Księżycologia

Kategorie: 

własne

Księżycologia jest to paranauka o Księżycu wypracowana poprzez nowatorskie i przełomowe połączenie rozfragmentowanej beznadziejnie na drobne wiedzy o Księżycu: z religioznawstwa, logiki, astrologii, zoologii, teologii, mitologii oraz bacologii.

 

Z wiedzy o naszym satelicie wiemy że on jest. Z logiki że go nie powinno być. Z teologii wynika, że Księżyc jest ojczystą planetą księży – w tym ojca Rydzyka. Z zoologii, że do niego wyją psy. Z mitologii wiadomo, że go odwiedziła jakaś masoneria, od katolików wiemy, że należy się do niego modlić, natomiast z bacologii wiadomo, że coś z Księżycem i to bardzo mocno jest nie tak. I stąd bezpośrednio zaszła wyższa konieczność stworzenia Księżycologii – nauki, która obejmie pełnym spojrzeniem Księżyc jako całość.

 

Według starożytnej mitologii dawno, dawno temu, kiedy Ziemią rządzili biali ludzie zamiast afrykańskich koczowników albo dinozaurów, pewien bardzo ciekawy wszechświata Amerykanin - niejaki Armstrong, pewnego dnia uważnymi oczami bystrego obserwatora podpatrzył jak sprytni farmerzy przykładają koniom rozpalone żelazo do dupy, aby je rozpędzić do prędkości dźwięku. Armstrong doznał wówczas epokowego natchnienia i pod jego wpływem też sobie rozpalił pod dupą bardzo wielki ogień i niczym koń wyścigowy, pognał przed siebie hen w przestrzeń.

 

Ogień był tak wielki, że Armstronga i jego żaroodporne majtki zaniosło na Księżyc. Tyle legendy o dzielnym Armstrongu i jego grubych gaciach. Jednakże niewiele jest w tych starożytnych podaniach prawdy, albowiem dziś, kiedy zadać sobie odrobinę trudu i odwiedzić w celach badawczych nawet najbardziej wykształcone amerykańskie getta i tam podpytać amerykańskich naukowców w temacie podróży na Księżyc, żaden nie kojarzy Armstronga. Wszyscy ci uczeni w ludzkiej mowie dżentelmeni z getta jak jeden uważają, że Armstrong nie był wcale podpalaczem i nie latał w przestrzeni w pancernych majtkach, tylko był rozśpiewanym alkoholikiem, który swym ochrypniętym głosem pijanego dozorcy wykonał nieprzemijający przebój wszechczasów: What A Wonderfull World.

Pikantnego smaczku tej aferze dodaje fakt, że nawet najwybitniejsi murzyni skoncentrowani w Narodowej Agencji Stowarzyszającej Afroamerykanów – NASA – nie mogą udzielić ani jednej logicznej odpowiedzi na niezliczone pytania dotyczące Księżyca. I to pomimo, iż oni również posiadają co do niego swoje starożytne teorie wypracowane na podstawie licznych prób z rozpalaniem ognia pod dupami ciekawych świata oblatywaczy oraz dźwięków ludowej muzyki z tam tama – co sprawia, że są w tym temacie najbardziej na Ziemi kompetentni. Ich wrodzone predyspozycje do nabierania olbrzymich prędkości – nawet one - nie pomogły im opracować technologii lotów na Księżyc. Jeśli więc im – bohaterskim murzynom, którym jako jedynym na świecie udało się w końcu pieszo dogonić najszybsze zwierzę na Ziemi – ostatniego etiopskiego kurczaka – wygrywać od stu lat najbardziej morderczy bieg na planecie – Derby Uchodźców - lub biegnąc z kanistrami wody po Saharze rok w rok zdobywać Puchar Głodnej (Sukcesów) Afryki – no to jakie szanse na podróż na Księżyc mogą mieć zapasieni dyletanci hitlerowca Von Brauna? Rakiety Von Brauna były przecież tak ociężałe i tak toporne, że nie dolatywały nawet z Brukseli do Londynu! Niemcy są totalnie przereklamowani, albowiem ot taki sobie prawie zupełnie nieznany i zapomniany Polski Program Kosmiczny – PPK - wykształcił na każdej wsi kadrę doświadczonych absolwentów – niesamowicie utalentowanych kosmonautów zdolnych do bezproblemowego umieszczenia na orbicie geostacjonarnej dużego satelity – nawet o masie petrobeczki z olejem do ciągnika. Według bacologii niemiecka pseudo nauka – tak samo zresztą jak i murzyńska - poszły już dawno temu w zupełnie złym kierunku jakichś paliw płynnych zamiast jeszcze na początku rozwinąć technologię paliw stałych – wtajemniczeni wiedzą oczywiście, że mówimy tu o napędzie karbidowym.

