Efekt placebo leczy depresję niemal tak samo dobrze jak drogi farmaceutyk opracowany przez koncern medyczny

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Od dawna wiadomo, że siłą umysłu można uleczyć praktycznie wszystko, trzeba tylko wierzyć, że to jest możliwe. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono właśnie badania, których wyniki zdają się potwierdzać tę zasadę. Wykazały one, że różnica skuteczności działania między placebo i prawdziwymi lekami jest niemal niezauważalna.

 

Wysokie wskaźniki wyleczenia zostały zarejestrowane po zastosowaniu substancji, które nie mają wpływu medycznego. Naukowcy odkryli, że w ciągu ostatnich 25 lat zwiększyła się liczba przypadków pozytywnego wpływu na siłę wyleczenia za pomocą przekonania, że pomaga im lek. Eksperci twierdzą, że dobre wyniki z placebo u pacjentów, osiągnięto zwłaszcza u tych, którzy przeżywają przewlekły ból, depresję, zmęczenie i nudności.

 

Poprzez obrazowania naukowcy byli w stanie odkryć, że u pacjentów otrzymujących placebo zaczynają pracować części mózgu, które kontrolują ból. W trakcie badania pacjenci anonimowo otrzymali lek lub placebo, a następnie zapisywali zmiany w swojej kondycji.

Koncerny farmaceutyczne są sfrustrowane, bo lata badań w celu stworzenia wymyślnych leków na depresję zostały zakończone bez skutecznie. Ich ogromne inwestycje okazały się być zbędne, ponieważ jednym z warunków uznania nowych leków jest porównanie ich z placebo.

 

Wygląda na to, że na podobnej zasadzie swe sukcesy święci homeopatia, która na zdrowy chłopski rozum nie może działać, a niektórych po prostu leczy. To prawdopodobnie ta sama siła, która nie pozwala zarejestrować nowego leku na depresję czyniąc placebo równie skutecznym środkiem, co nowy farmaceutyk.

 

 

 

Artykuł pochodzi z portalu medycznego:

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Corvus

Jeżeli placebo zadziałało, to

Jeżeli placebo zadziałało, to nie mogła to być depresja, gdyż depresja to przecież stan choroby z licznymi mierzalnymi zmianami chemizmu nie tylko mózgu, i to przede wszystkim te zmiany dają tak róznorodne objawy psychofizyczne.

Portret użytkownika lipka

Sztucznie zakodowane choroby

Sztucznie zakodowane choroby można wyleczyć czystą wodą, dobrym słowem lub paciorkiem, mogą być też święte obrazy lub inne mniej lub bardziej znane sposoby. Prawdziwe fizyczne choroby są odporne na placebo i tylko fizyczna interwencja je leczy lub ich rozwój odsuwa w czasie.

Portret użytkownika WR

Jak mądry jest nasz organizm

Jak mądry jest nasz organizm i współdziałające w naszych jelitach bakterie dowiecie się z książki "Historia Wewnętrzna" Jelita najbardziej fascynujący organ naszego ciała autorka Giulia Enders wydana przez Feeria ,antybiotyki tworzą bakterie a firmy pakują to co wytworzą w kapsułki i trzepią kasę /dlatego leczy coś co nie leczy /do tego Baca jedząc ci wspomagają organizm ,a do sio czy można psa,kota -za sugerować ze się go wyleczy bioterapią ,miałem takie zwierzaki co tak leczyłem tak jak i malutkie dzieci kilku dniowe z kolkami i innymi w tym ubytkami w sercu /także na doległość bio z Bolesławca do Wałbrzycha do szpitala Ginekoligiczno położniczego ,gdzie wg pielęgniarki z 37 letnim stażem dziecimiały nie dożyć rana/w na facebooku mam film jak 10.06 . Chorwatowi co 2009 doznał uszkodzenia ściegień palca i po operacji nic nie robił w kierunku rehabilitacji miał przykurcz po 2 minutach jakie spędziłe jego dłoń pomiędzy moimi dłońmi wyprostował ,to był przypadek byłem u jego kuzyna na masażach opowiadałemjak w 1998 w będąc w Busku Zdrój chłopakowi ,któremu piła ucięła palec ,przyszyty przez lekarzy wg ich opinii się nie przyjął i trzeba amputować osoba u ,której gościłem spytała czy  bym nie przyjął 17 latka  mówiąc nie wiem co  mogę ale nich przyjedzie i zrobiłem jak już opisałem na drugi dzień po powrocie z pracy tej co prosiła dowiedziałem się ze młody pojechał do domu i zaczął palcem rusząć teń Chorwat zrobił to przy mnie więc nagrałem to może i tu wrzucą ten film.

