Upływ czasu jest tylko złudzeniem wynikającym ze splątania kwantowego

Kategorie: 

Źródło: dreamstime.com

Czas jest tylko iluzją. Takie przypuszczenie towarzyszy fizykom od jakiegoś już czasu, ale brakowało dotychczas mocnych dowodów potwierdzenia takiego stanu rzeczy. Stworzony przez nich model wszechświata zdaje się dowodzić, że coś, co wydaje nam się upływem czasu jest tylko złudzeniem.

 

Zdaniem ekspertów upływ czasu jest jedynie dziwną właściwością splątania kwantowego. Odkrycie może pomóc w rozwiązaniu problemu polegającego na odnalezieniu zunifikowanej teorii wszystkiego. Obecnie funkcjonują odrębnie zarówno teoria mechaniki kwantowej jak i teoria względności. Obie jednak zdają się pozostawać rozłączne i dopiero usunięcie czynnika czasu pozwala doszukiwać się części wspólnej.

 

Już w 1960 roku zaproponowano równanie Wheelera-DeWitta, które radziło sobie z problemem niespójności obu teorii właśnie poprzez usunięcie z nich czasu. Dopiero w 1983 roku fizycy Don Page i William Wooters, zaproponowali wyjaśnienie wedle którego problem czasu można obejść stosując pojęcie splątania kwantowego.

 

Zaproponowali oni koncepcję, wedle której obiekty kwantowe są splątane na poziomie kwantowym,  co sprowadza się do tego, że można tylko dokonać pomiaru właściwości już zdeterminowanego układu. Z matematycznego punktu widzenia ich propozycja oznaczała, że zegar, jako taki nie działa i rusza dopiero po splątaniu z konkretnym wszechświatem.

 

Gdyby jednak ktoś podglądałby nas z innego wszechświata widziałby nas, jako obiekty statyczne i dopiero jego przybycie do nas spowodowałoby splątanie kwantowe i literalnie spowodowałoby w nas poczucie upływu czasu. Hipoteza ta stanowiła podwaliny do pracy uczonych z National Institute of Meteorological Research we włoskim Turynie. Fizyk, Marco Genovese postanowił zbudować model, który pozwoli zbadać specyfikę splątania kwantowego. Udało im się odtworzyć fizyczny efekt wskazujący na poprawność tego rozumowania.

 

Stworzono model wszechświata składający się z dwóch fotonów. Jeden z pary był zorientowany -  spolaryzowany, wertykalnie, a drugi horyzontalnie. Ich stan kwantowy a więc i polaryzacja są potem wykrywane przez serię detektorów. Okazuje się, że dopóki nie dojdzie do obserwacji ostatecznie determinującej układ odniesienia fotony znajdują się w klasycznej superpozycji kwantowe,  czyli były zorientowane zarówno wertykalnie jak i horyzontalnie.

 

Oznacza to, że obserwator odczytujący wskazanie zegara determinuje splątanie kwantowe wpływając na wszechświat, którego częścią się staje. Następnie taki obserwator jest w stanie odebrać polaryzacje kolejnych fotonów na podstawie kwantowego prawdopodobieństwa.

 

Koncepcja ta jest bardzo kusząca, ponieważ wyjaśnia wiele rzeczy, ale w naturalny sposób prowadzi do konieczności istnienia "super-obserwatora", który byłby ponad te wszystkie determinizmy i kontrolowałby wszystko, jako całość. Innymi słowy próba zrozumienia czy jest lub czym jest czas w naturalny sposób przybliża nas do pojęcia celu istnienia Boga.

 

 

Więcej informacji: arxiv.org/abs/1310.4691

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Los Anonimos

Dam Wam takie

Dam Wam takie ćwiczenie.
Siądźcie sobie i nic nie róbcie oprócz patrzenia na wskazówkę - sekundnik. I odliczcie 5 minut.
A teraz odliczcie na zegarze 5 minut (czy najlepiej na stoperze) robiąc coś, zajmijcie się czymś, np przekładając jakieś klocki, liczenie czegoś, przeglądanie internetu czy spacer tam i z powrotem.
I teraz co według Was trwało dłużej? Wg mnie oczekiwanie na ten czas.

