UFO wypatrzone w okolicy pożaru buszu w Australii

Kategorie: 

 

Jak wiadomo na półkuli południowej trwa lato. Jest to pora roku w trakcie, której panują tam ekstremalne temperatury. Upałom ponad 50 stopni Celsjusza towarzyszą gwałtowne pożary buszu, podczas jednego z nich zaobserwowano jakiś pojazd, który bynajmniej nie wygląda na śmigłowiec gaśniczy.

 

Obserwacja została dokonana 7 stycznia 2013 roku, ale przelot niezidentyfikowanego pojazdu został zauważony potem podczas kolejnego odtwarzania nagrań dokonanych tego dnia.

Obiekt, który widać na filmie odpowiada wyobrażeniu UFO obecnego w kulturze popularnej. Jest to, bowiem pojazd w kształcie spodka. Sam przelot trwa dosłownie dwie sekundy i zaczyna się po 20 sekundzie nagrania. Czy istnieje jakieś sensowne wyjaśnienie tego zjawiska? Czy mógł to być dron obserwacyjny australijskiego nadleśnictwa?

 

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika baca

no skoro wy żydzi nie możecie

no skoro wy żydzi nie możecie się doczekać od bacy odpowiedzi o CZŁOWIECZEŃSTWO to prosze bardzo specjalnie dla ciebie i Homosia obiecany news pt:
Czy Ziemię przed końcem świata jest w stanie ktoś uratować?
To tylko pozornie głupie pytanie, ponieważ jeśli tylko sięgnąć w przeszłość okazuje się że... tak.
Uff, radość, duża radość, bo zawsze, kiedy tylko jest potrzeba nagle pojawia się ktoś odpowiedni za pięć dwunasta. Noe, ten od arki, uratował sprawę na ostatni moment. Abraham, przecież uratował, Mojżesz dał radę, a nawet Bruce Willis, jak przyszło co do czego, w samą porę pojechał z wiertarką w kosmos i cały świat uratował przed zagładą. Źródła pisane, napisane, a nawet te które dopiero zostaną przez bajkopisarzy napisane, są przepełne superbohaterów ratujących ludzkość. Nie ulega wątpliwości że tacy jak Batman, Spiderman, Jehowa lub Bruce Willis jeszcze nie raz uratują świat. Chwała żydom za te ponadczasowe opowieści, wlewające struchlałym ze strachu ludzikom, te odrobinkę nadziei w ich przerażone serduszka.
Najnowszy superbohater – sławny i przezacny Super-żyd (!) tylko czeka aby uratować ludzkość.

