Kiedy nadejdzie czas pokoju ? Czy nadejdzie ?

Kategorie: 

Źródło: popotopie.blogspot.com

Nadprzyrodzona moc Stwórcy jest niewyobrażalna, tak jak jego mądrość. Bóg wie cośmy za jedni, zna nasze słabości i zgodnie z naszymi możliwościami dopasowuje nasz los do naszych predyspozycji, tak mówią nie tylko mędrcy. Jezus wypowiada przecież słowa, żeby uciekać pod jego skrzydła "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" Ew. Mateusza 11:30 

 

Jakieś dwa albo trzy lata temu słuchałem audycji w Radiu Maryja. Tematem była Fatima. Kapłani, a może zakonnicy, wypowiadali się w sprawie poświęcenia Rosji niepokalanemu sercu Maryi. Ich zdaniem poświęcenie dokonało się tak jak powinno i nie powinniśmy podważać tej ceremonii. Mamy czekać na pokój i nawrócenie Rosjan, bo Maryja z pewnością dotrzyma słowa. Wypowiadali zdania, które musieli wypowiedzieć. Tak im nakazano, tak ich nauczono, a może się po prostu bali ?

Dzisiaj rano (02/12/2016) w Radio Maryja Ojciec Rydzyk mówił, że wszyscy jesteśmy ludzmi, popełniamy błędy, nawet kapłani Kościóła Katolickiego. Mówił też, że naciera na Polskę fala barbarzyństwa, że należy się przed nią bronić, uciekać do Maryi i Jezusa. Kościół Katolicki kosmiczny i megalityczny to niezwykła duchowa organizacja. Powinniśmy ją wspierać, zwłaszcza kapłanów, którzy nie są supermenami. Polska ogołocona z Kościoła Katolickiego by nie przetrwała. Kościół jest nieodłączną częścią naszej Ojczyzny. Bez organizacji katolickiej nie ma i nie będzie Polski.

Można z pewnością utworzyć jakiś twór na kształt „Polski”, bez Kościoła, ale będzie to tylko bezideowe, bezkształtne i bezduszne społeczeństwo seksualnie naenergetyzowanych Borgów, podobne do tego jakie wyłania się już na zachodzie Europy i w USA. Społeczeństwa zachodniego kręgu cywilizacyjnego, zwane potocznie cywilizacją chrześcijańską, zostały przez globalnych inżynierów przekształcone w „nową strukturę”, która udaje ludzką cywilizację, „wzorując się” na bliżej nierozpoznanym układzie istot kosmicznych i duchowych - anielskich. Najprawdopodobniej tych, o których wspomina Apokalipsa św. Jana 12:9 „I zrzucony został wielki smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały zamieszkały świat — zrzucony został na ziemię, a z nim zrzuceni zostali jego aniołowie.„


Zdarzenie smoleńskie można odbierać również w kategoriach niezrealizowanego aktu poświęcenia. Mogło być, albo wręcz było, sygnałem o nieuregulowaniu tej kwestii. Nie tylko to co stało się w Smoleńsku jest "jakby" dowodem na realizację fatimskich przepowiedni. Amerykanie na szczęście, zgodnie z (ostatnim podrygiem ?) kowbojskim duchem, wybrali na prezydenta Donalda Trumpa, a ten namaścił na szefa armii Jamesa Mattisa - "Wściekłego psa", jak o nim mówią wojskowi. Widać, że sytuacja może się bardzo szybko skomplikować, i nie będzie taka jak się wszystkim marzy.

Losy świata zależą od słowiańskiej Rosji. Gdyby się nawróciła, zgodnie z przepowiednią, na chrześcijaństwo, to mamy jako ludzkość szansę na przetrwanie, na otrzymanie od Boga czasu pokoju. Wysłanniczka Boga YHWH Maryja dała radę jak tego dokonać, poprzez zawierzenie Rosji Jej niepokalanemu sercu. Mieli to zrealizować kapłani Kościoła Katolickiego, z naszym ukochanym papieżem Janem Pawłem II. Podobno wszystko odbyło się tak jak należy, podobno, bo książka pt.: „Czwarta Tajemnica Fatimska” dokumentuje coś innego od wersji watykańskiej. Nie tylko Antonio Socci, autor wspomnianej publikacji, zgromadził dane w tym temacie. Poniżej prezentujemy informacje, które dowodzą, że wysocy urzędnicy Chrystusa działali nie tak jak sobie tego życzyło/pragnęło Niebo !

