Pieska Sprawa

Kategorie: 

Źródło: Internet

Pies, czyli tak zwany „najlepszy przyjaciel człowieka” jest zagadką większą niż jakakolwiek inna tajemnica. To ogromny, niezgłębiony sekret. Ba, pieska sprawa jest największą z tajemnic, bo najstarszą, jaka nęka ludzkość.

 

 

 

I chociaż może to zabrzmi absurdalnie ale na bardzo proste pytanie: „Co to jest pies?”.... dosłownie nikt na całej kuli ziemskiej nie zna odpowiedzi. A skoro nie wiadomo czym jest pies, no to jak może być wiadomo czy jest on przyjacielem?

 

No jak?

Oczywiście nie wiadomo tego – wiadomo tylko, że autora tego „najlepszego przyjaciela człowieka” bardzo mocno pogięło zanim je wymyślił. Według mnie najlepszym przyjacielem człowieka wcale nie jest pies tylko bacologia. No tak przynajmniej wynika z niezliczonych objawień i nieprzebranych wręcz dowodów naukowych dostarczonych potrzebującym przez moją skromną ekscelencję.

 

Na temat psa natomiast są tylko debilne frazesy i jeszcze debilniejsze pseudo mądrości, z rodzaju już wspomnianego „najlepszego przyjaciela”, które weszły na dobre do powszechnego obiegu. Innym takim durnym dogmatem znanym doskonale wszystkim, jest na przykład „pies ogrodnika – który sam nie zje a drugiemu nie da” – jest to oczywiście idiotyzm, bo pies słynie właśnie z tego że… sam zeżre a drugiemu nie da. Pies jest przecież do licha jedynym do tego stopnia głupim stworzeniem, że mając pożywienie – będzie je żarł do chwili aż zdechnie z przejedzenia. Durny psiur ma zawsze pustą michę, bo pochłania wszystko produkując z wartościowego pożywienia wyłącznie gówno. Ile mu nie nasypać tyle przerobi. No taka jest prawda i nie ma się co dąsać, kiedy widzimy jak nasz pupil tuż po ukończeniu pełnej michy zaczyna wpierd**** gówna innych zwierząt – ale właśnie aż do takiego stopnia jest on pazerny na wszystko. Jeśli ma żarcie no to będzie żerował do chwili aż zdechnie no i nie ma sposobu na tej planecie, aby go tego oduczyć. Ba, gówna innych psów to dla niego jak Chanel nr 5 i viagra w jednym i w związku z tym nawet jak go przemocą karcherem do czysta wyczyścić to i tak się pójdzie w nich wytarzać a potem otrząśnie się z nich jak do domu powróci spowijając wszystko w niewyobrażalnym smrodzie.

 

To tyle spostrzeżeń naukowych ale w ferworze obserwacji tej hałaśliwej, czworonożnej, parszywej, samobieżnej fabryki gówna nie zapominajmy o najważniejszej zagadce ludzkości: co to jest pies?

Brak jest na nią odpowiedzi i to jest smutna prawda. Tak smutna jak psie gówienko namakające na deszczu przy krawężniku, leżące tam tygodniami w chłodzie i głodzie, kompletnie zwietrzałe i pozbawione już nadziei, że jakiś pies je zwęszy a potem zje i czekające tylko desperacko aż ktoś w końcu w nie wdepnie.

Dobrej odpowiedzi rzecz jasna brakuje, bo bełkotu pseudo naukowego nigdy dosyć.

A pytanie jest.

Co to jest pies?

Na przestrzeni dziejów i pradziejów nieprzeliczone rzesze niezmordowanych pianotwórców: biologów, antropologów, archeologów oraz he he kynologów dostarczają z zapałem opętanych szaleńców milionów „odpowiedzi” no ale cóż… wszystkie one co do jednej są błędne. Miliony i miliardy książek i prac „naukowych” napisano tylko na ten temat no i nadal brak jest prostej odpowiedzi na proste pytanie.

Co to jest pies?

Prawda jest bolesna i brutalna – nikt nie wie co to jest pies.

