Kolejna piramida w Europie, potrzebna ekspedycja naukowa

Kategorie: 

źródło foto: własne

Ten news nie jest jakimś żartem. Wszystko co poniżej przeczytacie jest prawdą, świętą prawdą i tylko prawdą tyle że widzianą moimi oczami. Wybaczcie mi natomiast styl oraz bardzo luźny ton i co najwyżej ewentualnie sami podnieście sobie sarkazm na wyższy level bo ja już od dawna jestem tak wyluzowany, że po prostu nie potrafię swojego obniżyć. Kilka osób chciało o "mojej" piramidzie wiedzieć więcej - no więc proszę bardzo.

 

Pozostali mogą natomiast śmiało się powyżywać w złośliwych komentarzach, bo na nic w sumie tak bardzo nie czekam jak na... krytyczne spojrzenie. Nawet krytyczna uwaga zawsze coś wnosi no więc nie krępujcie się nic a nic w wyszukiwaniu słabych punktów tej informacji lub moich przemyśleń. A teraz do rzeczy. Otóż błąkając się latem tego roku po Europie pewnego pięknego dnia odkryłem... piramidę. O. Stała sobie bezpańska i biedna w jakiś zapomnianych górach aż tu nagle baca sobie ją namierzył i odnalazł.

Powyzej ona a tutaj zbliżenie:

Na foto doskonale widać ścianę wschodnią i północną piramidy. To najlepsza fotografia jaką mam, zrobiona telefonem z odległości około pięciu kilometrów, no więc nie ma co grymasić że słaba jakość bo więcej megapikselów z emerytowanej omnii nie da sie wycisnąć. Byłem co prawda bliżej piramidy ale pod słońce więc to i tak jest najlepsze foto.

 

Na powiększeniu widać na szczycie coś jakby spróchniałego sfinksa. Jest tak zerodowany że to już praktycznie bezkształtny kawał gruzu. Nawet nie wiadomo czy to w ogóle sfinks - tak sobie go tylko nazwałem bo bryłę ma podobną. Tysiące lat mrozów, śniegów, deszczów i różnicy temperatur zrobiły swoje. Ponieważ mam nieodparte przeczucie że to dzieło Słowian należy nie dopuścić aby ją sprofanowali Hebrajczycy albo Anglosasi, bo zaraz ukradną co się da i wywiozą do swoich muzeów gdzie w piwnicach wszystkie nasze artefakty przepadną raz na zawsze.

 

Aby do tego nie doszło należy oczywiście piramidę obrabować przed nimi. Tylko takie rozwiązanie zapewni bezpieczeństwo słowiańskim artefaktom. To proste i nawet ma prostą nazwę - prywatyzacja. Hebrajczycy i Anglosasi oczywiście mogą wrogo i nieprzychylnie szemrać, podobnie jak w przypadku nieudanej prywatyzacji napisu "Arbeit Macht Frei", jednakże nie należy się tym skamleniem przejmować, gdyż naszej ekspedycji towarzyszyć będzie znacznie większa dyskrecja.

 

Ekspedycja oczywiście odbędzie się zgodnie z prawem międzynarodowym, które jasno i bezdyskusyjnie stwierdza że wszystko znajdujące się na wodach międzynarodowych należy do znalazcy. A nasza piramida znajduje się na pograniczu Oceanu Atlantyckiego i Indyjskiego. Na całkiem sporej wyspie o nazwie Europa. I tak właśnie, Krucjata, czyli, ekspedycja w celu uratowania starożytnych artefaktów, zaplanowana jest spontanicznie na lipiec 2013 roku.

Dlaczego?

Ponieważ noce w górach są zimne a my nie lubimy marznąć. Naszym środowiskiem naturalnym jest plaża. Gór nienawidzimy prawie tak samo mocno jak górali. Normalnie to sam bym się wziął za te znalezisko i nie zawracał nikomu dupy ale niestety piramidy w żaden sposób nie da się ugryźć w pojedynkę. Trochę jest przyduża jak na jednego człowieka i potrzeba więcej ludzi aby ją otworzyć.

 

W skład ekspedycji wejdzie zatem pięć – sześć osób, no w porywach do siedmiu. Starannie wybranych osób. Aby się zgłosić do Krucjaty wystarczy podać w komentarzach nick, mail i wiek. Na imiona przyjdzie  czas w realu.

Teraz pierwszy kubeł zimnej wody, czyli wymagania.

 

Zawsze żyłem bez sztywnych zasad gdyż cenię sobie słowiańską niezależność. Zasady i przepisy są stworzone przez Hebrajczyków, tylko po to aby uczynić nasze życie nieznośnym - jeśli ktoś nie wierzy niech sobie łaskawie poczyta "regulujące" nasze życie ustawy, stworzone przez polsko-hebrajski sejm w ostatnim dwudziestoleciu - a zobaczy że jest to mętny bełkot i pseudo prawnicza paranoja w swej "najczystszej" postaci.

 

Dlatego też nie traktujcie poniższych "zasad" zbyt dosłownie lecz jako zgrubne wytyczne umożliwiające przede wszystkim wam - potencjalnym uczestnikom uniknięcie ewentualnych rozczarowań. Wszystkie zasady są w końcu po to aby je elegancko naginać i tak samo też jest z poniższymi.

Oto one:

 

Wiek uczestników zawierać się powinien pomiędzy 30 a 50 lat. Nie dlatego bo tak sobie wymyśliłem tylko, dlatego gdyż nie chcemy osób które mają fiu bździu lub też spierniczałych, marudzących emerytów.

Ponadto żadnych pederastów, żydów, wierzących, itp. W końcu nie pojedziemy się tam zbaczać lub ewangelizować. Lesbijki...? Jeśli atrakcyjne no to od biedy mogą być, pod warunkiem ze pozwolą się przyglądać Smile

W skład ekspedycji wejdzie bowiem połowa kobiet – to bardzo ważne jako że uczestnicy powinni być:

  1. Maksymalnie psychopatyczni – ponieważ nie chcemy osób o zachwianej równowadze moralnej.
  2. Choleryczni – gdyż nie będziemy głosować czy np. obejść obalone drzewo z lewej lub prawej, tylko je natychmiast obejdziemy w ślad za pewnym siebie cholerykiem.
  3. Zdecydowani na wszystko – gdyż zasady ekspedycji są jak to podczas Krucjaty maksymalnie uproszczone: rannych dobijamy, zmarłych z szacunkiem grzebiemy po czym ekspedycja wznosi toast i posuwa się dalej. Jeśli ktoś ma z tym problem niech sobie zawczasu wykupi polisę lub spisze testament. Nie będziemy bowiem za jakimś kozakiem któremu omsknie się nóżka biegać tam i z powrotem po jakichś szpitalach. Zdobycie piramidy i splądrowanie jej zawartości jest jedynym celem ekspedycji. Celem który jest wyłącznym i spycha na bok wszystkie inne.