(...)Poświęcenie i nawrócenie

3 lipca 1917 roku, podczas trzeciego z serii sześciu Objawień Fatimskich, Najświętsza Maryja Panna zapowiedziała trojgu pastuszkom, że powróci później by prosić o poświęcenie Rosji swemu Niepokalanemu Sercu. Wagę tej prośby podkreślało złowieszcze ostrzeżenie: „Jeśli posłuchają moich próśb, Rosja nawróci się i zapanuje pokój; jeśli nie, rozsieje ona swoje błędy po całym świecie, prowokując wojny i prześladowania skierowane przeciw Kościołowi; dobrzy będą wydani na męczeństwo, Ojciec Święty będzie wiele cierpiał, wiele narodów będzie unicestwionych. Na końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a światu będzie dany pewien czas pokoju”. Powyższe słowa Matki Bożej zapisała s. Łucja jednym ze swych Dzienników, opublikowanym po raz pierwszy w latach 40 ubiegłego wieku.

Prośba o poświęcenie Rosji

Objawiając się s. Łucji w czerwcu 1929 roku w Tuy Matka Boża – zgodnie z zapowiedzią sprzed 12 lat – poprosiła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Słowa Najświętszej Maryi Panny zapisane zostały w Dzienniku wizjonerki: „Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję Memu Niepokalanemu Sercu. Bóg obiecuje uratować ją za pomocą tego środka. Tak wiele dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko Mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się”.

Ostrzeżenie. 

Dwa lata później, latem 1930 roku, waga tej prośby podkreślona została poprzez kolejne objawienie. Tym razem s. Łucji objawił się sam Zbawiciel, przekazując jej następujące ostrzeżenie: „Powiedz Moim sługom, że jeśli będą postępować wedle przykładu króla Francji, opóźniając spełnienie Mego żądania [poświęcenia Rosji], spotka ich podobne nieszczęście”. Słowa te stanowiły aluzję do losu Ludwika XVI, który odmówił poświęcenia Francji Najświętszemu Sercu Jezusowemu, w konsekwencji czego został obalony a następnie zgilotynowany w roku 1793.

Ponaglenia s. Łucji. Na początku roku 1935 s. Łucja napisała do swego spowiednika, ks. Bernardo Goncalvesa, odpowiadając na pewne jego pytania dotyczące poświęcenia Rosji: „Odnośnie Rosji, myślę iż bardzo miłym byłoby Zbawicielowi, gdyby starał się Ksiądz nakłonić Ojca Świętego do spełnienia Jego życzeń […] Myślę, że powinno to zostać przeprowadzone dokładnie w taki sposób, w jaki On sam to prosił […]”. Nie ulega wątpliwości, iż s. Łucja uważała wypełnienie tego żądania Nieba za sprawę pilną, nie znajdujemy jednak żadnych informacji odnośnie jakichkolwiek reakcji ze strony hierarchii Kościoła.

Kolejne ostrzeżenie

Wiosną 1936 roku Zbawiciel powiedział s. Łucji, że poświęcenie Rosji dokonane będzie w sposób właściwy jedynie wówczas, jeśli zostanie ona uroczyście i publicznie poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi przez papieża oraz biskupów całego świata. Sama Matka Boża powiedziała s. Łucji podczas jednego z objawień, iż jeśli „ten biedny naród” nie zostanie Jej poświęcony dokładnie w taki sposób, stanie się on dla świata narzędziem kary Bożej. Papież dokonuje poświęcenia – jednak w sposób niezgodny z wolą Matki Bożej. W październiku 1942 roku, w momencie największego nasilenia walk, Pius XII dokonał poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Nie wspomniano w nim jednak o Rosji, w ceremonii nie wziął też udziału żaden z katolickich biskupów. Wiosną następnego roku, który przyniósł kontynuację działań wojennych, Zbawiciel objawił się s. Łucji informując ją, że poświęcenie dokonane przez papieża nie przyniesie światu pokoju, skróci jednak czas trwania wojny.