Nikt nie wie skąd on się wziął, jak powstał, a już najmniej wiadomo dlaczego cholerka jest on niby „najlepszym przyjacielem człowieka”?

Ostatnio za problem psa zabrali się wreszcie genetycy i…?

I zamiast coś nam tu wyjaśnić pieska sprawa jeszcze bardziej się zagmatwała, bo o ile wcześniej można było się posługiwać myśleniem zdroworozsądkowym i wyciągać wnioski na podstawie obserwacji i wysnuwać domysły poprzez szukanie podobieństw, czyli dochodzić do przekonań na przykład, że psy powstały poprzez udomowienie czysto dzikich psowatych typu psy dingo, kojoty, szakale, hieny lub dajmy na to wilki, no to po badaniach genetycznych – szlag te zdroworozsądkowe teoryjki trafił. Odeszły do lamusa wszystkie jednocześnie, bo się okazuje, że wszystkie bez wyjątku psy, nawet dingo i kojoty pochodzą wyłącznie od wilka. Mało tego – wbrew wcześniejszym teoryjkom, że wyodrębnienie gatunku psa nastąpiło kilka tysięcy lat temu, co do bólu wręcz lansowali zwolennicy jeszcze innej teoryjki Darwina – szukając tu rozpaczliwie dowodu na tę swoją śmieszną żydomasońską ewolucję – okazuje się, że pies jako pies powstał na podstawie materiału genetycznego pochodzącego od wilka jakieś 150 tysięcy lat temu, czyli wniosek jest taki… że został „udomowiony” przez człowieka i to zanim jeszcze istniał człowiek.

Hmm… ten pakiet bredni można uzupełnić jeszcze - bezcenną z punktu widzenia badaczy obłędu zabawną teoryjką – tą, że to wilk udomowił człowieka, kiedy wilczyca znalazła i wykarmiła jakiegoś Romka i Atomka :-).

Po badaniach genetycznych wyszła zatem mega paranoja, która do reszty pogrążyła światek pseudonauki, który tak mocno na punkcie głupiego psa już zdurniał, że dla dobra sprawy oficjalnie już go nie porusza.

Na temat psa wśród największych światowych naukowych „autorytetów” panuje zdrowa cisza Smile

Nadęte mordy w końcu się zamknęły.

Wśród propagandy natomiast czyli największych światowych kłamców typu podręczniki lub wikipedie przeróżne, nadal jednak panuje beztroski, paranukowy bełkot oszołomów. Że pies to od szakala, że od kojota, że od wilka, że udomowiono go parę tysięcy lat temu no i tym podobne.

Jedna mundra encyklopedia podważa kolejną mundrą encyklopedię, a jedno mundre źródło obala poprzednie. Paranoja i totalny brak zgodności. Parada oszołomów trwa w najlepsze.

Kiedy genetyka rozstrzygnęła przy okazji, że drogi wilka i szakala na dobre rozeszły się ponad milion lat temu – już nie ma przynajmniej zmasowanego bełkotu, że pies jest zmutowanym szakalem, albo psem dingo, bo szakal to też jest jak cała reszta psowatych tylko zmutowanym wilkiem.

Tu i tam jednak się takie chore rzeczy jako naukę lansuje jeszcze ale to jak już wiemy są to tylko brednie i dlatego część co „światlejszych” naukowców i hodowców już pogodziła się z „linią wilka” ale nadal bez cienia rozumu powtarza kolejny idiotyzm, że pies jest… udomowionym wilkiem.

Możecie się sami zapytać jednego, drugiego, czwartego, milionowego hodowcy psów, skąd się wziął pies i właśnie to wam odpowie.

Jeśli zapytacie go podchwytliwie: a niby jak odbyło się owo udomowienie, że powstał nowy gatunek, opowie wam na pewno mętną historyjkę w stylu „stuletni piernik naucza o życiu” – czyli będzie bredził, że dawno, dawno, pradawno temu, kiedy człowiek był myśliwym, wędrownym zbieraczem no to tak sobie wędrował aż zawędrował do lasu i tam zatłukł wilczycę. Potem zabrał albo znalazł w gnieździe malutkie słodkie wilczki no i je przygarnął bo mu się serduszko wzruszyło a wilczki mu się mocno spodobały ponadto. Potem nasz wędrowny zbieracz je wykarmił własną piersią i wychował jak swoje szczenięta no i w ten oto sposób nastąpiło udomowienie wilka.