Chodzi o to aby udział w Krucjacie wzięli ludzie którzy mają czasu do oporu i ponadto zawsze dają radę, czyli kończą to co rozpoczęli. Ludzie którzy w dowolnym zakątku świata potrafią zorganizować sobie jedzenie, schronienie oraz pieniądze. Z tego też względu automatycznie odpadają jakieś sieroty misjonarskie po misjach w Afganistanie lub Bośni, gdyż oprócz wrodzonej niezaradności posiadają spory mętlik we łbie oraz ci wszyscy pseudoeksperci od nauki survivalu dobrej co najwyżej dla rolników w telewizji - chciałbym zobaczyć na discovery jak Bear Gryllis "przeżywa" w Polsce za średni, krajowy zasiłek lub... bez zasiłku hardcorowo na maksa. Niemożliwość Smile Koleś po prostu zginąłby z głodu usiłując wbić się w nasze hermetyczne środowisko poszukiwaczy puszek lub złomiarzy i w efekcie umarłby heh, z odwodnienia lub na anemię w osiemnastomiesięcznej kolejce do "swojego" lekarza. Nie dożyłby biedak pierwszego kontaktu z doktorem - to raczej pewne.

 

W naszej ekspedycji wezmą więc udział tylko i wyłącznie zaradni i czyści rasowo Słowianie z wrodzonym genetycznie instynktem nagłego improwizowania. Elita innymi słowy. Słowiańskie orły. Elita, która rozwiązuje problemy na lata przed tym zanim lemingi zaczną w ogóle nieśmiało dreptać wokół kłopotów i dostrzegać "owo trudne" zagadnienie.

 

I z tego właśnie powodu aby słowiańskie wilczki nie poprzegryzały sobie zaraz na początku gardeł potrzeba będzie w składzie ekspedycji połowę słowiańskich, kojących nerwy i nastroje kobiet. Zgłaszajcie się zatem żmijki, jędzunie i harpie. Złoto czeka, ZŁOTO! Tylko dla kobiet zachłannych! Potrzeba kobiet które chcą zdobyć majątek za wszelką cenę, czyli bez durnych dylematów natury fiskalno - moralnej. Kury domowe niech siedzą w domu, płacą pito-podatki i za to co im zostanie niech zrobią sobie makijaż albo jakiś kotlet na obiad z pomalowanego bejcą pseudomięsa, bo na prawdziwe ich nie stać.

 

Teraz trochę o terenie. Piramida wygląda zupełnie jak te z Bośni ale stoi sobie w Europie Zachodniej. Poza tym wygląda tak samo jak tamte słowiańskie a nawet lepiej bo proporcje posiada żywcem wzięte z "wielkiej" piramidy w Gizie. Dałem cudzysłów ponieważ tamta w porównaniu z naszą jest po prostu karłowata. Jej lokalizacja jest ze zrozumiałych względów na razie utajniona. Jej dokładną pozycję pozna tylko i wyłącznie elita wyłoniona w drodze selekcji naturalnej. Nie chcemy tam hord archeologów, pseudo naukowców, lub co gorsza zlotu hebrajskich sępów. Nie chcemy też aby ją otwarli i splądrowali syjoniści podszywający się pod... skarb państwa jakiś.

Dlaczego?

Bo te wszystkie europejskie państwa nie mają żadnych skarbów. Ot co. Te wszystkie, (w tym nasze) państwa, mają tylko u żydów kolosalne długi. Mówienie więc o jakichś skarbach to  przeznaczona dla idiotów czysta głupota i jeszcze czystsza hipokryzja. A my chcemy naszą piramidę nie zadłużyć tylko po prostu otworzyć samodzielnie i jako pierwsi splądrować oczywiście z zyskiem netto i to wszystko przy zachowaniu maksymalnej dyskrecji, ok?

 

Teraz co nieco o terenie aby wiedzieć czego się spodziewać.

 

Naprzeciwko piramidy, parę kilometrów na północ, stoi jej kolega który ma jakieś 3 tysiące metrów wysokości a więc nie ma zmiłuj. Teren operacji jest położony wysoko. Podstawa zaś naszej piramidy znajduje się na wysokości tysiąca metrów a jej szczyt to już chyba tysiąc sześćset jak nie lepiej, bo ona jest naprawdę spora.

 

Przyroda to osobny temat. Góry są duże i wszystko co tam żyje (z wyjątkiem rozmnażających się wsobnie karłowatych górali), też jest duże. Są ogromne osy, tak zwane szerszenie, są wypasione jak kucyki, jakieś górskie świnie biegające bezładnie po lesie. W sumie nie wiem czy jest coś takiego jak dzik górski no ale... jest... no bo dwa widziałem. Olbrzymie owady srają tyle co gołębie i trzeba je popychać żeby odleciały. Tak więc przyroda gryzie, bzyczy i kwiczy a jeśli ktoś się wychował w cieplarnianych warunkach centrum wielkiego miasta no to nawet jeszcze nie wie jak matka natura potrafi doje*ać po kalafiorach. Pod piramidą płynie sobie bowiem strumyk który robi taki jazgot jak na wojskowym lotnisku. Już po godzinie zaczyna działać wkur*iająco na układ nerwowy. Tyle podczas pogody, bo jak spadnie deszczyk robi się harmiderek jakby Niagarę puścić w słuchawkach przez wzmacniacza. Oprócz strumyka denerwujący jest również już wspomniany miejscowy Góral Karłowaty - gdyż zaraz po dzikach jest najliczniej występującym górskim ssakiem biegającym na wolności. Należy go unikać bo jest liczebny, nieatrakcyjny i bardzo namolny.

