David Bowie przeprowadził egzorcyzmy swojego basenu

Kategorie: 

Źródło: YOUTUBE/DAVID BOWIE

Zapewne większość z was zna bardzo dobrze słynnego nieżyjącego już muzyka i piosenkarza, Davida Bowie'go. Jest to jedna z najbardziej znanych i ubóstwianych ikon muzyki rockowej, która podczas swojego życia zasłynęła nie tylko ze swojej twórczości. Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że swego czasu, był on żywo zainteresowany zagadnieniami UFO, zjawiskami paranormalnymi i okultyzmem. 

Odnosząc się do tej fascynacji nie należy nie wspomnieć iż Bowie, znacznie nadużywał narkotyków co nawet jego zdaniem znacznie wyolbrzymiało jego reakcje na niektóre zdarzenia i sytuacje życiowe. Historia o której tutaj mowa dotyczyła jednak nie tylko samego Bowie'go ale i jego najbliższego otoczenia.

Przechodząc już do rzeczy, należy wiedzieć że w latach siedemdziesiątych obsesja Bowiego na punkcie rozwoju duchowego i okultuzmu osiągała swój najwyższy punkt. Pojawiało się to nawet w jego muzyce tak jak np w utworze Quicksand z 1971. Odnosił się on między innymi do historii najsłynniejszego angielskiego okultysty Aleistera Crowleya. Bowie otaczał się wówczas wieloma "magicznymi" znakami, które miały chronić go przed czarną magią oraz psychicznymi atakami.

 

Dobrym źródłem na ten temat są zapiski jego ówczesnego menadżera Michaela Lippmana. Sam David Bowie mieszkał zresztą w jego domu i wielokrotnie intonował magiczne formuły, rysował okultystyczne symbole na ścianach czy też pogłębiał swoją wiedzę na temat wcześniej rzeczonego Aleistera Crowleya. Był to również okres życia muzyka, gdy ten znacznie nadużywał kokainy.

Oto co na temat Bowie'go z tego okresu mówił Glenn Huhges, basista zespołu Deep Purple: 

Miał skłonność do bardzo dziwacznych opowieści o Aleisterze Crowleyu, nazistach lub numerologii. Był całkowicie szalony. Wręcz maniakalnie. Nie mogłem za nim nadążyć. Cały czas był na krawędzi paranoi, a także mówił o rzeczach, o których nie miałem pojęcia.

Bardzo podobnie na jego temat wypowiadał się autor Marc Spitz, pisarz odpowiedzialny za książkę pt. Bowie: a Biography. Zgodnie z jego słowami:

Bowie siedział w domu ze stosem narkotyków na szklanym stole, szkicownikiem i masą książek. „Psychiczna samoobrona” Dion Fortune była jego ulubionym tekstem. Autor opisuje tę książkę jako „zabezpieczenie dla ochrony przed zjawiskami paranormalnymi”. Korzystając z tej i bardziej tajemnych książek o czarach, białej magii i jej wrogim odpowiedniku, czarnej magii, Bowie zaczął rysować ochronny pentagramy na każdej powierzchni.

Widzicie więc, że był to dość trudny czas dla Bowiego. Nie tylko uważał, że nieznani ludzie atakują go psychicznie, ale twierdził wręcz, że obce istoty podążają za nim, by go złapać. Podczas jednego z koncertów we wrześniu 1974 r. Bowie utrzymywał wręcz, że w tłumie fanów są kosmici którzy obserwują jego poczynania.

 

Znając kontekst stanu psychicznego Bowiego, można przejść do sedna dzisiejszego odcinka, a więc dziwnej historii dotyczącej jednego z jego domów. Muzyk mieszkał wtedy w Beverley Hills ze swoją żoną, Angie Bowie. W swojej książce Backstage Passes: Life on the Wild Side with David Bowie pisała o tym, jak Bowie był przekonany, że ich kryty basen został przeklęty, a sam diabeł wykorzystywał go jako portal do naszego wymiaru. Miał on utrzymywać że na własne oczy widział, jak Diabeł wynurza się z tafli wody przynajmniej raz.

