Obiekty latające zarejestrowane w okolicach Księżyca

Kategorie: 

Od czasu, gdy teleskopy stały się bardziej dostępne dla zwykłych ludzi wielu entuzjastów nocnego nieba zaczęło się specjalizować w obserwacjach najbliższych nam ciał niebieskich. Wśród tych, które dają najlepsze warunki do obserwacji jest ziemski satelita Księżyc. Co jakiś czas dochodzi do obserwacji dziwnych obiektów latających, które teoretycznie nie maja się prawa pojawiać w okolicach srebrnego globu.

 

Takich obserwacji jest bardzo dużo i od początku słychać głosy, że albo te obiekty występują w ziemskiej atmosferze i po prostu tak się nakładają, albo latają w okolicy Księżyca i wtedy mamy kłopot, bo nie mamy oficjalnie na Ziemi technologii to umożliwiającej. Ten podstawowy problem powoduje, że nie sposób w odpowiedni sposób ocenić perspektywy a tym bardziej wielkości tych obiektów.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika MONSTER

Też miałem wątpliwości kupę

Też miałem wątpliwości kupę lat ale w zeszłym roku trzy razy mogłem obserwować ufo. Można by było powiedzieć że raz to mogła być pomyłka ale w jednym przypadku to niestety odleglość i świadek obserwacji rozwiały moje wszelkie wątpliwości.  Od tej pory już mniej się ekscytuje  tymi zjawiskami bo wiem na 100 procent że są i istnieją.

Portret użytkownika damian.michalewicz

  Ciekawostka taka... Kurde,

 
Ciekawostka taka...
Kurde, przecież ja gołym okiem widzę ruchy kilku "gwiazd" ilekroć mam nad sobą bezchmurne niebo Smile
Klikamy tu i tu Wink
 
Wystarczy mieć dobry zwrok i przeprowadzić krótkie doświadczenie:
Mamy na głowie takie dwie powierzchnie zwane skroniami. Szukamy czegoś, co jest stabilne, pionowe, ma płaską powierzchnię i równą krawędź. Banalna sprawa, że chodzi o ścianę z winklem budynku. Krawędzie narożników najczęściej są chropowate, ale na pewno znajdzie się jakaś rynna.
O co chodzi...
Chodzi o to, aby się przyłożyć i do ściany i do sprawy. Ja już to doświadczenie przeprowadzałem z kilkoma osobami, które uwierzyły dzięki niemu w Obce Cywilizacje, toteż więc...
Generalnie jest zimno i można na mrozie dostać dygotek. Piwko można wypić na zrelaksowanie, ale nie więcej (żeby wyeliminować wymówki, że w oczach nam się pierdzieli przez procenty). Druga sprawa - odrzucamy jakiekolwiek nastawienie na sprawę. Odstawmy na chwilę piwo i uprzedzenia, bo to doświadczenie się sprawdza. Głowę trzymamy nieruchomo przy ścianie. Możemy stać, siedzieć, leżeć - jakkolwiek - byle głowa była jak przybita do ściany. Dostrajamy optykę i ustawiamy się tak aby obiekt zainteresowania znajdował się równo na krawędzi rynny, w prostej linii ku naszemu oku. Nie wiem czy ktoś ma jak ja, ale ja lepiej się czuję jak patrzę lewym okiem i szukam ściany, którą przytuli moja prawa skroń.
Kulminacja...
Obiekt porusza się kółeczkami, ósemkami, zygzakuje. Oko widzi dwie odległości - kilka kroków do rynny i kilka dziesiątek do ętej potęgi kilometrów. Jeśli nie widać żeby obiekt pojawiał się na tym służszym polu i z niego znikał, to znaczy że albo ktoś powinien przyjmować więcej witaminy B, albo po prostu przeprowadza eksperyment pod zachmurzonym niebem. Bywa tak, że ruch ten ledwo dostrzegam, a czasem jest tak, że wygląda to jak gwiezdny nascar. Jest to ogromna odległość, więc nie radzę zbliżać się do sprawy ignorantom, którzy oczekują bliskiego spotkania trzeciego stopnia.
Kilka zastrzeżeń:

  1. Eksperymentu nie przeprowadzamy na starszych ludziach - tu potrzebna jest niezła luneta i relatywizm moralny.
  2. Eksperymentu nie przeprowadzamy na ludziach, którzy nie mają pojęcia o satelitach i spadających gwiazdach. Znajomość 1. prędkości kosmicznej nie gra wielkiej roli. Sam też cwaniakiem z astronomii nie mam. Z astrologii to już w ogóle. A o metafizyce nie wspomnę. Hmmm... W sumie? Chociaż nie... z tej ostatniej to coś tam się naumiałem.
  3. W okolicy obserwowanego obiektu nie może się znajdować żaden obłok.
  4. Jak wspomniałem - żadnych środków psychoaktywnych.
  5. Czasem od dłuższego patrzenia w ciemną przestrzeń wzrok dostaje takich mroczków. Wówczas zamykamy oczy na kilka sekund i jedziemy z koksem dalej.
  6. O ile eksperyment zajmie dłuższą chwilkę, dajmy na to kwadrans, o tyle powstanie pytanie: a dlaczego to coś co w założeniu jest gwiazdą, przesuwa się tak samo jak inne gwiazdy? - Odpowiadam: ano dlatego, że tak ma być. Na chłopski rozum - to my się obracamy, a obiekt nie rusza się ze swojej pozycji (choć z kolei pieprzyłbym bzdury zupełnie, gdyby nie wziąć pod uwagę faktu, że nic we Wszechświecie nie stoi w miejscu).
  7. Ostatecznie jeśli niedowiarek nie umie być obiektywnym względem eksperymentu, proponujmy mu zaawansowaną technologię tej optyki:
  • Wkręcamy sobie, że to coś nigdy nie istniało, ale przesuwamy się względem ściany trochę w tą, innym razem trochę w tą i przestawiamy optykę na inny w miarę jasny punkt na niebie. Wkręcanie sobie musi być uczciwym zabiegiem, bo placebo ma tu ogromne znaczenie.
  • Ponawiamy ten sam zabieg, ale odwracamy bieguny nastawienia. Tym razem chciejmy to zobaczyć. Chodzi o to, że nawet jeśli niedowiarek uzna dowód za niewystarczający, niech porówna to na innych obiektach (również ze zmianą nastawień).

Generalnie to ja się nauczyłem położenia kilku z tych obiektów na pamięć i nie potrzebne mi są żadne krawędzie. 
Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że widzi je tak samo jak ja je dzisiaj widzę. Powiedziała "wystarczy patrzeć w niebo". Pomyślałem 'no dobra' i patrzę. 2 minuty i gówno widzę... Później wytłumaczyła mi o co z tym patrzeniem chodzi. To tak jak motyw z palcami z filmu Patch Adams (polecam). Nie patrzmy na palce żeby dostrzec problem. Nie skupiajmy się na nim. Oczyśćmy umysł i uspokójmy zmysły.
Z patrzeniem jest jak ze słuchaniem, bowiem co innego jest widzieć i słyszeć, a co innego dostrzec i usłyszeć. Zacząłem więc sporadycznie pozerkiwać na rozgwieżdżone niebo i powiem, że to co czasem widzę na początku budziło we mnie takie emocje, że nie mogłem po nocach spać. Tylko na balkonie siedziałem. Ba! Nawet brata budziłem, a ten z mamrotaniem wyłaził nań ze mną w swoich śmiesznych kapciach. Najlepsze obserwacje jakie miałem to okres gdy byłem pod Alpami w Szwajcarii. Jest wielka różnica między przejrzystością powietrza nad nimi a kaszubskimi wioskami.

Btw. Wiem co mówię...

Krew, daje znak by przerwać pęd,
bezsensownej walki słów,
która toczy się od lat!
Spójrz, ginie dzisiaj polskość twa
obcy prąd zagarnia ją,
więc dlaczego milczysz wciąż?!

Portret użytkownika damian.michalewicz

Iron Sky Film służący praniu

Iron Sky
Film służący praniu mózgów, ale jak znamy zakrzywianie rzeczywistości rzucanej przez pryzmat sci-fi w wielu filmach to pozostawia trochę do myślenia. Moje spostrzeżenie jest bardzo, ale to bardzo luźne, więc pozwolę sobie zamazać symbolikę sztandarową i nie marginalizuję żartobliwie, że wszyskie ufa to Hitlery, bo tak jest zabawnie. Niemniej jednak czytając między wierszami, ten film również ma wiele wątków z drugim dnem.

Portret użytkownika baca

musiałabyś się bardziej

musiałabyś się bardziej wysilić aby komuś wcisnąć tak żałosny kit.
gdzie jest link czyli dowód do: "udostępnionemu dla neta 2 lata temu zdjęcia"?
nie ma, co nie?
a zatem zwiększe ci mała klamczuszko minusy do dwóch - ciekawe czy ktoś da więcej
założyłem się sam ze sobą o żubra że dojedziesz do minus dziesięciu podjuszka Smile

Portret użytkownika Juszka1980OGL

jakiś ty ciemny to jest

jakiś ty ciemny to jest zdjecie z kompa po co mam dawac z neta jak mam u siebie........
zazdrość odbija ci strasznie, gdybyś mniej pił to może stać by cię było na teleskop astronomiczny i może jak byś umiał to bys zrobił podobne zdjęcie
żenujące są twoje wpisy

Strony