 

Cel ekspedycji jest przypomnę, bardzo prosty: wynieść z piramidy tyle ile się uda, (najlepiej wszystko uratować) i dobrze spieniężyć. Nie wiadomo co tam jest. I to właśnie urok tej przygody. Może jakieś posążki, może figurki, może sztabki a może mumia jakiegoś Szaraka. Co by nie było można to uchronić przed zniszczeniem (jak domniemany porzucony i bezpański sfinks na szczycie piramidy), czyli wytargać a potem sprawiedliwie zgonić u kolekcjonerów, których oczywiście stać na właściwą opiekę i prawidłową ochronę wydobytego dorobku ludzkości. Artefakty bowiem tak czy siak przepadną z widoku publicznego - one zawsze przepadają. Jedyna różnica jest taka że w odróżnieniu od "oficjalnej" metody to my się obłowimy jako pośrednicy a nie jakieś "skarby" państwa. Poza tym artefakty nie będą skazane na zgnicie w jakiejś zatęchłej muzealnej piwnicy tylko będą miały należytą, kosztowną i doskonałą ochronę jaką im zapewnią tylko i wyłącznie nie zadłużeni u żydów kolekcjonerzy o których można wszystko powiedzieć z wyjątkiem - ubodzy. "Skarby" państwa są ubogie, kolekcjonerzy nigdy.

No tak czy nie tak?

 

Skoro to tak to od razu uprzedzam – podczas ekspedycji nikt nie dowodzi. Każdy jest członkiem zespołu grabieżców i tylko członkiem – nie ma i nie będzie nikogo w rodzaju szeryfa. Podział łupów czyli tego co znajdziemy odbędzie się tak sprawiedliwie jak to tylko jest możliwe. Fifty – fifty, absolutnie po równo, czyli że połowę bierze baca a połowę reszta romb raiderów. Myślę że chyba nawet nie sposób sobie wyobrazić żeby mogło być jeszcze bardziej uczciwiej.

No dobra, skoro to już mamy ustalone no to teraz o planie ekspedycji.

 

Etap I

Ten etap zajmie około tygodnia. Jak widzicie na foto piramida jest jak te bośniackie pokryta w całości lasem. Trzeba będzie zatem zatargać cały majdan na górę, urządzić ukryte obozowisko po czym no cóż... zdjąć odrobinę tego lasu Smile

Po co? To bardzo proste – aby się upewnić już na sto procent, że piramida nie jest dziełem matki natury. Jako osoba maksymalnie sceptyczna i nie wierząca w nic co nie jest przynajmniej dwukrotnie  i niezależnie udowodnione, mogę wam powiedzieć że szanse na to że to dzieło rąk człowieka oceniam na 90 procent.  To dużo, bowiem przemawiają za tym równe krawędzie tej konstrukcji i takie same kąty nachylenia ścian. - jak chyba widać? Doszedłem więc do przekonania że warto sprawie bliżej się przyjrzeć, czyli w ramach zabijania wakacyjnej nudy poświęcić parę tygodni. Jeśli po przekopaniu się przez ziemię piramida okaże się jednak cudem matki natury, no cóż wówczas ekspedycja dobiegnie końca po jakimś tygodniu zabawy. Uczestnicy się rozjadą w swoje strony a jeśli ktoś będzie chciał to mogę mu pokazać zapierające dech w piersiach miejsca żeby chociaż tyle miał z wakacji oraz dać namiar jak łatwo i bezboleśnie zarobić parę groszy aby uczestnicy naszej małej ekspedycji nie byli przynajmniej finansowo w plecy. Potem zapewne uwalę się jak zwykle na jakiejś przytulnej plaży w poszukiwaniu ginących z roku na rok nadmorskich bobrów Smile i to tyle, jeśli chodzi o przyszłoroczne plany na wakacje.

Jeśli natomiast piramida okaże się ulepiona ludzkimi rączkami z jakichś obrobionych kamyków nastąpi bardzo intensywny:

 

Etap II

Ten etap potrwa co najmniej dwa miesiące  które upłyną na zabawie w krasnoludków od Królewny Śnieżki, czyli wierceniu, kuciu, rąbaniu po to aby przepier*olić się przez nie wiadomo jak grubą ścianę aż do wnętrza piramidy. Szanse że pod tym cholernym lasem znajdziemy jakieś drzwi i uda się otworzyć obiekt wynoszą bowiem ZERO. Trzeba zatem ryć. No nie ma zmiłuj. A więc ze względu na wysokość operatorzy łomów, łopat, kilofów oraz młotów pneumatycznych bezwarunkowo muszą posiadać zdolność do pracy w warunkach prawie beztlenowych. I z tego właśnie powodu odpadają w tym momencie te wszystkie pseudo osiłki z siłowni. Nałogowi palacze natomiast jako zahartowani w pracy w warunkach niskotlenowych są bardzo mile widziani. Staż nałogu musi wynosić przynajmniej pięć lat, nie chcemy bowiem aby ktoś na miejscu „aklimatyzował się” pięć lat tylko od razu łapał za łopatę Smile

Jeszcze milej widziani są alkoholicy ale tylko i wyłącznie ci upijający się na wesoło. Ci „smutni”, przeżywający w nieskończoność jakiś dramat sercowy są niemile widziani, ok? Alkoholizm jest wymagany podczas ekspedycji ze względu na lęk wysokości. Nie chcemy przecież żeby się ktoś aklimatyzował przez pięć lat tylko od razu łapał za butelkę i szedł bez lęku w sercu śmiało niemal pionowym borem, potokiem, lasem.

Jeśli myślicie że to wszystko jeśli chodzi o wymagania jesteście w błędzie. Aby się do Krucjaty nie przemknęło nawet teoretycznie jakieś słabe ogniwo zaniżające wydajność całej ekspedycji przygotowałem cały szereg okrutnych ale sprawiedliwych testów.

Dlaczego?  Niestety, ale Krucjata będzie bowiem tak silna jak jej... najsłabsze ogniwo.  I ani grama więcej. Dlatego najsłabszy musi być kimś, jasne? Nie do pomyślenia jest aby w składzie Słowiańskiej Krucjaty znalazło się jakieś hebrajskie kukułcze jajo, które zrujnuje całą ekspedycję. Czego jak czego ale nie potrzeba nam "polskich" Ericów Claptonów bo nawet jeden obrzezany umie sprawić że finansowo popłyną wszyscy.

Amatorzy i pozerzy zatem odpadają albowiem trzeba dobrać się do piramidy. Piramidy, ok? Ja sam wiem już co nieco o wyburzaniu średniowiecznych zamków Smile no ale nie uważam się za eksperta bo piramidy to zupełnie inna historia. Piramidy, co tu dużo mówić, są najtrwalszymi budowlami jakie potrafi postawić homo sapiens. Nie ma na świecie nic solidniejszego. Aby zatem dobrać się do piramidy potrzeba samych asów. Asów naprawdę znających się na demolce.

Asów zaś bez trudu się wyłoni przy pomocy testów.

