Trójkąt Bermudzki przegląd hipotez

Kategorie: 

Są takie miejsca na oceanach, które maja szczególnie zła sławę. Czasami dzieje się tak wtedy, gdy żegluga jest bardzo trudna jak na przykład w okolicy Przylądka Horn. Jednak są miejsca, które wzbudzają strach ze względu na znaczną ilość katastrof morskich i niewytłumaczalnych zaginięć wszelkiego typu pojazdów. Takim miejscem jest z pewnością obszar nazywany Trójkątem Bermudzkim.

 

Pierwsze doniesienia na temat tego, że dzieje się tam coś dziwnego pochodzą od samego Krzysztofa Kolumba. Widział on tajemnicze światła i wielu marynarzy wierzyło potem, że dopływają do końca świata. Z czasów bardziej nam bliższych nadal niewyjaśniony pozostaje przypadek Mary Celeste z 5 listopada 1872 roku.

Źródło: bermudastyles.com

Na horyzoncie nagle pojawił się statek, który wzbudził zainteresowanie żaglowca Dei Gratia. Zdołał dogonić okręt a marynarze penetrujący pokład ze zdumieniem stwierdzili, że nie ma tam nikogo z załogi, ale też nie widać żadnych śladów walki a wręcz niezjedzone jedzenie nadal jest w kociołkach a gdzieniegdzie wisi pranie. Wszystko wyglądało tak jakby cała załoga zniknęła albo w panice uciekła.

 

Tajemniczy opuszczony okręt do tego stopnia zaszokował władze, że próbując rozwikłać zagadkę próbowano nawet oskarżyć o morderstwo załogi nieszczęsnego kapitana Dei Gratia. Ostatecznie jednak od tego odstąpiono, ale do dzisiaj nie wiadomo, co właściwie spowodowało rozpłynięcie się załogi. Wśród domniemań były takie, że statek, przewożący spirytus z Nowego Jorku do Marsylii mógł zostać nagle ewakuowany. Ale są też sugestie łączące tą tajemnicę z trójkątem bermudzkim i załoga mogła zaginąć właśnie tam.

 

Dobrym przykładem potwierdzającym, że w obrębie Trójkąta Bermudzkiego dzieją się dziwne rzeczy były wydarzenia z 5 grudnia 1945. Wtedy to właśnie z bazy lotniczej w Fort Lauderdale wyleciała eskadra składająca się z pięciu bombowców typu Avenger. Każdy z nich posiadał 3 osobową obsługę. Cała eskadra po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Armia amerykańska potraktowała ten przypadek bardzo poważnie i wysłała w region zaginięcia samolotów brygady poszukiwawcze składające się z kilku hydroplanów Mariner z 12 osobową załogą. Jeden z samolotów poszukiwawczych również zaginął bez wieści.  Podsumowując w jeden dzień zaginęło bez śladu sześć samolotów i 27 osób.

 

Tajemnicze przypadki można mnożyć, ale trzeba też spróbować zastanowić się nad tym, co wyjątkowego może się dziać w akwenie morskim między Bermudami a lądem. Od lat zajmują się tym liczni zapaleńcy, ale i naukowcy. Hipotez jest naprawdę dużo a kilka z nich jest warte wzmianki.

 

Jako jedna z przyczyn katastrof morskich w regionie Bermudów wskazuje się Prąd Zatokowy, czyli Golfsztrom. Jest to szeroka na 75 kilometrów podwodna rzeka a przepływ jest tam dość wartki, bo na powierzchni osiąga prędkość od 6 do 10 km/h. To teoretycznie może powodować problemy jednostek pływających, ale nie wyjaśnia problemów pojazdów latających.

 

Kolejna hipoteza zakłada, że jest tam jakaś anomalia magnetyczna. Rzeczywiście często spotyka się opisy szalejących urządzeń nawigacyjnych i pokładowych w przypadku samolotów. Zdecydowanie magnetyzm może mieć na to wpływ na funkcjonowanie urządzeń. W obrębie takiej anomalii kompas nie będzie działał prawidłowo i to tez się zgadza, bo w świadectwach poszkodowanych w trójkącie bermudzkim przewija się wciąż informacja o braku orientacji.

 

Nie brakuje zwolenników teorii o anomalii grawitacyjnej w obrębie trójkąta. Grawitacja to siła, o której wiemy dość mało. Początkowo dzięki Newtonowi zrozumieliśmy, że ma związek z masą a później Einstein udowodnił, że grawitacja ma związek nie tylko z masą, ale i z przestrzenią a nawet czasem. Być może otwiera się tam jakiś portal między wymiarowy, co tłumaczyłoby zaginięcia bez śladu samolotów i statków, ale to nie tłumaczy zaginięć samych załóg. Na to jest kolejna teoria.

