Islamskie sieci neuronowe zamiast chrześcijańskich ?

Kategorie: 

http://popotopie.blogspot.com/

Chciałbym państwu zaprezentować mały przegląd rozważań nad rzeczywistością (bardziej) duchową oraz związanej z nią przedziwnej natury człowieka jako świadomego odbiornika tej niewidzialnej i mało rozpoznanej sfery. W ostatnich miesiącach obserwujemy wielkie masy ludzkie przemieszczające się z odległych rejonów planety i zmierzające w naszym kierunku.

 

Ten pochód można rozpatrywać z różnych punktów widzenia: socjologicznie, psychologicznie oraz właśnie duchowo (intelektualnie). Dalsza część tekstu będzie jakąś tylko skromną próbą ogarnięcia tego co ma nastąpić gdy już cała fala emigracyjna dotrze do Europy, i ją zaleje.

 

Oprócz skutków typu socjologicznego, uzyskamy w jej wyniku dodatkowe niewidzialne następstwa w sferze duchowej. Polska tak jak i inne państwa ma swoje niematerialne wnętrze poprzez które postrzegamy otoczenie, jedni nazywają je/go narodowym, inni chrześcijańskim a jeszcze inni starają się go określić mianem europejskiego (tak jak byśmy kiedykolwiek nie należeli do Europy ?). Pojęcie ducha (νους, nous, właściwie rozum) wprowadził do filozofii Anaksagoras (ur. ok. 500 p.n.e., zm. ok. 428 p.n.e.), który próbował wyjaśnić istnienie ruchu i porządku w świecie. Jego zdaniem świat jest rozumny, a przyczyną tego jest nadanie materii pędu przez rozumną, pozostającą poza światem siłę – właśnie ducha. Anaksagoras nie uważał ducha za osobę ani też nie uważał, żeby działał on stale.

 

Materializm do lat 1980 uznawał ducha (intelekt) za zjawisko czysto fizyczne, wynikające z procesów biochemicznych, zachodzących w mózgu; według materialistów mózg „wydzielał” intelekt, tak jak wątroba wydziela żółć, co dla wielu ludzi rozpoznających tą delikatną naturę wydaje się czystym absurdem ! We wczesnym chrześcijaństwie często utożsamiano ducha z myślą, a duszę z uczuciem. Człowiek składał się więc z 3 „składników”: ciała, ducha i duszy, przy czym dusza odgrywała rolę równoważącą między ciałem i duchem. Ta koncepcja została już w 869 r. podczas IV Soboru Konstantynopolitańskiego zastąpiona koncepcją dualistyczną: duszę bezpośrednio przeciwstawiono ciału, a pojęcie „ducha człowieka” odrzucono.

 

Duch był pojmowany w niemieckiej filozofii (Schelling, Hegel) jako osnowa bytu, podmiot historii i samoświadoma idea. Podobne stanowisko zajmował Benedetto Croce i francuska Philosophie de l’Esprit (Rene Le Senne, Louis Lavelle). W nauce XIX-wiecznej pojmowano ducha jako podmiot tworzący kulturę, prawo, religię, naukę, filozofię. Według Wilhelma Diltheya dusza jest niepoznawalna, a poznać, czyli „zrozumieć” można tylko wytwory ducha – naukami o duchu (według Ernesta Troeltscha i Eduarda Sprangera) były nauki humanistyczne. Według teozofów, duch jest najwyższą i jedyną wiecznie istniejącą formą istnienia i emanacją absolutu. 

