Barack Obama odpowie na petycję w sprawie budowy Gwiazdy Śmierci

Kategorie: 

Źródło: internet

Jak informowaliśmy jakiś czas temu w USA zbierano podpisy pod petycja, aby zbudować znaną z serii Star Wars gwiazdę śmierci. Podpisy zbierane były w ramach programu We The People wedle, którego wystarczy 25 tysięcy podpisów, aby administracja Obamy musiała odpowiedzieć. Podpisów jest już 26 tysięcy, więc wkrótce spodziewana jest oficjalna odpowiedź.

 

Zwolennicy tego pomysłu argumentują, że budowa takiego obiektu w przestrzeni kosmicznej nie tylko podniesie prestiż USA, ale tez znacznie poprawi bezpieczeństwo kraju. Sama budowa miałaby być rozpoczęta już w 2016 roku i według wstępnych obliczeń mogłaby kosztować równowartość 13 tysięcy światowych rocznych PKB, co daje cyfrę tak astronomiczną, że liczoną w kwadrylionach dolarów.

 

Według zwolenników tego projektu dałoby to wiele miejsc pracy dla amerykańskiego rynku i popchnęłoby jeszcze bardziej technologie kosmiczne. Autor petycji w wywiadzie dla serwisu Yahoo nie ukrywa, że nie spodziewa się innej odpowiedzi niż uprzejma odmowa a sam traktuje tą inicjatywę żartobliwie. Nie jest do końca jasne czy na petycje będzie odpowiadał pracownik administracji czy Barack Obama, ponieważ czasami na petycje odpowiada sam prezydent.

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika nanashi

Witam Panie Homo Sapiens. Są

Witam
Panie Homo Sapiens. Są jeszcze inne powody pojawienia się UFO. Hologram wywołany przez HAARP i tajne pojazdy latające stworzone przez wojsko. Jeżeli chodzi o istoty które "porywają" ludzi do badań mozna porównać to do badań ornitologa nad ptakami. Teraz myślę że życie we wszechświecie istnieje nie licząc naszego. Czy mrówki zdają sobie sprawę z naszego istnienia? Podobna może być nasza relacja z tymi istotami. Ciekawy jestem co do pozaziemskich materialnych istot żywych. To jest prawdopodobne że takowe istnieją ale wg mnie mało. Oni musieliby się jakoś przemieszczać. Myślę że przekroczyliśmy granice postrzegania. Pewnie niejeden z Was zauważył że w fizyce brodzimy w bagnie. Czy jest naprawdę świat który obserwujemy. Załóżmy że odcięlibyśmy wszystkie nasze zmysły. Wzrok, słuch, smak, węch, dotyk, orientacja w przestrzeni i ciążenie. Mózg sam wytworzy rzeczywistość prawdopodobnie daleko odmienną od tej którą aktualnie obserwujemy. Polecam teorie pól torsyjnych Pana Szypowa. Wg mnie owe pola torsyjne to pole elektromagnetyczne. Smiem twierdzić że istnieją fale elektromagnetyczne o wyższej częstotliwości i mniejszej długości niż fale gamma. Możliwe że grawitony są rodzajem oddziaływania elektromagnetycznego zawierającym się poza przedziałem widma. Aktualnie nie mamy odpowiednich instrumentów do ich wykrycia ew. wojsko je posiada i nie chce ujawnić odkryć w celu ukrycia wolnej energii próżni o której wspominał Pan Szypow. Elektrownie zbankrutowałyby.

Portret użytkownika Homo sapiens

Odmośnie tego filmu  "Ufo oni

Odmośnie tego filmu  "Ufo oni już tu są" to jest taki Biblijny naukowiec, genialny, który opisuje człowieka jako "urządzenie" hardware, a umysł jako "oprogramowanie" czyli sofware, no i jako ludzie powinniśmy się zajmować sofwarem czyli oprogramowaniem. Do tego opowiada że po śmierci Stwórca dokona "upgrade" czyli aktalizacji oprogramowania i będziemy nieśmiertelni ! Jeżeli ktoś się interesuje świętymi księgami jako objawioną wiedzą to niech zobaczy te filmy:
 
Chuck Missler - Technologies Anticipated in the Bible
http://www.youtube.com/watch?v=JmYskhs4GUo
http://www.youtube.com/watch?v=_auSLRQrKbU

Głosuj przeciw
-39

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika UFO-Emilcin

Z wielką przyjemnością

Z wielką przyjemnością publikuję artykuł Damiana Treli, który jest wyjątkowo na czasie. Cieszę się, że po 7 letniej przerwie Damian znów powraca do ''branży'' swoją wiedzą i doświadczeniem przyczyni się do lepszego poznania wielu zdarzeń z UFO jakie m.i. n zarejestrował na terenie Dolnego Śląska oraz Wylatowie. Miałem okazję poznać Damiana na Forum UFO we Wrocławiu, oraz razem prowadzić badania i dokumentacje rejestracyjne w 2003 roku w Wylatowie i okolicy. Z miłą chęcią będę publikował kolejne artykuły lub raporty sporządzone przez Damiana, które cechują się wysokim poziomem.