Łucja: żądanie poświęcenia Rosji pozostaje nie spełnione. W trakcie rozmowy z prof. Williamem T. Walshem z Nowego Yorku w dniu 15 sierpnia 1946 roku s. Łucja podkreśliła, że Matka Boża nie prosiła o poświęcenie Jej Niepokalanemu Sercu świata, ale konkretnie i wyłącznie Rosji. Konsekwentnie akt poświęcenia z roku 1942 nie stanowił spełnienia Jej prośby. Kolejny akt poświęcenia – znów nie uwzględniający życzenia Matki Bożej. W połowie roku 1952, w trakcie wojny koreańskiej, Pius XII dokonał kolejnego poświęcenia. Tym razem wymienił w nim Rosję, nie poprosił jednak żadnego z biskupów o towarzyszenie mu w tej ceremonii. Prośba Matki Bożej w dalszym ciągu pozostawała nie spełniona.

Nowa przeszkoda

Dekadę później, jesienią roku 1962, inauguracja obrad II Soboru Watykańskiego stworzyła nową przeszkodę dla przeprowadzenia poświęcenia Rosji. Pragnąc zyskać zgodę Kremla na udział obserwatorów z ramienia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, Watykan zgodził się nie potępiać podczas soboru Rosji Sowieckiej ani komunizmu. Porozumienie to zainicjowało późniejszą Ostpolitik Watykanu, który – trzymając się przyjętych wówczas ustaleń – unikał potępiania tak samego komunizmu jak i prześladujących katolików reżimów komunistycznych, wybierając politykę dialogu i negocjacji. Postawa ta stanowiła radykalne zerwanie z dotychczasową polityką Kościoła wobec ateistycznego komunizmu oraz prześladowań katolików w krajach Bloku Sowieckiego. Przez kolejne dwie dekady kwestia poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi była systematycznie przemilczana.

Zignorowana petycja

Pod koniec lat 70’ kard. Josyf Slipyj zainicjował akcję zbierania podpisów pod publiczną petycją o poświęcenie Rosji zgodnie z prośbą Matki Bożej Fatimskiej. Na przestrzeni zaledwie 3 lat udało się zgromadzić ponad trzy miliony podpisów, a w roku 1980 petycja dostarczona została do Watykanu. Ów masowy apel wiernych został jednak całkowicie zignorowany.

Kolejny akt poświęcenia nie wymienia Rosji

W czerwcu roku 1981 przechodzący jeszcze rehabilitację po próbie zamachu na swe życie Jan Paweł II dokonał kolejnego poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Również w jego trakcie Rosja nie została wymieniona imiennie, do uczestnictwa w ceremonii nie zostali też zaproszeni katoliccy biskupi. Tak więc również tym razem nie spełniono życzenia Matki Bożej Fatimskiej, choć sam papież publicznie przypisywał swe ocalenie Jej opiece.

Łucja zabiera głos po raz kolejny

Rok później, w maju 1982, „L’Osservatore Romano” opublikował artykuł poświęcony s. Łucji autorstwa o. Umberto Maria Pasquale (salezjanina, który znał ją od roku 1939). Zawiera on m.in. wyznanie o. Pasquale, iż w rozmowie z nim s. Łucja z mocą podkreślała, że Matka Boża nigdy nie prosiła o poświęcenie świata, ale jedynie Rosji. O. Pasquale opublikował również zdjęcie odręcznej notatki przesłanej mu przez s. Łucję, a dotyczącej tej właśnie kwestii.