 

Faza wstępna bowiem oceni indywidualne predyspozycje umysłowe wszystkich chętnych po to aby jeszcze przed spotkaniem w realu usunąć z grupy jednostki nienadające się mentalnie do tej ekspedycji. Chodzi tylko i wyłącznie o osoby myślące logicznie i zdrowo rozsądkowo. Mój pierwszy test jest perfidny ale zapewniam - bezbłędny – ponadto sam go opracowałem a więc nikt od nikogo nie ma nawet szansy go zdobyć i zaliczyć podstępem. Ten test zostanie rozesłany wszystkim chętnym jednocześnie (aby nikt od nikogo nie miał czasu ściągnąć) po czym (kiedy dwie minuty potem nadpłyną odpowiedzi) ujawni najlepsze intelektualnie jednostki. To właśnie dlatego nie wezmą w ekspedycji udziału osoby (łatwo) wierne, marzyciele i naiwni. Ci którzy spełniają wszystkie powyższe kryteria i uważają że potrafią myśleć logicznie i coś wnieść do ekspedycji mogą śmiało do niego przystąpić, czyli podać w komentarzach zgłoszeniowego maila. Spośród tych którzy go przejdą (będzie to wiosną, też na drodze zwykłego emaila), wyłoniona zostanie ekipa do Krucjaty. Ekipa ta zostanie następnie w realu indywidualnie przetestowana na lojalność a potem prawdomówność wobec pozostałych uczestników Krucjaty do momentu aż pozostanie w niej wyłącznie zdrowy, szczery, pewny siebie rdzeń. Rdzeń który już jako Krucjata przystąpi do splądrowania piramidy. Reguły tej całej selekcji są proste: Krucjata czyli Ekspedycja kontra reszta świata. Obowiązuje tylko i wyłącznie stuprocentowa lojalność wobec uczestników wyprawy i stąd te wszystkie konieczne wymagania.

 

Ponadto już chyba nie muszę wspominać że każdy z uczestników powinien być egoistą – to znaczy posiadać własne środki finansowe, żywnościowe oraz jakiś transport prywatny. Jeśli ktoś ma przydatny talent lecz brak kasy lub jakiegoś rzęcha go męczy, to niech wyruszy na swoją „krucjatę” już w marcu i podejmie jakąś robotę gdzieś, tak aby odłożyć ze 2 tysiące euro na potrzeby letniej ekspedycji. Ponadto przypominam jeszcze raz: jeśli piramida z jakichś względów nie wypali mogę pokazać jak się robi łatwą i w sumie prawie legalną kasę każdemu z członków ekspedycji. Jeśli natomiast wypali – no to chyba już nie muszę bawić się w doradcę jak sobie poradzić ze złotem, w końcu debile tam nie pojadą, no tak czy nie?

 

Z ważnych rzeczy na razie do głowy przyszły mi takie:

1 siatka maskująca (w kolorze tych drzew) możliwie duża – to po to aby stać się niewidzialnym na czas ekspedycji. To są góry a więc latają czasami śmigłowce po połamanych inwalidów,  he, he, no więc trzeba się przed ich wzrokiem ukryć.

2 duża plandeka albo dwie – najlepiej zielone i najlepiej z tirów – bo w razie deszczu nie będziemy z reklamówkami na głowie gnili pod drzewami i się tulili do siebie jak lemingi, tylko... kontynuowali naszą szlachetną pracę dla dobra ludzkości, no tak czy nie?

3 człowiek mający bogatą praktykę i szczęśliwe doświadczenie w bezwypadkowym pożyczaniu energii elektrycznej. Bezwypadkowym, bo nie chcemy skończyć jak Janek Mela - dla kromki chleba ciągać się przez resztę życia z wózkiem inwalidzkim po jakichś Biegunach lub Mont Everestach. Janek Mela zamiast do Krucjaty niech się myślę zgłosi do NASA, to tamci oni uszyją mu poprawny politycznie skafander z jednym rękawem i jedną nogawką i wyślą go rakietą na Księżyc, bo chyba tylko tam nie stanęła jeszcze proteza Janka. Nasz operator od spraw elektrycznych to w żadnym razie nie może być jakiś - dżijaj dżo, didżej, dżejdżej lub inny GJ, czyli - Głupi Jasiu na polski. Nasz utalentowany ekspert od elektryczności bezwarunkowo musi być piśmienny, oczytany w komiksach i na tyle inteligentny ogólnie, aby rozróżniać łudząco podobne do siebie transformatory, trupie czaszki no i wszystkie cztery kolory kabli, bo jakiś kilometr, półtora od piramidy jest coś co wygląda na odludne opactwo lub klasztor. Po architekturze wieżowo/dzwonnico/kościelnej widać go nieco wyżej od szczytu piramidy na leżącym na północny zachód od niej zboczu. A zatem w przypadku prac górniczych, (świdry, młoty, i tak dalej), trzeba się będzie z ważącym chyba tonę, kilometrem przedłużacza wybrać głęboką nocą do siostrzyczek lub braciszków i pożyczyć trochę prądu, zamaskować kabel, (żeby z kolei nam go gdzieś nie wypożyczono Smile i podać go w poprzek doliny, pokonując po drodze pionowe zbocza i te wszystkie przykre hałaśliwo wilgotne sprawy związane ze strumykiem. A jak nie da rady załatwić tego "po chrześcijańsku" no to się weźmie i pożyczy na te parę tygodni prąd z jakiegoś słupa. Nie jest to skomplikowane jak rozbrajanie bomb, bo tam nigdy nie wiadomo czy przeciąć niebieski czy czerwony. Tu sprawa jest myślę prostsza, łączymy brązowy z brązowym, niebieski z niebieskim i nie dajemy się zabić Smile Czerwonego chyba zatem lepiej nie dotykać. Janek chyba dotykał i teraz jest odrobinkę niesymetryczny.

4 dobre śpiwory, bo nie wiadomo czy da radę kimać w samochodach. Być może nie będzie innego wyjścia i trzeba będzie w celach dyskrecji pozostawić auta 2 kilometry dalej w miasteczku. Tam w sezonie wakacyjnym zagraniczne rejestracje wtopią się bez trudu w tłum lemingów a o to przede wszystkim chodzi.