 

Razem z intelektem i jaźnią tworzy nieśmiertelną duszę człowieka. Intelekt to z łaciny intellectus znaczący: percepcja, postrzeganie, poznanie, a dokładnie zdolności umysłowe, ogólnie rzecz ujmując jest iloczynem zdolności umysłowych, doświadczenia, wiedzy człowieka i możliwości ich wykorzystywania. Wiele religii uznaje umysł i duszę ludzką za terminy opisujące ten sam byt. Takie religie (jak np. chrześcijaństwo czy islam) dzielą człowieka na materialne i śmiertelne ciało oraz na nieśmiertelną, niematerialną duszę. Inne, jak np. teozofia natomiast uznają duszę i umysł za coś zupełnie odrębnego. Filozofia umysłu może być również odniesiona do doktryn związanych z hinduizmem i buddyzmem.

 

W buddyzmie występują doktryny Czittamatra oraz Madhjamaka, gdzie najistotniejszymi pojęciami są natura Buddy oraz siunjata, które odnoszą się do natury umysłu i zarazem do natury rzeczywistości. Termin czittamatra oznaczający z sanskrytu "Tylko Umysł" odnosi się do istnienia samoświadomego i samorozświetlającego się umysłu wolnego od dualizmu postrzegającego i postrzeganego aspektu doświadczania, co jak się wydaje jest przedstawiane na obrazach w postaci świetlistej aury dookoła głowy świętych. Czittamatra zakłada, że ostatecznie nie można wykazać dualizmu np. pomiędzy tzw. materią, a umysłem albo pomiędzy postrzegającym a postrzeganym aspektem doświadczania, ponieważ aspekty te, gdyby miały odmienną naturę, nie mogłyby dojść do kontaktu ze sobą. Przedstawmy jak tą zagadkę ukazuje chrześcijaństwo, a następnie podejście naukowe.

Aby to uczynić zacytujmy wpierw św. Tomasza z Akwinu (ur. ok. 1225, zm. 7 marca 1274), jednego z najwybitniejszych myślicieli w dziejach chrześcijaństwa. Święty Kościoła katolickiego; jeden z doktorów Kościoła, który nauczając przekazywał owoce swej cudownej kontemplacji. Z niej to możemy się dowiedzieć bardzo ważnych rzeczy.

 

 „Na drugie odpowiadam, że nasz intelekt nie może ujmować prostych form samoistnych takimi, jakie one są same w sobie, ale ujmuje je na sposób właściwy istnieniu bytów złożonych, w któ­rych jest coś, co jest podłożem, i coś, co w nim tkwi. Dlatego też ujmuje się formę prostą jako podłoże i przypisuje jej coś. Na trzecie odpowiadam, że twierdzenie: 'intelekt, który po­znaje rzecz inaczej, niż ona jest, popełnia błąd' można rozumieć dwojako, z uwagi na to, że przysłówek 'inaczej' może określać słowo 'poznaje' w powiązaniu z tym, co się poznaje, lub w po­wiązaniu z poznającym. Jeśli w powiązaniu z tym, co się pozna­je, to twierdzenie jest prawdziwe i ma następujący sens: każdy intelekt, który poznaje, że rzecz jest inaczej, niż ona jest, popeł­nia błąd.

 

W naszym problemie jednakże nie mamy z tym do czynienia, ponieważ nasz intelekt, formułując zdanie o Bogu, nie mówi, że jest On złożony, lecz że jest prosty. Jeśli natomiast przy­słówek odniesiemy do poznającego, to twierdzenie jest fałszywe. Intelekt ma inny sposób bycia w swoim poznawaniu niż rzecz w jej istnieniu. Jest bowiem oczywiste, że nasz intelekt poznaje rzeczy materialne znajdujące się poniżej niego w sposób niema­terialny, ale nie dlatego, że poznaje, iż są one niematerialne, lecz dlatego, że samo jego poznawanie dokonuje się w sposób niema­terialny. Podobnie, gdy poznaje byty proste, które są ponad nim, poznaje je zgodnie ze swoim sposobem istnienia, mianowicie w sposób złożony, ale jednak nie poznaje, że są one złożone. W ten sposób nasz intelekt nie popełnia błędu, formułując o Bogu twier­dzenia złożone.”