I co to może być..
Prędkość? Istota wykonywanej czynności? Czy może złudzenie wywoływane w ludzkim mózgu który "pomija/zakrzywia" czas...

I jeszcze jedno. Masa człowieka czy wiek? Przypomnijcie sobie i cofnijcie się kilka/kilkanaście/dziesiąt lat wstecz.. Kiedy było się młodym, np czasy podstawówki popołudnie trwało dość długo.. można było spokojnie robić co się chce. Kiedy jest się starszym to wykonywanie tych czynności (lub innych) trwa zdecydowanie krócej niż za młodu...

Czemu małe zwierzęta/owady poruszają się szybko (czasem trudno zaobserwować ruch łap/odnóży) a większość tych małych żyje krótko (niektóre owady to nawet parę dni), a np wielkie zwierzęta typu np słoń... widzieliście kiedyś żeby przebierał nogami jak pies?

Zna ktoś odpowiedź na powyższe pytania?

Może to trochę śmieszne co tutaj napisałem ale coś w tym jest...

Portret użytkownika Heldbaum

Czas jest po prostu umowną

Czas jest po prostu umowną miarą przemijania, wg. mnie wcale nie jest względny. Moze tylko tak sie wydawac. Niewazne czy czujesz, ze zlecial Ci szybko lub dluzyl sie. Trwa umownie zawsze tyle samo.
Człowiek to dusza i ciało, samo ciało to nie człowiek, podobnie jak sama dusza. Kluczem jest śmierć. Poznanie dobra i zła itd. Tylko Bóg jest poza czasem, nie człowiek.

Portret użytkownika Homo sapiens

Niewątpliwie czas, albo jego

Niewątpliwie czas, albo jego odczucie zależy od naszego umysłu, jakiś czas temu gdy przeglądałem materiały odnośnie psychologii  experymentalnej, jej różnorakich doświadczeń, doznań wielu ludzi, ich niezwykłych badań nad człowiekiem i jego doświadczeniami doznałem innego przepływu czasu ! Poruszałem się kolejką i jak już wspomniałem byłem zagłębiony w pracach psychologicznych i opisach doznań na temat naszego postrzegania czasu, rzeczywistości i nas samych gdy nagle uzmysłowiłem sobie że doznany czas jaki normalnie upływa w podróży wynosi 25 minut, w tym przypadku był w granicach 5 minut ! "Czas rzeczywisty" gdy człowiek czuwa wynosił na tym odcinku 25 minut, lecz gdy się jest pogrążonym w opisach, czy trudnościach związanych ze zrozumieniem wnętrza człowieka, jego duszy może się skrócić do 5 minut ! Możliwe, że inne czynniki miały w tym udział, na przykład podświadomie myślałem o możliwości, iż nasz umysł jest podłączony do większej całości, do jakiejś innej, większej rzeczywistości, a my w jakichś nadzwyczajnych przypadkach lub podczas kontemplacji nad międzywymiarowością ludzkiego umysłu i duszy możemy doznać jakiejś odrębności czasoprzestrzennej jak podczas podróży wcześniej wspomnianą kolejką i zajmowania dziwnymi rzeczami z pogranicza nauki o człowieku i rzeczywistości ?!
 

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Zenek

Czym jest czas? Dla

Czym jest czas? Dla niektórych to niemalże obiekt czci, jakiś niewyobrażalny wymiar. A to tylko zwyczajny COUNTER. Taki licznik zmian biegnący sobie nieustająco do przodu. Nie ma obserwacji, nie ma zmiany, nie ma licznika bo zgodnie z prawami kwantowymi "układ może ale nie musi istnieć" i nie ma co w nim zliczać.
 