Polak potrafi. Polak jest skromnym naukowcem - kosmonautą. Jest w stanie latać nawet na beczce. Niemiec natomiast jest rozszczekany i niech się naszych osiągnięć wstydzi. Prędzej kury zaczną odlatywać do ciepłych krajów, niż taka Angela Merkel bez tony karbidu i kopa całej bundesligi wzniesie się w powietrze. Von Braun też zresztą był nielotem i się zbłaźnił całkowicie ze swoimi rakietami. Po wojnie za karę umieszczono jego i resztę Niemców w NASA razem z murzynami i program kosmiczny upadł totalnie. Współcześni potomkowie zesłańców z NASA – ci wszyscy zgermanizowani mulaci – obecnie nie są zdolni do zbudowania nawet motolotni – zamiast ich budują więc muskulaturę i udoskonalają anaboliczne odżywki dla kulturystów – dostępne zresztą w telewizji Mango po cenach hurtowych, jeśli się zamówi co najmniej trzy wiadra.

Świat się zmienia na naszych oczach – zmienia się też Narodowe Getto. W laboratoriach NASA produkują obecnie już nie tylko anaboliczno proteinowe dopalacze dla zresocjalizowanych kryminalistów, ale też znakomite odkurzacze, pisuary, szczepionki dla ludzi mających alergię na hamburgery syntetyczne, inteligentne dywaniki modlitewne z żyrokompasem pozwalającym muzułmańskim kosmonautom nawet w stanie nieważkości w pełni automatycznie nakierować wypiętą dupę na Mekkę, no i oczywiście kewlarowe kalesony dla dzikich zwierząt, a w przyfabrycznym sklepiku dla turystów jak ktoś ma szczęście do dostanie po niewygórowanej cenie elegancko polakierowanego plastikowego Shreka – który po naciśnięciu guzika – jak transformers przemieni się w rakietę saturn, przynętę na łososia, hulajnogę lub podświetlany diodami LED otwieracz do butelek z funkcją GPS i aplikacją autonomicznie umieszczającą fotki wszystkich kapsli u Cukierberga na Facebooku.

Technologia się rozwija w niesamowitym tempie i nawet teraz w pełni sezonu ogórkowego jest w stanie bez trudu dopaść największych nawet ortodoksyjnych turystów. Sezon ogórkowy to jest rzecz straszna – niechybnie wskazuje nadejście lata. Dla tych, którzy nigdy nie widzieli prawdziwego ogórka i nie wiedzą kiedy wziąć urlop, podpowiem że lato można rozpoznać również na wiele innych sposobów, z których oczywiście najmniej pewny jest ten w formie prognozy pogody lub przepowiedni górala pijanego w trzy dupy. Lato rozpoznajemy nieomylnie proszę państwa, kiedy w tramwajach nie da się otworzyć okien… tych samych, których nie można domknąć zimą. Inny sposób na bezbłędną prognozę: zimą menele jadą tramwajami, latem tramwaje jadą menelami – to bardzo proste określić w tym zakłamanym świecie, kiedy naprawdę jest pora roku dobra na ogórki.

Mnie ta ogórkowo letnia technologia dopadła, kiedy w związku z aferą księżycową postanowiłem sobie sprawić nowy aparat, który umożliwi mi popchnięcie Księżycologii na wyższy level. Omijając więc szerokim łukiem tramwaje udałem się do sklepu i w ramach zbierania niepotrzebnych gadżetów nawet taniej niż Transformersa-Shreka nabyłem najnowszego Kodaka z serii Astro Zoom, aby przystąpić do eksploracji otaczającego mnie kosmosu i wykonać w końcu dobre zdjęcia nawet najbardziej oddalonym od mojej galaktyki nudystkom. Możecie uwierzyć lub nie ale oprócz gigantycznego zooma X 208 (optyczny X 52 + cyfrowy X 4) aparat posiada funkcje o których nie śniło się nawet fizjologom z NASA. Ma nie tylko samowyzwalacz reagujący na uśmiechniętą mordę ale wykrywacz twarzy… u kota i psa! Masakra normalnie – idzie kundel albo futrzak a foty się same robią i ponadto zaraz się wysyłają samodzielnie przez WI FI bezpośrednio do NASA. Cukierberg ze swoimi kapslami musi być ha, ha, ha zdruzgotany normalnie… jaka żenada… no ale nieważne. Ważne, że mam w końcu zdjęcia Księżyca i gołych bab o jakości lepszej niż z teleskopu Hubbla.

