Mężczyzna upadł z wysokości 4000 metrów i cudem przeżył

Kategorie: 

Źródło: facebook.com

Niesamowita historia przydarzyła się Chrisowi Köberleinowi (42 lata). Mieszkańcowi Kolonii udało się przeżyć skok z wysokości czterech kilometrów. Nie, ten Niemiec nie jest samobójcą - po prostu Chris nie miał sprawnego spadochronu.

 

Po wylądowaniu mężczyzna usłyszał, jak łamie mu się kręgosłup, a po chwili zobaczył nogę znajdującą się w nietypowej pozycji. Sam Chris skakał w swoim życiu ponad 600 razy z wysokości, więc kolejny skok miał być tylko formalnością.

 

Z mężczyzną skakali dwaj przyjaciele. Po wszystkim cała trójka miała udać się do sauny, ale z uwagi na zajście plany musiały zostać zmienione. Chris tłumaczy, że jego spadochron zawiódł…

 

Chris leciał z prędkością 120 km / h. Nad ziemią część spadochronu otworzyła się, ale wadliwie. Mężczyzna był w panice, zdając sobie sprawę, że za chwilę skończy się jego ziemski żywot.

Po „wylądowaniu" Chris pozostał przytomny, co już należy uznać za rzecz niebywałą. W wyniku zdarzenia Niemiec złamał kręgosłup i nogę, a mimo to po trzech miesiącach zdołał opuścić szpital i to na własnych nogach. Jak racjonalnie wytłumaczyć, to co się stało? Jak to możliwie, że Chris przeżył?  

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika RH+

Widać że nie masz zielonego

Widać że nie masz zielonego pojęcia o skokach i przepisach.

Czaszę główną może sobie składać każdy skoczek, ale większość jednak korzysta z ludzi z uprawnieniami do składania czaszy ratunkowej. Czaszę ratunkową składa jedna osoba z uprawnieniami, druga osoba sprawdza. każdy skoczek ma 2 czasze...

Portret użytkownika Stefan

Taki kawał był... Wyskoczył

Taki kawał był... Wyskoczył facet z samolotu i nie otworzył mu się spadochron. Pozostała mu tylko modlitwa i mówi, Boże za chwilę umrę, wiem że grzeszyłem przeciwko Tobie. Biłem żonę, piłem alkohol nie chodziłem do kościoła, tak bardzo chciałbym to wszystko zmienić gdybym dostał szansę. Będe dobrym ojcem i przykładnym chrześcijaninem, tylko daj mi przeżyć. Nagle wpada w gęste gałezie drzew i cudem wpada w jadący pod drzewem wóz z sianem. Maca się wstaje na ziemi otrzepuje się z siana po czym mówi. Kur..a w stresie człowiek same głupoty gada..

Skomentuj