Incydent Coyne'a | Cylindryczne UFO ścigało wojskowy helikopter

Kategorie: 

Źródło: InneMedium

Późnym wieczorem 18 października 1973 roku, rutynowy lot szkoleniowy Armii Rezerwowej zamienił się we wstrząsające spotkanie z niezidentyfikowanym obiektem latającym. Do zdarzenia doszło na wysokości Mansfield w stanie Ohio. W skład załogi wchodzili doświadczeni piloci kapitan Lawrence J. Coyne, porucznik Arrigo Jezzi i specjalista Robert Yanacsek, a także szef załogi sierżant John Healey.

 

 

Gdy śmigłowiec zbliżał się do Mansfield, załoga zauważyła czerwone, migające światło w oddali. Początkowo zakładając, że był to samolot zbliżający się na podobnej wysokości, wojskowi kontynuowali podróż. Dopiero po kilku minutach, gdy stosownie zbliżyli się do źródła światła, zdali sobie sprawę, że tajemniczy pojazd nie porusza się jak konwencjonalny samolot.

 

Nagle czerwone światło zwiększyło swój rozmiar i intensywność, wypełniając kokpit niesamowitym blaskiem. Załoga patrzyła z niedowierzaniem, jak masywny obiekt w kształcie cygara z rzędem jasnych, białych świateł na spodzie materializuje się bezpośrednio przed ich helikopterem. Przyrządy pokładowe zaczęły działać nieprawidłowo. Wysokościomierz helikoptera wskazywał szybkie wznoszenie, mimo że załoga wiedziała, że się zniżają, a komunikacja radiowa z kontrolą ruchu lotniczego została zakłócona.

Załoga desperacko próbowała uniknąć kolizji, ale nieznany obiekt zdawał się niweczyć ich manewry unikowe. Przerażeni mężczyźni szykowali się już mentalnie do potencjalnie śmiertelnej kolizji, gdy nagle niezidentyfikowany obiekt nagle przyspieszył w pionie z zadziwiającą prędkością. W ciągu kilku sekund zniknął z pola widzenia, pozostawiając załogę helikoptera wstrząśniętą i zdezorientowaną.

 

Po zniknięciu pojazdu, przyrządy helikoptera zaczęły wracać do normy, a łączność radiowa została przywrócona. Załoga natychmiast zgłosiła incydent do kontroli ruchu lotniczego i władz wojskowych. Incydent z jakim zmierzyła się załoga helikoptera przyciągnął znaczną uwagę zarówno cywilnych, jak i wojskowych śledczych. Wiarygodność świadków i poziom szczegółowości ich relacji nadały sprawie zupełnie innej wagi niż zeznania przypadkowego przechodnia.

Coyne, Healey i Yanacsek opisali szarą metaliczną strukturę w kształcie cygara, jako lekko wypukłą, ale poza tym pozbawioną cech charakterystycznych. Yanacsek opisał coś, co wyglądało na okna na szczycie kopuły. Na dziobie paliło się oślepiające czerwone światło, a na rufie wcięte było białe światło. Zgodnie ze wspomnieniami wojskowych, gdy obiekt zawisł nad helikopterem (okna z pleksiglasu w dachu umożliwiały załodze lotniczej oglądanie go od dołu), pojawił się kolejny, zielony reflektor, który najpierw przeleciał nad nosem helikoptera, a następnie skierował się w górę, przez przednią szybę i górne panele okienne, otaczając kokpit zielonym światłem.

 

Podczas gdy sceptycy sugerowali, że załoga mogła napotkać konwencjonalny samolot lub błędnie zidentyfikowała jakieś ciało niebieskie, nagła zmiana wysokości śmigłowca i awarie przyrządów były czymś niezaprzeczalnym co potwierdzono przy późniejszych ekspertyzach. Jedyne dyskusyjne kwestie to nagła zmiana rozmiaru obiektu i jego tajemnicze zachowanie. Incydent Coyne pozostaje mniej znanym, ale wiarygodnym przypadkiem w kręgach badaczy UFO. Incydent ten podkreślił potencjał interakcji niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych z zaawansowaną technologią wojskową, pozostawiając doświadczonych pilotów i członków załogi w osłupieniu.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Skomentuj