Ba, do moich fotek nie umywa się nawet materiał z profesjonalnego studia, gdzie kręcono Lądowanie Na Księżycu bo mój Kodak nie tylko rozpoznaje psy i koty ale nawet gołych ludzi, a u ludzi wygładza skórę i powiększa oczy. Ten mały i nieważny krok bacy w sklepie ze sprzętem wolnym od cła i podatku, sprawił, że Bacologia i Księżycologia niewielkim kosztem zrobiły wielki krok dla ludzkości – obecnie mogę udowodnić wszystkim niedowiarkom, że są bardzo dziwne jasne plamy na Księżycu – głównie pośrodku kraterów - oraz jeszcze jaśniejsze łańcuszki i kolczyki w łechtaczkach – o czym wcześniej nawet nie miałem bladego pojęcia. Fascynujące są tajemnice przyrody. Wszystko w Full HD, Stereo i niemożliwych do przeliczenia mega pikselach. Myślę, że jak NASA już się upora i skataloguje prawidłowo wszystkie wchodzące mi nieustannie pod obiektyw pudle, sznaucery, ratlerki, dogi (oraz rozjechanego na poboczu borsuka), to wypożyczy ode mnie Kodaka na wyprawę na Marsa, aby po raz pierwszy w historii udostępnić lemingom materiał w przyzwoitej rozdzielczości – gdzieś czytałem, że chcą w tym celu wysłać wystrzelić w kosmos paru silnych i przystosowanych do pracy na pustyni murzynów.

Być może murzyni ci lecąc na Marsa wpadną po drodze na Księżyc, kiedy na przylądku Canaveral uda się wreszcie rozpalić im pod dupą jakiś sprawiedliwy ogień, a następnie wyjaśnić parę księżycowo murzyńskich zagadek, jakie nieustannie propaguje NASA. Zagadki stojące przed obamopodobnymi von Braunami są iście salomonowe:

1. Księżyc powstał rzekomo w tym samym okresie co Ziemia. Problem z tą teorią polega na tym, że nasz satelita jest zbudowany z zupełnie innych minerałów – a co niektóre z nich są parę miliardów lat starsze niż Ziemia. Hm…

2. Księżyc latał sobie po kosmosie swobodnie do czasu, aż go przechwyciła ziemska grawitacja. „Niewielki” problem z tą teorią jest taki, że Księżyc to największy satelita w Układzie Słonecznym i jest po prostu za duży, aby nasze słabe pole grawitacyjne przechwyciło go i umieściło na orbicie. Przecież ziemskie pole nawet stacji Mir nie przechwyciło i kiedy skończyło się paliwo zwaliła się ona na glebę – podobnie zresztą jak setki innych satelitów. Te cienkie pole przechwyciło póki co tylko parę śrubek no i kombinerki kiedy na spacerze kosmicznym zgubiła je jakaś amerykańska łajza.

3. Księżyc jest na orbicie stacjonarnej. Jest to jedyny satelita na takiej orbicie i nawet najzręczniejsze ręce doświadczonego zbieracza bawełny nie sklecą teorii tłumaczącej dlaczego tak jest, że jest to orbita niemal kołowa. Dobroczynna Fundacja Kościoła Bacologicznego jest w stanie ufundować całą europaletę bananów kosmonaucie, który dla dobra ludzkości ten dziwny fenomen wyjaśni.

4. Z wielu badań, zwłaszcza misji Apollo wynika, że Księżyc jest całkiem lub częściowo pusty. To kolejne poważne wyzwanie dla NASA i lepiej żeby z wyjaśnieniem ci uczeni ludzie się pośpieszyli, bo może być już za późno kiedy banany zrobią się brązowe.

