Irański naukowiec twierdzi, że wynalazł maszynę do przewidywania przyszłości

Kategorie: 

Źródło: wikipedia.org

Jak informuje agencja Fars jeden z irańskich naukowców opracował urządzenie, które ma pozwalać przewidzieć przyszłość. Jest nim 27 letni wynalazca Ali Razezhi. Sam naukowiec powiedział, że pracował nad tym urządzeniem, od co najmniej 10 lat. Według niego jest już w stanie przewidzieć przyszłe życie każdej osoby w ośmioletnim horyzoncie czasowym i z 98 procentową dokładnością.

 

W oficjalnych przekazach dowiadujemy się, że Razezhi doświadczył rozmaitych prób wykradzenia technologii przez konkurentów starających się stworzyć podobne urządzenie. Według niego podobne prace prowadzą Amerykanie i wydają miliony dolarów na osiągnięcie tego, co jemu udało się za jedynie ułamek ich budżetu.

Urządzenie, o jakim mówimy nie jest zwykłym wehikułem czasu w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Właściwym określeniem na tego typu konstrukcję byłoby pojęcie chronovisor. Nie jest to pierwszy raz, gdy na scenę wkracza urządzenie do przewidywania przyszłości. Już w 2002 roku francuski ksiądz, François Brune, oświadczył, ze w posiadaniu chronovisora jest Watykan. Twierdzi on, że urządzenie zostało zbudowane w 1950 roku przez innego księdza, Pellegrino Maria Ernettego, który pracował nad nim z kilkunastoma oddanymi Watykanowi naukowcami.

 

Chronovisor został opisany, jako duża szafa z antenami wykonanymi z nieznanych stopów metali, podłączonych do kineskopu. Urządzenie miało zawierać panel sterowania z przyciskami i dźwigniami.  Ojciec Ernetti twierdził, że chronovisor może być zaprogramowany do wyświetlania i nagrywania konkretnej godziny, lokalizacji w przeszłości lub w przyszłości.  Ojciec Ernetti twierdził ponadto, że chronovisor funkcjonował dzięki przetwarzaniu pozostałości promieniowania elektromagnetycznego z przeszłych zdarzeń.

 

Ojciec Ernetti rzekomo osobiście widział wiele ważnych wydarzeń historycznych włącznie z ukrzyżowaniem Chrystusa.  W 1972 majowym numerze włoskiego tygodnika informacyjnego "La Domenica del Corriere" opublikował fotografię przedstawiającą ukrzyżowanie i twierdził, że została wykonana przez chronovisor.  Potem jednak opowieści o takiej maszynie jakby zapomniano. Oświadczenie agencji FARC przywraca do mediów temat tego niezwykłego mitycznego urządzenia.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Elohim

jezus był obcym a boga niema

jezus był obcym a boga niema a wiary w boga stworzono abysmy w jakimś stopniu dojrzeli .Dzis juz mało kto wierzy w bujdy z bibli a raczej inaczej ja rozumieja bo mamy technologie i łatwiej nam zrozumiec zapłodnienie Maryji z inwitro niz w jakiegos ducha swietego. teraz zaczynamy rozumiec ze arka noego była mozliwa ale nie zaden stateczek ,ale poprzez zbieranie kodu genetycznego do probówek i potem ponowne sklonowanie z tych DNa stworzeń.
 
Niechce mi sie rozpisywac ale mnustwo jest w bibli opisów  mówiacych o lotach w przestworzach o lotach w kosmosie o tym ze stworzono nas na swoje podobienstwo to juz samo za siebie mówi ze sklonowała nas rasa o wiel bardziej zawansowana od nas na dzien dzisjejszy ,i sie teraz bawia nami jak my zwierzetami w zoo,lub maja inne intencje o których nawet nie pomyslimy ,ale dla przykładu podam kilka ...
okaleczenia zwierzat ... i nawet udokumentowane okaleczenia ludzi, niewspominając ze na całym globie ludzie znikaja i sie nieodnajduja ,owszem morderstwom mozna przypisac jakis procent ale zostaje procent niewyjasnionych znikniec bez odnalezienia po dzien dzisjejszy .
 
Patrzac na dzisjejsza technologie to najbardziej potrzebne sa organy do przeszczepów wiec skoro moga latac w odlegle planety czy galaktyki to az sie nasuwa ze stworzymy ludzi na swój obraz i podobieństwo aby pobierac od nich potem organy ,a jak dodamy do tego wszechmiar kosmosu to takich ZIEM to jest wcholere ,wiec tu kogos uprowadzą tam uprowadza ,tak zeby niezakłucic porzadku .I wszytko było ok, dopóki nagle niedostalismy bumu technologicznego za którym pewnie stoja inne rasy lub te same które walcza o dobro nas ,tak jak my na ziemi mamy Greenpeace.
 
W dodatku niewykorzystujemy swojego muzgu w 100 % jak dla mnie to marnotrastwo ,poprostu ograniczono nas na poziomie DNA ,tak samo jak ograniczono długość naszego zycia .
 
Jak zaczniemy patrzeć na zycie od strony logiki a nie od strony zabobonów zwanych bogiem ,to zacznie wam sie wyswietlac obraz ludzkosci zycia i wszytkiego dookoła .
Zycze wam otwartego umysłu a wszytko co napisałem tu, to domysły które same sie nasuwaja a czas je zweryfikuje .
 
No to teraz sie naraziłem zagorzałym katolikom ,i inym wyznawcom przeróznych smiesznych wierzeń ,a miało byc o przewidywaniu przyszłosci napisane ale jak by tu niema co komentować .
 

Portret użytkownika Video

Wszechświat jest nieskończoną

Wszechświat jest nieskończoną niewiadomą, czy jest nieskończony? Dla nas chyba tak, bo za naszego życia nie dowiemy się. Naukowcy poświęcają całe życie żeby dojrzeć prawdy i umierają bez tej wiedzy, zawiedzeni, że mogli przecież odkryć więcej.' MOże powinniśmy bardziej zajmować się naszym życiem na Ziemi niż pochodzeniem człowieka i wszechświata? Te poszukiwania przyjęły jakby rodzaj obsesji masowej. Sam na to choruję Wink

Portret użytkownika Homo sapiens

Tajemnica goni tajemnicę

Tajemnica goni tajemnicę ! 
 