Od czasu słynnej obserwacji latających dysków przez Kennetha Arnolda mija już ponad 65 lat. Przeciągu tego okresu ludzka świadomość zaczęła mierzyć się z dotąd nieznanym zjawiskiem niezidentyfikowanych obiektów latających. Tysiące udokumentowanych relacji świadków, cała masa materiałów faktologicznych na temat dyskoidalnych, kulistych czy też cygarokształtnych pojazdów latających stworzyło asumpt do nurtujących pytań: ,,jaką częścią jesteśmy Wszechświata? ,,czy jesteśmy sami w Kosmosie?” i ,,jeśli nie to gdzie Oni się podziewają ?”. Zetknięcie z nieznanym zjawiskiem winno wymusić w nas przewartościowanie naszej percepcji i sposobów postrzegania otaczającej nas rzeczywistości, zaś dla niektórych okazać się nawet swoistym szokiem kulturowym. Mimo wielu lat badań, ewidencji i prób zrozumienia genezy zjawiska UFO w dalszym ciągu jednak zbiorowa świadomość ludzka obraca się wokół mitów, zabobonów i elementów ludzkiej fantazji.
Dotąd dość zgrana, zorganizowana i sprawnie działająca struktura organizacyjna grup ufologicznych, zarówno w Polsce, jak i wielu innych krajach na świecie, zaczyna odczuwać ,,zadyszkę”, jest u kresu wytrzymałości i przejawia cechy załamania. Dochodzi już do wręcz kuriozalnych sytuacji, gdzie czołowi badacze UFO na łamach gazet i stron internetowych wypowiadają się w sposób krytyczny na temat zjawiska UFO, które – ich zdaniem - przejawia tendencje zanikania w swoim stopniu manifestacji.

Oto polski czołowy badacz UFO, dokumentalista i autor wielu poczytnych pozycji ufologicznych, Bronisław Rzepecki, pisze: ,,Nic się nie dzieje. Brak znaczących zgłoszeń o obserwacjach NOLi, zdjęć, filmów, bliskich spotkań.(..) Oczywiście od czasu do czasu ,,co tam przeleci”, ale albo bardzo daleko, albo bardzo szybko, tak że trudno ocenić, co to właściwie było. Pojedyncze przypadki potwierdzają regułę. To już nie to co w latach 70. Czy 80., kiedy to nie nadążaliśmy z ewidencją i rejestracją zgłoszeń, a bliskie spotkania dosłownie sypały się z rękawa”[1][2]. Pesymistyczne poglądy wyżej wymienionego autora oraz wielu innych badaczy nijak mają się do corocznych wykazów światowych organizacji ufologicznych na temat liczby obserwacji UFO na świecie. Organizacja NUFORC[3] donosi aż o 5403 udokumentowanych incydentach z gatunku UFO na świecie w roku 2012, zaś w roku 2011 o ponad 6 tyś[4] zarejestrowanych obserwacjach UFO. W samych Stanach Zjednoczonych organizacja MUFON[5] odnotowała aż 1500 przypadków we wrześniu bieżącego roku[6]. 

Natomiast polska organizacja INFRA na obszarze Polski ma skatalogowane 24 obserwacje w samym roku 2012[7]. Mając na uwadze powyższe dane ewidencyjne – z całą pewnością – należy brać pod uwagę duży odsetek błędów obserwacyjnych, w tym naturalnych wyjaśnień oraz fałszerstw. Mimo wszystko liczby są porażające i nie pozostawiają cienia wątpliwości, że manifestacje UFO na świecie mają ciągle miejsce i liczba skatalogowanych przypadków jest porównywalna do masowego charakteru tego zjawiska w latach poprzednich. Oczywiście uwagi Bronisława Rzepeckiego na temat skali zjawiska UFO w Polsce należy wiązać z małą ilością organizacji ufologicznych (bądź ich praktycznie całkowitym brakiem), które – tak jak w latach 80. i w połowie lat 90. – aktywnie działają na tym obszarze i katalogują mrówczą pracą doniesienia o UFO, prowadzą działalność popularyzatorską, tworząc solidne naukowe kompendium wiedzy o tym zjawisku. W tym momencie potencjalny świadek UFO posiada bardzo ograniczoną wiedze o działających organizacjach ufologicznych na terenie naszego kraju. Jednak czy ,,świt” ufologii i manifestacji UFO na świecie wynika z problemów organizacyjnych ,,ufologów” ? Czemu nie zdajemy sobie sprawy z wagi problemu mając na względzie liczne relacje wiarygodnych świadków nieznanych obiektów latających, dowód materialnych w postaci zdjęć, filmów, świadków uprowadzeń, nie wspominając już o analizach naukowych próbek z miejsc przyziemienia UFO, czy też implantów nieznanego pochodzenia ? Ba ! 

Doniesienia z ostatnich lat o ujawnieniu setek akt na temat UFO przez rządy wielu krajów z całego świata stanowią bez wątpienia piękne uzupełnienie świadectw istnienia problemu, o bok którego trudno przejść obojętnie[8]. Ten bogaty materiał faktologiczny powinien stanowić wyzwanie dla współczesnej nauki i budzić ludzką ciekawość poznawczą do zrozumienia genezy tego zjawiska. Tymczasem mimo tylu lat badań problem sprowadza się do współczesnego mitu już XXI wieku. Ma się nieodparte wrażenie, że już wszystko zostało udowodnione, a to co przeczy zdrowemu rozsądkowi to przejaw okultyzmu i tkwiące głęboko w ludzkiej świadomości pragnienie mitologizacji świata. 

Zbiorowa świadomość – jeśli w ogóle o takim psychologicznym fenomenie możemy mówić – nie chce wychodzi poza wymiar powszechnie stosowanych pojęć i wierzeń. UFO w opinii publicznej osadzone jest w kanonach ludowego folkloru i w dodatku coraz bardziej zaczyna ,,zanikać”, mimo że jest obecne, bo i tak nie zwracamy na nie uwagi. Na to wszystko odnajdujemy analogie w zamierzchłych epokach.