Na poziomie makroskopowym czas to funkcja umysłu i można nim wpływać na czas. Na sposób jego odbierania. Oczywiście "liczniki" wykażą" stały upływ ale nie mająć układu odniesienia można manipulować jego upływem. Prosta technika dostępna nawet dla mało kumatych dzieci.
 

Portret użytkownika baca

no to sie w koncu wyjasniło

no to sie w koncu wyjasniło dlaczego mój mechanik nie może sie zabrac za nagrzewnice, która padła i nie chce zmartwywstać - on musi być splątanym kwantowo mechanikiem skoro ciągle mówi:
- chłopie, nie ma czasu...
tak więc teoria Wheelera-DeWitta jest już udowodniona - to mały krok bacy ale wielki dla ludzkosci
szkoda tylko że mi nadal nóżki marzną...

Portret użytkownika niebieskozielona

Czas to jest to co doprowadza

Czas to jest to co doprowadza moje cialo do ewoluowania i nastepnie do destrukcji. Jestem tu prze jakas chwile (czas) i powinno mnie interesowac tu i teraz. Reszta jest zawracaniem gitary in sciaganiem kasy na zbedne zabawy wiecznych chlopcow. Zyj, stawiaja na wlasny rozwoj i nie siewgaj tam gdzie i tak nie dosiegniesz. Tworzenie teorii dla samej satysfakcji jest traceniem czasu na rozwoj wewnetrzny.

Portret użytkownika PRS

Żałosna jest ta Twoja

Żałosna jest ta Twoja wypowiedź. Świadczy o konsumkcyjnym podejściu do życia. W dodatku służalczy i z góry określony. 
 
Musisz więcej wysiłku poświęcić na swój rozwój wewnętrzny o któym wspominasz.

Portret użytkownika Twór Absolutu

Bóg nie został stworzony i

Bóg nie został stworzony i nie ma początku. Dlatego że Bóg jest po za jakiąkolwiek osią czasu typu "początek - środek - koniec"  Bóg jest Absolutem. Nieograniczonością samą w sobie a jednocześnie całością.  Jest Wszechinteligentnym Polem Nieskończonych Możliwości. Jego podstawową substancją jest miłość i nieskończona szczęśliwość. Jednakże Absolut w swojej nieograniczoności stworzył granice.  Poprzez sekwencyjną kreacje, stworzył światy zarówno duchowe jak i materialne i obowiązujące w nich prawa, w tym prawo wolnej woli.  Jeśli twór żyje niezgodnie z miłością i wszelkimi jej przejawami, powoduje że jest w dysharmonii z Absolutem, i tym samym twór stwarza sobie cierpienie.  

Portret użytkownika zmieszany

To skoro jest miłością i

To skoro jest miłością i nieskończoną szczęśliwością, to dlaczego stworzył ekosystem którym składnikiem jest zabijanie słabszych zwierząt przez silniejsze? Skoro jest taki miłosierny i inteligentny to nie mógł stworzyć ekosystemu gdzie nie wśród zwierząt nie panuje krwawe prawo silniejszego? 

Portret użytkownika Lovejoy

A skąd wiesz czy Absolut

A skąd wiesz czy Absolut stworzył tą planetę i ten ekosystem? Owszem ten wszechświat stworzył Absolut, natomiast tą planetę mógł stworzyć jakiś lokalny Twór, lub grono Tworów, działających wedle prawa wolnej woli.  A po za tym skąd wiesz jak zwierzęta to odczuwają? Może one to traktują jak dobrą zabawę, coś na zasadzie berka? Może instynktownie wiedzą że i tak się później znów narodzą i zamienią się rolami Wink  Tak czy inaczej, i tak Twórca tego ekosystemu tak to zaprojektował aby zabijanie słabszego zwierzęcia przez silniejszego odbywało się jak najmniejszym kosztem cierpień. Zauważ że jak lew atakuje antylope to odrazu ciach w krtań i po bólu, szybka i bezbolesna śmierć Wink

