Szopka ze stajenką

Kategorie: 

internet

Idą święta, będzie osiołek plus stajenka. Szopka znaczy. I w ten radosny czas przybieżeją wszyscy ci wybierzmowani odbyć pod każdą stajnią zimową paraolimpiadę. Bedzie grupowa rozgrzewka: przyklękanie, wstawanie i żegnanie, oraz zaraz po serii przysiadów i zaprawy ścięgien oraz stawów pseudo sportowcy rozegrają zespołowo: różańcowanie, pokropywanie, lamentowanie, błaganie o przebłaganie oraz oczywiście modlitewne kolędowanie.

 

Dla najmłodszych biatlonistów organizatorzy przygotowali zajęcia z telekinezy: w żłób pełen siana hipnotyczne wpatrywanie. Są to wszystko sporty drużynowe nie bardziej wyczerpujące nadwrażliwej młodzieży niż obserwacja bezpośrednio z monitora ożywionych cudów XXI wieku - jak chociażby ten najnowszy świąteczny klasyk pt. Holy Fuck That Thing Is Alive!

Odbędą się też rzecz jasna, efektowne pokazy sztucznych ogni, czyli zniczo i świeczko odpalanie. W telewizji oraz na internetach wypowiedzą się najwybitniejsi eksperci od spraw nadprzyrodzonych, którym być może w tym roku właśnie uda się rozstrzygnąć co jest istotniejsze w kwestii powszechnego zbawienia: nowa eucharystia posoborowa, kolędy Krawczyka czy komplet opon zimowych? Profesorów teologów od słomy, szopek i stajenek na pewno nie zabraknie w ten radosny czas i frekwencja raczej powinna dopisać.

 

Natomiast o co konkretnie w tym cyrku z szopką chodzi, to najmniej chyba wiedzą sami zawodnicy. Powszechnie uznane i nieśmiertelne autorytety od spraw szopek i stajenek, takie jak Szopen, Herkules lub Szopenhauer, nigdy się na ten temat nawet jednym słowem nie wypowiedziały. Cóż więc mogą o tym wiedzieć ci wszyscy zwykli ludzie? Co o takiej stajence może wiedzieć przeciętna chytra baba z Radomia?

Nie wie nic, ot co. Chrześcijański plankton wręcz słynie z tego, że generalnie dużo bierze, dużo trawi i dużo wydala, lecz nic o niczym nie wie. Niewiedza u śmiertelników jest nie mniej porażająca niż ich zapędy w kierunku grzechu. Kibice i pseudokibice już się dawno kompleksowo pogubili nie znając kompletnie zasad i przepisów tych wszystkich egzotycznych sportów zimowych. Samych pseudo sportowców natomiast, to lepiej nawet o nic nie pytać, bo w ramach dopingu mają niefajny zwyczaj żywcem sobie kogoś podpalić lub ukrzyżować.

 

Efekt tego chaosu?

Powszechna dezorientacja. Jest ona zdumiewająca i osobliwa jak... sanktuarium matki bożej po trzykroć przedziwnej.

Aby więc sprawić, że ten szopkowy zamęt stanie się wreszcie dla wszystkich jasny, prosty i zrozumiały należy problematykę stajenną, po prostu dokładnie rozebrać na czynniki pierwsze i gruntownie zbadać. Deska po desce, kołek po kołku. Drobiazgowo i systematycznie. Dopiero wówczas bardzo dokładna analiza każdego aspektu tego spróchniałego ze starości zagadnienia pozwoli nam uzyskać wreszcie odpowiedź na odwieczne, fundamentalne pytanie ludzkości osieroconej przez Jana Pawła Drugiego:

CO BYŁO NAJPIERW? JAKAŚ SZOPKA, JAJKO, KURNIK CZY STAJENKA JAKAŚ?

            I tak, skąd się w ogóle wzięła szopka?

            Oczywiście z tekstów biblijnych. To tam przyklękły bydlęta, przybieżeli pasterze i tam się narodził Jezus...

    

            Jezus? Skąd u diabła się wziął w szopce Jezus?

            Skądinąd. Ot co. Jezus został niepokalanie poczęty. Nie było Jezusa i nagle jest. I stało się to tak szybko, że nie wiadomo nawet jak to się stało. A jak już się pojawił wszystkie stworzenia natychmiast upadły na kolana i cześć mu oddawały.

   

No i co dalej?

Potem wiemy z ewangelii, że wychowała go Maryja. Nosiła na rączkach, karmiła piersią, nigdy go nie wypuściła, (jak mama Madzi) na ziemię ze śliskiego kocyka i tak oto wyrósł zbawiciel w okolicach Betlejem jakieś dwa tysiące lat temu. To nic, że nikogo nie zbawił - w tym nawet samego siebie, kiedy popadł w ostre konflikty z prawem. To nic, że nie wybawił też skazańców, z którymi odbywał wyrok. To wszystko jest nieistotne, gdyż pomimo tych wszystkich niepowodzeń na polu zbawiania, zbawicielem właśnie określa go każdy jeden katolik. Każdy, nie tylko ci mieszkający w Betlejem - bo tamci jako pierwsi się połapali, że to lipa i prędko przeszli na jakiś muzułmanizm. Cofnęli się przy okazji nieco w duchowym rozwoju, bo zamiast czcić Jezusa - zawodnika pierwszoligowego, klękają ze swoimi bydlętami w kierunku Allaha Akbara - trzecioligowego bożka, który się urwał z księżyca jakiegoś.

No dobra, ale oprócz niewdzięcznych, trzykroć przedziwnych muzułmanów, mamy przecież jeszcze takich katolików, którzy nigdy nie widzieli Betlejem ani żadnego zbawiciela, lub tym bardziej Allaha Akbara jakiegoś. Skąd się zatem wziął betlejemski zbawiciel na ziemiach leżących tak daleko od Afryki, że nikt na tych ziemiach nigdy o nim nawet nie usłyszał? Na ziemiach Słowian?

 

No cóż, wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie udziela archeologia.

I to ona dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że Jezus uwaga... został sklonowany. To coś jak kopia filmów na internecie i w zupełności wyjaśnia, dlaczego nie został on stworzony w wyniku aktu płciowego. Przecież, aby roz(począć) film na swoim dysku, żaden katolik wcale nie musi przespać się z jakimś ogolonym afrykańskim koczownikiem, nieprawdaż? Są na niepokalane poczęcie inne jeszcze, niezależne dowody. I tak oto nasi dzielni drogowcy walczący kiedyś beznadziejnie z krajobrazem, tak aby bezdroża mogły wreszcie nosić nazwę płatnej drogi krajowej a nie bezpłatnego krajowego błota, kopiąc dół pod tablicę informacyjną z nową nazwą bezdroża, wykopali kiedyś w ferworze walki na terenie gminy Witkowo w miejscowości o złowieszczej nazwie Małachowo Złych Miejsc starożytną figurkę pochodzącą ze starożytnego Egiptu. To nie jest oczywiście dowód, że bezpłatne błoto krajowe jest płatną drogą krajową ale na to, że w czasach Imperium Lechitów istniało jeszcze inne imperium - Egipskie, z którym nasze imperium prowadziło wymianę handlową ciągając w te i we wte po tym błocie karawany. Nasze imperium miało wówczas zupełnie innych bogów. Natomiast z co ciekawszego panteonu ichniejszych bożków śmiało można wymienić egipską boginię Izydę, która była matką Horusa. Kobita ta, kiedy tylko przybierała ludzką postać, przeważnie była przedstawiana ze swoim dzieckiem Horusem w okolicy cyca.

I jeśli się tak przełamać i zajrzeć do jakiejś encyklopedii aby przyjrzeć się głębiej tamtej pustynnej religii to co się okazuje? Okazuje się, że charakterystyczną cechą kultów starożytnego Egiptu był u jego schyłku motyw przewodni w postaci wiary w życie pozagrobowe - ewenement na skalę światową. I ten właśnie kult życia po śmierci prowadził rzekomo ciemną egipską masę, bezpośrednio do budowy potężnych, ponurych grobowców - również nigdzie indziej na świecie rzekomo nie spotykanych. Strasznie dużo zdechłych psów na tych Egipcjanach chrześcijanie już w encyklopediach powywieszali. Na naszych ziemiach tymczasem kultywowano dla odróżnienia radość w analogicznym okresie czasu. Celebrowano narodziny zamiast śmierci, cieszono się z życia zamiast generalnie umartwiać tym co będzie po zgonie. Palono higienicznie zmarłych zamiast ich wypychać, balsamować lub kwaterować w szczelnych opakowaniach na toksycznych dla środowiska cmentarzach. Do dziś zresztą bardzo hucznie i radośnie Słowianie obchodzą... urodziny oraz każdy inny ważny aspekt w życiu człowieka: chrzciny, śluby, żniwa, wiosnę, zimowe przesilenie, nowy rok i tak dalej. Radość z każdego nowego życia Słowianie mają w genach i nikomu jeszcze nie udało się tej radości wykorzenić. To wiadomo.

 

Nie wiadomo natomiast, że istnieją uderzające podobieństwa Maryi i Jezusa do Izydy i Horusa. Czy Horus urodził się 25 grudnia? Tak. Czy był niepokalanie poczęty? Tak. Posiadał uczniów? Tak. Zamordowany? Tak. Zmartwychwstał? Oczywiście, że tak. Słowo "tak" nie oznacza rzecz jasna, że "tak" było - tylko że "tak" napisano w obydwu, bliźniaczo do siebie podobnych kultach.

 

Oczywiście wiemy dziś doskonale o tym, że piramidy nie były grobowcami i kiedy je budowano ich przeznaczenie było zupełnie inne. To były źródła darmowej energii a przy okazji skarbnica ludzkiej mądrości oraz namacalny dowód doskonałej inżynierii ich twórców. Wspaniała prezencja ich osiągnięć: wiedzy technicznej, geofizycznej, matematycznej oraz dumy. Na rzekome grobowce dopiero w późniejszym okresie je nieudolnie poprzerabiano fałszując inskrypcje, czyli tak zwanej teksty piramid. Wiemy też doskonale o tym, że Egipt upadł zaraz po tym jak kapłani przejęli w nim władzę i wymusili pseudoreligię - czyli kult oddawania czci demonom oraz różnej maści genetycznym popaprańcom w nadziei, że ci porąbańcy po wypchaniu ich trucheł kiedyś powrócą jako... zombie.

