Potwierdzono prawdziwość zdjęcia wielkiego UFO nad Chile

Kategorie: 

UFO nad Chile

Przed kilkunastoma dniami doszło do niezwykłej obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego nad Chile. Doszło do tego nad El Yeso i zostało wykonane przez parę Wenezuelczyków. Ogromny pojazd udało się sfotografować przez chmury.

 

Sprawą zajęła się oficjalna chilijska agencja badająca niewyjaśnione obserwacje pojazdów latających - Comité de Estudios de Fenómenos Aéreos Anomalos (CEFAA). Według jej szefa, generała Ricardo Bermudeza, zdjęcie wykonane w El Yeso jest prawdziwe.

 

Badaniem zajął się generał Ricardo Bermudez, emerytowany wojskowy współpracujący z CEFAA. Jego zdaniem jedyną możliwą konkluzją po analizach może być uznanie tej fotografii za prawdziwą. Widać wyraźnie, że pojazd posiada własne światła i nie jest to żadne odbicie spowodowane zjawiskami optycznymi zachodzącymi przy ekspozycji na silne źródła światła.

Z analiz wynika, że obiekt był przynajmniej dwukrotnie większy od stadionu piłkarskiego. Są to rozmiary, od których można już mówić o statku matce, a nie zwykłym UFO. CEFAA zapowiada dalsze badanie tego incydentu.

 

Chilijski komitet ds. badania anomalii latających CEFAA powstał w 1997 roku i od tego czasu regularnie zajmuje się wyjaśnianiem obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających, do których dochodzi w chilijskiej przestrzeni powietrznej.

 

 

Na podstawie: Terra.cl

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Homo sapiens

Recenzja książki "Exo

Recenzja książki "Exo Vaticana" jaką znalazłem w internecieTom and Chris talk about current events that are both in front of the average individual and also hidden behind the veil. Having been in the military, having been exposed to MKU projects, having read and talked with those involved with SRA and having researched the type of information written about in this book, it is a fascinating and enlightening read. The amount of research they have done is incredible as are their resumes. A lot of people will experience "cognitive dissonance" when reading this book. That simply means you've led a "sheltered life". Don't let it stop you from finishing it. You must remember that our military, government and groups like DARPA are 40-50 years or more ahead of where you think we are when it comes to technology, science and cloning etc.... Information is POWER. The truth will set you free. Thus ignorance will keep you dependent on others, bound and needy. I highly recommend this book. If you don't believe what's in the book, then may I suggest you start asking the hard questions to those who are in authority and see what kind of response you get.To be "spiritually blind" is to choose to reject the truth! Take a moment and Google Mt. Graham + LUCIFER and you will be shocked what you find, plus find who owns the telescope! Why was our first manned space trip to the moon called Apollo? In Revelation, Apolloyon is the destroying angel of the bottomless pit; a name sometimes given to the Devil! Now knowing this, why was it called "Apollo"? Tell me why our government is refusing to acknowledging UFO's? I haven't, but know personally those who have seen one or more? Are all these just a coincidence? Why do most believe in angels, yet refuse to believe in fallen angels and demons...and yes, I'm talking about Christians as well! Instead of UFO's, could those in the "heaven" be Apollyon's/Satan's helpers? His fallen angels and demons?

I gave this only a four because it is so deep, filled with many things to verify, and re-reading passages to re-open my eyes as I realize I have been taught/told lies from the "church" and from our "great education system"! And thanks to these two men who have been to Mt. Graham, seen the LUCIFER telescope, talked to many and are bold enough to get their facts in order, then publishing such a book! Yes, they will be mocked, ridiculed, and chastised, but doing this to prevent others from not knowing the truth will be a blessing to many who receive what is written!

May we awake to the soon coming "changes" in our world as the One World begins and what they have written becomes visible to the eye. (Oh, you don't believe there is a New W O

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika Q...

Kolega zrobił nad naszą

Kolega zrobił nad naszą miejscowością, w latach '80 XX wieku, kilka zdjęć chmur aparatem Zenith z użyciem czarno-białej  kliszy.      Widać tam było coś w rodzaju świetlnych kulek podobnych do dzisiejszych Orbsów ale "nanizanych" na świetlistą nić i świetliste niby pojazdy przypominające dyski lub meduzy. Inny z nich  wyglądał, w dużym przybliżeniu,  jak wieżyczka w średniowiecznym zamku.      Jeśli powyższe zdjęcie nie jest jedynie kolejną grą światła w obiektywie, jak to przedstawiono tu parę dni wcześniej, albo fotomontażem to możliwe że takie obiekty są w wielu newralgicznych obszarach Ziemi.      Normalnie ich nie widać bo są "przesunięte w fazie" jak to ładnie ujmują pisarze SF.
Taki obiekt jak te które "zdjął" swoim aparatem kolega, widziałem kilka lat temu na jednym z filmów o UFO a wiele lat wcześniej w Młodym Techniku, też z lat '80,  gdzie autorowi przyznano nagrodę specjalną za to że komisja nie mogła pojąć jak taki obraz mógł powstać na błonie fotograficznej. Niedwuznacznie sugerowali że był to sprytny zabieg autora ale oszustwa nie potrafili mu udowodnić!.   Szkoda że nie przytrzymałem tego numeru do dziś.      Był by piękny dowód po porównaniu z filmem z YT!.     Dlatego zawsze podkreślam że samo zjawisko może być prawdziwe bo i sam najprawdziwsze UFO/demona (niepotrzebne skreślić) widziałem, natomiast gro "dowodów" to fałszywki na które ludzie chcą i dają się nabierać!.