obrazek pochodzi z: http://www.algemeiner.com/2010/04/19/kick-tuchas/screen-shot-5771-04-26-at-3-42-20-pm/
Jedno tylko w tych wszystkich opowieściach odrobinkę martwi. Otóż delikatnie mówiąc one wszystkie są nieco na bakier z prawdą historyczną. Poza tym jednak, że nie sposób je historycznie udowodnić, są naprawdę bez zarzutu.
Koniec świata jednakże jest zapowiadany jako realny. Każdy koniec świata, nawet ten ostatni sprzed miesiąca. Przecież do licha, nie tylko religie oparte na żydowskim pięcioksiągu zapowiadają apokalipsę. Zapowiadają ją także życzliwie finansowani przez sektor bankowy ekolodzy, jeszcze życzliwiej finansowani sataniści, świat muzułmański, ci którzy medytują i żebrają w intencji Buddy, astronomowie, geolodzy, wulkanolodzy, ludzie od tsunami i od masowych szczepień, jak również przeciwnicy energii atomowej. Wszyscy czarno to wszystko widzą a chyba najczarniej ci o przegrzanych z powodu efektu cieplarnianego makówkach.
Nawet papież i Stephen Hawking nie mogą spać spokojnie, bo się boją że po ich wspaniałe, cudowne i doskonałe ciała doczesne, spadną z kosmosu hordy dzikich najeźdźców aby je rytualnie pożreć.
I tu się pojawia drobny problem, no bo jakże miałby ten świat uratować ktoś z krainy fantazji? No w jaki sposób?
To musi być zatem ktoś z tego świata. No i kogo mamy pod ręką?
Benedykt tego przecież nie dokona bo nie ma już sił machać kropidłem jeśli mu geriatra nie podeprze ręki. Stephen Hawking również za daleko nie przegoni tych wszystkich drapieżnych kosmitów na tym swoim żałosnym wózku. Ekolodzy zajęci przecież są sprzątaniem świata z opakowań no więc nie warto im nawet zaprzątać głowy. Bankierzy natomiast nie kiwną palcem dopóki superbohater nie przedstawi im swojego poważnego biznesplanu na wniosku o kredyt. A sektor farmaceutyczny przecież  nawet nie chce uzdrowić świata, bo natychmiast straciłby hojnych abonentów.
No i bieda.
Gdzie by nie szukać nie ma nadających się superbohaterów.
Wszyscy ci sławni albo już nie żyją albo są na emeryturze albo się jeszcze nie zdążyli reinkarnowac lub powstać jako zombie. Ci najmłodsi: Batman, Superman, Super-żyd (z ilustracji) i Hulki przeróżne, którzy mogliby tego dokonać z łatwością, odpadają jednakże bo jak pamiętamy... pochodzą z krainy fantazji.
Nie ulega zatem wątpliwości, że nie uda się znaleźć realnego superbohatera do realnego ratowania świata w żydowskich paradokumentalnych kronikach lub filmowych opowieściach. Totalny brak niestety w biblii,  torze, talmudzie i Hollywood, kogoś kto by się nadawał do ratowania realnego świata.
Poszukajmy zatem w innych źródłach. Realnych.
I co mamy?
Voila! Mamy mnóstwo superbohaterów. Ponadto realnych - z tego świata.
Alleluja!
Oto zatem opowieść o jednym z nich i o jego znakomitym dramatycznie wejściu na scenę dosłownie za pięć dwunasta.
Dawno, dawno temu, kiedy w carskiej Rosji za pieniądze Rotschilda, wybuchła spontanicznie robotniczo chłopska rewolucja świat się zmienił. 200 trylionów dolarów spoczywających pod ziemią w postaci bogactw naturalnych zaczęło z dnia na dzień należeć do proletariatu. Proletariat tak szybko się wzbogacił, że już pod koniec XX wieku budował sobie najdroższe na świecie jachty lub kupował od niechcenia całe drużyny piłkarskie. Niestety ale tylko i wyłącznie ten wybrany proletariat mógł to robić.
Reszta...?
Cóż reszta stanęła na krawędzi zagłady. Koniec świata to mało powiedziane, bo ta cała reszta proletariatu nie mogła się wydostać z niekończącej się „walki klasowej”. NKWD obsadzone niemal wyłącznie syjonistami dbało nieustannie aby proletariat miał gdzie szukać wrogów. Po to właśnie SMIERSZ (Śmierć Szpiegom) a potem NKWD zostało przez syjonistów Lenina i Trockiego za pieniądze Rothschildów utworzone. I wtedy to właśnie na scenie pojawia się NIEUCHRONNY bohater. Stalin.
