Kosmiczny czas ludzkości

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Niedługo rozpocznie się budowa największego teleskopu na świecie. Jego skrótowa angielska nazwa to E-ELT, co się przekłada na polski jako "Ogromnie Wielki Teleskop Optyczny" Koszt tego ekstremalnie niezwykłego projektu to jeden miliard euro. Za jego pomocą naukowcy mają nadzieję dostrzec rzeczy niewidoczne dla innych urządzeń tego typu.

 

Zwierciadło główne teleskopu E-ELT o średnicy 39,3 m ma być wykonane z prawie 800 sześciokątnych elementów, każdy o szerokości 1,4 m i grubości 5 cm. Ma umożliwić badanie składu atmosfer planet pozasłonecznych.  Lokalizacją tego "super teleskopu" jest góra Cerro Armazones o wysokości 3 km. n.p.m. znajdująca się na putyni Atakama. Otwarcie tego teleskopu przewiduje się na rok 2022, jeżeli Brazylia wyłoży brakujące 300 milionów euro.

Na pewno obrazy uzyskane dzięki temu cudowi ludzkiej techniki będą niezwykłe i dostarczą naukowych emocji wszystkim poszukiwaczom tajemnic gwiezdnego wszechświata, do którego się zaliczamy, co wielu ludzi zapomina będąc przygnieceni zimną codziennością.

Należy zadać pytanie jakie odkrycia mogą być udziałem tego niezwykłego urządzenia optycznego ? Czy jego średnica wystarczy by dojrzeć inne cywilizacje kosmiczne zamieszkujące najbliższe nam układy gwiezdne ? Nikt nie ma wątpliwości, że za jego budową kryje się chęć potwierdzenia tego czy jesteśmy sami we wszechświecie, czy nie. Ma on przecież dzięki jego ogromnej średnicy wykrywać i badać skład atmosfer  planet pozasłonecznych.

Wszechświat i jego budowa może nam dać już jakieś odpowiedzi na te zagadnienia.  Delikatna struktura budowy Wszechświata, jego równowaga sił jest zagadką i jednocześnie odpowiedzią na odwieczne pytania ludzkości. Nawet najmniejsze odchylenie od tej równowagi skończyłoby się Wszechświatem bez galaktyk, gwiazd, planet i życia. Myśl ta jest znana jako zasada antropiczna. Nie ma dla niej przekonującego wyjaśnienia, chyba, że się założy interwencję Mega Inteligentnej Istoty.

Czy kosmos jest zasiedlony przez istoty ludzkie podobne do nas w wielu aspektach naszej budowy psychicznej jak i biologicznej ? Zasada antropiczna, jedna z bardziej niezwykłych i tajemniczych dziedzin wiedzy i nauki mgła by odpowiedzieć na to pytanie. Jednak na obecnym etapie możliwości technologicznych możemy stwierdzić, że jest wciąż tylko domniemane istnienie innych Homo sapiens, gdzieś tam w kosmosie. Czy zostraliśmy umieszczeni w tym wymiarze, w tej czasoprzestrzeni gwiezdnej jedynie my sami? Czy inne istoty z inną budową zamieszkują inne wymiary kosmiczne ? Jeżeli tak, to do ich odkrycia potrzebny by był inny rodzaj "teleskopu" Do tego musimy się zapytać samych siebie, czy szukamy naszych odpowiedników, czy może Istot Wyższych, bo jeżeli Istot Wspanialszych od nas to powinniśmy znać i zastosować inną wiedzę, wyższą ! "Starożytność" w tym względzie może mieć nam dużo do zaoferowania.

W ciągu ostatniej dekady uczeni zmuszeni byli przyznać, że kosmos jest skonstruowany w sposób, który ujawnia coś, co zostało wyklęte przez pozytywistów: celowość. Związki organiczne powstają na bazie węgla, który z kolei powstaje - w dwustopniowym procesie - z jąder helu: najpierw dwa z nich łączą się, dając w rezultacie jądro berylu, a potem dołącza do nich jeszcze jedno (nazywane w fizyce cząstką alfa) i dopiero wtedy powstaje jądro węgla. Jak widać, jest to dość wyszukany sposób, jeśli przyjąć, że zachodzi za sprawą ślepej materii. Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że zachodzić winien niezwykle rzadko i - co za tym idzie - powoli. Tymczasem okazało się, że w drugiej fazie występuje rzadka własność zwana rezonansem, która ogromnie ją przyśpiesza. Jest on możliwy tylko dlatego, że występuje odrobinę wyżej od całkowitej energii początkowej wnętrza gwiazdy, która by go inaczej wchłonęła.

