfrontacja z tym poglądem jest fascynująca i daje nowe impulsy do przemyśleń o prawdziwości owej teorii.
Przyjmijmy, że cały widoczny wszechświat jest o wiele mniejszy, niż się powszechnie uważa. Ludzkość żyje po wewnętrznej stronie skorupy próżnej w środku Ziemi; w jej wnętrzu znajduje się ciemna sfera niebieska, wokół której obracają się luźno z nią połączone punkty świetlne. Tworzy to w rezultacie, tzw. wszechświat ułudny (będący czystym złudzeniem). "Gwiazdy" widziane na niebie są oczywiście niewielkimi punktami światła przymocowanymi do sfery niebieskiej tego ułudnego wszechświata. Słońce ma zaledwie dwa kilometry średnicy, planety zaś, bardzo małe, krążą wokół centralnej sfery. Noc zapada wtedy, gdy Słońce znajduje się po drugiej stronie tego "wszechświata", a to, czy widoczny jest na nocnym niebie Księżyc i planety, zależy po prostu od
ich położenia względem obserwatora i sfery centralnej. "Jeśli Księżyc znajduje się w środku naszej Ziemi, to rzeczywiście byłoby mało miejsca dla nas!" "Być może Księżyc, Słońce, planety, i gwiazdy są znacznie mniejszy niż przyjmujemy!" Ale podobno ludzie byli na Księżycu, okrążyli go wielokrotnie, oraz go skartografowali! Tak lub
podobnie mogłyby rozpocząć się dyskusje o niebo-centrycznym modelu wszechświata. Często nieświadomie, kierujemy się założeniem, że przestrzeń kosmiczna jest jednorodna i izotropowa, tzn. w każdym kierunku i na każdą odległości posiada te same właściwości fizyczne. Dla przypomnienia: Szczególna teoria względności Alberta Einsteina opiera się na dwóch postulatach.
1. Zasada względności: wszystkie prawa fizyki są jednakowe w każdym inercjalnym układzie
odniesienia.
2. Prędkość światła: prędkość światła jest taka sama w każdym inercjalnym układzie
odniesienia.
Ale nie mogłoby być tak, że na przykład długość obiektu ze zmianą lokalizacji zmienia swoja długość i objętość? Ale jeśliby nawet tak było, nie mieliśmy by szans na zarejestrowanie lub zmierzenie tego, ponieważ długość i objętość ciała w innym miejscu w kosmosie się jednakowo zmniejszy wraz z nasza miarą, np. naszą metrówka.
A gdyby jednak wyjść z następujących założeń:
Aksjomat 1: w modelu niebo-centrycznym skracają się odległości w miarę zbliżania się do centrum wewnętrznego kosmosu. W centrum każda długość zmniejszyłaby się do ZERA. Odległość do Księżyca zmniejszyłaby się z 384 000 km do 100 km od centrum i 6270 km do wewnętrznej powierzchni Ziemi, gdzie średnica Księżyca zmniejszyłaby się do 1 km. Astronauta znajdujący się na powierzchni Księżyca miałby wówczas wzrost około 0,5 mm, gdzie ów Astronauta nadal składałby się z tej samej liczby atomów. „Ale gdyby tak skierować wiązkę lasera w kierunku Księżyca i ta odbiłaby się od niego, ona musiałaby powrócić na Ziemie o wiele szybciej niż 2,5 s!”. Niepodważalny fakt, gdy wychodzimy z założenia, że prędkość światła „c” jest zawsze i wszędzie stała. Gdyby jednak wyjść znastępującego założenia:
Aksjomat 2: prędkość światła odpowiednio maleje zbliżając się do centrum Ziemi. W samym centrum prędkość światła wynosiłaby c = 0 m/s. Przez to, że w kierunku centrum wszystkie długości się zmniejszają i maleje prędkość światła, odnosimy wrażenie pokonywania odpowiednich odległości w tym samym czasie, co oznaczałoby:
obserwujący na wewnętrznej powierzchni Ziemi zmierzy zawsze i z każdego dowolnego punku na Ziemi taką samą prędkość światła. „Ok, teraz jest już jasne, dlaczego nigdy nie zobaczę Ziemi po przeciwnej stronie, gdyż prędkość światła w centrum wynosi zawsze 0 m/s. Ale dlaczego nie widzę z Warszawy np. Berlina lub
Nowego Jorku?”. Prostolinijność przebiegu światła w fizyce jest następująco zdefiniowana: „W prześwitującym
ośrodku jednorodnym światło rozchodzi się równolegle do linii prostych, zwane one są promieniami świetlnymi.” Ale jak rozchodzi się światło? Definiujemy:
Aksjomat 3: W ogólnie przyjętym sensie definicji przebiegu światła, światło rozprzestrzenia się zawsze prostolinijnie. W każdym innym przypadku światło rozprzestrzenia się po torach parabolicznych, zmierzając w kierunku centrum Ziemi. Te trzy założenia lub aksjomaty są wystarczające do opisania wszystkich procesów zachodzących w niebo-centrycznym modelu wszechświata.

Strony

Skomentuj