Starożytna logoi spermatikoi

Kategorie: 

Źródło: popotopie.blogspot.com

Dlaczego przez tysiące lat ludzkość wiedziała o Stwórcy oraz Niebiańskich Inteligencjach ? Dlaczego obecna zbiorowość Synów Adamowych nie uznaje Super Inteligencji zdolnej do materializacji całych systemów słonecznych ? Co takiego się stało z naszą wiedzą o Nadprzyrodzonej Istocie, cudownie stworzonym życiu i pradawnych "zarodkach wszystkich rzeczy" (logoi spermatikoi)? 

Zasadniczo istnieją tylko dwa wyjaśnienia pochodzenia Wszechświata, życia i czło­wieka - naturalizm i nadnaturalizm. Wszystkie szczegółowe koncepcje są tylko odmianami tych dwu. Naturalizm to teoretyczne przekonanie, że materialna rzeczywistość jest wewnętrznie sensowna, że przyczyny zdarzeń i zjawisk przyrodniczych mieszczą się w samej przyrodzie.

 

Natu­ralizm jest więc materializmem. Najbardziej znaną odmianą naturalizmu jest wiara w ewolucjonizm. Przeciwne stanowisko, nadnaturalizm, uważa, że dla pewnych zdarzeń i zjawisk nie da się znaleźć przyczyny. Najbardziej znaną postacią nadnaturalizmu jest kreacjonizm - pogląd, że Wszechświat jako całość i pewne układy oraz struktury wewnątrz niego są wynikiem projektu, zamysłu, zamiaru, celowego działania nadprzyrodzo­nego Stwórcy, który ingeruje bezpośrednio w bieg zdarzeń Wszechświata.

Pierwsza połowa XX wieku charakteryzuje się niemal całkowitym zanikiem starożytnego kreacjonizmu — poglądu, który wpływał na myśl biologiczną czy szerzej: naukową przez całe tysiąclecia. Upadek kreacjonizmu wśród uczonych i warstwy ludzi wykształconych rozpoczął się dość gwałtownie, wkrótce po opublikowaniu głównego "nowoczesnego dzieła" Darwina. Poglą­dy kreacjonistyczne zostały zdyskredytowane do tego stopnia, że przez następne dziesięciolecia słowo „kreacjonista" stało się synonimem wyrażenia „najczęściej niewykształcony człowiek", "oszołom", "nawiedzony", czy "ciemnogród".

 

Sytuacja zaczęła się zmieniać od wczesnych lat 1960-tych, a dokładniej od wydanej w 1961 roku książki Henry'ego M. Morrisa i Johna C. Whitcomba "The Genesis Flood" ("Potop z Księgi Rodzaju"). Przed opublikowaniem książki autorzy wysyłali jej fragmenty do znanych sobie pracowników naukowych i dyskutowali z nimi ich zawartość. To z tych nieformalnych recenzentów wyłoniło się parę lat później najbardziej dzisiaj znane i najliczniejsze (ponad 700 członków z ukończonymi studiami nauk przyrod­niczych) towarzystwo kreacjonistyczne, Creation Research Society.

 

Odtąd po wielu dziesiątkach lat ustępowania kreacjonizm zaczął się umacniać i roz­szerzać swoje wpływy wśród najznakomitrzych naukowców, ca zaowocowało wzmożoną propagandą ewolucjonistyczną, która jest obecna dosłownbie wszędzie. Strach establiszmentu jest tak wielki, że wszelakie informacje, albo filmy są ogólnie blokowane, dostępne jedynie w niszowych nakładach, czy w jeszcze wolnym internecie. 

 

Dlatego chcielibyśmy państwu zaproponować tu szczególny model myślenia, lub analizy danych. Zaprezentujemy coś, co jest nie tylko wspaniałe, ale naszym zdaniemj bardzo ważne dla naszej duszy/umysłu, poddawanej/atakowanego przez "duchy zwodnicze i nauki demonów" - 1 List do Tymoteusza 4:1 Sir Fred Hoyle i Chandra Wickramasinghe argumentowali w swojej książce "Evolution from Space" (Dent, London 1981), że pochodzenie życia musiało wymagać wcześniejszego istnienia jakiegoś rodzaju superinteligencji będącej źródłem pierwotnej informacji biologicznej. Inteligencja ta zaprojektowała enzymy i inne cząsteczki żywej komórki. Hoyle i Wickramasinghe utrzymują, że ewolucja pierwszego życia na Ziemi w bardziej złożone formy nie mogłaby nastąpić bez dopływu wcześniej ukształtowanego materiału genetycznego z jakiegoś pozaziemskiego źródła.

 

Karol Darwin pisał krótko o możliwym chemicznym pochodzeniu życia, ale była to raczej spekulacja, gdyż nie była wówczas jeszcze dostępna konieczna informacja biochemiczna, pochodząca z zaawansowanych mikroskopów atomowych, jak i innych wynalazków XXI wieku. Pomimo faktu, że użył terminu "Stwórca" na oznaczenie źródła pierwszego życia, wnioskował, iż przyszłe badania mogą dostarczyć wiedzy wskazującej na samoistne i bezcelowe powstanie istot żywych (nazywane ewolucją). 

