Według astrologa Valerego Moskovchenko koniec świata nie nastąpi

Kategorie: 

W maju 2013 r. ziemię czekają  katastrofy i wzrost konfrontacji w stosunkach międzyludzkich. Ogłoszono to na konferencji z udziałem astrologa Valerego Moskovchenko.<--break->

 

"Fizyczne zniszczenia nie nastąpi. Będą katastrofy, zwłaszcza w maju przyszłego roku. To jest to, co widzimy w układzie planetarnym, wzrost natężenia konfrontacji na poziomie energetycznym. Będzie więcej agresji w stosunkach między ludźmi." - Powiedział astrolog, komentując możliwość nastąpienia końca świata według kalendarza Majów, donosi UNN.

 

Dodał, że według prognoz astrologicznych, w  kolejnych 5 - 6 latach może nastąpić względny spokój. Moskovchenko zauważył, że astrologia prognozuje okoliczności, które mogą zdarzyć się ludziom i państwom, ale nie takie wydarzenia, jak koniec świata. Także astronomowie Dniepropetrovska oznajmili, iż nie wierzą w przepowiednie o końcu świata. "Katastrofy w przyrodzie na świecie występują dość regularnie. Ten huragan w USA - powszechne zjawisko. Ze starożytnym kalendarzem Majów, nie ma żadnego związku" - powiedziała szefowa planetarium w Dniepropietrowsku Julia Zots.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
loading...

Komentarze

Portret użytkownika TrueHunter

  Łk 21,5-11   Gdy

 
Łk 21,5-11
 
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». 
Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?» 
Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić:

„JA JESTEM” oraz:
„NADSZEDŁ CZAS”.

Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec». 
Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie».
 

Portret użytkownika drotom

W wolnym kraju trzeba słuchać

W wolnym kraju trzeba słuchać wszystkich wypowiedzi, nawet tych skrajnie przygłupawych. Kiedyś było jedno "dobro" i czy człowiek chciał, czy nie chciał musiał o tym czytać i słuchać. Teraz możemy wysłuchać wszystkich i mieć z tego niezły ubaw...

Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierwszej.

Portret użytkownika baca

No właśnie, ubaw przede

No właśnie, ubaw przede wszystkim no i wolnośc wypowiedzi. ja zawsze slucham z uwaga wszystkich opinii i w zadnym bądź razie nie lekceważę zdania ekspertów. Na przyklad po tym jak światowej klasy badacz istot czupakabra - Homo Sapiens osobiście wyjaśnił brawurowo zagadkę wzięć Maryjnych, (bodajże przy artykuke o ufo), jestem pewien że jego głos w sprawie jest naprawdę ważny i z pewnością pomoże rozwiązac także problem wampirów na Chorwacji.

Portret użytkownika Ortograf

Bacuś nie pisze się "w żadnym

Bacuś nie pisze się "w żadnym bądź razie" to mutant gramatyczny piszemy poprawnie: "w żadnym razie" ewentualnie "bądź co bądź" to samo dotyczy powszechnie stosowanego "w każdym bądź razie" prawidłowo powinno być "w każdym razie" ewentualnie "bądź co bądź" podstawy języka polskiego się kłaniają Wink

Portret użytkownika Rasta4Peace

Ile można pisać jedno i to

Ile można pisać jedno i to samo, koniec świata, koniec świata. Do jasnej cholery przecież zdrowo myślący i chodź troche zainteresowany człowiek już dawno sprawdził co PRAWDZIWI Majowie mają na ten temat do powiedzenia, a nie żydo-amerykańscy reżyserowie czy ogólnie żydo-finansjera obu ameryk. Nigdy nie miało dojść do żadnego końca świata i nigdy do tego nie dojdzie. Cojedynie MY jako układ słoneczny wlatujemy w obszar gdzie następują zmiany (bo następują na poziomie fizycznym jak i energetycznym tego nie da się zaprzeczyć). Jesteśmy w pięknych czasach gdzie nasze dusze więcej na tym poziomie tego raczej nie doświadczą, całe te pieprzenie o końcu świata i katastrofach mają nam przeszkodzić w docenianiu i cieszeniu się tymi czasami, niewiem kto ale ktoś z górnej piramidki władzy robi to poprostu złośliwie. Całkiem poważnie oceniam ten portal ale samo zdanie "koniec świata" i wieczne odpowiedzi "i tak nic nie będzie" poprostu mnie irytują. Jasne że nic nie będzie a napewno nie żaden koniec. Zamiast patrzeć na 21.12.2012 popatrzcie lepiej i przestudiujcie wydarzenia od roku 2000 do dnia dzisiejszego BO TO WŁASNIE SIĘ DZIEJE
| ZMIANA | | Nie KONIEC |  | Z  M  I  A  N  A |
Zapewne większość "mądrusiów" którzy wypisują "nic się nie stanie" wleci jak fala na tego typu portale krzycząc przecież pisałem itd itd itd. Pozdrowienia dla was proroko-logicy jesteście znakomici.

