Były pilot Obamy opisał swoje spotkanie z UFO

Kategorie: 

Były pilot prezydenta Obamy, Andy Danziger, zabłysnął w amerykańskich mediach, gdy opowiedział o obserwacji UFO, które napotkał w latach 80'. Pamiętny lot z Kansas do Iowa i miał miejsce w kwietniu 1989 roku. Danziger opowiedział o wydarzeniach w programie FOX & Friends.

 

UFO nie są już tematem tabu i przedmiotem drwin w mediach. Kiedy prezenter zapytał byłego pilota, dlaczego tak długo zajęło mu opowiedzenie o tym, co się stało, ten słusznie zauważył, że nie było wtedy żadnych formalnych procedur zgłaszania obserwacji UFO. Zamiast tego ludzie byli wyśmiewani, gdy o nich mówili, więc piloci w znaczącej większości nie chcieli ryzykować swojej kariery.

Oto co powiedział o  samej obserwacji:

„Osiągnęliśmy wysokość przelotową 15 000 stóp, i byliśmy otoczeni chmurami. Wtedy zauważyłem po swojej prawej stronie – byłem na prawym siedzeniu – biały dysk, ledwo widoczny za chmurami. To było trochę dziwne, ale jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania wielu rzeczy na niebie, więc kiedy widzisz coś niezwykłego, zaczynasz szukać logicznego wyjaśnienia. Pierwszą rzeczą, o której pomyślałem, było to, że to Księżyc. Tylko że Księżyc był po drugiej stronie nieba i definitywnie nie był w pełni. Więc to nie mogło być odbicie Księżyca.”

Pilot twierdzi, że ​​obiekt podążał za nimi lub przynajmniej dotrzymywał kroku towarzyszącemu mu samolotowi. Po około 40 minutach lotu, obiekt zmienił kształt i kolor.

„Podczas schodzenia nad Waterloo spojrzeliśmy w górę i zobaczyliśmy coś, co wyglądało jak gigantyczna czerwona kula nad chmurami”

Danziger, nie wie, czy widział to ktoś inny oprócz kapitana, który towarzyszył mu w kabinie. Piloci, zdecydowali się nie mówić o swoich doświadczeniach. Dzisiaj sytuacja drastycznie się zmieniła, a UFO nie są już spiskiem. Zjawisko jest teraz poważnie badane przez naukowcó, a światowe agencje kosmiczne stworzyły grupy, których celem jest rozwikłanie tej tajemnicy. Czym był obiekt widziany przez Danzigera? Nie wykluczone że odpowiedź na to pytanie nadejdzie już wkrótce.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Homo sapiens

UFO istoty to często POTWORY

UFO istoty to często POTWORY ! nie że zawsze, ale często ! Przeczytajcie...