 

Wiąże się ona z teorią rezerwatu lub ludzkiego ZOO. Zwolennicy tego wyjaśnienia podają właśnie przypadki zaginięcia ludzi, jak ten z Mary Celeste, jako dowód na odpowiedzialność UFO. Niektórzy idą tak daleko, że sugerują, że nad trójkątem może być zawieszony zamaskowany statek matka UFO a wszelkie anomalie i problemy biorą się właśnie z tego powodu.

 

Na koniec trzeba przyznać, że jest też spora liczba osób, które twierdzą, że w Trójkącie Bermudzkim nie ma niczego nadzwyczajnego a większa niż normalnie liczba incydentów w ruchu morskim i lotniczym to tylko efekt większego niż w innych częściach świata natężenia ruchu i większej niż zwykła koncentracji amatorów lotnictwa i żeglarstwa.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Dj Fazzman

Kiedyś czytałem też o

Kiedyś czytałem też o ciekawej anomalii samolotu pasażerskiego, który na obszarze Trójkąta Bermudzkiego na 10 minut zniknął z radarów. Na lotnisku kontrolerzy wpadli w panikę, nie można było nawiązać kontaktu z załogą samolotu. Po 10 minutach samolot pojawił się na radzarze dokładnie w tym samym miejscu. Nikt z pasażerów, ani załogi nie zauważył niczego niezwykłego podczas lotu, ale wszyscy lecący tym samolotem mieli zegarki cofnięte o te 10 minut, przez które nie było ich widać... Zupełnie tak, jakby po prostu jakby w tamtym miejscu o 10 minut przenieśli się w czasie. O "białej wodzie" i słynnej radiowej wypowiedzi "oni nie są z tego świata" - ostatniej zarejestrowanej wypowiedzi pochodzącej od pilota z jednego z samolotów, które chwilę potem zaginęły, też nic nie napisano... A to daje tak jakby najwięcej do myślenia, że jednak coś niezwykłego faktycznie tam się działo.

Portret użytkownika Neshi777

Już kiedys ktoś trąbił o

Już kiedys ktoś trąbił o piramidzie... w następnych latach pojawiali się ludzie, którzy poprzez channerlingi tłumaczyli, że w tym rejonie była zachodnia część atlantydy (w zasadzie sam koniuszek) i w tym miejscu miała prawdopodobnie znajdować się kryształowa piramida. Ponoć miała ogromną moc i za jej pomocą można było komunikować się za niewyobrażalne odległości i chyba też z innymi wymiarami (ale tego nie pamiętam)... dodano też, że została nadużyta chyba do zniszczenia lemurii (znajdującej się po przeciwnej stronie globu. Czyli że Atlantyda była ogromnym kontynentem pomiędzy Europą-Afryką a Amerykmi a lemuria pomiędzy amerykami a azją...Ostatnimi czasy pojawiłą się informacja że badanie dna morskiego w rejonie trójkąta bermudzkiego (żeby brzmiało jednoznacznie nie chodzi, że w bobliżu tylko że w trójkącie Lol znaleziono coś co ma zarys właśnie piramidalny. Wg chennelingów to nadużycie piramidy spowodowało zakłócenia a nie samo jej działanie. I taraz coś co można uznać za fakt. A więc dla mnie faktem jest że zarówno historia z chanellingów jak późniejsza informacja że była tam piramida nie jest potwierdzona ...no bo jak chcecie to potwierdzić póki sami nie zobaczyczycie? Jak zobaczymy już piramidę to channelingi moga być też podstawione... więc tak do końca nie można nic zweryfikować. Natomiast pewne jest, że kłamstwo odziane w otoczkę prawdy jest bardziej przekonujące. Np. jakbym w przyszłości pokazał komuś silos atomowy i mówił że to jest xródło wszystkiego co dobre bo są tam w srodku takie fajne techniczne nasionka i mówił to stadu umysłowych surikatek (chciałem dodać troszkę dramatyzmu) to jakby zauważyli pociki to by uwieżyli i oczywiście chcieli ich użyć żeby coś wyrosło ... no i tak wyrosłyby grzyby. To taka anegdota... jednocześnie chciałem odnieść się do wypowiedzi przedmówcy o piramidzie ale w taki sposób żeby nikt nie pomyślał, że skoro setki ludzi o tym mówią to musi być prawda bo tylu przekonał ten argument! Pozdrawiam ciepło