Mieszkańcy Indii, już od roku doświadczają ataków nieznanego stworzenia

Kategorie: 

Źródło: pixabay

Wschodnie prowincje Indii, już blisko rok zmagają się z napaściami nieznanej istoty, która atakuje tamtejsze zwierzęta hodowlane oraz pozbawia je narządów wewnętrznych. Co więcej, to nieznane dalej stworzenie czyni to z niemalże chirurgiczną precyzją i z jakiejś niejasnej przyczyny nie pożera całych zwierząt, ale jedynie wybrane organy. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że na początku tego miesiąca, stworzenie po raz pierwszy zaatakowało ludzi.

Wspomniany atak na ludzi, miał miejsce w okolicach 2 rano, 3 listopada 2018 roku. Zwierze, zaatakowało kilkunastu pracowników jednej z plantacji trzciny cukrowej. Z racji temperatury, wielu z nich zdecydowało się spać na świeżym powietrzu i to najpewniej dlatego zostali potraktowani jako łatwa zdobycz. Bestia, zaatakowała pod osłoną nocy i raniła wszystkich obecnych tam mężczyzn. Jeden z nich, został nawet przewieziony do szpitala po odniesieniu silnego uszkodzenia głowy i otrzymał 45 szwów.

Wszystkie osoby poszkodowane, zostały przewiezione do okolicznego szpitala Sassoon w miejscowości Pune. Miejscowe władze podejrzewają, że to niezidentyfikowane zwierze, może być leopardem lub hieną, jednak żadne z zeznań świadków nie potwierdziło tej hipotezy. Jedyne z czym zgadzają się wszyscy świadkowie to fakt, że zwierze było dużo większe od psa, co niestety nie daje dużego pola do manewru. Wersja z leopardem traci na znaczeniu, również dlatego, że najbliższa do miejsca zdarzenia dżungla znajduje się w odległości 12 kilometrów. Podczas gdy nie wyklucza to wcale takiego wyjaśnienia, to zdecydowanie zmniejsza jego prawdopodobieństwo. To samo tyczy się uznania tego zwierzęcia za hienę, ponieważ zazwyczaj nie atakują one śpiących grup ludzi i to na dodatek w pojedynkę.

Warto przypomnieć, że do tej pory ofiarą tego nieznanego stwora padały między innymi owce, kaczki, psy oraz koty. Najnowsze zgłoszenie jego aktywności pochodzi jeszcze z 26 listopada i wiele wskazuje na to, że seria ataków na zwierzęta we wschodnich Indiach, nie chyli się ku końcowi. Jedyny trop w tej sprawie, to odnalezione na kilku miejscach zdarzenia 7 centymetrowe ślady łap, które do tej pory nie zostały jeszcze dopasowane do któregokolwiek z drapieżników, żyjących w tamtym obszarze. A co za tym idzie, koszmar żyjących tam ludzi trwać będzie dalej. Żadne zwierze ani nawet człowiek nie jest bezpieczny dopóki lokalne władze nie zdołają złapać tej nieznanej istoty. Czy jest to więc jakiś dziki kot, duży pies czy też mityczna chupacabra? Nie wykluczone, że nigdy się o tym nie przekonamy.

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)

Komentarze

Skomentuj