 

Dodam, że nie jest to aż takie niedorzeczne jakby się mogło wydawać w świetle tego, że ludzkie cywilizacje od czasu do czasu mają przecież szansę osiągnąć technikę klonowania podczas swojego rozwoju i warunkiem koniecznym do tego celu jest właśnie posiadanie... odrobiny zachowanego materiału biologicznego. Poza tym jeszcze inne podobieństwa do współczesnej jahwistycznej patologii są uderzające, gdyż proszę mnie poprawić jeśli się mylę ale uważam, że jedzenie ciała bożka to przecież czysty kanibalizm. Natomiast modły o jego zmartwychwstanie to kult zombie, co bo cóż innego? Jedno plus drugie daje demonologię po prostu i nic nie stoi na przeszkodzie aby rzeczy dalej nazywać po imieniu. Pod rządami demonologów starożytny Egipt oszalał, a ściślej mówiąc jego kasta rządząca. W całym swoim obłędzie mumifikowali ci szaleńcy krokodyle, byki, robactwo, gady, ptaki albo koty aby dać radość sobie i zwiedzionej przez nich masie patafianów. Odpał totalny. Przy ich poczynaniach, nieśmiały obłęd żydokomunistów, którzy wypchali i zamienili w mumię truchło Lenina, wygląda wręcz na zdrowy rozsądek. I tamten właśnie demonologiczny kult z Egiptu został sklonowany w celu zarażenia nim zdrowej jak dwa rydze populacji Słowian. Oto jedna z wielu figurek Izydy i Horusa wykopana na terenie Polski - ta z Małachowa.

Jak widać komuś bardzo zależało na tym, aby demona Izydę upodobnić do człowieka. Widać doskonale, że aby nie przypominał bestii odpiłowano mu po prostu rogi. I stąd się właśnie wziął tak zwany kult maryjny, do którego oczywiście nie ma żadnych podstaw w biblii, której tak naprawdę nie zna niestety żaden z nieszczęśliwych katolików. Poprzez kosmetyczne obcięcie rogów na gębę zmuszono łatwo(wiernych) patafianów do czczenia obcego demona usiłując podstępnie zagrać na ich w sumie dobrych serduszkach - które musiały się po prostu rozczulić na widok motywu kochającej matki z synusiem na ręku. Ojoj... to takie ckliwe...

 

Hmm... mnie osobiście widok karmiącej szczurzycy raczej nie rozczula... no ale katolików owszem, rozczulił i to mocno. Tak więc jak widać egipską Izydę z egipskim Horusem poprzez prostą amputację rogów zamieniono w nadprzyrodzony sposób z demonicznej bestii w Maryję z Jezusem - oraz niejako przy okazji patafianów przemieniono w parafianów - i od razu rodzi się pytanie, kto to taki i po co on to zrobił?

 

Oczywiście zrobiono to po to, aby dalej oddawać cześć demonom, o których nikt już nie pamięta. Aby w dalszym ciągu czerpać z tego tytułu korzyści majątkowe. Aby doprowadzić do upadku kolejną cywilizację oraz rzecz jasna po to, aby rzucić kolejne bydlątka na kolana.

   

Jedyną grupką korzystającą z naiwności egipskich łatwo(wiernych) czereśniaków była bowiem sekta kapłanów ze starożytnego Egiptu - Lewici. To oni przemienili Izydę na Maryję. To oni wyemigrowali z Egiptu do Europy, gdy ten upadł po wprowadzeniu mrocznej demonologii. To oni zarazili starożytny Rzym tym swoim kultem demonów. To oni kosmetycznie odpiłowali rogi Izydzie/Maryi i to oni w dalszym ciągu żerują na naiwności parafiano-patafianów których awangardę stanowią zawsze analfabeci - w tym przypadku oczywiście katolicy - słynący na cały świat przede wszystkim z tego, że do biblii nigdy nie zajrzeli - co zresztą udowodnię na samym końcu tej wigilijnej opowieści. Do skopiowania kultu demonicznego doszło za pontyfikatu Celestyna I, który był w latach 422 - 432 biskupem Rzymu.

 

Były to lata żałosnego upadku tego, (kolejnego juz zarażonego demonologią) imperium. Jego prymitywny cynizm nie znał granic. Kopiowano jak leci: Izyda była matką Horusa, jego narodziny były zapowiedziane przez anioły, sam Horus miał także uczniów, chodził po wodzie, pędził wino z niczego, uzdrawiał chorych, opierał się pokusie złego, umarł zamordowany, no i w końcu został był on zmartwychwstały. Pikantnego i obrzydliwego smaczku tej nadprzyrodzonej historyjce dodaje mało śmieszny fakt, że Izyda poczęła go poprzez seksualny kontakt z martwym ciałem Ozyrysa, no ale tej akurat trzykroć przedziwnej sytuacji już nie skopiowano pozostając tylko tak generalnie przy niepokalanym poczęciu, którego na uniwersytetach katolickich niepotrzebnie nigdy już później nie poruszano. Chyba po to, aby nie urazić czyichś uczuć religijnych. Nieważne. Zamiast spraw nieważnych przez całe stulecia zajmowano się tematami istotniejszej wagi: debatowano z siedem wieków nad problematyką ilu diabłów mieści się na czubku szpilki, a przez jakieś sześć następnych stuleci dyskutowano o wyższości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy.

 

Chodziło o to, aby przez pewien krótki czas - tysiąc, dwa tysiące lat - nie zaniepokoić katolików jakąś nekrofilią, ponieważ od niepokoju na temat piekła i pierworodnego grzechu, oni już i tak odchodzili od zmysłów i nie było nawet potrzeby aby ich dręczyć w dodatkowy sposób. Nie było aż tak istotnego powodu aby chrześcijanom opowiadać, że Jezus się narodził, bo Maryja odbyła seks ze zwłokami - a tak właśnie a nie inaczej wygląda sytuacja w oryginale. Izyda to była bardzo niegrzeczna dziewczynka, drodzy parafianie. Bardziej niż się wam wydaje, bo Ozyrys z którym się przespała był nie tylko martwy ale jeszcze był jej bratem. Cuda niesłychane no ale nie róbmy tu jeszcze większego skandalu, bo chrześcijanie potracą do końca rozumy kiedy zrozumieją pewne dziwne religijne rytuały. I tak, od Izydy pochodzi również zerżnięte na wydrę określenie "królowa niebios", oraz tak bardzo popularny do dziś wśród katolików motyw bogini karmiącej dziecko. Za pontyfikatu następnego papieża, Sykstusa III (432-440) wybudowano bazylikę Santa Maria Maggiore, która potwierdzała aprobatę następnego papieża dla dopiero co zatwierdzonego kultu maryjnego. I tak oto Maryja/Izyda stała się "faktem medialnym" propagowanym od tamtej pory ze wszystkich ambon ku radości katolickiej gawiedzi - wcześniej nie mającej absolutnie żadnego powodu do poniżającego przyklękania przed afrykańskimi demonami.

 

Ten numer tysiąclecia wycięty przez zjudaizowanych papieży nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego i dlatego oficjalne języki ludzi zostały zmienione, biblia trafiła na około tysiąc lat na indeks ksiąg zakazanych, starożytne pisma metodycznie niszczono a biblioteki wymazywano po prostu z istnienia burząc je aż do samych fundamentów.

 

W jahwistycznym gnieździe zła dosłownie nic i nigdy nie dzieje się przypadkowo ze względu na obłędną wręcz paranoję na punkcie numerologii i kabały u satanistów zasiadających na ponurym tronie w Watykanie - miasteczku grobowym. Izyda jest prastarym demonem zła, bestią znaczy, zdeprawowaną ponadto do granic ludzkich możliwości i tylko kosmetyczna przeróbka poprzez usunięcie jej rogów sprawiła, że żaden z rozmodlonych do "Maryi" katolików nie wie o tym! Oni tak generalnie niewiele wiedzą. Heh... czy ktoś z was, baranki boże wie chociaż o tym, że w tej starożytnej demonologii kompletnie nic się nie zmieniło? Że, nawet starożytna nazwa tego prastarego demona zła, jest jednocześnie współczesną nazwą współczesnego zła - tak zwanego państwa islamskiego "Isis" - wywodzącego się przecież z dokładnie tej samej afrykańskiej Arabii, co tamten demon? Izyda to inaczej Isis, drodzy parafianie i jeśli ktoś nie wierzy bacologii niech zapyta wujka google i da wiarę własnym oczom.

 

Założę się, że żaden katolik nigdy jeszcze nie skojarzył tego faktu posiadając jedynie dwa zwoje mózgowe, z których jeden non stop pochłonięty jest gorliwym szukaniem domu dla "emigrantów", których do każdej parafii kazał mu przyjąć zjudaizowany do szpiku kości papież. Nie miejcie złudzeń "wy, którzy wkraczacie do piekła tylko porzućcie wszelką nadzieję" - zapewniam że zbieżność nazw na pewno nie jest tutaj przypadkowa, bo w działaniach afrykańskich dzikich satanistów nic i nigdy nie dzieje się z przypadku. I nieprzypadkowo oczywiście, koczownicze ludy wywodzące sie z afrykańskiej pustyni, życzące wam rzecz jasna jak najgorzej oraz działające nawet otwarcie na waszą szkodę, wręcz bezczelnie obwieszają się na waszych oczach podobiznami tego prastarego demona o nazwie Isis.

 

Starożytne afrykańskie demony z Arabii... powróciły. W pełnej krasie i pod starymi nazwami. I nic innego tylko gorliwe modły oszukanej masy, koczownikom to umożliwiły, ponieważ prastara prawda głosi, że aby zwyciężyło zło wystarczy bierność ludzi dobrych. Tylko tyle im wystarczyło. A jeśli nie tylko bierność im się zaoferuje ale jeszcze... czereśniackie modły - wówczas zło natychmiast przybywa, po czym zaraz podnosi łeb pękając z dumy, że udało się kolejnych baranów zwieść na zatracenie. Obecnie wszystkie ogłupiałe chrześcijańskie narody bezradnie szamoczą się nie mogąc pojąć prostej prawdy - że semici to jest jedyna nacja na całym caluteńkim globie zawsze uprawiająca niewolnictwo i jedyna, której największym marzeniem jest... zniewolić całą ludzkość raz na zawsze. Aby tego dokonać ta najlichsza na Ziemi nacja gotowa jest paktować nawet z samym diabłem. No i paktuje jak widać tę współczesną reinkarnację semickiego bożka i demona Isis. To była ta zła wiadomość.