'Przypadkowo trafiłem na ten artykuł i chciałbym w tym miejscu podzielić się pewną informacją dotycząca podobnego zdarzenia w tej okolicy.Obecnie mieszkam w Częstochowie lecz przed laty często bywałem w tamtych okolicach ze względów rodzinnych. (Sadów,Koszęcin,Lubliniec) Słyszałem kiedyś historię,która miała miejsce w pobliżu ośrodka nadawczego polskiego radia w Koszęcinie.Miało to miejsce w 1982 roku późną jesienią (w końcu listopada) Nie wiem czy to miało jakiś związek z radiostacją gdzie stały dwa maszty nadawcze a sama radiostacja była silnym ośrodkiem nadawczym lecz jeden z sąsiadów mojej cioci opowiadał,że kiedy wracał do domu w porze wieczorowej z pobliskiej rozlewni paliw zauważył dwie świecące na żółto kule światła,które lawirowały w pobliżu pola masztowego.W związku z tym obawiając się,że kule są efektem wyładowań elektrycznych postanowił zatrzymać się i przez chwile je poobserwować.Twierdził,że już kilka lat wcześniej kiedy uruchomiono obiekt nadawczy z masztami były kłopoty,ze względu na ogromne pole magnetyczne,które było efektem pracy nadajników na mocy maksymalnej. Wg niego stwarzało to zagrożenie dla rozlewni paliw gdzie dosłownie wszystko iskrzyło przy czynnościach związanych z napełnianiem i opróżnianiem cystern kolejowych.Kiedy zatrzymał swojego fiata i obserwował te obiekty nagle z drugiej strony nadleciał inny obiekt w kształcie rury lub walca.Wspominał,że pogoda tamtego dnia była bardzo ładna,brak opadów a nawet zachmurzenia wiec dobrze się mu przyjrzał.Walcowaty obiekt był zupełnie ciemny,leciał na wysokości ok 15-20 metrów w absolutnej ciszy. Nadleciał na pole masztowe i zawisł nieruchomo na kilka chwil.W tym czasie kule,które w dalszym ciągu lawirowały w pobliżu skryły się w koronach drzew pobliskiego lasu(miał wrażenie,że wylądowały na chwile w pobliżu drogi dojazdowej do ośrodka nadawczego.Po czym wzniosły się ponownie i zostały wchłonięte lub wleciały do tego rurkowatego obiektu.Po krótkiej chwili ciemny obiekt błysnął kolorem ciemno fioletowym i dosłownie rozpłynął się w powietrzu,Fioletowa poświata ,która wyglądała jak mgła lub smuga była widoczna jeszcze przez kilka sekund.Kiedy wszystko znikło i obserwator zajścia wsiadał do samochodu,nadjechała jakaś kobieta,która się zatrzymała obok.Była roztrzęsiona i przerażona gdyż jak twierdziła,że jadąc główną drogą (w stronę Lublińca) kilkaset metrów wcześniej przed wzniesieniem w pobliżu drogi dojazdowej do ośrodka zauważyła idące poboczem dzieci w czarnych płaszczach (tak twierdziła gdyż wzrost tych osobników mógł na to wskazywać,byli niscy,około 1.2 m.Kiedy zaniepokojona włączyła długie światła i zwolniła tych dwóch osobników wyskoczyło jej na środek drogi i odwrócili się twarzami w jej kierunku.Doznała wtedy przerażenia ponieważ to nie były dzieci jak jej się wcześniej wydawało tylko jakieś potwory.Istoty zaczęły się szybko zbliżać do jej trabanta i w tym momencie przerażona ich widokiem zaczęła uciekać.Wyminęła je i zatrzymała się dopiero obok stojącego samochodu sąsiada mojej ciotki,któremu opowiedziała tą historie.Po chwili rozmowy kiedy emocje i nerwy opadły ludzie Ci rozjechali się do domów.Ponoć było jeszcze kilku innych świadków tego zdarzenia,którzy również widzieli te lub podobne świetliste obiekty w okolicy ale z daleka.Do podobnego zdarzenia doszło ponoć kilka lat później (bodajże latem w sierpniową noc w 1987 lub 1988 roku.Zdarzyło się to również w pobliżu ośrodka nadawczego ale wtedy był widoczny tylko jeden cygarowaty obiekt,który pulsował białym stroboskopowym światłem przesuwającym się po całej jego długości i który bezgłośnie z niesamowitą prędkością przeleciał dwukrotnie nad tamtym terenem w ciągu kilku sekund.Być może,któryś z czytelników słyszało coś na ten temat i ma jakieś informacje dotyczące opisanych zdarzeń.''

Wszystkie osoby które były świadkiem tego zdarzenia proszę o kontakt [email protected] 

"Kiedy zaniepokojona włączyła długie światła i zwolniła tych dwóch osobników wyskoczyło jej na środek drogi i odwrócili się twarzami w jej kierunku.Doznała wtedy przerażenia ponieważ to nie były dzieci jak jej się wcześniej wydawało tylko jakieś potwory."

Wolski też mówił że ufo istoty z Emilcina to potworaki !