5. Dlaczego księżycowe kratery są wielkie, płytkie i niezwykle płaskie? Przecież tam nie ma atmosfery, która by meteory wyhamowywała zanim pierdykną o powierzchnię. Porównując ziemskie i księżycowe kratery od razu widać zasadnicze różnice – „nasze” są wyglądem zbliżone do artyleryjskich lejów – głębokie i o stromych brzegach - a tamte kompletnie płaskie – a powinno być dokładnie na odwrót. Innymi słowy, księżycowe kratery wyglądają jakby na rozsypaną na czymś twardym mąkę spuścić ostrożnie krople wody, a ziemskie jakby na tę mąkę spadały bomby atomowe. Trzymam kciuki, aby jakiś ciemnoskóry sturmbanfuhrer von Braun Junior kiedyś to objaśnił.

6. Niezliczoną ilość razy obserwowano na Księżycu dziwne światła, konstrukcje lub opary, które po jakimś czasie znikały i mimo lepszego sprzętu nie dały „się zaobserwować” ponownie. Jak to wytłumaczyć?

7. Dlaczego po rzekomym zwycięstwie w wyścigu na Księżyc Stany Zjednoczone Afroamerykanów całkowicie zrezygnowały z programu kosmicznego, a nawet zaczęły po cichutku mordować swoich latających murzynów od czarnej roboty? W latach 1964 - 1967 w zupełnie niewyjaśnionych okolicznościach zginęło ponad 15 % korpusu astronautów NASA!

8. Po jaką cholerę Stanley Kubrick nakręcił Lądowanie Na Księżycu CELOWO zamieszczając w nim masę filmowych błędów, których nie robią nawet filmowi amatorzy: łopocząca flaga, różne kąty padania cieni, nie poruszony nawet na milimetr pył pod dyszami heh… odrzutowego lądownika, elementarne błędy z wręcz cudownie doskonałą głębią ostrości co poskutkowało tym, że… WSZYSTKIE zdjęcia są udane, ostre i świetne – co się NIGDY przecież nie zdarza w rzeczywistości. Dlaczego zastosował archaiczne filmowe techniki trikowe z doklejaniem tła do aktorów na pierwszym planie – widoczne nawet dla laika, który się pobawi „księżycowymi” zdjęciami na komputerze manipulując kontrastem i jaskrawością i bardzo, bardzo wiele innych błędów? Czyżby Stanley pragnął, aby po latach prawda wyszła na jaw? Dlaczego?

9. Dlaczego NASA „zagubiła” oryginalny najważniejszy film na planecie – ten z rzekomego lądowania na Księżycu?

Nieścisłości i niewytłumaczalnych spraw związanych z naszym satelitą jest tak wiele, że nawet nadanie im przez ludzi z getta uroczej nazwy „księżycowe anomalie” nie jest w stanie przysłonić prostego faktu, że dosłownie cały Księżyc jest jedną wielką anomalią. Tak wielką, że chyba tylko TIR darmowych bananów mógłby skłonić murzynów aby się tam udali po garść informacji. Jestem jednakże pogodnym optymistą i mam nadzieję, że małe żółte ludziki kiedyś też rozpalą sobie pod dupą duży żółty ogień i zainstalują na Księżycu parę ton apetycznych bananów co sprawi, że NASA w końcu się ogarnie i wreszcie się czegoś dowiemy o Księżycu co nie będzie żydomasońską propagandą.

Po za tym wszystkim dochodzą do wyżej wspomnianych anomalii te cholerne fazy. Od lat problem faz księżycowych nie daje mi spokojnie wypić piwa. O co chodzi? A o to, że są takie dni, kiedy na niebie jednocześnie świeci i Księżyc i Słoneczko – sytuacje takie zdarzają się stosunkowo często i nie ulega wątpliwości, że teraz kiedy mam w aparacie funkcję „panorama 360 stopni” kiedyś te zjawisko uda mi się wreszcie obiektywem… obiektywnie ogarnąć i dla niedowiarków uwiecznić. Problem z fazami Księżyca jest taki, że nie zawsze Księżyc jak wszystkim wiadomo jest w… pełni. Są tak zwane rogale – raz rogal jest z lewej a innym razem z prawej – słynne księżycowe fazy. Uczeni w piśmie murzyni z NASA twierdzą od lat, że zjawisko faz jest spowodowane tym, że Ziemia od czasu do czasu rzuca cień na powierzchnię Księżyca i to powoduje, że nie widać całej jego powierzchni.