Ładna historyjka?

Pewnie że ładna – prawie tak samo urocza jak ta, w której podejrzany Jezus Ch. został postawiony w stan oskarżenia za sam zamiar udomowienia żydów.

A skoro historyjka była ładna – szeroko pojęta odpustowa gawiedź – ta sama, która wszelką dostępną wiedzę zasysa tylko i wyłącznie od gadatliwego kolesia z ambony który nosi sukienkę, a ten z kolei wyssał ją wcześniej spod sukni swojego biskupa - ta gawiedź uwierzyła w tę mega wyssaną historyjkę o wrażliwym myśliwym, który udomowił osierocone wilczki i to wiedząc doskonale, że podejrzanego Jezusa Ch. skazano prawomocnym wyrokiem za podobne herezje.

Bacologia nie łyka jednak takich historyjek no bo wie doskonale jak się zakończyły znacznie nam bliższe czasowo wszelkie próby udomowienia żydów. Wiemy to, prawda? Po co tu więc pytać o jakieś starożytne wilki? No po co?

Przecież znamy odpowiedź: na świecie istnieją setki, tysiące, miliony… hodowców psów, nieprawdaż?

Prawdaż.

No to dlaczego żadnemu, ani jednemu z nich, powtarzam - ani jednemu hodowcy – NIGDY – nie udało się wziąć wilków i… wyhodować z nich psów?

No dlaczego?

Czyżby HODOWCY psów, mieli jakiś niezrozumiały problem z WYHODOWANIEM psa?

Hę?

To proste pytanie – takie na poziomie dziecka – no i jego moc jest tak olbrzymia, że powoduje he he natychmiastowy atak serca u „hodowców” jeśli tylko nie zawahać się i je zadać.

Magiczna formuła wywołująca zawał brzmi następująco: „Weź mi tu koleś nie pier*** farmazonów o wilczkach, Romkach i Atomkach tylko weź no sobie wilczka i… wyhoduj pieska.”

Innymi słowy historyjkę o wyhodowanych i udomowionych wilczkach można tylko o kant dupy rozbić – to są znowu tylko brednie ani razu nie potwierdzone doświadczalnie! Nigdy! To w związku z tym nie jest nawet jakaś „teoria” tylko co najwyżej niepotwierdzona hipoteza.

Pytanie: „co to jest pies?” jest nadal aktualne.

Wiadomo tylko dzięki genetyce, że pies jest zmutowanym wilkiem, ale zamiast coś tu wyjaśnić sprawa jeszcze bardziej się gmatwa, bo nie wiadomo niby jak doszło do tej mutacji, która nawet teoretycznie nie jest możliwa.

Bo, aby powstał drogą mutacji kolejny gatunek i mógł wywołać u Darwina orgazm, musiałyby  sobie dwa egzemplarze zmutować jednocześnie! Samiec i samica oczywiście no bo wilki nie potrafią się zbiedronić a potem jeszcze rozmnażać. No i w związku z tym prawdopodobieństwo, że na całej kuli ziemskiej jednocześnie zaszły dwie identyczne mutacje, heh… w tym samym czasie a nie dajmy na to pięć lat w tę lub tamtą, czyli że oba zmutowane egzemplarze spotkały się och na całej kuli ziemskiej… no że i miały one potomstwo, które zapoczątkowało nowy gatunek – takie prawdopodobieństwo po prostu nie istnieje. Dużo bardziej prawdopodobne jest to, że dwa meteoryty z kosmosu nadlecą i uderzą w to samo miejsce na Ziemi… jednocześnie Smile

Takie rzeczy się po prostu nie zdarzają, to chyba oczywiste a więc leży i to na łopatkach niedorobiona teoryjka o zmutowanych wilkach. A musiałyby w ten właśnie sposób zrobić orgazm u Darwina tysiące razy te nasze mutujące radośnie wilki. Raz w przypadku psa dingo, dwa w przypadku szakala, trzy w przypadku kojota… i tak dalej aż do miliarda w przypadku… psa „domowego”. I TO JEST WŁAŚNIE NIEMOŻLIWE!

