Dziwaczna koza o rysach człowieka urodziła się w Kenii

Kategorie: 

Setki gapiów zebrało się w Kenii, aby podziwiać dziwne zwierzę przypominające rzekomo kozę i człowieka. Właściciel kozy twierdził najpierw, że oczekiwał normalnego płodu swej kozy, ale potem, gdy urodziła zrozumiał, że jest to jakieś dziwactwo.

 

Media w tamtej części świata mówią o tym zwierzęciu, jako "hybrydzie", ale chyba raczej należałoby o tym mówić w charakterze anomalii. Naturalne wydaje się też przypuszczenie, że może jest to wytwór zoofilii, czyli spółkowania ze zwierzętami. Może jest to efekt jakiegoś tajnego eksperymentu naukowego, a miejscowi wierzą, że z dużym prawdopodobieństwem jest to wytwór czarów.

Jednak z racjonalnego punktu widzenia wiadomo tylko tyle, że dochodzi do takich narodzin dziwacznych istot, które mogą być anomaliami genetycznymi, lub rzeczywiście jakimiś chimerami. Faktem jest, że takie dziwne kozy występowały też w innych krajach, na przykład w Nigerii, Afganistanie, Palestynie, Zimbabwe i wielu innych miejscach.

Dziwna koza w Zimbabwe

Dziwna koza w Palestynie

Dziwna koza z Iraku

Dziwna koza z Arabii Saudyjskiej

Dziwna anomalia w płodzie kozy w Nigerii

Dziwna deformacja płodu kozy w Nigerii

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Judyta

Tu nie ma co robić sensacji.

Tu nie ma co robić sensacji. Nowo urodzone kożlę jest po prostu spuchnięte i dlatego tak wygląda jego pysk. Zdarzają się takie przypadki urodzeń tak zdeformowanych noworodków wtedy, gdy w stadzie jest jakaś choroba wirusowa, lub bakteryjna, na przykład niesztowica, czy bruceloza.
Powinni przeleczyć stado, a nie robić zbiegowiska, bo więcej będzie takich porodów, a potem i tak wszystkie te zdeformowane noworodki wyzdychają.

Portret użytkownika TP

To Kazio Wichura do Afryki

To Kazio Wichura do Afryki pojechał na wycieczkę.
Koza darła ryja mmeeee mmmeeee
On jej na to czule: kochanie co Ci jest?
Taki grzech, taki wstyd
Nie zechce jej teraz najbardziej wredny wilk.

Portret użytkownika Homo sapiens

Medycyna to tajemnicza

Medycyna to tajemnicza sprawa...
Nie milkną echa wypowiedzi profesora Jana Talara lekarza z wielkimi sukcesami w wybudzaniu chorych ze śpiączki, który  oskarżył swoich kolegów po fachu o zabijanie pacjentów w celu pobierania organów. Lekarz stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu, a to jej stwierdzenie staje się podstawą do pobrania narządów od chorego.

Głos w tej sprawie zabrał w rozmowie z “Super Expresem filozof, prof. Bogusław W

prof. Bogusław Wolniewicz

Od dawna uważam, że tzw. transplantacje, czyli przeszczepy, są w istocie nową postacią ludożerstwa. Wprowadzanie ludożerstwa do naszej cywilizacji oznacza dla niej głęboki przewrót.

Prof. Wolniewicz podobnie jak prof. Talar krytykuje stosowaną obecnie w medycynie definicję śmierci opartą na śmierci mózgu. Jego zdaniem została ona wprowadzona tylko w jednym celu: chodzi o to, by “wcześniej można się było dobrać do umierającego człowieka. Żeby mięso, które jest od niego brane, było świeże”.

