Czy etiopskie latające wampiry istnieją naprawdę?

Kategorie: 

Źródło: animalpicturesociety

W latach trzydziestych ubiegłego wieku, w Etiopii lokalni mieszkańcy zmagali się z problemem latających stworzeń, pijących krew ludzi i zwierząt. Po zajściach tubylcy poważnie chorowali, a część trzody którą się opiekowali zdychała. Do dzisiaj nie do końca wiadomo o przyczynach tych niezwykłych wydarzeń, dlatego panuje przekonanie, że stoją za tym wampiry.

Cała historia rozpoczyna się w 1933 roku, kiedy, amerykańsko-węgierski poszukiwacz przygód, archeolog i antropolog Byron Khuna de Prophet podczas kolejnej wyprawy przybył do Etiopii, konkretnie do miasta Valaga. Jeden z okolicznych mieszkańców opowiedział mu wówczas o tajemniczej jaskini diabła. Rzekomo, znajdowała się ona w pobliżu miasta Lekempti i zgodnie z lokalnymi opowieściami była wypełniona złymi duchami, a także całą chmarą krwiożerczych skrzydlatych potworów zwanych "Ptakami Śmierci".

Byron z trudem znalazł przewodnika aby odnaleźć to miejsce. Ostatecznie nawet i on zostawił mężczyznę samego, uciekając od tego "przeklętego" miejsca. Kiedy archeolog zdecydował się wejść do jaskini, jej wejście było prawie całkowicie zasypane. Miejscowi najwyraźniej próbowali uwięzić w środku to czego się obawiali. W środku mężczyzna poczuł na sobie ślepia stworzeń których nie był w stanie zauważyć. Niedługo potem, mężczyzna zdecydował aby zatrzymać się na noc w pobliskiej wiosce. Mieszkający tam ludzie mówili, że stworzenia z jaskini regularnie napadają na wioskę i atakują ludzi oraz zwierzęta, a po tym zaatakowane bydło umiera, a oni sami chorują z ich powodu.

 

Gdy archeolog powrócił do jaskini, na własne oczy zobaczył tajemnicze stworzenia, o których mówili tubylcy. Setki stworów, podobnych do nietoperzy wlepiała oczyska w mężczyznę. Po powrocie De Propheta mieszkańcy wioski opowiedzieli, że te przerażające stworzenia w bardzo krótkim czasie potrafią osuszyć ciało ofiary, zostawiając samą skórę i kości. Pasterze pokazali nawet ślady wielu małych ugryzień na swoich wychudzonych ciałach.

Mężczyzna zauważył, że zwłoki zwierząt przypominają zmumifikowane zwłoki, co pokrywało się z tym co mówili tubylcy: "potwory wysysają nie tylko krew, ale także energię życiową i samą duszę". W zapisach Byron Khuna de Prophet nie wspomina więcej o tych stworzeniach. Z jakiegoś powodu nigdy nie chciał ich ponownie spotkać i nawet nie opisał swojego odejścia z wioski. W późniejszych latach słynny kryptozoolog Karl Schucker natknął się na te zapiski i był bardzo zainteresowany gigantycznymi nietoperzami wampirami. Schucker nie wykluczył, że tym co nękało tubylców mogło być chorobą przenoszoną przez nietoperze wampiry.

Źródło: Van Gogh

Do tej pory tajemnica „ptaków śmierci” z Etiopii nie została wyjaśniona. Wynika to głównie z tego, że żaden ze współczesnych badaczy nigdy nie zdecydował się sprawdzić tych wątpliwych notatek i pójść wspinać się po jaskiniach z nietoperzami, w których może znajdować się śmiertelny wirus. Czy podróżnik z początków XX wieku miał powód aby w tak dziwny sposób koloryzować swoje opowieści? Czy może faktycznie zdołał on natknąć się na nieznany gatunek stworzeń przypominających nietoperze wampiry?

 

 

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)

Skomentuj