 

Ta druga jest jeszcze gorsza. Najśmieszniejsze bowiem i zaprawdę godne szopki jest w tym wszystkim to, że modły o powrót Jezusa/Horusa/Isusa są wywoływaniem kolejnego demona - jak pamiętamy spłodzonego z martwego ciała. Ciała w którym rzecz jasna w momencie poczęcia nie było już duszy. Isis przy nim to pogodna - taka trochę dziwnie napalona babcia, drodzy parafianie. A wy wywołujecie... wilka z lasu... "owoc" jej żywota.

 

I wszystko to zapewne uszłoby watykańskiej jahwistycznej sekcie niezauważenie, gdyby nie prosty fakt - udało się bowiem po tysiącach lat zapomnienia dostać do oryginalnych zapisków starożytnych Egipcjan a także je odczytać. Przetłumaczono bowiem odporne na ogień i afrykańskich wandali hieroglify wykute w kamieniu. Wykopano całe grupy starych świątyń i budynków spod piasków pustyni i cała prawda wyszła na jaw. Nasza archeologia również dostarczyła niezbitych i niezliczonych dowodów na plagiat. Już w drugim wieku do Lechii docierały przecież wyobrażenia egipskich demonów Izydy i Horusa lub fajansowe figurki przedstawiające mumie - takie starożytne pierwowzory Włodzimierza Ilicza Lenina.

 

Taką figurkę egipskiej mumii sprzed naszej ery odnaleziono przecież koło Solca pod Buskiem lub w okolicach Nowego Miasta. W jeziorze Gopło znaleziono figurkę Ozyrysa, głowę Izydy w okolicach Kartuz, brązową figurkę Izydy w Świdnicy i figurkę Ozyrysa w Kijowie. Wraz z figurkami docierały też nawiedzone brednie spisywane przez Lewitów - jakoby żydzi byli niewolnikami w Egipcie a następnie z tej niewoli pouciekali, gdyż zostali przez ciocię jehowę do tego zadania starannie wyselekcjonowani - co skwapliwie powtarzają od momentu, kiedy Lewici życzliwie analfabetom z pustyni stary testament naskrobali. Gdyby nie wykute na kamieniu oryginalne zapiski starożytnych Egipcjan być może nigdy biblijne brednie nie zostałyby zdemaskowane ale na szczęście prawda wypłynęła na jaw i dziś każdy może skonfrontować sobie obydwa źródła. I tak, Egipt w biblii wymieniony jest około 700 razy, natomiast w egipskich dokumentach obecności w Egipcie rzekomych Izraelitów nie odnotowano... ani razu.

 

W tekstach biblijnych aż się roi od faraonów tymczasem Herodot oraz sami Egipcjanie nigdy ani razu nie wspominali o faraonach jakichś tylko o... królach. Królach Egiptu. Mało tego, faraon to nie tylko jest nikt według Egipcjan, ale jak donoszą hieroglify, to ktoś na kształt... sołtysa - czyli plemiennego wodza jakiejś drobnej wioski, a nie jak to głoszą żydowskie baśnie władca imperium. Sam Herodot żyjący w V wieku przed naszą erą, (ojciec dziedziny nauki o nazwie historia) nigdy nie wspominał o jakimś Izraelu lub jakichś Izraelitach lub tym bardziej jakichś żydach. Wielokrotnie zaś pisał o Palestyńczykach, Syryjczykach oraz Fenicjanach. Nigdy też oczywiście nie odnotował istnienia żadnej żydowskiej świątyni - a zjechał osobiście całą północną Afrykę i był bardzo uważnym obserwatorem. Natomiast w przeciwieństwie do żydów dużo pisał na temat sfinksa i piramid co jest bardzo dziwne, gdyż żydzi rzekomo przebywający w Egipcie w charakterze niewolników ani razu nie odnotowali w swojej biblii sfinksa lub chociaż jednej tylko z wielu piramid.

 

Dlaczego?

Być może dlatego, ponieważ żydzi w Egipcie nigdy nie przebywali. Jak inaczej to wytłumaczyć? Prawda jest bowiem taka, że tak zwany "naród żydowski" nigdy nie istniał i oczywiście nigdy nie wybudował/dobudował/rozbudował Jerozolimy w 1000 roku przed naszą erą. Jak się zresztą poniżej jeszcze przekonamy - nawet jednej szopki tam nie postawili - nie wspominając nawet o świątyniach jakichś. Nie było zatem żadnej żydowskiej inwazji w kierunku Palestyny z Egiptu dokonanej rzekomo przez byłych niewolników. Tak zwany eksodus to tylko niepotwierdzona fikcja istniejąca wyłącznie w biblii. Ponadto, już odczytana kronika wydarzeń z czasów panowania króla Ramzesa II widniejąca na ścianie w Luksorze nie zawiera kompletnie niczego o niewolnikach lub tym bardziej ich ucieczkach na Półwysep Synaj. Egipskie źródła absolutnie nigdy nie słyszały o jakimś Mojżeszu lub o dwunastu plagach - znanych każdemu katolikowi z plotek bezpośrednio płynących z ambony. Absolutnie nic na ten temat nie ma w... hieroglifach egipskich! Palestyna zatem nigdy nie była ojczyzną jakiegoś królestwa Izraela i legend o jego wczesnych patriarchach. Starożytny Egipt zrobił żydom taki sam holokaust jak polskie obozy zagłady - wyłącznie w formie papierowej propagandy kolportowanej do znudzenia przez semitów.

 

Skąd się zatem te mega kłamstwo wzięło?

Początek judaizmu i opowieści dziwnej treści o superbohaterach: Abrahamie, Izaaku, Józefie i Mojżeszu miał miejsce tak naprawdę w Arabii - w dzisiejszym Jemenie - o czym świadczy aż nadto wysyp czarnoskórych "matek boskich", których dobrze ponad kilkaset wyskoczy każdemu niewiernemu, jeśli tylko wpisze w wujka google frazę: "enzila dantor" i przełączy wynik na obrazki. Przełączcie, przełączcie wynik na obrazki, drodzy parafianie to znajdziecie stare dobre żydomurzyńskie woodoo, czyli oryginalny pierwowzór swojej "jasnogórskiej pani", której cała potęga waszej naiwnej baraniej wiary i tak nigdy nie zdoła nadać określenia "jasnoskórej pani". I dlatego też, tak zwana "archeologia biblijna" na terenie Palestyny jest ze względu na całkowicie błędne założenia i porażająco nieudolnie sfałszowanie historii - poprzez spreparowanie biblii – skazana z góry na totalną porażkę i nieporozumienie.

 

Tymczasem egipskie, ognioodporne źródła pisane sięgają aż do roku 1870 przed naszą erą. Nie ma w nich ani śladu dzielnych Izraelitów! Nie ma też żadnych wzmianek o niewolnictwie w Egipcie. Niewolnictwo było natomiast powszechną "tradycją" ale tylko u semickich koczowników. Wraz z nimi dotarło do Egiptu dopiero z Arabami w VII wieku przed naszą erą na skutek inwazji Persów. To w Arabii (Jemen) a nie w Palestynie odkryto ponad 100 nazw miejsc i miejscowości, które zdumiewająco wiernie odpowiadają wymienionym w torze i starym testamencie, co jest dowodem na to, że to stamtąd wywodzi się i biblia no i oczywiście sami żydzi. I właśnie tam żydzi byli niewolnikami innych semitów, po czym po oszukaniu tamtejszego "faraona", (czytaj sołtysa) zbiegli z niewoli dorabiając sobie to tej ucieczki, pociesznie nadętą martyrologię, której obłęd poraża do dzisiaj każdego, kto wie o podłościach i okrucieństwie właśnie ze strony tego "narodu" a nie jego wyimaginowanych przeciwników. To przecież żydzi nigdy nie stworzyli kompletnie niczego, a starożytni Egipcjanie owszem - wspaniałą cywilizację, wspaniałą kulturę, wspaniałe budowle, wspaniały dorobek ludzkości, którego jeszcze nawet ćwierci do dzisiaj nie wykopano.

 

Nadal przecież na swoje odkrycie czeka przecież słynny Labirynt - największy cud starożytnego Egiptu, którego wielkość i rozmach przerasta wszystkie razem wzięte piramidy. Tylko ten dorobek, który już wykopano widać zresztą do dziś doskonale. Tak samo dobrze go widać, jak stworzoną przez koczowników nędzę światową. W książce pt. Biblia Wywodzi Się Z Arabii, jej autor Ezzat, dowodzi ponad wszelką wątpliwość że:

"Ziemia którą Jozue podbił była małym terytorium w Północnym Jemenie. Egipt z Biblii to nie Egipt z Doliny Nilu, ale marne miasteczko na południowo zachodniej pustyni starożytnej Arabii zwane Mizraim albo Misr po hebrajsku i arabsku. Eksodus miał miejsce w dużo skromniejszy sposób i na dużo mniejszą skalę w marnej małej wiosce w starożytnej Arabii Saudyjskiej. Skoro Egipt nie znał faraonów, to nie potrzeba mówić, że Egipt nigdy nie znał Mojżesza. A skoro Mojżesz nigdy nie postawił stopy w Egipcie, to mapa drogowa eksodusu do Ziemi Obiecanej musi zostać przerysowana.”

Koniec kropka. I to wyjaśnia niezliczone kłamstwa na temat starożytnego Egiptu ze strony koczowników. A te kłamstwa rozpoczęły się już dawno temu - jeszcze w czasie spisywania starego testamentu przez Lewitów. To są zresztą identyczne kłamstwa do tych współczesnych na temat Syrii, Rosji lub Białorusi ze strony współczesnych koczowników. Kłamali jakoby Egipt był krainą tyranii i niewolnictwa w czasie, kiedy Egipt był krajem opartym na powszechnej sprawiedliwości, równowadze i jawnej prawdzie zanim pogrążono go w demonologii. Egipcjanie nie uznawali niewolnictwa i posiadali (podobnie jak Słowianie) standardy moralności o niebo wyższe niż żydowski dekalog spisany tysiące lat później. Żydzi jedynie splagiatowali i wypaczyli co się tylko dało a potem wyruszyli w świat z "dobrą", nowiną.