Portret użytkownika ktoś_bliżej_nieokreślony

Wszystko zależy od tego, kim

Wszystko zależy od tego, kim jesteśmy w rzeczywistości. Jeżeli rzeczywiście jesteśmy kimś kto zasiedla ciała materialne, czyli duchem, to z takiego punktu widzenia jest nie ważne to co robimy z naszymi i cudzymi ciałami i to samo dotyczy świata zwierząt. W następnym podejściu ofiara będzie katem swojego kata. W przypadku, kiedy uważamy, że jeseśmy kimś innym niż ciałem, po odzyskaniu pełnej świadomości, nie mamy żadnych emocjonalnych przywiązań do naszej "byłej" powłoki. Odzyskujemy zrozumienie, że czeka kolejna. Z tego punktu widzenia mamy ambiwawalentny stosunek także do zdarzeń, które do tego doprowadziły. Po prostu tak miało być i po to tu przyszliśmy, by ten cel zrealizować. Gatunek i rodzaj ciała obojętny.
W hinduiźmie jest coś takiego jak reinkarnacja. Według ich wierzeń można wcielać się nie tylko w ludzi, ale "zdegradować się" do roli zwierzęcia. Jest tam też coś jeszcze. Otóż w opisach jest (obecnie walę tylko z pamięci), że duch - to kim rzekomo jesteśmy - zaraz po śmierci swojego nosiciela szuka kolejnego ciała do zasiedlenia - czyli szybko leci do "najbliższego" łona by zasiedłić nowopoczęte dziecko. To dało mi do myślenia, że możemy być pasożytami, które nie mogą za długo przetrwać poza żywicielem. Ale to tylko moja teoria.
Jest też kolejna rzecz, która tym razem, niestety, ale podważa istnienie czegoś takiego jak duch. Jest nim mózg, a dokładniej DMT, która szczególnie w momencie śmierci zalewa mózg umierającego. To dzięki niej wszelkie opowieści dotyczące NDE trzeba brać na dystans. DMT w mniejszych ilościach wytwarza się także podczas innych mistycznych lub paranormalnych doświadczeń takich jak medytacja, eksterioryzacja lub jasnowidzenie. Dlatego jak jest przekonać się możemy tylko i wyłącznie sami osobiście przechodząc "na drugą stronę" i to dopiero po kilku dniach od naszej śmierci. Czyli trochę kiszka.
Co do Twojego pytania, dlaczego tak jest krwawo tu u nas, na Ziemii? Cóż, sądzę, że w żadnej z form nie dorośliśmy do tego by żyć w świecie wolnym od zabijania i dotyczy to każdego gatunku na tej planecie. Po to właśnie jest Ziemia i może gdy zrozumiemy, że nas to nie bawi i chcemy żyć w innym, lepszym świecie bez nienawiści, upodlenia, chciwości i zabijania przydzielają nas gdzie indziej. Ale z tego wynikałoby, że nawet w formie duchowej - przyjmując, że nią jesteśmy - nie jesteśmy najwyższych lotów. W każdej formie jesteśmy najniższym poziomem z możliwych.

Przeszłość paskudna, Przyszłość nie lepsza, a Teraźniejszości nigdy nie ma.

Portret użytkownika PRS

Piszesz o czymś wyrwanym z

Piszesz o czymś wyrwanym z kontekstu i bez zrozumienia.
 
Każda reinkarnacja twojego bytu ma jakiś cel. Celem tym jest nauka i doskonalenie samego siebie.
Jeżeli nie 'zdasz lekcji' to wracasz na niższy poziom. Jeżeli zdasz... idziesz do klasy wyżej.
A wszystko to w celu osiągnięcia NIRVANY. Czyli bycia wszystkim i wszędzie nie będąc nikim i nigdzie.
Jest to próba opisu istoty doskonałej.
 