V.i.P.
~~ Victoria Is Peace ~~

Portret użytkownika Żyd gej i ktoś tam jeszcze

Tylko kto do licha

Tylko kto do licha powiedział, że zmiana to nie koniec? Jakby na to nie patrzeć, zmiana jest końcem tego, co przemija, co się zmienia. Doświadczamy właśnie końca pewnej epoki, ale ani Majowie, ani nikt inny nie powiedział, że po tej epoce nie będzie już żadnej następnej. Nawet jeśliby uwierzyć Gerylowi w jego mroczne wizje, to wątpliwie, aby taki karaluch jak człowiek nie uratował swojego zada nawet w obliczu globalnej katastrofy. Proszę w tym miejscu na mnie nie naskakiwać, ja nie twierdzę, że taka się wydarzy, ale patrząc na wydarzenia z przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, liczba oraz siła katastrof i zjawisk się zwiększyła, wobec tego głupią pychą i ignorancją byłoby wykluczać taki scenariusz. Jest on równie realny co scenariusz, w którym "nic się nie wydarzy". Ja bardziej obawiam się tego drugiego ze względu na głupotę dzieci i ignorantów, którym zbyt ciężko jest sięgnąć dalej, niż na portale plotkarskie. W tej kwestii popieram przedmówcę. To jest bardziej niż pewne, że chmara za przeproszeniem kretynów wpadnie tutaj 22 grudnia i będą obrażać wszystkich, kpić, drwić i puchnąć z dumy tak, że kiedy wybuchną, to chyba właśnie wtedy będziemy mieli koniec świata. Tymczasem, tak naprawdę nikt nie powiedział, że zmiana lub koniec wydarzy się w ciągu jednego dnia i że to będzie ten dzień, w którym Majowy kalendarz się kończy. Prawdziwie żyć i doświadczać zaczynamy dopiero po kilku latach od narodzin. Widoczne zmiany które mogą nadejść z ewentualną nową erą sądzę, że też byłyby widoczne dopiero po jakimś czasie, a narodzinami tej ery mógłby być właśnie 21 grudnia. Mogę sobie teraz to tłumaczyć i tłumaczyć, a najprędzej wysłucha mnie ściana. Od bardzo dawna wiadomo, że Majowie nie przewidywali końca świata, nawet gdyby wizje katastrof miały być prawdziwe, nie musi to być koniec. Niestety, ignoranci wiedzą tylko to, co chcą wiedzieć. Na resztę nie zwracają uwagi, a ich argument 22 grudnia będzie brzmiał: "Tak, tak, teraz to wszyscy będą mówić, że kalendarz Majów zwiastował zmiany, nie koniec, teraz wszyscy będą szukać nowych dat". Już oczyma wyobraźni widzę te komentarze tutaj i na innych podobnych portalach. Niech każdy (a zwłaszcza pan admin) przygotuje się na prawdziwą falę złości, agresji, nienawiści, bluzg, drwin i kpin. Będzie ona silniejsza, niż japońskie tsunami. Tylko, czy aby na pewno ta fala będzie uzasadniona? Kto tak naprawdę zdefiniował to "nic", które się wydarzy? Co musiałoby się stać, aby uznać to za "coś"? Jaka liczba katastrof zostałaby uznana za godną stwierdzenia, że ma związek z datą 21 grudnia? Jakie zmiany musiałby nadejść, aby ktokolwiek zwrócił na nie uwagę? Kto zdecydował, jak ten "koniec świata" będzie naprawdę wyglądał? Kto powiedział, w jakim okresie czasu będzie się dziać? Kto powiedział, kiedy odczujemy tego skutki i czy w ogóle tak będzie? Czasami zmiany są niewidoczne. Ktoś, kto zachoruje 21 grudnia, dopiero po jakimś czasie dostanie gorączki, albo i nie, wszystko zależy jaka choroba go dopadnie, bo są takie, których działanie widać nawet po latach. Nie każda choroba jest śmiertelna.
Zostawiam was, drodzy ignoranci, z tymi przemyśleniami sam na sam. Jeśli cokolwiek z tego zrozumiecie, być może zaoszczędzicie mnóstwo nerwów, nie musząc za miesiąc wylewać tu swojej frustracji. Tego wam serdecznie życzę, choć wiem, że na pewno będzie inaczej.

