Kolejne dowody na globalny potop z Ameryki Południowej

Kategorie: 

http://popotopie.blogspot.com/

W kolejnej odsłonie tajemnic naszej tożsamości cywilizacyjnej postaram się zasygnalizować problem globalnego potopu, który chrześcijanie nazywają Biblijnym. Czy znajdowane budowle megalityczne pochodzą z czasów po potopowych czy przedpotopowych?

 

Określenie czasu w którym te budowle zostały zniszczone i przykryte osadem wydaje się zadaniem łatwym, a to ze względu na zalegającą warstwę ziemi naniesionej najprawdopodobniej przez globalny potop..., wielu badaczy podkreśla problem datowanych szczątków ludzkich znajdowanych w obrębie tych budowli.

 

Trzeba podkreślić, że wydaje się, iż jest to problem drugorzędny, ludzkie szczątki mogą być pozostałością ludzi przybyłych na te tereny jakiś czas po potopie, którzy zastali te budowle..., dokonali oni często zmian w tych tajemniczych konstrukcjach lub starali się je w jakiś sposób „restaurować”, wywierały one na nich określony wpływ co miało często odzwierciedlenie w inskrypcjach które pokrywają te "święte budowle" jak je ci ludzie określali.

 

Czasami ludy zamieszkujące w pobliżu tych budowli opisywali je jako pozostałości innych dawniejszych cywilizacji, nie przypisując sobie praw własności do nich. Do tego dochodzi problem z samą metodą datowania. Określanie wieku metodą radioaktywnego węgla C14 jest dokładne i precyzyjne, ale pod warunkiem, że badana próbka będzie dobrze przygotowana oraz rozpoznana, jednak stosowane przez naukowców metody datowania opierają się na założeniach, które co prawda mogą być użyteczne, ale często prowadzą do bardzo rozbieżnych wniosków.

 

Dlatego podawane przez nich daty ciągle są rewidowane. Co jakiś czas opracowuje się nowe metody datowania. Jak dalece można na nich polegać? O jednej z nich, zwanej metodą termoluminescencyjną, czytamy w The New Encyclopædia Britannica: „Charakterystyczne dla obecnego stanu termoluminescencyjnej metody datowania to raczej nadzieje niż konkretne osiągnięcia” 

Jak podano w czasopiśmie Popular Science (listopad 1979, s. 81), fizyk Robert Gentry jest „przekonany, iż wszystkie daty ustalone na podstawie rozpadu promieniotwórczego mogą być błędne, przy czym nie chodzi tu o kilka lat, lecz o całe rzędy wielkości”. W artykule zaznaczono, że w świetle odkryć tego uczonego „człowiek być może chodzi po ziemi zaledwie od kilku tysięcy lat, nie zaś od 3,6 miliona lat”.

 

Weźmy na przykład „zegar archeologiczny”. Ten sposób datowania na podstawie oznaczenia zawartości izotopu węgla uczeni na całym świecie udoskonalali przez ponad 20 lat. Zdobył powszechny aplauz jako metoda precyzyjnego datowania przedmiotów pochodzących z zamierzchłej przeszłości. Jednakże potem w Uppsali (Szwecja) odbyła się światowa konferencja, podczas której wymienili swoje spostrzeżenia specjaliści w dziedzinie radiochemii, archeologii i geologii.

 

W sprawozdaniu z tej konferencji powiedziano, że podstawowe założenia, na których opierano dokonywanie pomiarów, okazały się w mniejszym lub większym stopniu zawodne. Na przykład stwierdzono, że tempo tworzenia się radiowęgla w atmosferze nie było w przeszłości zawsze jednakowe i że przy datowaniu przedmiotów pochodzących gdzieś z roku 2000 p.n.e. albo jeszcze starszych metoda ta jest niepewna.

 

W związku z tym warto zwrócić uwagę na zamieszczoną w czasopiśmie Science wypowiedź laureata nagrody Nobla, fizyka jądrowego W.F. Libby’ego, jednego z pionierów datowania radiowęglowego: „Prace badawcze nad udoskonalaniem techniki datowania prowadzono w dwóch etapach — datowania próbek pochodzących z czasów historycznych i prehistorycznych. Obaj z Arnoldem [współpracownikiem] przeżyliśmy pierwszy szok, gdy nasi doradcy poinformowali nas, że historia sięga wstecz nie dalej jak 5000 lat. (...) Ciągle czyta się przecież, że ta czy inna kultura albo ta czy inna miejscowość odkryta przez archeologów liczy 20 000 lat. Dowiedzieliśmy się nagle, że te liczby, te dane o wieku, nie są należycie udokumentowane”

Wróćmy teraz do sedna tematu, a są nimi zdjęcia archeologiczne z miejsc gdzie się odkopuje pozostałości cywilizacji przedpotopowych. Ameryka południowa z jej tysiącami piramid oraz tajemniczych miejsc przysparza naukowcom niemało kłopotów interpretacyjnych, ich domniemania niestety nie uwzględniają globalnego potopu oraz super cywilizacji poprzedzającej wszystkie inne, dającej początek wszystkim następnym.

