Osobliwa Ryba znaleziona na wybrzeżu Atlantyku

Kategorie: 

własne

Poniedziałkowy a może przed przedponiedziałkowy przypływ wyrzucił z Atlantyku bardzo interesującą rybkę na jedną z plaż francuskiej wysepki Oleron. Egzemplarz na pierwszy rzut oka wygląda na zwyczajną, oceaniczną piranię, (o ile istnieją zwyczajne oceaniczne piranie), jednakże uważne oględziny na miejscu oraz późniejsze badania na obszarze Internetu ujawniły, że jest w tym przypadku parę cech, które dają do myślenia i nie zgadzają się z aktualnym stanem wiedzy.

 

Pierwsza ważna sprawa – rybka posiada bardzo interesujące ząbki ale niestety nie ma w nich żadnego podobieństwa do piranii – piranie mają ząbki podobne do rekinich – takie ciach, ciach - ostre i bardzo trójkątne a tutaj jak widać mamy perfekcyjny uśmiech kombinerek - czyli mega wypasiony komplecik złożony wyłącznie z samych, szczurzych siekaczy. Brrr.

Druga ważna sprawa – dla naukowca takiego jak ja, który rutynowo kąpie się bez metalowego pasa cnoty ząbki podwodnych szczurów nie są straszne, no może trochę i są, ale tak bez przesady. Naprawdę straszny jest natomiast ten kolec jadowy, który rybka posiada przymocowany do grzbietu. Ten kolec sprawia, że człowiek zanurzony w wodzie odczuwa pewien dyskomfort mając świadomość, że coś z takim kolcem pląsać może sobie tuż koło niego i tylko czyhać aby wbić mu ten kolec w nogę albo du*ę. Z tym kolcem rybka wygląda po prostu strasznie – czy ja wiem… prehistorycznie.

 

Trzecia ważna sprawa – to oczywiście skóra tej rybki. Jeśli zrobicie sobie klik a potem zbliżenie zauważycie rzecz niezwykle interesującą – otóż to co jest na tej skórze to nie są rybie łuski tylko… pancerz, kubek w kubek taki jak u krokodyli.

Jako bardzo poważny i odpowiedzialny badacz nie powiadomiłem oczywiście miejscowych tubylców o pancernych prehistorycznych piraniach żerujących w biały dzień na plaży, aby nie zasiać przypadkowo paniki. Gdybym tak zrobił wybuchłyby zamieszki i oprócz stratowanych spanikowanych uchodźców tłok na moście prowadzącym na wyspę nieuchronnie odciąłby mnie na dłuższy okres czasu od McDonalda, do którego jeżdżę na ląd aby się dorwać do Internetu.

 

Innymi słowy zachowałem się profesjonalnie i o istnieniu pancernej piranii powiadomiłem jedynie w celach sondażowych grube niemieckie małżeństwo, które się rozłożyło nieopodal ze swoim, wyglądającym jak pole do mini golfa mega kocykiem. Nic zresztą nie mogę na to poradzić że jako bacolog mam wrodzoną, naturalną smykałkę do niestannego prowadzenia na Niemcach badań. W Europie Niemców jest jak karaluchów więc nie ma z ich brakiem nigdy problemu.

 

Mojego skarba ukryłem zatem pod ręcznikiem starym dobrym kelnerskim sposobem, po czym przechodząc obok mrocznego legowiska Niemców zręcznie jak kieszonkowiec, płynnym niewidocznym dla oka ruchem ulokowałem rybkę w torbie z Martkaufa - robiącej im za torbę plażową, no i rozłożyłem się nieopodal w oczekiwaniu na reakcję – czyli zderzenie dwóch kultur – schyłkowej kultury późnogermańskiej z kulturą epoki kredy.

 

Heh, jak Niemka sięgnęła do swojej torbieli po jakieś wiadro z kremem, namacała oczywiście kolec jadowy mojego bacoprehistoriculusa. Zrobiła mężowi scenę, a potem zrobiła generalnie jakąś niemiecką wrzawę skojarzoną przez tubylczych surferów z ich wrodzonym germańskim awanturnictwem no i na zakończenie ze wstrętem wyrzuciła precz moją śmieszną rybkę.

 

No to ją sobie znowu wziąłem.

I tak sobie idąc dalej z rybką dokonałem dalszych odkryć i ustaleń:

Czwarta ważna sprawa – wszystko co ocean wyrzuca na ląd jest natychmiast konsumowane przez czyhających tylko na to padlinożerców i surferów. Wszystko z wyjątkiem tej oto rybki! Ona jak widać nie została nawet przez muchy skonsumowana, co już jest samo w sobie głęboko zastanawiające, bo muchy nie gardzą nawet tymi galaretowatymi przeźroczystymi parzącymi dziwadłami wielkimi jak koło zapasowe, ale nawet przez ptaki, które wszystko trawią.