Józef był jak każdy z przywódców początkowo marionetką syjonistów. Taką na którą mają haka. To według nich jest gwarancją posłuszeństwa :–) Hakiem na Józka było oczywiście jego obce pochodzenie, był Gruzinem a nie Rosjaninem. Ten system starannego dobierania przywódców działa zresztą tak samo do dziś – potwierdza to chociażby przypadek niejakiego Hitlera, Sarkozego, Napoleona, Wałęsy lub Obamy. Nie ma i nigdy nie było u władzy ludzi przypadkowych. Stalin podobnie jak Hitler, jak Napoleon raz dwa przejrzał na oczy uświadamiając sobie samemu rolę marionetki. Udusił zatem bezzwłocznie Lenina, rozkazał zabalsamować jego truchło i zaczął porządkować system. O czystkach, jakich dokonał nie będziemy tu mówić bo są one powszechnie znane. Są do bólu nagłaśniane przez syjonistyczną opartą na półprawdach propagandę no więc nie będziemy się powtarzać. Był śmiertelnym wrogiem syjonistów i do końca życia walczył z nimi. Cztery razy wycinał w pień cały żydowski pion polityczny odpowiedzialny za holokaust Słowian. Na miejsce zabitych natychmiast wchodzili kolejni żydzi. Nie wybił wszystkich ale walczył z nimi. Na śmierć i życie. Przegrał. Został zamordowany przez Berię – głównego syjonistę z NKWD, który go po prostu otruł. Zanim jednak przegrał na scenie pojawił się właściwy bohater tej opowieści. Superbohater z realnego świata. Ten przemilczany w całości. Ten który ZAWSZE BĘDZIE SUPERBOHATEREM BEZ NAJMNIEJSZEJ SKAZY
Przedstawiam wam czterokrotnego Bohatera Związku Radzieckiego, dwukrotnego kawalera Orderu Zwycięstwa, czterokrotnego Krzyża św. Jerzego, Wielkiego Krzyża Orderu Virtuti Militari, Orderu Czerwonego Sztandaru, generalissimusa ZSRR, (przed nim ten tytuł uzyskał jedynie Stalin),  "Pierwszego Antysemitę" Związku Radzieckiego, marszałka Gieorgija Żukowa. (Omdlałych w tym momencie hebrajczyków można życzliwie ocucić z liścia : –)
Jeden człowiek, który zmienił świat. Urodził się w rodzinie chłopskiej a dokonał więcej niż ćwierć żyd Hitler, mason Churchill, żydowskie małżeństwo Eleonora i Theodor Roosevelt oraz wszyscy syjonistyczni Rothschildzi i miliony pomniejszych chazarów razem wzięci.
Dlatego właśnie o nim realny świat miał nigdy się nie dowiedzieć. Niczego.
Ale się dowie. Wszystkiego.
Marszałka Żukowa należy po prostu sławić. I jako geniusza od spraw militarnych, i jako kogoś na podobieństwo Cezara lub Napoleona jeśli chodzi o polityczną dalekowzroczność. Jeszcze za rządów Breżniewa zaczął się rodzić kult Żukowa. Poświęcono mu ponad pięćdziesiąt pomników. Pojawił się ruch młodzieżowy, który obrał sobie za patrona właśnie jego: wcześniej byli pionierzy leninowcy, potem także żukowowcy. Przedstawiano go jako wielkiego dowódcę, który poprowadził ZSRR do zwycięstwa w drugiej wojnie światowej.
Był jedynym człowiekiem któremu Stalin ufał. Jedynym, który posiadał jego bezgraniczne uwielbienie. I dlatego musiał być ostrożny gdyż syjoniści nieustannie szukali okazji do zlikwidowania go lub skłócenia ze Stalinem.
Co takiego zrobił, że spotkał go kult większy od kogokolwiek innego?
Była wojna. Kiedy delegacja radziecka udała się do USA prosić o wszechstronną pomoc w walce z Hitlerem szef NKWD Beria jako główny wróg Żukowa, do tej delegacji starannie wybrał wyłącznie swoich zaufanych żydów. Naczelny rabin USA trzymający kontrolę nad FED - owską sakiewką przekazał im, że owszem pomoc otrzymają ale tylko pod warunkiem uwolnienia z więzień, łagrów i obozów zsyłki wszystkich żydów poumieszczanych tam przez Stalina.
