Tajemnicze splątanie

Kategorie: 

http://popotopie.blogspot.com/2014/08/tajemne-zamiary-boga-stworcy-wobec.html

Najpopularniejszą interpretacją mechaniki kwantowej w XX wieku od 1927 roku była interpretacja kopenhaska związana z Nielsem Bohrem. Zgodnie z tą interpretacją natura samego Wszechświata jest przypadkowa.

 

Cząstki punktowe mają się pojawiać wszędzie z jakimś prawdopodobieństwem, co uogólniono do prawdopodobnej rzeczywistości, a więc przypadkowego pojawienia się Wszechświata. Takie podejście wystarcza do obliczania większości procesów kwantowych, ale nie wyjaśnia jednak ich istoty. Czy wszystko powstało przez przypadek? Wynalezienie lasera umożliwia od lat 70-tych eksperymentalną weryfikację kwantowego splątania.

 

Te doświadczenia zdecydowanie odrzucają punktowo zlokalizowane cząstki, jak to interpretuje szkoła kopenhaska. Spowodowało to powstanie w latach 80-tych wielu alternatywnych interpretacji mechaniki kwantowej. Od lat 80-tych fizycy zajmują się ignorowanymi dotychczas zakłóceniami kwantowymi. Dzięki temu tzw. dekoherencja kwantowa stała się nową interpretacją mechaniki kwantowej.

 

Zasadniczo jest to proces powodujący niekontrolowane splątanie układu kwantowego i jego przejście do tzw. stanu splątanego z otoczeniem. Jak wygląda takie splątanie i do jakiego stopnia jest ono "podłączone do" człowieka, to sprawa niezwykle ekscytująca. Spora ilość badaczy twierdzi, że te "splątanie" z rzeczywistością ludzkiego wnętrza to sprawa świadomości. Łaciński wyraz określający świadomość: conscientia, pochodzi od „con” – „z” i „scientia” – „wiedza”. „Conscientia” oznaczało wiedzę dzieloną z kimś, często wiedzę tajną. Od pojęcia wiedzy do informacji biegnie delikatna nić, choć możliwe że jest ona tylko prowizoryczna.

Przez pojęcie "świadomość" można rozumieć wiele stanów - od zdawania sobie sprawy z istnienia otoczenia, istnienia samego siebie, poprzez świadomość istnienia swojego życia psychicznego aż po świadomość świadomą samej siebie. W tym pierwszym przypadku świadomość mają niektóre zwierzęta, a świadomość samego siebie posiadają ludzie i najprawdopodobniej szympansy.

 

Nie jest jasne, czy samoświadomość ma tylko Homo sapiens. Nie wiemy na czym polega świadomość bytów UFO, czy jest ona powiązana (splątana) z ludzką, tak jak nasza ze zwierzęcą ? Świadomość otoczenia (czyli czujność) może być pewnego rodzaju odwzorowaniem cech środowiska w umyśle. Jednym z przejawów tak rozumianej świadomości jest reprezentacja obiektów postrzeganych wzrokowo, lub innym zmysłem, np. umysłem, zmysłem rozumu, a stąd jest już tylko krok do często przeze mnie wspominanej zasady antropicznej, obserwowanej dookoła nas.

 

Do świadomości należy stan umysłu zwany Czuwaniem, jest to stan aktywności układu somatycznego, będący przeciwieństwem snu, który jest spoczynkiem dla tego układu. Chrześcijański wcielony Stwórca Wszechświata, Jezus Chrystus nakazał byśmy czuwali cały czas ! Jak dokonać takiej sztuki ?!

"... Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie..." Ewangelia Mateusza 24:42

(Poniżej Super obraz polskich katolików ! "Chrystus Król Polski" 'υιος του ανθρωπου' - hios antropoi, Obraz jest splątany z...)