 

Oto co piszą na temat swoich prac naukowcy od ewolucji:

 [...]Nieprędko jeszcze uda się w sposób ostateczny i bezsporny wyświetlić wszystkie problemy związane z tym fascynującym tematem; na przykład niełatwo będzie wyjaśnić kwestie chronologiczne.(oczywiście nie biorąc pod uwagę dowodów w postaci Biblijnego potopu ! - dopis mój) Nie należy jednak przypuszczać, że archeologia meksykańska jest zaniedbaną dziedziną wiedzy. Słynni amerykaniści (angielscy, północno- i środkowoamerykańscy, niemieccy, francuscy, włoscy, radzieccy i inni) poświęcili jej całe lata uciążliwych studiów i badań i osiągnęli wiele wspaniałych wyników. Prace niestrudzonych badaczy (podróżników, archeologów, etnologów, lingwistów) i rezultaty badań terenowych prowadzonych przez ekspedycje archeologiczne ciągle dostarczają dowodów na to, iż mnóstwo jest jeszcze do odkrycia[…]

 

W tym momencie należy przerwać cytat, gdyż dalsze zdania potwierdzają to co już państwo wiedzą, a mianowicie nasi drodzy naukowcy są po prostu często oficjalnymi przedstawicielami poglądu ewolucjonistycznego na pochodzenie człowieka oraz cywilizacji ludzkich.

 

Z różnych względów nie głoszą oni innych teorii odbiegających od standardowego poglądu opisującego człowieka jako tego powstałego z niezwykłych, wręcz fantastycznych „przeobrażeń” materii nieożywionej, a zwanej ewolucją darwinowską. (Jeżeli ktoś z państwa jest zainteresowany innym poglądem na sprawy pochodzenia człowieka to niech zajrzy na stronę: popotopie.blogspot.com)

Dzięki wspaniałej stronie innegomedium widzą państwo cenne dowody na poparcie twierdzeń dotyczących historycznego zdarzenia jakim był globalny potop. Wnioski płynące z wyników wielu niezależnych badań tego tematu są niesłychanie ważne i stanowią dla wielu problem, z którym jest im się ciężko uporać. W tym miejscu proponuję aby ci którzy nie są w temacie zapoznali się z poprzednimi wpisami na innymmedium, a odnoszącymi się do tej tematyki:

http://innemedium.pl/wiadomosc/prawdziwy-oblivion-jest-w-nas-tu-teraz

oraz:

http://innemedium.pl/wiadomosc/slady-cywilizacji-technicznej-sprzed-tysiecy-lat

 

Na pokazanych powyżej i poniżej zdjęciach prowadzonych przez Uniwersytet Pensylwani (te czarnobiałe)  w latach 1957-69 widać zalegającą grubą warstwę ziemi, jest ona już częściowo usunięta z budowli przedpotopowych. Na zdjęciach czarno białych z Ameryki południowej zbadana warstwa gleby przed wykopaliskami wynosiła 25 (dwadzieścia pięć) metrów i więcej ! Jest to stanowczo za dużo dla wytłumaczenia jako będącej nawianą przez wiatry „powłokom” ! Do tego dochodzi charakterystyczny układ warstw tej gleby widoczny także w innym miejscu, znajdującym się całkiem niedaleko wykopalisk ze zdjęćczarnobiałych.

Wyniki wielu naukowych badań pozwalają na stwierdzenie, że działalność erozyjna gruntów obecna na kuli ziemskiej była w przeszłości gwałtowna i katastroficzna, a zatem w geologicznej skali czasu krótkotrwała, dlatego też osady te nie są uporządkowane według założonej kolejności i w większości wypadków nie pasują do przyjętego wzorca kolumny geologicznej.

 

W przypadku Potopu mamy do czynienia z trzema rodzajami erozji. Są to: ablacja deszczowa, erozja rzeczna i erozja morska (rezultat działania fal przybojowych i pływów morskich). W naszych rozważaniach na temat potopu musimy wspomnieć także o ważnym problemie lodowców czyli epok lodowcowych.  

 

Bez wątpienia Potop pozostawił po sobie osady, które można uznać za naniesione przez lodowiec, niemniej dzisiejszy stan wiedzy z zakresu geologii dynamicznej pozwala bezbłędnie rozróżniać wszystkie możliwe rodzaje osadów. Niezależnie jednak od tego faktem jest, że osady uważane za lodowcowe „mogły w znacznej mierze powstać wskutek rozległych powodzi spowodowanych anomalnymi warunkami meteorologicznymi i hydrologicznymi, będącymi konsekwencją Potopu i utrzymującymi się przez wiele lat".

 

Wiadomo ponadto, że osady naniesione przez wodę składają się zawsze z ziaren - niezależnie od ich wielkości - o krawędziach zaokrąglonych wskutek ocierania się jednych o drugie, którego to procesu nie obserwuje się w związku z naniesionymi przez lodowce morenami i niekiedy bezpodstawnie przypisywanymi ich działalności głazami narzutowymi.

 

Powszechnie dziś akceptowana teoria lodowcowa głosi, że w najnowszych okresach historii geologicznej Ziemi miały miejsce cztery zlodowacenia oddzielone od siebie trzema interglacjałami. Główną trudnością tej teorii jest nie tyle zagadnienie genezy tych zlodowaceń co ich ilość. Trzeba jasno powiedzieć, że nie ma żadnych dowodów, iż miało miejsce więcej niż jedno zlodowacenie, nie ma bowiem tak zróżnicowanych wiekiem osadów, by ich datowanie mogło upoważniać do wniosku, że powstawały one w różnych okresach i że są porozdzielane osadami pochodzenia nie lodowcowego.

 

Nie ma również podstaw do twierdzenia, że osady te nie zostały naniesione przez wodę, że lodowiec w ogóle nawiedził podejrzewane zlodowacenie obszary, oraz że w czasie tego ewentualnego wydarzenia nie miało miejsca działanie erozyjne potężnych prądów wodnych takich jak wezbrane rzeki niosące wielotonowe odłamy skalne, które żłobią rysy i bruzdy w skałach doliny.

