Podłużny obiekt znowu wleciał do krateru wulkanu Popocatepetl

Kategorie: 

Źródło: YouTube

Kilka dni temu informowaliśmy o kolejnym już przypadku obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających w okolicy meksykańskiego wulkanu Popocatepetl. Okazuje się, że znowu doszło do takiego zdarzenia.

 

Ostatnie wydarzenie dotyczyło obiektu, który w pewnym momencie zaczął obniżać lot i skrył się w okolicy krateru słynnego el Popo. To nie był pierwszy tego typu przypadek, bo wcześniej już obserwowano obiekty tego typu wlatujące i co ciekawsze wylatujące z krateru.

 

Nie ma na ziemi znanej nam technologii umożliwiającej zanurzenie się w magmie, poza tym pojawia się pytanie, po co robić coś takiego. Obserwacje rejestrowane kamerami internetowymi śledzącymi dosyć ostatnio aktywnego Popocatepetla są jednak rzeczywistością i o przypadkach tych mówią nawet lokalne media.

Najnowsza obserwacja niezidentyfikowanych obiektów operujących w okolicy krateru tego wulkanu została dokonana 9 grudnia 2013. Tym razem nie jest to typowe NOL, tylko wydłużony o cylindrycznym kształcie. Wlatuje on do krateru ustawiony prostopadle i znika we wnętrzu wulkanu.

 

Poprzedni przypadek, gdy tego typu obiekt wleciał do el Popo miał miejsce prawie dokładnie rok temu. Co jest szczególnie zdumiewające, po dwóch tygodniach ten niezwykły obiekt wyleciał z wulkanu. Do dzisiaj nikt nie potrafi tego wytłumaczyć. Pojawia się pytanie, czy tym razem będzie podobnie?

 

 

 