Portret użytkownika zenek

Ktoś się pytał dlaczego sięto

Ktoś się pytał dlaczego sięto ukrywa przed ludźmi. Otóż ja Wam powiem dlaczego. My, ludzie jesteśmy na samym dole piramidy na Ziemi. Na samej górze są Ci, którzy rządzą, układają przyszłość Ziemi a tym samym naszą. Wszystkie ustroje jekie wymyślano, były niewolinicze i zniewalaniu służyły i służą. Chodzi o posiadanie największego bogactwa. To bogactwo wytwarzają ludzie, więc trzeba opracować system zniewalający, który będzie wyglądał jak by był systeme "wolnym". Najlepsza jest demokracja, w której jest większość posiadajaca ogromne majątki i mniejszość - niewolnicy przacujący przez całe życie, żeby spłacić raty za dom przez 30 lat i raty za samochód przez 10 lat. To rodzaj niewolnictwa - kredyt bankowy, który po spłacie osiaga wartość podwójną. Czyli bierzesz 20.000 spłacasz 40.000 zł. Dlatego nigdy nie biorę niewolniczych kredytów. Ale wracając do tego szczytu. To rządzący na szczycie i wojskowi opracowują plan i dogadują się z UFO. Kiedy zostaną dopięte wszystkie warunki umów między UFO, a my jako niewolnicy żyjący w "demokracji" będziemy mieli już przypisane swoje miejsce w tym nowym NWO zostaną zerwane wszelkie zasłony. To będzie dla wielu szok. Wszystko jest już ustawione. To co teraz służy do rozrywki, będzie w ułamku sekundy wykorzystane do totalnej inwigilacji. Sieć zostanie zarzucona tak szybko, że ludzie nawet nie zdążą zaprotestować. My w tej kwestii się nie liczymy. Układy z UFO cały czas są pchane do przodu. Przerażające sa dane w statystykach zaginionych ludzi. Gdyby nie film z USA, którego fabuła opowiadała o tym, że pociąg dowoził obcej razie pomordowane ludzkie szczątki, to bym się tematem nie zainteresował. "Pociąg z mięsem" sprawił, ze pomyślałem, a co jak jakieś służby porywają ludzi i przekazują ich Ufo, które przeprowadza badania...po tym jak zobaczyłem statystyki to stwierdziłem, że chyba oni tych ludzi zjadają. Bo co można powiedzieć na cyfry...20.000 rocznie ginie ludzi w Polsce. A teraz zacznijcie dodawać. 1 milion dzieci rocznie w USA i 800.000 w Wielkiej Brytanii. Pół miliona ludzi rocznie w tych dwóch państwach, to zaginięcia nie zgłoszone. 2000 rocznie dzieci znika bezpowrotnie w okolicach samej Brukseli. 40.000 dzieci ginie bezpotrotnie we Francji. 50.000 w Niemczech, 40.000 w Brazylii. 30.000 osób rocznie w Australii.  To tylko kawałek świata a gdzie reszta, gdzie nie prowadzone są statystyki zaginięcia? Ludzie, to ogromna liczba. Na podstawi tych liczb mozna oszacować, że przypuszczalnie bezpowrotnie, co roku znika z Ziemi około 6.000.000 ludzi. Sześć milionów ludzi. Będę ohydny i przeliczę to na mięso. to 300.000.000 kg ( średnio policzyłem 50 kg ) - to 300.000 - trzysta tysięcy ton ludzkiego mięsa.  Myślę, że jest to temat wart śledztwa dziennikarskiego o ile ktoś jest odważny, bo zazwyczaj Ci co je zaczynają, kończą życie pod kołami ciężarówki - tak przez przypadek.

