Czy na półwyspie kolskim rzeczywiście dokopano się do "Bram Piekła"?

Kategorie: 

Źródło: Andre Belozeroff

Większość osób zainteresowanych tematem zjawisk paranormalnych, przynajmniej raz musiała usłyszeć o Półwyspie Kolskim, a raczej o znajdującym się na jego terenie najgłębszym odwiercie wykonanym przez człowieka. Niektórzy nazywają to miejsce "bramą do piekła" i zdaniem wielu ludzi nie jest to poetyckie wyolbrzymienie, ponieważ zgodnie z krążącymi opowieściami, odwiert ten został zakończony po tym gdy pracujący przy nim inżynierowie zaczęli rejestrować dziwne dźwięki z głebi Ziemi.

 

Odwiert został zakończony na głębokości 12,262 metrów i po dziś dzień jest to najgłębszy punkt na naszej planecie przebijając pod tym względem nawet Rów Mariański. Po upływie 26 lat intensywnych wysiłków wiertniczych, obiekt ten spełnił swój cel, a eksperci odkryli wiele interesujących faktów na temat składu  skorupy ziemskiej.

Przykładowo w czasie wiercenia natrafiono na ogromne pokłady, gorącej zmineralizowanej wody wypływającej wzdłuż ścieżki wiercenia. Poza tym, natrafiono też na ogromne zasoby różnorakich gazów. Znaleziono tam, hel, wodór, azot i dwutlenek węgla. Co więcej, naukowcy odkryli ślady skamieniałości w granicie na około 7000 metrów pod powierzchnią. Pod koniec prac wiertniczych, temperatura na dnie otworu osiągnęła zawrotną wartość 180 stopni Celsjusza, oficjalnie zbyt gorącą, aby kontynuować projekt zyskując tym samym przydomek "Bramy do piekła".

Ale czy to cała prawda? Przez długi czas w internecie krążyła historia zgodnie z którą odwierty nie zostały przerwane przez problemy z temperaturą a raczej przez to, że naukowcy niechcący dokopali się do rzeczywistego piekła. Poniższa historia pojawiła się w finlandzkim czasopiśmie Ammenusastia a potem w Weekly World News.

"Jako komunista nie wierzę w niebo lub w Biblię, ale jako naukowiec od teraz wierzę w piekło", powiedział dr Azzacove. "Musze przyznać, że byliśmy zszokowani dokonaniem takiego odkrycia, ale wiemy, co widzieliśmy i wiemy, co usłyszeliśmy. I jesteśmy absolutnie przekonani, że przewierciliśmy się przez bramy piekła! "
[...] Wiertło nagle zaczęło obracać się w niekontrolowany sposób, wskazując, że dotarliśmy do dużej pustej przestrzeni lub pieczary. Czujniki temperatury wykazały gwałtowny wzrost aż do 2000 stopni Celsjusza. Obniżyliśmy mikrofon, zaprojektowany do wykrywania dźwięków ruchów płyt tektonicznych w dół szybu. Ale zamiast ruchów płyt usłyszeliśmy ludzki głos krzyczący z bólu! Na początku myśleliśmy, że dźwięk pochodzi z naszego własnego laboratorium. Ale kiedy dokonaliśmy korekty nasze najgorsze podejrzenia zostały potwierdzone. Krzyki nie pochodziły jednak od pojedynczego człowieka, były to krzyki milionów ludzi!"

Większość osób traktuje to jako zwyczajne oszustwo, a brak dowodów poza dość ciekawym nagraniem domniemanych dźwięków z piekła, które można odnaleźć w internecie nie świadczy zbyt dobrze o całej tej sprawie. Myślcie o tym co chcecie, ale prawda jest taka, że Odwiert Kolski jest jedną z tajemnic, które najpewniej nigdy nie uzyskają satysfakcjonującej odpowiedzi. Oczywiście legenda odwiertu SG-3 jest dzięki temu o wiele ciekawsza, a nie można wykluczać, że jak w każdej legendzie i tutaj mogłoby być ziarnko prawdy.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Matari

Nie ma żadnego piekła pod

Nie ma żadnego piekła pod powierzchnią ziemi ani na marsie ani nigdzie. "Piekło" jest tutaj na ziemi, bo tu "odrabiamy" swoje lekcje przez miliony wcieleń dopóty, dopóki nie zaskoczymy o co w tym wszystkim chodzi. A jesli zaskoczymy i lekcję odrobimy to idziemy do mitycznego nieba, czyli łączymy się z uniwersum (Bogiem) ale robi to nasza jaźń  a nie ciało. I nie ma tam nic oprócz energii i świadomości. I to jest nirvana po prostu a ziemskie sprawy nie maja do nas (duszy) dostepu. Przecież to takie proste a ludzie wymyslaja jakieś niestworzone teorie nt .
 

Strony

Skomentuj