Jeszcze żaden „hodowca” nie wyhodował nigdy psa z wilka – pamiętamy im to i to chyba będzie koronny dowód, prawda?

Jedyną sensowną odpowiedzią jest zatem ta, którą przynosi ludzkości bacologia. To ta, że ktoś bardzo wredny, kiedyś, bardzo dawno temu (150 tysięcy lat przed naszą erą) dokonał celowej mutacji genetycznej pewnej populacji wilków po to, aby stworzyć nowy gatunek. I tylko ta odpowiedź tłumaczy precyzyjnie – co to jest pies. Pies to jest mutant stworzony sztucznie. To taka starożytna beta-czupakabra. Produkt hmm… bardzo daleki od doskonałości – inaczej mówiąc kompleksowo nieudany.

Chce ktoś dowód, że i w tym przypadku jest nieomylna moja ekscelencja?

Proszę bardzo – przyjrzyjmy się bliżej słynnemu na cały świat „najlepszemu przyjacielowi człowieka”, ok?

Przyjrzeliśmy się? No to co ten „przyjaciel” robi? No co takiego? Pójdzie za nas do roboty? Zaliczy zakupy? Egzamin? Posprząta za nas psie gówienka, hę? A może chociaż przypilnuje porządku?

Od tego przecież są przyjaciele – tak czy nie?

On nie umie sprzątać? Nie umie pracować? No to co on potrafi? Szczekać? Pięknie. Srać? Bardzo ładnie. Coś jeszcze ma z supermocy?

No to dlaczego jest niby „najlepszym przyjacielem”?

Ja wiem, wiem, znam jakieś wiejskie legendy, że niby jakiś pies z alkoholem sam nie wypił tylko uratował kogoś spod lawiny żeby przemarznięty biedak także mógł się nachlać, że niby jakiś pies z alkomatem wyciągnął kogoś spod gruzów albo wraku samochodu… no znam te wszystkie opowieści ale chodzi o to, że to tylko… wiejskie legendy, ok? Opowieści dla debili, bo w prawdziwym życiu – takim realnym – nie znam ani jednej osoby uratowanej przez psa.

Wręcz przeciwnie znam mnóstwo przypadków kiedy to człowiek uratował psa: z pożaru, z płynącej kry, z powodzi, z tornada, z mrozu, spod kół, itp. itd. To człowiek jest więc najlepszym przyjacielem… psa. Głupi człowiek oczywiście, bo mądry nie będzie nonsensu jakim jest osobiste narażanie się dla jakiegoś psa robił nigdy.

Znam również niezliczoną ilość przypadków, że to pies lub psy zagryzły człowieka – nierzadko „swojego” heh… właściciela! Ba, o ile się nie mylę, no to psy właśnie dzierżą światowy rekord, jeśli chodzi o zabitych przez zwierzęta… ludzi. Piranie się do psów nie umywają, (nawet pancerne piranie jakie odkryłem niedawno :-), rekiny, węże, hipopotamy, jadowite węże pająki i nosorożce ŁĄCZNIE nie zabijają tyle ludzi ile… psy właśnie.

Dlaczego więc namolnie lansuje się te chore opowieści dla upośledzonych z „najlepszym przyjacielem człowieka” na czele?

Oto jest pytanie?

Bo moja opinia jest taka, że ktoś generalnie bardzo nieprzychylny ludziom stworzył wilki a potem kiedy nie wypaliło i ludzie wytłukli je niemal doszczętnie, sztucznie stworzył z ich niedobitków psy, po to aby mieć ludzkość pod kontrolą.

Wilki jako stworzenia terytorialne miały nam uniemożliwić po prostu cywilizację, czyli tryb osiadły i wymusić na prymitywnych ludziach tryb koczowniczy, przepędzając nas ze „swojego” terytorium to tu to tam szczerząc zęby, co sprawić miało że ludzie będą po wsze czasy prymitywnymi tułaczami. Dowodem na to jest ten oczywisty fakt że ani żydzi, ani Cyganie, ani inne plemiona koczownicze, nigdy jeszcze nie stworzyli nawet śladu kultury lub cywilizacji. I taka była po prostu rola wilków.