Stalin nie miał wówczas wyboru. Syjoniści znowu zatem opuścili swoje środowisko naturalne czyli łagry i wypełzli na powierzchnię. Do końca wojny wszyscy mieli tym samym gwarancję nietykalności. Żukow doskonale o tym wiedział. Dopiero potem mógł się obawiać razem ze Stalinem ponownie o życie. Jeśli ktokolwiek wątpi w antysemityzm Stalina to nie powinien, bo nawet numer dwa w Rosji czyli Mołotow (ten Mołotow - kolega Ribbentropa) który razem ze Stalinem wysyłał miliony na śmierć, ten Mołotow posiadający żonę żydówkę - nawet on musiał się z nią na rozkaz Stalina rozwieść zaraz po tym jak została za dziki seks grupowy z młodymi komunistami prawomocnie skazana i zesłana do łagru.
Stalin oraz Żukow miał zatem i to realne powody do obaw ze strony żydów. Mógł się ich obawiać gdyż pod koniec lat czterdziestych pod wyłącznym dowództwem żyda Ławrentija Berii było milion coraz głośniej domagających się wewnętrznej autonomii żydów. Żydów posiadających czołgi, artylerię i oczywiście broń jądrową. Żukow mógł się zatem ich obawiać... ale nie obawiał się żydów nigdy. Z Berlina powrócił mając bezgraniczne uwielbienie żołnierzy, a tych było mimo gigantycznych strat na froncie nadal ponad pięć i pół miliona. Żołnierzy gotowych oddać za niego lub Stalina życie. Syjoniści po wojnie natychmiast zaczęli znowu knuć aby skłócić dwóch odwiecznych przyjaciół. Nieustannie Beria lub Kaganowicz przekazywali że pozycja Żukowa stanowi zagrożenie dla Stalina. Jednocześnie knuli nad tym jak ich obu zabić. Ich metody na skłócanie obu stron doskonale zna realny współczesny świat choćby z Libanu lub Palestyny. Syjoniści z NKWD nieraz przedstawiali Żukowowi wyimaginowane zarzuty a raz nawet udało im się go aresztować. Nie powiodło się jednak „drogą oficjalną” wydać wyrok śmierci, bo po aresztowaniu natychmiast do Moskwy zaczęły napływać setki tysięcy rezolucji w obronie Żukowa. Syjoniści musieli wyciszyć sprawę i zamienić więzienie na areszt domowy.
W tym właśnie czasie udało im się w końcu zamordować Stalina.
Żukow nie czekał aż przyjdą po niego. Jako że nie miał sobie nic do zarzucenia jako geniusz strategii oraz planowania, użył po raz kolejny geniuszu wojskowego - „przy okazji” manewrów wojskowych odbywających się „akurat” wokół Moskwy. Jako ich dowódca udał się na posiedzenie KC KPZR „złożyć raport” a tam, wyciągnął pistolet i osobiście zastrzelił jak parszywego psa głównego oprawcę ZSRR, chazarskiego żyda Ławrentija Berię. Ot tak, po prostu wykorzystał magazynek i upier*olił łeb żydowskiej mafii likwidując tego oprawcę który wydał rozkaz likwidacji Polaków w Katyniu.
To nie koniec opowieści.
Następnie Żukow wyciągnął drugiego asa z rękawa czyli wjechał czołgami do siedziby NKWD i zlikwidował fizycznie tę parszywą przestępczą organizację. Uporał się z tym bagnem w niecałe 24 godziny! 10 tysięcy żydów kierujących tą nieludzką, mafijną instytucją dostało w czapę. Nigdy nie pozwólcie aby o tym zapomniano!
Następstwa?
Nikt nie zaprotestował! Nikt! Dosłownie nikt. Takiego człowieka jak Żukow, tak wybitnego stratega, który się rodzi raz na kilkaset milionów, którego nawet nie mająca nic wspólnego z komunizmem cerkiew prawosławna pragnęła kanonizować i sprzedawać w postaci ikon, takiego SUPERBOHATERA żydzi pragnęli za wszelką cenę zlikwidować. Zabójstwo Stalina było tylko kroplą, która przelała miarkę. Po stracie dozgonnego przyjaciela Żukow zrobił to, co zawsze – odniósł genialne, błyskotliwe zwycięstwo. Przerzucił zza Uralu dwie dywizje czołgów i totalnie zaskoczył uzbrojonych po zęby żydów tak że nawet nie wiedzieli co się dzieje. Zrobił to tak genialnie i tak prędko że nawet mieszkańcy Moskwy niczego nie zauważyli.
