Kategorie:
Ministerstwo Zdrowia w Nikaragui podjęło wysiłki aby pomóc urzędnikom w małej wsi, która doświadczyła przypadku opętania ponad 30 mieszkańców. Jak twierdzą sami poszkodowani i ich rodziny, zostali oni "opanowani przez diabła", który przybył do nich w postaci laleczki voodoo.
Bynajmniej nie jest to pierwszy raz, kiedy masowe opętanie wystąpiło w tym obszarze. W zasadzie, zdarza się to na tyle często, że ta osobliwa choroba zyskała własną nazwę czyli "Grisi siknis", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "choroba szaleńców". Problem wydaje się poważny, bo na ten temat wypowiedziała się również Rosario Murillo, rzecznik Wiceprezydenta Nikaragui. Zgodnie z jej wypowiedzią, pierwszy wybuch "Grisi siknis" został odnotowany w dniu 10 lutego we wspólnocie Raití w Alto Wangki. Niewielka liczba mieszkańców cierpiała na drgawki i halucynacje, a wielu z nich biegało, aż do omdlenia. Po wszystkim ludzie budzili się nie pamiętając zupełnie nic.
To zbiorowe szaleństwo, następnie przeniosło się do Santo Tomás de Umbra, gdzie wybuch tajemniczej choroby okazał się o wiele bardziej poważny. Odnotowano 27 przypadków urojeń i niczym nieuzasadnionych krzyków rdzennych mieszkańców. Dotknięte osoby, to Indianie z plemienia Miskito którzy wierzą, że Grisi siknis jest rezultatem działalności złego ducha. Osoby dotknięte wykazują oznaki nudności, niepokoju, zawrotów głowy, irracjonalnego gniewu oraz wizje duchów i demonów.
Jedna z ofiar opętania, niesiona do znachorki
Źródło: vivanicaragua13 YT
Ich zdaniem jest to przykład demonicznego opętania, które jak wirus przenosi się z osoby na osobę. Lokalna uzdrowicielka z Santo Tomás nazywana Marisella, podobno z powodzeniem leczyła opętanych korzystając z bliżej niezdefiniowanych maści leczniczych, którymi smarowała plecy ofiar. Twierdziła ona również, że główną przyczyną opętań jest laleczka voodoo z czarną wstążką i krzyżykiem narysowanym na jej twarzy odnalezione w okolicy wioski.
Domniemana przyczyna całej fali opętań
Źródło: vivanicaragua13 YT
Oczywiście, Ministerstwo Zdrowia wolałoby aby tego typu zjawiska były objęte kuratelą dyplomowanych lekarzy a nie lokalnych szamanów. Ich zdaniem winę za kolejny incydent z masową histerią (poprzednie miały miejsce w 2014, 2009 i 2003) ponoszą właśnie lokalni znachorzy, którzy przyczyniają się do rozprzestrzeniania historii o złych duchach, przez co ludzie odmawiają poddania się opiece lekarzy.
Mieszkańcy Santo Tomás de Umbra nie podzielają tego zdania, a ci którzy jeszcze nie są pod wpływem objawów Grisi siknis profilaktycznie spalili laleczkę voodoo. Jeśli objawy zanikną, szamani uzyskają kolejny dowód, na ich dobre intencje, a zarazem utrą nosa współczesnej medycynie. Nie można jednak wykluczać, że tajemnicza "choroba szaleńców" może być związana nie tyle paranormalnymi zjawiskami co raczej ordynarnym oszustwem, które wiele ludzi przypłaca swoim zdrowiem.
Komentarze
Skomentuj