Portret użytkownika baca

obawiam się że dla ludzi

obawiam się że dla ludzi bardzo chorych - takich jak aron jasnopomroczny to nie pomoże jakieś placebo....
bo o ile lekiem na głupotę są książki to w jego przypadku nawet jakby go uderzyć encyklopedią w jedną skroń a potem drugą encyklopedią w drugą to i tak nic nie pomoże... pajac za długo trzymał głowę w klozecie i przyciskał ją deklem...
lepiej więc byłoby od razu uderzyć klauna w skronie umieszczoną w jakiejś mądrej obwolucie cegłą niż stosować zamienniki...

Portret użytkownika nikt-xxx

Jeszcze o GŁODÓWCE... Jak z

Jeszcze o GŁODÓWCE... Jak z tą łyżką w "Matriksie". To nie ona się "wygina", lecz nasze umysł i ciało. Nic nie poradzimy na PLAGI tego świata. Na przykład, codziennie zgarniam łyżką warstewkę aluminium z wody (źródło powierzchniowe, opad ze smug chemicznych), ale myślę, że dzięki głodówce mógłbym tego nie robić (ONA i tak usunie ze mnie toksyny, ale chcę JEJ pomóc). Czytam złe wieści o MŻ, NWO, PiS-ie, lichwie, USraelu, itd., itp., etc. Czuję, że MOGĘ się opancerzyć fizycznie i psychicznie. Odeprzeć "paskudę". Ale tylko dla siebie. Nikomu innemu nie mogę pomóc (!) inaczej, niż robiąc ten wpis. Widzę, że długa głodówka stosowana SERYJNIE od 2 lat zwiększa moją odporność, czyni żwawszym i odmładza. Rosną cierpliwość, tolerancja i moc żywotna. Nie widzę ŻADNYCH negatywnych skutków. Ufam w 100% siłom natury, a za tę wiarę jestem gotów zapłacić zgonem (moja decyzja; mam w d. "medycynę"). Ceną jest BÓL w dniach 1-5, ale to "tylko" ból psychiczny: pozbawienie "nagrody" i "odreagowania" w postaci KOCHANEGO żarcia (robi się "pusto" - nie ma porannej ani żadnej innej "herbatki"). Z drugiej strony, mam przekonanie, że tylko bezpośrednie trafienie ciężarówką, pociskiem lub asteroidą może zrobić mi "bubu". Na zawał, udar, cukrzycę, czy nowotwór nie mam "szans"! Fajnie? Też tak chcecie? Trzeba odrzucić LĘK (a podczas głodówki BYWAJĄ chwile grozy), poznać siebie i wziąć odpowiedzialność. Takie tam refleksje, ale mogą mieć ogromną wartość praktyczną. I zauważcie: piszę tylko o SWOICH doświadczeniach. Czy subiektywna info przedstawiona jako taka może być próbą manipulacji? Nie!

Portret użytkownika nikt-xxx

Ja znowu, ale muszę, bo życzę

Ja znowu, ale muszę, bo życzę Wszystkim dobrze. Jak coś dolega - COKOLWIEK - to głodówka (woda i powietrze - tylko bez oszukiwania, bo inaczej bez sensu). Do 10 dni to oczyszczanie, powyżej 10 to leczenie (jedyne prawdziwe; nie sądzicie chyba, że to "medycyna" leczy?). Już od 6 dnia optymizm wybija sufit. Ta euforyjka też działa, jak tytułowe PLACEBO (to poczucie mocy...). Ale poczytajcie wcześniej, bo można się zabić! Klasyka to Małachow. Jest też drogazdrowia.com, gdzie są ciekawe wyjaśnienia. Jeśli ktoś nie próbował, to NAPRAWDĘ nie ma sensu komentować mojego wpisu. Smile

Portret użytkownika El Koto

Masz rację. Małachow to

Masz rację. Małachow to podstawa. A każdy tchórz, który tego nie próbował skuczy tylko z wpojonego matrixem strachu. 21 dni na wodzie dla mnie to czysta rozrywka, potrafię też żyć i bez wody, wtedy robię oczami fotosyntezę energii słonecznej. Różnica tylko taka jest, że na głodówce bez wody to do pracy nie da się iść, tylko trzeba wtedy dużo na łonie natury i na słońcu przebywać. (Pseudo ćwoki-forumowe-naukowcy niech se poczytają o wcale nie utajnionych badaniach dotyczących tego jakie funkcje mają białka w ludzkich oczach. Białka. Ćwoki: białka. Patrzy się wtedy pobocznie ale to dla ćwoka-naukofca mowa to nie-pojęta. Tj patrzenie poboczne.)