Logiczne?

Na pozór tak, ale tylko na pozór, bo przecież istnieją sytuacje takie jak już wspomniałem – że na niebie jest i Księżyc i Słońce jednocześnie – i w związku z tym NIC wówczas nie stoi na przeszkodzie promieniom Słońca OŚWIETLAJĄCYM wówczas Księżyc. A ten jest w formie rogala zamiast PEŁNI.

DLACZEGO? DLACZEGO? DLACZEGO?

Dlaczego więc są też te cholerne pełnie, w sytuacji, kiedy na niebie jest tylko Księżyc a Słoneczko już dawno zaszło i znajduję się dokładnie po drugiej stronie Ziemi? Hę? Ha, jeśli noc ma na przykład 10 godzin to od zachodu Słońca można odliczyć 5 godzin aby być PEWNYM że jest ono dokładnie po drugiej stronie Ziemi, czyż nie?

Tak więc skoro to tak to dlaczego co dobę nie ma faz Księżyca – skorelowanych z ruchem Słońca – tylko mają one cykl… całkiem z dupy wzięty - miesięczny? Murzyni twierdzą, że pełnia w nocy to jest efekt Słońca oświetlającego zza drugiej półkuli jego powierzchnię.

Logiczne?

Na pozór tak, ale tylko na pozór, no bo przecież Słońce świecące zza drugiej półkuli (kiedy na naszej jest noc) też „robi” Księżycowi różne fazy. Raz jest to sierp lewy a raz prawy. I tu powraca po raz kolejny pytanie – dlaczego, kiedy niczego nie ma na przeszkodzie i Słońce świeci prosto na Księżyc ten także ma najróżniejsze fazy zamiast być za każdym razem „taki sam” w „takiej samej sytuacji” a czasami nawet w pełni? Zwłaszcza, że do jego oświetlenia dodatkowo dociera jeszcze światło odbite od powierzchni Ziemi?

To rozsądne pytania i uwierzcie mi ludziska – absolutnie żadna animacja faz dostępna w necie nie tłumaczy tego zjawiska – te animacje przeczą temu co widać na własne oczy - gdzie nie zajrzeć zamiast uczciwej odpowiedzi typu „nie wiem” sam paranormalny nawiedzony bełkot i pseudonaukowe brednie. A pytanie zasadnicze jest od lat bez odpowiedzi: dlaczego, kiedy nic nie stoi na przeszkodzie Księżyc nie jest w pełni? Hę?

Zapytam o to samo ale inaczej – dlaczego, kiedy Ziemia stoi na przeszkodzie promieniom słonecznym… bywają pełnie? Oświetlenie Księżyca (będącego jednocześnie ze Słońcem na niebie) powinno dla obserwatora stojącego na Ziemi przybrać formę rogala na chłopski rozum, skoro Księżyc jest oświetlony z boku, nieprawdaż? I tu się rodzi kolejne pytanie bez odpowiedzi: dlaczego więc pełnie Księżyca bywają? Dlaczego pełnie występują nawet w sytuacjach, kiedy Ziemia „rzuca” na niego swój cień?

Proszę tylko się nad tym chwilę spokojnie zastanowić, nie udawać przemądrzałych i nie szukać pochopnie odpowiedzi na stronach NASA – tam jest wyłącznie bełkot - zapewniam. Bełkot tak samo nieporadnie tłumaczący fazy Księżyca jak na przykład bełkot na temat obiegu na Ziemi wody. NASA – w odróżnieniu od bacologii - nie jest w stanie wytłumaczyć nawet skąd się bierze woda w… źródłach wody, tak więc proszę się nawet nie łudzić, że wytłumaczy sprawy wyższych rzędów. To tylko murzyni w końcu. I to by było na tyle moich przemyśleń na temat Księżyca. Fazy są póki co, jedną, wielką tajemnicą – tajemnicą, która niestety ale tylko się rozkminia, rozkminia i… nie może rozkminić w dalszym ciągu. Zapewniam że - aczkolwiek sam nie wierzę tym oszołomkom - to jednak obiektywnie muszę tu przyznać, że aferę z fazami Księżyca dużo logiczniej niż NASA wyjaśniają matołki od Teorii Płaskiej Ziemi – te wszystkie rozmodlone ofiary biblii, nadstawiające zawsze bliźniemu drugi pośladek i pokutujące na wieki wieków za grzechy żydów.