 

Podstawą dla nowoczesnych prac eksperymentalnych nad chemicznym pochodzeniem życia jest hipoteza Haldane'a-Oparina. W ciągu sześćdziesięciu lat po obaleniu przez Pasteura rzekomego spontanicznego powstawania zarazków dokonał się wielki postęp w dziedzinie chemii organicznej, biochemii, geologii, astrofizyki i biologii komórki. W rezultacie rosyjski biochemik A.I. Oparin oraz angielski biochemik J.B.S. Haldane  zaproponowali nową fantastyczno-"naukową" koncepcję spontanicznego powstania pierwszego życia na Ziemi.

 

Zamiast nagłego i bezcelowego pochodzenia w pełni ukształtowanych organizmów z nikąd, z nicości,  zaproponowali oni, że pierwsze żywe komórki powstały podczas długiego, wieloetapowego procesu przedbiologicznej chemicznej ewolucji, która się rozpoczęła z pojawieniem się prostych gazów w pierwotnej atmosferze Ziemi. Problemem związanym z tego typu teorią jest ten, który wskazuje na inteligentną przyczynę samorganizacji planety Ziemia oraz, co równie problematyczne, całego dobrze zaprojektowanego Układu Słonecznego, bez którego krucha Ziemia nie mogła by istnieć !

 

A przecież pozostaje jeszcze zagadka zgromadzenia tak dużej ilości wody, niezbędnej do wspomnianych procesów, czy obowiązkowego konstruowania całej skomplikowanej atmosfery, (odpowiedniej ilości gazów-ich bardzo dokładnych proporcji !) bez której nie jest możliwe istnienie super złożonych żywych organizmów, w tym inteligentnych. Wszystko to, jeśli wierzymy w mit ewolucji, podkreślmy bardzo mocno, musiało się dziać z pogwałceniem najważniejszego II Prawa Termodynamiki, zaprzeczajacego samoistnemu wzrostowi złożoności, czyli zmiejszaniu się entropii ! Z jakiej przyczyny, albo jaka przyczyna, i dlaczego, mogła odwrócić najbardziej powszechny proces rozpadu, a w to miejsce zamontować magiczne samo złożenie się ekstremalnie skomplikowanych żywych systemów ?! W teorii Oparina pierwotna atmosfera Ziemi składała się z takich gazów jak metan, etan , amoniak , para wodna , siarkowodór  i wodór cząsteczkowy . Teoria ta zakładała, że nieobecny był tlen cząsteczkowy . Oparin sądził, że (proszę zwrócić uwagę "sądził", to znaczy "podejrzewał", a właściwie wymyślił sobie taką możliwość !) różne źródła energii spowodowały, iż wspomniane gazy reagowały tworząc bardziej złożone substancje organiczne formując magiczną "zupę organiczną" !

Biomonomery, albo biomolekuły, przypuszczalnie(podkreślmy słowo "przypuszczalnie) łączyły się razem tworząc pierwsze białka, kwasy nukleinowe i inne biopolimery. Następny etap w tej hipotetycznej kompleksyfikacji związków węglowych polegał na łączeniu się cząsteczek polimerycznych w mikroskopijne jednostki zwane "protokomórkami". Oparin sugerował, że taki proces mógł zachodzić wzdłuż wybrzeża albo w płytkich stawach. Rywalizacja między protokomórkami (skąd się wzięła u bezmózgich protokomórek chęć "rywalizacji" ?!, przecież to jeszcze prymitywniejsze organizmy niż "komórki" ?!) przypuszczalnie doprowadziła do ukształtowania się pierwszych żywych komórek. Wierzono(kolejny raz podkreślmy to słowo), że cały proces od pierwotnych gazów do protoplazmy miał zająć setki milionów lat. 

 

Aby stestować hipotezę Haldane'a-Oparina Stanley Miller umieścił metan, amoniak, parę wodną i wodór cząsteczkowy w zamkniętej szklanej aparaturze, by symulować hipotetyczną pierwotną atmosferę Ziemi (Co zrobił Stanley Miller ? Dodał do systemu własnej inteligrncji, czyli zmniejszył entropię ! Sam eksperyment się nie stworzył, musiał być przeprowadzony przez inteligentną istotę !)Do tych gazów dołączono źródło energii (wyładowania elektryczne) i analizowano powstałe produkty chemiczne (Dlaczego nie powstały same z siebie ?). Miller znalazł niektóre z aminokwasów występujących w białkach. Późniejsza praca Millera i wielu innych wykazała powstawanie małych ilości licznych związków organicznych obejmujących wiele prostych związków biochemicznych. W pewnych eksperymentach powstawały mikroskopijne "protokomórki".

