Obserwacja UFO w okolicach Monachium

Kategorie: 

UFO nad Monachium

Do interesującej obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego doszło w dniu wczorajszym w okolicach Monachium w niemieckiej Bawarii.

 

Film przedstawia srebrny dyskoidalny pojazd poruszający się po niebie w dziennym świetle. Obserwacja jest na tyle udana, że wiele osób może uznać to za fałszerstwo.

Pozostaje jednak pytanie czy tego typu klasyfikacja każdego nagrania nie jest przesadną ostrożnością oraz jak poznać rzeczywiste nagranie UFO skoro wszystkie "za dobre" filmy wideo są automatycznie uznawane za CGI.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika gabriel

Chcialbym obalic wszystkie

Chcialbym obalic wszystkie komentarze typu fake, zrobione programem graficznym, dlaczego nie ma wiecej nagran itp problematyke. Mieszkam w Monachium od ponad 4 lat, zdarzylo mi sie widziec ten obiekt 2 razy, w czercu oraz wrzesniu 2012 roku. Srebrny obiekt, przypominajacy roztopiona goraca kulka srebra, przemieszczajaca sie ze stala predkoscia po niebie, bez jakiegokolwiek dzwieku. Potwierdzam! Material jest prawdziwy, nawet jesli wam sie wydaje inaczej. Gratuluje autorowi tego nagrania, ze udalo mu sie uchwycic ten moment na niebie, gdyz to dzieje sie tak szybko, czasem jak mgnienie oka. Wokol nas dzieje sie tyle rzeczy, ze wiekszosc uznajemy za normalne, nie ciekawe, a w takim momencie jak uchwycic nie zidentyfikowany obiekt czy zapobiec wypadkowi nie potrafi zaden z nas lub nieliczni przez przypadek. Jestem sam zszokowany faktem ze komus udalo sie to nagrac, ludzie na ogol nie wierza w nic juz. Sam bym do dzisiaj pisal negatywne posty, ale widzialem to na wlasne oczy. Dziekuje.

Portret użytkownika JRK

Witam,mam 2 filmiki bardzo

Witam,mam 2 filmiki bardzo krótkie,z 11 kwietnia tego roku,pracuje na budowie w Monachium,z dachu widziałem srebrny obiekt,poruszał się bardzo wolno,a zaraz potem się rozpłynął,kilka minut później krążył w tej okolicy cywilny samolot przez około godzinę

Portret użytkownika Homo sapiens

Trzeba jeszcze dodać tu w

Trzeba jeszcze dodać tu w ramach próby wyjaśnienia kim są załoganci ufo iż jeżeli są to istoty upadłe duchowo to trzeba by mieć się na baczności i jeżeli ktoś wierzy W Jezusa Chrystusa to powinien przed udaniem się na miejsce upadku pojazdu ufo, odmówić modlitwę w ramach prozby o ochronę bo kto ich tam wie co to za jedni...! i jakie moce sie kryją za tymi istotami ? albo kto ich wysłał tu do naszej rzeczywistości ! Zresztą nie naszej bo w Bibli pisze iż ten świat należy do Stwórcy !  Wszystko wyjaśnił Chuck Missler w swoim filmie " Powrót Nephilim" do obejrzenia na youtube ! Oczywiście ci co nie wierzą w świat Biblijny czyli PRAWDĘ obiawioną będą wstawiać mi minusy ale taka jest prawda ! Osobiście twierdzą iż świat Ziemi to jest miejsce gdzie jak mówił Chrystus Pan duchy przybywają skądś ale nie wiedzą z kąd i udają się dokądś nie wiedząc dokąd... Jeżeli nie wierzą w Chrystusa i jego posłannictwo to nie wiedzą dokąd ! Ale jest szansa na wybawienie bo Pan Jezus przysłał nam Ducha Świętego ! Pozdrawiam Wierzących !