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika przybysz

Poniższy wywiad z Credo Mutwą

Poniższy wywiad z Credo Mutwą przeprowadzony został przez Ricka Martina z magazynu „Spectrum” w 1999 roku.Wysoki afrykakański szaman Credo Mutwa twierdzi, iż uprowadzony został przez istoty, które jego lud zwie Mantindane. Co ciekawe przypominają one wyglądem i zachowaniem znanych mieszkańcom Zachodu Szaraków. Twierdzi, iż istoty te nękają Afrykanów, służąc Chitauli - ludziom-jaszczurom, których ludzie czcili jako bogów. Według niego zbliża się moment konfrontacji z nimi. Mutwa mówi też o wielu innych sprawach - nieznanej historii, tajemniczych kompleksach, hybrydach i abdukcjach…KIM JEST CREDO MUTWA?Wśród różnic dzielących ludzi mentalność i postrzeganie świata wydaje się być jedną z największych barier. To nie tylko bariera mentalności pokoleń, znana wszystkim, ale także próg, przez jaki musimy przejść starając się zrozumieć przedstawicieli innych, często skrajnie odmiennych i znacznie starszych kultur. Bariera ta powoduje, iż w Zachód z pewnym uprzedzeniem postrzega kulturę i dorobek wielu ludów, w tym Afryki.Wiele jest historycznych przyczyn, z których tak się stało. Jedną z nich było zapewne szerzenie się chrześcijaństwa, które wykreowało wizerunek Afryki jako lądu koczowniczych wymagających nawrócenia siłą analfabetów. Tymczasem wszyscy, którym obcy jest ten tok myślenia wiedzą doskonale, że jest zupełnie inaczej, zaś ludom niesłusznie postrzeganym jako „dzikie”, w przeszłości udało się zbudować trwałe cywilizacje o bogatym dorobku kulturalnym oraz wiedzy o naturze, która dla wielu Afrykanów jest czymś zgoła innym, niż dla przedstawiciela kultury zachodniej.Drugą kwestią jest tu wiedza, nie tylko ta odnosząca się do sztuki przetrwania i przyrody, ale także wiedza zapomniana – przekazywana z pokolenia na pokolenie, której głównymi szafarzami jest plemienna starszyzna i szamani. Białemu człowiekowi wyda się to zapewne obce i prymitywne, jednak niektóre ludy wciąż posiadają coś, co określić możemy jako „zapomniana wiedza” (zapomniana przez białego człowieka), często przez zachodnich badaczy szufladkowana w ramach folkloru.Pochodzący z Republiki Południowej Afryki sangoma (szaman lub uzdrowiciel) i wysoki sanusi (jasnowidz i znawca tradycji) Vusamazulu Credo Mutwa jest tego typowym przykładem człowieka, który posiadł taką wiedzę i jako jeden z niewielu, podzielił się ją z innymi. Credo uważany jest przez wielu za najbardziej znanego afrykańskiego uzdrowiciela XX wieku. Jest on także liderem duchowym sanusich i sangomów w Południowej Afryce, jak również pisarzem i artystą.Mutwa przyszedł na świat w roku 1921 roku w południowoafrykańskim Natalu. Jego przydomek Vasamazulu nadany mu został w czasie inicjacji na sangomę i oznacza „ten, który budzi Zulusów”. Imię Credo nadane zostało mu przez ojca – chrześcijanina, który odwrócił się jednak od syna, kiedy ten postanowił zostać szamanem. Dlaczego jednak jego twierdzenia czynią go innym od reszty sangomów?Pierwszym i najważniejszym powodem jest to, że Mutwa otwarcie przyznał się do uprowadzenia przez istoty, które w folklorze Zulusów nazywają się Mantindane. Jednak co więcej, przypominają zdumiewająco swym wyglądem wielkogłowych Szaraków – którzy zadomowili się na dobre w umysłach mieszkańców Zachodu. Istoty te według słów Mutwy oskarża się o częste uprowadzenia ludzi i poddawanie ich pewnym zabiegom, często traumatycznym i bolesnym, czego on sam doświadczył w 1959 roku w górach Zimbabwe.Wśród pierwszych zachodnich badaczy zjawiska UFO, którzy dotarli do Credo Mutwy, znajdował się John E. Mack.- Credo zdawał się być dostojną, wręcz majestatyczną postacią wraz ze swymi kolorowymi szatami i ciężkimi ozdobami sangomy, które jak się wydawało ściągały go na ziemię – wyjaśnia Mack w książce pt. „Passport to Kosmos”.Po nim rozmawiali z nim australijski ufolog Bill Chalker, kontrowersyjny zwolennik teorii spiskowych David Icke (który nazwał Mutwę „geniuszem”) a także znany pisarz poruszający tematy nieznanej historii Ziemi, Zecharia Sitchin. Wszystkich z nich zainteresowały nie tylko wspomnienia Credo odnoszące się do abdukcji przez Mantindane, ale i jego twierdzenia mówiące o tym, co najprościej określić można jako „obca ingerencja”.Dla Credo Mutwy, który w swym życiu zwiedził nie tylko całą Afrykę, ale i wiele państw świata i który zapoznał się z wiedzą i tradycją innych szamanów, zdumiewające wydały się analogie między znanymi mu z Afryki opowieściami i tym, co opowiedzieli mu azjatyccy lub aborygeńscy szamani. Mutwa, rozdarty jak sam mówi między dwa światy - „uwięziony z jednej strony przez myśl zachodnią, w tym religię chrześcijańską oraz myśl afrykańską” dziś łatwo akceptuje te zjawiska i rzeczy, które dla innych wydadzą się tylko rzeczą z pogranicza przesądu, wierzeń i zacofania. Dla niego Ziemia to nie planeta ludzi – przynajmniej nie w całości. Dzielimy ją bowiem z istotami (zupełnie materialnymi) które wpływając w znaczny sposób na bieg ludzkiej historii, zdają się być owym ukrytym czynnikiem stojącym za wieloma wydarzeniami. Nie