UFO nad stanem Morelos w Meksyku

Kategorie: 

Źródło: YouTube

W sieci pojawiło się nowe nagranie przedstawiające rzekomy niezidentyfikowany obiekt latający, który pojawił się nad Meksykiem. Tym razem widać wyraźne niebieskie światła.

 

Z opisu wynika, że obserwacji dokonano w stanie Morelos, czyli w centralnej części Meksyku. Niestety kamerzysta nie wykonał dobrej roboty i filmowanie jest bardzo nierówne.

 

W pewnym momencie widać jednak wyraźnie kilka rzędów świateł. Z pewnością nie były to chińskie lampiony, ale mogły być to latawce z diodami led. Można założyć, że przy stałym silnym wietrze latawiec z ledami mógłby tak wyglądać.

 

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex2

Oj Endor... Co Ty za bajeczki

Oj Endor... Co Ty za bajeczki opowiadasz...? Wierzysz naprawdę w te historyjki? Dlaczego nie powtarzają sie obecnie, tylko jakies płaczące i tętniące ikony podsuwaja szarlatani dla naiwniaczków?

...Angelus Maximus Rex

Portret użytkownika Homo sapiens

Z ufo związane są same

Z ufo związane są same tajemnice, dlatego podejrzewamy je o różne rzeczy, oczywiście wiele się potwierdza. W wywiadzie do którego dałem link znany wam już doktor Leir przedstawia niezwykle ciekawe rzeczy związane z ufo. Na przykład pojawiające się ufo w odstępiue kilku miesięcy kilka razy w tym samym czasie i miejscu, widziane i sfilmowane jest tlumaczone lub może być tłumaczone jako podróż poprzez czas, czyli pojawiają się w tym samym miejscu o tej samej porze bo są także podróżnikami w czasie stąd ich "pojawianie się" w danym miejscu kilka razy pod rząd o tej samej porze... jednak w odstępie czasowym jako złudzenie dla nas przebywających w tej rzeczywistości. Jednak najciekawsza sprawa jest chyba związana z implantami w których występują nanorurki węglowe !
 
W następstwie odkrycia fulerenów, zostały zidentyfikowane nanorurki węglowe. Wszystko zaczęło się kiedy w  roku 1991 Sumio Iijima, oglądając za pomocą mikroskopu elektronowego próbkę sadzy, dostrzegł w niej dziwne nici o średnicy kilku nanometrów i długości kilku mikrometrów, które później nazwano nanorurkami. Ta nowa cylindryczna forma została później zsyntetyzowana przez uderzenie łuku elektrycznego pomiędzy elektrodami węglowymi w obojętnym gazie.
Nanorurki możemy wyobrazić sobie jako zwinięte w cylinder płaszczyzny grafitu. Zwijając pojedynczą płaszczyznę otrzymujemy tzw. nanorurkę jednościenną.

  • W zależności od średnicy i stopnia skręcenia mogą się zachowywać jak metal lub półprzewodnik.
  • Bardzo silne wiązania między atomami węgla w płaszczyźnie grafitowej dają nanorurkom ogromną trwałość.
  •  Nanorurki mają bardzo duży moduł Younga, rzędu 1012 N/m2 (pięć razy większy niż żelazo). Wskutek tego ich deformacje są sprężyste i nanorurki są bardzo wytrzymałe na rozciąganie oraz zginanie.
  •  Mogą przewodzić prąd o bardzo dużej gęstości (rzędu 109 A/cm2), ponieważ mają bardzo mały opór właściwy.
  • Mają bardzo dużą przewodność cieplną właściwą, sięgającą 6000 W/(K*m) w temperaturze T = 300 K, co może być przydatne w odprowadzaniu ciepła z elementów elektronicznych.
  • Możliwość regulowania ich biokompatybilności poprzez modyfikacje chemiczne.
  • Cechą charakterystyczną nanorurek węglowych jest tworzenie pęczków i skupisk.
  • w tym temacie więcej pod tym linkiem
  • jeden z wydobytych implantów miał ponad 40 lat ! więc nie może być mowy o tym , że jest to technologia ludzi 
  • http://popotopie.blogspot.com/2013/06/kim-sa-istoty-z-innego-wymiaru.html

