Potencjalne ślady skamieniałych zwierząt odkryto na Marsie

Kategorie: 

Źródło: NASA

Wiele ze zdjęć przesłanych do tej pory przez łazik Curiosity wywołało sporą konsternację. Praktycznie, co tydzień przychodzi zdjęcie jakiejś marsjańskiej anomalii. Nie inaczej jest tym razem a najnowsze marsjańskie zdjęcia znajdujące się w oficjalnym katalogu NASA jest interpretowane, jako skamielina jakiegoś zwierzęcia.

 

Zdjęcie przedstawia jednolity marsjański krajobraz i wystające z niego obiekty, które rzeczywiście wyglądają na pozostałości struktury szkieletowej jakiegoś hipotetycznego zwierzęcia.

Istnieje oczywiście możliwość, że nie jest to szkielet tylko zupełnie nietypowa struktura powstała w wyniku oddziaływania zjawiska erozji.

Powyższe zdjęcie to wizualizacja wykonana, jako pomoc dydaktyczna na jednym z kanadyjskich uniwersytetów. Trzeba przyznać, że wygląda to bardzo podobnie do tego, co widać na oficjalnych zdjęciach z Marsa dostępnych w NASA.

Gdyby przyjąć, że jest to dowód na to, że na marsie kwitło kiedyś bujne życie to należałoby napisać historię tej planety na nowo. Naukowcy ustalili już, ze na Marsie bez wątpienia była kiedyś w woda a skoro tak to rośnie automatycznie prawdopodobieństwo, że powstały tam organizmy żywe. Jest nawet możliwe, że życie przybyło z Ziemi na Marsa na skutek kosmicznych kolizji o sile dużo większej od tej, jaka nastąpiła ostatnio w Czelabińsku. Modele matematyczne wskazują na to, że przeniesienie życia z Ziemi na Marsa na skutek kolizji z dużą planetoidą jest bardzo prawdopodobne.

 

Gdyby tak było i ziemskie mikroorganizmy dotarły na Marsa w okresie, gdy była tam woda to mogło dojść do odtworzenia procesów ewolucyjnych z Ziemi i wytworzenie alternatywnego świata roślin i zwierząt. Mogło do tego dojść nawet miliard lat temu, więc skala czasu jest tak ogromna, że może być trudno znaleźć nawet skamieliny po tych dawnych mieszkańcach czerwonej planety.

 

To jak dziś wygląda Mars jest wynikiem jakiejś katastrofy, jaka dotknęła tą planetę. Nie wiadomo dokładnie, co to było, ale naukowcy sugerują, ze powierzchnia Marsa wygląda tak jakby na całej planecie doszło do wybuchu ogromnej bomby jądrowej. Padają sugestie, że mogła to być naturalna eksplozja. Bardzo prawdopodobne jest, że zdarzenie to nie tylko zdewastowało Marsa, ale również wyłączyło jego pole magnetyczne zatrzymując ruchy konwekcyjne w jądrze planety. Jedno jest pewne, jeśli na Marsie są jakieś ślady po obecności tam zwierząt to prędzej czy później znajdzie się odpowiednio dużo dowodów potwierdzających to i być może za jakiś czas poznamy jakieś szczegóły na przykład o marsjańskich dinozaurach. Kto wie, co jeszcze wypatrzy Curiosity.

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Bywalec

Rozśmieszają mnie wszystkie,

Rozśmieszają mnie wszystkie, bez wyjatku, zdjącia NASA. Potrafia polecieć na Marsa, ale ostrego zdjęcie to już nie łaska. Rzecz jasna, że sami je "obrabiają".  Potem wrzucaja to w net dezinformując społeczeństwo zamiast je informując - nie dla nas ta wiedza. Nigdy nie była i nie będzie.

Portret użytkownika 85r

No jeśli chcą wam zrobić

No jeśli chcą wam zrobić sztuczną inwazje obcych + depopulacje to muszą wcześniej to jakoś ubrać. Filmy już były, teraz czas na pół dowody. Bo chyba nie sądzicie że wam zrobią inwazje obcych dla waszej uciechy tylko, oni też muszą się nacieszyć, ale ich inne rzeczy cieszą niż was.