chodzi tu tylko o wymienionych już Mantindane, które są częścią tej wielkiej całości, lecz ich zwierzchników – istoty znane przez wiele afrykańskich plemion, zaś przez Zulusów określane jako Chitauli.Mutwa twierdzi, iż starożytne afrykańskie legendy, znane na całym kontynencie, opowiadają o ich przybyciu z gwiazd na spokojną Ziemię, na której żyjącym w harmonii ludziom zaszczepione i przekazane zostało to, wskutek czego dziś cierpią jej mieszkańcy. Przypominający gady Chitauli, którzy przedstawili się jako bogowie obiecali, iż w pewnym momencie w przyszłości powrócą na Ziemię, która stanie się ich domem. Chitauli, którzy w przeszłości niszczyli niepokorne ziemskie cywilizacje to niewidoczny czynnik kierujący historią i rozwojem ludzkości, swe cele osiągający przy pomocy Mantindane, które są „częścią Ziemi” i nie powinno się ich uważać za obcych.- My i mantindane jesteśmy jedną i tą samą głupią rasą – stwierdził raz Mutwa. Nie są nam obcy. Pewien jestem, że to nasi przyszli potomkowie.Przyglądając się różnym typom tych istot stwierdzić można, że Mantindane są najważniejszą dla Afrykanów rasą, która jednocześnie budzi u nich wielki strach. Samo słowo „mantindane” tłumaczy się jako „krzywdzący”. Credo opisał je Mackowi jako szkodliwe i „pasożytnicze” istoty, obok których istnieje jeszcze kilkanaście innych typów. Mutwa twierdzi, iż ludzkość nigdy nie osiągnie prawdziwego postępu, dopóki istoty te – „pasożyty potrzebujące bardziej nas, niż my ich”, postrzegane będą jako nadludzie – niepokonani bogowie.ABDUKCJA CREDO MUTWYŚwiat przedstawiany przez Mutwę to miejsce, gdzie przenika się to, co niewidzialne, z tym co materialne. Takie widzenie świata obce jest już białemu człowiekowi, który swe niegdysiejsze wierzenia zastąpił zinstytucjonalizowaną religią, która w znacznie większym stopniu pozwala na manipulowanie masami i utrzymanie porządku. Jednak dla wielu Afrykanów (i nie tylko), świat ukryty i ten, jaki my nazywamy materialnym, stanowią swego rodzaju jedność.Postrzeganie świata to jedna sprawa. Przyznać trzeba, że twierdzenia Mutwy nie dla wszystkich okażą się łatwe to zaakceptowania a nawał przekazanych przez niego informacji dotyczących sfer takich jak nieznana historia ludzkości, obce istoty, podziemne bazy, hybrydy, abdukcje i implanty daje wrażenie opowieści (zbyt) fantastycznej. Mimo to, jednoznaczne zaklasyfikowanie jego poglądów jako prawdy lub fałszu, jest z jednej strony zbyt ryzykowne, a z drugiej niesprawiedliwe.Jest tak, bowiem z punktu widzenia ufologicznego, opowieść Mutwy dotycząca jego uprowadzenia przez obce istoty (przypominająca nieco przypadek Villas-Boasa, który miał miejsce 2 lata wcześniej), zawiera wiele interesujących szczegółów znanych nam z przypadków europejskich i amerykańskich. Jeśli to prawda, iż Mutwa nie miał żadnej styczności z literaturą ufologiczną i fantastyczną i swe teorie bazuje jedynie na szamańskiej i tradycyjnej wiedzy, jego spojrzenie na zjawisko UFO i uprowadzeń przez istoty pozaziemskie wydaje się niezwykle ciekawe, oryginalne, trafne i pokrywające się z wieloma relacjami osób uprowadzonych. Wiele z rzeczy, o których wspomina zuluski szaman, dotyczących m.in. sposobów przeprowadzania, celu i skutków abdukcji, wydają się pasować do szczegółów opowieści innych osób, które tego doświadczyły.Mówienie o istotach pozaziemskich, według Mutwy, to również pewna nieścisłość, bowiem uważa on, że są one takimi samymi mieszkańcami Ziemi, jak i my, będąc ponadto istotami w pełni materialnymi.LOS AFRYKICredo Mutwa daje także wyraźnie znać o wielkich problemach Afryki i obawach związanych z przetrwaniem jej najstarszych ludów i zachowaniem wiedzy, której jest strażnikiem, a także wielu innych zjawiskach, często luźno związanych z jego opowieściami o Chitauli. Każdy czytelnik gotowy zapoznać się z tym, o czym mówi i co zawarte zostało w poniższym wywiadzie, po przeanalizowaniu zawartych tam twierdzeń, powinien zadać sobie wiele pytań, a wśród nich: „Czy naprawdę dobrze odczytujemy sens tego, co mówi?” Zdaje się, że Mutwa, ze swą wiedzą i twierdzeniami, doskonale (choć nie wiadomo czy celowo) wpasował się w sensacyjny nurt lansowany przez Davida Icke – postaci (dyplomatycznie rzecz ujmując) wielce „kontrowersyjnej”. Sam Mutwa wyraźnie prosi wszystkich powątpiewających, w tym naukowców, aby sami próbowali przyjrzeć się bliżej i zbadać to, o czym mówi.Gdyby powiązać ze sobą niektóre z tych faktów, jawi nam się przed oczyma wielka teoria konspiracyjna mówiąca o rasie ludzkiej przygotowującej Ziemię do zasiedlenia przez inne istoty (przypominające wyglądem te, które spotkał Jim Sparks) - doglądaną przez nie i kontrolowaną kolonię, w pewnym sensie będącą nawet ich tworem. Historie i legendy, a także mitologie wielu ludów świata rzeczywiście wydają się zawierać wiele podobieństw i zdumiewających analogii. Czy istnieją jednak podstawy, aby tak twierdzić?Twierdzeniom Mutwy trudno odmówić oryginalności a czasem i racji. Mimo wszystko, sam czytelnik musi odpowiedzieć sobie na wiele piętrzących się pytań, jakie powstaną w czasie lektury tego materiału.