Ten plan jednak oczywiście nie wypalił bo ludzkość… wytłukła kulturalnie wilki, przeszła na tryb osiadły no i stała się cywilizowana.

I dlatego z ich niedobitków stworzono psa jakieś 150 tysięcy lat temu. Pies ma od tamtej pory infiltrować ludzkość „od wewnątrz” i udawać „najlepszego przyjaciela” co jest absurdalne jeśli ktoś naprawdę otworzy oczy.

Nie może być inaczej, bo tak jak kiedyś wilki tak teraz psy mają niefajny zwyczaj wyć do Księżyca, czyli składać raporty i donosy, a to na Księżycu właśnie znajduje się baza wrogich ludzkości konstruktorów psów i wilków.

Złe siły tam siedzą od bardzo dawna stąd te próby zniewolenia ludzkości no ale ta heca z Księżycem to zupełnie inna opowieść – dopracuję ją kiedyś w tekście o obcych…

Tę opowieść można podsumować logicznym i niepodważalny wnioskiem, że nadszedł czas najwyższy wejść na jeszcze wyższy poziom ludzkiej kultury i kulturalnie… zlikwidować w końcu pieski. Wszystkie. Co do jednego. Znikną wówczas z ludzkich oczu nie tylko góry gówna ale też szpiedzy i mordercy ludzkości. Żadne inne zwierzę nie zabija tylu ludzi co pies właśnie – warto to zapamiętać.

To koty są najlepszym i najmilszym przyjacielem człowieka i nigdy nie uda się tej oczywistej prawdy obalić. Ponadto kota nigdy nie uda się przerobić w maszynkę do zabijania ludzi a psa z łatwością.

Jeśli jakimś „miłośnikom psiurów” naiwnie się teraz wydaje że „w pełni kontrolują” swojego pupila no to mają rację – są naiwniakami Smile

W rzeczywistości, bowiem to psiur kontroluje swoich naiwnych „właścicieli” ot chociażby jak w przypadku spacerków, bo niestety ale gołe fakty są takie, że to „właściciel” idzie na spacerek kiedy piesek się musi wysrać, a nie odwrotnie. Gdyby był takim „wielkim przyjacielem” jak głoszą wiejskie legendy no to by się sam chodził odesrać zamiast ciągnąć ze sobą widownię. No ale ciąga ze sobą i ta naiwna widownia chodzi i widowisko podziwia.

- Jak tam piesek panie sąsiedzie?

- A bardzo dobrze, mój już się wysrał. A u pańskiego był stolec?

- Oczywiście, że był i to jaki ładny. Proszę powąchać…

- No no, rzeczywiście. Chyba będę musiał kupić więcej wiader karmy dla mojego aby i on robił taki błyszczący i dorodny…

I tak co wieczór, i tak co rano. Na wpół ogłupiali i niewyspani debile zamieniają się w zombie, czyli „spacerujących” koczowników podziwiających całymi dniami srające psy i wysrane przez nie góry gówna.

To wszystko jest oczywiście po to aby zniszczyć ludzką cywilizację – przebiegły plan mutantów polega tutaj na tym, aby cieszącego się dorobkiem cywilizacyjnym człowieka za wszelką cenę ogłupić „przyjaźnią największego przyjaciela” no i oderwać od trybu osiadłego (który przecież daje rozwój) i poprzez formę spacerku znowu go przerobić w koczownika, który się cofnie w rozwoju do poziomu prymitywu. I to działa – bo proszę zauważyć że „miłośnikami psów” są przecież w znakomitej większości miernoty i wszelkiej maści życiowi nieudacznicy – te wszystkie przysłowiowe ciecie i sprzątaczki, które „mając” psa WRESZCIE mogą sobie „porządzić”. Regułą żelazną jest tutaj niezbity fakt, że ci nieudacznicy z samego dna – te wszystkie bezdomne i beznadziejne przypadki żuli wszelkiego rodzaju OBOWIĄZKOWO mają „najlepszego przyjaciela”. Mają, mają, a skoro mają no to ten już im zapewnia i to na całego… żywot koczownika i pozbawia już raz na zawsze jakiejkolwiek szansy na tryb osiadły i odrobinę kultury, no tak czy nie tak? Każdy menel posiada kundla i już przynajmniej wiadomo dlaczego.