Te duchowe bitwy są obserwowane coraz częściej. Na razie nie dochodzi jeszcze do tak dramatycznych nadnaturalnych zdarzeń jak te z udziałem Ojca Pio, ale dla wprawnego chrześcijanina są widoczne, ktoś się za nimi kryje, tym wszystkim kierują odpowiednie siły, nieformalne i niewidzialne ośrodki. Gdy nadejdzie Dzień Pana zjawiska nadprzyrodzone z pewnością będą bardzo częste. Czy przybiorą obrót jak te, w których uczestniczył jeden z seminarzystów Ojca Pio ?
 

"...Jako mały przełożony grupy najmłodszych seminarzystów nie zauważyłem, że po wieczornym błogosławieństwie, jakie Ojciec dawał nam wszystkim, oni zatrzymali się jeszcze, prosząc o następne. Szczerze się poskarżyłem im i samemu Ojcu, twierdząc, że uważam za bezużyteczne i obłudne domaganie się drugiego błogosławieństwa. Ojciec obruszył się trochę i prosił mnie, bym złagodził osąd, ponieważ mogę tego pożałować. Nie ustąpiłem wobec jego kilkakrotnych próśb i również obruszony odszedłem, kierując się do celi, dziś zamieszkałej przez przełożonego klasztoru, aby położyć się spać. Ale zdarzyła się dziwna rzecz jak na piętnastoletniego chłopaka, gdyż nie mogłem zasnąć. Ojciec przychodził dwukrotnie, aby mnie odwiedzić, stale zalecając mi, bym się modlił. Mimo tych jego ojcowskich przestróg, dalej nie mogłem zasnąć. O północy, gdy zegar umieszczony na końcu głównego korytarza wybił godzinę dwunastą, zauważyłem dziwne zjawisko.
 

Ogromne i duszące ciepło, mdlący smród, kroki gołych stóp oraz przyspieszony i sapiący oddech. Chciałem krzyknąć i poruszyć się, ale ze strachu nie byłem w stanie ani krzyczeć, ani ruszyć się z zajętego miejsca. To zjawisko trwało ponad dziesięć minut. Wyraźnie słyszałem drapanie pazurami w pobliżu łóżka. Nie przesadzam: nic nie widziałem, ale wszystko mogłem czuć. Jakaś niewidzialna ręka wzięła obrazek Matki Bożej z Pompejów, który otrzymałem od Ojca, i rzuciła go o okiennicę małego okna mojej celi. Poczułem uderzenie, a rano w obecności Ojca Pio skonstatowałem, co się wydarzyło w nocy. Przerażony nie miałem odwagi wyjść z celi i nie ruszyłem się z łóżka, dopóki nie nastał dzień i nie usłyszałem pierwszych kroków na korytarzu. Nie ubierając się, w majtkach i podkoszulku, pobiegłem do celi Ojca, drżąc, płacząc i krzycząc, aby opowiedzieć o tym, co się wydarzyło, i aby prosić go, by odesłał mnie natychmiast do domu rodzinnego. Ojciec nie dał mi nic powiedzieć. Zrozumiał wszystko. Wstał i powiedział mi te słowa: „Dobrze, że tylko słyszałeś, a nie widziałeś". Dotknął mi głowy i nadgarstka i nie odsyłając mnie do mojej celi, posadził mnie na swoim łóżku. Zasnąłem od razu. On sam przyszedł mnie obudzić po śniadaniu. Kazał mi obiecać, że żadnemu z kolegów nie powiem o straszliwej i przerażającej nocy, i zapewnił mnie, że przeprowadzi mnie z celi do pokoiku, jak się trochę uspokoję. Od tamtej nocy pierwszym, który prosił o dwa błogosławieństwa, byłem ja..." Cytat z książki "Ojciec Pio i Szatan", str.63

 

"„Dobrze, że tylko słyszałeś, a nie widziałeś" Ojciec Pio widział sporo istot UFO ! Niektóre z nich to potwory i lepiej nie spotkać się z nimi ! Na szczęście jest Duch Święty Jezusa Chrystusa...

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Skomentuj