Przybywa dowodów, które wydają się potwierdzać istnienie tzw. ciemnej materii. Ta tajemnicza substancja stanowi ponoć aż 85% masy Wszechświata i odgrywa w nim rolę szkieletu, na który nawleczona jest zwykła materia, np.gwiazd i galaktyk.

Jeśli komuś wydawało się, że bozon Higgsa był największą zagadką i ostatnim odkryciem fizyki, ten powinien teraz pomyśleć o tzw. ciemnej materii. Istnienie „higgsa” – cząsteczki, która wszystkim innym elementom subatomowym nadaje masę – przepowiedziano już w roku 1964, ale sam ów tajemniczy bozon w rzeczywistości „przyłapano na istnieniu” dopiero w zeszłym roku. To 48-letnie polowanie na bozon Higgsa to jednak zaledwie przedsmak tego, czym jest wielka historyczna obława na ciemną materię.
To, że musi ona istnieć, wiadome jest fizykom od roku 1933, kiedy to niezwykle płodny intelektualnie szwajcarski astrofizyk Fritz Zwicky (urodzony z matki Czeszki w bułgarskiej Warnie) ukuł taki termin obserwując potężną gromadę ponad 1.000 galaktyk nazwaną Coma Cluster, jako że leży na linii konstelacji gwiazd o pięknej nazwie Warkocz Weroniki (łac. Coma Berenices). Według ustalonej wtedy definicji ciemna materia to substancja, której nie można zobaczyć, ale bez której widzialne galaktyki wirując musiałyby się rozsypać. Ciemna materia nie przejawia się w żaden inny sposób oprócz grawitacji. O jej istnieniu można wnioskować jedynie na podstawie dowodów pośrednich: jej kłębki i skupiska swoim ciążeniem nieco odchylają promienie światła emitowane przez odległe galaktyki, które przez nie przenikają. Astronom widzi więc zawsze już tylko zniekształcony obraz tych galaktyk. Uważa się, że cząstki ciemnej materii wypełniają cały Wszechświat i swobodnie przenikają przez każdy znany obiekt: gwiazdy, kulę ziemską, ludzi… Ostatnie wyniki wyspekulowane na podstawie obliczeń satelity Planck z Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency, ESA) sugerują, że do tej kategorii należy zaliczyć ok. 85% całej materii Wszechświata, czyli sporo więcej niż w poprzednim założeniu (80%).
Podobnie jak bozon Higgsa, także elementarne cząsteczki, z jakich składa się ciemna materia, okazały się bardzo trudne do znalezienia. Osiemdziesiąt lat po przełomowym spostrzeżeniu Zwicky’ego i po kilkudziesięciu eksperymentach, jakie w tej sprawie przeprowadzono, jeszcze nie udało się ich wykryć. A jednak ostatnio i w tej sprawie nareszcie „cóś drgęło”. 3 kwietnia z eksperymentalnego urządzenia o uczonej nazwie spektrometr alfa-magnetyczny (Alpha Magnetic Spectrometer, AMS) pojawiła się najbardziej jak dotąd obiecująca obserwacja.
Chociaż Samuel Ting, noblista i czołowy łowca ciemnej materii, który kieruje projektem AMS, przedstawił ostatnio wyniki badań swego zespołu w siedzibie CERN-u, gdzie jeszcze nie wystygła euforia po odkryciu „boskiej cząsteczki” Higgsa, to tym razem obserwacje nie pochodzą stamtąd. CERN to największe w Europie (a dziś już także na świecie, po zamknięciu innego takiego ośrodka w USA, który okazał się zbyt kosztowny) laboratorium badań cząstek elementarnych i Mekka czołówki fizyków świata. Sercem CERN-u jest system akceleratorów i zderzaczy ukrytych w ogromnym 27-kilometrowym podziemnym kolisku pod Genewą na pograniczu francusko-szwajcarskim. W rzeczywistości, obserwacje ciemnej materii w ogóle nie pochodzą z ziemi, jako że rzeczony AMS został posadzony na pokładzie, a dokładniej przytwierdzony na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (MSK), lepiej znanej pod angielskim akronimem ISS (International Space Station). AMS wagą i bryłą z grubsza przypomina autobus, waży 7 ton i jest najdroższym urządzeniem na świecie, bo jego zbudowanie kosztowało 2 miliardy $, angażując 56 zespołów naukowych i technicznych z 16 krajów, a cały projekt, wraz z wysłaniem i utrzymaniem na ISS zabudżetowano jak dotąd na 100 miliardów dolarów, co stawia jego przyszłość pod poważnym znakiem zapytania. Zadanie AMS polega na łapaniu i analizie cząstek docierających z głębin kosmosu. Czy potrafi w ten sposób wykryć ciemną materię?
Podobnie jak jego podziemni kuzyni w CERN, także ów kosmiczny spektrometr alfa-magnetyczny AMS składa się z wielkiego elektromagnesu i szeregu wymyślnych czujników, które śledzą drogi przenikających go różnorakich cząsteczek z ładunkiem. W odróżnieniu od urządzeń CERN-u śledzone cząsteczki nie pochodzą jednak ze zderzeń uzyskiwanych w Wielkim Zderzaczu Hadronów (Large Hadron Collider, LHC), który jest największym przyspieszaczem takich cząsteczek, jakim dysponuje ludzkość. Zamiast niego AMS wykorzystuje najpotężniejszy akcelerator, jaki w ogóle może istnieć - sam Wszechświat po prostu.
Przestrzeń kosmiczna może bowiem wydawać się wielką, ziejącą pustką, ale w rzeczywistości jest ruchliwą rzadką zupą pełną cząsteczek, które powstają w szeregu procesów fizycznych i są znane pod zbiorczym określeniem jako promienie kosmiczne. Procesem, który w tym kontekście szczególnie interesuje łowców ciemnej materii jest ten, który dotyczy hipotetycznych cząsteczek o nazwie neutralinos. Ich istnienie przewiduje teoria supersymetrii, która usuwa matematycznie nieeleganckie odchylenia od Modelu Standardowego, będącego dogmatem nadrzędnym w fizyce cząstek elementarnych, ale która w tym celu trochę niefortunnie podwaja hipotetyczną listę cząstek w tej fizycznej i na razie teoretycznej menażerii.
Neutralino to najlżejsze z przewidywalnych supersymetrycznych tworów, których masa ma być odpowiednikiem paruset protonów (dla porównania: bozon Higgsa ma masę około 124 protonów). Nie wchodzą one w żadną relację ze światłem, a więc są niewidzialne. Są też wystarczająco stabilne, aby utrzymywać się w przestrzeni przez dłuższy czas. Innymi słowy, mają te główne właściwości, jakie ma także posiadać poszukiwana ciemna materia.