5 już wspomniana kasa, bo (tylko i wyłącznie) na wypadek gdyby nastąpił Etap II należy nie płakać z braku sponsora, (którego Krucjata nie ma i nie będzie posiadała) tylko raz dwa zrobić na miejscu solidną zrzutkę na solidny zapas żarcia, profesjonalne młoty, świdry i tym podobne narzędzia. Wszystko do Planu II trzeba będzie kupić anonimowo za gotówkę i sprowadzić z możliwie daleka czyli odległej o około 100 km niziny, bo raz że tamtejsi górale są zachłanni i u nich ceny wynoszą "razy dwa", a dwa, nie chcemy aby ktoś z lokalnych karłowatych kmiotków po prostu wiedział o "grubszych" zakupach żywności lub elektronarzędzi.

I jak, są jacyś chętni?

 

Prawdziwa przygoda czeka. Sławy lub rozgłosu uczestnicy Krucjaty co prawda nie zdobędą ale coś lepszego być może - anonimową szansę na życie z odrobiną godności. Bo jakby nie patrzeć to ostateczne podsumowanie wszystkich za i przeciw wygląda w sumie tak: do stracenia w tej przygodzie w zasadzie nie ma NIC - do wygrania jest WSZYSTKO. Świat jachtów i samochodów typu ferrari - to może być tylko skromny początek.

 

Więcej newsów zatem o tej piramidzie już nie będzie, przynajmniej do czasu pełnego zakończenia prac ratunkowo wydobywczych a wszelkie dalsze kontakty będziemy sobie prowadzić tylko poprzez pozostawionego w komentarzach przez tych, którzy się do ekspedycji zgłoszą maila.

ps. dobrze jakby ktoś znał "lepszą" pocztę od na przykład onetowej którą uczestnicy założą sobie tylko i wyłącznie w "sprawie piramidy". Bo na onecie na przykład raz że wszystko jest gdzieś dla hebrajskich służb archiwizowane a dwa, filtrowanie spamu jest po prostu za silne. W SPAMIE nie ma nic ale w ODBIORCZEJ jest wyłącznie spam Smile

Potrzeba nam zatem po prostu dobrej, naprawdę anonimowej, szanującej prywatność uczestników ekspedycji jakiejś sprawdzonej już poczty elektronicznej - jak ktoś coś wie niech nie bierze tej wiedzy do grobu.

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Raffi5000

Witaj, posłużę się własnym

Witaj, posłużę się własnym cytatem z innego materiału, bo byćmoże przegapiłeś w gąszczu dialogu porannego:
"Good morning, moze Cie zaskocze, ale nie było zadnej aluzji. Moze lekki sarkazm, lecz bez cienia zlego kontekstu.
Co do piramidy, kreci mnie jak djabli ! Pisalem już że kilka klakow sobie wyskubalem z brwi; a dlaczego ? Raz, że nie dalbym sobie palca uciac, że nie zostala jeszcze spenetrowana i czy nie jest pod szczegolna opieka pejsow, a dwa to jestem pieprzonym sknera i kazdy źle wydany funt robi mi ryske na sercu i tak już przepitym szkockim syfem."

Wszystkim jest energia, nawet masą...a nawet przede wszystkim...

Portret użytkownika vovo

Baca, wiem że potencjalni

Baca, wiem że potencjalni kandydaci powinni być w wieku od 30 do 50 lat.  Stąd też powstaje pytanie czy "aplikować" mogą osoby młodsze? (23 lata). Bardzo chciałbym wziać udział w tej krucjacie oczywiście jeśli przejde twoje testy Biggrin

Portret użytkownika baca

jesli przejdziesz test a

jesli przejdziesz test a starsi odpadną i zrobi sie w ten sposob wakat to spoko - bo najwazniejszy jest charakter i logiczne myslenie
ale nastaw sie ze w takim przypadku po piwo będziesz malolat latał Smile

Portret użytkownika Przemek Przemysław

Cześć Baca. Jestem tutaj nowy

Cześć Baca. Jestem tutaj nowy bardzo intrygują mnie sprawy z zapomnianą celow bądź nie histrią ludzkości odkąd pamiętam miałem fioła na tym punkcie ale to na inny temat Wink planuje iść na studia archeologiczne gdzie w moich kręgach towarzyskich "kiboli" jestem uznawany za dziwolonga ;P otóż przejde do meritum zaciekawiła mnie ta wyprawa do bośni i chciałbym wziąć w niej udział i tu zaczynają się schody nie spełniam minimum wiekowego co do reszty wymogów jestem przekonany że je spełnaim mało to uważam że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim  miejscu moze brzmi to mało skromnie ale zależy mi na tym od dawna szukałem takich ludzi jak wy gdyym tylko dostal sznase napewno bym jej nie zmarnował i prosiłbym o kontak pozostawiam e-mail [email protected]    
Pozdrawaim. 

Portret użytkownika baca

szanse Przemek otrzymał każdy

szanse Przemek otrzymał każdy kto nie jest zboczeńcem lub religijnym dewotem i ma odpowiedni przedział wiekowy.napisac na forum to moze kazdy cokolwiek dlatego kazdy ochotnik otrzyma test - ci ktorzy odpadną zdyskryminują sie sami. decyduje logika, osobowość a potem wiek - to ostatnie zostanie zweryfikowane w realu.
jest tak bo jak już o tym pisałem nie ma czasu na kształtowanie ludzi tylko wolę tych już ukształtowanych, ok? dorastanie to za długi proces aby liczyć na cuda- chodzi o tych już doświadczonych i już portafiących szybko i logicznie czyli bezblędnie myśleć - na przykład czytać ze zrozumieniem - napisalem że TA piramida jest w Europie Zachodniej a Ty piszesz o jakiejś wyprawie do Bośni - sam więc widzisz że nasze kierunki już teraz sie rozmijają - zupełnie jak wskazówki na kompasie.
ponadto skoro zamierzasz studiowac archeologię to bardzo dobry powod do tego aby sobie wyprawę do TEJ Piramidy odpuscić - do końca życia miałbyś wyrzuty sumienia wiedzac w czym brałeś udział - jeśli istnieje jakieś piekło dla archeologów na pewno pierwszy byś tam trafił - czytałeś w ogóle o tym co zamierzam tam wyczyniać z młotem pneumatycznym?
chyba też nie dotarłes do tego momentu Smile
pozdrawiam Przemek i odradzam Ci test - po co Ci kolejne rozczarowanie? No po co?
ci którzy przez życie idą na skróty - dochodza szybciej - do śmierci Smile