Portret użytkownika Gość

Ależ oczywiście! Tym

Ależ oczywiście!
Tym bardziej, że zgodnei z uniwersalnym prawem "wszystko co ma początek, musi mieć koniec, a każda forma jest ograniczeniem". A więc: początek i koniec mają formy (np. nasze ciało, czy nawet planeta, gwiazda, galaktyka, mysz.. ale jako forma. Natomiast to co nie miało począku, nie będzie mieć końca - a więc np. energia. Zauważcie, że można przekształcić energię z jednej w drugą, czyli zmienić jej stan, ale nie można energii zniszczyć, tak, jak i nie można jej stworzyć. I tu jest cały pies pogrzebany: każdy ze strumieni świadomości (dowolnej istoty, nie tylko człowieka), jest energią, a więc nie ma początku, ani też końca, a jako strumień podlega nieustannej zmianie. Dlatego też, nawet w ciągu jednego wcielenia jesteśmy kimś innym mają 7 lat, kimś innym mając 21 lat i np. jeszcze kimś innym, mając 40 lat. Sami możemy mieć problem z dostrzeganiem tych zmian, ale widzi je otoczenie. Sami też widzimy, jak zmieniają się inni, jak diametralnie zmieniają się miejsca, w których żyjemy oraz jak nieustannie zmienia się nasza sytuacja. Wszystko płynie, ale nie od A do Z, tylko w nieskończoność. Dlatego też nie będzie czegoś w rodzaju "końca wszystkiego", tak samo, jak nigdy nie było "początku wszystkiego". Problem w naszej części Świata stanowi wpływ średniowiecznego (i późniejszego) katolicyzmu na nasz przekaz kulturowy. Kościół przez kilkaset lat cenzury i działania inkwizycji dość skutecznie zamazał nawet prawdziwy przekaz chrześcijański, nie mówiąc już o innych, np. pogańskich. W efekcie uczy się nas, że Świat istnieje od jakiegoś momentu i będzie istniał do jakiegoś, że każdy z nas rodzi się nowy.. i umiera oraz dostępuje życia wiecznego.. lub nie. To daje możliwość robienia nam "nagrody" za dobre sprawowanie z rzeczy, które mamy z definicji oraz ułatwia rządzenie nami. Dziś wpływ Kościoła, jako instytucji jest o wiele mniejszy, ale nasza świadomość, nadal jest obciążona wiekami mroku. Wiara w "końce Świata", pytania "czy jesteśmy sami we Wszechświecie?" i tym podobne bzdury, najlepiej dowodzą, że jest z nami źle..,, że źle jest z naszym postrzeganiem rzeczywistości, bo inaczej nie mielibyśmy takich dylematów i problemów, które sami sobie tworzymy.

Portret użytkownika elo

Sensowna wypowiedź. Dziękuję.

Sensowna wypowiedź. Dziękuję. Jeśli w ogóle kogoś to obchodzi to tu jest fajny filmik z spadkobierczynią Majów. (kto ma wiedzę ten natychmiast rozpozna "jakość" tego co zobaczy)
http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=v7iDVGEXIps&NR=1
Zwyczajnie kończy się pewien cykl i tyle. Żadne tam jakieś halo. To od nas zależy jaki będzie miał przebieg "ten nowy nadchodzący"
Realne decyzje zapadają w sercu, bo tam jest najsilniejszy rezonans twórczy, szczerze wątpię czy ci co najgłośniej będą się wydzierać, albo czy ci co posiądą całe złoto tego świata - otrzymają możliwość decydowania o tym jaki będzie ten nowy nadchodzący cykl.
"Tylko ścieżkami, które mają serce warto kroczyć, tylko takimi warto się poruszać."

Strony