Ku wielkiemu rozczarowaniu fizyków, ich wieloletnie wysiłki, aby wydzielić i odnaleźć neutralino w LHC w CERN spełzły na niczym. Jeżeli jednak neutralinos w ogóle istnieją i jeśli rzeczywiście tworzą zasadniczą większość ciemnej materii w Kosmosie, to powinny zostawiać ślady, które AMS powinien umieć wykryć.
Zgodnie z teorią fizyki proces wygląda tak, że cząstki elementarne stopniowo gromadzą się ściągając z całej kosmicznej okolicy – głównie wskutek grawitacyjnego przyciągania, choć nie tylko - we wnętrzu gwiazd, ponieważ tam jest największa masa i energia. Proces napędza się sam: im jest gęściej, ciężej i więcej, tym koncentracja postępuje energiczniej i cząstek zaczyna być za dużo. W warunkach coraz większych temperatur, narastającej masy i gęstniejącej częstotliwości zderzeń dochodzi do przesilenia, które przypomina wybuch. Teoria mówi w tym miejscu, że gdy zderzą się ze sobą dwa neutralinos, powinny one wzajemnie się unicestwić, a w ich miejsce powinien powstać elektron i pozytron, czyli antymaterialny ekwiwalent elektronu. A ponieważ, jak tego dowiódł Albert Einstein, masa i energia są właściwie jednym i tym samym, a także ponieważ elektrony i pozytrony są sobie dokładnie równe tylko przeciwstawne, każdy z nich niesie tyle energii, ile masy niesie neutralino. I to właśnie takich wysoko energetycznych elektronów i pozytronów poszukuje AMS.
Problem w tym, jak je zauważyć w deszczu elektronów z innych kosmicznych źródeł, które są bez porównania częstsze niż pozytrony. Aby tę trudność przezwyciężyć AMS sprawdza, jak zmienia się stosunek pozytronów do elektronów wraz z energią tych ostatnich. Z dotychczasowych obserwacji wychodzi mu na to, że przy niższych poziomach energii w promieniach kosmicznych dominują elektrony z innych źródeł. Jeśli jednak kosmiczne pozytrony naładowane wysoką energią pochodzą rzeczywiście głównie z unicestwienia ciemnej materii, to wtedy „frakcja pozytronowa” powinna wzrastać wraz z energią i osiągać szczyt, gdy dochodzi do poziomu masy neutralino. Poza tą wartością frakcja ta powinna gwałtownie się załamać, ponieważ trudno oczekiwać istnienia wielu pozytronów z innych źródeł, które miałyby tak wysoką energię, podczas gdy energicznych elektronów wszędzie kręci się mnóstwo.
Przez 18 miesięcy, jakie upłynęły od umieszczenia AMS na MSK przez wahadłowiec Endeavour w maju 2011 roku, spektroskop alfa-magnetyczny zarejestrował przejście ponad 30 miliardów promieni kosmicznych. Było w nich z grubsza 6,4 miliona elektronów i 400.000 pozytronów, które miały energie w przedziale od 0,5 do 350 giga-elektrono-voltów (GeV), mierzonych w takich to ezoterycznych jednostkach, którymi najchętniej posługują się badacze w dziedzinie fizyki cząsteczki. Dane te pokazują, że frakcja pozytronowa rzeczywiście wzrasta wraz z poziomem energii, czyli tak, jak przewiduje teoria.
Ważne jest także, że ten sam wzór zachowań był widoczny bez względu na to z jakiego kierunku AMS łapał promienie krążąc na orbicie okołoziemskiej. Nie jest to może spostrzeżenie zbyt ścisłe, bo względnie masywny AMS jest sztywno zamocowany i ma szeroki kąt wychwytywania cząsteczek, więc oceny takie robione są poprzez analizę „bierną kierunkowo”, tj. ilekroć MSK znajdzie się w należytym położeniu orbitalnym, aby odpowiedni kierunek wpadł AMS-owi w oko, a to wymaga dłuższego okresu obserwacji. Wyniki dotąd uzyskane są jednak zachęcające, bo przynajmniej nie wykluczają tezy, że większość pozytronów pochodzi z centrum galaktyk, a więc z rozpadu neutralinos i unicestwiania ciemnej materii.
To bardzo pasuje do twierdzenia, że ciemna materia jest mniej więcej równo rozciągnięta w całym wszechświecie. Zarazem to wyklucza inne możliwe źródło pochodzenia cząsteczek: przypadkowe zdarzenia kosmiczne, jak wybuchy gwiazd supernowych, ponieważ to nie jest aż tak homogenicznie rozproszone we wszechświecie, a już na pewno nie w okresie tak krótkim astronomicznie, jak okres zaledwie półtora roku.
Niestety, jeszcze dużo danych potrzeba do tego, aby wykluczyć trzecią możliwość. Tę mianowicie, że zaobserwowane cząsteczki są wytwarzane przez pulsary, czyli drgające zwłoki po gwiezdnych zapaściach. Jak dotąd AMS nie wychwycił w dostatecznej liczbie elektronów i pozytronów o energiach powyżej 350 GeV, aby móc na ich temat wyciągnąć wiążące wnioski. Bo jeśli za ich generację odpowiedzialne są podejrzane pulsary, to z teorii wynikać by musiało, że frakcja pozytronów będzie zanikać w sposób ciągły ale stały przy energiach powyżej tej wartości. Jeśli jednak odpowiadają za to neutralinos, to w pewnym przełomowym punkcie - odpowiadającym zrównaniu ich masy i energii – frakcja pozytronów nagle zaniknie zupełnie. Masa jednego protonu odpowiada w przybliżeniu jednemu GeV, a więc może to nastąpić wkrótce. Wszelakoż teoria supersymetrii nie określa precyzyjnie, jaka powinna być masa neutralino, więc równie dobrze zjawisko może wystąpić nieprędko. Określenie „kilkaset protonów” może bowiem okazać się bliższe liczbie 1000 niż liczbie 200-300, a wtedy uzbieranie się odpowiedniej liczby elektronów i pozytronów, potrzebnych do tego, by to sprawdzić, może potrwać długo, tj. wykładniczo dłużej.
Na szczęście AMS jest zaprojektowany na długi dyżur w kosmosie i odkąd zapachniało w nim ciemną energią, wszystkie uczone ogary, także te z CERN-u, już podjęły ten trop. Obecny pobyt AMS na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest przewidziany na jeszcze około 20 lat. Zakładając, że MSK nie zostanie przedtem porzucona (co się, niestety, obecnie planuje ze względu na zbyt wysokie koszty jej utrzymania) może to oznaczać, że w setną rocznicę odkrycia Zwicky’ego stacja będzie dostarczać fizykom dalszych wyników, które już teraz są intensywnie obrabiane. Ale jeśli odnalezienie neutralino miałoby rzeczywiście potrwać aż do tego czasu, to w porównaniu z nim całe wcześniejsze polowanie na bozon Higgsa to byłby naprawdę pikuś. Przepraszam: Pan Pikuś.