Św. Tomasz stwierdza bardzo wyraznie, że nasze poznanie odbywa się dzięki duchowi (w intelekcie), co może mieć dla nas ogromne znaczenie w sytuacji najazdu intelektualnie odmiennych od nas ludzi ! Jak to ujął św. Tomasz to nie mózg poznaje ale nasza dusza (rozumna) odkrywa świat-rzeczywistość, oczywiście (dodatkowo) dzięki narzędziu jakim jest mózg-ciało człowieka. Wielu materialnie nastawionym naukowcom wydaje się, że sieci neuronowe mają zdolność uczenia się (nawet samo uczenia się), co nieuchronnie prowadzi do "wyciągania" przez nie "wniosków" - ergo decyzja realizowana przez funkcję - ale jakoś ciężko byłoby posądzić je o MYŚLENIE (samo myślenie tak jak ewolucyjne samo powstawanie z niczego, bez ingerencji czynnika nadnaturalnego sterującego –duszy/ Boga !, patrz filozofia wspomnianego Anaksagorasa) - nie mówiąc już o 'myśleniu abstrakcyjnym'.

 

Sieci neuronowe to tylko biologiczna bezwolna materia (mięso), bez znaczenia zarówno dla "wolnej woli" pochodzącej z intelektu-duszy, jak i (duchowej) świadomości. Sieci neuronowe to po prostu sprzęt, który da się obserwować pod mikroskopem, da się oczywiście stwierdzić przepływ sygnałów elektrycznych w sieciach, da się zaobserwować która część mózgu odpowiada za pamięć, która pośredniczy w odbiorze sygnałów wzrokowych, słuchowych, smakowych, czuciowych itp.

To tak jakbyśmy obserwowali w komputerze jego sprzętową budowę (sieci neutronowe), czyli miliard tranzystorów i przepływ sygnałów elektrycznych między poszczególnymi blokami systemu mikroprocesorowego: pamięcią i urządzeniami wejścia/wyjścia. Jest oczywistym, że nie tedy droga, nigdy w ten sposób nie zrozumiemy istoty działania choćby najmniejszego programu komputerowego (procesów niematerialnych, odbierania sygnałów niematerialnych poprzez intelekt/ w duszy człowieka).  Oczywiście sprawa nie musi być taka prosta i analogiczna jak budowa PC.

 

W końcu świadomość tzw. behawioralna sprowadza się do zdania testu Turinga, a sztuczna inteligencja jest już niemal u celu, a może nawet już go osiągnęła. W 2011 roku w teście Turinga program komputerowy rozmawiający z jurorami został przez 59% jurorów uznany za człowieka, natomiast człowiek rozmawiający z jurorami osiągnął wynik tylko odrobinę lepszy, mianowicie 64%. Nie wiem, ile uzyskał człowiek w 2014/2015 roku, ale najlepsze programy komputerowe dobrze przekroczyły granicę 80%, a w okolicy 60% marudziły tylko te słabsze. 

Nigdy natomiast nie będzie wiadomo, czy oznacza to, że sztuczna inteligencja jest związana ze świadomością w tym znaczeniu, w jakim znasz je ze swojego duchowego-intelektualnego odczucia "ja istnieję". To znaczy, zapewne znasz, bo w tym właśnie jest problem, że to odczucie jest czysto subiektywne i nie da się sprawdzić, czy ktokolwiek inny je posiada. Ja więc nie mogę sprawdzić, czy ty je posiadasz, ani ty - je posiadasz - nie możesz sprawdzić, czy ja je posiadam. Nasze przekonanie o tym, że inni ludzie mają swoje "ja istnieję", bazujemy właśnie na naszych "testach Turinga", na zachowaniu się ludzi - czyli innymi słowy na świadomości behawioralnej. Konsekwentnie, jeśli maszyna przejdzie test Turinga, to czy należy ją traktować jak ‘człowieka’ ?