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika zarejestrowany

info z npn-u "...no i npn

info z npn-u"...no i npn wreszcie przemówił. Taki post pojawił się na stronce npnu na fejsie. Nie wiem co o tym myśleć…Katastrofa UFO w Puszczy Kampinoskiej – NOWE DANE!W odpowiedzi na liczne pytania odnośnie tej sprawy publikujemy parę najnowszych informacji.Ciągle jesteśmy w trakcie zbierania informacji. Jak już Wiecie byliśmy na miejscu zdarzenia i mamy kontakt ze świadkami. Za wcześniej na publikowanie szczegółów, możemy jedynie dodać, że mamy tutaj do czynienia z autentycznym zdarzeniem, które wielu celowo chciało ośmieszyć poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zdjęć. Wg naszych ustaleń podjęta została zakrojona na olbrzymią skalę akcja dezinformacyjna, której celem jest zdyskredytowanie tej sprawy i ludzi, którzy się nią zajmują. W te działania wciągnięte zostały także osoby z polskiego „świata zjawisk niewyjaśnionych”, które – świadomie – lub nie również odegrały w tym wszystkim pewną rolę przyczyniając się pośrednio do zatajenia prawdy o tym wydarzeniu.Oczywiście, aby była jasność. Pisząc o tym, że zdarzenie jest autentyczne mamy na myśli, tylko i wyłącznie fakt katastrofy jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu latającego. Czy był to pojazd przedstawicieli obcej cywilizacji czy np. obiekt wojskowy? To już osobna kwestia…Wiemy, że dochodziło nawet do zastraszeń świadków. To wszystko, co na razie możemy ujawnić...." Ktoś powinien założyć tam bazę obserwacyjną, bo jeżeli ufo pojazd sięrozbił to będą ufonauci próbowali ukryć go w przesunięciu czasoprzestrzennym, o czymś takim mówił znany badacz sprawy Roswell S. Friedman-mogło to być zjawisko przyczynowości wsteczne,j o której ktoś tu pisał... Podobno występuje tam duża ilość samochodów jeep-ów tajniaków na terenie rozbicia się ufo pojazdu...Moze w Polsce będzie sensacja ufologiczna na miarę Roswell ?! 

Coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest tak bardzo prawdziwe, że nawet nie można pomyśleć, że tego nie ma. http://technologiamaszynowa.blogspot.co.uk/

Portret użytkownika Homo sapiens

Pytanie, które istoty się

Pytanie, które istoty się rozbiły ? Te od światła czy te od ciemności ? Te od światła to mają wyższą cywilizację więc i technologia jest na wyższym poziomie, a może istoty anielskie już nie posługują się techniką  ? "...Wspomnienie tamtego dnia dla Sławka i Tomka pozostaje żywe, choć mija od niego szesnaście lat. Byli wtedy studentami, razem z grupą duszpasterstwa akademickiego wyjechali do Krynicy Górskiej. Nowe przyjaźnie, sporo wspólnej modlitwy i zabawy, wyprawy w góry. Nawet zabawa sylwestrowa odbyła się niezwyczajnie, bo pierwszego stycznia - żeby nie zaburzać miejscowej tradycji pielgrzymki na Jaworzynę w ostatnią noc roku. Właśnie w ów Nowy Rok próbowali w kilka osób wejść na niezbyt odległą Lackową, ale spod samej góry musieli zawrócić, bo dziewczyny spasowały. - Miałem ambicję, by zdobyć ten szczyt, i postanowiłem to zrobić następnego dnia. Wieczorem mieliśmy wracać do Warszawy - wspomina Sławek. Wypuścili się na Lackową we dwóch z Tomkiem. Wychodzili rano, kiedy inni jeszcze odsypiali nocne tańce. Tomek w przelocie złapał kawałek tabliczki czekolady, który został po sylwestrze. Oprócz tego nie wzięli na drogę żadnego prowiantu. - To miała być wyprawa dla twardzieli. Trudno mi dziś uwierzyć w tamtą naszą brawurę - kręci głową Sławek - ale tak się czuliśmy: mocni, świat do nas należał. Nawet nie pomyśleliśmy, że wypadałoby się lepiej przygotować. Przez wciąż popadujący śnieg ruszyli na Tylicz i odbijając od szlaku przez górę Łan szli ku granicy, którą wiedzie zielony szlak na Lackową. Szli śmiejąc się, że lewą nogą wpadają w polskie zaspy, a prawą w słowackie. Ani razu nie widzieli żywego ducha, turyści i górale widać nadal świętowali w swoich domach. Byli tylko oni dwaj, góry, niebo i korony drzew pod ich stopami w śniegu, przez który przecierali drogę, często gęsto zapadając się po pas.      Lackową od tej strony jest zwodnicza. Podejście ma bardzo ostre. Nawet w przychylniejszej porze roku bywa, że trzeba się wspinać na czworaka, łapiąc się gęsto rosnących drzew. Wydaje się, że to już szczyt, gdy nagle znów wyrasta stroma ściana. Po kolejnej takiej niespodziance nieco upadli na duchu. Czyżby mieli nie dać rady? Akurat nastało południe, więc zatrzymali się, by odmówić Anioł Pański. Chwilę później okazało się, że docierają do szczytu. Schodząc ku Bielicznej, zjedli czekoladę. Czas zaczął teraz płynąć szybciej, natomiast oni zwolnili. Minęli jakby wymarłe Izby i dotarli na bitą drogę przez las w stronę Mochnaczki i Tylicza. Zapadał wczesny zmrok. - Czułem, jak słabnę. Wyraźnie stawaliśmy - opowiada Sławek. - Pomyślałem, że nie zdążymy na pociąg powrotny. Nie przyszło mi jednak do głowy, że możemy w ogóle nie dojść.      Wtedy na tej pustej, ciemnej drodze przez las, z dala od ludzkich siedzib po raz pierwszy tego dnia zobaczyli przed sobą czyjąś sylwetkę. Przyspieszyli kroku i wkrótce zrównali się z nieznajomym, który szedł w tym samym kierunku, co oni, ale się za nimi oglądał i zwolnił, jakby na nich czekał. Był to dziesięcio-, może dwunastoletni chłopiec. Niósł w ręku reklamówkę. Przywitał się i chętnie nawiązał rozmowę. - To było niezwykłe, ta jego ufność. W ogóle nie wyglądał na przestraszonego - zastanawia się Sławek. - Zapytaliśmy go, czy nie ma czegoś do jedzenia. Chłopiec rozchylił reklamówkę, zapachniało chlebem. W środku leżał świeżo upieczony, domowy bochen. Pałaszowali go, łamiąc na kawałki i popijając wodą z napotkanego źródła.      - Z każdym kęsem czułem, że odżywam - wspomina Sławek, a Tomek dorzuca: - Pomyślałem wtedy: chleb i woda, takie zwyczajne rzeczy, a ile dają radości. Tyle wystarczy do życia. Przed Mochnaczką rozstali się: chłopiec z resztką bochenka poszedł w prawo, oni w lewo. Z nowymi siłami pędzili teraz na wyścigi do Krynicy. Rozmawiając próbowali oswoić się z tym, co zaszło. I kiedy w niemal ostatniej chwili wpadli na dworzec, oczekujący ich z rosnącą rezygnacją przyjaciele usłyszeli jako wyjaśnienie: - Spotkaliśmy anioła!      Obaj panowie, dziś ojcowie rodzin przed czterdziestką, nadal twierdzą to samo. - To było dla mnie - mówi Tomek - pierwsze tak namacalne doświadczenie obecności Pana Boga, łaski w zwykłej, ale tak nam wtedy niezbędnej rzeczy. - Wszystkie okoliczności mówiły mi, że na naszej drodze pojawił się posłaniec Opatrzności - dodaje Sławek. - Czy nie tym są dla nas anioły? ..."