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika jaa

"Neutralino to najlżejsze z

"Neutralino to najlżejsze z przewidywalnych supersymetrycznych tworów, których masa ma być odpowiednikiem paruset protonów (dla porównania: bozon Higgsa ma masę około 124 protonów)." To które z tych dwóch jest lżejsze?

Portret użytkownika Endor

Przewidywanie przyszłości

Przewidywanie przyszłości może się odbywać za pomocą Ducha Świętego czyli Ducha którego nam dał Chrystus Pan. Jeżeli się zaczniecie nawracać to wam też może być on udzielony.

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika baca

to chyba tobie mendor

to chyba tobie mendor "chrystus pan" dał jaiegoś "ducha świętego" bo mi piotruś pan nie dał nawet świętego obrazka...
sam nie wiem - czy farciarz z ciebie?
czy moze... ofiara oszusta?
ps a dla chrystusa i kleru mam DOKŁADNIE TO SAMO co oni dali dla mnie - poświęcam się dla nich aby byli zbawieni i pozbyli się wreszcie grzechu... dzień w dzień ściśle wegług staro solariańskiego obrządku walę zgodne z liturgią żubry... taki jestem...

Portret użytkownika Endor

Taki atak agresji jest

Taki atak agresji jest świadectwem że pan może być opętany przez złego ducha i radziłbym udać sie do Kościła na mszę by jakoś zadość uczynć złu tu pokazanemu. Takie wybuchy agresji potwierdzają że Duch Święty jest nsprawdę święty ! Często tu piszą ludzie że nienawiść się obraca przeciwko tym którzy ją wysyłają w kierunku innych ze zdwojoną siłą, jeżeli tak to przykro mi że pan otrzymuje swoją nienawiść dpowrotem. Pozdrawiam.

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika baca

on tylko powiedział do

on tylko powiedział do ciebie[ciach]
to żaden atak agresji
atak agresji mendor to jest kiedy się gwałci dzieci w kosciele albo kiedy sie pali na stosie niewinne kobiety - to jest atak agresji za ktory zupełnie niewinne jest danie księdzu w ryj lub życzliwepowiedzienie do niego:[ciach]
edit: skasowano
Moderator

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Juszka1980OGL

baron nie zgodzę się o z tym

baron nie zgodzę się o z tym że modlitwa nic nie daje. wręcz przeciwnie mi daje bardzo dużo, pomaga mi zrozumieć się i otworzyć na ludzi. pozwala być lepszym w tym dziwnym świecie. wiem dobrze że bóg nie da mi ani jedzenia ani niczego co jest mi potrzebne do"przetrwania" (jedzenie....itd) ale daje bardzo dużo. Nie musi to być bóg Chrześcijan, ne narzucam wiary, ale każdy kto ma boga w sercu jest osobą lepszą.
Kiedyś czytałem o Einsteinie w jego biografi i były to czasy gdy studiował i w polemice z jakimś prof. powiedział coś takiego:
zło to brak wiary w sercu, brak boga.
ps nie trzeba iść do kościoła żeby się pomodlić bóg (wszystkich którzy wierzą) jest wszędzie we wszystkim.
pozdrawiam Juszka

Portret użytkownika b@ron

Juszka1980OGL...ja już kilka

Juszka1980OGL...ja już kilka razy pisałem że wiara jest dobra ,niestety czasem przychodzi moment że ją tracimy i wtedy trudno zrozumieć takie rady jak endor dał dla Mystic Birda ,bo niestety w trudnych naprawde chwilach pójście na mszę napewno nie pomoże ...co do Einsteina, to stwierdzenie które zacytowałeś jest niestety bzdurą...bo to że ktoś nie wierzy w boga nie znaczy że jest złym człowiekiem,to jedynie teorie religijne ,część tu piszących zatłukłoby za sam fakt pochodzenia żydowskiego ale w niedziele zapewne w pierwszym rzędzie w kościele pieją pieśni do boga i twierdzą że są dobrzy...co do modlitwy ,to z tym się mogę zgodzić ,można się modlić niekoniecznie w kościele ,a co do samego boga to nikt nie wie kim on jest i czy jest ale skoro można wierzyć w wielki wybuch to przecież takie samo realne jest stworzenie ,więc nie ma tu za co nikogo potępiać ,jednak życie jest ciężkie i z wiary napewno nie wyżyjemy.

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Juszka1980OGL

Baron nie jest bzdurne bo

Baron nie jest bzdurne bo jeżeli ktoś ma cel w życiu, pomagać, szanować życie itp to ma w sercu boga choć może być niewierzący. Nie słowa lecz czyny czynią cię człowiekiem, złe słowa mogą zrobić z ciebie buszmena (bez obrazy dla buszmenów)

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Lucifer

Mendo-R sam się o to

Mendo-R sam się o to prosiłeś, dzisiaj w nocy wyślę do Ciebie kilku szaraków i zobaczysz co to znaczy prawdziwy atak Wink W końcu przestaniesz mendorzyć na forum i wszyscy będą mieli święty spokój.
 
11/1/13/9/12| Przygotuj się.

Portret użytkownika Miś Uszatek.

Urządzenie przewidujące

Urządzenie przewidujące przyszłość hoho...............  no to grubo .Moja praprababcia też takie miała nazywało się szklana kula ale jak babcię spalili na stosie kula się gdzieś zawieruszyła.A szkoda bo żyd Lotto miałby teraz ze mną spory problem.
 

