Pojawił się kolejny dokument potwierdzający, że Jezus mógł mieć żonę

Kategorie: 

Foto: Scanpix

Papirus z wzmianką o żonie Chrystusa i kobietach – apostołach zaprezentowano w USA. Starożytny koptyjski rękopis przedstawił Kerin King, profesor wydziału teologicznego na Uniwersytecie Harwardzkim. Na papirusie uchowało się osiem linijek tekstu. 

Według niechętnej chrześcijaństwu gazety New York Times , pierwsze szacunki ekspertów przyznaja, że dokument ten jest prawdziwa. Tłumaczenie niektórych fragmentów faktycznie zawiera zwroty takie jak:

„Jezus rzekł do nich - moja żona, Maria jest godna tego (…) i (…) będzie mogła być moim uczniem (…)”.

Nie ujawniono pochodzenia sensacyjnego papirusu. Eksperci potwierdzają jednak, że jest to autentyczny dokument historyczny, który pomoże odpowiedzieć na pytania, czy Jezus był żonaty, czy jego żoną była Maria Magdalena oraz czy pośród apostołów była kobieta.   

 

Jeśli tak, to można spodziewac się, że społeczeństwo będzie prowadzić ponownie aktywną dyskusję na temat relacji Jezusa i Marii Magdaleny. Nawet według Ewangelii była ona najbardziej oddanym wyznawcą Chrystusa, szła za nim wszędzie, była świadkiem Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstania.  Według jednej z wersji, Maria Magdalena był jednym z apostołów i żoną Syna Bożego.

 

 

Źródło: Inna-Katrin Hein 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika mirmił

Miał czy nie miał żony , a co

Miał czy nie miał żony , a co to za różnica ? Zamiast się nad tym zastanawiać ,lepiej przemyśleliby to co miał do powiedzenia ... A poza tym kojażenie "swiętości" z bezżeństwem lub dziewictwem to już zupełna głupota (!) ,tak jakby defloracja i poród były czynem umniejszającym kobiecie . Maria (ta biblijna) nie tylko dziewicą nie była ale i miała piątkę dzieci i co to zmienia ? A tamci wciąż bredzą o Marii dziewicy i nie"pokalanym (!) " poczęciu .. Ale tak to jest jak religijny obłęd przyćmiewa jasność umysłu.

Portret użytkownika adonim85

Miriam z Bethanien nie była

Miriam z Bethanien nie była ani prostytutką ani grzesznicą,
tak jak chętnie się ją przedstawia.
Ona była i jest Wysoko Wtajemniczoną Życia
i wtedy byliśmy ogromnie ze sobą połączeni.

ŚLUB W KANAAN BYŁ NASZYM ŚLUBEM
JA BYŁEM JEJ PANEM MŁODYM,
ONA MOJĄ PANNĄ MŁODĄ.

Jakże ważna jest ta Informacja i jak bardzo brakowało
jej dotychczas na Ziemi, a przede wszystkim Ludziom
wyraźnie konserwatywno-katolickim.
Ta najbardziej naturalna forma wspólnego Życia na Ziemi
mężczyzny i kobiety została Wam obrzydzona
i byliście trzymani z dala od Radości Jednoczenia się.
Bez tej Radości nie mogliście rozkwitnąć
i tym samym Wam to skradziono (*oszukano Was).

JESUS CHRYSTUS

Portret użytkownika MEJTRIXX

mogł mieć żonę i co w tym

mogł mieć żonę i co w tym dziwnego tu jest jedno wielkie nieporozumienie mianowicie Biblia nie zabrania mieć żony ani księdzu ani biskupowi celibat został wniesiony prze kler sztucznie co nie powinno mieć miejsca sądzę że celibat wniesiono po to aby księża nie łożyli na rodziny swoje gdyż koścół mógłby przez to z ubożeć proste ,ja się dziwei klerowi że wprowadza tyle zmian a Biblia podaje że tego robić nie wolno! i tu mamy ich! przeczą sami sobie masakra i zgroza! wymyślają jak moga dodają ujmują wszystko po swojemu hm no nie zle zapytałem dziekana dlaczego jest tyle zmian skoro w Bibli pisze inaczej odpwiedział że Bibli nie należy traktować dosłownie i tym zaprzeczył swojej autentyczności i prawdziwości .

Portret użytkownika kolega

Jak dopadnie WAS śmierć, a

Jak dopadnie WAS śmierć, a potem zmienicie wymiar, to spotkacie się z prawdą. Cała wiedza będzie dostępna. Jak ktoś ma dylematy to niech uzbroi się w cierpliwość.
Dywagacje na temat czy miał żonę czy nie niczego nie wnosi. Niczego nie zmieni.
Na waszym miejscu zająłbym się czym pożytecznym, np. idźcie wyprowadzić psa na spacer.

