Odnaleziono dziwny prostokątny "krater" na Merkurym

Kategorie: 

Źródło: www.ufosightingsdaily.com

Witryna UFO Sightings Daily, poinformowała o intrygującym odkryciu na powierzchni Merkurego. Odkrycia dokonał Scott C Waring, który zajmuje się analizowaniem publicznych zdjęć najbliższego kosmosu w poszukiwaniu rozmaitych anomalii. Tym razem udało się odkryć coś, co wygląda jak wlot do wnętrza planety.

 

Wyraźnie widać, że ta struktura ma regularny kształt prostokąta. Na brzegach tego osobliwego krateru widać nierówności i nie wygląda to na zwykły czarny prostokąt, który to kształt NASA często wykorzystuje do zasłaniania pewnych rzeczy tłumacząc to potem utratami danych w transmisji. W tym przypadku nie ma mowy, aby tak to wyjaśnić. A skoro nie wiadomo, co to jest agencja "nabrała wody w usta".

 

Oryginalne zdjęcie, na którym zlokalizowano tą anomalię znajduje się oficjalnie w katalogu NASA.

http://photojournal.jpl.nasa.gov/jpegMod/PIA15614_modest.jpg

 

Pojawiły się sugestie, że ten prostokąt to wlot do jakiejś bazy wybudowanej przez starożytnych kosmitów. Merkury znajduje się najbliżej Słońca, dlatego wydaje się, że jest to bardzo zły pomysł, aby umieszczać tam jakąkolwiek bazę. Jednak, gdy weźmiemy pod uwagę ostatnie wydarzenia w obrębie wulkanu Popocatepetl, gdzie obiekt wleciał do krateru i wyleciał po 20 dniach, to można założyć, że istnieje technologia, która umożliwia utrzymywanie bazy nawet pod powierzchnią Merkurego.

 

Według danych NASA krater znajdujący się obok tej anomalii ma 42 kilometry średnicy. Biorąc pod uwagę taki punkt odniesienia można uznać, że "krater" ma około 5,4 kilometra średnicy.

 

Źródła:

http://www.ufosightingsdaily.com/

http://photojournal.jpl.nasa.gov/catalog/PIA15614

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Popiół z feniksa

W swoich rozważaniach nie

W swoich rozważaniach nie bierzecie pod uwagę jednego faktu.Merkury był kiedyś księżycem Wenus(Giloba)i został wytącony z jej orbity planetoidą.Pozostał po tym ślad na jego powierzchni w postaći krateru wiekszego od Polski na obrzeżu którego powstały od tego pasma gór.Na jego powierzchni pozostał też krzyż utworzony specjalnie z kraterów wykonananych wybuchami,który służył jako punkt celowania torem planetoidy.

Portret użytkownika BRUTAL

PISZĄ że z krateru po 20

PISZĄ że z krateru po 20 dniach wyleciał obiekt to znaczy ze ciepełko ufoludki lubią to tak jak nasze kloszardy w wezłach ciepłowniczych to trzeba tam straż miejską wysłac żeby ich pouczyli ,noi kilka fotoradarów postawić bo ponoć brawura tam też nie wąska

Portret użytkownika Endor

Całun Turyński to dowód i

Całun Turyński to dowód i autentyk !
 
Przez około siedemdziesiąt lat naukowcy analizowali Całun tylko na podstawie fotografii, gdyż kardynałowie Turynu odmawiali udostępnienia relikwii do badań.
W 1977 r. odbył się w Stanach Zjednoczonych pierwszy kongres organizacji The Shroud of Turin Research Project (STURP) - Projekt Badawczy Całun Turyński. Wzięli w nim udział m.in. John Jackson i Eric Jumper. fizycy z NASA, którzy - wykorzystując metody stosowane do obróbki fotografii Księżyca - przygotowali trójwymiarowy model postaci z Całunu. Członkowie STURP
chcieli   też   przeprowadzić  dokładne   badania samego płótna.
Szansa nadarzyła się w 1978 r., gdy z okazji czterechsetlecia przeniesienia Całunu do Turynu płótno miało być wystawione na widok publiczny. STURP otrzymał od władz kościelnych zgodę na badania i we wrześniu blisko czterdziestu uczonych, wyposażonych w aparaturę pożyczoną od NASA, przez pięć dni analizowało płótno. Używano promieni ultrafioletowych, podczerwonych i rentgenowskich, zebrano próbki włókien i materiałów roślinnych, wykonano ponad sześć tyś. zdjęć. Analiza materiałów trwała około trzech lat, a rezultaty tych prac do dziś uznawane są za najistotniejsze w syndologii.
 Badania, dotyczące np. właściwości tkaniny, zebranych z płótna pyłków roślin czy śladów monet na powiekach postaci wskazują, że Całun nie może być średniowiecznym fałszerstwem.
W 1989 r. w Paryżu odbyło się Międzynarodowe Sympozjum poświęcone Całunowi, na którym postanowiono kontynuować badania. Powstało Międzynarodowe Centrum Studiów nad Całunem Turyńskim (CELT), które przez ostatnie piętnaście lat wywarło duży wpływ na syndoiogię. Przykładowo, to na prośbę CELT płótnem zajęli się fizycy obrazu z Instytutu Optyki w Orsay we Francji. Zainteresowali się tajemniczymi pasami dookoła twarzy postaci z Całunu i biegnącymi wzdłuż nich napisami. Dzięki metodzie komputerowego przetwarzania obrazów, pozwalającej na eliminację wszelkich zniekształceń tkaniny, byli w stanie odczytać te niewyraźne znaki.
Na początku lat dziewięćdziesiątych kardynał Turynu Giovanni Saladrini powołał komisję, która miała się zająć konserwacją płótna. Przygotowania trwały około dziesięciu lat, wreszcie w 2002 r. Całun na miesiąc znalazł się w rękach naukowców. Przede wszystkim odpruto holenderskie płótno, które przez pięćset lat pokrywało tył Całunu. Syndolodzy po raz pierwszy mogli obejrzeć drugą stronę tkaniny i zebrać z niej próbki. Cały przód i tył płótna został bardzo dokładnie sfotografowany, obejrzany pod mikroskopem i zeskanowany. Później Całun podszyto na nowo.
Materiały zebrane w trakcie konserwacji są wciąż analizowane. Na ich podstawie odkryto m.in. delikatne odbicie twarzy i dłoni po drugiej stronie płótna. Jest to zaskakujące, gdyż wizerunek postaci utworzony jest wyłącznie na powierzchni włókien, odbicie nie mogło więc „przesiąknąć" przez tkaninę.
 