 

Zacytujmy kolejny raz establishment ewolucjonistyczny:

[...]Jeżeli chodzi o problem naczelny, a mianowicie istnienia więzi kulturowej między Meksykiem sprzed podboju i starożytnym Starym Światem, można prawdopodobnie uznać, że nawet gdyby więź taka istniała, działoby się to w czasach nieskończenie odległych i nie mogłoby mieć żadnego wpływu na pochodzenie starożytnych pism meksykańskich (ależ nie tak dawno, oczywiście tajemnica jest większa niż się "naszym naukowcom" wydaje ! - dopis mój).

... Profesor Artur Poznański w zupełnie nowy sposób rozwiązuje ten problem: Tiahuanaco,
położone na wybrzeżu jeziora Titicaca (Boliwia) w wysokich Andach Ameryki Południowej, jest zdaniem Poznańskiego ową zaklętą krainą, która według legend indiańskich, wspartych świadectwami archeologicznymi, stanowiła kolebkę osadnictwa i kultury ludzkiej, nie tylko półkuli zachodniej, ale całej naszej planety ![…].

Nie będziemy jednak szczegółowo omawiać powyższej teorii Poznańskiego, gdyż wykracza to poza ramy tego krótkiego opracowania. (Jedno co można stwierdzić to to, że nasz badacz wiedział więcej i lepiej !, mianowicie to, że planetarna cywilizacja ludzkości przedpotopowej była prawdopodobnie jedną cywilizacją z jednym językiem i zaawansowaną wiedzą o otaczającym ich świecie ! - dopis mój)

 

Wymyśla się wiele teorii na temat pochodzenia warstwy ziemi zalegającej na terenach starożytnych ruin, opowiada się że starożytni zakopywali swoje budowle, że były to lokalne powodzie itp... lecz wszystkie dowody na całym świecie wskazują na globalny kataklizm w postaci powodzi o rozmiarach tego opisanego w Biblii.

 

Dlaczego mieli by wpierw niszczyć często swoje konstrukcje ? następnie je zasypywać, i to wszystkie ?! Takie twierdzenia są po prostu niedorzeczne, dziecinne i pozbawione sensu, nie wspominając o dowodach archeologicznych, geologicznych i historycznych przemawiających za gigantyczną powodzią wszechczasów.

 

Oto stare zdjęcia przedstawiające piramidy z Teotihuacan, też odkopywane.

Po więcej zapraszam na tą stronę:

http://popotopie.blogspot.com/2013/05/cywilizacje-popotopowe-czy-przedpo...

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Alphard z Hydry

A jeśli potop, został

A jeśli potop, został spowodowany przez asteroidę ?
 
W skrócie - Ziemia dostała "kamykiem" z kosmosu, który uderzając w nią, zmienił jej nachylenie do orbity ziemskiej (23,5* które dzisiaj decyduje o porach roku) jednocześnie asteroida rozerwała skorupę ziemską, pod którą znajdowały się ogromne ilości wody. Tak ziemia została "przekłuta" jak balon, który ze środka wylał wodę, jednocześnie warstwa wody w atmosferze została zdestabilizowana, jak bańka mydlana, którą wystarczy przebić by się zapadła. Kontynety zaczęły być rozdźierane przez wodę, i zalewane przez wodę z warstwy, na przeciwległych krańcach "usoków" powstawały góry ze sprasowanych kontynentów i płyt. Tak powstałą ziemia, którą znamy dziś, zupełnie różna od tej idealnej, przed potopem.
 
W sensie uwczesna ziemia była, bardzo świeża dopiero co stworzona, a dodatku wszystkie jej parametry były idealne. Np. nachylenie osi ziemskiej, nie pasuje, do ziemi przedpotopowej, na której klimat był praktycznie na całej powierzchni tropikalny. Sądze że ziemia, przed potopem nie była nachylona jak dzisiaj w stosunku do swojej orbity okołosłonecznej. Ziemia została stworzona idealną, więc nie było czegoś takiego jak pory roku, a dzień i noc trwały tyle samo - 12/12 godzin.
 
To dlatego możliwe że dawne cywilizacje, ktróe tuż po potopie desperacko próbowały stworzyć cywilizacje z dobytkiem przedpotopowym, czciły i uroczyście świętowały RÓWNONOC, jako namiastkę i wspomnienie dawnej Ziemii i ich cywilizacji, która została zniszczona.

"no no !"
  - Ktoś, Gdzieś

Portret użytkownika benet

 swego czasu czytałem książkę

 swego czasu czytałem książkę "Ślady palców Bogów" w której przewija się ciekawa hipoteza jaką wysunął Charles Hapgood o uskoku skorupy ziemskiej. Tłumaczy ona wiele zagadek o kataklizmach które wyniszczyły istniejące cywilizacje i zaginione kontynenty .Niestety hipoteza ta nie jest dziś w ogóle brana pod uwagę,ale jest dosyć ciekawa . A tu tak na szybko i pokrótce to co znalazłem                                                          http://www.crystalinks.com/crustal.html                                                                                                                 http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/01potop/potop.htm

Portret użytkownika Aaliyah

Obszerne fragmenty

Obszerne fragmenty zaczerpnęłam ze strony uleszka.uprowadzenia.cba.pl zamiat linka wklejiła mi się obrzydliwa reklama : / pozdrawiam  zwłaszcz bacę bo uwielbiam czytać jego komentarze lecz tym razem sądzę że nie ma racji ; P
 