Portret użytkownika Angelus MAximus Rex

...Ja tam embiwalentny

...Ja tam embiwalentny stosunek do tego czy Jezus żonę miał, czy jej nie miał....
Ale ciekawym zbiegiem okoliczności zachował się "selektywni"e dowód na jego małżeństwo... żadnych innych wierszy się nie zachowało...
 To tak jakby diabeł umyślnie zachował dowód "nieboskości" Jezusa i dyrdymalskiego Watykanu...
Śmierdzi mi tu masońskim falsyfikatem...

Portret użytkownika Prawda

To brednie z tą żoną, a

To brednie z tą żoną, a wymyślili to tacy ludzi głodni sensacji, gdzie swoje żony zdradzaja, i chcą upodobnic Jezusa do siebie.  Ale to się nie uda. Jezus by sie nie krył, bo dlaczego by to maił niby zrobić ????? przecież małżeństwo do błogosławieństwo od Boga.  Mam wielkie wątpliwości, czy to nie jest nad interpretowane prze ludzi badający ten papirus i pewo tak jest. Prorocy którzy przepowiadali jakie życie będzie maił Jezus nic nie pisali, że będzie miał żonę, nic na to nie wskazywało, więc jak dla mnie temat zamknięty.
 

Portret użytkownika NadSwiadomosc

jedno jest pewno... calym tym

jedno jest pewno... calym tym bagnem USA zadza ludzie ktorzy chca doprowadzic do zalamania w ludziach wiary. Najpierw puscili film obrazajacy muzumanow a teraz staraja sie podwazyc wiare w chrzescijanskich sercach. w dzisiejszych czasach stworzyc taki "papirus" to nic trudnego a znalezdz glupcow zagubionych w dzisiejszym swiecie chaosu majacych w sercu watpliwosc a nie swiatlo mocnej wiary jeszcze latwiej. Ani jakis tam brukowiec ktory jest wydawany w calym tym babilonie ani zadna uczelnia z tego padolu ludzkosci nie jest warta zaufania dla kogos kto wierzy w Boga.

Portret użytkownika Anu

Ale się zaskakująco ostatnio

Ale się zaskakująco ostatnio robi dziwnie agresywnie. Każdy ważniejszy się przygotowuje do czegoś. A w mediach same tematy zastępcze. Bardzo dobre ukrywanie czegoś przez kogoś. Można to nazwać illuminati czy jakoś inaczej - jak kto woli - ale pewne jest, że jest grupka osób stojąca ponad wszystkich innych, która wie COŚ i się przygotowuje. Ale kto by do nich doszedł? Tyle zamieszania w biznesie, prawie, polityce, że nikomu się nie chce ruszyć dupy w stronę prawdy, jaką jest to, że każdy z nas jest niewolnikiem. Wszystko wokół pieniędzy się kręci i władzy jaką dają. Tylko ci którzy mają ich dużo wiedzą nieco więcej o tym co się naprawdę dzieje (np. kościół, wielkie korporacje), ale i oni do tego całkowicie nie dojdą. I to nie chodzi o tajną organizacje jakiegoś zbiorowiska polityków w latach 20. Coś większego od znacznie dłuższego czasu kontroluje rozwój dziejów. I nie chodzi o bóstwa czy kosmitów, ale o prawdziwie zorganizowane zgrupowanie, które ma dostęp do wszystkiego na tej planecie i poza nią. Ludzie dla których nie ma ograniczeń technologicznych ponieważ cały czas są parędziesiąt kroków od nas do przodu. Ale to tylko gdybanie i głupie teorie spiskowe, bo tak naprawdę każdy z nas ma wolną wolę ;] Szkoda, że tak mało ludzi myśli samodzielnie. Szkoda, że wszędzie gdzie się da jest kłamstwo. Telewizja kłamie! Książki nawet kłamią! Internet pewnie też! Biggrin Ale co ja gadam? Przecież tyle było debat i tak dużo osób zostało wyśmianych... Jest jedno pewne - coś się dzieje i ktoś się do tego przygotowuje... Usuwając z bani wszystkie teorie spiskowe, wierzenia ludu, itd., bo na pewno nie dowiemy się o co chodzi - nigdy - jesteśmy tą szarą grupą społeczeństwa, która żyje w iluzji, a nie w prawdziwym życiu. A świat powinno się odkrywać samemu, a nie czerpać wiedzę z wiadomości, wydarzeń czy faktów. Powinno się być otwartym na każda nowinę i nie iść za głosem większości tylko za własnym - z głębi mózgu, tak rzadko używanego :c I zapewne nawet czas nie pokaże co jest grane. Przeklęty "system" został stworzony, którego celem jest wyduszenie z dziecka ciekawego świata jego pięknej wyobraźni i stworzenie istoty "dorosłej", która z łatwością wchłania do swojego "szarego mózgu" tego co władza mu powie, tego co zostało ogólnie uznane za racje. A gdyby świat był wolny od tej niewoli, gdyby nie te rządy, spiski i kręcenie się wokół kasy już dawno ujawnione zostałoby to co istnieje a jest tylko dla wybranych. Nowe rodzaje energii, nowa nauka i technologia. I wtedy pasztet, który teraz jest po 3-4 złote kosztowałby złotówkę, jeśli nie mniej, ale tu nie chodzi o dobro ludzi (obywateli), ale o kasę i dobro jakie niesie dla tych co ją mają i dzięki niej mogą wszystko dalej prowadzić drogą jaką sami wykreowali, iść dalej w ten system, którego niektórzy z nas są świadomi i "niby" gotowi do walki z nim, ale i tak nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć NIE! i zebrać się, ponieważ nawet nasza wspólna nienawiść została w ten system włączona, stworzona przez NICH. Wszystkie podziały polityczne, religijne, nawet stylowe zostały idealnie wykreowane i wplecione w codzienność dawno temu, aby można było nas kontrolować. Tak było i będzie. I nikt nie jest w stanie tego zatrzymać, bo za głęboko to wszystko się spoiło z całą resztą. Pozostaje jedynie stworzenie świadomości o tym wszystkim wśród ludzi i mieć nadzieje, że wielki zbieg okoliczności kiedyś będzie miał miejsce, który da nam wszystkim okazje do wyzwolenia się. Tak więc mała prośba - informujcie o tym gdzie się da, jak najczęściej. I może dzięki wam, ktoś, gdzieś, dołączy do myślących świadomie i nie da sobą już więcej pomiatać, tak samo w skali różnorodności stylu czy sposobu myślenia, ale również w większej, światowej, naszej wspólnej sprawie, lepszej przyszłości, którą tworzymy MY jako jedność i nikt inny. Bez podziałów na partie, religie, osobowości. Wszyscy jesteśmy tym samym gatunkiem, mimo wszystko. I tylko jednością zdołamy osiągnąć wolność. Najszczersze pozdrowienia ode mnie dla was Smile !