Natura nie toleruje mutantów. Pies musi zatem odejść – to tylko nieudany eksperyment genetyczny – nic więcej. Widłami, kijami, wnykami i zderzakami – cywilizowana ludzkość pokona z łatwością narzędzia tyranów z Księżyca. Pies jest z gruntu zły – stworzony do bycia takim - a więc żaden skowyt tutaj nie pomoże. Pomóc tu może już jedynie hycel Smile

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika KOles

Początkowo moja reakcja na

Początkowo moja reakcja na ten artykuł była taka: 
ale stwierdziłem ok czytam do końca tak jak uprzejmość nakazuje. Muszę przyznać że baca made my day :D! Pomijając zdania ociekające pychą i samouwielbieniem, pseudoironią itp to cieszę się, że takie coś jak baca żyje i potrafi pisać Biggrin dzięki jego pokręconej logice musiałem kilka razy przerwać czytanie tego wywodu z powodu tarzania się ze śmiechu po podłodze Biggrin baco pisz więcej by móc częściej rozśmieszać ludzi! Mogę podać nawet kilka potencjalnych tematów gdyż je pominąłeś w tym tekscie np: dlaczego Piepszony Inteligentny Element Szpiegowski( aka P.I.E.S.) mający infiltrować naszą drogą społeczność atakuje inne P.I.E.S.'y, które podobno są jego towarzyszami w tej tip-top-ściśle_tajnej/top_secret mission! No i dlaczego P.I.E.S., który mnie posiada infiltruje mnie, ale innych ludzi zbliżających się do terytorium zamieszkującym przez P.I.E.S.'a zamiast też ich infiltrować jest wobec nich agresywny. Bardzo nurtujące tematy nieprawdaż? Smile

Portret użytkownika Chemdog

ze tez admin zgodzil sie na

ze tez admin zgodzil sie na udstepnienie tak zenujacego artykulu na tej stronie... Baca nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie masz pojecia, skoro nigdy nie miales psa to skad mozesz wiedziec cokolwiek o jego zachowaniach?  Osobiscie posiadam psa z ras agresywnych oraz kota persa i musze przyznac ze jesli kot bylby postury psa to juz dawno by mnie nie bylo na tym swiecie wiec niewiem skad wyciagasz takie durne teorie. Zawsze lubilem czytac twoje publikacje bo mialy inteligentny przekaz ale ten artykul to jakies dno.

Portret użytkownika baca

poczucie bezpieczeństwa to

poczucie bezpieczeństwa to podstawa - zwłaszcza jeśli się urodziłeś mając lęki przed kotami - mam nadzieję że czujesz się bezpiecznie również kiedy pies cię na spacerek wyprowadza...
ps. nie wypada pisać, że masz psa obronnego kiedy to on posiada ciebie, a poza tym to ty go w komentarzach bronisz...
 