Wyznanie papieża

Dwa dni o publikacji wspomnianego wyżej tekstu Jan Paweł II odwiedził Fatimę, gdzie ponownie poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Kilka dni później w artykule opublikowanym przez „L’Osservatore Romano” wyjaśniał, dlaczego podczas ceremonii nie wspomniał o Rosji, zapewniając iż „starał się uczynić wszystko co było możliwe w konkretnych okolicznościach”. Słowa te interpretowane były powszechnie jako wyznanie, iż wymienienie Rosji stanowiłoby naruszenie porozumienia Moskwa-Watykan.

Najświętsza Maryja Panna wciąż „oczekuje na dokonanie przez nas aktu poświęcenia”

Dwa lata papież po raz kolejny poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi w obecności 250 tyś. ludzi zgromadzonych w Rzymie 25 marca 1984, tym razem usiłując wyrazić swą intencję w sposób bardziej precyzyjny. Odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu Jan Paweł II zwrócił się do Matki Bożej Fatimskiej z prośbą, aby „oświeciła zwłaszcza narody, od których Ty sama oczekujesz naszego poświęcenia i zawierzenia”. W sposób ten papież publicznie przyznał, że poświęcenie o które prosiła Matka Boża nie zostało przeprowadzone. Cytowane wyżej jego słowa znalazły się w oficjalnym sprawozdaniu z tego wydarzenia zamieszczonym na łamach „L’Osservatore Romano” z 26 marca tego roku. Podobnej treści relację zamieścił też włoski miesięcznik „Avvenire”, wspominając w niej o kilkugodzinnej modlitwie papieża na Placu Św. Piotra bezpośrednio po ceremonii poświęcenia, w trakcie której prosił on Matkę Bożą o pobłogosławienie „narodom, których poświęcenia i zawierzenia Ty sama od nas oczekujesz”.

Komentarz fatimologa

Również w roku 1984 znawca Objawień Fatimskich ks. Messias Coelho publicznie stwierdził, że poświęcenie w takiej postaci, o jakiej mówiła Matka Boża, nie zostało przeprowadzone. Pięć lat później ks. Coelho ujawnił, że urzędnicy watykańscy przekazali s. Łucji oraz innym osobom noty kwestionujące jego opinię i stwierdzające, że poświęcenie przeprowadzone zostało w sposób właściwy.

Kardynał potwierdza opinię s. Łucji

We wrześniu 1985 roku w wywiadzie opublikowanym na łamach „Sol de Fatima” [wydawanego w Hiszpanii przez Błękitną Armię] s. Łucja potwierdziła, że poświęcenie wciąż nie zostało przeprowadzone, ponieważ w trakcie ceremonii z roku 1984 nie wspomniano o Rosji, a ponadto nie uczestniczyli w niej katoliccy biskupi z całego świata. Tego samego roku kard. Edouard Gagnon przyznał w innym wywiadzie, że poświęcenie w postaci, jakiej domagała się Matka Boża, nie zostało przeprowadzone. W późniejszym okresie protestował przeciwko upublicznianiu swego komentarza na ten temat, nigdy jednak nie zakwestionował jego autentyczności.

Świadectwo kuzynki s. Łucji

Przez wiele lat kuzynka s. Łucji, Maria do Fetal, publicznie przytaczała opinię s. Łucji, iż poświęcenie nie zostało przeprowadzone. Twierdzenie swe podtrzymywała do połowy roku 1989, kiedy to nieoczekiwanie zmieniła front – zgodnie z „instrukcją” Watykanu ujawnioną przez ks. Coelho.

Kolejne potwierdzenia ze strony kardynałów

W trakcie krótkiego wywiadu udzielonego Enrico Romero poza murami klasztoru podczas wyborów w roku 1987 s. Łucja potwierdziła, że poświęcenie nie zostało przeprowadzone. Kilka miesięcy później identyczną opinię wyraził kard. Paul Augustin Mayer podczas spotkania z dziesiątkami działaczy katolickich, wśród których znalazł się m.in. katolicki dziennikarz Victor Kulanday. W kolejnym miesiącu kard. Stickler wyjawił, że papież nie przeprowadził ceremonii zgodnie z życzeniem Matki Bożej, ponieważ nie otrzymał niezbędnego wsparcia ze strony biskupów. „Nie słuchają go” – wyjaśniał.