Portret użytkownika captocha

HM...JAKI ZBIEG OKOLICZNOŚCI

HM...JAKI ZBIEG OKOLICZNOŚCI .NAJPIERW Z MACHOMETA ZROBILI DZIWKARZA  ITP. A TERAZ CHRYSTYS MIAŁ ŻONĘ.OK.MOGĘ TO UZNAĆ ZA PRAWDE I ANI MNIE TO NIE BOLI ANI WZRUSZA TYLKO DLACZEGO WSZYSTKO TERAZ WYCHODZI I KTO PISZE NA CZYJE ZAWOŁANIE ABY POKŁUCIC RELIGIE ZE SOBĄ AKURAT W JEDNYM MOMENCIE?

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

... Kto pisze?

... Kto pisze? SYJONIŚCI!!!
Czy ktoś spotkał choć raz krytykę Tory?
 I ktoś obraził boga żydów?
 Intryga syjonistów jest aż nadto oczywista

Portret użytkownika Roobaczkowa

Co za porównanie? Miedzy

Co za porównanie? Miedzy mężem i dziwkarzem jest chyba zasadnicza różnica. Dla mnie tylko to drugie określenie nie jest pozytywne. A być matką, żoną, teściową to też wstyd? Z tego co wiem, dawniej by mężczyzna był traktowany poważnie  nawet powinien mieć żonę.

Portret użytkownika kbk

Ciekawe jest to, że nagle po

Ciekawe jest to, że nagle po ponad 2000 latach skrawek papirusu odnajduje się na Harvardzie.
Równie dobrze mógł zostać spreparowany. Do Bacy: - spokojnie, na Oxfordzie znajdzie się skrawek papirusu o tym, że Jezus był transwestytą z silikonowymi cyckami. Ciemny lud we wszystko uwierzy, co zobaczy w TV.

Portret użytkownika Waldzin

Normalny zdrowy Żyd? Grzechy

Normalny zdrowy Żyd?
Grzechy odpuszczał.
Albo Bóg albo szaleniec.
Tertium non datur.
"Moim zdaniem jedyną osobą, która może mówić tego rodzaju rzeczy, jest albo Bóg, albo całkowity obłąkaniec cierpiący na ten typ urojenia, który paraliżuje cały umysł człowieka. Choćby nie wiadomo co wymyślił sobie ktoś na swój temat, i choćby najśmieszniejszy był powód tego, może on być przy zdrowych zmysłach, lecz jeżeli uważa, że jest Bogiem - nie ma dla niego ratunku. Można zauważyć przy okazji, że Chrystus nigdy nie był traktowany jako zwykły nauczyciel moralności. Nie wywierał takiego wrażenia na nikim spośród tych, którzy Go spotkali. Wzbudzał głównie trzy uczucia: nienawiść, przerażenie, uwielbienie. Zupełnie nie było ludzi, którzy wyrażaliby umiarkowaną aprobatę."