Portret użytkownika GodzinaW

  Nowy dzień nowa walka o

 
Nowy dzień nowa walka o Polskę!Już niedługo zorganizujemy ciekawy projekt o którym usłyszy cała Polska.Skończymy z szerzeniem się komunistycznej zarazy.Wspierajcie nas w tej walce.A tymczasem poczytajcie odpowiedź Ewy Kopacz w sprawie skandalicznych premii dla Prezydium Sejmu!
www.normalnapolska.pl

Portret użytkownika baleron

  Irański wehikuł czasu

 
Irański wehikuł czasu wbudził dużo szumu w internecie. Jednak napiszę o nim, bo pojawiło się trochę nieścisłości i sprzecznych informacji, a już zwłaszcza w polskim internecie. Okazuje się zresztą, że nawet anglojęzyczni dziennikarze, od których nasi zrzynają - i którzy mają nad naszymi przewagę co najmniej jednego dnia w dostarczaniu newsów - też mają problemy ze sprawnym posługiwaniem się google translatorem. Zatem parę wyjaśnień:
Pan Ali Razeghi twierdzi, że wynalazł coś w rodzaju maszyny czasu. Jednak tak naprawdę chodzi o "software i hardware" przewidujący przyszłość (płeć dzieci, śmierć krewnych, kursy walut, wojny, etc. na kilka lat do przodu). Można się tego dowiedzieć z oryginalnego wywiadu w gazecie Sharg.                     Co ciekawe, wynalazca wspomina jednak, że pracuje też nad właściwym wehikułem do podróży w czasie, ale obecnie wciąż jeszcze ma kłopot ze ściągnięciem podróżnika z powrotem.
Bloger z Iran Pulse - domyślam się, że znający perski - twierdzi, że cały ten wywiad jest utrzymany w komicznym tonie. Z drugiej strony, uważa on, że wywiad jest wynikiem usiłowania irańskich mediów, by zachować twarz po pierwszej, entuzjastycznej notce prasowej, która ukazała się w gazecie Fars News. Wszyscy piszą (np. wspomniany bloger i dziennikarz z Foreign Policy), że Fars News wstydliwie zdjął ze swojej strony tę notkę. I rzeczywiście - ale można ją wciąż odnaleźć w pamięci googleTutaj jej tłumaczenie.
Niektórzy dziennikarze, w tym polscy, poprzekręcali informacje i piszą, że pan Razeghi zarejestrował swój wynalazek w jakimś "państwowym Centrum Wynalazków". Tymczasem w wywiadzie Razeghi mówi wyraźnie: Centrum Wynalazków Strategicznych to jest jego prywatna firma. Jest on jej dyrektorem, a tak naprawdę to dopiero ją rozkręca. Nawet dziennikarz z Foreign Policy nie bardzo umie znaleźć w internecie więcej informacji o tym centrum. Ostrożnie stwierdza, że Ali Razeghi raczej nie jest znanym naukowcem i raczej nie wynalazł wehikułu czasu.
Tymczasem sprawa jest prosta: Pan Razeghi to biznesmen, robiący pieniądze na firmach zajmujących się szeroko rozumianym doradztwem w sprawach patentów i wynalazków. Tak szeroko rozumianym, że osobiście wątpię, czy one naprawdę coś robią, poza inkasowaniem pieniędzy.
Oto dowód: Reklamy Razeghiego na pewnym portalu ogłoszeniowym. Tutaj np. pan Razeghi, w imię Mahometa, poleca usługi swojej firmy, szumnie nazwanej Pałac Ariów: wspieranie pracy wynalazców, warsztaty myślenia kreatywnego, doradztwo marketingowe i patentowe. A tutaj ogłoszenie o wspomnianym Centrum Wynalazków Strategicznych: Usługi dla ludności Iranu, studentów i nauczycieli - przekuwanie pomysłów w wynalazki pod doradztwem konsultantów, wszelakie doradztwo dotyczące patentów i komercjalizacji wynalazków. Jest numer telefonu, można zadzwonić.
Zatem zagadka rozwiązana. Ali Razeghi, jako sprytny biznesmen, narobił szumu w mediach, żeby zrobić reklamę swoim firmom. Na jednym blogu znalazłam opinię irańskiego internauty, że takie przekręty już się w tym kraju zdarzały - np. jakiś wynalazca twierdził, że odkrył lek na AIDS, a potem zwiał za granicę z pieniędzmi. Info http://mlodyfizyk.blox.pl/2013/04/O-co-chodzi-z-iranskim-wehikulem-czasu.html
 
 

Tanie wino jest dobre, bo jest tanie i dobre

Portret użytkownika Homo sapiens

Skomplikowanie,

Skomplikowanie, nieredukowalna złożoność i niesamowitość układów biologicznych potwierdza Stworzenie człowieka i Ziemi oraz życia przez Super Istotę ! Czy można mieć jakieś wątpliwości ?! Jesteśmy istotami stworzonymi a nie "małpoludami" ! To pociąga za sobą wiele nadzieji oraz daje dużo do myślenia !

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika jaa

skoro małpy też zostały

skoro małpy też zostały stworzone to deprecjonowanie małp jest jak deprecjonowanie zamiarów tej "superistoty". Swoją drogą czy takie określenie Stwórcy jest przez niego akceptowalne? Bo może nie ma ochoty aby używać wobec niego/niej określeń innych niż sam/a podał/a do używania?   

Portret użytkownika Homo sapiens

Ludzie bardzo lubią się

Ludzie bardzo lubią się chlubić w wymyślaniu nowych rzeczy, niestety zapominają, że jest tylko jeden Stwórca i Jemu należy się wszelka chwała. Każdy ludzki wynalazek wzoruje się na czymś co już istnieje w przyrodzie. Zazwyczaj są to bardzo oczywiste analogie jak pomiędzy ptakiem i samolotem, a czasem analogia zostaje odkryta dopiero po jakimś czasie. Tym tematem dzisiaj chciałbym się zająć.

