W USA zbierają podpisy pod petycją aby zbudowano "Gwiazdę Śmierci"

Kategorie: 

Źródło: Lucasfilm Ltd.

Jakkolwiek brzmi to nieprawdopodobnie to jednak jest to wiadomość prawdziwa. W ramach projektu We The People, każdy może zgłosić jakąś petycję, musi ona tylko zostać poparta przez odpowiednio dużą liczbę obywateli Stanów Zjednoczonych. Właśnie zgłoszono petycję, aby zbudować odpowiednik znanej z sagi Star Wars stacji kosmicznej wielkości małego księżyca.

 

W petycji pomysłodawcy wzywają do rozpoczęcia budowy sztucznego satelity bojowego,  aby jak sami twierdzą, „wzmocnić narodowe możliwości obrony". Oprócz tego zwolennicy tej dziwacznej petycji stwierdzają, że rozpoczęcie budowy takiej konstrukcji nie tylko zapewni Ameryce jej dominacji w kosmosie, ale jednocześnie zadziała stymulująco na amerykańską gospodarkę tworząc tysiące miejsc pracy dla inżynierów.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że USA zapowiada raczej cięcie wydatków zbrojeniowych wydanie bilionów dolarów na budowę bojowego satelity ziemskiego wielkości niewielkiego księżyca wydaje się być mrzonką wysokiego kalibru. Wstępne obliczenia wskazują, że budowa takiego obiektu mogłaby kosztować równowartość 13 tysięcy światowego PKB.

 

Petycje z serii We The People umożliwiły już zadanie pytań o istnienie pozaziemskich cywilizacji oraz kilkudziesięciu wniosków w sprawie secesji stanów niezgadzających się na socjalistyczne pomysły urzędującego prezydenta USA., Jeśli uda się zebrać 25 tysięcy podpisów Biały Dom będzie musiał na piśmie wyjaśnić czy budowa Gwiazdy Śmierci to dobry pomysł, a jeśli nie to musi podać uzasadnienie. Czekamy z niecierpliwością na odpowiedź amerykańskiej administracji.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Yar

Co za idiotyczny pomysł.  Po

Co za idiotyczny pomysł.  Po pierwsze, ci co nas odwiedzają, nie mają negatywnych intencji. Bo inaczej, już byśmy nie żyli. Za to ci źli, co współpracują z rządem USA, i tak już tu są na Ziemi.  Po drugie, nie mamy broni które mogłyby niszczyć statki.

Portret użytkownika Abaddon

  Księżyc DANE O

 
Księżyc
DANE O KSIĘŻYCU

Masa:

0,0123 masy Ziemi, 7,35 x 1022 kg

Średnica:

0,273 ziemskiej; 3476 km

Gęstość:

3,342 g/cm3

Przyciąganie grawitacyjne:

0,1653 ziemskiego
 

Księżyc krąży w odległości zaledwie 380 000 km od Ziemi. Jest jedynym ciałem niebieskim, które udało się ludziom odwiedzić. Na Księżycu nie ma wody, atmosfery i w związku z tym zmian pogody. Na jego powierzchni znajdują się góry, kratery, morza zakrzepłej lawy i grube warstwy pyłów.
 
Jedyną planetą, która krąży blisko Słońca razem z dużym Księżycem, jest Ziemia. Księżyc jest od Ziemi 81 razy lżejszy i prawie 4 razy mniejszy, a utrzymują razem tę parę siły grawitacji. Na powierzchni Księżyca przyciąganie grawitacyjne jest aż 6 razy mniejsze niż na powierzchni Ziemi, dlatego zarówno atmosfera, jak woda, które kiedyś tam były, zdołały już dawno uciec w przestrzeń międzyplanetarną. 
Księżyc zwraca się ku Ziemi zawsze tą samą stroną. W ruchu nieco się kolebie, więc z Ziemi można zobaczyć prawie trzy piąte jego powierzchni. Nawet w ciągu miesiąca niewielkie kolebania, zwane libracjami, pozwalają zobaczyć trochę więcej niż pól księżycowego globu. Ostatnio stopniowo poznajemy drugą stronę Księżyca. Fotografie zrobione przez sondy kosmiczne pokazują, że niewidoczna z Ziemi strona jest przeważnie górzysta.
 