Portret użytkownika Fanka1

  http://www.infra.org.pl/te

 

A oto artykuł z portalu unfra.org.pl pod tytułem.  USA:Dziwne zaginięcia w parkach narodowych.     26 CZERWCA 2012 00:00

David Paulides – były policjant, gromadzi informacje o ludziach, którzy zaginęli w amerykańskich parkach narodowych. Interesują go tylko przypadki nietypowe – takie, w których ciała ofiar znajdowano daleko od miejsca zaginięcia lub na wcześniej przeszukiwanych obszarach. Paulides wyznaczył w Ameryce 28 miejsc, w których w niewyjaśnionych okolicznościach znikają ludzie…
____________________
INFRA

David Paulides to emerytowany policjant, pisarz i badacz zjawisk paranormalnych, który w książkach z serii „Missing 411” analizuje przypadki zagadkowych zaginięć ludzi na terenie parków narodowych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Wśród nich są sprawy nie dające się wyjaśnić w konwencjonalny sposób (przez zbrodnie, ataki drapieżników czy nieszczęśliwe wypadki). Na mapie kontynentu północnoamerykańskiego wyznaczył on 28 miejsc, w których dochodzi do częstszych niż gdzie indziej zaginięć ludzi. Należą do nich m.in. pewne obszary parku narodowego Yosemite (Kalifornia) oraz Humboldt-Toiyabe, okolice jeziora Tahoe czy obszar wokół góry Mt. Charleston (Newada). Paulides zgromadził ponad 400 przypadków zaginięć ludzi, którzy wybrawszy się na wyprawę na łono przyrody, nigdy nie wrócili.

- Ludzie od zawsze znikali w głuszy, ale nam chodzi o coś innego - mówi Paulides, który prowadzi także projekt Canamissing.com skupiający się na poszukiwaniu zaginionych. - Istnieje wiele spraw, które na pozór nie mają sensu. W niektórych miejscach dochodzi do trzech-czterech zaginięć. Czasami jednak bywa i tak, że na jednym obszarze znika w przeciągu lat 20-30 osób. 

Dyrekcja Parków Narodowych nie prowadzi jednak ewidencji osób zaginionych. Paulides dodaje, że wejście w szczegóły ujawnia wiele zaskakujących zbieżności. Część przypadków przebiega według podobnego scenariusza, a okoliczności innych bywają co najmniej zastanawiające. Niekiedy zaginieni znikali niemal „na oczach” swoich towarzyszy; w innych sprawach dwu- lub trzyletnie dzieci znajdowano wiele kilometrów od miejsca zaginięcia, często na obszarach oddzielonych łańcuchami górskimi. 

- Niektóre z zaginionych dzieci znajdowano w ogromnej odległości od miejsca zaginięcia. Rodzice nie mogli tego zrozumieć - powiedział Paulides w rozmowie z George’m Knappem – dziennikarzem z Los Angeles znanym z zaangażowania w badanie zjawisk nadprzyrodzonych. 

Czasami po zaginionych zostawały tylko porzucone ubrania. Paulides przywołuje relację pewnego strażnika, który widział na ziemi ułożone w idealną kostkę ciuchy zaginionego. Niejasne okoliczności w znacznym stopniu utrudniają poszukiwania. Niekiedy ciała znajdowane są w niedostępnych miejscach; kiedy indziej natrafia się na nie w punktach, które były wcześniej przeszukiwane. 

- Jeśli pies nie może podjąć tropu, to zapala się czerwona lampka – mówi. – To samo, jeśli nie może podjąć tropu, kładzie się i nie chce dalej iść. To dzieje się częściej niż ktokolwiek myśli. 

Przykładem takiego zaginięcia jest sprawa 6-letniego Larry’ego Jeffreya z Henderson, który w 1966 r. zniknął podczas zabawy z bratem. Przez 16 dni szukało go 1000 ludzi. 

- Nie ma tu wielkich drapieżników, zatem to odpadało – mówi były szeryf, Ralph Lamb, który brał udział w akcji. - To niedostępna okolica, bez dostępu dla samochodów, wiec nikt nie mógł go wywieźć. Chłopiec po prostu wyszedł i znikł. 
 


Okładka jednej z książek Paulidesa poświęconej zagadkowym zaginięciom na terenie USA. Zobacz także: rozmowa z autorem (8newsnow.com) oraz opis kilku niewyjaśnionych przypadków z jego archiwum (Nowa Atlantyda).

Nie są to jedyne dziwne aspekty przypadków poruszanych przez Paulidesa, acz jest on bardzo powściągliwy w ujawnianiu treści swoich hipotez, co potęguje ciekawość potencjalnego czytelnika. Wielu zaginionych nie jest ponoć w stanie powiedzieć, co się z nimi działo. Autor nie chce jednak zdradzać swoich wniosków, choć są one dość jasne – jako osoba znana z publikacji na temat amerykańskiego „dzikiego człowieka” (Bigfoota), delikatnie wskazuje kto może stać za tymi incydentami. Doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że to bardzo ryzykowna opinia. 

