Analiza zwłok obcego humanoida

Kategorie: 

Zdjęcie obcego znalezionego w Rosji w 1996 roku

Amerykański badacz UFO, dr Steven Greer poinformował na początku sierpnia 2012, że jest w kontakcie z zespołem naukowców, który dostał do badań zwłoki humanoidalnej istoty prawdopodobnie pozaziemskiego pochodzenia. Jego oświadczenie spotkało się z gorącą dyskusją i licznymi spekulacjami.

 

Greer twierdzi, że wykonano już szczegółowe badania rentgenowskie. Wykonano też tomograf komputerowy zwłok jednak żadne odczyty nie zostały opublikowane. Pobrano próbki DNA, które są obecnie analizowane przez kilku wiodących genetyków świata. Dotychczasowe skany wskazują, że w zwłokach znajdują się podobne do ludzkich organy takie jak płuca. Zlokalizowano też średniej wielkości kształt, który mógł pełnić funkcję serca. Jednak anatomia wewnętrzna różni się znacznie od ludzkiej.

Steven Greer od jakiegoś czasu zbierał środki na film Sirius, który miał być poświęcony zagadnieniom takim jak fenomen UFO. Być może w filmie znajdzie się też watek z tym tajemniczym obcym, który może stanowić dodatkowe potwierdzenie dla tez, jakie Greer planuje wyłożyć w filmie.

Aby on jednak powstał konieczne jest 250 tysięcy dolarów, które naukowiec próbuje pozyskać za pomocą crowdfundinging, czyli metody, w której zbiorowość internautów wspomaga małymi kwotami interesujący projekt. Aby mu się to udało potrzebny jest rozgłos i być może historia z obcym będzie mu go w stanie zapewnić.

Wśród specjalistów, którzy będą badać próbki tkanek pobrane od rzekomego obcego humanoida tylko emerytowany profesor University of New Hampshire, Ted Loder zgodził się na poinformowanie o jego uczestnictwie w projekcie, reszta naukowców wolała pozostać anonimowa.

Część zdjęć, jakie udało się zdobyć wskazuje na to, że możemy mieć do czynienia z obcym z Chile. Ciało tego humanoida było już w przeszłości ujawnione, ale teraz być może dowiemy się więcej. Warto też zwrócić uwagę, że zwłoki podobnego obcego znaleziono również w 1996 roku na Uralu w Rosji.

Cechą charakterystyczną tego gatunku obcego jest jego niewielki wzrost dochodzący do kilkudziesięciu centymetrów. Zespół Greera wierzy, bowiem, że osobnik, którego badano był dorosły, więc można zakładać, że niewielki wzrost humanoida nie jest wynikiem jego niedojrzałości tylko konkretną cechą tego gatunku.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Ta humanoidalna mumia jest

Ta humanoidalna mumia jest niewatpliwie pochoidzenia ziemskiego i nie jest kosmitą. Na Ziemi jest wiele takich szczątków zdegenerowanych istot. Pochodzą one z okresu przedpotopowego i dotyczą biblijnych "demonów', które nie zdążyły sie ukryć we wnętrzu naszej planety.
 Ta mumia jest prawdziwa.
 Moja pamięc genetyczna zakodowała wspomnienie żywych takich istot. Niektóre miały błoniaste skrzydła i krótkie szpiczaste rogi na wysokości płatów czołowych.
 Niekiedy objawiaja  mi się we snach, lecz nie nawiazują kontaktu, jakby mnie nie widziały...

Portret użytkownika Funky Koval

A wiecie że Polanie-Goplanie

A wiecie że Polanie-Goplanie czyli Polacy przed Mieszkiem Pierwszym byli potęgą ?! Mieli 400 grodów !
 
Nazwa Polan pojawia się późno w źródłach pisanych. Tzw. Geograf Bawarski, główne źródło naszej wiedzy o geografii plemiennej ziem dzisiejszej Polski w IX wieku nie zna tego plemienia. Stąd też powstała hipoteza, nawiązująca do wymowy kroniki Anonima zwanego Gallem, głosząca, że Polanie byli początkowo podporządkowani plemieniu Goplan (Glopeani u Geografa Bawarskiego), a śladem przejęcia przez nich władzy jest legenda o Popielu i Piaście. Stolicą Goplan i ich rządzącej dynastii "Popielidów" była zapewne Kruszwica, na co wskazuje nie tylko legenda dynastyczna, ale także wyniki badań archeologicznych (wczesny gród plemienny w Mietlicy). Hipoteza Gerarda Labudy sugeruje, że jednostka ponadplemienna posiadająca 400 grodów nie mogła zniknąć ze sceny dziejowej jak jakaś efemeryda, i że pod nazwą Goplan (i Glopeani) faktycznie ukrywają się Polanie.
 