Portret użytkownika yodaks

Fragment ksiażki Roberta

Fragment ksiażki Roberta Charrouxa - Dziedzictwo Bogów
Z Marsa na Ziemię
Wędrówki kosmonautów baavskich zawiodły ich do wszystkich nadających się do zamieszkania
planet naszej galaktyki, z Marsem włącznie.
Pan N.Y. pisze o tym w sposób następujący:
„Przed przybyciem na naszą planetę i nim jeszcze ustanowiony został Statut Baavski,
Synowie Słońca wysłali wiele ekspedycji na Marsa, który jest mniejszy od Ziemi i ma grawitację
mniejszą o jedną trzecią od ziemskiej, co sprzyja lądowaniu pojazdów kosmicznych.
Mars jest ogromną równiną z czerwonawego piaskowca bogatego w tlenki, przeciętą
niezliczonymi wąwozami o szerokości od dwudziestu metrów do ponad ośmiu kilometrów, z
których większość biegnie z północy na południe. Na dnie tych kanionów jest trochę

krzewiastych drzew nie wyższych niż trzy metry, porastających oba brzegi wąskiego strumienia.
Na brzegach rośnie także podobny do porostu mech.
Okazał się on dla Marsjan opatrznościowy, gdyż ma właściwość gromadzenia promieni
podczerwonych za dnia, a potem stopniowego uwalniania ich w nocy. W rezultacie, gdy
temperatura na płaskowyżu marsjańskim wynosi od sześćdziesięciu do stu stopni poniżej zera, w
wąwozach, położonych trzy do pięciu metrów poniżej poziomu równiny, jest bliska zera, zaś
przy samym mchu może osiągać aż czterdzieści, pięćdziesiąt stopni powyżej zera.
Tlen atmosferyczny znajduje się głównie przy gruncie, pod ciśnieniem atmosferycznym
wynoszącym tylko jedną dziesiątą ziemskiego. W ciągu dnia różnica temperatury między
powietrzem i gruntem sięga czterdziestu stopni, tak że można chodzić boso w słońcu,
odmrażając sobie uszy i nos. Tłumaczy to, dlaczego dna tylko niektórych kanionów mają dosyć
tlenu, by utrzymać społeczność małych, obdarzonych potężną żywotnością Marsjan.
Ssaki marsjańskie to gryzonie o gęstym białym futrze, które można porównać do dużych
zajęcy. Żywią się one korzeniami, larwami i jajami dużych jaszczurek mieszkających pomiędzy
niżej położonymi kamiennymi ścianami wąwozów.
W głębokich kotlinach woda tworzy bagna, w których mnożą się skorupiaki.
Kosmonauci baavscy zbratali się z mieszkańcami Marsa

Należy zauważyć, że ich pojazdy kosmiczne nie mogły jeszcze przekraczać prędkości
światła. Ponieważ podróż z Baavi na Marsa trwała ponad sześć ziemskich tygodni, łatwo
zrozumieć, czemu kosmonauci prędko związali się z małymi marsjańskimi kobietami o żółtej
skórze, należącymi do „społeczności mongolskiej”. Co więcej, była to dobra okazja do ucieczki
od surowych nakazów macierzystej planety. Powstała więc linia mieszańców o cechach
odziedziczonych po Synach Słońca i ich małych żonach.
Około dwunastu tysięcy lat temu warunki życia na Marsie pogorszyły się do tego stopnia, że
konieczna stała się szybka ewakuacja mieszkańców. Na nowe miejsce zamieszkania wybrano
naturalnie Ziemię. Ta tytaniczna emigracja zabrała trzydzieści lat lotów w tę i z powrotem
pomiędzy czerwoną planetą – Marsem i błękitną planetą – Ziemią. Marsjańscy Mongołowie
zdecydowali osiedlić się w Tybecie, na wyniosłej wyżynie przypominającej ich strony rodzinne.
Tutaj też zaczęli płodzić potomstwo z ziemskimi kobietami.
Takie właśnie jest pochodzenie pozaziemskiej domieszki we krwi wszystkich ludzi rasy żółtej
na naszej planecie, a mówiąc bardziej precyzyjnie, pochodzenie bezpośrednich przodków
Chińczyków, Japończyków, Koreańczyków, a także Majów z Ameryki Południowej, których
mongolscy antenaci przywędrowali tam przez Cieśninę Beringa.
Przyjemne doświadczenia miłosne z Marsjankami i kobietami ziemskimi stopniowo
zmieniały nastawienie psychiczne kosmonautów baavskich. System społeczny ich rodzinnej
planety (szczególnie zastąpienie namiętności „miłością planetarną”) w końcu ukazał im swoje
prawdziwe oblicze – dostrzegli, że jest jałowy i potworny.
Kiedy tylko powrócili na Baavi z takimi uczuciami, otwarcie zbuntowali się przeciwko
„Niezmiennemu Porządkowi Wiedzących”, a wspierało ich w tym bardzo wielu idealistów.
Obie strony zgodziły się milcząco, że buntownicy oraz ci, którzy opowiadali się za ich ideami
– a byli to sami mężczyźni, opuszczą Baavi na zawsze. Emigracja dokonała się dziesięć tysięcy
lat temu i zajęła dziesięć lat, ponieważ wygnańców, pomiędzy którymi znalazło się wielu
kosmonautów, profesorów i słynnych uczonych, było aż 827.600.
Ci właśnie przybysze spoza Ziemi stali się Wspaniałymi Przodkami ludzi na naszej planecie”.

