Niezidentyfikowany drapieżnik zaatakował kobietę w USA!

Kategorie: 

Źródło: pixabay

Zgodnie z notatką prasową opublikowaną przez szeryfa amerykańskiego hrabstwa Beaufort, tamtejsze władze stanęły niedawno przed poważnym problemem. Okazuje się bowiem, że zgodnie ze zgłoszeniem z 15 lutego br. jedna z mieszkanek miasteczka Pantego została zaatakowana przez jakieś nieznane stworzenie.

Cała ta historia jest o tyle ciekawa, że zgodnie z testami DNA przeprowadzonymi przez organizację North Carolina Wildlife Resources Commision, drapieżnik który zaatakował 77 latkę nie jest żadnym ze zwierząt żyjących w tamtym obszarze. A zatem co doprowadziło do dalekoidących obrażeń u starszej kobiety?

Na obecną chwilę, śledczy nie kierują się jeszcze w stronę teorii o kryptydach a raczej rozpatrują czy materiał genetyczny nie należał do jakiegoś gatunku psa, który uciekł swoim właścicielom. Należy jednak nadmienić, że obrażenia odniesione przez kobietę są dość poważne, a sama poszkodowana nadal znajduje się w stanie krytycznym. Szeryf nie wdawał się w szczegóły odnośnie ran odniesionych przez emerytkę, dlatego trudno stwierdzić, czy mogły one zostać spowodowane przez zwykłego psa.

W tym miejscu warto odnieść się do innej historii, która miała niedawno miejsce w tamtej okolicy. Mianowicie, jeszcze 29 stycznia doszło do zaginięcia 3 letniego chłopca, Casey'a Hathaway'a który zaginął w lesie na dwa dni. Jak twierdzi sam chłopiec, przeżycie w leśnej głuszy zawdzięcza on "niedźwiedziowi" który dotrzymywał mu towarzystwa. Niemalże natychmiast wielu z mieszkańców stanu Północna Karolina przystąpiło do spekulacji odnośnie tożsamości tego rzekomego "niedźwiedzia", zakładając iż dziecko nieświadomie weszło w kontakt z Wielką Stopą.

Wielu ludzi zaczęło więc łączyć epizod małego Hathaway'a z tragedią Brendy Hamilton, a nawet suggerować że to samo stworzenie które uratowało chłopaka, niemal śmiertelnie raniło 77 letnią kobietę. Inne mało prawdopodobne teorie zakładają między innymi atak kojota, który mimo iż możliwy to byłby trzecim przypadkiem ataku tych zwierząt na ludzi w tamtym obszarze od ponad 30 lat. Niektórzy rozważają nawet, że mógł to być incydent z udziałem pumy wschodniej, która niegdyś zamieszkiwała tamtejsze lasy. Z tym że ostatnia obserwacja tego drapieżnika miała miejsce 80 lat temu, a sam gatunek jest uważany za wymarły.

Władze lokalne nie poddały się jeszcze w swoim śledztwie oraz nadal liczą na rozwiązanie tej zagadki. Dalsze testy DNA mogą ukazać więcej szczegółów kluczowych do pochwycenia tego drapieżnika i uniknięcia dalszych ofiar. A zatem, przynajmniej narazie nie pozostaje im nic innego jak czekać w nadziei na to że ten tajemniczy drapieżnik uczyni to samo.

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Kmieciu

"Strrraszlywe łobrażenia",

"Strrraszlywe łobrażenia", tylko kruca się nie zająkli jakie - wygryzło babci coś pół dupy czy jeszcze do tego pochlastało? Jak tylko pogryzło to kundel jakiś - kundle są we wszystkich kształtach i rozmiarach, nietrudno o "stworzenie jakiego żem jeszcze nie widziała". Jak uśliczniło pazurami to pewnie pumy wracają na stare tereny - przecież jako gatunek nie zostały wytępione, a widać ekopolityka robi swoje i populacja się odnowiła. Najlepiej szukać czynników nadprzyrodzonych tam gdzie jest wytłumaczenie "z tego świata"...

 

Skomentuj