Co mamy począć z Jezusem Chrystusem?

„Co mamy począć z Jezusem Chrystusem?" Jest to pytanie, które w pewnym sensie ma szalenie komiczny aspekt. Właściwym bowiem pytaniem byłoby nie: „Co mamy począć z Chrystusem?", lecz: „Co On ma począć z nami?" Obrazek przedstawiający posiedzenie much, rozstrzygających, co począć ze słoniem, ma w sobie elementy komiczne. Być może jednak pytającemu chodziło o to, co mamy począć z Nim w sensie następującym: „Jak mamy rozwiązać historyczną kwestię postawioną nam przez spisane wypowiedzi i czyny tego Człowieka?" Problem ten polega na pogodzeniu dwóch spraw. Z jednej strony jest prawie ogólnie uznana głębia i zasadność Jego nauk moralnych, których nawet opozyc joniści chrześcijaństwa nie kwestionują w sposób bardzo poważny. W rzeczywistości kiedy dyskutuję z zaciekłymi przeciwnikami Boga, stwierdzam, że raczej gotowi są powie dzieć, iż całkowicie opowiadają się za chrześcijańskimi naukami moralnymi - i wydaje się, że istnieje powszechna zgoda co do tego, że w nauczaniu tego Człowieka i Jego bezpośrednich uczniów prawda moralna przedstawiona jest w sposób najczystszy i najlepszy. Nie jest ona ckliwym idealizmem, jest pełna mądrości i przenikliwości. Mamy do czynienia z czymś realistycznym, w najwyższym stopniu nowym, wytworem zdrowego rozumu. Oto jedna sprawa. Drugą sprawą jest zgoła zatrważający charakter teo logicznych uwag czynionych przez tego Człowieka. Wiadomo, co mam tu na myśli, chcę więc raczej podkreślić to, że fakt wysuwania przez tego Człowieka jakichś przerażających roszczeń nie występuje tylko jeden raz w ciągu Jego kariery. Mamy oczywiście również ten jeden moment - który doprowadził do Jego egzekucji. Moment, w którym naj wyższy kapłan zapytał Go: „Kim jesteś?" - „Jestem Po mazańcem, Synem niestworzonego Boga, i ujrzycie mnie, kiedy objawię się na końcu wszelkiej historii jako sędzia świata." Lecz na roszczenie to natrafiamy w rzeczywistości nie tylko w tym jednym, dramatycznym momencie. Jeżeli przeanalizować Jego rozmowy, okaże się, że ten rodzaj roszczenia przewija się przez wszystkie. Chodził na przykład i mówił ludziom: „Przebaczam wam grzechy". Jest rzeczą zupełnie naturalną, że człowiek przebacza coś, co zostało jemu wyrządzone. Tak więc, jeżeli ktoś oszuka mnie na pięć funtów, będzie całkiem możliwe i uzasadnione, że powiem: „No dobrze, przebaczam ci, więcej do tego nie wracajmy". Cóż byś jednak zrobił, gdyby ktoś okradł ciebie z pięciu funtów, a to ja bym powiedział: „Za pomnijmy o tym, przebaczam mu"? Dalej natrafiamy na coś dziwnego, coś, co się ujawniło niemal przez przypadek. Pewnego razu Człowiek ten siedzi spoglądając w dół na Jerozolimę ze wzgórza wznoszącego się ponad nią i nagle wypowiada niezwykłe słowa: „Ciągle posyłam wam proroków i mędrców". Nikt nie robi z tego powodu żadnej uwagi. A przecież zupełnie nagle, prawie mimochodem, twierdzi On, że jest tą mocą, która od wieków posyła na świat mędrców i przewodników. Jest jeszcze jedna dziwna uwaga. Prawie w każdej religii istnieją nieprzyjemne praktyki po szczenia. Ten Człowiek nagle jednego dnia stwierdza: „Nikt nie musi pościć, kiedy Ja tu jestem". Kim jest ten Człowiek, który twierdzi, że sama Jego obecność zawiesza wszelkie normalne reguły? Kim jest osoba, która może nagle ogłosić całej szkole, że ma wolne popołudnie? Czasami stwierdzenia te nasuwają przypuszczenie, że Ten, który mówi, jest zupełnie bez grzechu czy winy. Jego nastawienie jest zawsze takie: „Wy, do których przemawiam, jesteście wszyscy grzesz nikami", a sam nigdy, w najmniejszym stopniu nie sugeruje, że identyczny zarzut może być postawiony Jemu. Gdzie indziej mówi: „Jestem zrodzony z Jedynego Boga, zanim był Abraham, Ja Jestem", a trzeba pamiętać, co oznaczały słowa: „Ja jestem" w języku hebrajskim. Były one imieniem Boga, którego nie wolno było wymawiać nikomu spośród istot ludzkich, imieniem, którego wypowiedzenie oznaczało śmierć.