Całe szczęście że matka-natura drapieżna jest i ani chybi ochoczo wbije zęby w ćwoka, dlatego tchórze naukofce w krzaki nie chodzą ... a jedynymi znanymi mi naukowcami co za łopatę chwycić się nie boją i do roboty w terenie się biorą; są romantyczne Ruskie, ale to już inna bajka.

Portret użytkownika nikt-xxx

Hej, El Koto. Fajna wrzuta.

Hej, El Koto. Fajna wrzuta. Dzięki! Mówi się o przyswajaniu CO2 i N. Chyba faktycznie zapotrzebowanie na O2 (u mnie) trochę maleje, ale to za GRUBA sprawa, bym się wypowiadał. Nie chcę wykraczać poza opis MOICH doświadczeń, gdyż są subiektywne / jednostkowe. Natomiast DEFINITYWNIE głodówka dobiera się również do oczu. Są nawet chwile częściowej utraty widzenia, po których wzrok poprawia się. Oczywiście, nic nie wiem o "fotosyntezie oczami", ale poszukam. Mój rekord to 23 dni. Robota nie pozwala na więcej - tracę koncentrację, a pracuję głową. Jak okres ostrej roboty, to limitem jest 15-16. Ale spoko - można przecież frakcyjnie. Chciałbym teraz dobić do 30, a marzeniem jest 40+. Tam podobno zaczyna się "coś dziać". A mam NA BUMADZE, że jestem zdrowy psychicznie. I jeszcze jedno (w kwestii "ćwoków" - wybacz, że się czepiam). Obejrzyj komentarz Stonogi po wyborach. Jest super! On jest ewidentnie uczciwy i chce dobrze, ale nie można tak do ludzi. Nie żyjemy w kulturze szczerości. Kocham ten szczery język, ale on jest ... "kontrproduktywny". Szacun!

Portret użytkownika El Koto

Rozumiem cie to samo mam z

Rozumiem cie to samo mam z pracą.
Duch steruje ciałem, a nie odwrotnie. Tak, wiem że nie wolno ich motywować negatywnie a zwłaszcza tych wypierdków belzebuba trzeba z tolerancją traktować etc ...
Jeśli nie wiesz czego oczekujesz w trakcie np głodówki to TO DOSTANIESZ czyli niewiedzę pomieszanie i problemy. Brak skupienia brak intencji brak wyobraźni też jest informacją ... rezultatem który otrzymasz jest ----> BRAK.
Przy dłuższych głodówkach trzeba chodzić jak Jezus na pustynię tz gdzieś z dala od ludzi. Dlaczego? Oczyszcza się też umysł i przebywanie w pobliżu lub towarzystwie BRUDU i ZŁA jakie produkują nawet nieświadomie te wypierdki belzebuba zanieczyszcza cię mentalnie.

Portret użytkownika nikt-xxx

Czołem! Obudziliśmy trolla i

Czołem! Obudziliśmy trolla i mamy po minusie. Lol Ze wszystkim zgoda, oprócz "programowania". Przykład: Po 5-6 długich gło miałem remont kapitalny serca. Nie wiedziałem, że potrzebny. Gdybym wiedział i za wcześnie sobie zażyczył, zgon murowany (to był regularny brownout). Wcześniej gło musiała oczyścić naczynia i odchudzić mnie. Mam 1 konkretny cel (kontroluję torbiel od zęba - dentyści boją się go wyrwać), a poza tym puszczam ją luzem. Niech ta naturalna inteligencja sama wybiera cele. Na pustynię nie muszę - mieszkam sam z 5  ... Kotami (choć bez "El"). Pozdrawiam!

Portret użytkownika lipka

Jak zagłodzisz się na śmierć

Jak zagłodzisz się na śmierć to już napewno będziesz zdrowy, a tak zapytam co na to twoje jeszcze zdrowe komórki, czym je karmisz gdy zagładzasz te chore, te zdrowe pewnie jeszcze walczą a gdy przestaną to i je będziesz musiał leczyć, pytanie brzmi - czy głodem można wyleczyć chorobę z braku pożywienia?

Portret użytkownika nikt-xxx

U Małachowa jest dobrze

U Małachowa jest dobrze napisane: "karmiąc chory organizm, karmimy chorobę". Jednym ze skutków choroby jest utrata apetytu, czyli wszystko się zgadza. Głód wyżera martwą materię, a także komórki - zaczynając od najmniej wartościowych. To, co się może przydać, zostawia, a resztę wydala. To JEST proces niszczenia, ale po zakończeniu głodówki komórki zostają naprawione lub odtworzone. Zdecydowanie polecam lekturę.