Portret użytkownika Aaliyah

Charles Hapgood i jego

Charles Hapgood i jego hipoteza Istnienie zjawiska zwanego "wielkim uskokiem skorupy ziemskiej" Jest moim podstawowym ałożeniem i niektóre problemy staram się wyjaśniać pod tym właśnie kątem. Taki jest ten nasz świat. Jedni obalają, starają się ukryć, a inni odkrywają to na nowo. Twórca tej logicznej i prostej zarazem hipotezy był gorąco popierany przez Alberta Einsteina. Einstein pisał: "W strefie polarnej trwa nieustanne nawarstwianie się lodu, występujące nierównomiernie wokół bieguna. Rotacja Ziemi oddziałuje na tę masę lodu, wytwarzając moment odśrodkowy, który przenosi się na twardą skorupę naszej planety. Siła ta, osiągnąwszy pewną wartość, powoduje przesuwanie skorupy ziemskiej". Natomiast John Wright, prezes Amerykańskiego Towarzystwa Geograficznego, napisał, że Hapgood "przedstawił hipotezę, która wręcz domaga się sprawdzenia" Charles Hapgood, nie doczekał się chwały. Wręcz przeciwnie, jego hipoteza z 1953 r. została wyśmiana przez naukowców. Napisał, że każda próba dyskusji nad jego teorią "przesiąknięta była gruboskórnym sarkazmem, a niemożliwe do zweryfikowania, drugorzędne drobiazgi stawały się pretekstem do odrzucenia całej hipotezy bez zadawania sobie trudu dotknięcia istoty rzeczy". Był człowiekiem spoza branży i śmiał mieć inne zdanie. Ponadto, jak mi się wydaje, w upadku, a właściwie w zignorowaniu hipotezy dopomogło zaangażowanie się jej autora w tematy zagłady Atlantydy czy poszukiwań wielkiej cywilizacji na Antarktydzie. Miast kontynuowania pracy wdał się w spekulacje poza naukowe, co nie przysporzyło mu zwolenników. Ale czy tylko dlatego należy hipotezę wyrzucić do kosza? Postaram się jej bronić i zacznę od lodu. Pewne, podkreślam pewne, wyobrażenie o zasięgu lodu daje mapka poniżej obrazująca największy zasięg zlodowaceń. Prawdopodobnie jest to cały obraz wiedzy dzisiejszej nauki wymalowany na jednej mapce w rodzaju "all in one". Naniesione na nią wyniki badań, jak sądzę, nie ukazują zasięgu położenia lodowca w określonym przedziale czasowym (rozróżnia się przecież kilka zlodowaceń). Stwierdza się tylko fakt, że w tym miejscu był kiedyś (lub jest dzisiaj) lodowiec. Ponadto, czego nauka nie potrafi stwierdzić i nie ma tego na mapce, to jakie miejsca zostały pokryte lodowcem już w naszych, historycznych czasach, a które były wolne od lodu 12,5 tysiąca lat temu. Hapggod twierdził, że na biegunach cały czas odkładała się, tak jak i dzisiaj odkłada się warstwa śniegu i lodu, która posiada swoją wagę i to niemałą. Ziemia podczas obrotu wytwarza pewną siłę odśrodkową, która powoduje dążenie całej kuli ziemskiej do równowagi stałej, a jedyną możliwością jest zmiana położenia całej skorupy ziemskiej. Skorupa ta wraz z płaszczem nie jest w żadnym miejscu przymocowana do płynnego wnętrza i może się, przynajmniej teoretycznie, ślizgać po nim swobodnie. Temu jednak zapobiegają siły tarcia pomiędzy nimi. Gdy siły tarcia i odśrodkowa są zrównoważone nic nie zakłóca obrotu dookoła osi. Gdy jednak wystąpi zakłócenie równowagi spowodowane przez wzrost masy skupionej na biegunie Ziemi nastąpi zachwianie równowagi. Spróbujmy wykonać doświadczenie - puśćmy kulkę w ruch obrotowy na płaskim stole. Poczekajmy jak się ten ruch ustabilizuje. Teraz w okolicę osi obrotu spuśćmy delikatnie kropelkę oleju. Rozpocznie się gwałtowny, chaotyczny ruch, który uspokoi się dopiero, gdy kulka osiągnie stabilizację (równowagę obojętną), ale już w nowym położeniu. Gdybyśmy przedtem na kulce zaznaczyli jakiś punkt odniesienia zauważylibyśmy, że w nowym położeniu zajmuje nowe, zupełnie inne miejsce. O to właśnie chodziło Charles'owi Hapgood'owi. Masa lodu na biegunie północnym, nie zrównoważona na biegunie południowym, spowodowała takie zachwianie równowagi. Jak mogła powstać taka masa lodu? Możliwe, że w wyniku globalnej działalności wulkanicznej. Możliwe, jak chce Daeniken, że kiedyś na Ziemi doszło do konfliktu z użyciem broni atomowej. Możliwe, że Ziemia w pewnym okresie czasu odsunęła swą orbitę od Słońca. Nie wiem. Naukowcy są zgodni co do tego, że około 12,5 tysiąca lat temu Ziemia została dotknięta jakimś kataklizmem. Nazywają to "gwałtownym ociepleniem klimatu", a bardziej groźnie "ogólnoświatowym potopem". Wszyscy jednak są zgodni co do tego, że w tym okresie wydarzyło się "coś", czego skutki odczuł cały ówczesny świat. Naukowcy uważają także, że około 12,5 tysiąca lat temu obszar w okolicy wyspy Akpatok koło Labradoru w Kanadzie znajdował się w okolicach bieguna północnego. Spojrzenie na globus, gdy okolice Akpatok znajdowały się w rejonie bieguna północnego, uprzytomni nam jak wielkie połacie lądu znajdowały się pod lodami. Lodowiec przykrywał Kanadę i Grenlandię. Na antypodach lodowiec mógł objąć tylko połowę Antarktydy i pokryć lodem kawałek powierzchni oceanu. Można stwierdzić gdzie tego lodu było więcej i o ile więcej. Nie wiadomo co rozpoczęło ten proces, ale wiadomo w przybliżeniu kiedy. Około 12,5 tysiąca lat temu skorupa Ziemi rozpoczęła ruch w kierunku południowym wzdłuż 70° zachodniego południka. Zatrzymała się dopiero po przebyciu 3000 km. Biegun północny, jako że oś obrotu Ziemi nie zmieniła swego miejsca, zajął dzisiejsze miejsce. Nie wiadomo ile to trwało, być może kilka dni, ale wody ruszyły do ataku natychmiast. Najpierw bezwładnie przesunęły się w kierunku południowym, a następnie gigantycznym tsunami ruszyły z powrotem. Fala o wysokości kilku kilometrów, miażdżąca masa wody, spłukiwała wszystko co stanęło na jej drodze. Musimy sobie uprzytomnić, że promień równikowy jest o 22 km dłuższy od