Portret użytkownika Homo sapiens

Zapytano kiedyś Izaaka Lurię,

Zapytano kiedyś Izaaka Lurię, XVI-wiecznego mistyka żydowskiego, dlaczego nigdy nie spisał swoich nauk. „Jest to niemożliwe – odparł Luria – ponieważ wszystko jest wzajemnie powiązane”.
Do identycznego wniosku prowadzą odkrycia mechaniki kwantowej: wszechświat stanowi niepodzielną, dynamiczną całość, przy czym całość ta jest w jakiś sposób obecna w każdej cząsteczce. Aby wszystko było jasne: także cząsteczki są wzajemnie powiązane. Na przykład nie da się elektronu nakryć pudełkiem, bo zawsze będzie on jednocześnie obecny „gdzie indziej”.
Ta nowa wizja wszechświata, trudna do zaakceptowania dla kogoś wychowanego na paradygmacie kartezjańsko-newtonowskim, jak się okazuje, nie stanowi dla ezoteryków niczego nowego. „Co jest w górze, jest takie jak to, co w dole; co jest w dole, jest takie jak to, co w górze” – pisał w III wieku naszej ery anonimowy autor Szmaragdowej Tablicy.
Na gruncie fizyki, do podobnych wniosków doszedł nieżyjący już prof. David Bohm. Bohm, naszym zdaniem najwybitniejszy fizyk teoretyczny ostatnich czasów założył, że pod powierzchnią postrzeganej przez nas rzeczywistości musi istnieć tzw. „porządek ukryty”. Porządek jawny, to świat przedmiotów, przestrzeni i czasu, opisywany z pomocą praw fizyki klasycznej. Z tym porządkiem jesteśmy mocno związani poprzez nasze zmysły. Porządek niejawny mieści się pod powierzchnią znanego nam świata. Jest on wielopoziomowy i zawiera źródło i podstawę jedności materii i świadomości.
Bohm uznał, że w Big Bangu – Wielkim Wybuchu, od którego rozpoczęło się wszystko, był zakodowany nieskończony potencjał różnych możliwości. Nam jednak ujawnia się wyłącznie ten obraz wszechświata, który postrzegamy naszymi zmysłami. Czy poza polem ich percepcji rozwija się rozmaitość innych potencjalnych wariantów – tego nie wiemy. W każdym razie, jeśli u zarania istniała jedna tylko, „zwinięta”, niepodzielna Całość – taki model rzeczywistości tłumaczy związek wszystkiego z wszystkim. Hipoteza „ukrytego porządku” Bohma rozprawia się przy okazji z „kwantowym ruchem chaotycznym”, który swego czasu spędzał sen z powiek Schroedingerowi. Subatomowy anarchizm jest pozorny – uspokaja David Bohm – klucz do zrozumienia istoty i sensu „kwantowych podrygów” pozostaje ukryty pod powierzchnią naszej rzeczywistości, w porządku niejawnym.
Nas, zajmujących się zagadnieniem cudów, w teorii Bohma będzie interesowała jedna, konkretna rzecz: czy jest w niej miejsce dla Boga?
W rozmowie z Renee Weber Bohm nie chce przystać na stwierdzenie, że porządek super-ukryty to eufemistyczne określenie Boga. Jednocześnie jednak mówi o super-inteligencji, która nie jest obojętna, lecz dobroczynna i współczująca. Według Bohma błędem byłoby ją personifikować, ale można założyć, że taka forma inteligencji zorganizowała wszechświat.
 