Portret użytkownika baca

to naprawde świetnie że są

to naprawde świetnie że są chętni do Krucjaty - ludzie którzy jak ja uznali że obiekt jest na tyle regularny i interesujący, że warto poświęcić parę - parędziesiąt dni swojego żywota na szturchnięcie go łopatą. radość, duża radość bo się nagle okazuje że nie mam w oczach zwidów jakichś i nie tylko ja uznałem że obiekt warto byłoby bliżej zbadać, bo prawda jest po prostu taka że (oprócz lokalizacji) o tej piramidzie wiecie już tyle samo co ja. a zatem skoro więcej osób ma identyczne zwidy, no to chyba wszystko jest ok pod naszymi deklami
fotka jest autentyczna, gwarantuję ze nie z Bośni, że nikt przy niej nie dłubał w photoshopie, a jeśli co do piksela nie będzie się zgadzala z realnym widokiem – no to możecie uroczyście mnie zlinczować Smile
nawet nie zamierzam sie nikomu tlumaczyc za to ze przypadkiem bo przypadkiem ale spadla mi z nieba pod sam nos jakas cholerna piramida lub przepraszac za to że chce ja "blizej" zbadać - moje znalezisko - moje zasady - chce więc tam zabrac ludzi o pokrewnym nastawieniu do swiata.
doskonale przeciez wiecie ze żadnych piramid nawet nie szukalem - całą energię poświecalem poszukiwaniom upadłych aniołów no i oczywiscie Szaraków - a wyszlo jak wyszlo - cieszmy sie zatem ze jest chociaz piramida
I dzięki przy okazji za wszystkie fachowe porady oraz krytyczne uwagi – na te najważniejsze postaram się zbiorczo odpowiedzieć:
1 to prawda że w 9 przypadkach na 10 takie historie jak ta kończa się w realu fiaskiem - jest to zwykła rzeczywistość, dobrze o tym wiedzieć, wziąć pod uwagę i nie popadać z góry w gorączkę złota Smile
O wiele lepiej jest się mile zaskoczyć niż nastawić na wyrost a potem... rozczarować.
ja o tym wiem bo z dwudziestu paru moich krucjat tylko dwie zakończyły sie sukcesem, czyli uczciwym zyskiem netto i dlatego staram się już teraz zminimalizować wszelkie możliwe nakłady finansowe i wstrzymać się z wydatkami do momentu uzyskania 100 % pewności że to jest warta nakładu pieniędzy piramida. poza tym, obiekt może być jak ktos slusznie zauwazył, już wcześniej ograbiony (bo 95 % "grobowców" tak ma) lub nie być piramidą tylko cudowną formacją skalną (i to pomimo iż wygląda dużo lepiej od innych porośniętych piramid z czasów zanim je odkopano) - wszystko jest możliwe a pewność można uzyskać tylko i wyłącznie poprzez "drobne” prace odkrywkowe na miejscu. Inaczej to można by sobie gdybać do śmierci za lub przeciw. tak czy siak dobrze mieć lipcowy plan b na wypadek zmiany pierwotnych planów i przynajmniej nastawić sie na dobra zabawę parę tysięcy kilometrów od domu. wszystkie za i wszystkie przeciw można sobie również na spokojnie przemyslec bo czasu do namyslu jest naprawde mnóstwo - na zgloszenia dajmy sobie czas powiedzmy do konca lutego 2013 i do tej pory kazdy bedzie mogl sie dokoptowac lub wycofac. w marcu natomiast jak już rozeslę po ludziach ktorzy sie zglosili test na logiczne myslenie to dopiero po nim nie bedzie juz mozliwosci aby sie ktos nowy dopisal do wyprawy, ok?
2 co do agregatu to juz jakiś czas temu odrzucilem ten pomysl gdyż wiem z praktyki ile wysiłku trzeba włożyc ciągnąc jakieś nieporęczne gabaryty gdzieś pod górę i nawet nie wyobrażam sobie wnoszenia po takiej stromiźnie agregatu a potem co kilka dni kanistrów z paliwem. o przeprawie z tym czymś przez górskie strumyki to już nawet lepiej nie myśleć bo włosy wypadną. tu nawet koń by zastrajkował Smile a my przecież nie mamy konia. aliantów którzy zrzucili by nam zaopatrzenie z powietrza też nie posiadamy a nawet gdybyśmy posiadali to i tak zrzuciliby wszystko na pozycje Niemieckie. dlatego obstawałbym mimo wszystko przy przedłużaczu bo pomimo strat energii przy takiej aż odległości to jednak łatwiej jest wnieść kilka, kilkanaście krążków kabla i je potem połaczyć niż szamotać się jak koń pod górę z agregatem. przedłużacz w sumie to można nawet i zrzucić z góry "od siostrzyczek" i na dole poszukać drugi koniec, a agregat niestety ale tylko i wyłącznie mozna wlec pod tą stromiznę. nie upieram się jednak, no bo jeśli jest ktoś kto ma ochotę zaprząc się do agregatu i doginać z nim na górę, no to przecież mu nie zabronię Smile
3. to że są ludzie i ludziska to też jest oczywistosc - mam na tym polu przebogate doswiadczenie i właśnie dlatego wymyslilem te swoje głupie testy. - z ich pomoca naprawde w pare chwil uda mi sie wylonic ludzi myslacych racjonalnie, wrecz do bólu logicznie. bo taka jest prawda że podczas Krucjaty nie ma i nie będzie czasu aby się "docierac", "szlifowac", "poznawać", "weryfikować" i tak dalej. na takie aż marnotrawstwo czasu mnie nie stać, bo to są lata normalnie. to samo uda sie osiagnac bez fatygi przy pomocy niezawodnego testu. np na moją wzmiankę o Janku Meli częśc się natychmiast oburzyla a częśc... nie. racjonalny i logiczny sens tej wzmianki był taki ze Janek i ludzie tacy jak Janek są szkodliwi dla otoczenia i bardzo niebezpieczni - z calego serca życzę wszystkim dobrodusznym naiwniakom możliwie bliskiej współpracy z kimś takim jak Janek - bo praktyka osobista jest o lata szybsza niż jakiekolwiek argumenty - wcześniej czy później taki ktoś jak Janek wsadzi paluszek tam gdzie nie powinien i...?