Portret użytkownika zibi1973

Ja to się tak zastanawiam

Ja to się tak zastanawiam gdzie jest mój Ultra,może na Keplera odleciał i zostawił mnie w tej rzeźni na ziemi,a może zmienił nick i kryje się gdzieś,dziwne jest że nie chce się pokazać i dogryźć mi trochę,do tego już nikt nie chce mnie pognębić ,to jest mi dziwne

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Sio

No cóż organizm tak naprawdę

No cóż organizm tak naprawdę ma wszystko niezbędne aby się chronić przed chorobami. Jak załapujemy wirusa to dlatego, że system odpornościowy nie działa właściwie.
Jak nie zadziała może nawet nastąpić zgon w przypadku niektórych chorób jak nawet popularna grypa.
Mózg wytwarza narkotyki ale również przesyła sygnały do chorej części organizmu i jest maszyna, której używają kosmonauci dotykając chorych miejsc, Przesyłana jest informacja i organizm się leczy.
Także placebonie niekoniecznie jest oszukaństwem ale raczej stymulacją do ozdrowienia.
Podobnie działają energoterapełci. Hipnozą też można leczyć raka itd
 

Portret użytkownika eeefsdf

Farmaceutyki nie wyleczą

Farmaceutyki nie wyleczą człowieka z tego, że ma nierówno pod kopułą. Lek może co najwyżej pozmieniać kondycję hormonalną, żeby Janusz mniej przygnębiony był, ale chemia nie wyleczy czegoś, co bierze się z braku dystansu do siebie i życia.

Portret użytkownika kuzYn

Placebo działa, i owszem ,

Placebo działa, i owszem , ale raczej na osoby, o niskim ilorazie inteligencji.
Jeśli chodzi o depresje, to najlepszym lekarstwem jest niacyna, czyli witamina B3 zwana też witaminą PP 
Dr. Andrew Saul wraz z Dr. Abramem Hofferem leczą z dużym sukcesem depresje od ponad pół wieku tą właśnie metodą. Żeby efekt był odpowiedni, należy zażywać niacyne w dawce 1g trzy razy dziennie (najlepiej w postaci kwasu nikotynowego) wraz z dużymi dawkami witaminy C oraz B compleks, oraz chromu.
Osobiscie znam osoby ktore wyleczyły się z depresji tą właśnie metodą. i to w bardzo krótkim czasie.
Jeśli ktoś jest zainteresowany, proszę poszukać publikacji powyższych lekarzy.

 

Portret użytkownika Sio

Kuzyn a wiesz, że jest

Kuzyn a wiesz, że jest placebo pozytywne i negatywne?
jedno pozytywnie wplywa na zdrowie i świadomość a drugie negatywnie.
jedzenie golonki wpływa negatywnie i definitywnie jest to placebo bo uważasz że jesteś zdrowszy i mocniejszy i mądrzejszy a nie jesteś (nic personalnego ha, ha). Ulegamy sile sugestii zła jako człowiek od tysięcy lat. To co naukowcy piszą czy uważają nie jest prawdą, to co biblia też nie jest prawdą.
Człowiek wywodzi się od wyższej wegetariańskiej cywilizacji i inteligencji a nie od małp które w wiekszości są wegetariańskie ha, ha kuzynku. Pitekantrop czy australopitek to mutanty jednego wieku zaledwie,których kości były przykryte warstawmi o różnego rodzaju promieniowania.
W cokolwiek wierzysz czy nie to jest palcebo, które sprawia że dobrze funkcjonujesz lub nie , jako wierzący lub nie albo jedzący mieso czy wegetarianin. Nie uciekniesz od swoich poglądów, które uważasz za swoje własne, ale tak naprawdę nie są one twoje
 

Portret użytkownika MKs

Zaczyna mnie to wkurzać!   Po

Zaczyna mnie to wkurzać!
 
Po raz kolejny piszecie o depresji, a od razu widać, że nie mieliście żadnego doświadczenia z prawdziwą depresją.
 
Przez takich pajaców jak wy ludzie boją się iść do psychiatry i kończą popełniając samobójstwo, alby rujnując sobie życie zawodowe.
 
Oczywiście same leki nie wystarczą i potrzebna jest psychoterapia, ale bez wspomagania farmakologicznego na początku terapii ludzie cierpiący na depresję po prostu nie poradzą sobie z terapią, bo nie będą mieli sił aby wyjść rano z łóżka.
 
Jeszcze raz powtarzam: przez takich pajaców jak wy ludzie tracą życie!

Skomentuj