MROCZNE CZASY ŚREDNIOWIECZA

W czasach średniowiecza np. ludzka percepcja rzeczywistości rozgraniczała świat na naturalny i nienaturalny. Kultura chrześcijańska odciskała swoje trwałe piętno na świecie niematerialnym. Wszystkie przejawy zjawisk nadprzyrodzonych były ,,znakiem od Boga”, bądź manifestacją szatana. Logika pojmowania świata była prosta i co do zasady selektywna. Jak w ten obraz epoki ludzkiej ciemnoty i zacofania wpisywało się zjawisko UFO ? Wystarczy przejrzeć zapisy kronikarzy, ryciny i sakralne dzieła malarskie tamtej epoki. Relacje ,,latających smogów”, ,,słupów z nieba”, ,,krzyży ognistych” były – zdaniem kronikarzy – manifestacjami Boga, często symbolizowały nadchodzące klęski żywiołowe, wojny, głód i nędze. Szczególnie dobitnie na tym tle prezentują się także obrazy sakralne przedstawiające sceny biblijne i żywcem wzięte ze współczesnych relacji UFO obiekty latające. Tytułem przykładu może być obraz Carla Crivelliego z 1486 r. i dzieło ,,Chrzest Chrystusa” Aerta de Geldera z monastyru Sweti Choweli[9]. Wyraźnie rzucające się wizerunki w tle obiektów UFO zdają się integralnie łączyć z zaprezentowanymi w pierwszym planie postaciami biblijnymi. Tak więc umysł tamtej epoki nosi znamiona barier kulturowych o charakterze religijnym. Krępowały go ewidentnie dogmaty religijne. Przyczyna manifestacji nieznanych obiektów pozostawała poza zasięgiem ludzkiej ciekawości i szukania sensu oraz zrozumienia. Interpretacja niereligijna była nie do pomyślenia, bądź wręcz kategorycznie zabroniona.  

W CIENIU TABLOIDOWEGO UMYSŁU

Na tle średniowiecznych barier selektywnej percepcji otaczającego świata współczesna kultura i ludzka świadomość także wypada blado. Ciekawość ludzka do poznawania rzeczy, które nie wpisują się w kontekst zjawisk ziemskich odchodzi na dalszy plan. Ustępuje miejsca kulturze masowej i dogmatyzmowi. Narodził się umysł tabloidowy, który karmi się sztampą medialną i ciągle uzależnia się od informacyjnej tandety. Bardzo trafnie ilustruje to pewien esej z tygodnika Polityki. Czytamy w nim, że ,,tabloidowy umysł nie rośnie w górę, ale na boki. Żywi się informacyjnymi chipsami, myślowym śmieciem. W efekcie otłuszcza się bezużyteczną tkanką, powstałą z pochłaniania pustych kalorii, przesłodzonych memów, ścinków i odpadów. Tabloidowe treści są łatwo przyswajalne, gdyż zawierają w sobie poetykę kiczu – albo w wersji sentymentalnej, albo sensacyjno – horrorowej. Jest to kultura dla naiwnych, permanentnie początkujących, którzy chcą tkwić w tym stanie i z entuzjazmem akceptują swój infantylizm”[10]. Całość wypowiedzi można zwieńczyć prostym skądinąd stwierdzeniem, że w współczesnej kulturze zaciera się różnica pomiędzy treściami niskimi a wysokimi. Relacje świadków UFO nikną w gąszczu informacyjnego szumu o tym, co jest modne a co niemodne. Najwyraźniej zjawisko UFO zostało zaszufladkowane do tej drugiej kategorii. Wydaje się być wręcz nudne i strasznie leniwe sięganie po literaturę ufologiczną, gdyż – sama w sobie – jest za trudnym wyzwaniem intelektualnym. Łatwiej jest sięgnąć po gotowe wyjaśnienia tego fenomenu jako mit bądź planeta Wenus i ze spokojem zerknąć na kolejny stek bzdur wchodząc na portal informacyjny pudelek.pl. Czysty dogmatyzm, ktoś mógłby powiedzieć i za pewne miałby racje.

TWARDA I ZIMNA SKORUPA NAUKI

Oliwy do ognia dolewa do tego wszystkiego jeszcze współczesne stanowisko środowiska naukowego. Wielu prominentnych naukowców nie dopuszcza do myślenia możliwości manifestacji zjawiska UFO w naszej przestrzeni powietrznej. W imię zasady ,,niemożliwe, bo niemożliwe” tworzy się obraz zeskorupiałego ostracyzmu naukowego, który przyćmiewa prace badawcze ludzi chcących zajmować się tym zjawiskiem zgodnie z wyobrażeniami naukowymi. Wizerunkowi ,,ufologa” zostaje przypięta łatka szamana i niezrównoważonego psychicznie ,,księżycowego człowieka”[11]. Tutaj ignorancja zatacza coraz szersze kręgi, zaś badania zjawiska UFO napotykają na coraz większe trudności. 

W nauce łatwiej spotkać się z lekceważeniem czy wręcz szyderstwem niż wywalczyć sobie prawo do rzetelnej oceny faktów, które są ponad wszelką wątpliwość faktami. Problem ten bynajmniej nie dotyczy tylko sfery poznawczej z kręgów UFO, ale obejmuję także wszelkie zjawiska parapsychologiczne. Oczywiście w tym wszystkim znajdzie się jeszcze miejsce na zdroworozsądkowe podejście naukowca jako prawdziwego scientysty, który – wątpiąc – niczego z góry nie odrzuca. Mając jednak na względzie ostentacyjną niechęć środowiska oraz kpiny, utratę prestiżu, a nierzadko nawet utratę miejsca pracy, naukowiec nie negujący istnienia zjawiska UFO woli raczej zaszyć się dla spokoju w cieniu loży szyderców[12]. Potencjalny odbiorca musi co do zasady wybierać pomiędzy groteskową ilustracją zjawiska UFO w mediach, a negującym jego istnienie środowiska naukowego. Własne myślenie w tak ważnych poznawczo sprawach jest rzadkim zjawiskiem, jeśli łatwiej można sięgnąć po gotowe interpretacje z kultury masowej.

CZY JESTEŚMY ŚWIADOMI ?