Jak widać wiele wskazuje, że przyjście powtórne Jezusa odbędzie się w nocy i o porze, której się nie domyślamy. W mojej skromnej ocenie musieli byśmy być joginami by dokonać takiego wyczynu lub posiadać niezwykłe duchowe dary od Boga, by albo spać świadomie wszystkie noce, albo dzięki Duchowi Świętemu wiedzieć lub wyczuć (poprzez splątanie kwantowe ?) nadchodzącego Zbawiciela, za co jest przewidziana niesamowita nagroda ! Istnieje jeszcze inna metoda, a mianowicie wiara w anioły ! Dzięki modlitwie i tlącej się w nas wierze możemy prosić aniołów o powiadomienie gdy będzie nadchodził Jezus, a że czas się już rozpoczął to pisałem o tym na Innymmedium w tym artykule: //innemedium.pl/wiadomosc/prawdziwy-wladca-pierscieni-czesc-ii

 

Wróćmy jednak do cudowności fenomenu świadomości. Zdaniem niektórych fizyków teoretycznych, fizyka klasyczna nie umożliwia kompleksowego holistycznego podejścia uwzględniającego czynnik świadomości, a umożliwia to natomiast mechanika kwantowa. Stan kwantowy zdaniem owych fizyków, jest stanem nie zdeterminowanej superpozycji, w którym nie ma żadnych cząstek elementarnych, ani innych obiektów składających się z nich, póki nie nastąpi ich obserwacja, ich kontakt z obserwatorem, tj. umysłem kwantowym, inaczej zwanym świadomością kwantową lub zasadą antropiczną. Proszę zwrócić uwagę na zwrot: 

"..., jest stanem nie zdeterminowanej superpozycji, w którym nie ma żadnych cząstek elementarnych, ani innych obiektów składających się z nich..."

Zdanie to zachacza o starożytną i ogromnie dyskutowaną zasadę zwaną w buddyzmie "pustką", lub bardziej dokładnie, jest to jedna z jej odmian. Aby trochę nakreślić problem starożytnych szkół rozpracowujących stan informacyjny zwany świadomością przytoczę termin buddyjski, związany początkowo ze szkołą tiantai, a później także ze szkołą chan.

Prawdziwa pustka i subtelna rzeczywistość - Z filozofii tiantai określenie to przejął mistrz chan Yongjia Xuanjue (665–713). Zgodnie z nim, gdy mówi się, że coś jest rzeczywiste, to nie jest to względnie rzeczywiste. Jeśli mówi się, że coś jest puste, to nie jest to względnie puste. To, co jest rzeczywiste, jest puste. To, co jest puste, jest rzeczywiste. Ta identyfikacja pustego i rzeczywistego osiągnięta jest przez absolutny umysł, który jest wolny od wszelkich dychotomii. Jest to powstanie stałej świadomości, która jest świadoma samej siebie i nie jest różna od zwykłego umysłu.

 

Moim skromnym zdaniem chrześcijański Duch Święty sprawia, że człowiek zostaje obdarzony (splątany z...) wyższą naturą, w wyniku takiego połączenia świadomości stajemy się istotami wyższymi ! Nie podlegamy już tak tej rzeczywistości "pustki", a za to możemy wznosić się do nowego wymiaru, do nowych przestrzeni  - duchowych. Dla Tertuliana chrześcijanie byli ludźmi obdarzonymi nową wyższą naturą, kierowanymi przez Ducha. Na czym polega ta nowa wyższa natura ? Jest to tajemnicza sprawa Ducha Trójcy Świętej i kosmicznej świadomości, iż wszystko zostało stworzone dzięki Inteligentnemu Projektowi Stwórcy. Należy tu wspomnieć o starożytnych chrześcijanach, którzy naprawdę ją posiedli.

Nie zawsze, jak mówią zachowane źródła, wygłodniałe lwy pożerały chrześcijan na arenach. Zdarzało się, że zwierzęta wybiegały z klatek i z jakiegoś powodu traciły apetyt, łasząc się w dodatku do skazańców. O ile jednak takie przypadki można byłoby jeszcze zrozumieć, o tyle już całkiem niepojęte wydają się zapisy mówiące o tym, że ciał chrześcijan skazanych na spalenie żywcem nie chciały dotknąć otaczające ich płomienie. Skazywani na zabicie wyznawcy Chrystusa nie tylko nie okazywali przerażenia, ale idąc na areny, śpiewali kantyki wychwalające Najwyższego. Nie przeklinali Nerona ani Dioklecjana. Znęcającym się nad nimi w czasie tortur oprawcom mówili, że im wybaczają.