Czy Mieszko I był Wikingiem?
Archiwum Watykanu kryje rękopis sprzed prawie tysiąca lat, znany jako „Dagome iudex”. Od zawsze budzi on burzliwe spory wśród historyków. Jeden z nich jest szczególny: chodzi o pytanie, czy twórca państwa polskiego był Normanem.
Dokument – to koronny argument zwolenników tezy, że książę Mieszko I był z pochodzenia Wikingiem. „Dagome iudex” powstał około 1087 r.: jest odpisem starszego o sto lat tekstu, w którym książę Dagome – utożsamiany z Mieszkiem I – poleca swe państwo opiece Watykanu.

Autorem odpisu był kardynał Deusdedit, żyjący za pontyfikatu Grzegorza VII, który streszczenie oryginału wykonał pobieżnie i niezrozumiale. Każde zdanie jest niejasne i może być różnie interpretowane. Nas jednak interesuje jego początek, który w tłumaczeniu brzmi: „Podobnie w tomie z czasów Jana XV Dagome sędzia (pan) i Oda pani i synowie ich Mieszko i Lambert”.

Kim był Dagome iudex, Dagome sędzia? Odpowiedź wydaje się znana, pojawia się już w samym tekście: to Mieszko I. W porządku, ale czemu nie występuje pod swym imieniem, tylko jako Dagome? Otóż, twierdzą niektórzy, Dagome to pierwsze imię księcia nasuwające normańskie skojarzenia. Skoro się nim posługiwał, wyjaśniają, musiał pochodzić ze Skandynawii.

Polskie groby Wikingów

Ale to nie jedyny argument na rzecz tej hipotezy. Innych dostarczyła archeologia. Na dnie Jeziora Lednickiego odnaleziono „skarb” normańskich militariów. Wśród nich znalazł się rzadki w Polsce hełm z nosalem; miecze wykonane w Nadrenii, groty strzał, włócznie, topory. Forma broni nasuwa skojarzenia z orężem pochodzenia skandynawskiego lub ruskiego. Ale historycy skłaniają się do tego, by widzieć we właścicielach broni Skandynawów. A więc jednak?

Niezupełnie. Oczywiście stacjonowanie na Ostrowie wikińskich wojów nie było ewenementem w skali kraju, o czym świadczą odkrywane przez archeologów na terenie Pomorza, Kujaw i Wielkopolski groby z przedmiotami skandynawskiego pochodzenia, w tym dużej liczby wykonanej z żelaza broni, ozdobionej wzorami ze złota, srebra, brązu lub miedzi. Oprócz mieczy w grobach odnajdywano strzemiona, ostrogi i ozdoby. Do największych należy cmentarzysko w Lutomiersku koło Pabianic, gdzie znajdują się 133 groby bogate w topory, groty włóczni i miecze. Wszystkie cechuje skandynawskie wzornictwo.

Tak duże skupisko grobów zmusiło historyków średniowiecza do szukania miejsca stacjonowania wojowników zza morza. Ich uwaga skupiła się na Łęczycy, grodzie położonym 32 kilometry od cmentarzyska w Lutomiersku. Wybór nie był przypadkowy. Gród łęczycki kryje liczne zabytki skandynawskiej kultury. Niestety, badania archeologiczne tego grodziska nie są jeszcze na tyle zaawansowane, aby móc dokładnie prześledzić jego rozwój. Musi nam więc na razie wystarczyć hipoteza upatrująca w Łęczycy skupiska wikińskiej drużyny.