W tym wszystkim powinniśmy sobie zadać pytanie nie czy UFO istnieje, ale czy jesteśmy świadomi jego istnienia ? Bardzo trafnie to ujął pewien czołowy astronom, prof. John Ball, w swojej rozprawie na temat nieustannie toczących się dyskusjach o istnieniu życia pozaziemskiego. Naukowiec ten nie neguje istnienia życia pozaziemskiego mając na względzie ogrom wszechświata i naszą cywilizacyjną przepaść jaka nas dzieli do zdobycia wiedzy i technologii dolecenia do najbliższych gwiazd. Na argument czemu UFO nie istnieje i czemu jeszcze nie wylądowało przed Białym Domem odpowiada krótko i zwięźle. Byłby to niewątpliwie wielki szok kulturowy dla naszej ludzkości. Potencjalnie manifestująca w naszej przestrzeni powietrznej cywilizacja musi przeto wyprzedzać naszą współczesną cywilizację o lata świetlne. Kontakt bezpośredni mógłby się sprowadzić do rozmowy zoologa z mrówką w mrowisku i na pewno mógłby zakłócić nasz rozwój. Zaś odpowiedź na pytanie czemu nie jesteśmy świadomi istnienia życia pozaziemskiego w ustach Johna Balla wydaje się być oczywista. Bo nie chcemy, bądź nie potrafimy jeszcze sobie tego faktu uświadomić. Wystarczy przekartkować starożytne księgi i opisy paleoastronautyczne i zadać sobie pytanie czy taki kontakt już nie miał miejsca dawno w przeszłości[13]. 

 Wartym odnotowania jest donośny fakt próby manifestacji nieznanych obiektów latających i towarzyszących im kręgów zbożowych w niewielkiej miejscowości Wylatowo. W latach 2000 – 2006 mieliśmy do czynienia z manifestacją zjawiska UFO na tym wąskim obszarze na niewyobrażalną skalę. Okoliczni mieszkańcy wsi, którzy - z dnia na dzień – stali się uczestnikami niezwykłych wydarzeń są bez wątpienia ciekawą ilustracją w kwestii relacji – zjawisko UFO a aspekty psychospołeczne. Jeszcze do niedawna całkowicie nieznane zjawisko NOLi, wręcz bezspornie negowane, stało się nagle czymś absolutnie oczywistym i tak ,,przyziemnym” w tej miejscowości. Nie było mieszkańca we wsi, który nie byłby świadkiem jakiegoś niezwykłego zdarzenia. Każdy z nich miał swoją interpretację tego fenomenu. W tym wszystkim zaznaczała się ze jednej strony swoista ciekawość społeczeństwa do czegoś nieznanego i chęć poznawcza, zaś z drugiej strony strach przed nieznanym i osobiste bariery emocjonalne. Wieść o niezwykłych wydarzeniach w tej niewielkiej miejscowości położonej w woj. kujawsko – pomorskim przeszła ogólnie bez większego echa odznaczając swój ślad co najwyżej w kręgach ufologicznych i wyreżyserowanych w żartobliwym tonie wiadomościach prasowych i telewizyjnych.

PERCEPCJA KONTRA UFO

Czy nasze czynniki kulturowe (bariery religijne, środowiskowe, percepcyjne, a nawet emocjonalne) mogą zacierać w naszej świadomości obraz i fakt zjawiska UFO ? W odbieraniu bodźców ważna jest nie tylko charakterystyka ich samych, ale także charakterystyka samego człowieka[14]. Tego nas uczą podręczniki współczesnej psychologii. Manifestacja zjawiska, które nie podlega zjawiskom kategorii ziemskiej wydaje się być bezsporne. Dowody na jego istnienie znajdą się na wyciągnięcie ręki. Jednak zgodnie z naszymi oczekiwaniami i przekonaniami UFO nie istnieje, to przejaw współczesnego mitu. Uczy nas tego ostracyzm naukowy, religijny. Ułatwia nam takie rozumowanie nasze skłonności dogmatyczne – nasze selekcjonowanie percepcji. Błędem poznawczym jest branie zjawiska UFO jako mitu co do zasady. Zatracanie się w nas cennych cech samosądu, krytycyzmu, wyciągania własnych wniosków po przez percepcje rzeczywistości przyćmiewa współczesna kultura masowa. Stąd płyną twierdzenia o zmierzchu ufologii, końcu zjawiska UFO. To zjawisko jest ciągle obecne, ale jakoś przestało się już nam ono podobać, stało się mało modne. Nasze pole widzenia nie widzi, bądź nie chce je dostrzegać - jest ograniczone. Widzimy tyle ile jest w nas samych. Nie jesteśmy i nie chcemy być świadomi UFO. Jest to nam zwyczajnie nie potrzebne, a na przeszkodzie do zrozumienia problemu stoją właśnie bariery poznawcze, które już nie jesteśmy w stanie przeskoczyć.

Portret użytkownika taurus

Ludzie!!!! Trzymajcie się

Ludzie!!!! Trzymajcie się danego tematu a nie róbcie wrzut gotowców tz innych dziedzin..chcecie zabłyszczec?...to owińcie się folia odblaskową... jak macie ochote podzielic się czyms ciekawym to linki proszę albo inne odsyłacze...
A wracając do tematu to po co nam budować "gwiazdę śmierci" jak juz ją od pewnego czasu mamy na orbicie Ziemi...to udający satelitę..Księzyc...jak ktoś chce zgłębić temat to niech szuka pod hasłem ...tajemnice księżyca....
Może to ostre co zaproponję ale admin powinien usuwać wypowiedzi nie związane z tematem....

Portret użytkownika Homo sapiens

Kolego emilicinie najlepszym

Kolego emilicinie najlepszym opracowaniem z jakim miałem doczynienia to to poniżej, opis niesamowitego odkrycia iż implanty pobierają energię z ciał ludzi posiadających taki implant/implanty ! Do tego ufo porusza się jako hologram i w danym momencie może się materializować co by wskazywało iż to duchy które mogą materializować swoje pojazdy ! Jeden z niewielu wspaniałych polskich badaczy ufo odkrył, iż ufo to niematerialne pojazdy/istoty mogące przenikać przez budynki i inne przeszkody ! Wszystkich zainteresowanych odsyłam do filmów umieszczonych na końcu tego arcyciekawego textu !
 