Zachowane dokumenty mówią, że w sercach pracujących w rzymskim Koloseum niewolników rodziła się wiara nie tylko na widok bohaterskich i chwalących Boga w obliczu straszliwej śmierci chrześcijan, ale także na widok ich martwych, zmasakrowanych twarzy, na których malował się ponoć niewiarygodny pokój, a czasami też uśmiech. Obywatele rzymscy, którzy bratali się z chrześcijanami lub wstępowali do ich wspólnot, skazywani byłi na śmierć przez ścięcie. Ta forma kary uchodziła w ówczesnym świecie za najbardziej humanitarną, najmniej upokarzającą i stanowiła swoisty przywilej względem obywateli Imperium Rzymskiego.

 

Przytoczone tu wspomnienia o cudownych zachowaniach pierwszysch chrześcijan z dalekiej przeszłości są dobrymi przykładami jak owa niewidoczna, niematerialna i tajemnicza informacja duchowa wpływa na świadomość odbierającą i dekodującą ją. Oto kilka wiadomości z zakresu informacji, dotyczą one także naszych ciał, czyli DNA, sprawa jest istotna w zrozumieniu całości rzeczywistości, bo o całość chodzi. Poszukujemy wszyscy tego cudownego poglądu na całość, on nam zawsze gdzieś umyka.

 

Informacja – podobnie jak energia – jest jednostką podległą ścisłym prawom. Podobnie jak maszyny wymagają energii do napędzania ich działania, tak samo strategie poszukiwania celów i rozwiązań wymagają nawigującej informacji koniecznej do ich odnalezienia. Co więcej, podobnie jak maszyny nie mogą generować więcej energii niż im się dostarcza, tak samo strategie poszukiwawcze, lokalizując cele, nie mogą wygenerować więcej informacji niż zostało jej do nich wprowadzone.

 

Prawo zachowania informacji ma dalekosiężne konsekwencje dla teorii ewolucji. Proces ewolucyjny to nic innego, jak algorytm przeszukujący, który przez losowe przeczesywanie biologicznej konfiguracyjnej przestrzeni znajduje konkretne rozwiązania: genotypy (to jest sekwencje DNA), które wiodą do fenotypów (biomolekuł i planów budowy ciała), które mają lepszą przeżywalność i bardziej wydajną reprodukcję. Prawo zachowania informacji podkreśla, że sukces ewolucyjnego procesu w eksploracji przestrzeni potencjalnych rozwiązań zależy od istniejącej wcześniej informacji.

 

To właśnie ta preegzystująca informacja umożliwia ewolucyjnemu procesowi sukces. W szczególności, ewolucyjny proces nie jest w stanie wygenerowac nowej informacji z niczego. Innymi słowy, aby proces ewolucji znalazł jakieś nowe rozwiązanie w postaci genu, białka, funkcji, czy struktury, wcześniej musi istnieć informacja konieczna do znalezienia takiego rozwiązania.

 

Skąd ona pochodzi? Zwolennicy teorii inteligentnego projektu odpowiedzą, że jej źródłem najpewniej jest projektująca inteligencja, kreacjoniści uściślą, że chodzi o rozumnego Stwórcę. Ewolucjoniści podają różne odpowiedzi: albo że informacja ta rezyduje gdzieś „w środowisku” – cokolwiek by to znaczyło - albo że w ogóle nie jest ona w ewolucyjnym procesie potrzebna, albo że zasady te nie odnoszą się do biologicznej ewolucji, albo że wszystko to jest kreacjonistyczną prowokacją.

 

Prawo zachowania informacji stwierdza, że informacja, która musi być wprowadzona do algorytmu przeszukującego, by ten odnalazł cel nie może być mniejsza niż informacja, którą algorytm ten używa w udanym poszukiwaniu celu. Wyobraź sobie, że jesteś na wyspie, na której ukryty jest gdzieś skarb. Wyspa jest tak duża, że losowe jej przeszukiwanie nie daje sensownej nadziei na jego znalezienie.