Aby nie być gołosłownym, na stronie Canammissing.com Paulides prezentuje dokumenty na temat kilku przypadków, w tym zaginięcia Kevina R. O’Keefee, który zniknął 8 października 1985 r. w Glacier Bay National Park na Alasce. Po zlokalizowaniu jego obozowiska, w którym go jednak nie zastano, strażnicy uznali, że mógł on wybrać się na wyprawę wspinaczkową. Niebawem okazało się jednak, że buty O’Keefee’go leżą w niedużej odległości od namiotu. Na miejscu nie znaleziono śladów walki – wszystkie rzeczy pozostały na miejscu. O bliżej nieokreślonym wydarzeniu świadczył jednak złamany wspornik namiotu. 

Przypadki tego typu zawsze budzą ciekawość i sprzeczne opinie, ale poddać je jednoznacznej ocenie. Amerykańskie parki narodowe to ogromne połacie gruntu, odwiedzane rocznie przez miliony turystów. Ze statystycznego punktu widzenia zaginięcia nie są niczym dziwnym. Sprawa zmienia się, gdy wyjaśnień rzeczywiście brak i stwierdzają to dokumenty ze śledztwa. Warto jednak przypomnieć, że także Tatry mają w swojej historii wiele tajemniczych epizodów ze znikającymi turystami, ale to już zupełnie inna historia… 

 

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Zenek... t teraz j...ś ...

Zenek... t teraz j...ś ... "Najlepsza jest demokracja, w której jest większość posiadajaca ogromne majątki i mniejszość - niewolnicy przacujący przez całe życie, żeby spłacić raty za dom przez 30 lat i raty za samochód przez 10 lat.
 mam nadziję, że po prostu pomyliłes kolejność...

Portret użytkownika baca

to fakt dużo dzieci ginie

to fakt dużo dzieci ginie zwlaszcza na zachodzie ale nie idą one na mięso dla reptilianow kuźwa Zenek tylko sa porywane, gwalcone i mordowane przez starych dobrych satanistow - księży, siostrzyczki zakonne lub rabinow, zwlaszcza dzieci bezpanskie do ktorych jest prosty dostep w tak zwanych sierocincach lub szkolkach katolickich  lub innych "religijnych" osrodkach typu przytułki - nie ma praktycznie zadnej takiej instytucji gdzie nie byloby patologii - w Polsce np byl glosny proces przy dzwiach zamknietych na temat zakonu zeńskiego gdzie siostrzyczki dekadami gwalcily chllpcow, o ministrantach każdy wie, a na zachodzie jeszcze te dzieci sie morduje i nie ma doslownie zadnej szkoly katolickiej, zadnego sierocinca, lub zadnego przytulku gdzie nie byloby dookola posiadlosci kleru zakopanych szkielecikow i to od dziesiatek lat procederu - to plaga np w USA, Anglii lub Irlandii - u nas na szczescie nie bo ludzie są jeszcze zdrowi ci po PRL-u i jak tylko dziecko gdzies wsiąknie to sie robi raban na pół Polski i nie mozna tego zatuszować bo by chyba byla rewolucja. a na zachodzie gdzie nie bylo nigdy nawet jednego roku "zdrowej komuny" tylko zawsze lichwa to zupelnie inaczej wygląda - bo niestety ale tylko i wylacznie komuna sprawila ze kler trzymal obleśne łapy przy sobie... teraz już nie musi... no i jest plaga judeo katolickich zbokow...
mordow zaś rytualnych na dzieciach bylo w Polsce po wojnie tylko kilka - bo dr Mengele trochę sklonnych do tego jednak jakoś podleczył... ale kilka satanistycznych przypadkow bylo to bezsporny fakt i jednocześnie dowod że dr Mengele nie byl aż tak dobry jak o nim mówią legendy...

Portret użytkownika Fanka1

Baco, nie mogę tak po prostu

Baco, nie mogę tak po prostu dać Ci minusa, bo zjawiska opisane przez Ciebie występowały. ALE... z tego, co wiem, "załatwiano" to inaczej. Oficjalnie dzieci w ośrodkach umierały na jakąś chorobę, wiec nie były zgłaszane, jako zaginione. Jeśli natomiest w klasztorze urodziła zakonnica i dziecko... zmarło, to tym bardziej nie szło do statystyk zaginionych dzieci, bo po prostu nikt z zewnątrz się o istnieniu noworodka nie dowiedział.
Na temat "zaginięć" mogę powiedzieć tyle, że o mało co moja mama nie została porwana, gdy mieła 10 lat. Zatrzymał się samochód (było to na wsi), w nim 4 panów i... nie wyglądali na księży. Powiedzieli, że nie mogą sami trafić do piekarni. Wsiadła z nimi z własnej woli koleżanka mamy, a mama się nie zgodziła. A po jej koleżance z klasy ślad na zawsze zaginął. Dochodzenie policji nie przyniosło oczywiście efektu. 

Strony

Skomentuj