biegunowego. Na tych 3000 km (między 60° a 30° szerokości geograficznej) różnica w odległości od środka Ziemi wynosi około 10 km. Nie wiemy także jak długo woda uspokajała się w tych oceanicznych "wannach". Ile razy to gigantyczne tsunami przewaliło się tam i z powrotem. Była to katastrofa o niewyobrażalnych skutkach. Trzęsienia Ziemi o sile tak olbrzymiej, że dzisiejsze przy nich to ledwie drgawki. Czas wstrząsów mierzony nie w sekundach, a w dniach. Atmosfera, mająca też swoją bezwładność, wyrównywała swoje ciśnienie przy akompaniamencie huraganów i ulew o niespotykanej sile. Wielkie trzęsienia ziemi być może uaktywniły wulkany. Tak opisuje się tylko koniec świata. Ziemia zmieniła swoje oblicze, ale czy już na zawsze? Dziś nikt nie interesuje się tą hipotezą. Nie słyszałem o komputerowych symulacjach ruchu obrotowego Ziemi z uwzględnieniem oddziaływania siły odśrodkowej na masy lądów i lodów. Nieopłacalność, błoga nieświadomość czy ignorancja? Społeczeństwo światowe jest uspakajane: "stopienie wszystkich lodów na biegunach podwyższy poziom wód o ileś tam metrów". Cóż to jest? Drobnostka. Będziemy chodzić w kaloszach, a w każdym bądź razie zdążymy uciec na tereny położone wyżej. Być może efekt cieplarniany to obrona samej matki Ziemi? Może roztopi nadmiar lodów i uchronić nas przed kataklizmem. Być może jesteśmy świadkami początku następnej ery lodowcowej? Kto to wie... Co może znaczyć dla nas przyjęcie hipotezy o "wielkim uskoku skorupy ziemskiej" jako podstawowego założenia? Sądzę, że dużo i to bardzo dużo. Przede wszystkim pozwoli zrozumieć, że ogólnoświatowy potop jest możliwy. Pozwoli inaczej spojrzeć na niektóre opisy starożytnych. Pozwoli też na pewną ulgę. Nie byliśmy jaskiniowcami, nie jedliśmy surowego mięsa, nie gryźliśmy się wzajemnie przy akompaniamencie nieartykułowanych wrzasków i wreszcie - małpa nie jest wcale naszą prababcią. Jesteśmy kontynuacją wielkiej cywilizacji, która dała nam podstawy nauki i uczyniła z nas takich, jakimi teraz jesteśmy. Patrząc na przekrzywiony globus, można zrozumieć, dlaczego kiedyś w Tiahuanaco panował tropikalny klimat, dlaczego w Egipcie nie budowano miast na pustyni, dlaczego w Maribie istnieje tama na nieistniejącej rzece, dlaczego zniknęła Atlantyda, dlaczego zmieniło swoje położenie lustro wody jeziora Titicaca, dlaczego w żołądkach zamarzniętych mamutów odnajdywano resztki niestrawionego pokarmu... Wiele z tych rzeczy, nawet dla laika, staje się zrozumiałe. Prawdopodobnie to ten kataklizm był powodem wyludnienia miast półwyspu Jukatan, Teotihuacan i Tiahuanaco. Jedna zmiana podstawowego założenia, a ile może wytłumaczyć. Megatsunami wywołane przez "wielki uskok...", jeśli było, prawdopodobnie wpływa też na wnioski wyciągane przez dzisiejszą naukę. Dlaczego? • Mogło przenieść i pozostawić daleko od brzegu lub wysoko w górach wszelkiego rodzaju morskie organizmy. Szkielety ryb, muszle itp. znajdowane wysoko w górach nie muszą świadczyć o tym, że kiedyś istniało tam morze. • Mogło przemieszać osady denne tak, że warstwa starsza zalega dziś nad młodszą. Mogło także poprzesuwać je na duże odległości, a także na większe głębokości. • Mogło przenieść spłukaną z powierzchni lądu ziemię do oceanu czy morza. Wraz z nią mogły się tam znaleźć kości ludzi, zwierząt, resztki domostw czy przedmioty użytku itp. i to nie koniecznie tylko najmłodszych. • Spłukana ziemia niesiona wraz z falą mogła pokryć grubą warstwą duże obszary ziemi i to co się na niej znajdowało. Jak z tego widać wszystko to, co dziś odkopujemy czy odnajdujemy z przeszłości, nie musi świadczyć o tym, że było tam od samego początku. Tak mogą powstawać błędy w ocenie znalezisk. Poparcie dla hipotezy Hapgood'a znalazłem także w książce prof. Zajdlera "Dzieje zegara". Analizując błędy zegarów egipskich doszedł on do wniosku: Można [...] znaleźć źródło błędów zegarów egipskich i udowodnić istnienie Atlantydy na Oceanie. Wystarczy przyjąć, że około 11500 lat temu z Ziemią zderzyło się jakieś ciało niebieskie (np. kometa Halleya) i spowodowało przesunięcie się dotychczasowych biegunów o 30° w stosunku do nowej osi obrotu (która nie zmieniła swego położenia w przestrzeni i nadal wskazuje biegun północny świata). W konsekwencji zmieniły się szerokości geograficzne wszystkich miejsc na Ziemi. Wody oceanów skierowały się w okolice "nowego" równika, zatapiając dotychczasowe lądy, nawet te najwyższe - sięgające powyżej 5000 metrów. Przyjmując, że owo ciało niebieskie trafiło w okolice Wysp Antylskich nadbiegając od strony północnej, można dokładnie wyrysować na mapie oba (poprzedni i nowy) równiki ziemskie i wykazać, że Egipt znajdował się przed tą katastrofą kosmiczną dokładnie w rejonie, w którym "obowiązywała" rachuba czasu zgodna z kanonem odnalezionych zegarów słonecznych i wodnych. Zaprzągł, co prawda do tego siły kosmosu, ale idea przesunięcia skorupy ziemskiej może świadczyć o tym, że hipoteza Hapgood'a nie jest całkowicie pozbawiona słuszności. W tym kataklizmie poprzednia cywilizacja została śmiertelnie ranna. Ilu zginęło ludzi? Prawdopodobnie znaczna większość populacji wszystkich żyjących istot. Przepadła prawdopodobnie baza przemysłowa i naukowa. Nieliczni "wielcy", którzy pozostali przy życiu rozpoczęli misję odnowy. Zbierali ocalonych, uczyli wszystkiego od nowa, przekazywali kodeks etyczny, opowiadali o starej historii. To oni tchnęli nowego ducha w pozostałych i mogli pozostać w ludzkiej pamięci jako Bogowie lub wielcy Nauczyciele. Co na to wszystko nauka? Ogromna większość uważa, że taki uskok i ogólnoświatowe trzęsienie ziemi są n i e m o ż l i w e    