 

Wielu sądzi, że symulacyjne eksperymenty Millera i inne podobne typy eksperymentów stanowią mocne empiryczne poparcie dla naturalistycznego pochodzenia życia, ("naturalistycznego", czyli takiego, które opisuje przyrodę jako inteligentny samoistny bez strukturalny kwantowy byt, zdolny do samokreacji !). Jednak większość z założeń hipotezy Haldane'a-Oparina jest niespójna z dostępnym świadectwem empirycznym, to znaczy z naukowymi dowodami. Na przykład mamy obecnie świadectwo pochodzące z najstarszych skał, że pierwotna atmosfera Ziemi miała znaczne ilości Tlenu (Patrz "Sklepienie ochronne nad Ziemią przedpotopową").

Ponadto nie mamy żadnego geologicznego świadectwa, że istniała "organiczna zupa". Nie ma geologicznych etapów po­średnich ani „na wpół gotowych" zwierząt, nawet jeżeli znaleziono latające jasz­czurki z piórami. Wszystkie istoty zdają się być idealnie rozwinięte. Nie znajduje­my również żadnych prototypów - istot przejściowych, doświadczeń, czy prób, bądz eksperymentów "inteligentnej ewolucyjnej materii" !

 

Jest prawdopodobne, że każdy ze związków biochemicznych ukształtowanych w pierwotnej atmosferze lub oceanach zostałby zniszczony przez te same źródła energii, jakie doprowadziły do ich powstania. W eksperymentach Millera powstałe twory były chronione w specjalnej pułapce nie mającej wyraźnego odpowiednika w przyrodzie. Eksperymenty Millera nie dają żadnej wskazówki, dlaczego materia ożywiona woli lewoskrętne aminokwasy. Wszystkie produkty tych eksperymentów są dokładnie racemiczne, tj. są mieszankami składającymi się w połowie z form lewoskrętnych i w połowie z form prawoskrętnych. Naturalne tendencje chemiczne materii organicznej stale produkowały składniki racemiczne.

 

Wielu badaczy usiłowało znaleźć wiarygodne warunki naturalne, w których gromadzenie się lewoskrętnych aminokwasów miałoby przewagę nad gromadzeniem się ich prawoskrętnych odpowiedników, ale wszystkie takie wysiłki zakończyły się niepowodzeniem. Dopóki nie rozwiąże się tego kluczowego problemu, nikt nie może mówić, że znaleźliśmy naturalistyczne wyjaśnienie dla pochodzenia życia. Biopolimerów takich jak białka i kwasy nukleinowe nie wykrywa się w tego typu aparaturze ! 

 

W centrum aktywności molekularnej wszystkich żywych komórek znajduje się magazynujący i przekładający informację biologiczną mechanizm kodowania genetycznego i syntezy białek. Wśród tych białek są aminoacylsyntetazy, enzymy łączące różne aminokwasy z odpowiednimi dla nich cząsteczkami przenośnikowego RNA. Jeśli zabraknie nawet jednego z tych enzymów, synteza białka nie nastąpi. Kod genetyczny jest faktycznie odczytywany przez aminoacylsyntetazy, gdyż dopasowują one aminokwas do cząsteczki jego własnego transferowego RNA.

 

Jeśli cofniemy się w przeszłość do pierwszej chwili, gdy zaczął funkcjonować domniemany mechanizm syntetyzowania białka, stykamy się z problemem pochodzenia koniecznych aminoacylsyntetaz. Skąd się wzięły te białka, zanim powstał system syntetyzowania białek? Można postulować, że konieczne białka ukształtowały się abiotycznie w pierwotnym oceanie, ale nie istnieje żadne eksperymentalne świadectwo dla takiego postulatu. Prawdopodobieństwo przemawiające przeciwko zajściu takiego procesu jest niewiarygodnie wielkie, brak też jest danych eksperymentalnych. 

 

Jak powstała informacja biologiczna? W tym miejscu pomocne będzie wspomnienie często cytowanej analogii między informacją biologiczną a drukowaniem. Twierdzenie, że funkcjonalne polinukleotydy (kwasy nukleinowe) mogą się spontanicznie ukształtować, jest równoważne twierdzeniu, że farba drukarska i papier zadrukowanej strony mogą same zorganizować się w sensowny tekst, czyli że chemiczne i fizyczne własności farby drukarskiej na powierzchni papieru powodują, że farba organizuje się w zrozumiały ciąg liter - mamy więc tu samoistne samopisanie - sprzeczne z II Zasadą Termodynamiki ! Wcześniej istniejący sensownie zaprojektowany typ został inteligentnie przygotowany, by ukształtować tekst. Informacja ta została nałożona na materię z "zewnątrz".

 

Pochodzenie drukowanych tekstów, urządzeń technicznych i systemów biomolekularnych wymaga inteligentnego projektu i inżynierskiej wiedzy. W każdym z tych przypadków charakterystyczny porządek systemu musi być nałożony na materię "z zewnątrz". Kreacjonistyczne ujęcie pochodzenia życia oparte jest na szczegółowej analizie informacji laboratoryjnej pochodzącej z biologii molekularnej, biochemii, chemii organicznej, eksperymentów symulujących ewolucję chemiczną, jak też istotnych aspektów fizyki, geologii, astrofizyki, teorii prawdopodobieństwa i teorii informacji.