Portret użytkownika Chemdog

mylisz sie, nie wyprowadza

mylisz sie, nie wyprowadza mnie.. to ja ustalam godziny gdy chce z nim wyjsc, a jesli zakomunikuje mi ze chce zalatwic potrzebe pukajac lapa w drzwi to otwieram mu poprostu balkon i leci (mam to szczescie ze mieszkam w domku). Jesli bym mial lek jak sugerujesz przed kotami to bym go poprostu nie kupil, nie raz rozmawialem z posiadaczami kotow i dowiedzalem sie (niestety po kupnie tego trefnego egzemplarza) ze koty w duzej czesci osobnikow nie sa takie przyjemne i mile jak to sie powszechnie uwaza. Moglbym ci przytoczyc wiele sytuacji negatywnych tego kota jak np. szczanie na ubrania innym domownikom, podrapana twarz czy darcie ryja caly dzien (mnie ten kot sie akurat boi bo nieraz dostal w leb(nie za darmo) lub czasem profilaktycznie na utrwalenie) a co do psa to wszyscy z tego forum by uciekali przed nim jakby go zobaczyli (wygladem straszy) lecz wychowany jest tak ze nikomu krzywdy nie zrobi a ostatnio nawet sam uciekal przed pekinczykiem Smile poza tym skoro juz przytoczyles sugestie na temat zagryzania ludzi przez psy to radze ci obejrzec czasem program zaklinacz psow (wiem sporo jest tu robione pod publiczke) ale ten typ jednak spora wiedze ma i nieraz z agresywnego psa robil potulnego baranka oraz twierdzil ze 99% agresji u psow wywoluja ludzie wiec masz kolejny przyklad ze agresja to w wiekszosci przypadkow jest kwestia wychowania. A psa bronie bo wiem ze jakby mi cos grozilo to on mnie takze obroni, ogolnie jest mily i raczej strachliwy ale rozmawiajac z treserka ta uswiadomila mnie ze tu w gre wchodzi instynkt i pies nie kalkuluje w takich sytuacjach czy ma szanse tylko dziala. I rowniez przypomnie ci jak wiekszosc na tym forum przestan z tym samouwielbieniem bo nigdy nie znajdziesz sobie kobiety, nie mowiac juz o psie Smile

Portret użytkownika baca

i znowu nie widzisz że jesteś

i znowu nie widzisz że jesteś psim (totalnie nieświadomym) niewolnikiem Smile
to nie jest tak, że ty otwierasz balkon a piesek leci się odesrac tylko on ci kiwa najpierw łapką a to ty, który tylko czekasz na jego sygnał... lecisz otwierać mu balkon żeby on mógł polecieć się wysrać - to on więc wszystkie twoje ruchy programuje od samego początku aż do końca - czyli kiedy jest już stolec pokiwa ci łapką a ty... lecisz go wpuscić do domu, prawda?
a jak ci koty szczają do ubrań to znak że cię... olewają...
spróbuj się z tym pogodzić i wmów sobie że szczają ci kiedy kiwniesz na nie łapką... tak będzie dla ciebie zdecydowanie bezpieczniej i kto wie może pewnego dnia to nie ty psa obronnego obronisz ale on ciebie przed kotami

Portret użytkownika Chemdog

Baca i znowu odwracasz kota

Baca i znowu odwracasz kota ogonem Wink tak jak napisal Dag, Ty musisz takze posprzatac kuwete wiec nie wiem w czym masz problem? Jakbym trzymal psa na dworze to nie musalbym po nim sprzatac. Moge na podstawie jednego osobnika czyli mojego psa obalic wiekszosc tych Twoich teorii z artykulu ale nie ma sensu bo ten artykul nie jest tego wart. Czytaj uwaznie to co napisalem bo nie mi szcza tylko innym domownikom, ja bym go chetnie wywalil na zbity pysk bo zadnego z niego pozytku, nawet sie poglaskac nie da, ale widocznie taki egzemplarz, wiadomo ze psy tez sie takie zdarzaja. Moim zdaniem wogole to jest durna dyskusja bo to tak jakbysmy sie sprzeczali czy wolimy kawe czy herbate a wiadomo ile psow i ile kotow na swiecie tyle roznych charakterow. Nastepny twoj artkul mam nadzieje ze bedzie sie czytalo z checia i zaciekawieniem a wiec czekamy na podniesienie poprzeczki bo tym razem ja ostro zanizyles. Pozdrawiam

Portret użytkownika Dag

Tylko nie mów że twój kot sra

Tylko nie mów że twój kot sra do sedesu albo sam otwiera sobie drzwi?  Musisz!! sprzątać po nim kuwete która śmierdzi niemiłosiernie, a jak nie to ci nasra do kapci, albo na twój różowy dywanik, a jak ci koty szczają do ubrań to znak że cię... olewają...więc niewolniku kotów nic innego ci nie pozostaje albo smród albo sprzątanie,ale koty to samoluby lubią frajerów

Strony

Skomentuj