Księżycologia natomiast się nie poddaje czynnościom pokutnym tylko się rozwija dynamicznie więc wracam do własnych badań i dodam kończąc, że nie jest to wcale takie proste i łatwe jak by się mogło wydawać, bo jak tylko jest pełnia i mam pod ręką aparat i zapas aromatycznego piwa z limitowanej serii Rio Grande albo Sombrero Tequilla, to natychmiast jakieś latające zwierzęta z NATO rozpylają mi smugi chemiczne i udupiają w ten sposób cały zaawansowany bacologiczny program kosmiczny. To skandal po prostu, żeby tak inwestować w aromatyczny browar a potem czekać na pełnię no i doczekać się… smugi z chemicznego murzyna. Grubej jak Droga Mleczna. Do dupy taka zabawa. Ja żądam i to bardzo stanowczo dostępu do bezchmurnego nieba! Na zakończenie zaprezentuję parę autorskich fotek Księżyca strzelonych oczywiście z mojej pewnej ręki w przerwach pomiędzy smugami – co notabene jest dowodem naukowym na to, że zamiast w statywy jakieś o wiele bardziej opłaca się zainwestować w zgrzewkę Rio Grande lub Sombrero Tequilla.

I niech nikt mi już nigdy więcej nie wmawia, że NASA mająca przecież zagrabioną z Niemiec po wojnie lornetkę Zeissa i beczkę bawarskiego piwa, nie może zrobić lepszych fotek, bo skądinąd i tak wiadomo, że masoneria posiada tak doskonałe teleskopy, że mogłaby (gdyby oczywiście chciała) pory roku precyzyjnie określić po otwartych lub nie otwierających się oknach w księżycowych tramwajach.

Uny coś tam ukrywają, zapewne księżycowych meneli, i tylko to jest w Księżycu na dziś pewne.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Ascendant_149

Czytając ten artykuł i

Czytając ten artykuł i zastanawiając sie nad fazami przyszło mi na myśl, że może to coś co nazywane jest Księżycem zostało zbudowane przez poprzednie społeczności jako swego rodzaju tarcza ( połowa kuli wewnatrz wydrążona, która wciąż się obraca mimowolmnie ) i w jakiś sposób była sterowana jako ochrona naszej Ziemi przed atakami "czegoś" - cos jak antena satelitarna, odbijane lasery, łapanie asteroid itp.
Druga myśl to taka, że to może nasza Ziemia była kiedyś w podróży i uderzyła w Księżyc, na którym była tylko woda i który z tego powodu był o wiele wilele większy ( a po owym zderzeniu woda przeszła na Ziemię ) a teraz widzimy tylko jądro Księżyca bez wody.

Portret użytkownika lipka

Szkopuł jest taki że

Szkopuł jest taki że wszystkie (prawie) kratery znajdują się od naszej strony, druga sprawa to taka, że te kratery duże i małe są prawie tej samej głębokości więc może sztucznie utworzone, no i to co pod powierzchnią czyli same nierdzewne metale-nikiel, beryl, wanad, wolfram.

Portret użytkownika andrzejpatryk

Wszystko się w artykule

Wszystko się w artykule zgadza oprócz tematu o fazach. Fazy nie występują dlatego, że Ziemia przesłania światło Słońca, lecz dlatego, że przy "rogalu" widzimy z Ziemi tylko cześć Księżyca oświetloną Słońcem pod kątem, a pełnia jest właśnie wtedy, gdy światło pada z drugiej strony Ziemi niż jest Księżyc (czyli z tyłu). Natomiast szansa na to, aby Ziemia stanęła na drodze promieni biegnących od Słońca akurat trafiających w Ksieżyc jest znikoma.

Portret użytkownika baca

w takim razie wytłumacz 

w takim razie wytłumacz  proszę, dlaczego fazy Księżyca nie mają cyklu dobowego tylko miesięczny?
Słoneczko przecież w swym ruchu pozornym na niebie codziennie dogania i przegania wolniejszy Księżyc...
fazy powinny być owszem ale codziennie - przy wschodzie Księżyca prawy rogal, potem gdzieś około pónocy pełnia a przy zachodzie rogalik z lewej, czyż nie?

