UFO nad Dagestanem

Kategorie: 

Zjawisko obserwowało kilka osób – mieszkańcy wsi Irib w rejonie Charodinskim w Dagestanie. Niezidentyfikowany obiekt pierwszy ujrzał nastoletni chłopak. Obiekt miał lądować na polanie, ale w miejscu wskazanym przez młodzieńca, nie znaleziono żadnych widocznych śladów wizyty obcych. Nie ma tam spalonej ziemi, tajemniczych kręgów, ani nawet zgniecionej trawy. Jak więc było naprawdę?

 

To, co zaobserwował młody Rashid, widzieli także pozostali mieszkańcy wioski Irib. Do zdarzenia miało dojść wiosną tego roku. Dziwny obiekt udało się nawet sfotografować. Autorem zdjęcia jest piętnastoletni Tinamagomed. Sprawę nagłośnił ojciec chłopaka.

 

Młodzieniec miał przechadzać się między wzgórzami poza wsią Irib. Przykucnął, aby telefonem zrobić zdjęcie krajobrazu. Tak powstała fotografia, która wzbudziła sensację, bo oprócz ładnego widoku chłopak uwiecznił przelot niezidentyfikowanego statku powietrznego.

 

Latający obiekt poruszał się bezszelestnie, nie pozostawiając żadnych śladów. Jedynie na obrzeżach wsi ludzie słyszeli subtelny gwizd lub pisk. Wszyscy oni chętnie po dziś dzień opowiadają historie o wydarzeniach, które miały miejsce na wiosnę. Często spotykają się w pobliżu lokalnego meczetu. Prawie codziennie ktoś prosi, aby popatrzeć na fotografię. Dla religijnych mieszkańców Ibri, to co się zdarzyło, jest nie do pojęcia. Wcześniej myśleli oni, że latające spodki to fikcja i wymysł fantazji.

 

Obiekt, który miał pojawić się nad ich głowami, emitował światło. Spodek miał być trzy razy większy od największego domu we wsi. Pojawiają się nowe relacje. Okoliczni rolnicy twierdzą, że nad górami Dagestanu często (nawet trzy razy do roku) obserwować można tajemnicze, białe, świetliste kule. Po wydarzeniach, jakie miały tu miejsce wiosną, wieśniacy przestali wierzyć, że świetliste kule na niebie to sztuczki dżinów.
 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem. -George Orwell

Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem. -George Orwell