Portret użytkownika pako1205

Jeżeli przechodzi cokolwiek

Jeżeli przechodzi cokolwiek przez łapy NASA,albo przez podobne "wiarygodne"agencje służące pewnym strukturom,możemy spekulować, aż wnuki dorosną.W manipulacjach są dużo lepsi,niż w osiągnięciach,które sobie przypisują dla "dobra" ludzkości.

Portret użytkownika Panteista

Ojojoj jak patrzę na to

Ojojoj jak patrzę na to zdjęcie to od razu przypomina mi się Roland Topor "
"No więc, wiadomo już, co to takiego? - pyta baronowa, mierząc wskazującym palcem w poduszkę.

Baron wzrusza ramionami. On też nie wie. Aby się dowiedzieć, sprowadzają z Paryża eksperta. Rzeczoznawca zanurza w tym palec, smakuje. W końcu ogłasza werdykt:

- Bez wątpienia jest to go,,o, i to bardzo stare. Chętnie je nabędę.

Baron sprzedałby z ochotą, ale baronowa - w żadnym wypadku!”
Pozdrawiam

Portret użytkownika Andrzej1

Każde zdjęcie NASA

Każde zdjęcie NASA publikowane w internecie podlega obróbce w programach graficznych. Prawda jest tuszowana, prosty przykład http://nowaziemia.com.pl/viewtopic.php?t=407
Skoro ESO obserwatorium na swojej stronie internetowej chwali się, że jest w stanie rozróżnić dwa reflektory samochodowe w odległości ziemia-księżyc, daje to rozdzielczość około 1,5m na pixel !
Dalej wierzycie w ich ściemy ?
inne zdjęcia, przerobione przez fachowców z NASA znajdziecie; w internecie jest ich pełno, jakieś 90%

Portret użytkownika Juszka1980OGL

to nie tak z tymi pikselami i

to nie tak z tymi pikselami i 1,5m ale nieważne najwiekszy teleskop swiata Kecka ma przybliżenie maksymalne rzędu 600 000 razy ale nie jest to uzytkowe i daje niewyrazny obraz, co do tych swiateł to nie wiem czy to prawda ale widzialem zdjęcia obiektów które mają po okolo 1 metra srednica i są dosyć czystei z widocznymi szczególami. Co do kamer z curiosity są robione w innej technologi nie zawierają skomplikowanej optyki, szkła to jakieś badziewie odporne na tem,promieniowanie i uderzenia.... chce powiedziec ze sprzet wysyłany na inna planete zeby poprawnie dzialal musi byc jak najprostrzy a co zatym idzie nie jest to jakies super urzadzenie. to tez nie tłumaczy dlaczego wiekszosc zdjec tuszują a szkoda bo moze sa ciekawe.
ps jestem ciekaw czy wiecie jakie są uzywane komputery w nowoczenych satelitach??

Strony

Skomentuj