Na Całunie są również fragmenty napisów, ułożone głównie wzdłuż wspomnianych pasów. Nie wiadomo kto, kiedy i w jakim celu je tam umieścił. Nie jest pewne nawet, czy naniesiono je na Całun ,gdy jeszcze było w nim ciało, czy już później. Najprawdopodobniej pojawiały się w różnym czasie. Nie ma pewności co do ich znaczenia, gdyż litery są niewyraźne. Mimo wszystko, podejmowane są próby ich odczytania.
Po lewej stronie twarzy dostrzeżono napis przypominający starogreckie słowo PEZw, oznaczające „czynić, spełnić ofiarę" lub „zaświadczam". Po prawej stronie znajduje się ciąg znaków, tworzących napis INNECE. Odczytuje się go przeważnie jako
 
fragment łacińskiej formuły IN NECEM /B/S - „Pójdziesz na śmierć". Obok widać znaki: NAZAPHNOI lub NAZARENUS, czyli „Nazarejczyk". Są też inne symbole, mogące określać tożsamość zmarłego: napis HEOY pod brodą, co może być fragmentem słowa Yheoi, czyli „Jezus", i znajdujące się nad głową litery /C, uważane za skrót imienia Jezus Chrystus.
To nie wszystkie napisy, jakie znaleziono, są one jednak najistotniejsze dla badań. Wśród pozostałych warto wspomnieć fragmenty wezwania Sanctissime lesu Miserere Nostri („Najświętszy Jezu, zmiłuj się nad nami"), znajdujące się nad prawym kolanem postaci. Jego powstanie tłumaczy się następująco: napis najprawdopodobniej przesiąkł z pergaminowej kartki, przytkniętej na jakiś czas do Całunu po to, by poświęcić ją przez kontakt z relikwią.
 
Na powierzchni Całunu przez wieki osadzały się mikroskopijne pyłki roślin. Są one bardzo trwałe, można je zidentyfikować nawet po setkach lat. W 1973 r. szwajcarski kryminolog Max Frei przeprowadził badania i na ich podstawie rozpoznał pyłki pięćdziesięciu ośmiu roślin. Siedemnaście z nich występuje we Włoszech i Francji, trzy czwarte  w Palestynie: trzynaście spotyka się wyłącznie na pustyni Negew i w rejonie Morza Martwego, kolejne trzy tylko w okolicach Jerozolimy, np. Gundelia tournefortii. Na Całunie jest tak dużo jej pyłku, że można przypuszczać, że spadł na tkaninę prosto z kwitnącej rośliny. Część pyłków jest charakterystyczna dla roślin ze wschodnich obszarów dzisiejszej Turcji, m.in. z Konstantynopola. Znaleziono też pyłki pochodzące z Północnej Afryki i Sahary. Wyniki analizy pyłkowej wspierają przypuszczenia o wędrówce Całunu przez okolice Morza Śródziemnego.
Dla mnie osobiście badania te świadczą że w tym całunie przebywało ciało Jezusa Chrystusa i to bezsprzecznie . Fałszerstwo nie wchodzi w rachubę bo nie jest możliwe . Dowody są jednoznaczne , monety z tego czasu , ziemia z Jerozolimy, pyłki roślin z okolic Jerozolimy , sposób ukrzyżowania , przebity bok , ślady po cierniowej koronie , przebity bok rzymską włócznią , ślady męki opisanej w Ewangelii . Po prostu to jest dowód i prawda .
http://www.jezusmesjasz.republika.pl/a7.htm

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika baca

Wygrałeś Endor,

Wygrałeś Endor, wygrałeś!!!
Myślałem że Homo Sapiensa nie da się pobić w konkursach na logiczne myślenie ale Tobie się udało!
i to z jaką łatwością!!!
ze skruchą i niekłamanym podziwem Ci się przyznam że nikomu ten czarny prostokąt nie skojarzył się z całunem turyńskim.
tylko Tobie
no i te opanowanie, ta nonszalancja kiedy "sypnąłeś " prosto w oczy wszystkim niedowiarkom całe garście "dowodów"
moja makówka i innych ludzi niemal się przegrzewały usiłując rozgryźć ten problem a ty proszę bardzo: udzieliłeś poprawnej odpowiedzi no i zachowałeś tak chłodny umysł że:
KUZWA TERMOMETR ZAMARZA
 
 

Strony

Skomentuj