 

Myśl przebywająca już w umyśle jest „rzeczą” niematerialną i dlatego to coś jest uświadamiane - a nie świadomość sama w sobie. Dane - (niematerialne myśli) mogą być użyte przez mózg bądz przez jego odpowiednik komputer, albo inne urządzenie , system. (Pamiętajmy, że istnieje spora grupa ludzi posiadająca wszystko co może zaoferować materia cywilizacji konsumpcyjnej, a jednak doświadczająca pustki życiowej-stanów depresyjnych umysłu.)

 

Zasadniczym problemem nie jest jednak przetwarzanie danych, tylko w jaki sposób owe dane w systemie (mózg , komputer, cokolwiek innego) zmieniają sie w DOŚWIADCZANIE tych danych przez określony subiektywny podmiot, w naszym przypadku przez człowieka, czy ludność danego terenu. A przecież nie dotknęliśmy tu nawet tzw. "trudnego problemu świadomości", czyli dlaczego w ogóle doświadczamy tego co jest treścią świadomości (np. dlaczego czujemy słony smak, dlaczego widzimy czerwony kolor, itp ). Czy ten efekt, to jest doświadczania, również mógłby pojawić sie np. w programie komputerowym lub maszynie "starającej się" być świadomą wewnątrz ‘sztucznego umysłu’ ? Jeżeli nie to jak sterować duszą ?

 

Przeprogramowanie grupowego intelektu

 

Gdy widzimy napływ islamskich jednostek o odmiennej myśli -świadomości, to możemy uznać, iż spowoduje to znaczne „przeprogramowanie” społecznego umysłu-intelektu. Nikt nie zmusi islamistów by zaczęli odbierać myśli chrześcijańskie, by zastąpili ich własne poglądy poglądami chrześcijańskimi, w wyniku zderzenia duchowości (duchów ciągnionych z terenów ich pochodzenia) następuje wewnętrzna walka oraz zatrucie społeczeństwa, ostatecznie któraś myśl musi zwyciężyć. Na podstawie tzw. państw zachodnich widać, że duch islamu zwycięża bardzo słabe zachodnioeuropejskie chrześcijaństwo, podkopane wcześniej przez ukrytych ideologów cyrkla.

 

Proces rozkładu rozpoczyna się zazwyczaj od kulturalnej konsumpcji propagandy informacyjnej, sączonej do (niematerialnych) umysłów każdego dnia i z wszelkiego rodzaju mediów. Jedną z metod duchowej walki jest wprowadzanie do szkół odpowiednich programów nauczania (niematerialnych myśli, zgodnych z kulturą chrześcijańskiej europy) oraz blokada napływu grup z umysłem odmiennym od naszego.

Ktoś zmanipulowany przez poprawność polityczną może zarzucić, że głoszę, iż porządany jest rozdział społeczeństw nie posiadających jednego i tego samego intelektu, przecież powinniśmy dążyć do tzw. europejskiej jedności multi kulti, objawiającej się w wyniku jej działania auto destrukcją narodowego organizmu, wszystko to ma być następnie przypudrowane filozofią nowego (antychrześcijańskiego) światowego porządku. Na tej planecie istnieją specyficzne (duchowe) strefy umysłu, które nie powinny się ze sobą mieszać, o tym prawdopodobnie jesteśmy informowani w Biblii, gdy Duch Święty lub Duch Jezusa zabrania wstępu na określone obszary:

 

„Przeszli Frygię i krainę galacką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im, przeszli więc Myzję i zeszli do Troady. W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął [przed nim] i błagał go: "Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!" Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię.” Dzieje 16:6

 

 

 

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika JWD

"Trochę" jest ten powyższy

"Trochę" jest ten powyższy artykuł udziwniony i potężnie przeintelekualizowany. Jakby dla nielicznych.
 
W styczności z innymi cywilizacjami jest to kiepska amunicja, a bez amunicji Polska zginie. Europa zachodnia już w zasadzie zginęła metodą samobójstwa cywilizacyjnego.
 