Zanim przejdziemy dalej, wpierw należało by się zastanowić nad pochodzeniem złożonych związków organicznych, których źródłem są często żywe organizmy lub ich szczątki. Związki te są syntezowane przez żywe organizmy, lub pochodzą z ich rozkładu w środowisku naturalnym. Związki organiczne oczywiście mają pewne własności. Reagują one w pewien, ale nie inny sposób. Na przykład roztwór (czy nawet prawie sucha mieszanka) aminokwasów i cukrów ukształtuje niebiologiczną substancję melanoidynę; nie powstaną polipeptydy i polisacharydy. Metan, amoniak i para wodna bombardowane światłem ultrafioletowym utworzą małą ilość racemicznych aminokwasów; nie utworzą one - jak wspominaliśmy - aminokwasów zawierających nadwyżkę L-izomeru.

 

Kreacjoniści utrzymują, że badania laboratoryjne pokazały, iż prosta materia organiczna nie posuwa się ku stanowi ożywionemu; posuwa się ona w innych kierunkach, z których najważniejszym jest formowanie się niebiologicznego makromolekularnego (martwego) materiału. Jeśli materia i energia nie może się sama zorganizować w żywe komórki (nawet w ciągu milionów lat), to mamy prawo wątpić w możliwość zachodzenia makroewolucji !

 

Koncepcja ewolucji generuje kilka wielkich problemów, w tym pochodzenie człowieka od małp, pochodzenie bezkręgowców z jednokomórkowych organizmów z jądrem, oraz pochodzenie tych komórek z jądrem z komórek bez jądra. Ale największym problemem, z jakim styka się ewolucjonizm, jest pochodzenie nawet najprostszej formy życia z nieożywionych związków chemicznych. Przepaść oddzielająca życie od tego, co nieożywione, jest większa niż luka między pojedynczą komórką a człowiekiem.

Zagadka ta spowodowała, że ewolucjoniści zaproponowali wiele scenariuszy, z których żaden nie jest do końca zaakceptowany. Wskutek tego niektórzy (w tym laureat nagrody Nobla, Francis Crick) odrzucili myśl, że życie powstało spontanicznie na drodze czysto przyrodniczych procesów tutaj na Ziemi i zaproponowali, że życie powstało gdzieś indziej w Kosmosie i przybyło tu albo na meteorycie, albo w statku kosmicznym (UFO).

 

"Na dzień dzisiejszy na rynku idei naukowych nie ma żadnej spójnej teorii opisującej ewolucję chemiczną wiodąca do powstania pierwszej żywej komórki (abiogenezy) ani teorii ewolucji biologicznej – według przewidywań profesora Pawła Golika taka zostanie sformułowana dopiero za jakieś 10, 20, 30, lub 40 lat." - jeśli w ogóle.

 

Skamieniałości są jedynym bezpośrednim świadectwem, jakie ma znaczenie dla problemu, czy makroewolucja faktycznie miała miejsce. Karol Darwin i T.H. Huxley doskonale zdawali sobie sprawę z nieobecności form przejściowych w danych kopalnych znanych w ich czasach. W swojej książce "O pochodzeniu gatunków" Darwin napisał: "Dlaczego więc każda formacja geologiczna i każda warstwa nie jest zapełniona takimi pośrednimi ogniwami? Geologia z pewnością nie ujawnia żadnego takiego subtelnie stopniowanego łańcucha organicznego i jest to chyba najbardziej oczywisty i najgroźniejszy zarzut, jaki można postawić przeciwko mojej teorii. Wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest - jak sądzę - skrajna niedoskonałość danych geologicznych." Darwin długo wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem dane kopalne są wysoce fragmentaryczne i niekompletne. Studenci często są zaskoczeni, kiedy się dowiadują, że ponad 120-letnie badania paleontologiczne nie dostarczyły żadnej znaczącej liczby "brakujących ogniw" i że istnieją powody, by wątpić w status pośrednich ogniw tych kilku przypadków, jakie odkryto, dlatego harwardzki paleontolog, Stephen J. Gould, mógł napisać: "Nadzwyczajna rzadkość form przejściowych w danych kopalnych trwa w paleontologii jak jakaś tajemnica handlowa. Drzewa ewolucyjne będące ozdobą naszych podręczników mają dane tylko na końcach i miejscach wyjściowych gałęzi; reszta jest wnioskowaniem - chociaż rozsądnym, ale jednak nie świadectwem skamieniałości." A Steven Stanley, paleontolog na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, pisze: "(...)pomimo szczegółowego zbadania plejstoceńskich ssaków Europy nieznany jest ani jeden poprawny przykład filetycznego (stopniowego) przejścia od jednego rodzaju do innego". Podobne stwierdzenie można wygłosić o prawie każdej grupie organizmów reprezentowanych w danych kopalnych włączając bezkręgowce i rośliny. Dane kopalne nie tylko ujawniają systematyczne luki. Większość form kopalnych pojawia się nagle w tych danych, pozostaje w istotny sposób bez zmian przez miliony lat (zakładając, że konwencjonalna chronologia jest poprawna), i wówczas nagle znika.

