Czy rosyjscy sataniści stoją za śmiercią dwójki kobiet z Jekaterynburga?

Kategorie: 

Źródło: pixabay

Bardzo niepokojąca sytuacja, miała miejsce całkiem niedawno na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dwie mieszkanki Jekaterynburga, padły ofiarą morderstwa, które jest wiązane z satanistycznymi rytuałami. Kobiety, miały zostać napadnięte w miejscowym punkcie widokowym, przez grupę postaci w białych szatach noszących ze sobą pochodnie.

Ta nowa teoria odnośnie sprawców tego morderstwa, jest wspierana przez nagranie wideo z kamery CCTV, które zostało udostępnione przez miejscowego mundurowego, niejakiego Valentina Degteryova. Sam film nie pokazuje niestety zbyt wiele, a biorąc pod uwagę późną porę w której był wykonywany, jakość nagrania, również nie powala. Wyraźnie widać na nim jednak grupę ludzi którzy odchodzą od rozpalonego przez siebie ogniaska oraz wędrują drogą w okolicy miejsca zdarzenia, oświetlając ją sobie pochodniami.

Zdaniem Degteryova góra Uktus, to miejsce znane między innymi z istnienia tam nigdyś pogańskiej świątyni, a więc najprawdopodobniej mamy tu doczynienia z dawną świętą górą, która jeśli wierzyć doniesieniom stała się miejscem odbywania satanistycznych praktyk. Czy jednak możemy mieć pewność że to właśnie grupa dziwnie ubranych postaci jest odpowiedzialna za morderstwo tych dwóch kobiet? Alternatywna teoria zakłada, że dobór ofiar wcale nie był przypadkowy i że tak naprawdę było to zabójstwo na zlecenie, którego głównym celem była jedna z zamordowanych kobiet Ksenia Soltanova.

Okazuje się bowiem, że jeszcze za życia, pracowała ona dla firmy Sberbank, czyli największego banku w Rosji, a na kilka dni przed śmiercią wdała się w gorącą kłótnie z jednym ze swoich klientów. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie jej dział był obiektem firmowego śledztwa. Można więc powiedzieć, że doniesienia o satanistycznej sekcie operującej w okolicy miejsca zbrodni, mają odwrócić uwagę od faktycznych przyczyn tego zajścia. Nie wykluczone, że prawda na temat tego zdarzenia, nigdy nie ujrzy światła dziennego.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Skomentuj