Zapytany o to, czy swojej nerki nie oddałby nawet własnej córce, odparł:

prof. Bogusław Wolniewicz:

Nie oddałbym. Powiedziałbym: "Niech umrze". Dawno temu znany chirurg profolniewicz – od lat zdeklarowany przeciwnik transplantologii, którą określa mianem “ludożerstwa”. Leon Manteuffel pytał: "Czy koniecznie trzeba dłużej zyć?". Zgadzam się z nim w tej sprawie.
Zdaniem Wolniewicza transplantologia jest zagrożeniem dla naszej cywilizacji. Nie usprawiedliwia jej nawet to, że pomaga w leczeniu ludzi, a często ratuje życie: – Nie można niszczyć cywilizacji, żeby dogodzić paru ciężko chorym – mówił profesor, po raz kolejny używając mocnych słów i określając przeszczepy jako “żerowanie na trupach”.
http://popotopie.blogspot.co.uk/2013/11/kosmos-zaczyna-sie-na-ziemi-gdzie-sa.html

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika ArDoR

W kontrowersyjnych czasach

W kontrowersyjnych czasach żyjemy, coraz więcej możemy a zarazem coraz słabsi duchem - w ujęciu statystycznym.
W kwesti artykułu o kozach, myślami wracam do materiału dotyczącego Telegonii, no bo skoro w świetle genetyki "podobno" nie można krzyżować genów międzykatunkowo, a mamy tutaj jakby dowód na to że coś nie do końca te teorie się sprawdzają Wink to może właśnie energetyka (taka miłość uniwersalna) sprawia że można przełamać bariery które postawiła biologia.... ot taka frywolna teoria Wink
A co do samych przeszczepów, to liczne są przykłady tego że po przeszczepie np serca, dany człowiek się zmieniał.. ponoć nawet transfuzja krwi zmienia człowieka, czemu dziwić się nie należy gdyź wraz świeżą krwią otrzymujemy całą masę nowych energetycznych programów, wzorców energetycznych.
Pytanie czy korzystać z takich możliwości czy nie? Przykładowo wyznawcy Jehowy kategorycznie sprzeciwiają się transfuzją i przeszczepą, w świetle tych informacji nie można tak do końca zarzucić im braku logicznych podstaw takiemu stanowisku.
Ja uważam że to nie jest temat który należało by jakoś szerzej dyskutować, bez wątpienia jest to szansa dla wielu ludzi którzy bez daru życia innego człowieka, nie przeżyli by przy obecnym stanie wiedzy medycznej.
Dlaczego by odbierać im tą szansę, owszem bardzo kosztowną z punktu widzenia budżetu jakim się wycenia takie transplantację. Ale czyż można wyceniż ludzkie życie, czy choćby jeden dzień z życia człowieka można ująć w jakieś finansowe ramy? Idąc dalej w tym rozumowaniu, nie mamy pewności że człowiek któremu odbieramy hipotetyczną szansę obudzenia, przerywając jego wegetatywną egzystencję (w naszym ograniczonym wprawdzie pojmowaniu życia).  Z punktu widzenia nieśmiertelnej duszy, to przerwanie jednej egzystencji za cenę trwania innego życia, wydaje się być jakby retoryczną kwestią. Nie uda się nigdy ostatecznie jej rozstrzygnąć.
Niestety patologia jaka narosła wokół całego zagadnienia transplantologii, powoduje że powyższe kwestie schądzą jakby na plan drugi, ustępując obawom wszystkich, jak daleko może sięgnąć lancet chciwego konowała, próbującego pozyskać środki do realizacji zabiegu tak sowicie opłacanego przez budżet czy też chorego który by ratować swoje życie, odda wszystko choćby za cień nadzieji że przeżyje o te kilka dni dłużej.
Ostatecznie wszyscy kiedyś pomżemy dla tego świata, bez reszty rozpuszczając się w materialnym niebycie
Dla ducha który nigdy nie umiera, te łapczywe próby utrzymania się na powierzchni doczesnego życia, są tylko groteskową personifikacją egzystencjalnych lęków, które skazują nas na ciągłe koło zmagań z tym samym brakiem wiary w siebie i swoją prawdziwą naturę, aż do czasu sięgnięcia dna istoty rzeczy.
 

Portret użytkownika Fanka1

Co do przeszczepów, to

Co do przeszczepów, to uważam, że powinno się to wykonywać wyłącznie za pisemną zgodą dawcy podpisaną za życia a nie za zgodą rodziny. Co do wszelkich form hybrydyzacji napiszę tak. W języku angielskim na określenie słowa mogę są dwa warianty znaczące coś zupełnie innego: can (mogę, umiem) i may (mogę, wolno mi). Wg mnie hybrydyzacja odpowiada wyłącznie słowu "can" ale nie słowu "may".

Strony