Ty najwidoczniej 'nie odribłeś lekcji' w tym życiu i stąd Twój brak wiary.
Ale masz czas na zrozumienie tego wszystkiego... aż do śmierci. Smile
Być może część 'ego' nigdy nie wraca.. być może część z nich jest 'pusta'.
TY się zastanawiasz nad tym... czyli myślisz = jesteś świadomy istnienia. Ale brak Ci wiary w sens istnienia tego istnienia. Smile
Jednak istotą WIARY jest wierzyć coś BEZ dowodów... i to bezgranicznie.
A jak mówi powiedzenie... WIARA czyni cuda. Biggrin
 
Zastanawiaj się dalej... ale załóż w tych swoich rozmyślaniach iż to wszystko co dostrzegasz dookoła ma sens.
I nie staraj się go dostrzec, UWIERZ.. wtedy go dostrzeżesz. Smile

Portret użytkownika ktoś_bliżej_nieokreślony

Akurat wiara jest tu najmniej

Akurat wiara jest tu najmniej ważna. Poza tym trzeba uznać, z naszej perspektywy, że pisma hinduskie chociaż w części mówią prawdę. A tej pewności nigdy nie będziemy mieć, gdyż chemia mózgu wszystko psuje. Można tylko obserwować.
A co do rozwoju i takich tam. Ludzkość, bycie człowiekiem akurat nie powinno być w ogóle brane pod uwagę kiedy mowa jest o rozwoju. Raczej o degradacji i zakopywaniu się w mule bezrozumnego istnienia (to też tylko obserwacja). Gdyby ludzkość, a więc rzekomo najbardziej inteligentne istoty na tym padole, nie staczalibyśmy się. Uczylibyśmy się, wyciągali wnioski i naprawiali bezsensy naszej egzystencji. A my tworzymy jeszcze większy i jeszcze się z tego cieszymy jak głupcy.
Tak więc, jeżeli rzeczywiście istniejemy jak duch i nie jest to tylko halucynacja wywołana tak silnym środkiem jak DMT (nota bene po kiego diaska mózgowi halucynogen) oraz nie da uciec się od bezsensu wcielania, następne ciało będzie ciałem zwierzęcia. Człowiekiem nie zamierzam już więcej być. Już nigdy nie chcę tak nisko upaść jak robi to człowiek i nazywać to rozwojem.

Przeszłość paskudna, Przyszłość nie lepsza, a Teraźniejszości nigdy nie ma.

Portret użytkownika PRS

Dlatego właśnie napisałem iż

Dlatego właśnie napisałem iż 'nie odrobiłeś lekcji'... Biggrin
Wiara jest właśnie WSZYSTKIM. Musisz w coś wierzyć bezgranicznie aby wejść na wyższy poziom.
Nie sztuką jest wierzyć w coś co można dotknąć, zobaczyć na własne oczy.
Sztuką jest sama bezgraniczna wiara. 
(i nie piszę tu o wierze w jakiegoś Boga. Tylko o sam akt wiary... w cokolwiek. Biggrin )
Jak rozpalasz ognisko, to zaczynasz od małęgo płomyczka. 
 
A trzymanie się kurczowo chemi i tłumaczenie zjawisk tylko za pomocą obcnej nauki jest niedojrzałe.
Większość 'badań' odbywa się na 'chybił trafił', gdyż nie posiadamy wiedzy o dokładnym działaniu otaczającego nas Wszechświata.
 
A to czy istniejesz czy nie, zależy od tego czy w to wierzysz lub nie.
Duch to złe słowo, kojarzy się z czymś innym.