 

I tak dochodzimy powoli do tej stajni o nazwie szopka bożonarodzeniowa. Każdy kto ma dwie klepki w głowie doskonale zdaje sobie sprawę, że liturgia jahwistyczna podejrzanie wiernie przypomina konstrukcję dawnego Kalendarza Słowiańskiego. To czysty plagiat słowiańskich obrzędów i wierzeń przyadoptowany oczywiście po to, aby go zjudaizować, czyli nadać mu kompletnie inne znaczenie. Słowianie zawsze zdawali sobie sprawę z ważnych wydarzeń na podstawie których opracowali kalendarz. Cały rok pojmowany był jako cykl życia, (a nie śmierci) Boga Swaroga - Boga Słońca, od jego narodzin aż do śmierci i... zmartwychwstania - tak zwany Nowy Rok. I dlatego właśnie wraz z przesileniem zimowym, gdy dzień był najkrótszy w roku, rozpoczynał się Nowy Rok - następowały narodziny Młodego Boga - Bożica, który od tej chwili rozpoczynał swoją walkę z ciemnością.

 

Zimowe święta u Słowian nazywały się Gody, Szczodre Gody lub Szczodry Wieczór. To co dziś jest religią - kiedyś było wiedzą naukową w mojej opinii. Drapieżni semiccy jahwiści nie mogąc wyplenić ze Słowiańszczyzny naszych tradycji oraz obyczajów namolnie przywłaszczali je sobie nakrywając je przekłamanym demonicznym zabobonem. I tak oto w okresie zimowego przesilenia wciśnięto naiwnym rzekomą datę narodzin rzekomego syna bożego Jezusa, o którym nikt nigdy nie słyszał i którego nikt nigdy nie widział. Użyto gotowca czyli splagiatowano Horusa i jego matkę Izydę, którym po drobnej korekcie i jeszcze drobniejszym liftingu nadano imiona i cechy semitów. Skoro dziś z powodu braku pomysłów do znudzenia wręcz kręcą w Hebrewood nowe wersje starych oklepanych filmów - nie ma absolutnie żadnych powodów - aby uważać że dawniej nie robili inaczej, jako że nie ma absolutnie żadnych przesłanek do tego aby tak sądzić. Plagiatowali zawsze, plagiatują i zawsze będą plagiatować... wszystko.

 

I cały ten wielowiekowy natłok jahwistycznych, megalomańskich, koczowniczych bredni rodem z Afryki runąłby jak domek z kart gdyby tylko... gdyby tylko... ci nieszczęśni, mieszkający w Europie katolicy... przeczytali na spokojnie tę "swoją", afrykańską biblię - tak samo jak wchłaniają epickie ballady o Zeusach, Pigmejach, Apaczach lub Zulusach. To jest tak proste że aż... niemożliwe. Jak bowiem sprawić niewykonalne - aby nawiedzeni analfabeci zaprzestali kaleczenia o podłogę swoich twarzy i przystąpili w końcu do lektury na jakimś wygodnym, przyjaznym dla zmęczonych nóg klęczniku? No jak?

 

Chyba wiem jak tego dokonać Smile

Otóż, przeczytam im to ja, a potem im o tym co wiem w sposób niezwykle radosny opowiem. Słuchać bowiem oni uwielbiają i to nawet podrzędnych klechów, tak więc majestat mojej ekscelencji powinien chociaż na chwilę przykuć ich napiętą jak baranie jaja uwagę, zanim jakieś dzwonki, opłatki lub wrzaski "otwierać kolęda" na powrót ich rozproszą. Oto więc:

 

OPOWIEŚĆ WIGILIJNA

by baca

spisana wiernie podług

przypowieści biblijnych oraz świętych obrazków

Zaprawdę powiadam wam dawno, dawno temu gruchnęła po afrykańskim buszu radosna nowina. Maryja dziewica porodziła w stepie syna. Nie wiadomo jak i kiedy sytuacja ta jej zaciążyła, bo wokoło była tylko dzicz, podkochujący się w kozach koczownicy oraz pustynia. Skandal, cuda, niesłychane dziwa. Tradycyjnie o ojcostwie najmniej wiedział, jego tate. Cieśla Józef nie kojarzył aby coś zmajstrował w kształcie syna, bo Maryja odkąd ją namierzył go nie dopuściła. Nie była ani trochę podobna do kozy więc nielicho się zagłowił nasz biedny chłopina. Minął dzień. Potem dwa dni przeminęły. Kiedy bystry inaczej Józef ze zręczną inaczej sytuacją już do końca się pogodził, niezbyt chętnie ale jednak wziął siekierę po to, aby schować z widoku magiczne przyrodzenie - tak jak Adam kiedyś w tym samym celu wziął listek figowy. Aby nie doznać wstydu i nie narobić siary przytargał na pustynię desek i kołków, splunął w dłonie i pośpiesznie sklepał szopkę, aby zamknąć temat i uniknąć trzykroć przedziwnych pytań na tematy nadprzyrodzone. Szopkę o nazwie stajenka tam sobie cieśla Józef ulepił ale ta nazwa w ogóle się nie przyjęła, jako że ta stajenka nie miała drzwi i nie uchroniła sekretu tajemniczego poczęcia. Nie miała też jednej ściany. Właściwie to ta szopka początkowo nie miała żadnej ściany, gdyż Józef jako cieśla był obustronnie leworęczny. I tak patrząc obiektywnie to nie było z tego właśnie powodu w szopce jeszcze nawet dachu. To był więc raczej tylko taki wybieg umieszczony bezpośrednio pod gwiazdami. Kolejnym wybiegiem była sprytna podmiana nazwy szopka na stajenkę ale to potem. Najpierw był chronologicznie wybieg - osobiście wykombinowany przez lewostronnego Józefa.

 

Dzień się skończył i zapadła noc. Blask bijący od owoców grzechu stał się jeszcze bardziej widoczny. Józef roztropnie zatrybił wówczas, że ściany których nie ma niczego nie zasłonią przed wzrokiem ciekawskich. Pośpiesznie zaczął znosić więc na miejsce zdarzenia siano aby chociaż w ten sposób zakryć wstydliwe dowody. Prawie zdążył ale oburzone jego poczynaniami niebiosa w porę wysłały kometę, która jak raca rozświetliła pustynię i obnażyła Józefa szamoczącego się w stertach siana jak żyd po pustym sklepie. Józefa zaczęła ogarniać panika. Ze wszystkich stron świata zaczęli przybywać wścibscy przedstawiciele koczowniczej gawiedzi. Zrobił się gwar, ścisk, komuś zrobiło się duszno, kogoś stratowano podczas ataku epilepsji. Józef w ostatniej chwili snopkiem siana zasłonił dowody, obnażył dziąsła niczym wielbłąd przystawiony do wiadra wody i uspokoił zgromadzonych poufną informacją, że buduje szopkę jak się patrzy, mając obie lewe ręce pełne roboty. Wyrwani ze snu koczownicy zauważyli, że póki co to obustronny cieśla na razie nie zrobił jeszcze nawet przenośnej toalety, więc za potrzebą, jeden po drugim powoli zaczęli się rozchodzić. Kiedy Józef został sam odetchnął z ulgą, otarł lewą ręką strudzone czoło z potu a potem drugą lewą ręką pogratulował tamtej ręce sukcesu.

 

Tymczasem na odległym końcu Afryki, na spowitej w nocnym mroku pustyni, widząc jakiś dziwny blask na horyzoncie, uniósł głowę pasący się osiołek. Tak go to zaciekawiło, że raz dwa przybłąkał się do wybiegu. Potem z drugiej strony nadszedł kolejny dziki osiołek podążający śladem komety. Widząc to sprytny Józef wykorzystał moment ich nieuwagi, wziął dwa trzonki od siekiery i ogłuszył obydwa osiołki tak mocno, że aż jednocześnie przyklęknęły.

 

Ocknęły się dopiero w stajence, na wybiegu znaczy.

            Była wigilia więc niemiło zaskoczone osiołki raz dwa Józefa ludzkim głosem w jidish zapytały:

            - Ty koleś, co jest grane?

            - Dlaczego nas ogłuszyłeś i uwiązałeś?

            - To po to... - odparł Józef po aramejsku pogodnie opróżniając z kurzu nozdrze. -  abyście nie dali nogi.

            - Jak to? - zapytał osiołek przechodząc bez śladu akcentu płynnie na aramejski.

            - No właśnie, jak to? - dodał drugi osiołek, zaciągając jednak nieco po beduińsku. - Przecież my musimy jeść, koleś. Musimy się paść, no wiesz... na pustyni...

            - Spokój tam. - uciszył ich Józef gratulując sobie uściskiem kolejnego sukcesu. - Głodni nie będziecie, bo dam wam żarcie za darmochę. To raz, a po drugie, jak tylko troszeczkę tu popracujecie to nażrecie się jak jeszcze nigdy na pustyni.

            - Nażremy? - zapytał podejrzliwie osiołek.

            - Oczywiście, że się nażrecie. - zapewnił ich Józef wskazując uprzejmie głową drugą stronę wybiegu.

            Osiołki podeszły do ogrodzenia i badawczo się przyjrzały. Kiedy zmrużyły oczy przed nieziemskim blaskiem w końcu dostrzegły żłób a w żłobie małego koczownika. To od niego intensywnie rozchodziły się jakieś promienie na wszystkie strony. Osiołki wówczas jeszcze bardziej zmrużyły oczy i dopiero wtedy dostrzegły kupkę świeżego siana tuż pod promieniotwórczym koczownikiem. Dostrzegły również świeżą kupkę na tym sianie.

            - Jak ten mały będzie tam bez przerwy srał, to my się chyba nigdy nie nażremy? - zauważył roztropnie drugi osiołek.

            Józef nie lubił podchwytliwych retorycznych pytań. Zabił więc skomplikowanego osiołka siekierą, a drugiemu na spokojnie wytłumaczył:

            - Wiesz, dlaczego jeden osiołek wykona więcej pracy w dwa dni, niż dwa osiołki w jeden dzień?

            - Nie wiem.

            - Bo nie będzie gadał... ha, ha...