Podawanym w podręcznikach twórcą pierwszego modelu silnika elektrycznego jest Michael Faraday. Wydawać by się mogło że takie coś nigdy w przyrodzie wcześniej nie istniało. Jednak okazało się, że silnik elektryczny już ktoś, a właściwie Ktoś wcześniej stworzył. Było to dawno temu, kiedy powstawał świat.  I to nie byle jaki silnik tylko idealnie skonstruowany i niesamowicie wydajny. Niedościgniony wzór dla konstruktorów, jeden z przykładów naturalnego silnika:

Escherichia coli (pałeczka okrężnicy) jest jednokomórkowym cylindrycznym organizmem żyjącym powszechnie w naszych jelitach.
Układ napędowy (flagellum) bakterii składa się z 3 elementów:
rotacyjnego silnika protonowego o odwracalnym ciągu osadzonego w ścianie komórkowej (jego wewnętrzna część umieszczona jest w cytoplazmie, zewnętrzna w zewnętrznej błonie komórkowej); krótkiego haczyka (kątnika), który pełni funkcję elastycznego łącza; długiej spiralnej wici.
Napęd do wici dostarczają każdej bakterii molekularne silniki w liczbie od 4 do 6, bo tyle ich zazwyczaj posiada E. coli, napędzane strumieniem protonów. Obroty generowane są pomiędzy statorem sztywno osadzonym w ścianie komórkowej (peptydoglikanowej) a rotorem połączonym z wicią. Silnik jest napędzany przez strumień protonów (jonów wodoru) płynących z zewnątrz do wnętrza bakterii (z wyjątkiem bakterii morskich i bakterii żyjących w wysokim pH, które zamiast protonów używają jonów sodu). Źródłem energii jest międzymembranowy potencjał elektryczny — gradient elektro-dodatni, tzw. gradient chemiosmotyczny ΔμH+.

Brzmi to dość skomplikowanie ale najważniejsze w tym jest to, że jest to przykład mechanizmu nieredukowalnie złożonego. Tym co to znaczy zajmę się za chwilę, a teraz kolejne przykłady nanoinżynierii wprost spod rąk Pan Boga:
Replikacja DNA
http://www.youtube.com/watch?v=4jtmOZaIvS0&feature=player_embedded
 
Silnik do produkcji ATP
http://www.youtube.com/watch?v=9kP79bTd5aA&feature=player_embedded
Mechanizm rozwijania DNA
http://www.youtube.com/watch?v=EYGrElVyHnU&feature=player_embedded
Nieredukowalnie złożonym jest dany układ stanowiący NIEREDUKOWALNY RDZEŃ. Jest to układ nie posiadający elementów nadmiarowych ( redundantnych ), to znaczy takich, które można by usunąć bez szkody dla prawidłowego funkcjonowania tego układu. Na przykład: samochód napędzany benzyną bez dwóch, czy trzech świec z czterech potrzebnych będzie jakoś funkcjonował. Natomiast silnik benzynowy pozbawiony wszystkich czterech świec nie odpali. (obszerny materiał na ten temat tutaj) Cechą układu nieredukowalnie złożonego jest niemożliwość jego powstania w wyniku ewolucji.

Wszystkie elementy układu musiały powstać w jednym czasie, a każdy z nich jest uzależniony od innego. Niektóre trucizny wykorzystują ten mechanizm, uszkadzając jeden element można doprowadzić do śmierci całego organizmu. Oczywiście są ludzie, którzy do śmierci będą bronić "przypadku" mimo tego, że nie potrafią zaproponować "drogi ewolucyjnej" takiego np. mechanizmu kopiowania DNA. Dawkins który mówi o sobie, że pochodzi od małpy zwykł twierdzić, że lepsze pół skrzydła niż żadne. Tylko ciekawe jak wygląda działające pół silnika?

Zadziwiające jest, że ludzie, którzy na co dzień mają do czynienia z jakąś formą twórczości, jako sami twórcy bądź konsumenci, wierzą w to, że silnik w samochodzie został wymyślony przez jakiegoś inżyniera i wykonany przez technika w fabryce, równocześnie wierzą, że taki np. silnik do produkcji ATP, który jest idealnie zaprojektowany do swojej funkcji powstał przypadkiem..

Czy zauważyliście, że KAŻDY organizm jest idealnie zaprojektowany? Nie tylko organizm, układ słoneczny, system obiegu wody na ziemi, zależności ekosystemu, można tak wymieniać długo. Matematycznie jest do udowodnienia, że dysponując wystarczającą ilością czasu wszystko jest możliwe. Ok zgodzę się, ale ja chciałbym zobaczyć te nieudane projekty, przecież na każdy udany projekt musi przypadać dziesiątki, setki, miliony nieudanych projektów. Następcy Faradaya nie zrobili od razu działającego silnika, bracia Wright nie od razu wzbili się w powietrze. Konstruktorzy się mylą, a co dopiero "przypadek". Matematyka pokazuje, że im coś jest bardziej skomplikowane tym szansa na sukces jest mniejsza. A taka "ewolucja" nigdy się nie myli, wszytko idealnie działa. Zwróćcie uwagę na to jak bardzo zwodnicza jest ta nauka, robi z ewolucji boga. Ewolucyjnemu przypadkowi są przypisywane cechy które należą się TYLKO PANU BOGU - idealna precyzja i nieomylność. W teorii ewolucji nie tylko chodzi o spór na temat "dowodów naukowych", najgorsza jest zmiana w sposobie myślenia i jej wpływ na postrzeganie świata. Ta zwodnicza nauka podstępnie odbiera chwałę Panu Bogu i rozdaje ją gdzie tylko się da.

Propaganda main streamowa przedstawia kreacjonizm jako głupotę, która jest zarezerwowana tylko dla "naiwnych" ludzi wierzących w Boga. Tylko kto tutaj jest naiwny?

"(19) Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. (20) Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? (21) Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. (22) Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, (23) my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, (24) dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. (25) To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. (26) Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. (27) Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; (28) i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, (29) tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. (30) Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, (31) aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi. " (1 Kor 1)
 
 
Czytelniku zdaj sobię sprawę, że wszystko co tworzymy jest na Pana Boga chwałę, my nic sami nie możemy, nic nowego nie wymyślamy. Dziękuj Panu Bogu za swój talent i wiedzę. Dziękuj Panu Jezusowi za to że dla Niego i przez Niego świat powstał.