"...
NOL i licznik Geigera – z archiwum Kazimierza Bzowskiego
 
Od czasu do czasu czytając poważniejszą prasę ufologiczną wydawaną na zachodzie Europy i Ameryce, napotyka się na krótkie wzmianki informujące o tym, że na miejscu lądowania NOL stwierdzono nieco podwyższoną radioaktywność terenu. Zwykle jest to nic nie znacząca wzmianka, po której nie następuje żadne omówienie tego problemu, tak jakby dla zagadki NOLi nie miało to żadnego znaczenia…
Tymczasem wszystko wskazuje, że może to mieć bardzo duże znaczenie w kontekście badania fizykalności zjawiska, za jakie chcąc nie chcąc, uważać musimy NOL. Nie mamy bowiem do tej pory żadnego dowodu, iż obiekty te pojawiają się w naszej okołoziemskiej przestrzeni w sposób konwencjonalny, to jest dzięki pokonywaniu ogromnych odległości w jakiejś określonej jednostce czasu. Dlatego też uważam, że nie wolno nam pomijać żadnego rodzaju badania, o ile stwarza ono choć cień możliwości pełniejszego zrozumienia tego czym jest NOL.
Kierowana przeze mnie od 1983 roku nieformalna Grupa Badań UFO z Warszawy, w swoich pracach stosuje metody, które u wielu ufologów nie znajdują zrozumienia. Są to badania w zakresie rejestracji jak największej ilości spostrzeżeń dotyczących zjawisk fizycznych, jakie towarzyszą pojawieniu się NOL, dotyczących nie tylko ich oddziaływania na otoczenie, a więc przedmioty i ludzi ale również na zwierzęta i rośliny.
W przypadku „lądowania NOL” lub pojawienia się istot humanoidalnych, do prac włączają się radiesteci, badający metodą „sieci Wilka” 1/ samo miejsce styku NOL z ziemią i najbliższe o-toczenie. Po stwierdzeniu przez nich obecności „kręgu NOL”, charakterystycznego „śladu radiestezjnego” o kształcie kolistym, do pracy włączają się badacze operujący urządzeniami wykrywającymi i mierzącymi poziom promieniowań jonizujących i radioaktywnych. Nie każde bowiem promieniowanie zdolne nadać ładunek elektryczny wolnym atomom czy wolnym rodnikom chemicznym musi być koniecznie radioaktywne. Te zakresy z zasady zawarowane są dla promieni beta i gamma.
Nasze poczynania w terenie budzą niekiedy niepokój wśród okolicznej ludności, szczególnie wówczas gdy zorientują się, że aparat którym posługuje się badacz to „dozymetr”, chociaż ta nazwa obejmuje ogólnie parę innych instrumentów o podobnym działaniu. Muszę tu uspokoić zainteresowanych – dotychczas w Polsce nie napotkaliśmy poziomu promieniowań jonizujących zagrażających zdrowiu ludzkiemu. Tym niemniej tego rodzaju badania wydają się być interesujące w wypadku NOL. Oto kilka znaczących wyników pomiarów.
Incydent „Wiązowna 1992″ -1992.08.13Przebieg zdarzenia: dwie osoby ( mężczyzna i kobieta) jechali samochodem Fiat 126p z miejscowości Wiązowna ( płd- wschód od Warszawy) w stronę Józefowa (na wschód). Po przejechaniu od miejsca, z którego wyruszyli około 700 metrów, samochód wraz z nimi został „wzięty” do „kręgu NOL” leżącego o około 50 m na północ od szosy. Natomiast na ich świadomość nałożono „kamuflaż” innych wspomnień z tego okresu czasu, w wyniku czego byli oni pewni, że przejechali wówczas bez zatrzymania ponad sto kilometrów, podczas gdy w rzeczywistości było zupełnie inaczej…
Badania terenowe przeprowadzono w dniu 28 sierpnia 1993 roku. Oto co stwierdzono:
- pomiar „tła” okolicy pod kątem promieniowania gamma = 8 mkR/h2′
- pomiar „tła” na „skraju lasu” = 8 mkR/h
- pomiar dokonany wewnątrz „kręgu NOL” =12 mkR/h
Mógłby ktoś powiedzieć, że wzrost ten powstał wskutek obecności w tamtym miejscu samochodu, zawierającego w swym wnętrzu jakieś składowe powodujące wzrost promieniowania. Tak to możliwe, tylko że biorąc pod uwagę tę możliwość, mimo woli udowadniamy wiarygodność samego pomiaru „kręgu NOL”…37
Oprócz pomiaru promieniowania gamma dokonano też pomiaru ilości cząstek beta emitowanych z ziemi w miejscu kontrolnym (tło) odległym o 100 m od miejsca pomiaru zasadniczego o-raz w samym „kręgu NOL”. Tu różnice są znaczące:
- pomiar „tła” = 8 ppm (ilość impulsów na l cm2 na l min)
- pomiar w „kręgu NOL” =122 ppm (!)
Promieniowanie beta to strumień wolnych elektronów. Są one mało szkodliwe dla żywej materii, natomiast bardzo przenikliwe -przechodzą nawet przez warstwę ołowiu kilkumetrowej grubości.
Dla porównania, przy niskich wartościach promieniowania gamma wystarcza kilkucentymetrowa warstwa ołowiu dla ich wytłumienia. Porównajmy powyższe wyniki pomiarów z kolejnymi dla
Incydent „Zielonka 1993″ -1993.07.25
Przebieg zdarzenia : Małżeństwu jadącemu taksówką z Warszawy do Zielonki przez kilkanaście minut towarzyszył NOL, który później unosił się nad ich domem i został sfilmowany na taśmie video.4′ Zachodzi podejrzenie, iż załoga NOL interesowała się pasażerami taksówki.
Poniższe pomiary wykonano 15 sierpnia 1993 r.
- pomiar „tła” (trawnik przed domem) pod kątem promieniowania gamma = 8 mkR/h