Trzeba to wszystko ogarniać w sposób niezwykle przytomny i jak najprostszy. Jest taki sposób! Sposób aksjologiczny!
Są to Prawa Naturalne.
Po to dał nam Stwórca Prawa Naturalne, abyśmy mieli instrument do orientacji i do codziennego życia, a w razie konieczności do przetrwania.
Prawa Naturalne zostały nam ofiarowane jednocześnie ze stworzeniem świata. Sa zatem starsze od wszelkich filozofii i wszelkich religii. Są też zatem ważniejsze od wszelkich filozofii i wszelkich religii. Są kanwą wszelkich systemów wartości, czy to rozumianych pozytywnie, czy negatywnie. Nie ma systemu wartości, który w jakiś sposób nie koreluje z Prawami Naturalnymi /pozytywnie albo negatywnie/. Są również Prawa Naturalne całkowicie zgodne z poważnym działem matematyki zwanym teorią gier. Da się zatem dokładnie policzyć na liczbach, oddziaływanie korzystne Praw Naturalnych lub niekorzystne oddziaływanie naruszanych Praw Naturalnych na populacje ludzkie.
Są tylko Trzy Prawa Naturalne, które są przywilejem ludzi niewinnych.
Ludzi Niewinnych !!
Te Trzy Prawa Naturalne ludzi niewinnych, to:
- Prawo do Życia;
- Prawo do Własności;
- Prawo do Wolności.
Wszelkie inne prawa są zaledwie pochodnymi - w sensie pozytywnym lub negatywnym - tych wymienionych powyżej Trzech Praw Naturalnych.
Należy rozumieć, co oznacza każde z tych pojęć. Są to pojęcia wzajemnie się przenikające. Zatem pozowolić niewinnemu żyć, oznacza /dopóki jest niewinny/ - poza darowaniem niewinnemu życia - również nie zakłócać mu wolności ani w żaden sposób nie okradać z jakiejkolwiek własności. Wolność oznacza pełne poddanie się Władzy Absolutnej Praw Naturalnych ludzi niewinnych, co znacza, że nie wolno naruszać Praw Naturalnych ludzi niewinnych, gdyż było by to najcięższą zbrodnią. Wolność jest w tej sytuacji stanem ducha, stanem swobody od wewnętrznych zniewoleń, w które prędko popada naruszyciel Praw Naturalnych. Ludzi niewinnych nie wolno zatem zniewalać fizycznie ani wewnętrznie /przykładowo za pomocą mobbingu, czy elektronicznego oddziaływania podprogowego, czy wywoływania wewnętrznych podświadomych zniewoleń narkotycznych, itp./.
Jest to wszystko niebywale proste, w zasadzie od poziomu intelektualnego orangutana, każdy człowiek może bez trudu opanować znajomość i umiejętność posługiwania się tymi Trzema Prawami Naturalnymi. Ciekawą cechą cywilizacyjną jest to, że wartości danej cywilizacji zawsze są odczuwane w najdrobniejszych subtelnościach przez cały lud, bez znaczenia, czy ktoś jest "wierzący" czy "niewierzący", praktykuje, czy nie, nawet gdyby znalazł się od nawet parudziesięciu lat pod instrumentalnym wpływem jakiejś innej cywilizacji. Przykładowo pasożytnicza sztuczna cywilizacja talmudyczna wykształciła wiele pochodnych filozofii, jak : socjalizm, komunizm, trockizm, demokrację, maoizm, leninizm, marksizm, marksizm kulturowy, feminizm, liberalizm lichwiarski, etatyzm, pacyfizm, filozofię Hegla i pełno innych tym podobnych. Ale w Polsce nawet ludzie którzy wpadli pod którąś z pochodnych talmudyzmu, jeszcze nadal są w stanie dość dobrze orientować się w subtelnościach cywilizacji łacińskiej i w swoim rozumowaniu często przeplatają niuanse monarchicznej cywilizacji łacińskiej z pochodnymi talmudyzmu czy innych cywilizacji, w które popadli. Jest to oczywiście jakiś rodzaj błądzenia, ale bardzo symtomatyczny. Rzecz polega na takim zjawisku, że nasiąkanie cywilizacją przodków trwa wieki, a nawet dłużej i potem okazuje się, że cywilizacyjna apostazja jest rzecza niezwykle ciężką do zrobienia. Werbalnie można to zrobić w momencie, faktycznie przy najlepszej woli i uporczywym dążeniu trwa to normalnie setki lat... Przywiązanie cywilizacyjne, jeśli się patrzy na człowieka przez szkło Praw Naturalnych, dosłownie wyłazi przy każdej okazji niczym przysłowiowa słoma z butów.
Trzeba dobrze zrozumieć, że naruszenie ktrtegokolwiek z Trzech Praw Naturalnych w efekcie oddaje natychmiastowe naruszenie tym samym wszystkich Trzech!
 