            Osiołkowi nie było do śmiechu, gdyż w ogóle był nieobeznany z dowcipami. Może gdyby był koniem to by się roześmiał. Ale jako że był tylko osłem, w powadze i skupieniu pogodził się ze swoją śmieszną sytuacją i tylko czasami jeszcze rzucał tęskne spojrzenia w stronę pełnego żłoba.

            Na drugi dzień Józef zaproponował pogodnie osiołkowi:

            - No to weźmy się i zrób...

            I osiołek przystąpił do pracy. Kręcił kieratem aż miło było Józefowi patrzeć i z czasem dobrobyt zawitał do stajenki. Szopki znaczy. Osiołek harował jak wół i wkrótce pysznego sianka było już tyle, że się na zewnątrz wylewało całymi snopkami. Osiołek pracował za dwóch... osiołków i wkrótce były już tej pracy widoczne efekty. Pojawiła się ściana i dach, a dzięki temu sianko nie namakało, kiedy dobry pan bozio zesłał monsunowy deszczyk lub jakiś huragan. Namakał tylko osiołek, bo jakoś tak nieszczęśliwie się złożyło, że wraz z pojawieniem się nowych koczowników zabrakło dla niego miejsca przy żłobie. Ci koczownicy pojawili się tam w jakiś nadprzyrodzony sposób, w czasie kiedy osiołek zajęty był pracą na wybiegu i chyba to sprawiło właśnie, że jakoś przeoczył ten ważny w jego życiu moment.

            W okolicach Wielkanocy zamieszanie i rosnący tłok w okolicy żłoba zaniepokoił osiołka trochę, bo w międzyczasie dopadł go był głód. Wcześniej też co prawda bywał głodny i z tego powodu czasami nawet zaniepokojony, ale kiedy dowiedział się od Józefa że jest post, natychmiast przestał się tym wszystkim niepokoić. Osiołek harował pracowicie całą wiosnę i całe lato. Pod koniec lata chciał się o coś zapytać Józefa ale ten był akurat na urlopie. Dopiero jesienią sytuacja dojrzała do rozmowy ale przedświąteczne zamieszanie plus dziwna suchość pod językiem zupełnie nie pozwoliło osiołkowi skomunikować się z Józefem. Ekskomunikował się więc osiołek na wybieg i na dobre zamknął w sobie. I dopiero po długich zimowych miesiącach zbierania się na odwagę oraz walki z samym sobą, doczekał do kolejnej wigilii i zapytał wreszcie w tej intencji Józefa po aramejsku ludzkim głosem:

            - Józek?

            - Co tam? - odparł Józef przechodząc płynnie na jidish.

            - Słuchaj sprawę mam...

            - No co jest?

            - Jak to, co? Jest głód. Haruję już od roku, miało być jedzone, no wiesz...?

            Józef wiedział, bo miał bardzo dobrą pamięć. Pamiętał doskonale co to znaczy klęska głodu, jeśli się ma dwie lewe ręce do roboty. Raz, dwa zabił osiołka, aby wszyscy głodni nareszcie mogli się pożywić. Zrobił z niego salami i już na własną rękę dobudował kolejne elementy stajenki starając się przede wszystkim aby nie zaburzyć lecz podtrzymać - nie szopkę oczywiście - tylko rozpoczęty styl architektoniczny. I kiedy rozbudowę zakończył był bardzo dumny z siebie, ponieważ  wyszło dokładnie to tak jak zamierzał... oślawo. Gratulacjom nie było końca, to znaczy był ale dopiero na trzeci dzień kiedy ręce go rozbolały.

            I tak oto drodzy parafianie szopka ze stajenką przeszła do legendy. Maryja straciła pokarm wkrótce po tych dramatycznych wydarzeniach, a Józef poszedł do szkoły rolniczej aby jakoś sie uporać z majestatycznymi górami obornika jakie za stajenką pozostawił osiołek. Na całe szczęście Jezus, kiedy wyrósł to przerósł Jozefa i przemienił resztę osiołka w kebab. To pozwoliło jeszcze więcej głodnych pożywić i uszyć buty z oślej skóry dla jeszcze większej liczby potrzebujących. Zęby i kopyta Jezus przemienił w biżuterię i podarki dla ubogich. Ta nieszczęśliwa sytuacja z osiołkiem, który oddał własne życie, aby zbawić zgromadzone tuż pod żłobem plemię koczowników, wcale nie przeszkadza ludom obustronnie leworęcznym budować dziś kolejnych szopek - nowoczesnych i zupełnie bezosiołkowych.

            Zamiast anachronicznych, brudnych, pustynnych i upartych jak osioł bydlątek, obecnie są zupełnie inni superbohaterowie koczowniczych baśni. Jest Batman, jest T-Rex, jest cała Drużyna Pierścienia, jest lord Vader z małżonkiem, a nawet cygańska kapela.

            Uklęknijmy więc poczciwi katolicy, wymieńmy znak pokoju między bacologią a maryjologią i odśpiewajmy wspólnie kolędę w ten radosny czas:

Cicha noc, ciemna noc,

Cygan z domu kradnie koc.

A na czatach,

drugi Cygan.

Trzeci Cygan,

kradnie dywan...

 

WIADOMOŚCI DUSZPASTERSKIE

            No i to byłoby na tyle nowoczesnej ewangelii, drodzy parafianie, jako że trzeba iść przez życie nie tylko z duchem świętym ale również duchem czasu. Kubeł zimnej wody wam się należał, bo wina leży całkowicie po waszej stronie jako, że oddajecie cześć niesprawdzonym zupełnie opowieściom, których nigdy z lenistwa nie przeczytaliście nawet. Cała przyjemność natomiast jest po mojej stronie, bo czy coś zmyśliłem ze stajenką? Czy nie stoi tam w tych ewangeliach jak wół... jak osioł znaczy, czarno na białym i otwartym tekstem, że żłób jest tylko dla koczownika? Że on do waszego pożywienia pierdzi, składa łupież, swoje pasożyty i załatwia potrzeby fizjologiczne? Że on nie tylko jest toksyczny ale promieniotwórczy nawet? Że do żłobu, który napełniliście własną pracą, ze wszystkich stron świata zlecieli się jak muchy do gówna tak zwani "mędrcy" semickiej Afryki? Że tego żłoba wystarczy dla wszystkich z wyjątkiem... głupich osłów? Że cała reszta to tylko bydło mające koczownikom bić pokłony i śpiewać pochwalne hymny? Czy coś przekręciłem? Przeinaczyłem? Wyjąłem z kontekstu? Hę?

            Czy może to raczej wy, baranki boże, nie potraficie przyjąć ze zrozumieniem tego, co już od wieków koczownicy wbijają wam prosto do waszych lokajskich mózgów? Oni przecież o tym właśnie wam mówią w kółko, i w kółko, i w kółko bez końca normalnie. Ponadto zupełnie bez żadnego owijania w bawełnę - dosłownie po prostu. Koniecznie poczytajcie samodzielnie co nieco z biblijnych opowieści - świat naprawdę potrzebuje ludzi czytających ze zrozumieniem - inaczej czeka was... biblijne piekło a w nim piekielne męki. To też koczownicy mówią wam otwartym tekstem i to też stoi czarno na białym w biblijnych przypowieściach. Przeczytajcie sobie w końcu, sieroty po Jezusie coś jego nauk z których najważniejsza jest ta... abyście żyli w biedzie. Czytajcie bez błędów nadinterpretacyjnych lub tych wynikających z błędów cwaniaczkowatych tłumaczy. Bez dorabiania jakichś nadętych wydumanych filozofii wtłaczanych wam do łba przez żyjących waszym kosztem pasożytów. Przeczytajcie tak jak pisze po prostu - dosłownie. Szczególnie biblię, bo w końcu to jest książeczka dla prostych ludzi a nie dajmy na to filozofów. Prostakowi nie potrzeba jakiejś pokrętnej objawionej prawdy ukrytej między wierszami - prostakowi wystarczy pokazać bata - i ten bat tam widać doskonale. Jeśli tylko ktoś ma zdrowy rozum i zdrowe oczy to go dojrzy. Dostrzeżecie kiedy trochę poczytacie, że koczownicy każą wam się modlić o chleb powszedni a tymczasem czym jest chleb? No czym, jak nie słowiańskim... z-bożem? Z-boże, czyli "z boga", czyli dar słowiańskiego boga. Dar, który mieliście na długo przed koczownikami z afrykańskiej pustyni. Dar, który sami sobie wypracowaliście i o który nie musicie oczywiście modlić się dziękczynnie do jakiejś koczowniczej cioci jehowy. Słynne koczownicze wigilijne sianko - to przecież w formie parodii - stary dobry słowiański snopek z-boża stojący przy stole. Kłosy zabrali koczownicy - pozostawiając wam resztki - siano. Opłatek natomiast to tylko parodia łamania się kołaczem - zamiast pysznego świątecznego ciasta dostajecie przypominający suchar ochłapek. Tak zwany "święty Mikołaj" to żaden biskup Mikołaj ale stary dobry słowiański krasnoludek w czerwonym kubraczku - to mały i życzliwy pomocnik przyjaznego domu a nie jakiś gruby pasożyt reklamujący toksyczny napój gazowany dosładzany przy pomocy ludzkich embrionów! Kolęda to tak naprawdę prastary zwyczaj obdarowywania się spokrewnionych Słowian podarkami a nie obdarowywania podarkami obcych i namolnych domokrążców - przybłędów - darmozjadów. Kolędy to przecież radosne szczodruszki, (od Szczodrych Godów) a nie jakieś nawiedzone ponurackie i żebracze psalmy mające wam zepsuć dobry humor i wpędzić w doła kłamstwami o jakichś archaniołach, które jak mafia albo "królowa niebios" Isis żywcem was podpalą, jeśli haraczu i pokłonów im nie będziecie oddawali. Starożytne opowieści dziwnej treści o ogniach piekielnych i te współczesne o palonych żywcem ofiarach Isis - to żaden przypadek - to są namacalne realne efekty "waszej" wiary, "waszych" modłów - spełniające się na waszych oczach ponadto.

            Dlaczego?