 
Spojrzenie na Księżyc

Do oglądania Księżyca nie potrzeba żadnych instrumentów. Spróbuj spoglądać na Księżyc przez miesiąc i śledzić zmiany jego fazy. Przez parę dni około nowiu prawdopodobnie w ogóle nie będziesz mógł zobaczyć Księżyca. Potem łatwo zauważysz, że Księżyc zawsze zwraca się ku Ziemi tą samą stroną. Widać na nim księżycowe lądy - jasne równiny, góry, a także obszary ciemniejsze. 
Wiele można zobaczyć za pomocą lornetki, Łatwo rozróżnisz płaskie, ciemne obszary zwane morzami (po łacinie marin - tak nazwał je po raz pierwszy Galileusz, któremu wydały się podobne do mórz ziemskich). Morza księżycowe są ogromnymi równinami zastygłej lawy wypływającej kiedy z wnętrza Księżyca. Można też zobaczyć kilka dużych kraterów powstałych miliardy lat temu, gdy duże planetoidy roztrzaskiwały się o Księżyc. Na granicy między ciemną i oświetloną przez Słońce powierzchnią Księżyca czasami udaje się zobaczyć postrzępione zarysy gór. To zatem, co można zobaczyć przez zwykłą lornetkę, Jest bardzo podobne do tego, co zachwyciło Galileusza, gdy zwrócił ku Księżycowi swą lunetę w 1610 roku. 
By zobaczyć dokładniej księżycowy krajobraz, należy popatrzyć przez mały teleskop. Wokół największych kraterów widać wybiegające we wszystkich kierunkach jak szprychy jasne linie, tzw. promienie. Czasami ciągną się one przez pół księżycowego obwodu. Niektóre duże kratery mają w środku górkę. Przez teleskop można zobaczyć też setki małych kraterów. Gdy spojrzysz na Księżyc po mniej więcej tygodniu przerwy, zauważysz, że zmieniły się rozmiary cieni gór i kraterów.
 
 
Powierzchnia

Księżyc nie ma atmosfery, dlatego tamtejsze niebo jest zawsze, nawet w dzień, czarne, a nie błękitne. Po prostu nie ma na czym rozpraszać się słoneczne światło. Nie ma tym samym ośrodka przenoszącego fale głosowe - nie rozchodzą się one w próżni, więc na Księżycu panuje kompletna cisza. Nie ma wody - krajobraz nie był rzebiony, jak na Ziemi, przez deszcze, rzeki i lody. W ciągu księżycowego dnia, w pełnym Słońcu, temperatura na powierzchni znacznie przewyższa temperaturę wrzenia wody. Nocą spada do -150°C, Ludzie, którzy byli już na Księżycu, nosili kombinezony specjalnie przystosowane do tamtejszych warunków.
 

Wiek Księżyca

Wiek Księżyca został określony na podstawie radioaktywności skał księżycowych. Co to znaczy? Na przykład uran powoli zmienia się w ołów. W próbce uranu 238 połowa atomów zamieni się w ołów po 4,5 mld lat. Tak więc, mierząc proporcje uranu i ołowiu, można wyliczyć wiek skał. Im więcej jest ołowiu, tym skała jest starsza. 
Pierwsze skały na Księżycu zestaliły się około 4,4 mld lat temu. Tworzenie się Księżyca musiało więc zachodzić nieco wcześniej. Wydaje się, że można rozsądnie założyć, iż było to około 4,65 mld lat temu. Zgadza się to z wiekiem meteorytów, a także z oszacowanym wiekiem Słońca. Przed misjami Apollo wszelkie oszacowania wieku Księżyca oparte były wyłącznie na domysłach.
 