Jak magicy od ewolucji wyjaśniają tę nadzwyczajną sytuację? Stojąc przed wyborem zaprezentowanym przez dane kopalne coraz większa liczba ewolucjonistów przyjmuje nową, bardziej fantastyczną wersję teorii ewolucji. W tym ujęciu większość populacji organizmów w danym czasie nie ewoluuje, ale pozostaje w stazie, czyli w równowadze genetycznej, by nagle, za pomocą nieznanej nam inteligencji i jej mocy przeobrazić się w innego stwora ! To nowe ujęcie mocno sprzeciwia się przekonaniu Darwina, że potencjalnie wszystkie naturalne populacje stale powoli ewoluowały.

Nagle, z nieznanych powodów, małe, peryferyjnie izolowane populacje danego gatunku, szybko ewoluują w nowy gatunek, z którego tylko kilka egzemplarzy przeżywa, a być może tylko jeden. Odnoszący sukces nowy gatunek zwiększa liczbę swoich egzemplarzy i pozostaje w stazie przez długie okresy czasu, w czasie których prawdopodobieństwo ich fossylizacji [inaczej powstania skamieniałości] jest dość wysokie. 

Ale w trakcie faktycznego przejścia od jednego typu organizmu do innego ewoluujące populacje są tak małe i tak szybko się zmieniają, że nie pozostawiają żadnych skamieniałości dokumentujących to przejście. Innymi słowy w tej nowej teorii postuluje się, że proces makroewolucji nie pozostawia bezpośredniego świadectwa swego występowania. W ten sposób nie mamy nadziei na znalezienie świadectwa, jakiego potrzebujemy do uzasadnienia teorii ! Tę dziwną ideę nazywa się teorią przerywanej równowagi (punctuated equilibria).

Dane laboratoryjne i argumenty teoretyczne dotyczące pochodzenia pierwszego życia prowadzą do zwątpienia w ewolucję kolejno po sobie następujących form życia. Dane kopalne i inne linie świadectwa stanowczo potwierdzają to podejrzenie. Krótko mówiąc, kiedy całe dostępne świadectwo jest troskliwie oszacowane, to ewolucyjna opowieść o pochodzeniu wydaje się, delikatnie mówiąc, znacznie mniej prawdopodobna niż ujęcie kreacjonistyczne.

W dobie coraz sprawniejszej technologii badawczej nasze postrzeganie złożonych systemów życia wydaje się zmierzać do konkluzji o istnieniu Nadnaturalnej Super Inteligencji, zdolnej do tworzenia całych układów gwiezdnych, z dobrze dopasowanymi warunkami. Tego typu Istota posiada wspaniałe możliwości rozumu (Logos'u), czyli zdolności do operowania pojęciami abstrakcyjnymi, lub zdolności analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Logos jest terminem oznaczającym wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie, które widać w całej otaczającej nas przyrodzie. W filozofii chrześcijańskiej bywa utożsamiany z wypowiedzianym przez Boga Słowem, z którego wywodzi się świat, a czasem również z Jezusem Chrystusem.

Aetios z Antiochii (ur. ok. 300 w Celesyrii, zm. ok. 366), grecki filozof i historyk filozofii, twierdził, że zdaniem stoików "Bóg jest twórczym ogniem", co zbliża go do pojęcia logosu. Z drugiej strony stoicy mówili ponadto, że logos jest "zarodkiem wszystkich rzeczy", skąd pochodzi termin rationes seminales, czyli racje/wątki zarodkowe (łac. logoi spermatikoi), zaś u Diogenesa Laertiosa padają słowa, iż "Bóg jest nasiennym rozumem kosmosu" ("Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli." Ewangelia wg św. Mateusza 13:24), a to nas prowadzi do akceptacji tworzenia przez Super Inteligencję całych światów oraz zamieszkujących je istot, także rozumnych - anielskich. Tak potężna Istota jest jednocześnie najbardziej interesująca. Według starożytnego filozofa Zenona [...] logos rządzi zarówno w Kosmosie, jak i w człowieku oraz dostarcza nam klucza do uchwycenia nie tylko znaczenia świata, lecz także naszej duchowej egzystencji, jak również do poznania naszego rzeczywistego przeznaczenia."