Jeszcze bardziej niesamowite jest tworzenie się tlenu. Powstaje on - znów za pomocą rezonansu - z dodania do jądra węgla kolejnej cząstki alfa. I znowu, jest to możliwe tylko dzięki temu, że jego poziom leży powyżej całkowitej energii cząstki, jądra węgla i otoczenia, co chroni atomy węgla przed zniszczeniem. Parametry tych opatrznościowych dla życia rezonansów wynikają ze stałych fizycznych. Chodzi o to, że między różnymi stałymi fizycznymi, takimi jak stała grawitacyjna, masa protonu, wiek wszechświata itd., istnieją zdumiewające związki numeryczne. Najdziwniejsze jest to, że niektóre z tych związków zachodzą tylko w obecnej epoce historii Ziemi, a więc okazuje się, że dziwnym zbiegiem okoliczności żyjemy w wyjątkowym okresie historycznym. Brandon Carter i Robert Dicke zwrócili uwagę, że okres ten pokrywa się z długością życia tak zwanych gwiazd ciągu głównego, czyli takich jak Słońce.

 

George Greenstein wyliczył zaś te zadziwiające "przypadki", które musiały zaistnieć, by na Ziemi mogło powstać życie:

 1. Ładunki elektronu i protonu muszą mieć taką samą wartość, lecz przeciwne znaki. 2. Neutron musi być o ułamek procenta cięższy od protonu.
3. Aby mogła zachodzić fotosynteza, musi istnieć odpowiedni związek między temperaturą Słońca i absorpcyjnymi właściwościami chlorofilu.

4. Gdyby oddziaływania silne były nieco słabsze, Słońce nie mogłoby produkować energii w reakcjach jądrowych, a gdyby były nieco silniejsze, paliwo potrzebne do jej wytworzenia "spalałoby" się zbyt gwałtownie.

5. W reakcjach między nukleonami zachodzących w jądrach czerwonych olbrzymów występują dwa niewytłumaczone jak dotąd rezonanse, bez których nie powstałyby pierwiastki cięższe od helu.

Sam Greenstein, zaprzysięgły ateista, poczuł się przytłoczony tą listą: Im więcej o tym czytałem, tym bardziej się upewniałem, że takie "zbiegi okoliczności" chyba nie mogły być dziełem przypadku. (...) Dosłownie znosiłem katusze. (...) Czyżbyśmy niechcący znaleźli nagle dowód istnienia projektu i Najwyższego Bytu?

 

Delikatne równowagi występują nie tylko w świecie gwiazd. Niezwykła równowaga często jest widoczna w strukturze i funkcji żywych organizmów. Decyduje ona o życiu lub śmierci — najmniejsze od niej odchylenie może okazać się zgubne czego doświadczamy osobiście.

 

Organizmy żywe obfitują w doskonałe, wysoko wyspecjalizowane kompleksy i struktury funkcjonalne. Niektóre jednak są tak ważne w podtrzymywaniu życia, że bez ich doskonałego działania życie byłoby niemożliwe. Ponieważ martwe organizmy nie podlegają ewolucji, istnienie takich systemów jest z punktu widzenia teorii ewolucji niemożliwe do wyjaśnienia.

 

Wróćmy do teleskopów i galaktych kosmosu. Co chcą naukowcy dojrzeć w ogromnej pustce wszechświata ? Czy jego granice ?! Gdzie one są ? Może powinniśmy zapytać KIEDY one są a nie jak daleko ?