Wnętrze Księżyca

Na Księżycu astronauci pozostawili w czterech miejscach sejsmometry. Są to instrumenty do badania trzęsień gruntu. Wykrywają drobne drgania powierzchni Księżyca - zupełnie niepodobne do trzęsień Ziemi. Mierząc jednak te drgania z więcej niż jednego miejsca, naukowcy mogą odtwarzać wewnętrzną budowę księżycowego globu. Sposób rozchodzenia się drgań fal wskazuje na to, że skorupa księżycowa ma od 60 do 100 km grubości. Poniżej znajduje się gruba na 1000 km warstwa gęstych, zimnych skał. W środku jest ciepłe, częściowo stopione jądro. Nie zawiera jednak ono zbyt dużo żelaza, tak że Księżyc nie ma pola magnetycznego.
 

 

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Bzdura drogi Kolego... masa

Bzdura drogi Kolego... masa właściwa Księżyca została obliczona na podstawie domniemanej masy Ziemi, której podstawą jest wyznaczenie w warunkach ziemskich tzw. "stałej grawitacji" "G"...
 Przeprowadzone doświadczenia w 19 i 20 w opierają się na bzdurnych założeniach układu zamkniętego, gdzie oddziaływania są skażone zmiennym oddziaływamniem ziemskim oraz również zmiennym  oddziaływaniem Księżyca...
 Doswiadczenia całkowicie pomijają zakłócenia kosmicznego środowiska magnetycznego zarówno poprzez Ziemię jak i księżyc
 Moje obliczenia tej stałej wskazują, że masa własciwa Ziemi w stosunku do swojej( zakładając ) kulistej powłoki wynosi 0,006667 obecnej masy dowodzonej przez idiotów grzebiących w tym co nie rozumieją (prawach przyrody i kosmosu)
Ziemia jest pusta w środku a jej zewnętrzna powłoka ma ok. 40 km grubości i jest porowata niczym plaster pszczeli....

 

 

Portret użytkownika taurus

Angelus skoro Ziemia jest

Angelus skoro Ziemia jest pusta w środku to skąd lawa wypływa? z pustki? Co nas ogrzewa od środka ? Pustka? No chyba, że robią to miliony nazistów i szaraków którzy, którzy sobie tam "grzeją" w szyję...:)) zapewne są wielkie systemy jaskiń i komory podziemne ale nie pustka....

Portret użytkownika Endor

Na welonie o wymiarach 17 na

Na welonie o wymiarach 17 na 24 cm, oprawionym w srebrny relikwiarz, który jest wystawiony na widok publiczny w ołtarzu głównym kościoła w Manoppello, znajduje się wizerunek twarzy zmartwychwstającego Chrystusa.
Manoppello jest pięciotysięcznym miastem włoskim, leżącym w Abruzji, w odległości 30 km od Pescary. W pobliżu znajduje się słynne sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Lanciano. Od 20 lat wielu wybitnych naukowców podejmowało się trudu wszechstronnych badań relikwii Oblicza Chrystusa z Manoppello. Ich wyniki stwierdzają, że obraz ten powstał w niewytłumaczalny dla nauki sposób...