Portret użytkownika Aaliyah

Teoria wielkich katastrof

Teoria wielkich katastrof opiera się na stwierdzeniu, że co jakiś czas Ziemię nawiedza potężny kataklizm kończący całkowicie życie pewnej epoki. Giną wszyscy lub prawie wszyscy. Ludzie i zwierzęta. Rozbijany jest w puch dorobek całych cywilizacji. Nowe powstające na gruzach często nie ma pojęcia o swym poprzedniku. Buduje wszystko od zera, przypisując nieznane budowle Bogom lub co bardziej możliwe, przypisując je sobie celem dodania splendoru i rodowodu. Co jest tego przyczyną? Kto lub co powoduje tak ogromne zniszczenia?
Nasza cywilizacja odnajduje ślady potężnych katastrof na całej Ziemi. Są to zarówno ślady materialne jak i ślady w nielicznych, ocalałych dokumentach pisanych. Faktem jest także, że wiedza spisana jest uboga, gdyż ogromna jej część prawdopodobnie przepadła w takiej katastrofie, a pozostała część dokumentów została bezpowrotnie utracona poprzez ludzką bezmyślną działalność. Przy okazji podbojów nowych ludów unicestwiono też znawców starego pisma. Dziś czytamy stare dokumenty jak dzieci uczące się elementarza, sylabizując i przekręcając wyrazy. Dużo języków jest utraconych dla świata i jest już wiadomo, że nigdy ich nie odczytamy.
Zarozumiałość i nonszalancja niektórych ludzi nauki, przyjmowanie niedorzecznych hipotez, niewiara w mądrość starożytnych, to tylko niektóre przesłanki do tworzenia fałszywego obrazu historii dzisiejszego człowieka i jego cywilizacji. Odwieczny spór między ewolucjonistami a kreacjonistami nie ma końca. Wprowadzony aksjomat o liniowości postępu zaczyna się rozbijać o niezrozumiałe znaleziska. Ukrywa się je lub fałszywie ocenia, byle tylko nie zburzyć istniejącego porządku.
Co może zmieść życie z powierzchni Ziemi? Sadzę, że tylko dwie siły mają taką zdolność - Kosmos i sama planeta Ziemia. Co więcej, tłumaczenia dostępnych jeszcze dokumentów mówią w większości o udziale samej Ziemi, jako burzycielce starego i matce nowego na niej porządku.

Portret użytkownika Aldabert

znajdź stronę archeologia

znajdź stronę archeologia biblijna i jest tam wiele publikacji opisujacych znaleziska archeologiczne potwierdzające słowa Biblii. Możesz też pojechać na rekolekcje charyzmatyczne i przekonać się, że Jezus Chrystus żyje, a wtedy nie będziesz miał wątpliwości co do faktów opisywanych w Piśmie Świętym.
pozdrawiam

Portret użytkownika Aldabert

Macie w Biblii dowody, np. w

Macie w Biblii dowody, np. w Ewangeli Św. Mateusza. Rozdział 24:38 i następne.  Jest także o przyjściu Jezusa Chrystusa. Zresztą już dzisiaj można Go spotkać. wystarczy uczestniczyć w rekolekcjach charyzmatycznych. Jezus Chrystus żyje, świadectwa są na stronie slowostalosiecialem.pl. Jeśli chcecie to możecie się przekonać naocznie. Jezus Chrystus na takich rekolekcjach uzdrawia, tak samo jak dwa tysiace lat temu. Mnie uzdrowił na rekolekcjach które odbyły sie w lipcu na stadionie narodowym w Warszawie.