Głos zabierają biskupi

Jako że Watykan zignorował petycję podpisaną przez ponad 3 miliony świeckich katolików, ks. Nicholas Gruner postanowił zaapelować do mniej licznej, ale za to bardziej wpływowej grupy. W roku 1989 uzyskał od 350 biskupów pisemne potwierdzenie ich gotowości do dokonania poświęcenia zgodnie z wymaganiami Matki Bożej. W tym samym roku do Rzymu dostarczona została petycja podpisana przez kolejny milion wiernych.

Opozycja zwiera szeregi

Latem 1989 roku w hotelu Solar da Marta w Fatimie długoletni przyjaciel s. Łucji ks. Coelho poczynił zdumiewające wyznanie. W obecności licznych świadków oświadczył, że s. Łucja oraz znani jej duchowni otrzymali z Watykanu instrukcje, zgodnie z którymi powinni oni utrzymywać, iż ceremonia z roku 1984 stanowiła spełnienie życzenia Matki Bożej. W konsekwencji kuzynka s. Łucji nieoczekiwanie wycofała się ze swych wcześniejszych zapewnień i stwierdziła, że poświęcenie zostało przeprowadzone, pomimo iż było to w jaskrawy sposób sprzeczne z komentarzami samego papieża wygłoszonymi zarówno w trakcie jak i po ceremonii z 1984 roku (Maria do Fetal posunęła się nawet później do twierdzenia, iż w przeszłości kłamała utrzymując, że wg słów s. Łucji ceremonia z roku 1984 nie stanowiła spełnienia prośby Matki Bożej).

Zmarnowana sposobność

Po kolejnej dekadzie, w trakcie której nie podjęto żadnych działań w tym kierunku, Watykan postanowił dokonać kolejnego aktu poświęcenia. Obecność 76 kardynałów i 1400 biskupów zgromadzonych w Rzymie na obchodach Roku Jubileuszowego 2000 stanowiła doskonałą okazję do dokonania ceremonii zgodnie z życzeniem Nieba. Niektórzy biskupi rzeczywiście spodziewali się, iż będą świadkami wydarzenia na które cały świat katolicki oczekiwał od tak dawna, czekało ich jednak rozczarowanie. Kiedy na dzień przed planowaną ceremonią upubliczniony został tekst poświęcenia, okazało się iż nie wspominał on o Rosji, obejmując jedynie akty „zawierzenia” Najświętszej Maryi Pannie różnych grup ludzi, w tym bezrobotnych oraz młodych „poszukujących sensu życia”.

Kontynuacja Ostpolitik

W miesiąc później „Inside the Vatican” poinformował, iż wedle słów pewnego kardynała, będącego „jednym z najbliższych doradców papieża”, Ojcu Świętemu doradzono by nie wspominał o Rosji z obawy przed urażeniem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Stanowiło to pochodzące z najwyższych kręgów hierarchii potwierdzenie, że to właśnie Ospolitik oraz ekumenizm stały na przeszkodzie wypełnieniu życzenia Matki Bożej.

Brak dowodów na nawrócenie Rosji

Jeśli – jak twierdzą niektórzy dostojnicy watykańscy – poświęcenie o które prosiła Matka Boża przeprowadzone zostało w roku 1984, do tego czasu powinniśmy się już doczekać oznak obiecanego nawrócenia Rosji. Nic takiego jednak nie zaobserwowano. W Rosji na jedno rodzące się dziecko przypadają dwie aborcje, zaś swoboda działania Kościoła katolickiego jest wciąż ograniczana przez różnorakie restrykcje prawne. Posługującym na terytorium Rosji katolickim biskupom i kapłanom w dalszym ciągu odmawia się prawa stałego pobytu – i muszą odnawiać wizy turystyczne co trzy miesiące. Na przestrzeni kilku ostatnich lat prezydent Putin zaprowadził w Rosji reżim autorytarny – podporządkowując sobie wszystkie liczące się media i prześladując przeciwników politycznych procesami kryminalnymi. Felietonista „New York Timesa” William Safire określa obecny ustrój tego państwa mianem „putinowskiej pełzającej dyktatury”. W tym samym czasie Rosja kontynuuje prace nad nową generacją rakiet nuklearnych, które – zgodnie z obietnicą Putina – mają być w stanie przeniknąć przez wszelkie systemy obrony przeciwrakietowej.