- pomiar dokonany wewnątrz „kręgu NOL”, w odległości l metra od miejsca pomiaru „tła” = 18 mkR/h
- pomiar „tła” (trawnik przed domem) pod kątem promieniowania beta = 11 ppm
- pomiar dokonany wewnątrz „kręgu NOL” (jak wyżej)=14 ppm Pomiary promieniowania gamma wewnątrz domu :
- pomiar „tła” przy ścianach pokoju dziennego = 18 kmR/h
- pomiar „tła” (taras) na wysokości l piętra = 12 mkR/h
W trakcie pomiaru metodą p. Wilka, na środku pokoju dziennego wykryto dwumetrowej średnicy „krąg NOL”, ale – zdaniem mierzącego – „nieczynny” choć jakby przygotowany do pojawienia się w tym miejscu NOL. Wykonany zaraz potem w tym miejscu pomiar promieniowania gamma daje wynik = 22 mkR/h.
Jak wspomniałem , powyższe pomiary wykonano 15 sierpnia 1993 r. pomiędzy godziną 13.30 a 17.00 i tutaj bardzo istotna staje się relacja córeczki tych państwa, 4 i półletniej Agnieszki, która następnego dnia rano poprosiła mamę o kredki i papier i… narysowała minireportaż z miejsca określonego przez nią „chmurką”, która w nocy była nad ich domem i właśnie do tej „chmurki” dwóch obcych ją zabrało…
Zauważmy: dziecko nie umiało wówczas pisać, czytać ani rachować. Nigdy nie widziało programu w TV ani na video na temat NOL ani o ich załogach, a mimo tego narysowało obiekt o takiej samej ilości okien jak podała to jej matka, która przez ponad godzinę obserwowała 25 lipca owego roku NOL towarzyszący jej i dwóm osobom na trasie z Warszawy do domu, a następnie unoszącego się nad domem, który zresztą sfilmowała na taśmie video.57
Mało tego, dziecko narysowało „szaraka” o bardzo dużej głowie, z olbrzymimi czarnymi oczyma. Rysując „obcych” na czterech kolejnych rysunkach umiejętnie rysowała „coś” w okolicach uszu, względnie ich duże spiczaste uszy. Na ten temat dziecko złożyło nam relację w obecności swojej matki już 16 sierpnia 1993 roku o godzinie 17.00…
Dziewczynka prawdopodobnie posiada implant, jeszcze z 25 lipca, który wszczepiono w kręgosłup, co stwierdzono 15.08.93r.
Incydent „Radzymin 1993″- wrzesień 1993
Przebieg zdarzenia : Młodą kobietę „coś” usiłowało zabrać do wnętrza obiektu, unoszącego się 15 m od domu stojącego na skraju lasu. Zabrano ją „ławą świetlną” przez okno oznaczone na dokumentacji (nie załączam) literą „D”. Obok było okno „E”.6′
Pomiar promieniowania gamma na zewnątrz okna „D” na przebiegu kanału „sieci Wilka”, poprzez który świadek była niesiona „lawą świetlną ” :
- pomiar w oknie „D”
- pomiar w oknie „E”
- pomiar w „kręgu NOL”
19.07.1993. 15.08.1993.
9 mkR/h 18 mkR/h
6 mkR/h 16 mkR/h
11 mkR/h 15 mkR/h
Na podstawie pomiarów robionych w tych samych miejscach lecz po upływie czterech tygodni widać , że w każdym badanym miejscu wartość promieniowania rośnie. Przy czym – każdy z pomiarów był wykonany trzykrotnie i z nich określano średnią, zaokrągloną do liczby całkowitej. Co z tego wynika? To , że „coś” co nazywamy ogólnie „NOL-UFO” trwa w tym samym miejscu, pomimo że wzrokowo jest niewidzialne.
Opierając się na tych pomiarach, z miejsca znajdującego się dokładnie nad „kręgiem NOL”, wykonano zdjęcia fotograficzne tych fragmentów przestrzeni. Zwracam w tym miejscu uwagę, iż „krąg NOL” to nie jest płaski rysunek na powierzchni ziemi lecz płaski rzut „tunelu” o poprzecznym przekroju w kształcie koła, a zatem istotna jest trójwymiarowa przestrzeń nad wymierzonym na ziemi „kręgiem NOL”. Co zatem sfotografowano i to nie jeden raz?
Pomimo, że zdjęcia wykonano w samo południe przy bardzo dobrej widoczności i przejrzystości powietrza, na czarno- białej błonie zauważono w tym miejscu nad tzn. „kręgiem NOL”, coś w rodzaju „mgły”, której istnienie nie jest uzasadnione żadną przyczyną atmosferyczną. Owa „mgła” jest dokładnie w miejscu, w którym świadek widziała w nocy trwający w zawisie NOL. Czyżby więc obiekt przeszedł w fazę wzrokowo niewidzialną i trwał tam nadal? Dodajmy, że incydent z zabraniem świadka i przeprowadzenie go „ławą świetlną” do tego miejsca odbył się we wrześniu 1992 roku, a więc dziesięć miesięcy przed badaniem promieniowania jonizującego i fotografowaniem tego miejsca…
UFO – fanom, dla których „UFO” to ciągle statek kosmiczny, takie przypuszczenia nie trafia do przekonania. My, skupieni w Grupie Badań UFO podchodzimy do tego z nieco innej pozycji.
Nie odrzucamy a priori możliwości, iż NOL to „zdarzenie fizyczne” (pod pojęciem tym rozumiemy zarówno „hologram” jak i „obiekt z twardej materii”) przemieszczające się poprzez czas, inaczej niż my rozumiemy „bieg czasu”. Tym samym teoretycznie jest możliwe uchwycenie na zdjęciu czy też wykrycie dozymetrem obecności „zdarzenia” poza naszym momentem czasu „teraźniejszego”. A raczej nie samego zdarzenia, a efektów, które ono powoduje w naszym, teraźniejszym świecie.