Kosmologowie Wielkiego Wybuchu, rzeczywiści eksperci obeznani z matematyką, wyobrażają sobie coś całkiem odmiennego od tego co wiemy o tzw. "Big bangu" ! Zakładają oni, że materia we Wszechświecie nie posiada zarówno granicy, jak i swojego punktu centralnego - ani teraz, ani w przeszłości, ani w przyszłości. Założenie takie, nazywane "zasadą kosmologiczną" lub bardziej świeżo "zasadą kopernikańską"

 

Zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu, nawet gdybyśmy mogli podróżować nieskończenie daleko oraz nieskończenie szybko w dowolnie wybranym kierunku, nigdy nie osiągnęlibyśmy granicy materii, to jest miejsca, poza którym materii już nie ma, a jest jedynie pusta przestrzeń. W "zamkniętej" wersji teorii Wielkiego Wybuchu powróciłbyś ostatecznie do swojego punktu wyjścia. W "otwartej" wersji nigdy byśmy nie powrócili. Ale we wszystkich wersjach mówi się, że nigdy nie osiągnęlibyśmy granicy.

 

Większość popularyzatorów Wielkiego Wybuchu uznała, że będzie wygodnie pozwolić ludziom,  włączając do tego większość naukowców nie będących ekspertami w kosmologii - posiadać dalej błędny obraz teorii Wielkiego Wybuchu polegający na mniemaniu, że Wszechświat posiada swoje centrum i granice. Ostatnio jednak niektórzy z tych popularyzatorów rozpoczęli spóźnione próby korygowania tego błędnego wyobrażenia u opinii publicznej. Na przykład niedawny artykuł w Scientific American mówi:

"Jest nieco mylące opisywanie ekspansji jako pewnego rodzaju wybuchu materii z pewnego szczególnego punktu przestrzeni. Nie jest to właściwy obraz: we Wszechświecie Einsteina koncepcje przestrzeni i rozkładu materii są ściśle ze sobą powiązane; obserwowana ekspansja układu galaktyk ujawnia rozszerzającą się przestrzeń. Podstawową cechą tej teorii jest to, że średnia gęstość materii maleje w miarę rozszerzania się Wszechświata: rozkład materii we Wszechświecie nie tworzy obserwowalnej krawędzi."

Jesteśmy więc w układzie zamkniętym czy otwartym, bez określonych granic czasu i przestrzeni ? Ogólna teoria względności wymaga, aby w pozbawionym brzegu oraz centralnego punktu Wszechświecie postulowanym przez Wielki Wybuch czas biegł zasadniczo z tą samą prędkością w każdym miejscu. W ten sposób wszystkie części takiego typu Wszechświata byłyby jednakowo stare - miałyby miliardy lat.

 

Biblijni kosmologowie (tacy też są !) stwierdzają, że materia we Wszechświecie posiada brzeg oraz obszar centralny. Co więcej, implikuje ona również, że Ziemia, w kosmicznej skali odległości, znajduje się w pobliżu tego centrum, a kiedy połączymy tę ideę z ogólną teorią względności Einsteina i uruchomimy obliczenia matematyczne, w rezultacie uzyskamy zupełnie inny rodzaj kosmosu - kosmos, w którym czas biegnie z różną prędkością w różnych miejscach!

 

Kiedy Wszechświat posiada centrum, musi istnieć w wielkiej skali siła grawitacyjnej skierowana do tego centrum. Oznacza to, że gdybyśmy znaleźli się daleko w przestrzeni międzygalaktycznej, powinna tam istnieć wypadkowa grawitacyjna siła przyciągająca nas do tego centrum, ponieważ więcej galaktyk znajdowałoby po tej stronie co centrum niż w jakimkolwiek innym kierunku. Siła ta jest bardzo słaba, ale efekt jej akumulacji ze wszystkich kierunków kosmosu jest w stanie spowodować, żeby zegar w centrum biegł wolniej niż zegar oddalony od tego centrum. Efekt ten, nazywany grawitacyjną dylatacją czasu, został nie tylko wywnioskowany przez Einsteina, ale został również wielokrotnie doświadczalnie zaobserwowany i to z dużą dokładnością.

W ten sposób Wszechświat posiadający centrum musi posiadać różną prędkość upływu czasu w różnych miejscach. Jest to nieunikniona konsekwencja całej fizyki, jaką dzisiaj znamy.