Jak pisał pod koniec roku 2003 „The Washington Post”: „Musimy przyznać, że mamy w Rosji do czynienia z drastycznym ograniczeniem praw człowieka oraz odrodzeniem administracji typu zimnowojennego”. W trakcie niedawnego wystąpienia w Kongresie republikanin Christopher Cox stwierdził, że „W Rosji nie istnieje pluralistyczny system polityczny, który chroniłby wolność wypowiedzi i stowarzyszeń, zaś rząd jej nie respektuje uniwersalnych standardów praw człowieka”. Rosyjski analityk Nikolai Zlobin z Center for Defense Information wyraził się w sposób bardziej jeszcze jednoznaczny: „Prowadzimy obecnie nowy rodzaj zimnej wojny”.

W sposób oczywisty Rosja kontynuuje „szerzenie swych błędów na cały świat”, zgodni z tym co przepowiedziała Matka Boża w Fatimie. Ci wszyscy, którzy utrzymują że poświęcenie jej dokonane zostało niemal dwie dekady temu muszą więc wyjaśnić, dlaczego nie przyniosło ono skutków obiecanych przez Najświętszą Maryję Pannę. Czy nie wywiązała się Ona ze swej obietnicy? A może Watykan nie wypełnił Jej żądań? Są to pytania, które miliony katolików wciąż sobie zadają, pomimo dekad intryg i manipulacji mających na celu oszukanie opinii publicznej. Jan Paweł II publicznie stwierdził, że Orędzie Fatimskie „nakłada na Kościół obowiązek”. Jak dotąd z obowiązku tego się jednak nie wywiązał, a cały świat ponosi tego konsekwencje.(...)

tłumaczenie: Scriptor

Za: Scriptorium – z blogosfery Tradycji katolickiej (01/12/2016)

Gdyby rozszerzyć perspektywę przepowiedni fatimskiej, to należy dodać do niej statystyki nachodzców. "Włoskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oznajmiło, iż na Półwysep Apeniński dotarło w ciągu niespełna jedenastu miesięcy ponad 171 tys. imigrantów. Już teraz przekroczyli oni rekordową liczbę sprzed dwóch lat (170 tysięcy osób). Z kolei w ubiegłym roku Włochy przywitały 153 tysiące tak zwanych uchodźców." Ktoś celowo otwiera granice, zwłaszcza włoskie, co może się przyczynić do realizacji przepowiedni, o ataku na Watykan/ w Watykanie.