Żydzi do dziś nie mogą się pogodzić z tym że mając milionową armię szpiclów i nieograniczoną ilość broni, nie wykryli spisku Żukowa. W tak inwigilowanym społeczeństwie nie było to po prostu nawet teoretycznie możliwe ale... stało się. Stało się tak ponieważ oczywiście nie było żadnego spisku.
Normalni ludzie nigdy nie spiskują a normalni żydzi nigdy tego nie będą w stanie zrozumieć.
Żukow był, jest i będzie człowiekiem skazanym na bezgraniczne uwielbienie. Posłuchajcie czego dokonał zanim w ciągu doby zgasił jak świeczkę NKWD czyli całą żydowską mafię która trzęsła Rosją.
W czasie II Wojny była sytuacja, kiedy Niemcy stali już pod Moskwą. Oficerowie żydowskiego pochodzenia zatem tradycyjnie dla nich robili "exodus" czyli "księgę wyjścia" - to znaczy ładowali zrabowane dobra na samochody i wraz z maszynami i urządzeniami przewożonymi za Ural opuszczali Moskwę. Doniesiono o tym Stalinowi, który kazał ich bagaże rozdać ludziom, a tych oficerów żydowskich w liczbie 200 natychmiast rozstrzelać.  I zrobił to pomimo wspomnianego układu z amerykańskim rabinem.
To samo zrobił Żukow w Leningradzie, kiedy oficerowie żydzi przydzielali sobie większe racje żywnościowe także szykując się do "księgi wyjścia", a trzeba tu dodać, że wszystko było wydzielone po parę gram na osobę. W tym okresie w samym tylko Leningradzie z głodu zmarło ponad 600 000 ludzi. Żukow, któremu doniesiono, że wielu oficerów żydów bierze racje żywnościowe wielokrotnie większe niż wyznaczają to przepisy, a w dodatku unikają wyjścia z bunkrów na pierwszą linię frontu, kazał ich – a było to zimą – rozebrać do bielizny i ustawić do rozstrzelania. Obserwował to tłum głodnych ludzi. Nic dosłownie nic nie odbywało się w tajemnicy lub ukradkiem. Żukow osobiście wygłaszał im oskarżycielską mowę i tłumaczył za co za chwilę zostaną rozstrzelani. Po tej przemowie kazał adiutantowi połączyć się ze Stalinem pytając go o opinię.
Stalin po wysłuchaniu odpowiedział:
–    Ty jesteś głównodowodzący frontem i ty odpowiadasz za dyscyplinę, jeśli oni to zrobili co mówisz i ludzie o tym wiedzą, to należy ich rozstrzelać i ogłosić za co.
W całej Moskwie rozlepiono plakaty z nazwiskami kolejnych 200 oficerów żydów, którzy ze sprzętem wojskowym i sprzętem z fabryk przenoszonych na Daleki Wschód i za Ural, wywozili swoje osobiste majątki, które składały się między innymi ze zrabowanych cerkiewnych ikon, czy wartościowych obrazów i rzeźb zrabowanych rosyjskiej arystokracji. Ujawniono, że wykorzystywali w tak trudnych okolicznościach transporty wojskowe dla swojej prywaty.
Dlatego właśnie syjoniści „nie mogli” nigdy potem tak Stalinowi, jak i Żukowowi wybaczyć. Dlatego Żukow otrzymał nazwę "pierwszego antysemity" ZSRR.
Nawet Kulikow kiedy tylko opowiadał o rozstrzelaniu 400 oficerów żydowskich to zawsze przy tym podkreślał:
–    Ludzie padali z głodu jak muchy, a oni, obżerali się w schronach i bunkrach, nie racząc podjąć walki, jak musieli to robić Rosjanie i ginąć.
Gdyby nie syjoniści marszałek Żukow miałby dziś pomniki na całym świecie! Nie jako geniusz, nie jako dowódca większy od Cezara ale jako największy na świecie NIEPODWAŻALNY pogromca mitów. Mitów rzekomo nie do obalenia.
Udowodnił że „niepokonana” japońska armia cesarska w Mandżurii nie jest niepokonana. On jak Hannibal przeprowadził po bezdrożach cierpliwie sprzęt i ludzi i pokonał „niepokonanych” Japończyków tracąc zaledwie 24 tysiące ludzi. Japońców poległo ponad 100 tysięcy a kolejnych 30 tysięcy „samo się pokonało”, czyli popełniło harakiri : –)