http://www.independent.co.uk/life-style/gadgets-and-tech/physicists-discover-clearest-evidence-yet-that-the-universe-is-a-hologram-9000748.html
 
http://popotopie.blogspot.co.uk/2013/10/zapomniany-swiat-starozytnej-psychologii.html
zdjęcie w technologii LiDAR, zakazana archeologia Ziemi przedpotopowej:

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika maxi172

Macie akwarium w domu ?. Ja

Macie akwarium w domu ?. Ja tak, codziennie włączam im światło i karmie jak tylko wstanę, co jakiś czas podmieniam wodę i zmieniam aranżacje, ingeruje w ich świat, są wtedy oszołomione i ogłupiałe, nie wiedzą gdzie się ukryć, nie wiedzą co się dzieje i co je czeka. Tak jest z nami. dosłownie tak samo, staram się bardzo rzadko ingegować w ich naturalne środowisko jakim jest sztuczny zbiornik wodny stworzony przezemnie na ogólny obraz i podobieństwo innych akwariów. Pomyślcie przez chwilę. Na codzień jestem obecny z tym światem czyli z akwarium, ale nie z rybami. Daje im wolną wole działania, daje im warunki do życia w postaći pompki, napowietrzacza, oraz grzałki, daje im światło, wszystko to co im jest potrzebne do życia. To jest enencja tego czym jesteśmy my, jesteśmy akwarium. 

Portret użytkownika Mery

Jezeli już dałes taki

Jezeli już dałes taki przykład to my nie jesteśmy akwarium,tylko zyjemy w akwarium jako te przykładowe rybki i nie mamy bladego pojęcia,ze poza akwarium istnieje inny swiat...tak też może być i nawet mi się to podoba Lol

Portret użytkownika b@ron

ja mam akwarium... ale są

ja mam akwarium... ale są dwie róźnice
-nastąpiła w nim naturalna apokalipsa, jako że woda wyparowała a ja nie chciałem ingerować w świat rybek ,żeby nie były "oszołomione" i " ogłupiałe"
-kupiłem go ,bo nie potrafiłem stworzyć tak jak ty

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika baca

każdy ma to na co

każdy ma to na co zasługuje...
no i w ten sposób skończyłeś jako bóg gupików i glonojadów - pewnie Ci te najgłupsze ze stworzeń zrobiły psychopatyczną kapliczkę i się modlą teraz heh... do ciebie
zupełnie nie rozumiem ludzi trzymających ryby, psy, żółwie, węże albo konie...
przecież są koty, helou?
kot i jest miły w dotyku i zamruczy i nie da się wytresować i da wycisk szkodnikom no i sam o siebie zadba jak się gdzieś upierdzieli - nie jak głupi kundel albo jeszcze głupsza rybka które to tylko zasrać dowolny zbiornik wodny lub trawnik potrafią... o koniu wolę nic nie mówić bo wystarczy chwila nieuwagi i trzeba wzywać saperów aby odnaleźli konia w górach gówna jakie wyprodukował jego dziwny organizm...

Strony

Skomentuj