Portret użytkownika mariuszek

Hehe i ty piszesz artykuł o

Hehe i ty piszesz artykuł o "Księżycu", żałosne. Mylisz ruch obrotowy Ziemi z ruchem Księżyca wokół Ziemi. W ciągu dnia to punkt obserwacyjny umieszczony na Ziemi zmienia położenie względem Księżyca a nie Słońce względem Księżyca, dlatego sierp (prawy i lewy jak ty to nazywasz a prawidłowo po nowiu lub pełni) nie mają prawa w ciągu doby się zmienić.

Portret użytkownika b@ron

no właśnie mariuszku, ruch

no właśnie mariuszku, ruch obrotowy ziemi (doba) i obieg księżyca wokół ziemi (28dni) wyobraź sobie że to właśnie ruch obrotowy ziemi powinien powodować, że np. oglądając pełnię wieczór, nad ranem nie miało by jej być prawa...nie biegnij do książki aby szukać potwierdzenia, tylko pomyśl...wyobraź sobie tą sytuację 

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika baca

ha ha no właśnie... podjuszka

ha ha no właśnie... podjuszka nie rozumie nawet najprostszych spraw związanych z Księzycem - nigdy nie pojmie jak mocno jest na temat Księżyca okłamana... jej się wydaje że świecenie Księzyca jest spowodowane "odbijaniem od jego powierzchni światła", bo tak podają mundre podręczniki...
heh... nawet gdyby zignorować fakt że Księżyc tak samo "odbija  swiatło" jak kawał chropawego betonu Smile to i tak ta naciągana hipoteza sama sobie przeczy w sytuacji np. kiedy Słońce wschodzi i oświetla Księżyc - wówczas nie tylko  faza jest inna niż być powinna ale również w miarę zbiżania się Słońca do Księżyca jego blask, co robi?
no właśnie... on słabnie....
a przecież teoretycznie w miarę zbliżania się obu ciał powinien się wzmacniać bo "odbicie światła" narasta bla bla bla...
a już światła na powierzchni Księżyca - zwłaszcza wewnątrz "ciemnych teoretycznie" kraterów są poza poziomem jej pojmowania - te światła pewnie ona sama tam zrobiła swoją wycelowaną w kosmos z Głupczyc turbo doładowaną latarką Smile
 

Portret użytkownika andy V

Widzę że Juszka nieźle ci

Widzę że Juszka nieźle ci psychę porył że do tej pory go wspominasz. Musiało zaboleć Ciebie okrutnie to że odszyfrował kim jesteś. Ale dziwne, że akurat on.
A tak apropos czy Juszka i ty baca to nie była jedna osoba? Uwielbiałem jak sobie bez przerwy dogryzaliście. Wtedy portal naprawdę żył, coś się działo a przede wszystkim artykuły były o niebo lepsze niż te co dziś.
ps. Na moc z jaką świeci księżyc raczej nie ma odległość od Słońca, zauważ że zimą Ziemia znajduje się najbliżej słońca a jakoś promienie nie grzeją. To tak jakby tą turbo latarką świecić po oczach z 2 km czy z 2 km i 20m raczej różnicy byś nie zauważył. Co oznacza że słońce wschodzi i oświetla księżyc? Jakoś nie mogę ogarnąć twojej wyobraźni. 
Z tymi fazami jak nie rozumiesz to może ten filmik pozwili Ci zrozumieć, prosty nawet dziecko go ogarnie:
https://www.youtube.com/watch?v=ixroBOCm8M8

Portret użytkownika mariuszek

Autor tematu chyba dużo pali

Autor tematu chyba dużo pali i to z pewnością nie papierosów. Fajna fantastyka, włącznie z tym że to jego własne zdjęcie. Zdjęcie zostało wykonane z tego co mi podpowiada program astronomiczny pomiędzy 16 a 20 stopniem szerokości georaficznej płn, no i jak sprawdziłem w google to jakimś dziwnym trafem odnajduje jako autora zdjęcia jakiegoś Chrisa a miejsce wykonania Hawaje. 
Mam nadzieję, że nikt tego tekstu pt "księżycologia" nie potraktuje poważnie bo by oznaczało to całkowite zidiocenie naszego społeczeństwa.

Strony

Skomentuj