(...)Nawet najbardziej niechętni prawdzie otwierają dziś oczy. Dostrzegają już istnienie zorganizowanego planu destabilizacji Europy przez inwazję imigrantów. Ten projekt pochodzi z dalekiej przeszłości. W mojej książce z lat 90-tych "1900-2000. Dwa sny podążające za sobą: konstrukcja i destrukcja", opisałem ten plan słowami pisarza Umberto Eco i Carlo Marii kardynała Martiniego. Eco pisał, że „w dzisiejszej Europie nie mamy do czynienia ze zjawiskiem imigracji. Mamy do czynienia ze zjawiskiem wędrówek ludów (...). Jak wszystkie inne wielkie migracje poskutkuje ono etnicznymi zmianami w dostosowaniu docelowych dla przybyszów krajów, niepowstrzymaną zmianą zwyczajów i mieszaniem się ras, co doprowadzi do zmiany typowego koloru skóry, włosów i oczu mieszkańców". Kardynał Martini uważał ten „profetyczny ton” za niezbędny do zrozumienia, że „proces migracyjny z coraz biedniejszego Południa, do coraz bogatszej Północy jest wielką etyczną i obywatelską szansą na odnowę i odwrócenie trendu dekadenckiego konsumpcjonizmu w Zachodniej Europie”. Na temat tej perspektywy „twórczej destrukcji” pisałem już wówczas, że w planie tym„nie chodzi o to, że imigranci muszą zintegrować się z cywilizacją europejską, lecz przeciwnie, Europa musi się zdezintegrować i zregenerować dzięki okupującym ją grupom etnicznym. (...) Oto marzenie o twórczym nieładzie, o zmieszaniu ludów podobnym do tego z czasów inwazji barbarzyńców. Wszystko to w celu stworzenia polikulturowego społeczeństwa przyszłości”. Plan, tak wtedy jak i teraz, polega na zniszczeniu państw narodowych i ich chrześcijańskich korzeni. Jednak nie w celu budowy superpaństwa, lecz stworzenia nie-państwa, przeraźliwej próżni, gdzie wszystko, co przypomina prawdę, dobro i sprawiedliwość zostaje pochłonięte przez przepaść chaosu. Post nowoczesność to nie plan „konstrukcji” na wzór pseudo-cywilizacji narodzonej z humanizmu i Oświecenia i skutkującej totalitaryzmami XX stulecia. To ma być nowa i odrębna utopia: dekonstrukcja i trybalizacja Europy. Celem procesu rewolucyjnego atakującego naszą cywilizację od wielu stuleci jest nihilizm, owa „uzbrojona pustka”...(...)

Linki:

http://popotopie.blogspot.com/2016/12/amerykanski-sen-moze-jednak-horror...

Elity oczekuja na Abaddona - dochodzenie Toma Horna i Josha Pecka

https://www.youtube.com/watch?v=XkWMcYEjdhc

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)



Komentarze

Portret użytkownika lipka

Objawienia fatimskie to rok

Objawienia fatimskie to rok 1917 a w 1918 zabito rodzinę carską, wtedy to bolszewicy i ich entuzjaści nie nawrócili się a Rosja spłynęła krwią milionów niewinnych ludzi. Terror bolszewicki trwał w najlepsze a na świecie trwała I W.Ś. która była pierwszą wojną tak tragiczną, że nieporównywaną do żadnej wojny, którą toczyli ludzie przeciw sobie.

Objawienia to jedno ale scenariusz wojenny był już napisany i zapewne musiał się dokonać, bo czy ktoś wyobraża sobie, że jakieś wizje portugalskich dzieciaków mogły cofnąć przygotowania do rządów bolszewików w Rosji albo że poszczególne rządy mogły nie przystąpić do wojny światowej? Komunizm rozpoczął swe rządy od wytępienia przeciwników politycznych. Tak rozpoczynano wojny-rzezie dawniej i nic się w tej kwestii nie zmieniło, dzicz zna tylko jedną drogę, którą będzie kroczyć i za tysiąc lat. Bo czym różni się dzicz sprzed dwóch czy trzech tysiący lat od dzisiejszej dziczy albo tej za milion lat? Niczym, bo nie ważne, że cywilizacja stała się wysoko rozwinięta, w głowie wciąż żyje przedpotopowy ciemny typ i przychodzi dzień gdy cywilizacja ginie bo dzicz niszczy cywilizację, jej mądrość, cnotę i przyszłość. Dzisiejsza dzicz to światowi politycy, tak jak w Rosji w 1917 roku. 

DZIESIEJSZY ŚWIAT CORAZ BARDZIEJ PRZYPOMINA TAMTĄ ROSJĘ I BOLSZEWIKÓW. TAMTA ROSJA TO OBECNY CAŁY ŚWIAT, KIM SĄ (BĘDĄ) BOLSZEWICY?

Jesteśmy jako cywilizacja na ostrym zakręcie, szaleńczy wyścig, w który nas zaprzęgnięto i który odbywa się wbrew naszej woli, znów może ściągnąć nas w przepaść, skierować nas na drogę bez powrotu.

