Praktyki religijne zmieniają stan biochemiczny mózgu

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Praktyki religijne związane z długotrwałą samotnością, medytacją oraz modlitwą, mogą zmienić funkcjonowanie neuroprzekaźników mózgowych, powodując silnie pozytywne emocje. Do takich wniosków doszli autorzy badania opublikowanego w czasopiśmie Religion, Brain & Behavior.

 

W badaniu wzięło udział 14 chrześcijańskich wierzących w wieku od 24 do 76 lat. Wszyscy uczestnicy wykonywali, określone przez duchownych z zakonu jezuitów, zalecenia. Pod koniec eksperymentu wypełniono kwestionariusze, które naukowcy poddawali ocenie.

 

Skany MRI mózgów uczestników wykazały po zakończeniu doświadczenia o 5-8 % mniej aktywne wiązanie białka transportującego dopaminę oraz o 6,5 % mniej aktywne wiązanie białka odpowiedzialnego za transportowanie serotoniny. Zmiany doprowadziły do tego, że mózg miał więcej serotoniny i dopaminy, co wpłynęło na bardziej optymistyczny nastrój uczestników.


Jednak naukowcy twierdzą, że ich badania doprowadziły do większej liczby pytań, niż odpowiedzi. Badacze zastanawiają się, czy podobne wyniki można uzyskać przy zastosowaniu innych ćwiczeń i planują w tym zakresie dalsze badania.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika PędnikNieŁągiewki

Od dawna wiadomo że

Od dawna wiadomo że "wewnętrzne stany uwznioślające" towarzyszące obrzędom religijnym powodują w mózgu erupcję endorfin - hormonu szczęścia, analogu pozyskiwanej z opium morfiny...czyli z tym leninowskim "opium dla ludu" jest coś na rzeczy!!

Gdy dodać do tego zjawisko uzależnienia - a od własnych endorfin, podobnie jak od adrenaliny można się uzależnić, to mechanizm doskonale znany przez narkomanów! - coniedzielne "ciągi parafialnych lemingów" do kultowych miejsc zadawania im kolejnych "prymek" stają się zrozumiałe i okazuje się znajdują swoje naukowe uzasadnienie... Przy końcu taki podrajcowany muzyką, śpiewami, świecami i całą tą atmosferą" leming łyka położone mu na język placebo - a czuje się jakby wziął porcję koki, haszu czy innego cracku! - i zgodnie z zawezwaniem "idźcie ofiary do domuuuu" - wszystkim tym skołowany-dymem kadzidlanym nabuzowany "odchooodziiii" podjarany do swoistej nirvany...

"Jeśli chcesz, by dom był ci jako przystań cicha przenigdy doń nie wpuszczaj klechy ani mnicha".

Skomentuj