To, że w szeregach drużyny księcia z Gniezna służyły oddziały Wikingów, jest ostatnio przyjmowane jako oczywistość – zaprzeczanie temu, zwłaszcza w świetle wykopalisk archeologicznych i zwyczajów wczesnego średniowiecza, nie ma sensu. Wszak Wikingowie znajdywali zatrudnienie na wielu dworach Europy – od Sycylii i Konstantynopola po Nowogród i Kijów na Rusi. Dlaczego nie miało ich być w Wielkopolsce?

Rzecz tylko w tym, że nie wiadomo, w jakim byli tu charakterze. Czy jako najemnicy na służbie Mieszka, czy może zdobywcy prowadzeni przez Dago, a później gospodarze tej ziemi?
Skąd się wzięli Polanie?

Odpowiedzi próbuje udzielić „Kronika” Galla Anonima, w której czytamy o pierwszych przedstawicielach dynastii: Siemomyśle, Lestku i Siemowicie. Brzmienie tych imion mówi samo za siebie. Podsuwają więc pewien trop.

Przed 30 laty prof. Benedykt Zientara tak pisał o przodkach Mieszka: „Gdzieś w drugiej połowie IX w. (...) doszło w Gnieźnie do obalenia panującej nad Polanami dynastii, której ostatnim przedstawicielem był Popiel. Tron objął Siemowit, po nim Lestek i Siemomysł; rządy ich przypadają na drugą połowę IX i pierwszą X wieku”. Ani słowa o Wikingach. Pojawia się natomiast Gniezno jako centrum państwa Polan, a wraz z nim kolejna zagadka – gdyż Polanie wskoczyli do historii jako związek plemienny w drugiej połowie X w. Żadne z wcześniejszych źródeł o nich nie wspomina.

Opisujący ziemie polskie „Geograf Bawarski” – dokument z połowy IX w., opisujący ludy słowiańskie na wschód od Łaby (w tym liczebność ich osad) – w miejscu, gdzie zwykle się umieszcza Polan, pozostawił pusty, niezamieszkały teren. Równie tajemniczo wygląda wzmianka o najmniejszym z polskich plemion: Goplanach, którym Geograf przypisuje 400 grodów (CCCC civitates). O co tu więc chodzi?

Nie poradził sobie z tym problemem nawet Henryk Łowmiański, nestor polskich historyków tego okresu (autor „Początków Polski”), pisząc, że plemię Goplan „odstąpiło Polanom (...) funkcję organizacyjno-państwową i zjednoczeniową”. Ale dlaczego tak się miało stać i jak to „odstąpienie” wyglądało, Łowmiański nie napisał. Inny nestor, Gerard Labuda, jeszcze w latach 80. widział stosunki polańsko-goplańskie jako rywalizację o hegemonię w Wielkopolsce.

Obaj uczeni zakładali istnienie obu plemion w tym samym okresie. Ten pozorny ład trwałby w najlepsze, gdyby nie nowa hipoteza prof. Labudy, oparta na założeniu, że zwrot „Glopeani civitates CCCC” jest prawdą. Skoro około połowy IX w., gdy powstał dokument, Goplanie posiadali aż 400 grodów, musieli istnieć jako państwo plemienne już co najmniej kilka dziesięcioleci. Nie mogło ono, sądził Labuda, upaść z dnia na dzień. Toteż nie widać innej możliwości, jak wysunięcie hipotezy, że autor „Geografa Bawarskiego” stworzył historyczną fikcję, i że pod nazwą „Goplanie” faktycznie kryją się „Polanie”.
Rywalizacja o Wielkopolskę

Niestety, próżno dociekać tożsamości twórcy państwa Goplan-Polan. Ani imienia osoby, ani nazwy dynastii nie zapisał żaden mnich. Ponieważ jak dotąd nie odkryto żadnych obcych śladów z tego okresu, uznano, że twórcami państwa byli Słowianie. Archeologom udało się prawdopodobnie odnaleźć jego centrum.

Kandydatów jest dwóch: Kalisz i Giecz. Oba grody wzniesiono jeszcze w okresie plemiennym. Niewielka konstrukcja kaliskiego grodu pochodzi z drugiej połowy IX w. Na tym samym miejscu znajdywano późniejsze fazy budowy grodu, tym razem piastowskiego, o większym obwodzie. Niezwykłą ciekawość wzbudził odkryty w 2002 r. inny gród, odnaleziony w dzielnicy Kalisza, Wydarte. Podobnie jak jego bliski sąsiad również o IX-wiecznej metryce. Nieopodal, jeszcze w latach 70. zeszłego wieku, odkopano rzemieślniczo-handlową osadę.