Portret użytkownika Meg

Droga do zbawienia prowadzi

Droga do zbawienia prowadzi TYLKO przez Jezusa Chrystusa, to On jest zbawieniem, prawdą i życiem, a nie Maryja czy inni tzw. święci i błogosławieni.

Nadciągnęło mega zwiedzenie a ci durni ludzie lezą wnie jak pszczoły do miodu.

Portret użytkownika Hostus

Nie ma krótszej drogi do

Nie ma krótszej drogi do Jezusa prócz tej, którą prowadzi do Syna Maryja. Ale to już z XV w. i powtórzone przez JPII. Różaniec, Koronka, masza przedsoborowa, post, przepraszanie za grzechy, Komunia Św i własny Odkupieńczy Krzyż, by jednoczyć go z Chrystusem. Bo los nasz jest tożsamy z Jego. Kto chce być z Bogiem w Trójcy Jedynym, tego odrzuci ten świat - Świat, którego komendantem jest władca powietrza, jutrzenka. Będzie trudno... już niedługo.

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika łotr1

Droga do zbawienia prowadzi

Droga do zbawienia prowadzi TYLKO przez Buddę, to On jest zbawieniem, prawdą i życiem, a nie Jezus, Maryja czy inni tzw. święci i błogosławieni.

Nadciągnęło mega zwiedzenie a ci durni ludzie lezą wnie jak pszczoły do miodu.

Portret użytkownika Sio

Na niewolnictwie nikt nieba

Na niewolnictwie nikt nieba nie zbudował i nie zbuduje.

A bojaźń wobec Boga czy Maryśki  i jej syna jest poddaństwem. Na poddaństwie stworzony był system grecki, rzymski, egipski, izraelski, komunistyczny a nawet faszystowski i wreszcie religie - wszystkie - bez wyjątku.

Jednym z czynników, które niezbędne są dla stworzenia nieba na ziemi jest jest wolność,brak struktór niewolniczych i myślenia niewolniczego czy poddańczego.

W królestwie Boga prawdziwego wszyscy mają status boski a nie poddańczy. Religie wierzą w szatana, który stworzył system hierarchiczny aby na końcu kogoś wielbić i się jego bać. Kościół katolicki czy jechowici i wszelkie inne religie wyznają Lucyfera a nazywają go Bogiem, który karze i jest gniewny.

A tych, którzy byli w niebie i byli bóstwami nazywają przeklętymi ha, ha, ha, ha a sami wyznają system diabła ha, ha - a niebo nie jest dla tych, którzy tam chcą być tylko dla tych, którzy tam byli. Jezus oddala ludzi od nieba podobnie jak mahomet i maryja

Portret użytkownika Pio'76

Wiara w Boga jest wkładana

Wiara w Boga jest wkładana dzieciom do głów w tym samym czasie co wiara w Mikołaja. Z Mikołaja wyrasta 100% populacji. Z Pana Boga zaledwie kilka. Jednak z gruntu jest to tym samym.

Żaden Bóg nie interweniuje kiedy dzieją się najgorsze zbrodnie, bo albo Go nie ma, albo nic Go nie obchodzimy. Jeśli ludzie sami sobie nie pomogą, żadna nadprzyrodzona siła duchowa, kosmici, ludzie z przyszłości nam nie pomogą. Lepiej więc przyjąć te fakty do świadomości i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje losy.

Wszystkie te śmieszne przepowiednie można rozbić o kant ( | ). Nikomu nie udaje się niczego precyzyjnie przewidzieć za wczasu, a przewidzenie, że nastąpi kolejna wojna jest tak samo trudne jak przewidzenie śmierci po kilkudziesięciu latach życia. Interpretacje przepowiedni są dopasowywane po wydarzeniach, a ich jedynym celem jest utrzymywanie ludzi we wspólnym oczekiwaniu na obietnicę daną przez Boga, Matkę Boską, Jezusa, Potwora Spaghetti czy Niewidzialnego Różowego Jednorożca. Daje to określonej grupie poczucie wyjątkowości i posiadania jakiejś ukrytej wiedzy, która wzmacnia jej wewnętrzne więzi.

Skomentuj