 

Dla danej ilości materii we Wszechświecie wielkość dylatacji czasu będzie coraz większa w miarę, jak będziemy skupiać materię w coraz mniejszym promieniu. Powodem tego jest to, że mały rozmiar zwiększa siłę grawitacyjną. Gdyby promień Wszechświata w pewnej chwili czasu w przeszłości był przynajmniej 50 razy mniejszy niż dzisiaj, to jak pokazują równania, zegar w pobliżu centrum niemal by się zatrzymał! Istnieje wiele powodów, aby sądzić, że Wszechświat był znacznie mniejszy w przeszłości.

Jeżeli byśmy mieli uruchomić wyobraznię i pamięć tego co przetrwało do naszych czasów z dalekiej prehistorii to należałoby w tym momencie wspomnieć zagadkowe dane długości życia pradawnych władców (bóstw ?):

- Alulim panował 28 800 lat (Sumeryjska Lista Królów),
- Alalgar panował 36 000 lat (Sumeryjska Lista Królów),
- Enmendurana panował 21 000 lat (Sumeryjska Lista Królów),
- a wszystkich razem przebija Ryszabha (mitologia dżinijska), który żył 8 400 000 lat (!)

Wspominając zasadę antropiczną oraz kosmiczny projekt widoczny w każdym elemencie wszechświata należy przyjąć możliwą wersję powstania ludzkości zapisaną przez Sumerów.

 

Najstarsza znana nam wersja mezopotamskiej opowieści o potopie pochodzi z bardzo uszkodzonej tabliczki sumeryjskiej, datowanej na XVII wiek p.n.e. Ułomek glinianej tabliczki odnaleziony w Nippur (CBS 10673) ma około 10 cm wysokości, 13,5 cm szerokości.

Całość opowieści obejmowała przedpotopowe dzieje ludzkości: stworzenie przez bogów człowieka i zwierząt, założenie dzięki boskiej opiece i pomocy miast i zbudowanie cywilizacji, następnie zesłaną przez bogów zagładę, z której dzięki boskiej pomocy uratował się wybraniec, ocalając ród ludzki i zwierzęta. Niestety, do dziś nie znaleziono innych tabliczek z zapisem tego sumeryjskiego mitu, a stopień zniszczenia tabliczki z Nippur powoduje, że kontekst zachowanych fragmentów w większości jest niejasny, co utrudnia zrozumienie.

 

Po brakującej początkowej partii tekstu, napotykamy wypowiedź jakiegoś bóstwa, prawdopodobnie stwierdzającego, że zamierza uratować ludzkość przed grożącym jej zniszczeniem. Następnie bóg ten opisuje, jak ludzie zbudują miasta i świątynie, jak zostanie ustanowiony ład, przynoszący pokój i dobrobyt. Później pojawiają się cztery linijki dotyczące stworzenia człowieka, zwierząt i, być może, roślin. Tu mamy kolejną lukę, znowu brakuje początkowej, większej części kolumny, która znajdowała się w górnej części tabliczki. Z ocalałego fragmentu dowiadujemy się o zesłaniu z nieba instytucji władzy królewskiej, założeniu pięciu miast i przypisaniu im bogów-opiekunów.

 

Znów następuje luka, z kontekstu wynika, że utracony tekst zawierał podjęcie przez bogów decyzji o zesłaniu potopu i zniszczeniu ludzkości. W zachowanej części czytamy, że niektórzy z bogów żałowali postanowionego losu ludzi. Wszyscy jednak złożyli przysięgę, najpewniej o zachowaniu powziętej decyzji w tajemnicy przed ludźmi. Zostaje przedstawiony Ziusudra, bogobojny król-kapłan, który, jak się zdaje, już wcześniej co dzień oczekiwał boskich objawień w snach.

 

Kiedy Ziusudra stał po jednej stronie jakiejś ściany, usłyszał głos bóstwa, pozornie zwracającego się do ściany i informującego, że na zgromadzeniu bogów podjęto decyzję o zniszczeniu ludzkości przez zesłanie potopu. Niestety, w tym miejscu znów brakuje tekstu, który najpewniej zawierał udzielone Ziusudrze szczegółowe wskazówki budowy wielkiej łodzi. Kolejny zachowany fragment zaczyna się opisem potopu, który przetacza się przez ziemię.