Tak się przedstawia druga strona problemu. Z jednej więc strony mamy jasne, stanowcze nauki moralne, a z drugiej roszczenia, które, o ile nie są prawdziwe, byłyby roszczeniami jakiegoś megalomana, w porównaniu z którym Hitler byłby jak najbardziej przy zdrowych zmysłach i najskromniejszym spośród ludzi. Nie ma tu półśrodków i nie ma podobieństwa do innych religii. Gdyby pójść do Buddy i zapytać go: „Czy jesteś synem Brahmy?" - odpowiedziałby: „Synu mój, jesteś ciągle w dolinie iluzji". Gdyby pójść do Sokratesa i zapytać: „Czy jesteś Zeusem?" - zostałoby się wyśmianym. Gdyby pójść do Mahometa i zapytać: „Czy jesteś Allachem?" - najpierw rozdarłby swoje szaty, a potem uciął pytającemu głowę. Gdyby zapytać Konfucjusza: „Czy jesteś Niebem?" - prawdopodobnie odpowiedziałby:  „Spostrzeżenia nie  zgodne z naturą nie należą do dobrego tonu". Idea wielkiego nauczyciela moralności mówiącego to, co mówi Chrystus, nie wchodzi tu w rachubę. Moim zdaniem jedyną osobą, która może mówić tego rodzaju rzeczy, jest albo Bóg, albo całkowity obłąkaniec cierpiący na ten typ urojenia, który paraliżuje cały umysł człowieka. Choćby nie wiadomo co wymyślił sobie ktoś na swój temat, i choćby najśmieszniejszy był powód tego, może on być przy zdrowych zmysłach, lecz jeżeli uważa, że jest Bogiem - nie ma dla niego ratunku. Można zauważyć przy okazji, że Chrystus nigdy nie był traktowany jako zwykły nauczyciel moralności. Nie wywierał takiego wrażenia na nikim spośród tych, którzy Go spotkali. Wzbudzał głównie trzy uczucia: nienawiść, przerażenie, uwielbienie. Zupełnie nie było ludzi, którzy wyrażaliby umiarkowaną aprobatę.
Co zrobić, żeby pogodzić te dwie sprzeczne ze sobą sprawy? Jedna próba polega na utrzymywaniu, że Człowiek ten w rzeczywistości nie mówił takich rzeczy, lecz że Jego uczniowie wyolbrzymili historię i że w ten sposób powstała legenda na temat owych wypowiedzi. Trudno się z tym zgodzić, ponieważ Jego wszyscy uczniowie byli Żydami, co oznacza, że należeli do narodu, który najbardziej ze wszyst kich przekonany był o istnieniu tylko jednego Boga - i o niemożliwości istnienia innego. Byłoby bardzo dziwne, gdyby ten straszny wymysł na temat przywódcy religijnego miał powstać wśród jedynego narodu na całej kuli ziems kiej, po którym pomyłki tego rodzaju najmniej można się spodziewać. Przeciwnie, odnosi się wrażenie, że żaden z Je go bezpośrednich uczniów, ani nawet autorów Nowego Testamentu, nie przyjmował bynajmniej tej doktryny z łat wością.
Następny problem polega na tym, że na tej podstawie trzeba by relacje o tym Człowieku traktować jako legendy. Jestem absolutnie przekonany jako historyk literatury, że Ewangelie niezależnie od tego, czym by były, nie są legen dami. Czytałem wiele legend i widzę jasno, że Ewangelie nie należą do tego gatunku. Nie mają one rangi artystycznej wymaganej od legend. Jako twory wyobraźni są bez polotu, nie podchodzą do tematów właściwie. Większa część życia Chrystusa jest nam zupełnie nie znana, jak życie Jemu współczesnych, a nikt tworzący legendę nie dopuściłby do czegoś takiego. Pominąwszy fragmenty dialogów Platona, nie znamy w starożytnej literaturze form dialogu podobnych do czwartej Ewangelii. Nie istniało nic takiego nawet w no wożytnej literaturze, dopóki sto lat temu nie narodziła się powieść realistyczna. Z opowiadania o kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie dowiadujemy się, że Chrystus nachylił się i pisał palcem na piasku. Nic z tego nie wynika. Nikt nigdy nie opierał na tym jakiejkolwiek doktryny. Sztuka wymyś lania małych, nie związanych z tematem, detali dla uczy nienia wyimaginowanej sceny bardziej przekonywającą jest sztuką całkowicie współczesną. Czyż jedynym wytłumacze niem tego fragmentu nie jest fakt, że zdarzenie to miało rzeczywiście miejsce? Autor umieścił go po prostu dlatego, że to widział.