Natomiast badania archeologiczne prowadzone w 2006 r. w północnej części wałów Giecza cofnęły datę powstania tego grodziska na lata 60. IX wieku. Może to oznaczać, że Giecz jest jednym z najstarszych polskich grodów – i prawdopodobnie z nim, a nie z Gnieznem, należy łączyć historię Popiela, Piasta i Siemowita.

Zatem marsz Piastów do potęgi zaczął się w Gieczu lub Kaliszu. Z podbojami przyszła kolej na następne grody, z których część niszczono, a część zachowywano z powodów strategicznych. Tak przetrwał Santok i Międzyrzecz. Tam, gdzie były puste przestrzenie, a strategia nakazywała zabezpieczyć okolicę, budowano nowe grody. W latach 915–922 powstało Grzybowo, 930–940 Ostrów Lednicki, 938–940 Bnin, w 940 r. Gniezno.

Pominięcie tu Poznania nie jest pomyłką. Do niedawna uznawano, że Poznań założyli na tzw. surowym korzeniu Piastowie przed 940 r. Po odkryciach prof. Hanny Kóčki-Krenz nie jest to już tak oczywiste. Podczas prac wykopaliskowych na Ostrowie Tumskim, gdzie znajdował się poznański gród, trafiono na pozostałości drewniano-ziemnego wału z końca IX w. Badanie dendrochronologiczne określiło datę budowy na 892 r. Mógł to być więc stołeczny gród plemienia rywalizującego z Piastami o prymat w Wielkopolsce. Po zdobyciu grodu w połowie X w. przebudowano go z rozkazu Siemomysła na siedzibę drużyny książęcej, nadając jej kształt niewielkiej, lecz silnie ufortyfikowanej warowni.
Tajemnice dawnych grodów

Gniezno nie było tak stare jak Poznań, Giecz czy Kalisz. Pierwsze drzewa przeznaczone do budowy nowego grodu ścięto dopiero około 940 r. z rozkazu Siemomysła; grodowi nadano dwuczłonową formę. Całość wałów przysypano ziemią i obłożono kamieniami z zewnątrz. W tej formie gród przetrwał do 980 r., kiedy rozbudował go Mieszko I.

W połowie drogi między Poznaniem i Gnieznem, w południowej części wyspy na Jeziorze Lednickim, jeszcze w czasach plemiennych (połowa IX – połowa X w.) stał kolejny, mały gród. Na razie nie wiadomo, kto w nim mieszkał i jak dokładnie wyglądały fortyfikacje. Wiadomo, że w latach 930–940 zaczęto na Ostrowie Lednickim sypanie wałów ziemno-drewnianych, większych i obejmujących rozleglejszy teren niż poprzednie. Z dwóch stron wyspę łączyły z lądem drewniane mosty: „poznański” (o długości 440 m) i „gnieźnieński” (170 m). Oba zbudowano zimą-wiosną przełomu lat 963/964.

Czyli – już za czasów panowania Mieszka, mówią jedni; Dago, odpowiadają drudzy. I dla nich będzie to argument popierający teorię najazdu, a w konsekwencji normańskie pochodzenie księcia. Bo czemu miał służyć ten wysiłek budowlano-organizacyjny, jak nie kontroli nad ujarzmionym ludem?

Kiedy jednak popatrzymy na sposób budowy grodów, zauważymy pewną prawidłowość. Przy wznoszeniu wałów używano dwóch podstawowych materiałów: drewna i ziemi. Grube i mocne drewniane bale układano niczym zapałki w prostokątne skrzynie. Do nich wsypywano ziemię i kamienie dla wzmocnienia konstrukcji. Gdy szkielet wału był gotowy, przysypywano go ziemią i ubijano, aby się nie osunęła.