Pozdrawiam.
http://zjawa.nowyekran.pl/post/90895,cz-4-kto-jest-tworca-silnika
 

Silnik protonowy bakterii Escherichia coli robi ostatnio oszałamiającą karierę często pojawiając się w literaturze kreacjonistycznej jako przykład systemu nieredukowalnie złożonego. Przykład ten spopularyzował amerykański biolog molekularny, Michael Behe w swojej bestsellerowej książce Darwin’s Black Box. [1] Dzieje się tak ze względu na intuicyjne narzucającą się analogię tego systemu z wytworami ludzkiej technologii oraz na niezwykłe wyrafinowanie jego funkcjonowania i budowy, dzięki czemu niektórzy naukowcy nazywają bakteryjny silnik protonowy “najbardziej wydajną maszyną świata”. Nic dziwnego, że ta molekularna maszyna stała się wręcz maskotką ruchu teorii inteligentnego projektu.

Nanotechnologia w praktyce
Escherichia coli (pałeczka okrężnicy) jest jednokomórkowym cylindrycznym organizmem żyjącym powszechnie w naszych jelitach. Swoją nazwę zawdzięcza austriackiemu lekarzowi — Theodorowi Escherichowi — który po raz pierwszy zaobserwował ją i opisał. W normalnych warunkach jest to organizm symbiotyczny, ponieważ wnosi pewien wkład w nasze odżywianie się: rozkłada w jelitach niektóre białka (m.in. kolagenowe) do stanu, w którym mogą być one wchłonięte przez ścianki jelit (oczywiście samemu się przy tym posilając).
Twór ten waży tylko około 1 pikograma, czyli jedną bilionową cześć grama (1 pikogram (pg) = 10-15 kilograma) z czego około 70 procent stanowi woda i przypomina krótki walec średnicy jednego mikrometra (jedna tysięczna milimetra, 1 mikrometr (μm) = 10-6 m) i długości około dwóch mikrometrów.
Niektóre szczepy posiadają narządy lokomocyjne i potrafią się poruszać, niektóre zaś nie. Kiedy bakterie wyposażone w systemy lokomocyjne rozmnażają się w bogatym w pokarm środowisku (takim jak roztwór soli z dodatkiem mieszanki aminokwasów i cukrów) potrafią one w czasie jednej sekundy przepłynąć odległość równą około 30-40 długościom swojego ciała (nie licząc długości wici). [3] Ruch ten odbywa się zasadniczo w osi długiej ciała bakterii, ale odcinki ruchu prostolinijnego są przerywane nagłymi zwrotami, zwykle o ponad 60-90 stopni. Przerwy w ruchy prostolinijnym zdarzają się u E. coli średnio co 10 sekund.
Ruch umożliwia bakterii skorelowana praca zestawu silników, każdy o średnicy tylko 45 nanometrów (cztery milionowe części milimetra) i wysokości 60 nanometrów (1 nanometr (nm) = 10-9 m). Każdy silnik porusza długą, spiralną wić, kilkakrotnie dłuższą od ciała bakterii. Bakteria posiada zespół czujników biochemicznych (chemoreceptorów), rejestrujących różnice stężenia pokarmu w otoczeniu. Kierując się wskazaniami tych sensorów, bakteria może modulować pracę silników kierując się dzięki temu w obszar bogatszy w odżywcze składniki. Oprócz chemoreceptorów, silników i wici, standardowe wyposażenie E. coli stanowią “prędkościomierz” i “skrzynia biegów”, pozwalająca na różne tryby pracy silnika.
Układ napędowy (flagellum) bakterii składa się z 3 elementów:
rotacyjnego silnika protonowego o odwracalnym ciągu osadzonego w ścianie komórkowej (jego wewnętrzna część umieszczona jest w cytoplazmie, zewnętrzna w zewnętrznej błonie komórkowej);
krótkiego haczyka (kątnika), który pełni funkcję elastycznego łącza;
długiej spiralnej wici.
Obserwacje nad pałeczką jelitową Salmonella typhimurium, należącą do tej samej rodziny co bakteria Escherichia coli, wykazały, że kątnik jest strukturą elastyczną, zbudowaną z jednakowych elementów białkowych o masie cząsteczkowej 42 000, natomiast wić jest praktycznie sztywnym tworem przypominającym, pod względem kształtu, spiralę korkociągu. Jeden zwój sprali ma długość dwóch mikrometrów, czyli długość ciała bakterii, a długość całej wici jest 8-10 razy większa od długości ciała bakterii. [4] Średnica zwoju wynosi około 0,2 mikrometra, zaś grubość wici 0,02 mikrometra (20 nm). Wić zbudowana jest z białka zwanego flagelliną. Na jeden zwój spirali wici przypada około pięciu tysięcy cząsteczek flagelliny.
Napęd do wici dostarczają każdej bakterii molekularne silniki w liczbie od 4 do 6, bo tyle ich zazwyczaj posiada E. coli, napędzane strumieniem protonów. Obroty generowane są pomiędzy statorem sztywno osadzonym w ścianie komórkowej (peptydoglikanowej) a rotorem połączonym z wicią. Silnik jest napędzany przez strumień protonów (jonów wodoru) płynących z zewnątrz do wnętrza bakterii (z wyjątkiem bakterii morskich i bakterii żyjących w wysokim pH, które zamiast protonów używają jonów sodu). Źródłem energii jest międzymembranowy potencjał elektryczny — gradient elektro-dodatni, tzw. gradient chemiosmotyczny ΔμH+. [5]
Jak każdy techniczny silnik elektryczny, tak i silnik bakteryjny posiada rotor, stator i łożyska (zob. rys. 2). Ośka (wał napędowy), ustawiona pionowo do powierzchni błony komórkowej, zabudowana jest pomiędzy dwie sąsiadujące membrany w błonie komórkowej. Środkowa membrana spełnia rolę dialektyka (izolatora) kondensatora, który naładowany jest na zewnątrz dodatnio, a wewnątrz — ujemnie. Powstające przy tym napięcie elektryczne wynosi 0,2 wolta. W odróżnieniu od innych molekularnych maszyn napędzanych hydrolizą ATP (adenozynotrójfosforanu), bakteryjny silnik napędzany jest bezpośrednio przez gradient elektrochemiczny. Specjalny system molekularnych pomp, wykorzystując złożone metaboliczne procesy, wypompowuje protony z wnętrza komórki “pod prąd” ciśnienia osmotycznego, wytwarzając w ten sposób wspomniany gradient elektro-dodatni. Powstająca w ten sposób różnica potencjałów z powrotem przyciąga protony do wnętrza komórki, co wykorzystuje bakteria do napędzania nimi silników.