W najlepszej na świecie cywilizacji, tej do której należy dominująca ilość zwykłych Polaków, czyli w monarchicznej cywilizacji łacińskiej, Prawa Naturalne ludzi niewinnych nominalnie Mają Absolutną Władzę nad prawami stanowionymi, oraz nad - bez żadnego wyjątku - wszystkimi ludźmi w obszarze tej cywilizacji. Niestety jeszcze nie dorobiliśmy się aby wpisać to do konstytucji, jeszcze po prostu z powodów braku rozeznania aksjologiczno definicyjnego nie potrafimy wznieść się do tego poziomu, aby te darowane nam przez Stwócę Prawa Naturalne uczynić formalnie "Ich Wysokościami". To właśnie dokładnie tym, niczym innym, jest plan Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski. Chodzi o to, aby nie było nieporozumień definicyjnych, bo małpy Pana Boga pozwoliły sobie na stworzenie czegoś fałszywego, co też nazwały prawami naturalnymi: pod postacią praw noahickich /od imienia Noe/.
Intronizacja to znak firmowy Rządzących Praw Naturalnych, nic innego, pierwsza część Pater Noster, modlitwy znanej jako "Ojcze Nasz" to dokładnie to. 
 
Z kolei w innych cywilizacjach jest całkowicie inaczej. Zatem przykładowo w sztucznych cywilizacjach pasożytniczych, jakimi są cywilizacja muzułmańska oraz cywilizacja talmudyczna, w tych dwóch cywilizacjach Prawa  Naturalne nie przysługują wcale ludziom niewinnym. Panuje zaś pozornie w tych cywilizacjach przemożny "duch monolatrii". W rzeczywistości, są to cywilizacje wewnetrznie logicznie sprzeczne, zatem z góry skazane na całkowity upadek, a co za tym idzie tak naprawdę są zaledwie pseudocywilizacjami, gdyż na miano cywilizacji zasługują jedynie te cywilizacje, które są w stanie samoistnie trwać.
Zatem jeszcze raz: w cywilizacji muzułmańskiej ludzie niewinni nie mają żadnych Praw Naturalnych, mogą być bezkarnie zabijani, zniewalani i okradani. To jest cecha tej muzułmańskiej cywilizacji. Gardzi Prawami Naturalnymi!
Należy dodatkowo wiedzieć kilka rzeczy:
- cywilizacje nigdy się nie łączą, nie uzupełniają, nie dowartościowują, cywilizacje zawsze dominują któraś nad którąś, na ogół w zetknięciu zwycięża po dłuższej czy krótszej walce  brutalniejsza i przymitywniejsza nad subtelniejszą;
- konwersja z jednej cywilizacji do drugiej trwa normalnie minimum wiele setek lat przy najlepszej dobrej woli chętnych do konwersji, a i tak jest to kolosalnie trudną i toporną rzeczą.
- W Polsce cała wierchuszka wszelkich instytucji /urzędy, parlament, system prawny, wyższe uczelnie, w ogromnej przeważającej ilości wyższa hierarchia kościelna, wszystkie większe partie polityczne, itd./ to wyznawcy cywilizacji talmudycznej, zaś zwykły lud nadal hołduje monarchicznej cywilizacji łacińskiej;
- Z innych krajów w Europie, najbliżsi cywilizacyjnie są dla nas od tysięcy lat Węgrzy /potomkowie dawnych Hunów/ i dlatego rozumiemy się z nimi "w lot". Ale monarchiczna cywilzacja łacińska nadal też dominuje wśród ludów Białorusi, Rumunii, Czech, Słowacji, z kolei na Ukrainie dominuje cywilizacja obozowa /turańska/, a w Rosji dominuje cywilizacja bizantyńska. W Niemczech jeszcze rządzi cywilizacja bizntyńska, ale jest potężnie podmywana przez muzułmańską i chyba muzułmańska tam demograficznie wygra, a nawet być może wygra już wkrótce przy pomocy brutalnej siły zbrojnej, w obszarze atlantyckim dominuje cywilizacja talmudyczna.
 