oczywiście pozwie tego kogo będzie miał akurat pod ręką o powiedzmy pół miliona za... coś co prawnicy lub mamusia mu wymyślą. najgorsze jest w tym to, że w demokracji ta jawna niesprawiedliwość po prostu działa.... Janek jest pupilem mediów typu gazeta wyborcza wiec pod naciskiem hebrajskiej "opinii publicznej" wyszarpał jakąś rentę od polskiej firmy energetycznej, następnie ta firma (ktora naturalnie ma gdzieś tego całego Janka) rozrzuciła sobie tę zasądzoną rentę po swoich abonentach (bo ich ma jeszcze głębiej) i w efekcie to tacy jak ja (już w ogole nie zamieszani w tę historię) odbiorcy prądu musza chcą czy nie chcą zrzucac się na utrzymanie przy życiu jakiegoś downa. a co robi down? - down jest cudakiem-celebrytą i robi sobie cudaczne podróze po swiecie gdyż wcale nie jest downem tylko takiego udaje. on jak wszyscy z gatunku sępa jest drapieżnikiem i chce po prostu życ na poziomie i podrózowac sobie cudzym kosztem. dopóki nie brakuje frajerów i wrogiej dla zdrowych Polaków propagandy będzie mu się wiodło doskonale. do Krucjaty jednakże nikt taki nie ma szansy się przedostać - i ja naprawde tego bezlitosnie dopilnuję.
oczywiście mam przyjaciół, super kumpli i to na całym szerokim swiecie ale sama przyjaźń lub pokrewieństwo niestety nie wystarczy. jesli ktos jest lemingiem no to jest i tyle, i naprawdę szkoda mi czasu lub ochoty aby to zmieniać. Zawodowy leming zawsze wyżej sobie będzie od przygody cenił np "stałą pracę" taką najlepiej na etacie, (i to pomimo że już cztery takie "stałe" w przeszłości już stracił Smile i żadna siła tego nigdy nie zmieni. Chyba każdy wie co mam na myśli, prawda?
takie samo podejscie mam do uczestnikow - jesli ktos przejdzie test na logikę no to przejdzie i nie będzie mialo potem żadnego znaczenia ze ma "super szwagra", "kuzyna złotą rączkę" i tak dalej. tylko ci ktorzy są rzeczywiście samowystarczalni, w pełni wolni i zdolni do logicznego myslenia pojada "szturchnąć sobie" łopatą piramidę i absolutnie nikt więcej. ludzie do bólu zdrowi na umysle, mający smykałkę do dobrej zabawy i na tyle kondycji żeby dźwigać klamoty po jakichś przeklętych górach oraz przydatną zdolność do nagłej improwizacji.
bo naszą największą zaletą jako Słowian jest umiejętność do improwizowania w każdych warunkach - to ta właśnie wyśmiewana ułańska fantazja sprawia że nasze słowiańskie prowizorki są dużo trwalsze i solidniejsze od "markowych, "szanowanych" produktów nie pochodzących od Słowian. W praktyce te tak zwane produkty rozpadają sie już po opuszczeniu fabryki a nasze np altanki dzialkowe zrobione ze starych kiosków ruchu, żeliwnych wanien i innego "śmiecia"  są w praktyce niezniszczalne i odporne na trzęsienia ziemi, tornada lub tsunami Smile
drugorzędny cel Krucjaty, zaraz po tym najważniejszym aby się obłowić to oczywiście jest zabawa. Zabawa bo zmartwienia to pozostawia się bankom które po naszej śmierci dziedziczą niespłacone kredyty. a zatem to czy ktoś się nadaje i myśli logicznie wyłoni na wiosnę niezawodny test, który powie mi o kandydatach dużo więcej niż cokolwiek innego. żeby wiadomo było czego się spodziewać będzie to podchwytliwy test chociażby taki jak ten:
zostawiłeś w domu otwarte okno i po powrocie znajdujesz fruwające po chałupie wróble. co robisz?
1. szukam desek aby zbudować ptaszkom karmnik,
2  biorę kromkę chleba aby je nakarmić
3 idę po rakietką aby sprawdzić czy nie drzemie we mnie sportowy talent do powiedzmy badmingtona.
lub ten:
podczas spaceru na mieście znajdujesz kruka z odgryzioną nogą, który z braku kompletnego podwozia nie potrafi wystartować. co robisz?
1. dobijam aby się nie męczył.
2 adoptuję i oswajam
3 zaglądam do lodówki i wkrętem do regipsów dorabiam mu protezę z nóżki od kurczaka.
ludzie są różni i w takich jak te, zwyczajnych, życiowych sytuacjach całkiem rozmaicie reagują: a tych właściwych, o pokrewnym nastawieniu, najlepiej nadających się do Krucjaty, bez trudu rozpoznam po ich własnych odpowiedziach Smile
ponadto całość Krucjaty odbędzie się w maksymalnie małym liczebnie składzie, w stu procentach dyskretnie, na ryzyko własne i bez zawracania sobie dupy formalnościami. w końcu nie jedziemy do jakiejś dżungli leżącej na końcu świata bić się z Indianami zatrutymi toporkami, tylko będziemy przysłowiowe "dwa dni od domu" w miejscu gdzie co jak co ale jest cywilizacja. jeśli ktoś ma zbędne mięso w nogach i chce wyrzeźbić sobie łydki no to jakieś trzy kilometry od piramidy jest hotspot z darmowym dostępem do neta - tylko samo podejście do niego jest jak na Giewont Smile
jedyną rzeczywistą przeszkodą jest... cywilizacja właśnie. jej biurokracja, przepisy, pozwolenia i tak dalej. a zatem... olewamy je wszystkie i problem, jak ręką odjął, ZNIKA !
już go nie ma
4 "prac górniczych" tak naprawdę nie ma się co lękać no bo w końcu ile tego piachu i ziemi wiatry mogły nawiać aby zasypać piramidę i żeby na tym czymś wyrósł później las? no ile? metr? dwa? na logikę biorąc, im wyżej uda się nam dostać, tym będzie potem mniej ziemi do przekopania. deszcze, topniejące śniegi i lawiny przecież cały ten syf non stop spłukują. w praktyce może się zatem okazać że to nie będzie jakieś "fedrowanie głębokiej sztolni" tylko zwykły przekop poprzez kilkadziesiąt centymetrów ziemi aż do naturalnych skał lub kamiennej konstrukcji piramidy. być może, kto wie, uda się tego dokonać pomiędzy drzewami i nie będzie nawet potrzeby żadnego wycinać. A jeśli pod ziemią będzie upragniona konstrukcja piramidy, no to sie rozkręci imprezę - po kolei będzie się kruszyć i wydobywać kamyk po kamyku – w tym przypadku również nie trzeba budować żadnych szalunków, sztolni, linii kolejowych, ciągać dziwnych wagoników lub ryć długich korytarzy. solidny korytarz o bardzo równych krawędziach, sobie bowiem niejako sam powstanie, kiedy się wyjmie „nie pasujące” do niego kamyki - przecież właśnie tak się do Cheopsa włamali. jedyna różnica jest taka że tamci oni nie mieli prądu tylko małą armię głupich ludzi z małymi głupimi młoteczkami.