Zdajemy sobie sprawę, że kilkudziesięcio – czy kilkusetkrotnym podobnym doświadczeniom nie będziemy zawdzięczać pełnego rozpoznania zagadki UFO/NOL. Zbierzemy jednak materiał porównawczy w tym zakresie, który łącznie z innymi aspektami badań kiedyś doprowadzi do rozeznania czym jest UFO.
W kontekście badań świadków, którzy mieli kontakt z NOL lub z humanoidami pochodzącymi z jego wnętrza – prawdopodobnie po raz pierwszy na świecie wprowadziłem badanie składowej biopola, tej wielkości, w skład której wchodzą promieniowania jonizujące. Już pierwszy rzut oka na te badania musi zastanawiać.
Badaniu poddaję wewnętrzną stronę dłoni i tak: u mężczyzn dłoń lewa silniej promieniuje niż prawa, u kobiet odwrotnie -prawa dłoń promieniuje mocniej niż lewa. Taki wynik powtarza się statystycznie wielokrotnie. Ale zdarzają się zaskakujące wyjątki. Zwykle poziom promieniowania prawej ręki mężczyzny wynosi około 11 do 15 mkR/h, natomiast lewej 16 do 20 mkR/h.
W dniu 15 sierpnia 1993 roku, po powrocie z badań w Radzyminie, zmierzyłem sobie poziom promieniowania dłoni. Wynik był zaskakujący : dłoń prawa dała wynik 80 mkR/h, natomiast dłoń lewa 18 mkR/h. Było to tak niezwykłe, że pomiar powtórzyłem trzy razy w pełnej wersji. Za każdym razem wynik był identyczny! Ale po paru godzinach promieniowanie dłoni prawej słabło, aż następnego dnia rano było już normalne: 12 mkR/h.
Analizując swoje postępowanie tego dnia mogę stwierdzić, że byłem wielokrotnie w „kręgu NOL”, wewnątrz „kanału NOL”, wykonując pomiar i zdjęcia tych miejsc. Czyżby to właśnie spowodowało zmiany w moim biopolu?
Najdziwniejszy i jak dotychczas nie znajdujący porównania w żadnym ze źródeł ufologicznych jest pomiar dozymetrem implantów.
Incydent „Nasielsk 1968″ 1968.08.13
Incydent ten i następujące po nim zdarzenia oraz badania zostały dość szczegółowo opisane w „Nieznanym Świecie” 6 i 7 z 1995 r. Świadek, wówczas 17-letni Andrzej D. został „wzięty” na pokład NOL dnia 13 sierpnia 1968 roku. W czasie pobytu tam wszczepiono mu dwa implanty: jeden z tyłu głowy ( w kość czaszki) na wysokości miejsca gdzie linia włosów łączy się z szyją i drugi w zewnętrzną część przegubu prawej ręki.
W momencie badania ich radiometrem, w dniu 2 maja 1995 r. ,w obecności dwojga astrofizyków niemieckich, pp. G. Fosar i F. Bludorfa oba implanty były czynne: stwierdzono to wykonując pomiar promieniowania gamma w pobliżu tych implantów!
Użyto radiometru posiadającego dwa liczniki Geigera. Zwykle są one osłonięte ekranem ołowiowym, teraz jednak dla uzyskania precyzyjnego pomiaru obie osłony zdjęto. Każdy pomiar powtórzono trzydzieści (!) razy i wyciągnięto „średnią” z ich sumy, a wszystko to po to by mieć jak najbardziej miarodajne wartości pomiaru.
Taka dokładność może wydać się przesadna, ale należy wziąć pod uwagę, że prawdopodobnie po raz pierwszy na świecie mierzono dwa implanty jednocześnie, u tej samej osoby, przy czym tkwiły one w jej ciele już od 27 lat!
Wyniki pomiaru promieniowania gamma (wyniki uśrednione):
- pomiar „tła” (w pięciu punktach mieszkania świadka =11,5 mkR/h
- pomiar implantu z tyłu głowy = 5,07 mkR/h
- pomiar implantu w prawej ręce = 5,9 mkR/h
Zauważmy : każdy z dwóch wyników pomiarów implan-tów jest o połowę niższy od promieniowania tła!
Jest to wynik z pozoru nielogiczny i wskazywałby na jakiś błąd w prowadzeniu pomiarów , gdyby nie fakt, że po to by go u-niknąć zastosowaliśmy tak wielką precyzję, powtarzając pomiar każdego punktu trzydzieści razy ! Tutaj nie ma błędu! W tym przypadku z wyników pomiarów wynikają wprost nieprawdopodobne wnioski :
a/ implant jako urządzenie potrzebuje do swej pracy jakiejś energii i musi być w jakiś sposób nią zasilany. Dwa implanty pracują już w ciele świadka 27 lat! Z pomiarów wynika, że energię tę pobierają z bardzo wysokich częstotliwości drgań promieniowania gamma (>3.10 18 Hz)! Narzuca się wniosek, że implant pobiera tę energię wprost z najbliższego otoczenia, jakim jest promieniowanie tła, w tym przypadku po prostu z biopola żywego organizmu!
b/ ponieważ biopole ludzkie składa się z wielu bardzo różnych promieniowali, które jak mówią o tym nasze badania mają również składową w zakresie promieni gamma (o kilka mkR/h wyższą od „tła”), implanty działają mimo woli… pozytywnie dla swojego „dawcy promieniowania”, zmniejszając mu promieniowanie gamma poniżej „tła”!
Kończąc wywody na temat prowadzonych prac związanych z pomiarami promieniowania w kontekście spotkań z NOL, przedstawię teraz ostatni incydent z Warszawy.
Incydent „Czerniaków -1995 r.”
Trzeba trafu, iż w pierwszych dniach kwietnia 1995 roku w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, na trawniku odległym od mojego domu o około 100 m, ku swemu zdumieniu odkryłem dość świeże „lądowisko” NOL w postaci wypalonego w trawie owalu… Już w godzinę później przeprowadziłem wstępne pomiary:
długość owalu = 120 cm, szerokość owalu = 70 cm, szerokość pasma okalającego, wypalonego = 12 cm.
 
