Legendarni Si-Te-Cah. Kim byli rudzi giganci z jaskini Lovelock?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Pajutowie, indiańskie plemię zamieszkujące część Nevady, wciąz opowiada historię na temat rasy rudowłosych, białych olbrzymów, którzy prześladowali ich przodków. Te kolosalne stworzenia były opisywane jako „Si-Te-Kash”.

 

Pomimo swojej skromnej liczebności, Si-tek-Kash stanowili poważne zagrożenie dla ludu Pajutów. „Giganci” zostali przez nich opisani jako okrutne i nieprzyjazne stworzenia o skłonnościach do kanibalizmu. Indianie Pajutowie, opowiadają nawet o wielkiej bitwie, podczas której ich przodkowie, otoczyli olbrzymów i zmusili ich do wejścia do systemu tuneli. Następnie pokryli wejście do jaskiń listowiem i podpalili je płonącymi strzałami.

Współcześni historycy i antropolodzy, nie uważają tej historii za fikcję i alegoryczny mit, ale niektórzy twierdzą, że dowody archeologiczne sugerują coś innego. Pajuci twierdzą, że giganci zostali zepchnięci do jaskini zwanej Lovelock. O dziwo, na początku XX wieku archeolodzy odkryli w tej jaskini tysiące przedmiotów, co skłoniło ich do długich wykopalisk i spekulacji, że legenda o Pajutach, może kryć ziarnko prawdy.

 

Uważa się, że Si-Te-Cah istnieli naprawdę, jednak nie byli oni oprawcami a raczej ofiarami ekspansywnych Pajutów. „Si-Te-Cah” dosłownie oznacza „zjadacze tuli” a więc włóknistej rośliny wodnej która rosła na tamtym terenie. Zdaniem historyków, aby uniknąć nękania ze strony Pajutów, przedstawiciele tej grupy mieszkali na jeziorze na tratwach zbudowanych z tuli. Ich koniec w jaskini Lovelock, może być równie prawdziwy.

 

Jaskinia Lovelock w Nevadzie po raz pierwszy zwróciła uwagę archeologów w 1924 roku, trzynaście lat po tym, gdy zaczęto zbierać w niej guano nietoperzy. Wydobywanie tego ekologicznego nawozu, doprowadziło do odnalezienia starożytnych reliktów, pod wierzchnią warstwą guana. Odkrycie, zostało zgłoszone na Uniwersytecie Kalifornijskim i rozpoczęto wykopaliska.

 

Na miejscu, natrafiono na prawie 10 000 okazów archeologicznych, w tym narzędzia, kości, kosze i broń. Według raportu znaleziono tam również blisko 60 dużych mumii. Szczególnie ciekawym znaleziskiem, był kamień w kształcie pączka z 365 nacięciami wyrzeźbionymi na zewnątrz i 52 odpowiadającymi im otworami w środku, co według niektórych badaczy jest kalendarzem.

Analiza radiowęglowa podczas kolejnych wizyt ujawniła materiał roślinny datowany na 2030 r p.n.e, ludzką kość udową datowaną na 1450 r p.n.e, ludzką tkankę mięśniową datowaną na 1420 r p.n.e i plecionki datowane na 1218 r p.n.e. Na tej podstawie, archeolodzy wywnioskowali, że osadnictwo w jaskini Lovelock rozpoczęło się w 1500 roku p.n.e. Współcześni antropolodzy nazywają mieszkańców tej jaskini kulturą Lovelock, która przetrwała około 3000 lat.

 

Debata na temat prawdziwości twierdzeń dotyczących gigantycznych mieszkańców jaskini Lovelocka, trwa nieprzerwanie od tego czasu. Podczas pierwszych wykopalisk pojawiły się doniesienia o zmumifikowanych szczątkach dwóch rudowłosych olbrzymów - jedna z kobieta miała 1,9 ​​metra wzrostu, a druga ponad 2 metry. Jak na standardy tamtych czasów, faktycznie mogły być one odbierane jako olbrzymki.