Dalej dochodzimy do historii najdziwniejszej ze wszystkich, historii Zmartwychwstania. Jest rzeczą jak najbardziej ko nieczną spojrzeć na tę historię jasno. Słyszałem, jak ktoś kiedyś mówił: „Ważność Zmartwychwstania polega na tym, iż daje ono świadectwo przetrwania, świadectwo tego, iż istota ludzka przeżywa śmierć". Według tego poglądu to, co stało się z Chrystusem, byłoby tym, co zawsze działo się ze wszystkimi ludźmi, z tą różnicą, że w przypadku Chrystusa mogliśmy widzieć, jak się to odbywa. Na pewno nie o tym myśleli pierwsi chrześcijańscy pisarze. Coś zupełnie nowego wydarzyło się w historii świata. Chrystus pokonał śmierć. Drzwi, które zawsze były zamknięte, po raz pierwszy zostały zmuszone do otwarcia się. Jest to coś całkowicie odmiennego od zwykłego przetrwania ducha. Nie chcę przez to powie dzieć, że nie wierzyli oni w przetrwanie ducha. Przeciwnie, wierzyli w nie tak mocno, że nieraz musiał ich Chrystus zapewniać o tym, że nie jest duchem. Rzecz w tym, że chociaż wierzyli  oni  w  przetrwanie,   to jednak  uważali Zmartwychwstanie  za  coś  całkowicie  innego  i  nowego. Opowiadania o Zmartwychwstaniu nie są obrazem przetrwania po śmierci, relacjonują o powstaniu w świecie zupełnie nowej formy istnienia. Coś nowego ukazało się w świecie: tak nowego, jak pierwsze pojawienie się życia organicznego. Ten Człowiek po śmierci nie uległ podziałowi na „ducha" i „martwe ciało". Powstała nowa forma ist nienia. Tak oto przedstawia się ta historia. Co z nią poczniemy?
Stajemy według mnie wobec pytania, czy jakakolwiek hipoteza pokrywa się z faktami tak dobrze, jak hipoteza chrześcijańska. Hipoteza ta mówi, że Bóg zszedł w stworzony wszechświat, w dół do ludzkości - i znowu wzniósł się, pociągając ją za sobą. Alternatywna hipoteza nie sprowadza się ani do legendy, ani do wyolbrzymionej historii, ani do pojawienia się ducha. Sprowadza się do obłąkania albo kłamstwa. Jeśli ktoś nie może przyjąć tej alternatywy (ja nie mogę), zwraca się do teorii chrześcijańskiej.
„Co mamy począć z Chrystusem?" Problem nie polega na tym, co możemy począć z Nim, problem polega wyłącznie na tym, co On zamierza począć z nami. Nam pozostaje przyjąć lub odrzucić ową cała historię chrześcijańską.
To, co On mówi, bardzo różni się od tego, co powiedział którykolwiek z innych nauczycieli. Inni mówią: „Oto prawda o świecie. Oto droga, którą należy iść". On natomiast mówi: „Ja jestem Prawdą i Drogą, i Życiem". On mówi: „Żaden człowiek nie jest w stanie osiągnąć rzeczywistości absolutnej inaczej jak tylko przeze Mnie. Staraj się zachować swoje życie, a spotka cię nieuchronnie zguba. Oddaj swoje życie, a będziesz zbawiony". Mówi On: „Jeżeli wstydzisz się Mnie, jeżeli słysząc wezwanie odwracasz się w drugą stronę, Ja również będę patrzył w drugą stronę, kiedy przyjdę powtórnie jako Bóg bez przebrania. Jeżeli jakakolwiek rzecz nie pozwala zbliżyć ci się do Boga i do Mnie, czymkolwiek by ona była, odrzuć ją. Jeżeli jest to twoje oko, wyłup je. Jeżeli twoja ręka, ode tnij ją. Jeżeli stawiasz siebie na pierwszym miejscu, będziesz ostatni. Chodźcie do Mnie wszyscy, którzy dźwigacie ciężkie brzemię, uczynię je lekkim. Wszystkie wasze grzechy są zmazane, mogę to zrobić. Jestem Odrodzeniem, jestem Życiem. Spożywajcie Mnie, pijcie Mnie, jestem waszym Pokarmem. I nie bójcie się, Ja pokonałem cały świat". Oto odpowiedź na nasze pytanie.