Portret użytkownika MONSTER

A może potop spowodowalo

A może potop spowodowalo przesunięcie osi ziemi! Wiadomo ze mamuty odkopywane na Syberii zostały zamrożone dosłownie z trwą w pysku. Jak wielki kataklizm mogła spowodować nagła zmiana osi obrotu rzędu 90 stopni? Jak przy takim zwrocie kierunku obrotu Ziemi zachował się ocean? Może do takiej katastrofy mogło dojść w trakcie któregoś przebiegunowania Ziemi? W tym wszystkim jedno jest tylko pewne coś musiało ruszyć wodę. Niezależnie czy znajdowała się pod skorupą ziemską, otaczała planetę czy znajdowała się w oceanach. Gwałtowna zmiana nachylenia osi ziemi w każdym wypadku spowodowałaby kataklizm na miare potopu.

Portret użytkownika b@ron

ogólnie rzecz biorąc, żadnego

ogólnie rzecz biorąc, żadnego potopu nie było...co najwyżej ,potężne zjawiska atmosferyczne powodujące duże fale tsunami i powodzie przez określony czas fakt że odnajduje się miasta pod warstwami ziemi ,bynajmniej nie są dowodem na "globalny" potop...a jedynie że w tej okolicy miało miejsce zjawisko powodzi...co ciekawe ,nawet zmiana prądów powietrza mogła przyczynić się do nanoszenia piasku ,pyłu itp w niektóre regiony ,druga sprawa to budowle mogły się zapadać pod własnym ciężarem jeśli nie były przeprowadzane badania gruntu przed postawieniem budowli lub lata po wybudowaniu teren stał się bagnisty, co dodatkowo przyspieszało zakrywanie budowli przez kolejne warstwy gleby...Noe, jeśli istniał ...był tylko szczęściarzem ,ktory mieszkał na terenie którego woda nie sięgła...przy globalnym potopie,żadna arka by mu nie pomogła ...warstwy ziemi pracują i nikogo nie dziwi, jeżeli  ktoś wyżwiruje sobie drogę ,to za parę lat ...błoto wyłazi spod żwiru i trzeba żwirować znowu ,ale jak ktoś odkopie jakieś miasto z przed tysięcy lat ...to twierdzi że to dowód na potop...no tak mi przykro...ale potopu nie było Biggrin

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika acab

Baca, Ziemie zalewa pył,

Baca, Ziemie zalewa pył, ciebie zalewa browar. Muł na Ziemi i muł w twym łbie. powiedz jak zważyłeś pył z kosmosu, co waży jak sprawiedliwa lokomotywa? wykaż się umysłem i odpowiedz, skąd te obliczenia albo zmknij swoją jadaczkę, boś głupszy niż pudełko zapałek.

Portret użytkownika Juszka

No Homo Sapiens woje dowody

No Homo Sapiens woje dowody na globalny potop tak do mnie przemówiły jak przysłowiowy obraz do dziada. Nie przedstawiłeś ani jednego dowodu. Jedyne z czym mogę się zgodzić to wiek co niektórych budowli starożytnej Ameryki, który ze względu - na cholera wie co- jest niedoszacowany, i zgadzam się z teorią Poznanskiego np. co do Puma Punku że ma ono kilkanaście tyś lat (chyba 15 tyś) ale reszta to twoje czy też to podobnych przypuszczenia. I te przypuszczenia jeżeli opieracie na takich dowodach jak te wyżej to jedynie się osmieszacie.
Nie wiem czy słyszałeś o takim zbrodniarzu jak Cortez, otóż mój drogi kolego wkroczył on sobie do Ameryki z grypą, ospą i cholera jąkąś cholerą jeszcze ale co ważniejsze w naszej rozmowie wkroczył otóż on do Tenochtitlan i tam troszkę narozrabiał tak że ludzie wynieśli się z miasteczka całkowicie na kilkaset lat (około 400) i co??? Kończąc mój przydługawy wywód którego czywiście żaden z forumowiczów nie podważy to przez te 400 lat nie było potopu, żadnej katastrofy która niemal nie zniszczyłą Ziemi, jakieś wulkany wybuchały, jakieś lokalne burze, podtopienia ale nie było żadnego potopu a co się stało? No co miasto z niewiadomo skąd (według fanó potopu) zasypało warstwą nawet 2,5-3 metra różnego rodzaju kamyczków, piasku, ziemi.
Tak więc twoje 25 metrów to może może byc jakieś 4 no powiedzmy 8 tyś lat, a co tam dziś dobry humor mam dam Ci 12 tyś lat, i to bez potopu. Wytłumaczysz moi to jakoś?? 
ps widziałeś starą zapomnianą siedzibę Piastów i co się z nią stało po 1,3 latach??

Portret użytkownika pasjonat

Ostatnio morze pozarlo ok 8 m

Ostatnio morze pozarlo ok 8 m ladu i wylonily sie piekne osady (gliniaste) a w nich roznorakie typy muszli tych baltyckich. Wiem ze w okolicy jest sporo torfowisk ale to mi na torf nie wyglada. Zawsze nas uczono ze teren jest wydmiasty do ok 20 m wgłąb.