 

Po każdym przypływie cała plaża jest pokryta rozdziobanymi żyjątkami - milionem małży brutalnie wypatroszonych ze swych skorupek no i skonsumowanych, rybimi resztkami ogryzionymi po ostatnią ość, a nawet kawałkami tęgich bądź co bądź oceanicznych krabów, które w ferworze dziobania oczywiście również są potem przygnębiająco porozrzucane w maleńkich fragmentach po calusieńkiej plaży. Tej rybki jednakże podkreślam nic na tej Ziemi nie odważyło się dotknąć – dziwne prawda? Nikt jej nie tknął oprócz twardziela bacy. Ta dziwna rybka nie została więc zjedzona ale uwaga:

 

Piąta ważna sprawa – ona w niemal 30 – stopniowym upale (co jest zdumiewające) sobie wspaniale zmumifikowała! Jak to w ogóle było możliwe? Jako badacz jestem w szoku! Przecież nic nie psuje się tak szybko jak rybka w upale, nieprawdaż? Nawet Niemców trzeba jakimś smalcem balsamować a ta rybka się sama zmumifikowała!

 

Kolejne badania ujawniły kolejne interesujące fakty. Jako naukowiec stwierdziłem ponad wszelką wątpliwość, że bacoprehistoriculus w dotyku nie różni się od maniakalnie wysuszonej szynki parmeńskiej – tej ze świńską kością udową, którą od biedy da się grać w tenisa. Jedyna ale dość zasadnicza różnica jest tylko w wielkości – otóż moja rybka nie dałaby rady na kortach Wimbledonu ale – mając rozmiary przepisowej rakietki olimpijskiej, aż za dobrze spełniła by pokładane nadzieje w turnieju ping ponga. Ma idealny kształt dla pingpongisty i muszę powiedzieć, że idealnie leży we wprawnej dłoni – świetnie nadaje się zarówno do serwisów, ścinek jak i podkręcania. Ta krokodyla skóra podkręca nawet plażowe kamyki!

A więc pozostają na koniec jedynie pytania dla innych poważnych naukowców i badaczy:

Co to jest za rybka, do licha?

Nie wie ktoś?

Może ktoś coś słyszał? A może ktoś zna kogoś, kto coś słyszał lub coś o tym kuriozalnym stworze wie?

Bo bacologia niestety ale bezradnie rozkłada ręce i przysięga na matkę jedyną, że na bank nie jest to fejk albo jakaś fotoszopka. To jest prawdziwa, oryginalna i autentyczna mumia… bacoprehistoriculusa?

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika El Koto

Ryby pływają w szczynach

Ryby pływają w szczynach innych ryb. Czy ktoś ma może inną poważną teorię na temat % zawartości szczyny rybiej w wodzie. W jakim momencie szczyna przestaje być szczyną a staje się np rzeką z której czerpiesz wodę do czajnika ? 

Portret użytkownika pulsar

Quote: ...późniejsze badania

[quote]...późniejsze badania na obszarze Internetu ujawniły, że jest w tym przypadku parę cech, które dają do myślenia i nie zgadzają się z aktualnym stanem wiedzy.[/quote]

No to ładnie umiesz posługiwać się w serfowaniu po internecie,....  odstaw piwa, bo najwyraźniej już Ci szkodzą na pamięć i intelekt, a Twój aktualny stan wiedzy, jest taaaaaleko za zwykłym internautą.

Ciekawe jaki napisałbyś art jak byś zobaczył to:
 

Portret użytkownika baca

czyli że ni cholery nie masz

czyli że ni cholery nie masz pojęcia jaka to ryba tylko tak sobie pulsujesz ze złości że baca ma 7-miesieczne wakacje, prawda?
to boli - doskonale wiem o tym - a twój ból sprawia mi dodatkowo dużą radość Smile
a w piwie jest cenna witamina pulsarku i dlatego nie zamierzam go odstawiać - jak już wymieniamy tak sobie dobre rady to może ty lepiej odstaw sektę świadków jehowy bo się robisz z tygodnia na tydzień coraz bardziej ponury i taki zawistny jakiś... co niby mają znaczyć twoje fotki?
że potrafisz znaleźć w necie ryby z zębami?
łaaaał! ale ci sie powodzi... masz internet i to z obrazkami Smile

Strony

Skomentuj