 

Po siedmiu dniach i nocach znów pojawia się bóg-słońce Utu, Ziusudra pada przed nim na twarz i składa ofiary. Kolejna utracona partia tekstu zawierała prawdopodobnie wyrzuty, jakie bogowie czynili temu, dzięki któremu król ocalał. W ostatniej kolumnie, po dwu niezbyt jasnych zdaniach o składaniu przysiąg, Ziusudra pada na twarz przez Anem i Enlilem, a ci obdarzają go wiecznym życiem, jak boga, i osiedlają w odległej krainie Dilmun. Na tym kończy się ocalała część tabliczki, zamykające kolumnę zakończenie tekstu nie zachowało się.

Zagadka kosmosu i tego jak się tu znalezliśmy jest problemem, z którym musimy się uporać by stworzyć prawdziwie dobrą cywilizację ludzką. Najważniejszym pytaniem pozostaje ciągłe dociekanie o naszego Stwórcę/stwórców. Ciągłe zadawanie pytania o Istotę Wyższą, o potężne Istoty zamieszkujące inne światy w innych rejonach czasoprzestrzennych.

 

 

W tym temacie polecam wpis na moim blogu:

http://popotopie.blogspot.com/2013/05/podroz-z-predkoscia-965-kilometrow...

Polecam ten film dokumentalny o budowie E-ELT:

Extremely Large Telescope - Deep Sky Videos

https://www.youtube.com/watch?v=450jt8LlcnY

 

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika m65

Wszystko pięknie, tyle że

Wszystko pięknie, tyle że takimi kolejnymi zabawkami, w których topi się grube miliony nic, ale to nic nie zdziałamy.
Potrzebny jest od przewrót światopoglądowy i świadomościowy. Całkowita zmiana paradygmatu myślenia. Trzeba życie oprzeć o kooperację i współpracę a nie rywalizację i walkę.
https://www.youtube.com/watch?v=WlQKf0OICs0
Pierwszy etap, to przejście na alternatywne formy pozyskiwania energii. Bez tego nie ma co marzyć o choćby podstawowych zmian. Ale pamiętajmy o jednym. Patenty na zródła alternatywne istnieją, co chwile powstają nowe, ale są skrupulatnie  tępione przez monopolistów i wielki biznes. Co z tego, że wibitne osobistości pracują nad zimną fuzją, nad wodnymi ogniwami i akumulatorami orgonu, jak nie ma najmniejeszych szans na to, by mogli wyjść z tymi patentami poza swój garaż?
I tak kręcimy się jak gówno w przeręblu i z każdym kolejnym rokiem tracimy OLBRZYMI potencjał. Przy okazji rozbudowując dalej schemat chorego i antyludzkiego systemu, który zabija nas i całą Ziemię. Przecież to widać gołym okiem. Przejdzicie się do byle jakiego lasu i zobaczcie, jak z miesiąca na miesiąc rośnie sterta śmieci i odpadków. Pomyślcie o tym! Jaki świat odziedziczą nasze dzieci. Mali ludzie, którzy mają po kilka lat, lub dopiero przychodzą na ten świat. Czy jesteśmy aż takimi skurwielami i egoistami, że liczy się dla nas tylko własna dupa i nażarte ego? POMYŚLMY, póki jeszcze możemy.
 

Portret użytkownika Shijanas

"POMYŚLMY, póki jeszcze

"POMYŚLMY, póki jeszcze możemy."
Osobiście uważam że już nie możemy. 1% ludzkości trzyma w ręku ponad 90% bogactwa tej planety. Nie istnieje już taka siła która może wpłynąć na myślenie tej cywilizacji bo ten 1% nie tylko tego nie chce, ale robi wszystko by to się nie stało.
Pozwólmy sobie siebie zniszczyć, dla dobra innych planet których jeszcze nie przejęliśmy.
Czas minął.

Portret użytkownika pako1205

Ok,ładnie

Ok,ładnie wszystko.Duży,nowy,drogi,cacy,ale jak to ma się do teleskopów umieszczonych na orbicie?Czy średnica luster,ich precyzja,kompensuje zniekształcenia? Przejście światła przez atmosferę,to katastrofa dla precyzji obserwacji.Może do obserwacji objektów znacznie bliżej Ziemi,ponieważ te,na orbicie-podobno niektórych nie mogą obserwować,zbyt "jasne"... ?