Innym sposobem budowy wału była tzw. konstrukcja przekładkowa, zmodernizowana w drugiej połowie X w. w konstrukcję hakową. Budując wał, układano belki warstwami tak, że belki w warstwie kolejnej leżały prostopadle do tych w poprzedniej. Wspomniane haki, wyciosane z gałęzi (integralnych części pni), podtrzymywały dodatkowo ułożone w poprzek warstwy niższe. Aby nadać konstrukcji większą wytrzymałość, między warstwami drewna sypano ziemię, glinę i kamienie. Całość zasypywano ziemią. Niejednokrotnie lico wału było pokryte kamieniami. Trudno oprzeć się wrażeniu, że był to rodzimy patent. Sama ewolucja ku konstrukcji przekładkowej, a później hakowej nie jest uznawana wśród historyków za dowód obcych wpływów.

Ego Mesco dux

Podsumowując: z jednej strony mamy słowiańskie imiona czterech przodków Mieszka-Dago (z Piastem włącznie), wplecione w tradycję późniejszych wieków. Mamy też niespotykaną gdzie indziej technologię budowy grodów. I trwającą aż cztery pokolenia, przeszło sto lat, ewolucję państwa. Tak długi okres wyklucza drogę podboju.
Po przeciwnej stronie widzimy liczne groby Wikingów, których zapewne archeolodzy odnajdą jeszcze więcej – ostatnio w Bodzi niedaleko Włocławka znaleziono pochówki wskazujące na skandynawskie pochodzenie 14 mężczyzn, 21 kobiet i 12 dzieci. Mamy też informacje Ibrahima ibn Jakuba o drużynie Mieszka-Dago, której liczbę ten arabski podróżnik oceniał na 3 tys. pancernych (uznawanych raczej bezdyskusyjnie za Normanów). I mamy dokument „Dagome iudex”.

Tymczasem trzeba sobie uświadomić: występowanie grobów normańskich i militariów skandynawskiego pochodzenia świadczy tylko o pobycie Normanów na tych ziemiach. I nic ponadto. Dopóki nie odnajdziemy jednoznacznych dowodów, nie możemy mówić o pochodzeniu Piastów. Ponieważ nie znamy miejsca pochowania Mieszka-Dago, zwrócono uwagę na jego potomków. Prof. Władysław Duczko z Akademii Humanistycznej w Pułtusku wysunął projekt zbadania szczątków Bolesława Krzywoustego. Może takie badania dadzą konkretną odpowiedź. Dopóki ich nie poznamy, lepiej zostawić księciu imię Mieszko, bo pod takim występował w kronikach, i uznać go za Słowianina. Na razie, jak pisze prof. Andrzej Buko, „trudno wiązać początki dynastii z obcymi etnicznie przybyszami, ponieważ nie upoważniają do tego źródła pisane ani tym bardziej dane archeologiczne”.

A „Dagome iudex”? Cóż, jeśli przyjąć, że tekst dokumentu został źle przepisany, może zamiast „Dagome iudex” powinno być „Ego Mesco dux”? Czyli: „Ja, Mieszko książę...”.

Portret użytkownika zarejestrowany

W kolejnym odcinku z cylku

W kolejnym odcinku z cylku tajemnic starożytnego egiptu, dziś przedstawiam tajemnice działania złotego podziału, czyli reguły matematyczno geometrycznej na której był zbudowany antyczny świat egipski czyli tajemniczej cywilizacji która osiedliła się na wybudowanych budowlach stworzonych za pomocą maszyn a dowody przedstawiłem w poprzednich odcinakach.
Dziś o złotym podziale.
Zasadę złotego podziału, zwanego też boską proporcją, znali już starożytni. Zgodnie z nią wznosili budowle, na przykład piramidy. Zasada na każdym kroku objawia się w przyrodzie. Jeżeli zachwycasz się urodą pewnych kształtów, chociażby muszli ślimaka, to najprawdopodobniej dlatego, że zachowują złote proporcje. Krótko mówiąc, gdy coś ma złote proporcje, to wydaje nam się ładniejsze. Sama zasada jest prosta: stosunek długości dłuższego odcinka do krótszego musi być taki sam jak stosunek sumy dwóch odcinków do długości dłuższego. Jeżeli potrzebujesz wzorów i rysunków, znajdziesz je tutaj. W praktyce najważniejsze jest, że ów stosunek wynosi mniej więcej 1.618. Gdyby podzielić długość krótszego odcinka przez długość dłuższego, uzyska się z grubsza 0.618.
 
Galaktyki i cały wszechświat jest zbudowany z udziałem tej zasady !