C. S. Lewis "Bóg na ławie oskarżonych".
 

Portret użytkownika baca

Jezus miał żonę - no i dobrze

Jezus miał żonę - no i dobrze że nie był gejem.
i to tyle dzieciaczki wiadomości duszpasterskich - pozostaje już tylko jedno pytanie:
w jaki sposób nasz bohater już jako zombie poleciał w przestrzeń kosmiczną?
pytam bo nie widziałem jeszcze zombiego który by tak umiał.

Portret użytkownika mtm

Polecam na w/w temat świetną

Polecam na w/w temat świetną lekturę 'Święty Graal, święta krew" , jej autorami są Baigent, Leigh i Lincoln.
Ta ksiązka sporo wyjśnia w temacie opierając się na szeregu dowodów. Wszystko fajnie się "klei" a wiele osób będzie zaszokowanych co ukrywane jest przed społeczeństwem...

Portret użytkownika Amon

Tego czy Jezus miał żonę, czy

Tego czy Jezus miał żonę, czy też nie, zapewne nigdy się nie dowiemy tak na 100%. Kościół już o to zadba. Wielokrotnie był już ten temat poruszany i zawsze ukręcają mu łeb. Swoją drogą w tamtych czasam było niedopomyślenia żeby zdrowy, młody Żyd był kawalerem. Ja osobiście nie widzę w tym nic złego i myślę, że reszta "Katolików" też powinna zaakceptować to, że Jezus mógł mieć żone. Nie rozumiem tego uporu kościoła? Księża też powinni mieć żóny i byłby w końcu swięty spokój. Czy płacimy za nich alimenta, czy damy im na własną żonę i dzieci, to chyba jedno i to samo - no nie?

Portret użytkownika Velociraptor

Księża powinni żyć jak

Księża powinni żyć jak wszyscy inni ludzie. Jak ktoś, kto całe życie (teoretycznie) żyje w celibacie, może nauczać innych o seksie? Jak ktoś, kto nigdy nie miał rodziny może nauczać o życiu rodzinnym? W tym nie ma logiki. Zresztą widać wyraźnie, do czego takie życie doprowadza. Niektórym odbija i pojawiają się księża pedofile, pederaści i zboczeńcy, przez których cała religia postrzegana jest jako największe zło tego świata. Jak ksiądź nie zazna rozkoszy śmiertelników, nie poczuje czym jest prawdziwa miłość, rodzina itd.  to potem wyżywa się na heretykach, krzyżując, paląc, torturując. Kilkaset lat temu tak właśnie było. Dziś wcale lepiej nie jest, mimo, iż nie praktykuje się już tych rzeczy, ale to tylko dlatego, że dziś mamy inne prawo. Gdyby księża od zawsze mieli własne rodziny, nie żyli w celibacie i zachowywali się jak zwykli ludzie, to łatwiej by im było tych zwykłych ludzi rozumieć. A czy nie o to właśnie w tym chodzi, by duszpasterz ludzi rozumiał i pomagał im znaleźć drogę do szczęścia? Jak można próbować to robić, jeśli się szczęścia nie zaznało? Niestety, z Bożej miłości utrzymać się nie da. Człowiek jako istota cielesna, potrzebuje też takich kontaktów. Duchowe ich nie zastąpią.

Portret użytkownika nobi

Polecam film na discowery

Polecam film na discowery lecial ostatnio..,,cala prawda o Jezusie,,:)
Jezus i Maria to byla normalna rodzina i nic wiecej a co ciekawe to znalezli kilka Sarkofagow z imieniem Jezus Maria z racji tego,ze imiona te byly pardzo powszechne w tych czasach i rejonie.Nie ma rzadnych dowodow na smartwychstanie itp. to sa juz elementy dopisane.
polecam film.

Portret użytkownika Prawda

Ale te filmy z Discovery są

Ale te filmy z Discovery są fałszywe i robione na jedno kopyto, wszystkie chcą podważyć chrześcijaństwo, mam wielkie wątpliwości, co do prawdziwości tych filmów z Discovery, ja tam uważam, że te filmy to ściema. a Jezus po prostu żył, a potem go zapili, a po 3 dniach zmartwychwstał, tak jak mówi Biblia, razem ze swoim ciałem,  a to co znaleźli w grobach, to ciała tam innych ludzi i tyle. 

Portret użytkownika edi

Tak, "cała prawda", cała

Tak, "cała prawda", cała żydowska prawda discovery. Skoro imiona Jezus czy Maria były popularne to skąd wiadomo, że chodzi akurat o nich. A, i pewnie mówili, że Jezus miał braci. No miał, oczywiście. Tylko w tamtych czasach mówili "bracie", "siostro" do dalszej rodziny. 
 Dowodów na zmartwychwstanie też nie ma ? Ale numer. Niestety nikt nie zdążył cyknąć fotki, albo nagrać chociaż któtki filmik szajsungiem. Ale nawet gdyby to zawsze mógłby  być to fejk . 