Portret użytkownika B12

Na 3 km atmosfera jest już

Na 3 km atmosfera jest już cieńsza. Poza tym dziś mamy niezłą moc obliczeniową. Ten laser który czasami widać przy telskopach optycznych, jest po to właśnie, aby zmierzyć turbulencje atmosfery, a następnie cyfrowo skorygować zniekształcenia.
 
Myślę że jak by nie nie miało racji bytu, to by go nie budowali. Hubble kosztował 2.5 miliarda dolarów (a kiedy go budowali dolar był warty więcej niż dziś). Więc ten i tak będzie tańszy.

Portret użytkownika pirogronian

Zagęszczenie Wszechswiata, i

Zagęszczenie Wszechswiata, i wynikająca z tego dylatacja czasu nijak ma się do czasu życia kogokolwiek, ponieważ gdy zwalnia czas, zwalniają też zegary, które go mierzą. Róznic można zauważyć tylko będąc w oddaleniu. Owi długo panujący władcy musieli by mieć więc własną dylatację, ale wtedy poruszali by sie baaaardzo powoli. Także ten argument, w obecnej jego formie, odpada.

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika eRHea

Wiemy, że pierwszy od

Wiemy, że pierwszy od długiego czasu. Pewnie dlatego, że krótki, gdyby był dłuższy, nie dałbyś rady. Musiałbyś poprosić mame, by skończyła na głos.
Gratulacje Juszko, idzie ci co raz lepiej.

Portret użytkownika ojciecswojegodziadka

uzyjcie go do szukania kobiet

uzyjcie go do szukania kobiet ktore rodza kroliki, szczatkow wampirow w polsce i chupacabry 
( mam nadzieje ze jakosc zdjec nie przekroczy 1 pixela na metr kwadratowy bo nie bedzie o czym pisac Smile
pozdrawiam goraco 

Portret użytkownika spasibo

Cytat: (a własnie że jest na

Cytat: (a własnie że jest na temat bo to jest o przyszłości)
Celem Chabadu jest /1/:
-sprowadzenia do świata moshiacha (żydowski mesjasz, a chrześcijański Antychryst)
-zniszczenie całej ludzkości i pozostawienie nie więcej niż 200 mln ludzi
-w swojej działalności przeciwko niewygodnym liderom politycznym stosują rytuał z czarnej magii „Pulsa denura” (uderzenie ogniem)
-stosunki homoseksualne w Chabadzie na określonym poziomie hierarchii są obowiązkowym rytuałem /1/, jak wiadomo homoseksualizm jest rytuałem służby Szatanowi
-kandydat na stanowisko prezydenta Ukrainy, członek sekty Chabad, Wadim Rabinowicz, odlał ze złota, o wadze 700 kilogramów, żydowski świecznik „menora” dla Trzeciej Świątyni w Jerozolimie w której żydzi będą koronować Antychrysta /1/. Obecnie ta menora znajduje się przy Ścianie Płaczu.
Za pieniądze Chabadu promowano żydówkę Julię Tymoszenko (nazwisko dziadka ze strony ojca to Kapitelman). Za pieniądze żyda Kołomojskiego rozbudowywano partię WO „Swoboda”, finansowano Majdan i „Prawy Sektor”. On także finansuje batalion „Dniepr-1″, który jest podporządkowany osobiście jemu i który brał udział w operacji „Ola” w dniu 2 maja w Odessie. W Odessie, w Domu Związków Zawodowych, Chabad dokonał rytualnego mordu mieszkańców Odessy. Ta główna część operacji nosiła kryptonim „Ola”, od wyrażenia „mizbah a-ola”, co w przekładzie z języka hebrajskiego oznacza „Ołtarz całopalenia”. Za każdego zabitego mieszkańca Odessy żyd Kołomojskij ustanowił nagrodę w wysokości 5 (pięciu) tysięcy dolarów USA /3/. Celem kijowskiej junty jest terroryzowanie i zmuszenie do ucieczki 4/5 (cztery piąte) populacji Ukrainy /6/ i tym samym dokonać oczyszczenia Ukrainy z Ukraińców i zwolnienia terytorium Ukrainy dla utworzenia Nowej Chazarii.

Skomentuj