 

 

Myślę, więc jestem...

Portret użytkownika baca

jak nie wiesz Homoś skąd się

jak nie wiesz Homoś skąd się wzięła warstwa ziemi nad budowlami starożytnymi to ci powiem:
spadła z kosmosu... koniec ewangelii.
Smile
na serio na Ziemie non stop opada pył kosmiczny zasysany przez grawitację - są to biliony ton rocznie i dlatego Ziemia wciąż przybiera na masie i zwalnia swoje obroty. nawet sama dzienna dawka fotonów , czyli cząstek światła spadających na nasz glob waży tyle co sprawiedliwa lokomotywa a wiec przez tysiące lat jest co się uzbierac.
im starsze budowle tym glebiej trzeba kopac - takie na przyklad Forum Romanum ma tylko coś ze 2 tysiace lat a już jest 5-6 metrow pod dzisiejszym poziomem ulicy.
tyle wlasnie tego pylu przybywa, a ponadto dochodzą burze, czyli kurz nanoszony z gór w doliny, to co spływa z deszczami też wędruje powoli w miasta no i powodzie ktore nanoszą kolejne porcje mułów - nie ma cudów i nie trzeba wszystkiego tłumaczyć biblijnym potopem - natura sama zasypuje jesli jej na to pozwolic - nawet w Polsce widywalem poniemieckie więc niby solidne brukowane drogi ktore zaledwie po kilkudziesieciu latach opuszczenia i nie używania pokryło z pół metra czarnej żyznej ziemi i raz dwa na tym bruku wyrosły wielkie jak kościoły drzewa które nie zniechęciły się wcale brukiem pod wierzchnią warstwą ziemi - dziś doslownie nic już nie świadczy że pod spodem tego lasu nadal jest droga z jednej miejscowosci do innej (dzisiejsi tubylcy używają innej naokoło) - ale o tym ze tam jest droga mozna tylko wywnioskowac starą mapą lub przy pomocy łopaty... 60 lat i coś takiego jak solidna droga CAŁKOWICIE ZNIKA... była no i ni ma....
biblia co prawda nie pisze wyczerpująco o III Rzeszy ale mam pewność że droga zniknęła bez interwencji aniołów z Hitlerjugend albo potopu...
nie zasypali jej też dla zabicia czasu wioślarze z arki noego... bo żydy z natury nie garną się do łopat...

Portret użytkownika pasjonat

Nie zaobserwowałem u mnie

Nie zaobserwowałem u mnie pyłu kosmicznego za to od okolo 2-3 lat krawezniki i kanaly burzowe skrajni jezdni sa zasypywane prze wiatr piaskami z okolicznych ugorów juz niezle trawiastych. Wszedzie gdzie wieje wiatr w koncu nieuzywana droga zostanie zasypana najprostszym piaskiem. Takie samo zjawisko wystepuje podczas sniezycy zrogi znikaja szybko od podbicia na skrajni.
Pył kosmiczny owszem spada ale nie w takich ilosciach jak piszesz. ! raz słysze żeby ziemia zwalniała od opadu. 
 

Myślę, więc jestem...

Portret użytkownika baca

zwalnia zwalnia Pasjonat i

zwalnia zwalnia Pasjonat i przybiera na wadze lepiej niż kobieta w ciąży - w czasach dinozaurów ważyła dużo mniej więc obracała się dużo prędzej - rok liczył wtedy ponad 400 dni - to tylko kolejny fakt - a co do pyłu to chyba nie widzialeś ruin greckich albo rzymskich to znaczy jak są głęboko - podziel sobie około 6 metrów przez 2 tysiące lat to obliczysz ile pyłu narasta rocznie - to jedno a po drugie są przecież warstwy geologiczne - im starsza tym głębiej - nigdy nie słyszałeś o tym?

Myślę, więc jestem...

Portret użytkownika mirand

Baca, chyba dawno nie miałeś

Baca, chyba dawno nie miałeś browaru. Gdyby tak było to wszystkie budowle z czasów starożytnych byłyby przykryte całkowicie lub cześciowo pyłem. Niestety tak nie jest, Egipt piramidy mimo burz piaskowych sa nie zasypane, budowle Majów, inków, Aztekow w ukryte w dżunglach są widoczne tylko porośnięte roslinnością. To o czy mówisz to efekt działalności człowieka, który zamieszkując dane miejsce kilkaset lub kilka tysięcy lat podnosi poziom gruntu. Mieszkam przy niewielkiej ulicy, która 40 lat temu gdy budowano dom była poniżej podwórka, dziś po kilku przebudowach ulicy jej poziom jest wyższy o kilka centymetrów od placu mimo iż przez szereg lat rodzice wysypawali na niego i łakę popiół z centralnego ogrzewania.. Twój wywód jest pozabawiony podstaw i nielogiczny, sięgnij po browara.

Portret użytkownika biedulka

Baca idąc tokiem Twojego

Baca idąc tokiem Twojego rozumowania powinieneś chodzić w pyle i gruzie kosmicznm powyżej kostek (około 15 cm).  No chyba, że spod Twoich stóp zamiatają, ale wtedy Twój sąsiad będzie musiał grzęznąć w 30 cm pyle i gruzie kosmicznym. Moje wyliczenia biorą się z tych 5-6 m od początku naszej ery, co wychodzi ok. 30 cm w ciągu 100 lat. Zakładając, że możesz mieć 50 lat wychodzi na  15 cm pyłu w ciągu Twojego życia :>D
Nie przyszło Ci na myśl, że Forum Romanum się zapada od ciężaru i niszcenia   katakumb.

Skomentuj