 

Na szczęście istnieje mapa, która może zaprowadzić cię do skarbu. Tylko skąd ją wziąć? Otóż znajduje się ona gdzieś w wielkiej bibliotece map, z których ogromna większość nie doprowadzi cię nigdy do celu. Jak więc odnaleźć właściwą mapę w tej bibliotece? Prawo zachowania informacji głosi, że informacja konieczna do zlokalizowania mapy nie może być nigdy mniejsza niż informacja konieczna do znalezienia skarbu bezpośrednio.

 

Są tacy ewolucjoniści, którzy wymyślili, że w układach otwartych, takich jak oświetlana przez Słońce Ziemia, entropia może spontanicznie maleć, naturalnie kosztem wzrostu entropii poza tym układem, w tym przypadku entropii Słońca, to oznacza to tym samym, że wraz ze spadkiem entropii, ilość informacji zawarta w układzie by wzrastała, a to ma niby prowadzić do ewolucji "progresywnej" i wzrost komplikacji organizmów żywych, jednak jest to wniosek całkowicie błędny i absurdalny, bo to by DOSŁOWNIE oznaczało irracjonalne absurdy, że jeśli obniżymy głęboko entropie w szklance wody na przykład w zamrażarce, to woda ta powinna intensywnie generować nowe informacje na każdy temat. Tacy kreacjoniści musieliby wydumać, i zdradzić nam tajemnicę jak przełączać te generowane w zamrażarce informacje na pożądaną przez nas dziedzinę wiedzy.

 

Oczywistym jest, że każdej utworzonej informacji towarzyszy pojawienie się pewnego uporządkowania będącego skutkiem, przyjętego logicznego sposobu kodowania. Ale to wcale nie oznacza, że każdemu uporządkowaniu spowodowanemu obniżeniem entropii termodynamicznej, towarzyszy pojawianie się nowej logicznie sensownej informacji. Ponieważ obniżenie entropii termodynamicznej niesie tylko informacje o zmianach parametrów termodynamicznych i to w stanach równowagowych lub co najwyżej w stanach zdążających do stanów stacjonarnych. Można by wysnuć jeszcze bardziej dziwaczny wniosek z takowego rozumowania ewolucjonistów, że zamrażając człowieka lub inne zwierzę będzie mogło ono reprodukować kolejne organizmy, tylko tym razem pozbawione życia, czyli w terminologii filmowego Star Treka były by nimi "zimne borgi".

 

DNA istot żywych, zawiera mnóstwo informacji, zatem "ktoś musiał go zaprojektować" i od momentu stworzenia informacja z układu, za wyjątkiem sterowanych nieznanym programem genetycznym, przystosowań adaptacyjnych, informacja ta mogłaby tylko wyciekać i rozpraszać się prowadząc do "ewolucji degeneracyjnej" czyli dewolucji. Co powszechnie obserwuje się.

Inną sferą niezwykłej informacji o Stwórcy i tajemnicy istnienia jest nasz Układ Soneczny. Najnowsze badania pasa asteroid Edgewortha-Kuipera ujawniają "zadziwiające okoliczności" wymagane, aby nasz Układ Słoneczny stał się odpowiednim miejscem dla życia. Sam ten pas jest niedawnym odkryciem. Składa się on z tysięcy asteroid krążących poza orbitą Neptuna. W styczniu 2000 roku międzynarodowy zespół astronomów rozpoznał, że orbity tych asteroidów wiernie rejestrują bliskie spotkania naszego Słońca z innymi gwiazdami w okresie ubiegłych 4,6 miliarda lat.

 

Wyliczenia tego zespołu pokazują, że w ciągu pierwszych stu milionów lat istnienia naszego Słońca zbliżyła się do niego inna gwiazda na odległość mniejszą niż dziesięć miliardów mil. (Aby to sobie wyobrazić, zauważmy, że Pluton, najbardziej odległa planeta, krąży w odległości 4 miliardów mil.) Pokazują one także, co by się zdarzyło w naszym Układzie Słonecznym, gdyby nastąpiły dodatkowe bliskie spotkania: wiele asteroid rozsypałoby się w pył. Ten pył oddziaływałby z gazowymi gigantami (jak Jowisz) w taki sposób, że powodowałby ich przesuwanie się ku gwieździe. To przesuwanie się zdestabilizowałoby orbity innych planet, kończąc w ten sposób jakąkolwiek możliwość życia w takim układzie.