 

Bowie był tak poruszony, że poszukiwał osoby która przeprowadziła by egzorcyzm na przydomowym basenie. Nie chodziło mu jednak o pomoc księdza a raczej kogoś z bliższego mu ideowo kręgu. Dlatego też skontaktował się on z kobietą o imieniu Walli Elmlark. Dziennikarką znaną między innymi z jej fascynacji okultyzmem i białą magią. Stąd też jednym z jej przydomków była "Biała czarownica" lub też "Rock'n Rollowa czarownica". Była ona również wiccancą i to właśnie dlatego Bowie liczył na jej pomoc przy egzorcyźmie.

 

Kobieta wyraziła chęć pomocy i przygotowała się do przeprowadzenia odpowiednich ceremonii. Czarownica wraz z Davidem Bowiem przystąpili do interesującego rytuału, który został opisany przez żonę muzyka.

Odpowiednie książki i rysunki zostały ułożone na dużej staromodnej mównicy. Zaklęcie zaczęło się i chociaż nie miałam pojęcia, co zostało powiedziane ani w jakim języku zostało to powiedziane. Nie mogłam powstrzymać narastającego we mnie dziwnego zimnego uczucia, gdy David powtarzał je w kółko. 

 

Nie ma łatwego ani eleganckiego sposobu na powiedzenie tego, więc powiem to wprost. W pewnym momencie rytuału woda w basenie zaczęłą się nagrzewać i wypuszczać bąbelki a sam basen zaczął się trząść. Było to na tyle niezwykłe, że w żaden sposób nie mogły tego wywołać filtry powietrza.

 

Kiedy David obserwował to z absolutnym przerażeniem, starałam się być nonszalancka mówiąc: „Cóż, kochanie, czyż nie jesteś mądry? Wygląda na to że działa. Coś sie dzieje, nie sądzisz? ”, Ale nie mogłam tego kontynuować. To było bardzo, bardzo dziwne ... Miałam problem z zaakceptowaniem tego, co widziały moje oczy. Oboje szybko opuściliśmy basen i David kazał mi od czasu do czasu sprawdzać jego stan. Przez następne czterdzieści minut nie spuszczałam z niego oka i nic niezwykłego się nie wydarzyło.

 

Zdecydowałam się jednak otworzyć jedne ze szklanych drzwi i ignorując spanikowane krzyki Davida podeszłam do krawędzi i zajrzałam do środka. Widziałam to, co widziałem. Nic nie może tego zmienić. Na dnie sadzawki znajdował się duży cień lub plama, której nie było przed rozpoczęciem rytuału. Miała kształt jakiejś bestii która spokojnie mogłaby pochodzić z podziemnego świata. Cień przypominał mi te pokręcone, udręczone gargulce krzyczące cicho z iglic średniowiecznych katedr.

 

To było brzydkie, szokujące, wrogie; przestraszyło mnie to. Nadal nie wiem, co mam myśleć o tamtej nocy. Jest to sprzeczne z moim pragmatyzmem i moją codzienną wiarą w integralność „normalnego” świata i bardzo mnie dezorientuje. Najbardziej niepokoi mnie to, że jeśli nazwałbyś tę plamę znakiem Szatana, nie widze sposobu abym mogła się z tobą kłócić.

Bowie i jego żona ostatecznie przeprowadzili się później z przeklętej rezydencji, ale wygląda na to, że cokolwiek próbowali, nie zadziałało, ponieważ kolejni właściciele najwyraźniej mieli podobne problemy w domu. Zgodnie ze słowami samej Angie Bowie:

David oczywiście nalegał, abyśmy wyprowadzili się z domu tak szybko, jak to możliwe, i zrobiliśmy to, ale słyszałam że kolejni najemcy nie byli w stanie usunąć cienia. Mimo że basen był wielokrotnie malowany, cień zawsze wracał.

To wszystko wydaje się dość interesujące, ponieważ, ponieważ jego żona także widziała to zjawisko. Trudno jest więc po prostu przypisać ten incydent stylowi życia Bowiego w tym czasie. Co takiego stało się w tym basenie? Czy jest to jedynie oszustwo sprokurowane przez dziennikarkę wiccancę czy też może faktyczny dowód na istnienie paranormalnych fenomenów? Odpowiedź na to pytanie tak jak bardzo często w przypadku takich zjawisk pozostaje poza naszym zasięgiem.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Skomentuj