Proszę to sobie przeczytać i zastanowić się w spokoju. 
Tyle co powyższego tekstu wyjaśniającego obecny problem zalewu Europy przez przedstawicieli obcej i niesłychanie wrogiej cywilizacji muzułmańskiej, tyle wyjaśnienia powinno z powodzeniem starczyć każdemu średnio przytomnemu człowiekowi z obszaru naszej cywilizacji - monarchicznej cywilizacji łacińskiej - aby zrozumieć co się gigantycznie i bardzo szybko szykuje i co robić. Co robić, czyli czego się nam wspólnie i w zwartości trzymać...

Portret użytkownika naturist

Mam jedno pytanie.Jakimi

Mam jedno pytanie.Jakimi przesłankami(do jakiego celu dąży świadomie )cały ten ekosystem -w skali mikro (jako ziemia) lub w skali makro (jako wszechświat). Innymi słowy każdy byt.każda cząstka materji i enegji -ma do przpracowania długą drogę do znalezienia swojego "miejsca w tej sieci".

Portret użytkownika Sio

Homo - religie same są

Homo - religie same są wrogami ludzi.
Według biblii człowiek stał się podmieńcem kiedy zaczął przestrzegać diabelskich przykazań jak: żądza, nienawiść,chciwość,pycha, egoizm - kto tego nie ma?
To, że bóstwa musiały ustąpić ludziom, neandertal - sapiencowi - tak samo obecnie sapience musi ustąpić komuś innemu.Koniec kropka.
Religia ci nic nie pomoże. Zmiany są wpisane w coś co jest związane z czasem i nergią.
''Kiedy słońce zacznie parzyć -  bagna wyschną'' - Rozumiesz Homo? Słońce to światłość.
Oczywiście nie odpiszesz to przynajmniej przeczytaj.

Portret użytkownika El Koto

Nie odpisze bo dawno wysechł

Nie odpisze bo dawno wysechł był on. Oni mają jeno dobrze wysuszoną księgę ale za to nie mają własnego rozumu. Zrozumiałem ten fakt (tz ludzi księgi) metodą geometryczną. Ludzie księgi myślą od punktu C do D i czasem E ale zupełnie ignorują istnienie punktów A B F itp. Prostaki, które marnie skończą, bo żydy wyznawców księgi złożą w ofierze Balowi.