Relikwia zmartwychwstania
Wybitny znawca grecki Antonio Perlili w książce Sulle tracce del Risto (Tivoli 1988), korzystając z dorobku innych egzegetów oraz ojców Kościoła (Cyryla Jerozolimskiego i Cyryla Aleksandryjskiego), proponuje korektę tłumaczenia fragmentu z Ewangelii św. Jana (20:5-7):
Płótna grobowe, które owijały martwe ciało Jezusa, po Jego Zmartwychwstaniu całkowicie opadły, spłaszczyły się, ponieważ pozostały puste, gdy Zmartwychwstałe Ciało przeniknęło przez nie. Tylko w miejscu głowy płótna grobowe zachowały niezmieniony kształt, dlatego, że wcześniej zostały nasączone krwią i wonnościami, a po wyschnięciu stały się twarde jak karton. Sądzi się, że właśnie na samym wierzchu głowy leżącego w grobie Jezusa, który był szczelnie owinięty płótnami grobowymi, została położona chusta z drogocennego bisioru – jako znak szczególnego szacunku. Ta wyjątkowa relikwia znajduje się dziś w Manoppello…
Chusta z bisioru
Chusta z Manoppello to drogocenna, antyczna tkania, której jedynie małe kawałki zachowały się do naszych czasów. Jest to bisior, nazywany morskim jedwabiem, który był najdroższą tkaniną w starożytności.
Strukturę tego płótna badał prof. Giulio Fanti, który stwierdził, że mamy do czynienia z bardzo cienkim materiałem, utkanym z nici o średnim przekroju 120 mikronów. Jest on cieńszy od nylonu. Istnieją puste przestrzenie pomiędzy nićmi, o wielkości od 150 do 350 mikronów. Tkanina jest przezroczysta i dlatego określana jest jako welon.
Badania naukowe Całunu z Manoppello przeprowadzone przez prof. L. Portoghesi, która jest specjalistką od tkanin z pierwszego wieku, stwierdzają, że mamy do czynienia z bisiorem – czyli z najdroższym antycznym materiałem. Profesor Chiara Vigo zaś, największa światowa znawczyni płócien wytwarzanych z bisioru, po dokładnych badaniach welonu z Manoppello stwierdziła, że jest to bisior morski, a więc tkanina powstała z jedwabistych nici, które wytwarzają małże morskie Pinna nobilis. Te niezwykle cenne tkaniny wytwarzano w czasach antycznych.

Od 20 lat wielu wybitnych naukowców podejmowało się trudu wszechstronnych badań relikwii z Manoppello. Ich wyniki stwierdzają, że obraz ten powstał w niewytłumaczalny dla nauki sposób. Na pewno nie został namalowany ludzką ręką. Nikt z ludzi nie jest w stanie na tego rodzaju materiale czegokolwiek namalować . Bisior można namoczyć, ale absolutnie nie da się na nim malować – na tak cieniutką tkaninę po prostu nie da się nanieść żadnej farby. Z technicznego punktu widzenia jest niemożliwe namalowanie czegokolwiek na morskim jedwabiu.
Profesor Danto Vittore podczas swoich analiz zastosował skaner cyfrowy o bardzo wysokiej rozdzielczości. Pozwoliło mu to na ustalenie, że pomiędzy włóknami badanej tkaniny nie ma żadnych zlegających kolorów. W powiększeniu mikroskopowym wyraźnie widać, że na materiale nie ma najmniejszych nawet śladów farby. Gdyby zaś obraz został namalowany farbą olejną, z całą pewnością zalegałaby ona w wolnych przestrzeniach pomiędzy nićmi. Zostało także wykluczone, że obraz był namalowany techniką akwarelową, ponieważ kontury, rysy oczu i ust są tak precyzyjnie czyste, że jest niemożliwe namalowanie ich w ten sposób.

Profesor Vittori z uniwersytetu w Bari i prof. Fanti z uniwersytetu w Bolonii w trakcie analiz mikroskopowych potwierdził, że na Całunie nie ma śladów farby. Jedynie w miejscu źrenic włókna wydają się jakby przypalone przez działanie wysokiej temperatury.

Najnowsze techniki badawcze zastosowane do analizy Całunu Turyńskiego zostały również wykorzystane przy badaniu welonu z Manoppello (zwanego też Chustą Weroniki). Wyniki tych wszystkich ekspertyz jednoznacznie wskazują, że współczesna nauka nie jest w stanie stwierdzić, w jaki sposób powstał obraz i skąd pochodzą te tajemnicze kolory, które sprawiają, że obraz Świętego Oblicza fascynuje swoim pięknem i promieniuje życiem.

