W Japonii drewniana statua płacze, krwawi i czyni cuda

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Drewniana rzeźba została wykonana przez buddyjskiego mistrza w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Przez wiele lat stała ona w małej kaplicy w klasztorze w Akita, który znajduje się w północno – zachodniej Japonii i nie wyróżniała się od pozostałych figur. Dziś znana jest na całym świecie dzięki niesamowitym zjawiskom i cudownym uzdrowieniom.

 

 

Od 1973 roku statua, wykonana z jednego kawałka drewna, płacze i krwawi. Świadkowie twierdzą, że uzdrowiła głuchą zakonnicę i za jej sprawą zniknął guz u jednej z chorych. Eksperci nie potrafią wyjaśnić fenomenu tego zjawiska. Przywódcy świata katolickiego zachwycają się cudami Matki w Akita, aczkolwiek z pewnymi wahaniami.

 

Cud siostry Agnes. 42-letnia Agnes Katsuko Sasagawa przybyła do klasztoru w Akita w maju 1973 r. W tym czasie przeszła ona właśnie z buddyzmu na katolicyzm. Miała wiele problemów zdrowotnych, w tym m.in. przeszła nieudaną operację usunięcia wyrostka robaczkowego. Do tego wszystkiego przez kilka lat była kompletnie głucha na lewe ucho, a jej zdolności słuchowe w prawym uchu gwałtownie spadały. Kilka miesięcy przed opuszczeniem klasztoru kobieta całkowicie straciła słuch, co zostało zapisane w jej dokumentacji medycznej. Agnes otrzymała oficjalny status osoby z upośledzeniami słuchu. Jej stan został potwierdzony przez dwóch ekspertów z różnych instytucji medycznych.

 

Pierwszy cud Matki Bożej z Akita Agnes przeżyła 12 czerwca 1973 roku w kaplicy klasztornej,  kiedy jasne światło biło z ołtarza, a w powietrzu było coś przypominającego masę dymu lub obłok. Następnie Agnes widziała „wiele postaci, najprawdopodobniej aniołów, które stały wokół ołtarza”. Ponadto Agnes widziała, jak twierdzi, swojego anioła stróża, którego „okrągła twarz wyrażała nieskończoną dobroć…  Jego postać lśniła śnieżną białością”.

 

 

Anioł modlił się z siostrą Agnes i dał jej swoje wskazówki. Siostra podzieliła się informacjami o swoich przeżyciach ze swoim ojcem duchownym i zakonnikami w klasztorze. W czwartek wieczorem kobieta poczuła ból, który trwał cały piątek i w pewnym momencie stał się nie do zniesienia (czerwiec 1973).

 

 

Od 28 czerwca 1973 roku u siostry Agnes zaczęły pojawiać się stygmaty (siniaki i rany na ciele w miejscach, gdzie według Ewangelii, znajdowały się rany od korony i gwoździ ukrzyżowanego Chrystusa). Na dłoni lewej ręki wystąpiła mała rana w kształcie krzyża, która nieustannie krwawiła. Potem znowu pojawił się anioł stróż i pocieszył niewiastę słowami:

 

 

„Rany Dziewicy Maryi były o wiele głębsze i silniejsze niż twoje cierpienie. Módlmy się wspólnie w kaplicy”.

 

 

Po modlitwie Siostra Agnes spojrzała na obraz Matki Boskiej, który przybrał postać człowieczą.

 

 

„Nagle poczułam, jak drewniana rzeźba ożyła i zaczęła ze mną rozmawiać” - mówi Siostra Agnes. „Wokół było pełno jasnego światła.  I w tej samej chwili w moich głuchych uszach usłyszałam niewypowiedzianie piękny głos ... Pani powiedziała: Twoja głuchota jest wyleczona."

 

 

Następnego dnia rano Agnes udała się do kaplicy na modlitwę i zobaczyła, że z prawego nadgarstka posągu Matki Boskiej wycieka krew. W lipcu tamtego czasu w każdy piątek rana krwawiła na oczach wielu wiernych. Pod koniec lipca rany siostry Agnes zniknęły całkowicie. Rany na figurze NMP pozostał aż do 29 września.

 

W 1981 roku kobieta w stanie śpiączki z Korei Południowej o imieniu Teresa Chung Sung Ho zobaczyła Dziewicę z Akita. Chung miała guza mózgu i lekarze nie dawali jej żadnych szans na wyleczenie. Wychodząc ze śpiączki, Chung udała się do Japonii i modliła się w tej samej kaplicy, co Agnes. Po powrocie do Korei Południowej, lekarze byli zszokowani - Chung całkowicie wyzdrowiała.

 

Eksperci, którzy badali figurę, nie są katolikami, ale stwierdzili, że sączące się z rzeźby płyny są pochodzenia ludzkiego. Statua Matki Boskiej płakała 101 razy, a kilka razy zjawisko to zarejestrowały kamery.

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (5 votes)

Komentarze

Portret użytkownika baca

jeden głos i ocena pięć -

jeden głos i ocena pięć - talin stosunkowo wysoko ocenił swojego artykuła...

ja bym dał sześć bo artykuł porusza do głębi ludzką wyobraźnię poprzez to że nie jest jasno napisane jest czy ta figurka płacze drewnianymi łzami, czy są to hm... żywiczne łzy mnicha któremu drzazga wpier*oliła się pod paznokieć podczas rzeźbienia dzieła...

Portret użytkownika Dominus

baca to zydowski trol, on juz

baca to zydowski trol, on juz tak ma, im wiekszy odjazd tym bardziej smierdzi cebula!  baca i reksiem nie ma sie co przejmowac to przypadki klinicznie beznadziejne, z roku na rok ich choroba sie tylko POwieksza.  Mozny im jedynie pwspolczuc ale kto takim sk...m chcialby wspolczuc, no kto?

Strony

Skomentuj