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika jaa

nie żebym się czepiał. Ale

nie żebym się czepiał. Ale istnienie tej bakterii nie dowodzi niczego poza tym, że (ewentualnie) została stworzona. Pewnie, że wszechświat i większość też pewnie został stworzony. Jednak co do bakterii jak i wszechświata nie ma pewności kto był albo jest stwórcą. Gdyż to trzeba wiedzieć na pewno, a nie na tak mi się zdaje bo takie wnioski można wysnuć lub taki wniosek mi się podoba. Faktem jest, że ludzie, którzy preferują pewien sposób myślenia zgodny z "oczekiwaniem lub zaleceniami" "Boga" uzyskują jakby inny sposób postrzegania rzeczywistości i jakby inny sposób życia. Ale nawet to niekoniecznie jest dowodem na cokolwiek innego niż to, że taka zależność istnieje. To, że rzeczywistość jest nie tylko bardziej złożona, ale też o wiele bardziej rozbudowana i funkcjonalna niż świat jaki możemy i umiemy dostrzegać jest oczywiste. Pytanie zasdnicze na które trzeba by odpowiedzieć jest takie czym jest rzeczywistość i, jeżeli została skonstruowana, to po co. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że to co ludzie uważają za Boga lub Stwórcę rzeczywiście tym jest, ale niekoniecznie w taki sposób w jaki ci ludzie to postrzegają. Biorąc pod uwagę, że ludzie jednak mimo wszystko popełniają błędy interpretacji nie tylko tego co ich otacza, ale też tego co sami odczuwają można też przyjąć, że interpretacje odnoszące się do Stwórcy bądź kreacjonizmu też są obarczone błędem interpretacyjnym. Być może (pewnie tak) błędy ulegają zmniejszeniu bądź zanikowi im bardziej interpretacja zbliża się do wzorca czyli maksimum możliwości poznawczych danej interpretacji. Co do samej bakterii. Jeżeli współcześni ludzie mówią już o nanotechnologii, a być może ją tworzą to czemu miałoby być to niemożliwe dla kogoś kiedyś gdzieś?    

Portret użytkownika MCRemek

Dzieci Boże takie jak ja,

Dzieci Boże takie jak ja, jesteśmy na takim etapie rozwoju, że nie może się to dalej dziać na ziemi. Musi się wypełnić wola Boża i jego plan. Plan zbawienia ludzkości jego dzieci. Człowiek posiadł już sporo dzieł, które powstały za sprawą Boga Ojca i jego łask. Pewne jest, że w końcu byśmy byli w stanie, żyć bez pracy. Rzecz w tym, że myślimy iż wyprzedziliśmy Boga, że myślimy, że on może w szoku jest, że my tacy wspaniali. Jest wręcz przeciwnie, płacze, nad tym, że dał nam wspaniały rozum teraz w kwiecie wieku rozwinięty z pełnią wiedzy a na to wszystko za to wszystko odpłacamy mu się ateizmem ! Zamykamy serce i dusze; wierzymy w boga typu materializm. Nie tędy droga. Wszystko Bóg Ojciec przewidział co będziemy jego dzieci chcieli robić jak się nauczymy pewnych rzeczy i dlatego bez niego Nie pójdziemy dalej choćby na to obliczenia wszystkich naukowców wskazywały. Nadszedł czas pokory i modlitwy gdyż bardzo blisko jest Królestwo Boże. Bliższe niź myślą ludzie, którzy myślą, że wiedzę to od dawna.

Portret użytkownika Kosmozaur

A ja opracowałem naukową

A ja opracowałem naukową metodę przewidywania kaca z 12 godzinnym wyprzedzeniem. Dokładność wynosi 40% ;-D
Ujawnię teraz nieprawdopodobną metodę przewidywania dnia np., za 10 lat: 12 kwietnia 2023 r., środa.

Dobra organizacja pracy to zwiększone efekty produkcyjne.

Portret użytkownika ojciec

Trzeba niezłe rzeczy palić,

Trzeba niezłe rzeczy palić, żeby ze starego telewizora i kawałka drutu zrobić "chronowizor", a także ostro i regularnie dawać w rurę, żeby w takie bzdury uwierzyć. To się nawet na prima aprilis słabo nadaje.

Portret użytkownika P.

W iranie siędzą ostre

W iranie siędzą ostre cwaniaki. Njapier keshe z ta swoja butelka cudów teraz następny kolśs szuka darmowej kasy od frajerów. Musze przyznac, że iranczycy mają dużo wspólnego z zydami i amerykanami jeżeli popatrzec na ich działania mające na celu wyciąganie kasy na nieistniejące farmazony.

Portret użytkownika baca

jakoś Watykan nie przewidział

jakoś Watykan nie przewidział że baca nie będzie chodził do spowiedzi Smile
ale mimo tego "chronowizor" ojca Ernettiego wymiata - o, jakby szukali ojcowie ciekawych tematów do uwiecznienia na hd, blu ray i 3D no to dla mnie ukrzyżowanie jest jednak zbyt hardkorowe... za dużo tam przemocy i sadyzmu...
ale żeby nie narazić się widzom wrażliwym, do których zresztą ja należę, niegłupio byłoby sfilmować ofiarowanie świętej Katarzynie obrzezanego napletka Jezusa  - tego wydarzenia nic nigdy nie przebije... - jest to bowiem "najcenniejsza" relikwia wszechczasów... - wierni póki co się tylko modlą do napletka a tak to by mogli niemalże go dotknąć w trójwymiarze i złozyć najświętszy pocałunek... i kto to wie, być może ktoś jeszcze, tak jak Katarzyna zostałby błogosławiony...

Portret użytkownika 85r

Zawsze znajdzie naiwnych na

Zawsze znajdzie naiwnych na których zarobi i oto w tym chodzi, to samo było z keshą. Jakby to mu działało to by po prostu przewidział przeszłość i stał by się miliarderem. A że musi się tym chwalić to znaczy że chce na bajce zarobić krocie.

Portret użytkownika jaa

kiedyś jak partia robotnicza

kiedyś jak partia robotnicza chciała zakładać prąd na wsi to chłopi mówili to samo o prądzie. Też mowili a po co, a to tylko ktoś chce na tym zarobić im że ci co się zgadzają na to to są naiwni. A co ma piernik do wiatraka? Przecież każdy gdy może to chce zarobić na tym co robi. To nie jest wyznacznik, że coś funkcjonuje albo nie funkcjonuje.

Strony

Skomentuj