Udowodnił również, że i Wehrmacht nie należy wbrew lansowanej opinii do „niepokonanych”. Po nieprzerwanym marszu Niemców przez Rosję, nawet 80 kilometrów dziennie, syberyjskie dywizje Żukowa obaliły kolejny mit. Rosjanie i ich mrozoodporne konie okazały się lepiej przystosowane do przetrwania zimą niż cała wojenna machina Hitlera. I to pomimo iż ta była tak nowoczesna jak z SF! Syjoniści do dziś wyśmiewają i wyszydzają radzieckiego żołnierza, za brud, niechlujny mundur, brak obycia, za chamstwo, ale faktem nie do obalenia jest ten, że to on wyzwolił Auschwitz i to on zatknął sztandar zwycięstwa w Berlinie. Cały doskonale znany syf związany z Armią Czerwoną przywlokła idąca tuż za nią armia pseudo działaczy politycznych, czyli po prostu żydów z NKWD. To ci bandyci kradli, gwałcili i zabijali kogo tylko się da, oraz nakłaniali do tych czynów przy pomocy propagandowych ulotek. Zwykły rosyjski żołnierz był zbyt wystraszony aby uczynić cokolwiek bez wiedzy tamtych, na własną rękę.
Kolejnym mitem jaki marszałek Żukow obalił był oczywiście ten, że żydzi są „niepokonani”. Jak na ironię obalił ten mit w momencie gdy ci właśnie chazarscy żydzi uważali się po śmierci Stalina za mających już pełnię władzy i maksymalną potęgę! W ich szczytowym momencie! Byli wówczas w pełni przekonani, że żydom nikt już w ZSRR nigdy nie wydrze władzy z rąk a oni z pomocą Armii Czerwonej bez trudu zajmą całą Europę. Niemal od niechcenia Żukow ten mit obalił i... uchronił świat przed zaplanowaną już wówczas... III Wojną Światową. Na bardzo długo zmienił syjonistom ich odwieczne plany. Na jakieś pół wieku, za które musimy mu być wdzięczni! Musimy, jasne? To że jeszcze żyjemy lub nie jesteśmy napromieniowanymi mutantami zawdzięczamy tylko i wyłącznie temu człowiekowi! Bo to właśnie na terenie Polski miały się odbywać największe jądrowe bitwy, tamtej wojny do której wówczas nie doszło. Plany już były przygotowane przez żydostwo.
Dlatego żydzi robią wszystko co tylko w ich mocy aby nazwisko Żukowa wymazać z historii.
Syjoniści preparują niezliczone filmy o niedobrym KGB (powstałym po Żukowie) i milczą czyli nie robią żadnych filmów o NKWD (które było obsadzone wyłącznie nimi) ale niech nie mają złudzeń że tym razem im się uda.
Im się jeszcze nigdy nie udało. Ani jednego razu. A marzenia o rządach nad światem mają już grubo ponad 3 tysiące lat. Wszystkie ich pomysły, (chrześcijaństwo, prawosławie, templariusze, świadkowie Jehowy, masoneria i setki, tysiące, dziesiątki tysięcy innych) nie wypalają lub... obracają się PRZECIWKO NIM. Zawsze. I zawsze tę ich pozornie niezwyciężoną, wszechpotężną machinę rujnuje... jeden, pojedynczy człowiek.
Nie ma go w żadnych książkach, (np Mieszko II) nie ma go w żadnych filmach, (np Żukow), tym bardziej nie ma go w żadnej religii.
Skromny superbohater z realnego świata.
Jego supermocą jest milczenie tych złych i świadomość że to co dobre dla żydów jest niedobre dla świata.
I na odwrót.
Na drugim końcu świata JF Kennedy też się im przeciwstawił ogłaszając publicznie ich światowy spisek i próbując emitować własne, nie pochodzące od nich dolary ale porównując jego skuteczność do skuteczności Żukowa... nie ma co porównywać, gdyż nie wykazał się nawet odrobinką geniuszu lub strategii. To co zrobił Kennedy to szlachetna... naiwność.
Dziś syjoniści bardzo arogancko biją w bębny wojny nawołując do niej nieustannie i lansują na Bliskim Wschodzie politykę terroru lub "uderzeń prewencyjnych" i nie trzeba być żadnym prorokiem aby wiedzieć że wcześniej czy później pojawi się kolejny Żukow który zna tę taktykę setki razy lepiej od syjonistów. Zna i nie zawaha się jej użyć po to aby znowu uratować świat.