my natomiast pojedziemy mądrzej z zagadnieniem - dyskretnie, w zaledwie kilka osób no i oczywiście nie będziemy piramidy większej od Cheopsa jak debile dziobać ciupagami.
ze starości byśmy tam się pomarszczyli i powymierali.
zamiast się wygłupiać bezmyślnie postaramy się szybko zamknąć temat i w tym celu zrobimy zrzutkę i zaprosimy do współpracy... ekstremalnie potężnego Pana Młota.
Dlaczego?
Bo bez Pana Młota to ch*j nie robota
Pan Młot być może coś tam uszkodzi lub zadrapie tu i ówdzie piramidę no ale nam przecież chodzi o zawartość a nie opakowanie, prawda?
opakowaniem niech się zachwycają lemingi, czyli turyści.
to my profesjonaliści mamy napięte terminy, tak więc dopiero jak my zakończymy już tę naszą, wartościową dla ludzkości niewdzięczną robotę, to dopiero potem będą mogli się tam pojawić amatorzy, pseudoarcheolodzy i poskładać całość do kupy tymi śmiesznymi młoteczkami albo pędzelkami.
prawda bowiem jest taka że tylko budowa oraz rekonstrukcja piramid jest czasochłonna i upierdliwa. na szczęście ten przykry etap inny podwykonawca wykona/wykonał. demolka natomiast, czyli nasza radosna dziedzina, przy współczesnych narzędziach, to czysta rozrywka. Pan Młot jak kombajn będzie niestrudzenie wygryzał ze dwa trzy metry dziennie a wiec nawet jeśli nie natrafimy wewnątrz na jakiś korytarz to do celu dotrzemy w parę tygodni. celem Krucjaty oczywiście jest magiczny punkt każdej jednej piramidy - jej geometryczny środek znajdujący się na jednej trzeciej wysokości, ponieważ to w tym punkcie jak suszone śliwki kandyzują sie umarlaki, alkohol nabiera mocy niesłychanej no i ostrzą się żyletki. nie ma co błądzić na oślep bezmyślnie bo i tak nie znajdziemy lepszego miejsca na imprezę - przebijamy się od początku do samego środka. jeśli w piramidzie jest coś wartościowego to będzie w tym właśnie punkcie. miejsca na wydobyty gruz jest w lesie do oporu, ba, cała cholerna dolina przeznaczona jest wspaniałomyślnie przeze mnie do zasypania, i czym jak czym ale trudnościami technicznymi nie należy się przejmować, bo tej doliny nie da sie zasypać - to co zrzucimy na dół, strumyk i tak natychmiast zepchnie gdzieś elegancko na nizinę albo dużą wodę - on jest na tyle mocarny że zniechęca nawet tych debilnych górskich kajakarzy, których jak niemieckich turystów albo karaluchów wszędzie pełno na świecie. tam ich wszystkich nie ma Smile ten przeklęty strumyk na nasze szczęście i nieszczęście ale całkowicie odcina piramidę od świata. oczywiście wszelkie odgłosy Pana Młota strumyk także cudownie nam zagłuszy no więc kolejny kłopot odpada. ponadto w rejonie naszych działań popołudniu występują regularne prawie jak w zegarku intensywne burze z piorunami, a więc są i to jak najbardziej doskonałe warunki na wszelkie możliwe eksperymenty z petardami. jeśli metody fajerwerkowe udałoby się zsynchronizować z opadami i mogłyby nam pomóc jakoś z terminami, a ktoś ma smykałkę do umieszczania na orbicie kubłów ze śmieciami, no to nie ma absolutnie żadnych przeciwwskazań do intensywnej nauki archeologii, historii oraz geologii poprzez huczną zabawę.
tak że z rzeczywistych trudności żadna nie jest nie do pokonania, bo bezpłatny wywóz urobku zapewnia matka natura. gruz spychamy na dół - resztę załatwia grawitacja. żyjące poniżej nas stworzenia w związku z naszą aktywnością być może czeka w sezonie lęgowym kilka traumatycznie trudnych tygodni, no ale to nie jest nasze zmartwienie więc po co się tym niepotrzebnie obarczać - i tak nic na to nie możemy poradzić.
jedyne prawdziwe zmartwienie to jest biurokracja. jeszcze nikt jej nigdy nie pokonał a więc jedyne prawdziwe lekarstwo na nią to ją również... kompleksowo olać.
z odrobinką wyobraźni z pewnością uda się sprawić że nasza obecność, działalność oraz cała zalegająca w korycie strumyka hmm... spuścizna po naszej wizycie, pozostanie aż do naszego wyjazdu niezauważona a więc wszystkim wyjdzie na dobre - nikt z turystów (krzyżowców) nie zostanie zlinczowany a miejscowi nie będą skarżyli się na kłopoty z sercami - tylko w ten sposób zginie mniej osób Smile
Dyskrecja to jedyna reguła podczas Krucjaty. Po prostu nie możemy zrobić pospolitego ruszenia i się tam zwalić wielką grupą bo natychmiast byśmy mieli przewagę liczebną ponad tubylcami i adios cała konspiracja.
Zaraz by się tam zwalili wszyscy karłowaci górale, ich karłowate krowy z tymi cholernymi krowimi dzwonkami które chyba noszą po to aby ci przeklęci górale jakoś je odróżniali od żon bo ich podobieństwo do siebie jest uderzające normalnie.
nikogo nie namawiam i nikogo nie zniechęcam - niech tam pojedzie tylko ten kto sam tego chce, oczywiście za swoje, na własną odpowiedzialność i po spełnieniu warunków.
PS wasze zgłoszeniowe maile zbiorę wszystkie na raz pod koniec lutego, ok?
Aha, jeśli ktoś chce przystąpić do testu i wziąć udział w Krucjacie a nie podał cholernego maila to niech raczej nie liczy na mój zmysł telepatii – on nie istnieje
No i bez obaw te adresy będą uzyte przeze mnie tylko dwa razy: aby wysłać test i potem aby wysłać zawierającą rozwiązanie odpowiedz. Jeśli ktoś mimo to jest nieufny – niech sobie łaskawie zalozy „jednorazowy” adres tylko „w celu piramidy” – przecież to proste.
a ja w międzyczasie poprosze Admina o skrzynke pocztową dla krzyżowców i poprzez nia bedziemy w kontakcie do czasu lipcowej Krucjaty.
To tymczasem

Strony

Skomentuj