Właśnie ten wzorzec przesuwania się widzimy w orbitach dotąd odkrytych czterdziestu pozasłonecznych planet. Wzorzec ten, spowodowany przez bliskie spotkania z gwiazdami, jest normą dla układów planetarnych — konkluduje zespół badawczy. Nasz Układ Słoneczny miał nadzwyczajne "szczęście", gdyż powstał w bardzo małej i luźnej chmurze gwiazd, usytuowanej dość daleko od spiralnego ramienia, w którym gwiazdy są gęściej upakowane. A ponieważ nasz Układ Słoneczny krąży wokół rdzenia naszej galaktyki w odpowiedniej odległości i z odpowiednią prędkością, pozostaje w tej bezpiecznej, rzadko wypełnionej strefie naszej galaktyki.

 

Uważam, że takie "szczęście" w połączeniu z wieloma innymi precyzyjnie dopasowanymi cechami, które czynią nasz Układ Słoneczny, a zwłaszcza naszą planetę, miejscem zdolnym do posiadania życia, można lepiej wyjaśnić jako dzieło rąk Bożych.

 

Cały tekst o tej tematyce znajduje się pod tym adresem, zapraszam:

http://popotopie.blogspot.com/2014/08/tajemne-zamiary-boga-stworcy-wobec.html

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika simon

ja ostatnio oglądalem

ja ostatnio oglądalem dokument, który udowodnił 1 rzecz, że kiedy dwojga ludzi w pokojach ekranowanych od ziemskiego pola magnetycznego i inych sygnął, falt, etc, i oni mieli na głowie te same jakby 'korony' z cewakami na głowie o tym samym polu i dwoje siedziało w osobnych pokojach oko przyk. i kiedy jednej osobie mrugneło swiatło to drugiej osobie w pokoju obok pociemku wydawało sie ze tez widiz rozbłysk, poniewaz zaszła jedyna dla tego przykładu połczenie dwojga osobób o pracujach na tym samych fala eklektromagneyucznych na słowich głowach. . zdumiewające a jednak? wiem tez o kohenrencji sercam ze to serce jest naszym generatorem fal elektrmagn. 0,10Hz to koherencja, potem 7Hz to sen, 16,3 słyszalna dla uszu, 40Hz- rozbłysk Gamma,  41,2=E2, 114Hz to nasze słońce potem jest jeszcze 432Hz a nie 440-czyli taka jak mamy przez frajerów Rokefelrów, a ptff=pluje na USA Smile 528to regenracja a potem to juz lepiej nie wiedzieć.

Portret użytkownika AREQ

"Jak widać wiele wskazuje, że

"Jak widać wiele wskazuje, że przyjście powtórne Jezusa odbędzie się w nocy i o porze, której się nie domyślamy."
 
Czyli w nocy na której półkuli? Jeśli bedzie koniec świata na jednej to druga gdzie jest dzien, na pewno sie o tym dowie xD
 

Portret użytkownika Naiwnydzieciak

Witam, Ciekawi mnie mala

Witam, Ciekawi mnie mala drobnostka,otoz przez te pare tysiecy lat biblie kilkukrotnie przepisywano, wybierano ktore ewangelie mozna czytac, a ktore nie ( ciekawostka jest iz ewangelia spisana przez jezusa wg watykanu opisuje herezje). Oraz modernizowano jej tresc. Moge te zjawiska nazwac faktami ( nie moge byc pewien ew. Jezusa bo jej nie widzialem), ktore zostaly nawet udokumentowane w historii. 
Wracajac wiec do poczatku i frapujacej mnie drobnoski, dlaczego swieta ksiega ponaginana w sposob latwy do nadinterpretacji przez ludzka macke wciaz sluzy jako jakiekolwiek zrodlo informacji? 