Czy mu się uda?
Po prostu musi, bo jedno jest pewne i niepodważalne - jedyną nacją na całym świecie nie posiadającą superbohaterów jest nacja... żydowska. Ten "naród" wymyślony w biblii zamiast bohaterów ma nieustający korowód hańby. Hańby we wszystkich możliwych odmianach. Hańby we wszystkich możliwych wariantach. Haniebna lichwa, haniebne mordy, haniebne trucie ludzkości, haniebne zmienianie tożsamości i haniebne podszywanie się pod największych patriotów, których haniebnie zamordowali wcześniej. Liczba ich niewinnych ofiar już dawno przekroczyła 100 milionów ludzi stając się największym ludobójstwem w historii. A największą hańbą tego "narodu" jest po prostu jego tchórzostwo. Supertchórzostwo. Hipertchórzostwo. Megatchórzostwo. Tchórzostwo nie mające wręcz odpowiednika na Ziemi. Nie tylko bowiem sam Żukow w pojedynkę przegnał setki tysięcy żydów ze swojej udręczonej ojczyzny ale są setki tysięcy innych przykładów. Przykładów takich chociażby jak ten że kilku Niemców, dosłownie kilku esesmanów, było w stanie bez najmniejszego trudu zagonić cały pociąg żydów do obozów koncentracyjnych - żaden, nigdy się nie postawił. Nigdy! I to jest największa i niezmywalna hańba tego tchórzliwego pseudonarodu mającego tylko wirtualnych superbohaterów.
Oni są tak tchórzliwi że śmiertelnie boją się nawet... PRAWDY HISTORYCZNEJ !!!
Na sam jej widok natychmiast wpadają w histerię i wrzeszczą paranoicznie na przykład o faszyzmie.
A Żukow nie był faszystą - on bił faszystów, (którzy bili żydów Smile aż miło było na te jego bicie patrzeć.
Żukow jest superbohaterem bez najmniejszej skazy. Dużo doskonalszym i potężniejszym niż sam Jahwe bo... realnym.
A żydzi... hmmm... żydzi tak naprawdę nawet wymyślić kogoś takiego nie potrafią.
Taki superbohater to jest ich najgorszy koszmar. Najgorszy bo REALNY
Chwała Bohaterom!
Po „czynie społecznym” Żukowa – świat należał do niego! Wszelka możliwa władza i wszelkie możliwe stanowiska. Wystarczyło jedynie wyciągnąć rękę.
Co zrobił?
Ze wstrętem odrzucił politykę gdyż brzydził się nią po prostu i odsunął się w cień. Jak na skromnego superbohatera przystało - zrobił swoje i odszedł... u szczytu swojej sławy. U szczytu potęgi.
Syjoniści gotowi wymordować miliardy aby ten sam cel osiągnąć NIGDY TEGO NIE POJMĄ – brak duszy to u nich cecha dziedziczna.
I to na tyle a teraz z niecierpliwością czekam na krytyków, ich wersje uratowania ludzkości i ich superbohaterów
Więcej informacji o akcji Żukowa jest tutaj:
http://lists.ceti.pl/pipermail/wiec/20090425/015624.html
ps Żukow zlikwidował NKWD i stworzył KGB. od tamtej pory KGB ma non stop czarny PR we wszystkich hollywódzkich filmach. o NKWD nie ma nawet jednego złego słowa...
Putin jest z KGB - symbolu CZŁOWIECZEŃSTWA
Niczego tak nie jestem ciekaw jak waszych opinii o CZYNIE MARSZAŁKA ŻUKOWA
Czy waszym zdaniem lincz na żydach odpowiedzialnych między innymi za mord katyński jest czymś godnym?
Czy może należy go potępić?
Niech się wypowiedzą wszyscy ale zwłaszcza żydzi, bo bez ich wypowiedzi NAPRAWDĘ nie wiem, dlaczego jest aż tak bardzo przemilczany ten największy holokaust/pogrom na narodowości żydowskiej w okresie powojennym.
Holokaust który był, a o którym nie ma nawet wzmianki w podręcznikach!
Wyjaśnijcie ten paradoks żydzi! Wy niestrudzeni miłośnicy własnej bolesnej historii... ktorą zamienić potraficie w dochodowy przemysł. dlaczego o Żukowa pogromie na wlasnych ziomkach milczycie?