najnowszy wywiad anglojęcyczny z doktorem Leir tutaj:
Dr. Roger Leir - Art Bell's Dark Matter - October 21 2013
http://www.youtube.com/watch?v=8t9ldQ8UlTM
Jedna rzecz mnie matrwi, a mianowicie doktor Leir się żali, że nie mają analizatora częstotliwości fal radiowych który jest w jego opini bardzo drogi, mogli by za jego pomocą wiedzieć na jakich częstotliwościach nadają te implanty ! Czy w USA nie ma bogacza który by wydal kilka tysięcy dolarów na taki analizator ? przecież mogli by przechwycić transmijsją a potem próbować ją zdekodować ! Wiedzielibyśmy może , co oni robią nam ? czy nas badają czy może zmieniają ? albo badają zmiany dokonane przez te implanty ? W USA jest najwięcej bogaczy na świecie i żaden nie zakupił aparatury by można przechwycić dane wychodzące z implantów ofiar porwań ? To pokazuje na jakim poziomie jest ludzkość, a może nie ludzkość ale cywilizacja którą zwiemy technologiczną, że nie może zbadać tych, którzy rzekomo przybywają z odległych galaktych czy gwiazd by nas przywitać jako "nowych członków" w społeczności kosmicznej !A tak na prawdę to skąd oni przybywają ? Może oni już "tu są długi czas" ?!
Cała ufologia nie daje odpowiedzi kim jest czlowiek w kontakcie z Ufo istotami ! Skąd się wziął człowiek ?! Kto go stworzyl ?! Bo może to wszystko ma związek z naszym pojawieniem się na tej planecie ?! Może byliśmy kimś innym przed potopem, a nasze zadanie było inne od tego jakie mamy teraz ? może ktoś się nami "opiekuje" tak byśmy nie odkryli naszej przeszlości ?!(bo byśmy mogli się poskarżyć) Jeżeli byśmy znali ich plan, to byśmy wiedzieli co z nami robią, ale i byśmy mogli określić czy są nam życzliwi czy nie..., ale jak możemy poznać ich plan skoro nie możemy kupić nawet podstawowego sprzętu do badania informacji jakie przekazują implanty...?

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Juszka

HomoSapiens możesz mi

HomoSapiens możesz mi odpowiedzieć skąd wiadomo że jeden z implantów miał ponad 40 lat? Czyżby było na nim wygrawerowane "Made in China" oraz "Najlepiej wyjąć przed 1974 rokiem"?
ps jeżeli nanorurki mają uży moduł Younga to mają one dużą wytrzymałość statyczną ale mniejszą sprężystą tzn odkształcenia. Po za tym dlaczego tyle mowi się  o tych implantach a nigdzie nie ma ich badań 

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex2

"jeden z wydobytych implantów

"jeden z wydobytych implantów miał ponad 40 lat ! więc nie może być mowy o tym , że jest to technologia ludzi"...
Oczywiście, że nie ludzi, tylko innych istot (podziemnych) które za odkrycie swoich (przestarzałych)  technologii uzyskało legalne prawo do doswiadczeń na naszym gatunku od "wielkich" tego swiata...
"W USA jest najwięcej bogaczy na świecie i żaden nie zakupił aparatury by można przechwycić dane wychodzące z implantów ofiar porwań ?"
Czyż byliby na tylle głupi, aby się dać zdemaskować?... Byłoby to złamanie warunków umowy...

...Angelus Maximus Rex

Portret użytkownika Endor

Ufo to mogą być jakieś duchy

Ufo to mogą być jakieś duchy które nas nalatują i coś od nas chcą tylko się ukrywają. Powinniśmy się zwracać do świętych kościoła katolickiego bo oni mają kontakt z Bogiem i mogą nam pomagać w chwilach słabości.
 