Skoro dotarliśmy do tego momentu to czas ująć powyższe rozważania słowami ludzi uduchowionych, zakochanych w Super Intelekcie, posiadającym w sobie miłość, starożytni badacze Ducha Wszechmocnego oraz Jego Syna są w kontakcie z (kosmicznym) Duchowym Logosem, Stwórcą Wszechświata jak i innych światów Tritos Uranos. Przywołajmy więc tu starożytnego mistrza Dionizego Areopagitę:

"W ten sposób wyższa nad wszystko Boskość, którą wielbimy jako jedno i jako Trójcę, nie jest ani jednością, ani trójcą, ani czymkolwiek pojmowanym przez nas czy przez jakiś inny byt. Aby jednak prawdziwie uczcić tę najwyższą jedność i jej boską płodność, nazywamy to, co nie ma nazwy, boskimi imionami Trójcy i jedności i to, co nadsubstancjalne, imionami bytów. Ponieważ żadna jedność ani troistość, ani liczba, ani pojedynczość, ani płodność, ani nic wśród bytów, ani żadna znana wśród bytów rzecz nie odsłania tej tajemnicy, przekraczającej wszystko, i rozum, i intelekt, nadsubstancjalnie wyższej od Boskości — przekraczającej wszystko i wznoszącej się nad wszystkim.

Boga bowiem nie można ani nazwać, ani zrozumieć; On sam przebywa w nieosiągalnych przybytkach. Nie powinniśmy używać nawet imienia dobroci jako stosownego dla Niego, lecz pragnąc rozmyślać i mówić cokolwiek o tej niewyrażalnej naturze, musimy najpierw zaprzeczyć jej najbardziej znamienitym imionom. Tak więc choćby się zdawało, że jesteśmy w zgodzie z autorami Pisma w tych sprawach, niemniej jednak jesteśmy daleko od wyrażenia całej prawdy rzeczy. Stąd też nawet święci autorzy wybierali drogę wznoszenia się do Boga przez zaprzeczenie, podczas której dusza uwalnia się od przyrodzonych jej skłonności i przekracza każdy sposób pojmowania Boskości, od którego odległy jest Ten, co stoi ponad każdym rozumem i każdym imieniem, i każdą wiedzą — z którym na końcu tej drogi łączy się dusza w tym stopniu, w jakim jest do tego zdolna.

(...)Uczyń tak, odkrywając pewne rzeczy samodzielnie, a pewne otrzymując od innych, a wszystkie otrzymując z dobra; wtedy przekaż mi je. Niech ci nie sprawia trudności wyświadczenie dobra temu, który jest twoim przyjacielem, bo przecież sam widziałeś, że nie zatrzymaliśmy dla siebie żadnej ze świętych nauk przekazanych nam przez tradycję. Przeciwnie, przekazaliśmy i będziemy dalej udzielać tych wypełnionych prawdą pouczeń, zarówno tobie, jak i innym pobożnym osobom, jak długo będziemy zdolni o nich mówić jak należy i słuchać tego, co powiedziane, aby niczego niegodnego nie uczynić przeciw naszej świętej tradycji. Wszystko to się stanie, jeżeli nie wykażemy słabości w naszym pojmowaniu lub w wyrażaniu tych spraw. Niechaj się mówi o tych rzeczach tak, aby podobać się Bogu, i niech to zakończy nasze rozważania o inteligibilnych imionach boskich. A teraz, wiedziony przez Boga, przystąpię do Teologii symbolicznej"

Wczesny filozof i apologeta chrześcijański Justyn Męczennik utożsamił Logos z Jezusem Chrystusem. Dla obecności terminu logos w filozofii chrześcijańskiej kluczowe jest nawiązanie do Ewangelii św. Jana i do Psalmów, gdzie Słowo wymienione zostaje jako zasada stwórcza Kosmosu ! Św. Augustyn wprowadził pojęcie Logos do "kanonu" teologii chrześcijańskiej, pisząc o nim w swoich Wyznaniach.

"Trójco nadsubstancjalna i przenajświętsza, i nieskończenie dobra, przewodniczko chrześcijan w boskiej mądrości, prowadź nas na najwyższy, mistyczny szczyt Pisma, bardziej niż nie znany i wyższy nad światło. Tam proste, czyste i niezmienne tajemnice teologii kryją się w ciemności przewyższającej światłość, w głębi mistycznej ciszy; tam w niezgłębionym mroku promienieje całkowicie niepoznawalne i niewidzialne, to, co jest największą jasnością, nieskończenie napełniając oślepione intelekty blaskami przekraczającymi każde piękno." - Drugi cytat Dionizy Areopagita.

Zbliża się ufonautyczny neodarwinizm antychrysta

https://youtu.be/Rd3gI9C-574

Żelazna logika naukowca kreacjonisty - dr Thomas Kindell

https://youtu.be/BYKIYBsOoJk

Ocena: 

4
Średnio: 4 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Paweł

Ja w ciągu 21 lat

Ja w ciągu 21 lat przeczytałem dokładnie 127 książek o zjawisku UFO i obcych,niektóre nie wydane w Polsce,a niektóre tłumaczone ale nie wydane na papierze,do tego wszystkie numery kwartalnika UFO-64...wszystko to mam na półce do dziś,ale większych bredni niż te to nie czytałem,a ty ile przeczytałeś,jak taki mądry jesteś?