Portret użytkownika baca

nic w Rosji nie dzieje sie

nic w Rosji nie dzieje sie bez wiedzy Putina
wsadził do łagru te hebrajskie pussy kurewki i widze też non stop z niezależnych mediów, ze służby rosyjskie stoją po właściwej stronie - sa po stronie islamu i nie robią z nich terrorystow (tak samo jak my za komuny) i krytykują usrael (my nie mieliśmy nawet kontaktow dyplomatycznych z zydami za komuny)
niestety ale Putin na niektorych fotkach wyglada doslownie jak owca pomiedzy wilkami... tyle tych pejsów wokolo niego...
zobaczymy... historia i tak go  najlepiej osądzi... może to drugi Żukow... na pewno jest mistrzem polityki i strategii...
a najgorsze jest to że nas Polaków po akcji Żuowa uwazano w Rosji za mięczaków - bo nie poszlismy w ich ślady, przebąkiwano nawet że zdradziliśmy Śłowiańszczyznę - i tu jest odrobinka racji...

Portret użytkownika Raffi5000

Z zapartym tchem to czytałem.

Z zapartym tchem to czytałem. Wielki szacun za ten artykuł, ale nie liczyłbym na satysfakcję w postaci oczekiwanej odpowiedzi. Tak jak pisałeś o tchórzostwie, tak nie dodałeś, że oni nawet boją się odpowiadać...a już nie wspomnę, że skrucha, czy przyznanie komuś racji jest równe zeru.
 Są jeszcze jednak ludzie, którzy mają pewną wiedzę, ukrytą, przemilczaną. Brawo !

Głosuj przeciw
-6

Wszystkim jest energia, nawet masą...a nawet przede wszystkim...

Portret użytkownika MARGO

Baca napisał: "..Dziś

Baca napisał:
"..Dziś syjoniści bardzo arogancko biją w bębny wojny nawołując do niej nieustannie..."
A przy okazji...chcą nas wytruć wodą z kanalizacji...
Cyt,
O tym nie usłyszysz w głównych wydaniach wiadomości, choć sprawa dotyczy zdrowia i życia wszystkich. W Polsce po cichu prywatyzuje się sieci wodociągowe. Co gorsza, na rynek wchodzą firmy z terrorystycznego i rasistowskiego prywatnego państwa króla syjonistów, Rotszylda – Izraela. Syjoniści ze swoją psychopatyczną ideologią dominacji światowej tzw. Nw World Order (NWO) i działaniem świetnie wyartykułowanym w „Protokołach Mędrców Syjonu”, robią wszystko by zrealizować idę światowego „Izraela”, można się obawiać, że może tu chodzić po prostu o kolejne zniewolenie nas i ewentualnie wytrucie. Nikt mi nie wmówi, że firmy zajmujące się wodociągami nie mają powiązań z Mossadem. Prywatyzacja grozi w pierwszym rzędzie zatrucie wody fluorem, co o oprzynajmniej 10 jednostek zmniejsza iloraz inteligencji, nie mówiąc o innych szkodach na zdrowiu. Pozwoli też na niebotyczne podniesienie opłat za wodę, co z kolei obniży poziom higieny i będzie przyczynkiem do epidemii.
 
„- Prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna.
Samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje- twierdzi Michael Reiss, prezes spółki Eko-Wark z izraelskiej grupy Tahal, która właśnie weszła na polski rynek.
Grupa Tahal/Eko-Wark otwarła właśnie swoją siedzibę w Warszawie.
Zamierza wziąć udział w Projekcie Odra, który ma strategiczne znaczenie dla regionu Europy Środkowej, budżet na poziomie 1,5 mld zł i jest współfinansowany przez rząd Polski i Niemiec.
Jest też zainteresowana prywatyzacjami miejskich zakładów wodnych i kanalizacyjnych. Firma uważa , że prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna. Na całym świecie funkcjonuje to już w ten sposób, samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje.
Przetłumaczywszy to na język polski oznacza to, że izraelska firma zamierza wykupić zakłady wodne i kanalizacyjne samorządów, które są w kłopotach finansowych. A biorąc pod uwagę fatalną politykę naszego nie-rządu, nie ma samorządu, który by nie był w kłopotach finansowych. Oczywiście po wykupieniu miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, będą mogli narzucić własną, monopolistyczną cenę za wodę. Moga też jej odmówić, jak to czynią na okupowanych przez siebie terenach wobec nieszczęsnych Palestyńczyków.”
http://www.monitor-polski.pl/chca-nas-wytruc-woda-z-kanalizacji/#more-5663

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem tego Boga ?  Czyż może od Boga się różnić ?   Czyż dąb nie jest w żołędziu zawarty  ? Czyż Bóg nie jest ukryty w Człowieku ?

Portret użytkownika rgb

Jeśli chodzi o żydów to

Jeśli chodzi o żydów to zgadzam się z Tobą w 100%- tach. W innych kwestiach bywa różnie ale każdy ma prawo do własnego zdania o ile nie szkodzi innym. Pisz baca bo pióro masz dobre i Ci którzy chcą zawsze znajdą to czego im w układance brakowało. Sorry, że nie dałem Ci plusa ale nie było takiej możliwości.

Głosuj przeciw
-10

Strony