"Deszcz był również wielokrotnie posłuszny św. Gerardowi z Majelli (zm .1755). Jeden z raportów wspom ina, że gdy wysłano go pewne go dnia z poleceniem załatwienia klasztornych spraw, nie oddalił się
jeszcze nazbyt, gdy lunął deszcz. Ojciec przełożony, obawiając się
0 zdrowie świętego, wysłał posłańca, by zawrócił go z drogi. Święty
uczynił jak mu przykazano, jednak, ku zdziwieniu ojca przełożonego
i posłańca, Gerard i jego ubranie były zupełnie suche.
Wiadomo również, że podobny cud powtórzył się, kiedy przyprowadził
siedmiu postulantów do klasztoru.
Deszcz słuchał się również rozkazów św. Pawła od Krzyża
(zm.1775), kiedy przebywał w Santafiora. Ponieważ kościół był zbyt
mały aby pomieścić wszystkich, którzy zgromadzili się aby wysłuchać
św. Pawła, kazanie przeniesione zostało na plac. Z początku pogoda była
wspaniała, jednak nagle pojawiły się chmury i zaczęło lać. Ludzie natychmiast
zaczęli szukać schronienia, ale święty kazał im pozostać na
miejscu. Wznosząc swój krzyż pobłogosławił powietrze. Po chwili przestało
padać. Cud zachwycił wiernych, jednak jeszcze bardziej byli pod
wrażeniem faktu, że święty, i ci, którzy go posłuchali, pozostali nietknięci
przez deszcz.
Innym razem, znów podczas kazania na świeżym powietrzu, pobłogosławił
ciemne chmury swoim krzyżem. Deszcz spadł na uprawy, które
tego potrzebowały, lecz nawet kropla nie spadła w miejscu, gdzie wygłaszał
kazanie. W jego życiorysie jeszcze dwa razy napotykamy wzmianki
o podobnych zdarzeniach. Święty postrzegał te ogromne opady jako
dzieło szatana, który chciał zapobiec, lub przynajmniej pomniejszyć, dobro,
które czynił on swoimi kazaniami.
Podobnego cudu dokonał św. Antoni z Padwy (zm. 1231) wygłaszając
kazanie do wielkiego tłumu na placu Krzyża Świętego w Limoges,
we Francji. Silna burza zagrażała zgromadzeniu. Ulewa była tak
wielka, że zgromadzeni już mieli się rozpierzchnąć, kiedy nagle święty
ogłosił: „Nie obawiajcie się, burza minie".
Tłum pozostał na miejscu, pamiętając o poprzednich cudach świętego.
Wielce byli zdziwieni, gdy zorientowali się, że deszcz zalał całe
miasto, jednak na nich nie spadła ani kropla, w czasie gdy święty wygłaszał
kazanie.
Cud zdarzył się ponownie, tym razem kiedy święty Antoni przebywał
w Brive, gdzie znajdowała się jego mała pustelnia. Pewnego razu,
kiedy mieszkańcy cierpieli straszną biedę, święty niechętnie zwrócił się
z prośbą o jałmużnę do pewnej bogatej i dobrodusznej kobiety w mieście. W odpowiedzi kobieta wysłała służącą z odpowiednią zapomogą
mimo że w okolicy szalała straszna burza.
Biograf św. Antoniego donosi, że nawet kropla deszczu nie spadła
na służącą podczas tej wyprawy. Również pobyt św. Antoniego w Limmousin
jest historycznie potwierdzony.
O podobnym zdarzeniu czytamy w żywocie św. Gaspara (Kaspera)
Bufalo (zm. 1837), założyciela Zgromadzenia Przenajdroższej Krwi.
Pewnego razu podczas kazania, które wygłaszał do wielkiego tłumu
przed kościołem, nagle lunął deszcz.
Natychmiast sięgnął po obraz Matki Boskiej, wzniósł go w powietrze
i wykonał nim znak krzyża. Deszcz nie dotarł do kościoła, lecz otoczył
go i, mimo że w całym mieście lało, tłum zgromadzony przed kościołem
pozostał suchy. W żywocie św. Bernarda z Clairvaux(zm. 1153) czytamy o liście,
który dyktował mnichowi o imieniu Godfrey. List uważany jest za arcydzieło
ze względu na elokwencję autora i pełną czułości treść. Zaadresowany
jest do Roberta, syna św. Bernarda. Święty udał się na łąkę wraz
z Godfreyem, aby mu podyktować list, kiedy nagle zaczęło padać.
Św. Bernard nie przestał dyktować, jednak papier wcale nie zamókł.
Dalej czytamy: „zdarzenie to, razem z wysublimowanym charakterem
samego listu, zostało uznane za cudowne; w miejscu, gdzie święty
siedział i dyktował list"."
W intencji pokornej pasterki św. Germany Cousin (zm. 1601) zdarzył
się cud podobny do rozstąpienia się wód Morza Czerwonego, lecz
w nieco mniejszym wymiarze. Rodzina wstydziła się jej, ponieważ miała
uschniętą prawą rękę i skrofuliczną szyję. Była jednak przedmiotem
wielu cudów, których świadkami byli mieszkańcy wioski Pibrac we
Francji.
W drodze z wioski do kościoła musiała przejść przez strumień,
który często wzbierał z powodu deszczu. Pewnego razu strumień wylał
a prąd był wyjątkowo silny. Ku zdziwieniu zgromadzonych woda rozstąpiła
się, by dziewczyna mogła przejść po suchej ścieżce.

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika baca

nie ma "nas" Mendor, to tylko

nie ma "nas" Mendor, to tylko ciebie "duchy nalatują"...
co było zresztą do przewidzenia
ale nie martw się i nie panikuj, pomoge ci
na poczatek spróbuj się "ubogacić" modlitwą... "w intencji pokornej pasterki"

uklęknij Mendor i powtarzaj za mną:
"wszechmogoncy Donaldu a nasz panie,
daj nam wieczne wypoczywanie,
Tyś bowiem w świętej trójcy najwspanialszy.
Błogosławiona Małgosiu, nasza paniusiu,
daj nam okruszek ze stołu Donaldusiów,
abyśmy i my mogi się pożywić czasem.
Niepokalana Kasiu nasza ty nadziejo
daj nam w końcu potomka równie świętego,
bo już tracimy nadzieję że znajdziesz chłopa."
teraz wstajemy z kolan i możemy usiąść - wysłuchajcie Mendor listu do Koryntianek
... i wtedy przebrany za żebraka Donald napotkał na swej drodze ubogiego księdza.
nie czekając na kamery, dziennikarzy lub choćby wielbłądy szybko sięgnął do kieszeni i wręczył biedakowi pieniążek. zrobił to bez chwili wahania.
zakonnik widząc taką hojność padł na twarz i ucałował jego świątobliwe stopy.
Donald pogłaskał go po głowie a potem poszedł dalej pomagać ludzkości....
morał z tej przypowieści jest taki że dopóki tylko żyje pośród nas Donald każdy może go napotkać i doznać łaski podobnej do tej jaka spotkała skromnego zakonnika. dopóki żyje Donald żyje też nadzieja....
tak że głowa do góry rabinie Mendorze, mam nadzieję że udało mi się was pokrzepić...
pozdrawiam - patriarcha Kościoła SOLARIUM KGB - baca

Skomentuj