Portret użytkownika Joker

Relax, miałem podobny wpis, a

Relax, miałem podobny wpis, a przynajmniej część więc to pewnie było do mnie. Również mam sporo książek na koncie, może niekoniecznie tylko o ufo, różne ale jakoś nie ma to dla mnie znaczenia czy komuś się podoba czy też nie to co piszę. Takie zajęcie w wolnej chwili. Lunie ta stronę bo niektóre tematy są na prawdę ciekawe. Akurat nie ten, chociaż komuś pewnie się spodobal Smile autor trochę się na pracował to fakt. Moja pracę też nie zawsze chwalą i co z tego? Swoją drogą gdyby każdy robił tak że ma jakiegoś nerwa to odpala neta i jedzie po wszystkich jak leci haha kończy i znów jest normalny i opanowany. Czy to nie byłoby bardziej dobre niż złe? Smile tylko nie tyrajmy dzieci bo czasem mogą płakać Smile mój wpis może teraz spokojnie zbierać same minusy Smile

Portret użytkownika sio

To wróćmy zatem do żródła. Co

To wróćmy zatem do żródła. Co Jahve stworzył od czasu kiedy to się rzekomo objawił Abrahamowi? Zbiór bajeczek o żydach, którzy w niego wierzyli. A po co?

Aby ludzie przestali kochać Słońce, Matkę Naturę, Matkę Ziemię i tych,którzy potęgą ducha stworzyli pierwsze cywilizacje i zmieniali gatunki roślin i zwierząt.

Tych, których Bóg prawdziwy a nie jahve powołał do stwarzania nazwano bóstwami demonami. Prawdziwa technologia i wiedza nigdy nie zostanie przekazana ludziom dopóki wierzą w jahve,który nie jest żadnym bogiem.

Ludzkość żyje w piekle i nawet o tym nie wie bo wciska im się chłam boskości biblijnej opartej na czysto niewolniczej świadomosci. To tak jakby plankton twierdził,że jest wielorybem

Portret użytkownika sio

Tentego - czytałem i zdania

Tentego - czytałem i zdania nie zmieniam. Bóg nie stwarza niewolników i po tym poznaję, że Yahve to nie Bóg. Prawdziwa historia kończy się na Adamie i Ewie a to co było po nich nie jest warte uwagi czyli biblijne denne historyjki. Jak ktoś chce być mesjaszem dla innych- droga wolna. Kary boże zupełnie do mnie nie przemawiają. Modlitwy do Boga to wielkie nieporozumienie. Bo tylko w świadomości Boga zniszczenie jest jedynie drobną grą, kóra ma na celu jednych uśpić a innym dać świat. W niebie nie ma królestwa jakiegoś jezusa czy mahometa bo one tu były i skończyły się ISIS i pedofilstwem.