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Sanchez

Jak odróżnić fake od

Jak odróżnić fake od oryginału ? Bardzo prosto ... Piszecie, że dane UFO było obserwowane czasem przez dziesiątki/setki ludzi. A w sieci jest zawsze TYLKO jeden filmik z tego wydarzenia. Nie jest to dziwne ? Nie dwa, nie pięć, tylko jeden. Co najmniej zastanawiające, w czasach kiedy kazdy ma w telefonie aparat/kamerę i to czasem robiące zdjęcia bardzo dobrej jakości. Każde wielkie, udokumentowane wydarzenie, które w sieci jest tylko w jednym egzemplarzu (nie od różnych osób) należałoby wsadzić między bajki. Tak samo jak wypowiedzi ludzi, którzy widzieli cuda na kiju, ale akurat nikt nie jest w stanie powtwierdzić ich wersji. Sami oceńcie wiarygodność takiego człowieka.

Portret użytkownika devoratus

Czyli można śmiało

Czyli można śmiało powiedzieć, że atomy nie istnieją, bo z całej populacji 7 miliardów ludzi - widziało je zaledwie kilku/kilkunastu naukowców? W takim razie ich wiarygodność też jest zerowa, a jednak pozostałem 7 miliardów ślepo wierzy w istnienie owych mitycznych atomów...
 
Jak filmy sa do kitu - to fake, bo za słabe. Jak filmy sa dobre, to "fake" - bo za dobre, więc CGI.
Jak film jest 1 - to fake, bo tylko 1. Jakby było ich 10, to byłby fake "bo akurat 10 osób z aparatami się tam nie mogło znaleźć, musieli się umówić", więc fake...
 
Jak ktoś nie chce uwierzyć, to nie uwierzy, choćby sam poleciał takim statkiem.

Strony

Skomentuj