Portret użytkownika b@ron

W sumie to trudno mi

W sumie to trudno mi zrozumieć po co pisząc arta, rozmieniać tekst aż na takie drobne, ale każdy ma swój styl i sposób pisania...nie bardzo zrozumiałem słowo "zamiast" w tytule, czy nie powinno być "razem" ?
problem napływających imigrantów, jednak mocno mnie niepokoi...władze z otwartymi rękami zapraszają "ile wlezie" nie patrząc na konsekwencje tego działania.
wojna religijna jest o włos i chyba o to chodzi, bo znowu trudmno mi pojąć kto walczy o wolność w tamtych krajach, z których tak tłumnie "uciekają " głównie mężczyźni w wieku poborowym.
na dodatek nie przemawia do mnie usprawiedliwienie ich przez władze, że uciekają przed śmiercią...to co działo się na granicy węgierskiej woła o pomstę do nieba, gdyby ktoś z nas obrzucił wojsko na granicy jakiegoś kraju kamieniami, los miałby przesądzony, to było nic innego ja próba naruszenia granic przez agresora a nie "ucieczka przed śmiercią" dlaczego łaskawe kraje nie wpuszczą kobiet i dzieci jako imigrantów, a facetów nie cofną z powrotem do krajów ogarniętych wojną, co najwyżej dozbrajając ich na odchodne...niech mi ktoś wytłumaczy kto im wywalczy wolność?...no chyba że my niedługo dostaniemy powołania i zostaniemy oddelegowani z tzw. "misją pokojową" aby walczyć o tą ich wolność  modląc się by w tym czasie nie gwałcili i nie mordowali naszych dzieci i kobiet...
Jestem człowiekiem bardzo tolerancyjnym ale na niektóre decyzje rządów ręce opadają...

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika benet

"...trudno mi pojąć kto

"...trudno mi pojąć kto walczy o wolność w tamtych krajach, z których tak tłumnie "uciekają " głównie mężczyźni w wieku poborowym."  Baron może trudno to pojąć, ale jak się prześledzi " misje pokojowe" ostatnich lat na Bliskim Wschodzie, to nie trudno zgadnąć. Wiadomo ,że Amerykanie stworzyli Al-Kaidę, którą teraz przemianowano na ISIS. W Libii jako bojówkarze o wolność wywołują rewoltę, obalają rząd, mordują Kadafiego, z "pokojową misją" wkracza NATO, de facto, przed interwencją Libia była państwem o najwyzszym poziomoe życia wśród krajów afrykańskich, teraz jest to splądrowane, upadłe państwo. Ogromne ilości broni z Libii przemycono do Syrii nota bene przez natowskie państwo Turcję, dziwnie ślepą na przemyt na tak wielką skalę. Po nieudanej próbie obalenia syryjskiego przywódcy, w Syrii od paru lat trwa wojna domowa. Od początku konfliktu, Rosja popiera Asada, stąd wstrzemięźliwośc USA, ale za to bezwzględne poczynania ISIS, która kontroluje coraz większe obszary,mordując tamtejszą ludnosć. ISIS to koszmarny twór amerykańskiej polityki, który wymyka sie spod kontroli, ale pewnie będzie doskonałym pretekstem dla Amerykanów do wejścia na teren Syrii, oczywiście w iście szlachetnym celu "misji pokojowej" a jak wiadomo  Amarykanie "pokojowo" zniszczyli i ograbili wiele krajów. Napływ emigrantów do Europy to strategiczne posunięcie, w końcu taka strategia chaosu może być bardzo na rękę, a kalifat amerykańsko usraelski ma głębszy cel, głównym celem nie musi być Rosja jakby się mogło zdawać, w ostatecznym rozrachunku celem mogą być Chiny.

Portret użytkownika eat

Nie i jeszcze raz nie. Nie,

Nie i jeszcze raz nie. Nie, to nie może byc prawda. To katastrofa, tragedia milionów które teraz dowiedzą się co sie stało. 
Tak , zaprawdę, frustraci, idioci, niedouczone głupki - łączcie się! Jest ciekawie bedzie jeszcze bardziej.
Adminie - kimkolwiek jesteście, nie usuwajcie niewygodnych wątków, po prostu nie przystoi

Strony

Skomentuj