            Od dziesiątków tysięcy lat najefektywniejszą metodą Słowian na dobre życie było obrazowanie. Jest to naprawdę prastara starożytna wiedza przez duże W - tak samo perfekcyjna i bezbłędna jak aryjska matematyka. Wiedzę o tym obrazowaniu Słowianom ukradziono, utajniono i wykorzystano przeciwko wam, drodzy parafianie. Obrazowanie jest tworzeniem realnego świata bezpośrednio z wyobraźni i jeśli tylko się nad tym przez chwilę zastanowicie to sami zobaczycie, że każdy jeden przedmiot z realnego świata, każdy dosłownie, który możecie zobaczyć lub dotknąć, ukazał się kiedyś najpierw w czyjejś... wyobraźni. Każdy jeden przedmiot lub produkt z realnego świata miał taki właśnie początek - został zobrazowany zanim się stał realny. Jeśli zaś do obrazowania biorą się ludzie zbiorowo łącząc swoje pragnienia na tym samym dokładnie pragnieniu i celu... efekty są spotęgowane. I te właśnie obrazowanie jest wykorzystywane podczas satanistycznych okultystycznych imprez masowych, sportowych lub... religijnych właśnie. Energia obrazowania... ożywia demony. Afrykańscy koczownicy implantują fałszywe religie, fałszywe bożki i używają obrazowania bezpośrednio przeciwko wam samym. Czasami nawet jakiś demon to tu to tam osobiście analfabetom się pokaże dla spotęgowania ich energii, co doskonale wiadomo z tych tak zwanych "maryjnych objawień". Dlatego jest to tak skuteczne i perfidne narzędzie i uwierzcie mi Lewici doskonale wiedzą jak obrazowania używać przeciwko ciemnej, okłamanej i zwiedzonej maksymalnie masie - która nieświadomie obrazuje... wszystkie najgorsze przede wszystkim dla nich samych nieszczęścia i demony. Demony, które w najlepszym wypadku pociągną je prosto do piekła. Poczytajcie biblię parafianie to wyczytacie że raj lub zbawienie jest zagwarantowane wyłącznie dla koczowników z Afryki. Stoi jak wół czy jak osioł w apokalipsie świętego Jana że wy się nie załapiecie na te party. Nie wbijecie na tę koczowniczą imprezę. Wy jesteście białymi murzynami od czarnej roboty - macie zobrazować demony i iść na zatracenie - walcząc z demonami innych czereśniaków - tych od jakiegoś Allacha Akbara.

            Jeśli komuś się wydaje, że sobie to i owo pozmyślałem oto fragment "rozmowy" na tematy stajnne z księdzem "profesorem" Krzysztofem Bardskim - "wykładowcą" czegoś o  nazwie UKSW jaki znalazłem pod adresem:

http://adonai.pl/boze-narodzenie/?id=111

            Pytanie: Przy żłóbku w stajence Jezusa często znajdują się też wól i osiołek. Tymczasem w żadnym opisie ewangelicznym nie ma tych zwierząt. Skąd się zatem wzięły?

            Odpowiedź: W Ewangeliach czytamy, że Jezus położony był w żłobie, stąd tradycja dodaje, że miejscem narodzenia była stajenka, a więc musiało to być pomieszczenie, w którym przebywają zwierzęta. Przedstawienia mozaikowe i freski starożytne z pierwszych stuleci po Chrystusie zawierają obrazy zwierząt domowych, które przyszły oddać hołd Jezusowi. Tym, który na dobre wprowadził różnego rodzaju zwierzęta do przedstawień szopki betlejemskiej, był święty Franciszek. Skąd konkretne zwierzęta w przedstawieniach? W księdze proroka Izajasza znajdujemy fragment, który Ojcowie Kościoła odnosili do wydarzeń betlejemskich: "Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie". Prorok użył tego porównania, by podkreślić, że te najbardziej nierozumne zwierzęta potrafią rozpoznać Boga, podczas gdy człowiek niestety nie.

            Tak więc skoro ksiądz "profesor" dobrodziej aż tak dokładnie i precyzyjnie się wysłowił, padnijcie na twarz parafianie i nie szukajcie źdźbła w oku bliźniego swego bacy, mając pod własnymi powiekami pełno belek ze stajenki i jakiegoś siana.

            A na koniec część rozrywkowa, czyli przyjemny test - prosty jak teleaudio na Polsracie, czyli: co to jest na tytułowej ilustracji? No co tam widzą wasze rozmodlone oczy?

            a) lipną przypowieść wigilijną o szopce, w której bydlęta modlą się i klękają?

            b) wałczących brutalnie o dostęp do żłoba reptilianów?

            Tylko prawidłowo i jasno myślący udzielą prawidłowej, jasnej odpowiedzi. Jak tylko otrzecie z religijnej mgły wasze oczy to zobaczycie żrące się o koryto jakieś duże mięsożerne dinozaury Smile

            Ta przypowieść wigilijna kończy się tak, że dobry pan bozio dał wam wolną wolę. Podobno. Tak samo zrobiła pustynna ciocia jehowa z koczowniczej baśni. Też podobno. Możecie więc albo zaharować się i żywić coraz więcej drapieżników gromadzących się przy waszym żłobie albo też możecie dać im wszystkim wreszcie kopa w dupę. Albo cztery kopy i spowodować skowyt planktonu oderwanego od koryta.

            Tylko porażeni mózgowo mają wybór marny, bo koczownicy dali im w sumie nieco ograniczone pole manewru implantując podstępnie miłosierdzie oraz wybaczanie jakieś. No ale pamiętając smętny los osiołka, który posiadał cztery kopyta ale nie zebrał się nigdy na odwagę życzę udanego wyboru tej "waszej" wolnej woli. Nie ma zmułuj, bo skoro zdradziliście wiarę własnych rodzonych praprzodków i zaprzedaliście własne słowiańskie dusze obcym afrykańskim demonom, no to co byście nie wybrali i tak kaplica, dupa, amen.

            Dopóki posiadacie zaczadzone demonicznym jahwizmem umysły wybór macie "szeroki" i należy on wyłącznie do "was": możecie sobie śmiało wybrać... pomiędzy requiem lub epitafium Smile

            He, he... hymn żałobny albo inskrypcja nagrobna lub też... plan C - powrót do wiary praprzodków - jedynej przyrodzonej słowiańskiej wiary, która daje nieśmiertelną radość z życia i oferuje całkowity brak pokuty za ohydne grzechy afrykańskich "matek boskich" oraz jej pomiotu - złych do granic możliwości afrykańskich koczowników, o których jeszcze jednego dobrego słowa nigdy nie wypowiedziano nawet. Tylko staropolska wiara przyrodzona pozbawiona jest tej nędznej kasty pasożytów - to taki bonus w pakiecie. Powstańcie z kolan wreszcie... idą Szczodre Gody. Sława.

 

 

Źródła:

Sanktuarium Matki Boskiej trzykroć przedziwnej (konkretnie to ta niepokojąca nazwa mnie zainspirowała)

http://wikimapia.org/7861555/pl/Sanktuarium-Matki-Bo%C5%BCej-Trzykro%C4%...

strona osoby publicznej - Jezusa Chrystusa na facebooku

https://www.facebook.com/We.Believe.Jesus

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika M.T.

Sądziłem że w odróżnieniu od

Sądziłem że w odróżnieniu od "politycznie zawłaszczonych" portali, tu przeczytam coś normalnego i ciekawego.
To co pokazał głupek z tego artykułu na pewno nie było ani interesujące ani w jakikolwiek sposób ciekawe.
Ot, zwykły  głupawy komuch zaprzeczający wszystkiemu i wszystkim którzy różnią się w jakikolwiek sposób zdaniem od "jedynie słusznego i przyjętego" kierunku. Czy wam też się to kojarzy z "głęboką komuną'. CO ZA DUPEK PISZE TAKIE IDIOTYZMY?

Portret użytkownika Sly

Małe sprostowanie, takich

Małe sprostowanie, takich głupot nie pisali nawet zakomuny, to jest ewidentny przykład wpływu nowej komuny europejskiej i ruchu lgbt. Komuniści jeśli nawet sami nie chodzili do kościoła to nie atakowali w prostacki sposób ludzi wierzących z różnych kościołow i odłamów religijnych. Artykuł jest też potwierdzeniem na wyrastanie nowego społeczeństwa, dla którego jedyna wiarygodna wiedza zawarta jest w internecie, a logiczne myślenie pozostawia niewiadomego pochodzenia przewodnikom duchowym. Szczerze mówiąc chetnie przeczytałbym coś co można by uznać za logiczną podstawę do oceny religi słowiańskiej która jest często wymieniana jako jedynie słuszna przez zwolenników tego co wypocił baca, można by podyskutować która wiara ma więcej do zaoferowani w kwesti rozwoju duchowego.

Portret użytkownika baca

widać że opuściłeś całkiem

widać że opuściłeś całkiem sporo zebrań kółka różańcowo dyskusyjnego...
jak już cię pokuta przydusi to koniecznie pogadaj ze swoim proboszczem o niepokalanym poczęciu ha ha ha wówczas na pewno "rozwiniesz się duchowo"...

Portret użytkownika Sly

Baca, niestety kolejny raz

Baca, niestety kolejny raz strzał w stopę, nie jestem katolikiem, myślałem że już zatrybiłeś. Przczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem wcześniejsze komentaże. Spróbuj może z el koto jeśli się dogadacie naskrobać coś nad czym da się dłużej popracować, tylko nie daj się namówić na publikacje jego zdjęć bo zdaje się że dysponuje niezłą galerią fotomontaży.

Portret użytkownika Sly

El koto itp. przestańcie

El koto itp. przestańcie mierzyć innych swoją miarą, żeby zrozumieć czym jest wiedza zawarta w bibli trzeba ją przeczytać, bez komentaży kościelnych i internetowych autorytetów. Jest jeszcze coś czego nie rozumiecie, że są katolcy którzy uważają się za chrześcijan, ale są też świadomi chrześcijanie nie będący katolikami.