Portret użytkownika Omg

To, że dowodów nie ma, nie

To, że dowodów nie ma, nie znaczy, że to bzdura. Nie możesz wiedzieć, czy Jezus faktycznie był jedynie popularnym śmiertelnikiem, czy cudotwórcą z niebios. Discovery też tego wiedzieć nie może. Oni tam spekulują, a oczywistym dla wszystkich chyba jest, że teorie naukowców, archeologów i badaczy nie mogą potwierdzić, że ktoś mógł być w rzeczywistości zbwcą świata z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nauka od zawsze sprzeciwia się religi. Taki już "porządek" tego świata. W religi nie chodzi o to, by wiedzieć. Jesli ktoś ta drogą podąża, to nigdy dowodów nie znajdzie. Tu chodzi o to, by wierzyć. Jak zaczniesz szczerze wierzyć, to i wiedza się pojawi, ale nie będzie ona istotna, gdy będzie wiara. Gdyby Bóg chciał, by wszyscy wiedzieli, że on naprawdę istnieje, to by tu zszedł i nam się pokazał. Strzelił pare razy piorunem, zamienił wodę w wódkę, a kamienie w hamburgery. Nie robi tego jednak, bo jemu nie zależy na tym, by wszyscy o nim wiedzieli, tylko by w niego wierzyli. Jeśli więc szczerze wierzysz, to nie potrzebujesz żadnej pseudo prawdy od discovery, zwłaszcza, że oni żadnej prawdy nie posiadają. Żeby dostać 100% i niepodważalny dowód na potwierdzenie którejść z treorii, to trzeba by zbudować machinę czasu i cofnąć nas wszystkich o te +/- 2000 lat wstecz, by każdy sam zobaczył na własne oczy, co tam się działo. W innym wypadku, mamy tylko spekulacje i teorie, w które można wierzyć, albo nie.

Portret użytkownika dąb

Niestety , jesteś przypadkiem

Niestety , jesteś przypadkiem człowieka z wypranym mózgiem. To nie twoja wina , że dajesz się oszukiwać ale twoim błędem jest to , że nie potrafisz dociekać. Dziwne , że reżyser filmowy , który postanowił  zostać odkrywcą nagle natknął się na tak cenne odkrycie. Muszę ci oznajmić , że dzieło tego reżysera jest fałszerstwem co zostało udowodnione po przeprowadzeniu badań. Nie przeszkadza to jednak by TV puszczała dalej  kłamstwo bo sądownie nie jest zakazane, a zarazem tak odpowiada to trendowi w lewackich mediach. Przeciwnicy Chrystusa walczą z Nim wszelkimi sposobami posuwając się do kłamstwa i oszustwa . A skoro nieświadomie rozpowiadzasz kłamstwo niszcząc godność i uczucia innych ludzi czy nie odczuwasz teraz wstydu i winy i czy nie powinieneś w duchu postanowić , że postarasz się na przyszłość bardziej dociekać i sprawdzać informacje szczególnie z jednego źródła informacji ? Najlepiej posłuchaj tej samej informacji z TVN i TV Trwam , a następnie oceń zdarzenie samemu np. amber gold - ta sama informacja ale różne komentarze : TVN obarcza winą klientów czyli obywateli, a TV Trwam obarcza rząd  - ja wybieram informację TV Trwam ponieważ Państwo Prawa jakim jest rzekomo Polska ma obowiazek i odpowiedzialność w przestrzeganiu prawa czyli kontrolowaniu prawidłowej działalności obywateli czyli też i biznesu , to rząd ma wyłąpywać oszustów mając kontrole skarbowe, policję i ABW  . Z tej afery wynika , że jako Państwo Polska jest daleko za murzynami i rząd nie jest godny mieć miana rządu demokratycznego i nowoczesnego. Jeżeli zwykły obywatel nie złoży w terminie PITu to w ciągu miesiąca ma wezwanie z US i płaci karę , a tu prezes amber gold nie składał dłuższy czas - i nic za to nie miał - to jest jeden z ewidentnych dowodów jak media potrafią albo rzetelnie podawać informacje jak TV Trwam , albo przeinaczając jak TVN broniąc winnych.

Portret użytkownika Roobaczkowa

A co by było złego w tym, że

A co by było złego w tym, że Jezus miał by mieć żonę. Czy fakt posiadania żony jest powodem do wstydu? Nikt tu nikogo nie oczernia i nie obraża. Masz coś przeciwko małżeństwom? Kiedyś księża mieli żony. Gdy jednak zbyt dużo kasy kościelnej marnowało się, narzucono im dla oszczędności celibat. By się nie buntowali zaczęto przedstawiać Jezusa jako ,,singla", bo przecież jak inaczej przetłumaczyć księżom, że ich kłopoty i wyrzeczenia są bezowocne. Tak przynajmniej można im powiedzieć, że mają swoim życiem naśladować Jezusa. Są też wzmianki, że apostołowie mieli żony.

Skomentuj