Kiedy na Chustę pada światło, wizerunek mężczyzny znika, a tkanina robi się nagle przezroczysta.

Piotr Wojcieszek, polski wydawca książki Paula Badde „Boskie Oblicze”, powiedział, że kiedy kontemplował twarzą w twarz oblicze z Chusty, czuł się, jakby patrzył w oczy żyjącego człowieka, a nie w martwy obraz. Za każdym razem, gdy przychodził przed wizerunek, miał wrażenie, jakby patrzył na inną twarz. Choć Wojcieszek ma setki zdjęć Chusty, to podkreśla, że żadna z nich nie oddaje nawet w części tego, co widział na własne oczy.

Potwierdza to Paul Badde, który zauważa, że o ile Całun Turyński na fotografiach zyskuje, o tyle Chusta z Manoppello na nich traci. Jego zdaniem, dzieła malarskie starych mistrzów są bardziej wierne oryginałowi niż zdjęcia, które spłaszczają obraz. Ten ostatni mieni się bowiem niczym tęcza i łączy w sobie niemożliwe do pogodzenia cechy hologramu, fotografii, malowidła i rysunku. Badde zwraca uwagę, że 10 osób stojących przed Chustą z Manoppello zawsze widzi 10 różnych wizerunków – w zależności od kąta, pod jakim patrzą. Kiedy na Chustę pada światło, wizerunek mężczyzny znika, a tkanina robi się nagle przezroczysta.

W tym niezwykłym wizerunku twarzy są pewne właściwości obrazu, fotografii, hologramu – ale nie jest to ani obraz, ani fotografia, ani hologram. Cienie na portrecie są subtelniejsze, niż potrafiliby je namalować najwięksi geniusze malarstwa. Odbicie twarzy wykazuje wiele niewytłumaczalnych zjawisk, które sprawiają, że nauka stoi przed wielką tajemnicą.
Co na to Jezus…
W dziesiątym tomie prywatnych objawień włoskiej mistyczki Marii Valtorty (wszystkie jej pisma zostały wydane drukiem na polecenie papieża Piusa XII) 22 lutego 1942 r. zostały zapisane następujące słowa, które powiedział jej Jezus:
Jezus Chrystus napisał:

Chusta Weroniki jest bodźcem dla waszych sceptycznych dusz. Wy, racjonaliści, oziębli, chwiejący się w wierze, którzy przeprowadzacie bezduszne badania, porównajcie odbicie twarzy na Chuście z odbiciem na Całunie. To pierwsze jest Twarzą Żyjącego, to drugie Zmarłego. Jednak długość, szerokość, cechy somatyczne, kształt, charakterystyka są takie same. Nałóżcie na siebie te dwa odbicia. Zobaczycie, że sobie odpowiadają. To Ja jestem. Pragnę przypomnieć wam, kim byłem i kim się stałem z miłości do was. Byście się nie zagubili, nie stali się ślepymi, powinny wam wystarczyć te dwa odbicia, aby doprowadzić was do miłości, do nawrócenia, do Boga.

Przezroczysta folia z Obliczem z Całunu Turyńskiego nałożona przez siostrę Blandinę Paschalis Schlömer na Całun z Manoppello (tak zwana "suprapozycja", 16 lipca 2005). Eksperyment dowodzi, że nałożone na siebie obrazy przedstawiają tę samą Osobę. Świadczy o tym zgodność wszystkich proporcji, nawet ran.