Wypalony owal:
http://www.fothost.pl/upload/09/03/ff317b8c.jpg
 

Pierwsze oględziny wykazały , że ów ślad nie pochodzi z ostatnich dni, gdyż otaczająca go trawa wówczas wiosną intensywnie rosnąca, zaczęła już częściowo przysłaniać obrys wypalonego owalu. Natomiast miejsce kręgu było smoliście czarne. Dotykając go palcami odnosiło się wrażenie, że spalona trawa tworzy dość twarde grudki. Przyniosłem na miejsce mikroskop i okazało się, że trawa nie jest spalona otwartym płomieniem ale stopiona i tworzy grudki czegoś, co przypomina koks… Wykonałem więc pomiary radiometrem i tu małe zaskoczenie:
- pomiar „tlą” w zakresie promieniowania gamma = 8 mkR/h
- pomiar środka śladu (owalu) j. wyżej = 8 mkR/h
- pomiar „tła” (10 m od owalu) w zakresie prom. beta = 13 ppm
- pomiar środka śladu (owalu) w zakresie prom. beta = 13 ppm
- pomiar zwęglonego pasa owalu w zakresie prom. beta = 56 ppm
Z pomiaru wynika, że „fragment zwęglony” emituje aż 4,3 razy więcej wolnych elektronów aniżeli „tło” i „środek owalu”! Przypomnę, że w „Incydencie – Wiązowna 1992″ wystąpił podobny efekt: tam promieniowanie beta „kręgu NOL” było 15,25 rażą silniejsze aniżeli „tła”… Usiłowałem – niestety, bezskutecznie odnaleźć kogoś kto by widział moment (w dzień, w nocy?) powstania tego dziwnego owalu. Natomiast w kilka dni później za „rozpoznanie” owego śladu zabrał się M. Wilk stwierdzając:
„Z tego miejsca ( owalu) biegnie „kanał penetracyjny” szerokości około dwóch metrów ukosem przez trawnik, skręca łagodnym łukiem i wchodzi prosto w drzwi twojej klatki schodowej. Tam wchodzi do pionowego szybu windy, dochodzi do piętra na którym mieszkasz, wychodzi z niego i ładuje się prosto w drzwi twojego mieszkania…”
„Oni ” interesowali się prawdopodobnie tobą (!), ciągnął z u-śmiechem M. Wilk. – A wiesz, kiedy to było ? To też mogę sprawdzić. Stało się to dokładnie 29 marca bieżącego (1995) roku o godzinie 00,10 po północy…”
Niestety, nie udało się odnaleźć jakiegokolwiek naocznego świadka pojawienia się owego NOL. Natomiast w dniu 4 maja 1995 roku gdy w moim mieszkaniu gościłem dwoje niemieckich astrofizyków, którzy przybyli specjalnie w celu przebadania incydentu „Nasielsk 1968″ – poprosiłem ich o zrobienie ze mną, na okoliczność wyjaśnienia tego, co się ze mną działo w nocy z 28 na 29 marca tuż po północy… seansu regresyjnego przy pomocy „promiennika Orgona”, które to urządzenie przywieźli ze sobą.
To urządzenie to jednak już nie licznik Geigera… Działa ono w oparciu o zupełnie inny rodzaj energii, która nie ma nic wspólnego z promieniowaniem elektromagnetycznym. Dlatego też nie będę tutaj się o tym rozpisywać, chociaż efekt jaki został uzyskany w tym seansie, podobno…” nigdy się nie zdarza” (określenie Grażyny Fosar, astrofizyka z Berlina). W każdym razie potwierdził on w zaskakujący sposób obecność „obcej inteligencji” nie tylko (!) na owalu…
 
Kazimierz Bzowski poruszył bardzo ciekawy temat, który przez badaczy UFO nie tylko w Polsce lecz na całym świecie jest zupełnie pomijamy. Jeśli w danym miejscu wystąpi wzrost promieniowania po lądowaniu lub przyziemieniu UFO nad ziemią dane zostają jedynie spisane i  to wszystko. Nikt nie poruszył tego zagadnienia DLACZEGO takie promieniowanie się pojawia ? Przecież oczywistym jest że UFO nie ma napędu jądrowego które pozostawia radioaktywne ślady, ba czy w ogóle UFO ma jakikolwiek napęd ? Być może Kazimierz Bzowski miał rację sądząc iż promieniowanie radioaktywne ma duży związek z tzw. ‘’Siecią Wilka’’ – tematem, który uległ stopniowemu zapomnieniu a który w kontekście UFO jest szalenie ciekawy..."
http://spotkaniaznieznanym.blog.onet.pl/2009/01/18/nol-i-licznik-geigera-z-archiwum-kazimierza-bzowskiego/
 
Dr. Leir
UFOTV: Scientific Study of Alien Implants - Full
http://www.youtube.com/watch?v=ux_Zkqc79gA
Alien Implants - Special Update - Dr. Roger Leir LIVE
http://www.youtube.com/watch?v=ybPaGerF0TU
Chuck Missler - Return of The Nephilim
 
http://www.youtube.com/watch?v=AJTwj33-F8o&feature=relmfu
 

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Strony

Skomentuj