Portret użytkownika Sly

Przepraszam baco że musiałeś

Przepraszam baco że musiałeś tak długo czekać, rozumiesz zakupy, sprzątanie, prezenty no i ta szopka. Ale do rzeczy, zarzucając jak to ładnie określiłeś planktonowi brak wiedzy należało się lepiej przygotować, a tak strzeliłeś sobie w stope. Zacznę od nipokolanego poczęcia, jakaś według ciebie paranoja nagle jest Jezus niewiadomo skąd, a może wystarczy założyć że skoro istnieje stwórca świata który od samego początku w bibli występuje jako reżyser wielkich dzieł, to nie będzie problemu z poczęciem dziecka bez udziału mężczyzny, obecnie ludzie wykonują zabiegi in vitro a pewnie to jeszcze nie koniec postępu w tej kontrowersyjnej dzidzinie medycyny. Jezus zaś jako fałszywy zbawiciel? Przecież nawet nieczytając bibli, można na podstawie informacji podawanych w mediach zrozumieć, że chodzi o zbawienie po zmartwychwstaniu, a nie o zbawienie od śmierci na krzyżu. Prawo które rzekomo łamał, tylko które rzymskie okupacyjne czy żydowskie egzekwowane przez skorumpowane władze religijne, krytykowane przez niego za różne formy wywyższania się ponad innych. Następnie przejście miejscowych którzy się połapali o co chodzi na jakiś muzułmanizm, taka totalna zmiana kierunku myślenia w kwestii wyznaniowej, biorąc pod uwagę fakt że muzułmanie bazują na tych samych pismach, wierzą w tego samego boga co chrześcijanie i nawet uznają Jezusa za proroka i mesjasza poczętego bez udziału mężczyzny w łonie Marii. Naprawdę radykalne posunięcie. Klękanie w kierunku trzecioligowego Allaha Akbara (Bóg jest wielki), podobne głupoty wypisywali kiedyś producenci gadżetów wielkanocnych, wesołego Alleluja czyli wesołego chwalcie pana lub wychwalajcie jachwe. Co do bogini Izydy to z dostępnych informacji wynika że miała kontakt z ożywionym Ozyrysem a nie z jego trupem, taka drobna nieścisłość ale chyba dużo zmienia prawda. Jeśli zaś chodzi o znalezisko z gm. Witkowo to czy może być dowodem na kontakty Egipcjan z Lechitami, biorąc pod uwagę fakt że kult Izydy obejmował Grecję i Imperium Rzymskie aż do VI w.n.e., chyba że odnaleziono też list przewozowy dla tej figurki z egipskiego DHL. Połaczenie zaś Izydy z isis jest przezabawne, ponieważ zwrot Isis występuje w j.greckim, islamiści gdyby chcieli w nazwie swojej organizacji umieścić imię tej bogini użyli by raczej egipskij wersji Iset, zamiast używać słowa pochodzącego z kraju gdzie prawie 100% to prawosławni katolicy. Można by jeszcze dalej pisać uwagi do twojego artykułu, ale jestem już trochę zmęczony dlatego będę kończył.
Ps. Czy ta grafika którą dodałeś do psedonimu, przedstawiająca awatara z wąsikiem i fryzurą bardzo przypominająca Adolfa w czasach swojej świetności, nie gryzie się trochę z prezentowaną przez ciebie słowiańską ideologią, a może chodzi o taki kamuflaż jaki często stosują pacyfiści, ubierając odzież wojskową na antywojenne demonstracje.

Portret użytkownika Sly

Nisko bardzo nisko,liczyłem

Nisko bardzo nisko,liczyłem na coś więcej, konstruktywnej odpowiedzi na komentaż brak, zamiast tego zdjęcia i potwierdzenie w wikipedii tego co napisałem wcześniej. Odnoszę wrażenie że twój artykuł jest w części skopiowany albo w ogóle nie jest twoim dziełem, ponieważ odpowiedzi na komentażrze do niego zaniżają poziom o wiele bardziej niż sam przedmiotowy tekst.
Dzięki za negatyw, chociaż wydaje mi się że autor niepowinien oceniac komentaży do swojej pracy, a raczej brać udział w konstruktywnej dyskusji. I na koniec naprawdę bez złośliwości szczera rada zamień tego aryjskiego awatara na coś bardziej słowiańskiego.

Portret użytkownika baca

odpowiedzi na pytania ci nie

odpowiedzi na pytania ci nie pasują...
awatar ci nie pasuje...
gołe historyczne fakty...
poziom tekstu, itp...
hmm... w takim razie (w ramach wymiany dobrych i życzliwych rad) powinieneś zrobić dokładnie to samo co robisz z za ciasnymi majtkami - zaciśnij zęby, nie skarź się nieznajomym i postaraj się jak mężczyzna dzielnie z tym żyć Smile

Portret użytkownika Sly

Dalej nic. Bardzo

Dalej nic. Bardzo przewidywalna odpowidź. Zdaje się że na dobrą merytoryczną dyskusję niema co liczyć. Co do wikipedii na którą się powołujesz, to pod hasłem izyda stoi wyraźnie j.grecki ISIS egipski ISET, zamiast tylko oglądać Czytaj.
Ps. Napisz jakiś inny artykuł, dopilnuj logiki i prowadź rzeczową dyskusję, tego ci życzę w nowym roku.

Portret użytkownika Sly

Istna groteska, el koto nie

Istna groteska, el koto nie zauważył że postać, która żuca tak krótki cień na drodze,musiała by być oświetlona z poziomu dachu PIĘTROWEGO AUTOBUSU. Co do reszty komentaża powtórka z bacy czyli dalej nic.

Portret użytkownika Sly

Muszę przyznać że nawet moja

Muszę przyznać że nawet moja żona krytykuje mnie za popełniane błedy w trakcie pisania po nocach odpowiedzi na, jak to ostatnio stwierdziła, bzdurne artykuły. Oczywiści rzuca a nie żuca. Niestety nie wpłyneło to na wzrost wiarygodności zdjęcia, które dalej reprezentuje poziom kiepskiego fotomontażu.

Portret użytkownika Ariel

Baca jak zwykle - mocne pióro

Baca jak zwykle - mocne pióro i cięty język ale ..... jak by się tak zastanowić na serio to kościół rzymski ma już niewiele wspólnego z ideą przedstatwianą przez slynnego mesjasza Jezusa z Nazaretu. Zamiast uczyć indywidualizmu kościół rzymski wymaga ... posłuszeństwa, bezwględnego posłuszeństwta itd itd itd
 
Pozdrowienia dla Bacy.
 
Jako jeden z pogan rodzimego kościoła z coraz większą ciekawością obserwuję oddalanie się dzisiejszych Polaków nawet od kościoła rzymskiego. Jak się zapytasz przeciętnego katolika o doktrynę jego wiary to powie .... Dekalog. 

Portret użytkownika P

A tak z drugiej strony

A tak z drugiej strony niezależnie od tego ile można kościołowi i chrześcijaństwu zarzucić to kto poza kościołem zwraca uwagę na to, że jesteśmy bombardowani celtyckimi elfami, krasnoludkami, druidami i wróżkami? Że "nasze" święta są coraz mniej "nasze" bo powoli zmieniane są na wzór amerykański, który jest bardziej obcy niż porządnie już zaadoptowane chrześcijaństwo? Że współczesna demonologia powoli hoduje nam skrzywione, uzależnione od wrażeń, pozbawione szacunku do czegokolwiek społeczeństwo?

Portret użytkownika pepe

...niestety, nasze rodzime

...niestety, nasze rodzime słowiańskie wierzenia kościół zwalcza przede wszystkim, a tym elfom celtyckim to raczej pobłaża i tylko paluszkiem grozi. Chrześcijaństwo to nas naucza nadstawiać drugi policzek, ...jak by pierwszy bolał za słabo. Taka tora w wersji dla gojów.

Portret użytkownika sceptyyk

Gdyby, to coś powyżej

Gdyby, to coś powyżej "spłodzil' Cabaj, byłoby ok -typowa cabajowa logika i argumentacja...  Tzn Cabaj + to powyżej = spójność... Ale ja, pamiętam wcześniejsze prace Bacy, i Baca + to powyżej = dysonans... Jdyne czego można się dowiedzieć z tego powyżej, to jest to, jaki jest obecny stan emocjonalny autora...  Sad

Portret użytkownika H.R.

Dobrze to ująłeś i

Dobrze to ująłeś i przedstawiłeś baca. Przy okazji widać w części wypowiedzi to "chrześcijańskie" umiłowanie tolerancji, miłości bliźniego, nadstawianie drugiego policzka i inne takie tam ich pierdoły. Rzeczowej polemiki nie podejmą, bo po pierwsze, nie potrafią, po drugie, gdyby nawet potrafili, to jak polemizować z faktami opierając się na żydo-chrześcijańskiej fikcji i ignorancji?

Portret użytkownika NoWy

baculu ! fajna jest ta twoja

baculu ! fajna jest ta twoja >> SZOPKA << z >> SZOPKI << tylko czy aby nie za dużo tych >> SZOPEK << ??? Mam takie wrażenie że sam jesteś jak ta >> SZOPKA << jednych zadziwia, innych rozbawia, a jeszcze innych wkur... ! Najlepsza >> SZOPKA <<  jest z twoją karmą, bo tymi wszystkim religiami, mitami i historiami cywilizacyjnymi itd... karmisz i żywisz sie tym wszystkim plugastwem jak dla ciebie, a i tak gu...o wydalasz i to jest już wielka >> SZOPKA << Tak a propo twojej słowiańszczyzny to masz już drewutnie do której prośby składasz ??? Ja mam wrażenie że z tą twoja słowiańszczyzną to też jest fajna >> SZOPKA << i co ty na to baculu ??? Pozdrawiam i wesołych świąt jakie by one nie były, bo to zawsze jakieś swięta które tak bardzo cenimy, my polacy Wink

Portret użytkownika Polak

Widzę tu towarzystwo

Widzę tu towarzystwo wzajemnej adoracji, kilku przekrzykujących się pajaców, którzy nie mają zielonego pojęcia o Jezusie, jego narodzinach, śmierci i zmartwychwstaniu. Żenada !!! Nie jestem dewotem, owszem chodzę do kościoła, kiedy czuję wewnętrzną potrzebę rozmowy z Bogiem lub Jego Synem Jezusem (pewnie żaden z was prześmiewców o tym niewiedział). Nie chcę nikogo nawracać, od tego są kapłani. Ale musiałem to napisać, bo nienawidzę jak ktoś opluwa nasze Godło i depcze naszą Flagę. Tak samo boli mnie to jak ktoś bluzga moją religię. Nie dziwię się, że Muzułmanie tak bronią swojej religi (nie mylić z terrorystami, bo to są już chorzy fanatycy, z Islamem to raczej nie ma nic wspólnego). Każdy ma prawo wypowiedzi, w końcu demokracja, tylko po co wyśmiewać coś o czym nie ma się zielonego pojęcia.
 