W myśl wskazówki samego Jezusa, osobiście postanowiłem to sprawdzić. Do tego celu posłużyłem się zdjęciami o całkiem wysokiej rozdzielczości Całunu Turyńskiego i Welonu z Manoppello, które znalazłem w necie. Przy okazji zrobiłem krótki filmik w programie Moho. Zadziwiające jest, że z dopasowaniem tych dwóch obrazów do siebie nie miałem najmniejszych problemów, mimo iż pochodzą z różnych źródeł, a pasują do siebie idealnie! Począwszy od kształtu czaszki, wysokości czoła, położenia oczu, długości i szerokości nosa aż po usta, a nawet rysy twarzy, które perfekcyjnie pokrywają się na obu obrazach.  Wniosek jest taki, że te dwa obrazy przedstawiają tę samą Osobę!
Dołączona grafika
Szkoda, że taka marna jakość wyszła na YouTube... Fool

Nałożenie (superpozycja) folii z obrazem Twarzy z Manoppello na Twarz z Całunu jest graficzno-matematycznym dowodem na to, że mamy do czynienia z tą samą Osobą. Z naukowego punktu widzenia nie ma żadnych wątpliwości, że obydwa oblicza – z Całunu i z Manoppello – w 100% odpowiadają sobie w strukturze i wymiarach. Zgodność jest tak wyjątkowa, że trzeba tu mówić o matematycznym dowodzie.

I jeszcze moja interpretacja graficzna. Bez problemu udało mi się te dwa obrazy dopasować do siebie, ograniczając swoje manipulacje niemal wyłącznie do zmiany rozmiaru, trybu mieszania warstw i kadrowania.

Wizerunek martwego ciała na Całunie Turyńskim i Boskie Oblicze z Manoppello są niewątpliwie największymi cudami na świecie. Z naukowego punktu widzenia wizerunki te nie miały prawa zaistnieć. W całym świecie nie ma takiego obrazu, który swymi właściwościami mógłby chociażby w minimalnym stopniu równać się z tymi dwoma.
 
 

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika Endor

Jak wyglądał Jezus? W sumie

Jak wyglądał Jezus?
W sumie mamy trzy płótna, które okrywały ciało Jezusa w grobie. Są to, o ile dobrze pamiętam: Całun Turyński, Chusta z Oviedo i Welon z Manoppello. Welon z Manoppello leżał na Chuście z Oviedo i zapewne to właśnie ta chusta nasączona krwią i wonnościami stała się sztywna i tuż po zmartwychwstaniu utrzymywała się jeszcze w powietrzu. Na niej leżała chusta z bisioru.

Mając w sumie trzy wizerunki jednej Osoby można chyba co nieco powiedzieć o Jej wyglądzie. ;) Trudność polega na tym, że nie są to zdjęcia, dlatego też mogą wydawać się trochę dziwne, ponieważ powstały w niewyjaśniony jak dotąd sposób… Wiadomo tylko, że prawdopodobnie w wyniku silnego promieniowania, które pochodziło z ciała Zmarłego. Osobiście zauważyłem, że na Chuście z Manoppello cienie są bardzo słabe, ale wyraźne są niektóre rysy twarzy, włosy i oczy. Natomiast na Całunie Turyńskim i Chuście z Oviedo trudno wydobyć wyraźne kontury, ale ze to mamy coś, co przypomina wyraźny światłocień tak, jakby światło padało prosto na twarz.
Choć pewnie to twarz stała się wtedy źródłem światła...

Przy próbie odtworzenia wizerunku Osoby uwiecznionej na tych płótnach, trzeba chyba jeszcze uwzględnić fakt, że te płótna nie leżały płasko, ale owijały ciało Jezusa. Mógłbym chyba to porównać do wyświetlania filmu na wypukłym ekranie i oglądaniu go od wklęsłej strony Zatem do odtworzenia tego wizerunku, pewnie nie obejdzie się bez grafiki trójwymiarowej. Ale przy dzisiejszej technologii to już nie jest duży problem. Nawet udało mi się dotrzeć do pewnych źródeł, gdzie podjęto się tej próby