 

 
Człowiek też jest zbudowany z udziałem tej zasady !

 
Dlatego ta tajemnicza sasada była badana przez starożytnych egipcjan, greków oraz średniowiecznych naukowców europy. Zasada ta to tajemnica percepcji umysłu oraz tajemnica Boga.
 
Sama zasada jest prosta: stosunek długości dłuższego odcinka do krótszego musi być taki sam jak stosunek sumy dwóch odcinków do długości dłuższego. Jeżeli potrzebujesz wzorów i rysunków, znajdziesz je tutaj. W praktyce najważniejsze jest, że ów stosunek wynosi mniej więcej 1.618. Gdyby podzielić długość krótszego odcinka przez długość dłuższego, uzyska się z grubsza 0.618.
 
 
http://www.youtube.com/watch?v=p5ucwGAYmUg
 
.

Coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest tak bardzo prawdziwe, że nawet nie można pomyśleć, że tego nie ma. http://technologiamaszynowa.blogspot.co.uk/

Portret użytkownika Endor

Dlatego wszyscy powinni się

Dlatego wszyscy powinni się starać o Miłosierdzie Boskie i jeżeli potrafią to modlić do Stwórcy i do Jezusa Chrystusa oraz Maryji dziewicy o uwolnienie od ufo duchów i innych istot nieżyczliwych ludziom ! Tylko Miłosierdzie Boskie może nas uratować od tragedii samozniszczenia oraz od duchów i innych istot ! Zniewolenia UFO to poważna sprawa i zawsze trzeba być czujnym ! Pamiętajcie o Zbawicielu Mesjaszu Chrystusie. Tak jak Jezus uwolnił opętanego od jakiejś zbiorowości duchów tak trzeba prosić by ludzkość została uwolniona od innego "legionu" ufo duchów !
 
"...Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków2. 2 Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. 3 Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. 4 Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. 5 Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. 6 Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon 7 i krzyczał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!». 8 Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». 9 I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu». 10 I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. 11 A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. 12 Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli». 13 I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. 14 Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. 15 Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie "legion", jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. 16 A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. 17 Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.
18 Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. 19 Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». 20 Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika Funky Koval

O słynnym włoskim zakonniku,

O słynnym włoskim zakonniku, stygmatyku, Ojcu PIO, który został ogłoszony przez Jana Pawła II świętym, i który zasłynął nie tylko ze swego życia pełnego cierpień i poświęceń, lecz także niezwykłych umiejętności (jasnowidzenie, uzdrawianie, a nawet zdolność do bilokacji, tj. przebywania w kilku miejscach naraz) napisano niemało książek, artykułów i esejów.
a tle tej przebogatej literatury stosunkowo mało spopularyzowane wydają się wypowiedzi Ojca Pio dotyczące istnienia rozumnego życia poza Ziemią.
Jeden z największych w historii kościoła katolickiego duchownych tak mówił na ten temat:

Pytanie: - Ojcze, słyszy się, że na innych planetach istnieją inne stworzone przez Boga istoty.
Odpowiedź: - A jakże. Chciałbyś, aby ich nie było, aby wszechmoc Boga ograniczyła się wyłącznie do planety Ziemi? Czy chciałbyś, aby nie istniały inne istoty kochające Boga?
Pytanie: - Pomyślałem - rozmówca Ojca Pio - że Ziemia jest niczym w porównaniu z gwiazdami i wszystkimi innymi planetami.
Odpowiedź: - Tak! My, którzy wychodzimy z Ziemi, również jesteśmy niczym. Pan nie ograniczył z pewnością swej chwały do tej jednej, małej planety. Na innych znajdują się byty.

Zdania te zaczerpnięte zostały z wydanej we Włoszech książki "Cosi' parlo' Padre Pio"(,.Tak mówi Ojciec Pio"), którą przygotował i opracował ksiądz Nello Castello, przypomina je zaś numer 2 periodyku "NONSIAMOSOLI”. My zaś odnotujmy przy okazji, że całkiem niedawno - o czym poinformował w artykule "Odkrywana (z wolna) prawda Piotr Skórzyński - w znanym na świecie piśmie jezuitów "Etudes" ukazała się publikacja poświęcona niezidentyfikowanym obiektom latającym oraz hipotezie ich pozaziemskiego pochodzenia. "W rzeczowym artykule opisano tam wszystkie kontrowersje narosłe wokół tego, jakże goracego tematu - przypominając na końcu, że Bóg jest bogiem całego Universum".
 