Portret użytkownika baca

niepotrzebnie się martwisz

niepotrzebnie się martwisz bluzgami twojej religii, jako że to nie jest religia tylko klon starszego kultu i to nie są bluzgi tylko radość... duża radość...
twój kult książkowy to tylko dowcip wymyślony przez Lewitów na pustyni i powiem ci że jest on naprawdę bardzo, bardzo śmieszny...
jak już rozmawiasz sam ze sobą, czyli "z bogiem"  - zapytaj go przy okazji dlaczego muslimy mają grób swojego mahometa i każdej jego ciotki spokrewnionej ze znajomym znajomego a tymczasem katolicy nie mają żadnego grobu żadnego proroka lub apostoła - apostołów było jak mrówków - pustynia w afryce to prawdziwa stolica apostolska - apostoł rodzi się tam średnio co minutę... gdzie oni wszyscy się podziali, hę?
cała biblia to fikcja literacka - równie dobrze możesz się modlić do Koziołka Matołka lub Harrego Pottera... ale  raczej nie możesz wmówić sobie, że to opluwanie godła lub flagi Polski...

Portret użytkownika bacadebil

Ten cały twój artyków to

Ten cały twój artyków to żenada. Wcale mnie nie rozśmieszył, uwierz w to. Do tej pory traktowałem tą stronę poważnie, ale wszystkie twoje artykuły psują cały klimat. Po co obrażasz chrześcijan? Myślisz że każdy katolik to stereotypowy moher, albo dzieciak z biednej rodziny? Albo naiwny idiota który interpretuje biblię zbyt dosłownie?
Myślisz że każdy, kto wchodzi na tę stronę, jest ateistą? Jesteś w błędzie. I jestem przekonany, że po przeczytaniu tego syfu, mnóstwo osób się oburzyło. Chociażby dlatego, że bezinteresownie obrażasz wiarę. Jak typowy gimnazjalista. 
"jestem ateistą, bóg nie istnieje bo go nie ma dowodów, nie widać go i nie mówi do ludzi" ~Tomek, 15 lat.
 
Nie jestem jakimś zagorzałym wierzącym, jestem agnostykiem. I jestem na 90% przekonany, że bóg istnieje. Nie musi być ten bóg, i to wszystko tak, jak opisane w bibli, ale wiem, że istnieje. Żeby ogarnąć biblię, nie wolno być zwykłym śmiertelnikiem, takim jakim jesteś ty. Trzeba dogłębnie się zastanowić, ale twój mózg już do tego nie jest zdatny.
 
O ile sam artykuł można było potraktować z przymrużeniem oka, tak ten twój komentarz to już porażka, -20 do inteligencji.
"twój kult książkowy to tylko dowcip wymyślony przez Lewitów na pustyni i powiem ci że jest on naprawdę bardzo, bardzo śmieszny..."
"jak już rozmawiasz sam ze sobą, czyli "z bogiem" "
"cała biblia to fikcja literacka - równie dobrze możesz się modlić do Koziołka Matołka lub Harrego Pottera..."
 
Nie będę się rozpisywał, taa, możesz mi powiedzieć że sobie jaja robisz czy coś, ale tego zbytnio nie widać. Może i robisz se jaja, ale i tak widać, że mocno przekonany jesteś do tych swoich beznadziejnych teorii.
Mam nadzięję, że kiedyś przestaniesz pisać artykuły, bo wszystko psujesz. [ciach]
 

Portret użytkownika baca

bacadebil napisał : "Mam

bacadebil napisał : "Mam nadzięję, że kiedyś przestaniesz pisać artykuły, bo wszystko psujesz." sprawiając niezwykłą radość tym komplementem bacy który nie jest debilem
biedny bacadebilu szukasz odpowiedzi, szukasz a przecież Tomek z gimnazjum, który ma 15 lat już ci podał prawidłową...
najlepiej, zapytaj jeszcze młodsze dzieci to ci jeszcze bardziej szczerze odpowiedzą jak jest nie pozostawiając nawet cienia wątpliwosci... gdyż tylko małe dzieci zauważają oczywistą prawdę pt. Król jest nagi
http://sciaga.pl/slowniki-tematyczne/17209/krol-jest-nagi/

Portret użytkownika Amara

Tego tematu to lepiej nie

Tego tematu to lepiej nie zaczynaj bo grób świętego Piotra zdaje się znaleźli, chyba źe to kolejne łgarstwo. Poza tym tekst wyśmienity, pisz częściej, humor mi poprawileś wybornie Smile 

Portret użytkownika benet

Polak dobrze że się

Polak dobrze że się pochwaliłeś, że chodzisz do kościoła, bo wcześniej do głowy by mi to nie przyszło Smile a skoro już przy kościele jesteśmy i Twojej głebokiej wierze, czy nie bluźnisz czasami odwiedzając stronę na której pełno artykułów o czarnej magi, diabłach, szamanach, reinkarnacji, reptilianach? no i w końcu, czy wiesz, że demokracja w Polsce jest zagrożona ? Wink czy nie powinieneś jej bronić razem z Petru ?

Portret użytkownika Sly

Żydzi napisali stary

Żydzi napisali stary testament w celu ogłupienia ludzi i podporządkowania sobie światowych rynków finansowych, Watykan dokończył biblie na ich zlecenie żeby przygotować wyznawców do NWO, ale całe szczęście ojciec R. kupił drogą fure potwierdzając w ten sposób teorię że boga niema i że to była mistyfikacja. Trudno nadzieja na to że stworzyła nas wyższa inteligencja legła w gruzach. Darwinie przebacz, miałeś rację naszym przodkiem jest małpa, a właściwie drobne gryzonie które przetrwały wielkie wymieranie oczym chyba niewiedziałeś

Portret użytkownika trzcina_1

a więc... myślałam co napisać

a więc... myślałam co napisać no i nie wiem bo wszystko opisałeś... dzieci swoich nie odciągam od religi wolę, żeby same zdecydowały z czasem czy wierzyć czy nie... nie będe na nich niczego wymuszała, mimo że sama uważam religie za manipulacje i wywieranie na ludziach presji...

Portret użytkownika sław

swojej córki również nie

swojej córki również nie odciągałem od chrześcijaństwa, przez lata widziałem jak się męczy (jak ja kiedyś) w końcu nie wytrzymałem i opowiedziałem jej o Świętowidzie, Mokoszy i całym Słowiaństwie, o prawie wszystkich przejętych przez nich naszych świętach. Powiem szczerze, tyle radości w jej oczach i zadowolenia dawno u niej nie widziałem, dodatkowo była mi wdzięczna, że pomogłem jej całkowicie uwolnić się od jedynej "słusznej" wiary. Pozdrawiam Smile

Portret użytkownika michał

Faktem jest to że narzucono

Faktem jest to że narzucono nam słowianom siłą i podstępem przejście na wiarę rzymsko katolicką w 966r. I nagle od  tego momentu wyłoniła się polska na kartach historii gdy tymczasem imperium Lechitów siega 3.500-4.000 lat przed narodzeniem Chrystusa.

Portret użytkownika MARGO

<i>"...Obecnie wszystkie

<i>"...Obecnie wszystkie ogłupiałe chrześcijańskie narody bezradnie szamoczą się nie mogąc pojąć prostej prawdy - że semici to jest jedyna nacja na całym caluteńkim globie zawsze uprawiająca niewolnictwo i jedyna, której największym marzeniem jest... zniewolić całą ludzkość raz na zawsze..."
______________________________________________
Baca, nie wiem czy wiesz ale...
Badania genetyczne wykazały ponad wszelką wątpliwość, że ludność zamieszkała w Izraelu w blisko 80% należy do plemienia Chazarów, a Chazarzy -  to plemię mongolskie, a nie semickie...
No i mamy problem..., bo jak się okazuje - ci najwięksi krzykacze o antysemityzmie, są Mongołami...
Widać tutaj również siłę propagandy. Tak długo wmawiano tym ludziom, że są żydami, że... sami w to uwierzyli. Cały podział na tzw. żydów askenazyjskich, czy sefardyjskich, powstał dopiero w XVIII -XIX wieku.
Był tworzony przez powstające konsorcjum Rothschilda.
Historia bowiem, szczególnie w Polsce, od 300 lat była preparowana przez obcych. Przecież to państwowe szkoły wyższe, opłacane przez Moskwę, Berlin, czy Wiedeń, tworzyły odpowiednie księgi i tresowały odpowiednich przyszłych pracowników urzędów państwowych...
I dziś z całą odpowiedzialnością należy przyznać - tresura była doskonała...
Po Zdrówka

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem tego Boga ?  Czyż może od Boga się różnić ?   Czyż dąb nie jest w żołędziu zawarty  ? Czyż Bóg nie jest ukryty w Człowieku ?

Portret użytkownika El Koto

On to wie, ale chyba celowo

On to wie, ale chyba celowo wrzuca wszystkich do 1 worka. Może to i dobrze bo jak na razie różnic nie widać między syjonistami-chazarskimi-rotschilda a starozakonnymi wyznawcami nierządnicy babilońskiej, którzy gwałcą dzieci i raz do roku muszą pić ich krew.

Portret użytkownika H.R.

To, że te 80% w Izraelu to

To, że te 80% w Izraelu to Hazarzy, jak twierdzisz, Mongołowie, nie oznacza wcale, że Żydzi nie są Semitami. Na tej samej zasadzie logicznej można powiedzieć, że Polacy są Żydami, bo w Polsce jest ileśtam % żydostwa. To raczej tobie żydowska tresura odebrała logikę.

Portret użytkownika Sly

Nie mam teraz czasu na

Nie mam teraz czasu na dłuższy komentarz, więc będzie krótko, chodzi o to że artykuł który wygląda na dobrze przygotowany niestety jest pełen pomyłek z powodu braku rzetelnej i co ważniejsz bezstronnej wiedzy religijnej. Łatwo nasycić się taką treścią jeśli ma się określone poglądy
,ale nie do końca przemyślane tylko modnie skopiowane. Szczegóły wyjaśnie później.
Ps. Nie jestem Radia M...

Strony

Skomentuj