nie zamierzam tym nikogo obrazic, jesli ktos nie wierzy prosze siegnac po latwo dostepne informacje w najblizszym antykwariacie, ktorych uczy sie nawet dzieci na lekcjach historii.
pozdrawiam i zycze milego wieczoru Smile

Portret użytkownika Roki

Próbując z deka kontratakować

Próbując z deka kontratakować twój atak na Biblię powiem tobie i wszystkim którzy chcą aby przemyśleli to: 
Z grubsza mamy dwie koncepcje istnienia wszystkiego co nas otacza łącznie z nami. Obydwie koncepcje się wykluczają i również dzielą się na wiele różnych rozłamów często wręcz pokrętnie zahaczając o przeciwstawny koncept. :O
Numero uno: jesteśmy ewolucyjnymi maszynami, istniejemy po coś ale napewno to jedno jest pewne będziesz gryzł piach!, bo entropia czuwa....
Numero duo: bla bla bla i dobry Bóg stworzył nas i teraz bada nas jak my badamy szczury w laboratorium... 
Powiedzmy że jednak numero uno jest z grubsza poprawne to cały nasz obecny świat jest pełen paradoksów i bezsensownego postępowania. Dam przykład i wiem jest dość drastyczny i nie życzę nikomu.
Otóż załóżmy że macie kochającą rodzinę cudne pięcioletnie dziecko które pewnego dnia wpada w łapy zboczeńca i zostaje zgwałcone. Jestem przekonany że psychika dziecka bardzo ucierpi i jego życie będzie przez to wydarzenie mocno obciążone problemami (znam to z doświadczenia). A teraz pytanie czy to co się stało było złe? Otóż w świecie numero uno NIE mogło być złe, bo to tylko przyjęty punkt widzenia.  Dla zboczeńca to zapewne było dobre Sad  Chcę przez to powiedzieć że w świecie numero uno dobro i zło nie mają racji bytu.
W świecie numero duo moralność, dobro i zło, mają rację bytu i nie są tylko oceanem możliwości!!!!!! 
A teraz krótko pomyśl dlaczego prawa biblijne są tak podobne ( mimo usilnych prób zamazywania) do prawa karnego, prawa obyczajowego (no tu to już sieczka ala tęczowe odbyty, ale jednak to od niedawna tj 50 lat mocno jest na siłę zmieniane). W świecie numero uno prawo karne jest śmiechu warte po prostu bądź cwany i nie daj się złapać w świecie numero duo... no wiecie wielki Tato patrzy, srogi ale uczciwy Ojciec, Stwórca i największy Myśliciel.
 
 
 
 

Idę se przez Warszafkę patrzę i z trudem oczom wierzę. Ludzie dzieci zamiast dobra, Boga, Jezusa Chrystusa, Dobrej Nowiny, Życia Wiecznego wybierają zombi, apokalipsę, śmierć, gwałt, zniszczenie...

Portret użytkownika antoni pustelnik

Homo mam pytanie, jakie jest

Homo mam pytanie, jakie jest twoje zdanie na temat pozaziemskiego życia? Bo z twoich wpisów wiemy, że co najmniej część zjawisk powszechnie przypisywanych pozaziemskiej inteligencji to według ciebie manifestacje diabelskie i demoniczne, ale przecież wszechświat jest tak gigantyczny, że już sama nasza galaktyka powinna tętnić życiem. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
 
I do bacy - obiecałeś napisać tekst o pozaziemskim życiu, na razie tylko judzisz(jak czosnek).

Portret użytkownika kp

i tetni zyciem,to ze tego nie

i tetni zyciem,to ze tego nie widac nie oznacza ze tego nie ma.zobaczycie ze kiedys okaze sie ze zycie we wszechswiecie jest zjawiskiem bardzo pospolitym,co do czlowieka to dzikie zwierzeta trzyma sie w zoo.

Portret użytkownika sio

Wiara w anioły czy zbawców i

Wiara w anioły czy zbawców i połączenie na poziomie kwantowym z nimi  nic wam nie da.
Jak zniszczycie naturę - zniszczycie siebie. A kiedyś wierzono w siły natury i to chroniło ludzi, ponieważ ludzie mieli połączenie na poziomie kwantowym za wszystkim.
[ciach]

Strony

Skomentuj