 
Taki obraz uzyskano na podstawie analizy Całunu Turyńskiego.
Po dalszych badaniach uzyskano obraz, który wygląda o wiele bardziej realistycznie.
Jednak ten portret wciąż jest niewyraźny. Ale mamy przecież jeszcze jedno źródło, którym jest Chusta z Manoppello! Przy uwzględnieniu szczegółów i z tego płótna, efekt jest zaskakujący. Obraz staje się coraz bardziej żywy
Patrząc na ten wizerunek, wciąż mi jeszcze brakowało większej wyrazistości. Dlatego sam podjąłem się dalszej pracy nad portretem Jezusa. Zwiększyłem nieco kontrast, podkreśliłem wypukłości, dodałem parę kolorów… Nałożyłem jeszcze wcześniejszy obraz powstały w wyniku analizy samego Całunu Turyńskiego, ponieważ uznałem, że tamten światłocień będzie dobrze odpowiadał temu obrazowi... i jak się okzało, miałem rację
Czy tak mógł wyglądać Jezus? Widok chyba znajomy… Podobnie wygląda np. na obrazie, który zleciła namalować św. Faustyna. Dla wierzącego chrześcijanina taka zbieżność z pewnością nie jest przypadkowa. Płótna grobowe, w które zawinięte było ciało Jezusa przestawiają nam niesamowite fakty, który współczesna nauka nie jest wstanie wyjaśnić, choć zostało udowodnione, że miały one miejsce. W tej sytuacji najbardziej logicznym, a zarazem, w pewnym sensie, przeczącym nauce wyjaśnieniem, które jest odpowiedzią na wszystkie zagadki związane z tymi płótnami i obrazami na nich jest fakt, że Jezus Chrystus zmartwychwstał… i żyje
 
...Silne promieniowanie powoduje odbicie przodu i tyłu martwego ciała Jezusa na całunie (sidon) oraz utrwalenie się wizerunku twarzy na przezroczystym, cieniutkim welonie z bisioru położonym na głowie Zmarłego.
Jezus otwiera oczy, Jego rany, oprócz tych po gwoździach i na boku, goją się. Ciało zostaje uwielbione...
 
...Nagle dematerializuje się i przenika przez płótna. Same zaś płótna całkowicie opadły, spłaszczyły się, ponieważ pozostały puste. Tylko w miejscu głowy płótna grobowe zachowały niezmieniony kształt, dlatego, że wcześniej zostały nasączone krwią i wonnościami, a po wyschnięciu stały się twarde jak karton...
..Nieco później zjawia się Piotr, lecz do grobu pierwszy zagląda Jan, który szedł z Piotrem, ale go wyprzedził. Kiedy zobaczył kształt nienaruszonych płócien, czyli nierozwiniętych, ale pustych, zrozumiał, że ciało Jezusa w tajemniczy sposób przeniknęło przez płótna grobowe, a więc Jezus musiał zmartwychwstać...
..Ewangelista Jan spośród sześciu greckich wyrazów określających akt wiedzenia użył słowa eden – „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8 ). Słowo to wskazuje na fakt, że się nie tylko widzi, ale i rozumie. Święty Jan pragnął w ten sposób mocno podkreślić, że kiedy zobaczył kształt nienaruszonych płócien, zrozumiał, że ciało Jezusa w tajemniczy sposób przeniknęło przez płótna grobowe. Dlatego kiedy św. Jan zobaczył w grobie kształt płócien, od razu uwierzył w Zmartwychwstanie Jezusa...
 
św. Ojciec Pio napisał:

Volto Santo w Manoppello to największy cud, jaki posiadamy.

 
http://www.youtube.com/watch?v=MFwDv7O7Mxk
 
Do pełnej kontemplacji i adoracji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy, najwznioślej wyrażonej w dobitnych słowach ewangelisty Jana: "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy"
Jan Paweł II

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Strony

Skomentuj