Religie to podpucha aby pozbyć się większości ludzi z ziemi

Portret użytkownika Piotrek

Najładniej zarządzanie

Najładniej zarządzanie światem jest opisane sanskrytem w wielu Puranach arysjkich (indyjskich). W skrócie do wniosku ostatecznego nastepują takie zdarzenia. Bóg Stworzyciel Brahma powstał z siły wybuchu (emanacji) ducha VISHNU w rozwidleniu kwiatu lotosu czyli po wybuchu naszej Galaktyki w centrum Sagittariusa tam skąd rozprzestrzenia się energia (ramiona naszej Galaktyki) spiralnie na zewnątrz kosmosu. Tam też Brahma przebywa do dziś bo trwa kolejny dzień jego życia. zaraz potem na początku zrodziło się z niego dzisięciu mędrców synów a nas dotyczy tylko Mariczi jego syn. I teraz gdybyśmy sobie wyobrazili kolejne oploty ramino z centrum Galaktyki od Drogi Mlecznej tam dzie żyje Marichi i dalszą częśc ramion to w kolejnych kręgach wyemitowanej Galaktyki promieniście od centrum do Układu Słonecznego coraz dalej od centrum na zewnątrz żyje linia urodzonych od Mariciego jego syn Kasjapa (to już wnuk Brahmy) i dopiero jego synem jest VIVASVAN Król Słońca zwany również Surja zarządzający tą gwiazdą i jego syn dzisiejszy MANU zarządzający naszym Układem Słonecznym ( to już pra pra wnuczek Brahmy) powtórzę kolejność NASZEJ RODZINY od Boga Sworzyciela Brahmy promieniście od centrum w kierunku Układu Słonecznego  ; Marici pierwszy z dziesięciu potem syn Kasjapa od Kasjapy ojca synowie rodzą się z bóstw żeńskich matek jak w normalnej RODZiNIE !!! NIe wymieniam a szkoda imion Królowych na poszczególnych etapach za mało mijesca. Potem Vivasvan syn Kasjapy i jego syn Vivaswatha zwany również Satjavrata nasz MANU zarządzający w tym rejonie Galaktyki. W czasie życia jednego dnia Brahmy Ziemią i naszym rejonem kosmosu zarządza 14 MANU. Nasz Manu Vivaswatha jest już siódmy (z 14tu) i dzisiaj przemija jego 28 czatrika a to jest 4.300.000 lat i tutaj JEST NAJLEPSZE każdy MANU zyje 71 czatriki czylu razy po 4.300.000 lat !!! To ile żyją istoty inteligentne w pełni emocjonalne poprzedzające MANU aż do Brahmy ??? Ziemią zarządza syn Manu Iszkwaku. No jak świat może być tylko przypadkiem i wszystko co się w nim dzieje ? No jak przypadkowo zawitała jakaś planeta do Układu Słonecznego i wg. wyliczeń już dawno pwinna uderzyć w ZIemię i nic takiego się nie dzieje !!! Bo to są wszystko inteligentne twory , ktoś zarządza Światem i Ziemią , ktoś dba o tych , którzy szanują tych co przekazali im życie w kosmosie , w którym są konkretne rody kolejnych bóstw i stworzeń w tym konkretne prawa przetrwania i nie ma miejsca na idiotyzmy i wymysły sztuczne teorie i głupoty za pieniądze ! Żeby zacząć to rozumieć polecam rzeźbę w Starym Sączu w kościele św Kingi u sióstr Klarysek , rzeźba wokół ambony z lewej strony, leżacy Maha Vishnu lotos wychodzący z jego pepka, w lotosie zarządcy MANU wpleceni w tą łodygę w rozwidleniu lotosu Brahma czerosapektowy emosjonalnie jak ludzie którzy rodza się na Ziemi sangwinikami, cholerykami, flegmatykami i melancholikami  nad amboną Jezus zyn Brahmy we wcieleniu sprzed 2000 lat ( ma swoje konkretne imię wcześniejsze jako SYN BRAHMY jest z nim  wspólistotny  w czasie). Rzeźba ze Starego Sącza jest datowana na 1647 rok. Taka sama ALE płskorzeźba jest w kościele Mariackim w Krakowie po prawej stronie u góry ołtarza Wita Stwosza, oko , które wie czego szuka znajdzie. No jak to wszystko może być dziełem przypadku, pochodzimy z konkretnej rodziny KOSMICZNEJ mamy praojców i naszego pra pra pra dziadka BRAHMĘ Boga Ojca Stworzyciela. Gdy Bóg odczuł , że już z tego coś rozumiemy usynowił nas !!! Jak dzisiaj można słuchać za przeproszeniem totalnych głupot jakiś wyimaginowanych uczonych i iluzjonistycznych teorii! No jak ! Pozdrawiam                  

Portret użytkownika yann

wydaje się, że takie samo

wydaje się, że takie samo "przypuszczam" wypowiadają OBYDWIE strony. no chyba,  że bóg to oczywista oczywistość i jako taka już jest dowodem. poza tym autor genialnie obala nieistniejące twierdzenia ( człowiek pochodzi od małpy?? tak mówią TYLKO kreacjoniści), pokazując, że nie zadał sobie trudu zapoznania z aktualnym stanem wiedzy. wiara zawsze jest na przeciwnym biegunie dla wiedzy, więc nikt wierzący nie zmieni barw. no chyba, że otworz oczy gdy straci wiarę.

Portret użytkownika baca

homoś nie odpowie, od bardzo

homoś nie odpowie, od bardzo dawna nie reaguje... zamknął się w sobie jak został za młodu porzucony przez księdza i od tamtej pory poświęcił oglądaniu internetu...

i czasami coś w nim ciekawego odnajduje a potem dzieli się z nami zdobytą wiedzą:

Portret użytkownika Joker

Ale ta łapa wygląda heh. To

Ale ta łapa wygląda heh. To jakby np grubas sobie pisakiem na brzuchu kaloryfer rypnal Smile mister universe normalnie hehe. Co do artykułu to myślałem że będzie ciekawy. Czytam czytam i nagle litery się pozmienialy w jakieś hieroglify hehe w tym sensie że znudzilo się to szybko. Niektóre są ciekawe i za krótkie a ten np jakoś tak nie do przejścia. To jak książka. Już po kilku stronach a czasem nawet i nie, wiadomo że będzie lipa.

Portret użytkownika Gal anonim

A Ty nawet nie przeczytałeś

A Ty nawet nie przeczytałeś całego tekstu a już wystawiłeś diagnozę, żaden lekarz tak nie robi a poza tym twój tekst jest żałosny tylko pokazuje jak jesteś spłycony, nawet sam nie napisałbyś nawet połowy co autor tego tekstu.

Portret użytkownika Joker

Dlatego też nie jestem

Dlatego też nie jestem lekarzem. Wielkie to szczęście dla pacjentów Smile splycony czy nie, tłumaczyć się z niczego i nikomu nie muszę. I tak dziwne że tu zajrzalem drugi raz. Moja plytkość mi na to nie pozwala Smile

Skomentuj