Słynny 10 Year Challenge mógł zostać stworzony w celu zbierania danych użytkowników sieci

Kategorie: 

Źródło: pixabay

Social media opierają się na trendach i podejściu ludzi do poszczególnych z nich. Nic w tym więc dziwnego, że kolejny popularny mem jakim jest tak zwany #10YearChallenge wzbudził wiele pozytywnych emocji. Pojawiły się jednak obawy, że umieszczanie tego typu kompilacji w internecie i to przez setki milionów ludzi, może być z łatwością wykorzystywane przez światowe agencje wywiadowcze do np. udoskonalenia licznych narzędzi inwigilacji społeczeństw.

Pierwszą z osób, które przedstawiły potencjalne niebezpieczeństwa związane z tym trendem była pisarka i ekspertka z dziedziny nowych technologii Kate O'Neil. Zgodnie z jej postem umieszczonym na portalu Twitter, potencjał do wykorzystania danych dotyczących zmian w ludzkich twarzach do wspomagania systemów identyfikacji twarzy jest ogromny. Mowa tu o ogromnych pokładach tak zwanych Big data czyli dużych ilości informacji z danego zagadnienia. 

Trudno chyba się spierać, że z punktu widzenia naukowego, takie podejście do tego tematu ma logiczne podstawy. Nie tylko mamy tu doczynienia z dużą liczbą potencjalnych obiektów badań, ale każdy z nich zamieszcza w mediach społecznościowych zdjęcia z tego samego okresu swojego życia. Tak duża ilość danych, to łakomy kąsek dla wszelkich systemów służących do analizowania twarzy i zmian, które w nich zachodziły w przeciągu dekady. Co w konsekwencji, powinno być obiektem zainteresowania agencji wywiadowczych.

Pytanie brzmi, czy takie działanie mogło być zatem intencjonalne? Czy portal Facebook oraz Instagram, sztucznie stworzyły ten nowy trend i rozpropagowały go wśród swoich użytkowników właśnie w celu gromadzenia potrzebnych danych? Podczas gdy trudno byłoby udzielić jasnej odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, kwestia wykorzystania naszych danych do wytworzenia nowej technologii analizy twarzy wzbudziła już spore zainteresowania wśród światowych portali informacyjnych takich jak Wired czy New York Times.

Niezależnie od tego jaka jest prawda, rynek Big Data jest już stałym elementem w światowym handlu, a czy nam się to podoba czy nie, media społecznościowe, są jednymi z największych potentatów na polu sprzedaży takich danych. Jedyne co pozostaje niepewne, to kwestia tego ile z "popularnych" treści pojawiających się w naszej bańce informacyjnej, jest w rzeczywistości rezultatem inżynierii społecznej, wycelowanej w łatwy zarobek. Choć z drugiej strony, czy aby na pewno chcemy znać odpowiedź na to pytanie?

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)

Skomentuj