Bóg jest Ojcem i Stwórcą caego wszechświata ! I jeśli by przysłał tu  UFO to chyba za jego wolą ?! Polska to super wspaniały kraj !

Portret użytkownika taurus

To mini szarak..mumia

To mini szarak..mumia krasnoludka?? a może wędzona makrela zmutowana z Japonii?? ...ale tak na spokojnie żyli kiedys giganci to i może mali też byli....najgorsze jest to, że jak się pojawi jakis faktycznie prawdziwy artefakt to "zginie" w powodzi shitu.....

Portret użytkownika Kozik

Wiadomość z ostatniej

Wiadomość z ostatniej chwili:
 
Uniwersytet Jagielloński potwierdził swój udział w badaniach humanoidalnej istoty znalezionej w czerwcu 2010 roku w pobliżu jednego z rzeszowskich placów zabaw.
Przypomnijmy tę ciekawą historię: Para staruszków z pobliskiego domu pomocy społecznej wracała około godziny 20:53 z mszy świętej. Przechodząc tuż wspomnianego placu zabaw, starszy Pan zauważył czerwone maleńkie jakby dogasające światełko na ziemi. Podszedłwszy bliżej zobaczył małą sylwetke humanoidalną z przytwierdzonym - jak sam to nazwał - 'czymś czerwonym' do ramiona istoty. Istotkę położył na papierze kartonowym, który znalazła w międzyczasie przyglądająca się małżonka  jego mościa. Ze znajdą udali się do parafii zaprzyjaźninego księdza, który nie zechciał udzielać żadnych wywiadów o zajściu spod placu zabaw.
Ksiądz wezwał policję i powiadomił służbę medyczną. Nie wiadomo w jakich okolicznościach humanoid trafił na UJ. Zagadką pozostaje czas od przekazania istoty policji do przetransportowania go na teren uniwersytecki.
Z tego co Rzeszowskie Nowiny zdołały ustalić, okazało się, iż mamy do czynienia z zakrojonymi na szeroką skale badaniami. Testy rentgena i tomografu, a także przebadanie pobranych próbek DNA, wskazują na niemal ludzką fizjonomię osobnika mierzącego, bądź co bądź około 10 cm. Ustalono, iż kosmita w chwili śmierci miał na sobie pewnego rodzaju uniform, który pozwalał mu funkcjonować w naszym środowisku. Badaniami zajęli sie czołowi eksperci medyczni i patolodzy z naszego kraju (którzy chcą pozostać anonimowi), a także prof Teresa Orlowsky z Cambridge University, dr Gordon Shamway z Pensilvania Uniwersity, prof Bart Simpson z Watykańskiego Centrum Poszukiwania Życia Pozaziemskiego (VCETS).
Z wstępnych ustaleń, jekie udało się wykryć naszym dziennikarzom, wynika, iż film dokumentalny na temat znaleziska nakręcił ponoć Jaime Maussan (meksykański badacz UFO) we współpracy z czołowymi i zarazem najbardziej rzetelnymi polskimi badaczami fenomenu UFO, czyli Tomaszem Sidorem i Robertem Bernatowiczem.Jednak, są to niepotwierdzone informacje. Film dostępny będzie na DVD w przyszłym roku. Recenzje filmową z obszernym komentarzem odnajdą Państwo w kolejnym numerze naszej gazety.
Jedno ze zdjęć kosmity wykonanych przez wspomnianego księdza:

 p.s. Każdą informację idzie sprzedać jeśli jest ładnie opakowana, no nie?

Portret użytkownika PilipWeeFee

"Aby on jednak powstał

"Aby on jednak powstał konieczne jest 250 tysięcy dolarów, które naukowiec próbuje pozyskać..." nie wierze mu.po prostu mu nie wierze.
no i tak, naukowcy badają wzrost "obcego humanoida" linijką nijakiej firmy "Feldene". To kpina jakaś?lepszy sprzęt pomiarowy to ja miałem w zerówce.
 
a film to kolejna komedia. prosze was, ludzie...

Skomentuj