 

Większość artefaktów znalezionych w jaskini Lovelock można znaleźć w lokalnych muzeach lub w muzeum na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Jednak tajemnicze kości i mumie są wciąż owiane mgłą tajemnicy. Sceptycy twierdzą, że chemiczne zabarwienie ziemi w której pochowano zwłoki, spowodowało że zmumifikowane szczątki miały rude włosy, a nie czarne, jak większość Indian w okolicy. Ponadto badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Nevada wykazało, że „giganci” mieli około 2 metrów wzrostu, a nie 2,5 metra jak wcześniej twierdzono. Eksponaty, nie są jednak udostępnione oglądającym.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że wielu z hiszpańskich konkwistadorów, pozostawiło po sobie historie Azteków, zgodnie z którymi ich ziemie były zamieszkiwane przez mężczyzn i kobiety, o wielkim wzroście. Zgodnie z aztecką mitologią, giganci Quinametzin zamieszkiwali Amerykę Południową podczas poprzedniej epoki zwanej przez nich erą Słonecznego Deszczu. Zgodnie z przekazami, wszyscy mieli wymrzeć po wielkiej wojnie jaka odbyła się w tym regionie. To właśnie ci giganci mieli stać za budową starożytnej twierdzy Teotihuacan, ale też Wielkiej Piramidy Cholula uważanej za największą w historii piramidę.

 

Pojawiają się oni również w podaniach Inków, którzy twierdzą, że wielki potop został zesłany przez boga Wirakoczę, twórcę inkaskiej cywilizacji, właśnie po to aby zniszczyć rasę gigantów i przy okazji pozbyć się mieszkańców okolic jeziora Titicaca. Pozostawił on przy życiu jedynie dwoje ludzi którzy ponownie rozprzestrzenili życie na Ziemi. W większości mezoamerykańskich wersji tej historii przewija się wątek w którym zajście wielkiej powodzi, miało za cel unicestwienie tajemniczej rasy gigantów.

 

W legendach Czoktawów rasa białych gigantów zamieszkiwała dzisiejszy stan Tennessee, a przodkowie tego plemienia Indian wdawali się z nimi w liczne walki po ich migracji na zachód. Zgodnie z opowieściami zapisanymi w książce Horatia Bardwella Cushmana rasa gigantów była nazywana Nahullo. Zgodnie z podaniami Nahullo mieli skłonności kanibalistyczne dlatego Czoktawowie starali się zabijać ich przy każdej nadarzającej się okazji.

Plemię Nowajów nie posiada zbyt wielu źródeł opowiadających o tych istotach jednakże zgodnie z książką badacza indiańskich plemion Dr.Donalda Yatesa w ich kulturze również funkcjonuje ta legenda. W ich przekazach mówi się o nich jako o królewskiej rasie białych gigantów, która zajmowała się rozwojem górnictwa i zdominowała niemalże cały zachód podbijając i niewoląc przy tym wszystkie okoliczne plemiona. Zgodnie z opowieściami Nowajów zostali oni "wygaszeni" lub w innym tłumaczeniu "wrócili spowrotem do nieba". W legendach ludu Mantów pojawiły się przedstawienia pierwotnego przyjścia tych istot na kontynent Amerykański:

"Przybyli na wybrzeże w łodziach zrobionych z trzciny, ale wielkich jak największe ze statków. Grupa mężczyzn tak wielkiej postury, że od ziemi do kolan ich wzrost był taki jak zwyczajnych ludzi. Ich kończyny były proporcjonalnie duże do ich zdeformowanego ciała, a ich włosy sięgały im aż do ramion."

Pozostaje pytanie czego to wszystko dowodzi? Każdy może sam to ocenić, ale patrząc na treść wszystkich tych podań, wyłania się układanka, która wskazuje nam na to, że w przeszłości Ameryki Południowej, mogło dojść do interakcji tubylców z jakimiś tajemniczymi istotami o jasnej karnacji skóry. Te enigmatyczne istoty, przewyższały rdzennych mieszkańców tych ziem pod każdym względem, a w niektórych przypadkach zdominowały ich i zniewoliły. Biorąc pod uwagę opowieści Pajutów i znaleziska z jaskini Lovelock, nie wykluczone że wielu Indian stawiało im aktywny opór. Jego pozostałością są mity i podania odnajdywane obecnie na całym kontynencie amerykańskim oraz w wielu innych miejscach świata.

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)
loading...

Skomentuj