Portret użytkownika ktoś_bliżej_nieokreślony

Swoją lekcję odrobiłem całe

Swoją lekcję odrobiłem całe lata temu (patrząc z metafizycznego punktu widzenia). To przeszłość, do której nie zamierzam już wracać. Pora wybrać następną, do której właśnie powoli lecz nieubłagalnie zbliżam się.
Co do chemii i tym podobnych aspektów naszej istoty i egzystencji. Oczywiście, że chemia, hormony i cała ta biologiczna maszyneria naszych ciał nie tłumaczy wszystkiego, jak choćby bilokacji i wielu, wielu innych rzeczy uważanych powszechnie za paranormalne. Bynajmniej też nie kieruję się czystą nauką, ale dla zrozumienia aspektów życia i nie tylko trzeba brać pod uwagę całość, nie części, w czym akurat celują różnej maści naukowcy. Nie da się przewidzieć/zrozumieć czegokolwiek w oderwaniu od całości. Zresztą na tym poziomie, na którym jesteśmy, nie wiele aspektów naszego świata możemy wytłumaczyć. Na dodatek jestem/byłem (zależnie od nastroju i chęci niepotrzene skreślić) wierzący (i nie mówię tu o wierze w Boga czy Stwórcę, ale o całokształt). Ze mną problem jest taki, że biorę pod uwagę jak najwięcej informacji, tych za i przeciw, a potem im zaprzeczam. Wówczas patrzę co zostaje.
I bynajmniej, też nie dzięki wierze zdarzało mi się obserwować zjawiska zwane paranormalnymi i cieszę się, że ten aspekt mojego życia się już skończył. Był upierdliwy Wink .
Co do "ducha', akurat uważam, że duch jest idealnym słowem. W moim prywatnym rozumieniu jest to ostateczna, czysta forma nas samych.
A co do wiary w istnienie mnie. To może dziwnie zabrzmi, ale wierzę, że mnie nie ma, a jednak oddycham, jem, inni, z tego co się orientuję, mnie widzą i tak dalej, i do tego jeszcze mam świadomość, że to robię :D. Dziwne uczucie ;).

Przeszłość paskudna, Przyszłość nie lepsza, a Teraźniejszości nigdy nie ma.

Portret użytkownika spacepol

Jeśli już, to: "jest

Jeśli już, to: "jest napisane".
Biblię i zresztą inne pisma, po prostu się czyta a to co czytamy jest już napisane a nie dopiero się pisze. ;))
Czytając, widzimy gotowy tekst, więc jest on napisany.
Czyli: "W Biblii wszystko jest napisane."

Portret użytkownika AMRŚP

Do znudzenia powtarzam tutaj,

Do znudzenia powtarzam tutaj, że czas jest wyłacznie myslową spekulacją i nie istnieje.. Czas jest niezbędnym pojęciem dla okreslenia ruchu, który tak naprawdę jest względny w zagiętej przestrzeni...

Portret użytkownika Anna UW

Coś namieszałeś to właśnie

Coś namieszałeś to właśnie tzw brak ruchu jest względny i to bardzo łatwo udowodnić. A... i nie ważne czy w zagiętej przestrzeni czy też otwartym układzie.
Jeżeli chcesz dalej to ciągnąć to najpierw udowodnij swoje słowa nim zaczniesz się "wymądrzać" 

Portret użytkownika oli

Skoro czas nie istnieje

Skoro czas nie istnieje to jestesmy  przed WIELKIM WYBUCHEM. ATO CO NAS OTACZA TO JEST WYTWOREM WYOBRAZNI BOGA. A BÓG to jest to co jeszcze nie WYBUCHŁO. ///Narazie wubuchają afery w PO////

Portret użytkownika felicyta

dedykowane glownie homo... i

dedykowane glownie homo... i jemu podobnym
 
"...wszystkie religie, bez wzgledu na to jaka sa forma, sa przejawem kontroli umyslu...nie ma potrzeby posrednikow miedzy nami a boskim umyslem, z ktorym mozemy sie bezposrednio laczyc... nie ma tez potrzeby istnienia struktur, rytualow ani obrzadkow religijnych, to wszystko juz istnieje w nas i w naszym umysle..."
 
 
Wywiad Stewarta Swerdlowa dla NTV - 6.09.2013
https://www.youtube.com/watch?v=g15KYqmlH5M

Portret użytkownika daro

Czas jest wytworem wyobrazni

Czas jest wytworem wyobrazni człowieka.Odpowiedzią na jego ograniczony rozum.Człowiek cokolwiek by nie robił ,podrożował,pisał ,tworzył,myslał nad czyms nowatorskim,aby dojsć do meritum potrzebuje czegos co nazywa czasem. Zakladany cel osiaga tak naprawdę błądząc ,myląc się ,wysuwając po drodze wiele fałszywych wniosków.Inaczej Bóg ,wszystko wie,jest wszędzie,jego mysli są twórcze.To dlatego tak niesmiało ,,naukowcy ,,dzisiaj napąkują że czas może nie istnieć.Ale tak naprawdę wszystko już jest ,zostało stworzone, napisane czy wymyslone-cokolwiek by pomysleć to już jest (mniej więcej tak byto wygladało).Tylko czlowiek próbuje sięgać po owoce z drzewa wiedzy ,idzie mu to opornie ,dlatego stworzyl  pojecie czasu.Powiedzenie że czas przyspieszył może być tylko tłumaczone szybszym rozwojem ludzkosci co niczego tak naprawdę nie zmienia,tak jak powiedzenie że w sredniwieczu czas się ztrzymał.

Portret użytkownika Kustosz

Panowanie nad czasem w

Panowanie nad czasem w fizycznej formie (bo o tym tu piszemy), to kwesta dotarcia do wyższej inteligencji. Każdy z nas posiada "gorącą linię" ze zródłem, dzięki szyszynce. Już od dawien dawna znane są przekazy lamów, którzy medytując opuszczali ciało, docierając do "sfer bezczasowych". Po powrocie zaś opowiadali i opisywali zjawiska które dopiero miały...zaistnieć.
Wszystko zatem sprowadza się do teorii matrycy przestrzeni. Mamy siatkę w której dochodzi do niezmierzonej liczby potencjalnego rozwiązania danej rzeczy. To sprawia, że ludzkie życie jawi się jako wybór konstrułowany ze znacznie wyższego pułapu obserwacji. Być może istnieje jakiś procent "wolnego wyboru" i być może ten akurat element jest w pewnym sensie nieprzewidywalny (choć przecież i tak służący doświadczeniu). Nie ma przypadków, nie ma zbiegów okoliczności. Jest wzrost, poprzez wieczny i niekończący się rytuał doświadczania. Ekspansja trwa wiecznie...

Portret użytkownika Sajgoniarz

Oglądałem kiedyś serial o

Oglądałem kiedyś serial o fizyce. Chyba nawet ten z Morganem Freemanem i był jeden odcinek o naturze czasu. Na jego końcu padło podsumowanie fizyków i psychologów(?). Ci pierwsi stwierdzili "Istnienie czasu nie jest wymagane do zaistnienia zjawisk fizczynych", a Ci drudzy, że to nieralne żeby czas nie istniał, bo przecież upływa,a skoro go czujemy, to jest to zjawisko realne. Podej zewam że trzebabyło by dopisać 
"jak dla Nas, żyjących w tym konkretnym Wszechświecie i związanych z Nim"

Portret użytkownika PRS

Prędkości nie opiszesz bez

Prędkości nie opiszesz bez czasu.. no może da się ale na pewno nie będzie to prosty zapis. Smile
Nie twierdzę jednak iż czas istnieje.. bo to nieprawda.
Jest to wymiar zależny, tak jak prędkość. Bez odpowiedniego odniesienia nie jesteśmy w stanie go określić.

Skomentuj