Wirakocza, bogowie i nauczyciele ludów obu Ameryk

Kategorie: 

Brama Wirakoczy w Tiwanaku - benpadiah.com

Gdy do nowo odkrytej przez Europejczyków Ameryki przybijały kolejne statki wielu tubylców nazywało przybyszów używając słowa "Wirakocza". Konkwistadorzy skwapliwie korzystali z faktu, że Indianie otaczali ich atencją i szacunkiem, nie rozumiano tylko, dlaczego tak się działo.

 

Początkowy kontakt białych Europejczyków i Indian wyglądał bardzo dziwnie. W większości przypadków Indianie i to wielu kultur na ogromnym obszarze traktowali Hiszpanów, jako bogów, którzy powrócili. Nie walczono z najeźdźcami tylko poddawano się ich woli. Z jakiegoś powodu Indianie uznali, że walka z Hiszpanami nie ma sensu. Wciąż nazywali ich per "Wirakocza”, przy czym słowo to zwykle padało w zbitce z innymi a samo w sobie miało prawdopodobnie podkreślać boski charakter przybyszów.

 

Dopiero po jakimś czasie Indianie zrozumieli, że Hiszpanie to nie oczekiwani Wirakocza i wtedy konkwista zaczęła się na dobre. Nauka przyjmuje te fakty bezrefleksyjnie a warto się nad nimi pochylić trochę bardziej.

 

 

Jeden z hiszpańskich kronikarzy towarzyszący konkwistadorom, ojciec Christobal de Molina, wspomina, że według informacji pochodzących od Inków, Tihuanaco było "siedzibą Stwórcy". Wspomina on, że według Indian, to właśnie "Wirakocza" nauczyli ludzi upraw roślin, wyjaśnili tajniki hodowli zwierząt itp.

Artystyczne wyobrażenie Wirakoczów

Kolejny z kronikarzy przemierzający Środkową i Południowa Amerykę, Pedro de Ciera de Leon, opisuje, co usłyszał od Indian w trakcie swojej podróży w latach 1530 a 1550. Twierdzi on, że mówili mu o innych białych ludziach, którzy mieszkali w okolicy Jeziora Titicaca. Uważali oni, że mieli oni wielką moc i byli w stanie czynić cuda a nawet latać. Wtedy, gdy odchodzili powiedzieli im, że jeszcze powrócą. Pojawienie się Hiszpanów przyjęte zostało, jako powrót bogów z przeszłości. Stało się tak głównie ze względu na białą skórę najeźdźców.

 

Wszystko wskazuje na to, że określenie Wirakocza nie jest oznaczeniem danej osoby, ale raczej wspólnym mianownikiem określającym przynależność do innej rasy.

 

Według podań ustnych obecnych w wielu cywilizacjach epoki prekolumbijskiej w podobny sposób opisuje się odejście Wirakoczów. Jest to dosłownie opis startu pojazdu odlatującego w przestrzeń kosmiczną. Jeden z kronikarzy napisał, że Indianie opowiadali o wielkim blasku większym niż Słońce i o ogromnym huku towarzyszącym temu odlotowi do Nieba. Ten opis funkcjonuje zresztą w wielu kulturach amerykańskich.

 

Inkowie, którzy nigdy wcześniej Hiszpanów nie widzieli sądzili, że przybyli oni z nieba. Dlatego tez zaatakowali ich dopiero wtedy, kiedy zdali sobie sprawę, że są oni ludźmi i to śmiertelnymi.

 

Czego to wszystko dowodzi? Każdy może sam to ocenić, ale ilość informacji składających się w jedną logiczną całość jest wręcz ogromna i wyłania się z tego układanka, która wskazuje nam na to, że w przeszłości Ameryki Południowej doszło do interakcji tubylców z jakimiś tajemniczymi wysokimi blondwłosymi istotami o jasnej karnacji skóry, które to istoty przewyższały rdzennych mieszkańców tych ziem pod każdym praktycznie względem. Czy byli to kosmici? Nie wiadomo na pewno, ale wszystkie poszlaki zdają się na to wskazywać.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Toma de Aquino

Na Krymie znaleziono siedem

Na Krymie znaleziono siedem podziemnych piramidEkspedycja na miejsce wykopaliskTo odkrycie na Krymie jest owiane mgłą tajemnicy. Uczeni do dziś dnia nie wiedzą za bardzo, co właściwie znaleźli. Jedno jest jasne – ich znalezisko stanowi prawdziwą sensację. A przecież mowa jest o tym, co na krymskim wybrzeżu pod ziemią grupa uczonych-geologów całkiem przypadkowo znalazła cały zbiór gigantycznych wykonanych ręką ludzką piramid. Mało tego, bo o piramidach na Krymie - na ziemi albo pod ziemią - dotychczas nikt nigdy nie słyszał, to one jeszcze, według wstępnych ocen, według szacunków ich wieku są starsze niż słynne piramidy ze starożytnego Egiptu. Autorzy odkrycia są członkami Sewastopolskiej naukowo-badawczej grupy – zgłosili swe odkrycie do Komitetu ds. Ochrony Pomników przy Radzie Ministrów Krymu. Tam informację przyjęto do wiadomości i... Nic więcej. Pieniędzy na najdalsze badania nie przydzielono, ochrony na miejsce wykopów, jak to daje się w takich wypadkach, nie skierowali. Władze Krymu się tym w ogóle nie zainteresowały. Sewastopolscy uczeni kontynuują kopanie ziemi wyłącznie na gołym entuzjazmie - dla nauki.Prawda, kiedy usłyszałem od nich o zagadkowych podziemnych obiektach, to najpierw uwierzyć w to nie mogłem.- Piramidy istnieją - ich można dotknąć rękami! - mówili mi dorośli, pozornie poczytalni ludzie z stopniami naukowymi. Ale skąd piramidy na Krymie?! Pozostawało jedno: Naocznie przekonać się o istnieniu tajemniczych podziemnych obiektów. W tym celu udałem się w Sewastopola, gdzie była znaleziona pierwsza z siedmiu piramid. Do miasta-bohatera dojechałem w półtora godziny. Pokręciłem się po terenie, póki nie znalazła się wskazówka - odosobniona stojąca choinka, - i skręciłem z trasy na jakąś ścieżkę. Tam mnie już czekał Witalij Goch - człowiek, który znalazł piramidę, doktor technicznych nauk, kierownik Sewastopolskiej Grupy Naukowo-Badawczej.Szyb-studnia, która prowadzi do kopuły nieznanej podziemnej budowy, znajduje się w pasie leśnym, wszystkiego w 30 metrów od szosy. Z niewysokiego pagórka mamy widok na peryferie Sewastopola. A dokładnie na wprost w kierunku na południowy wschód jest miejski Szpital Psychiatryczny. Niczego symbolicznego, prosta zbieżność...A oto i miejsce wykopek. Szkielet, kupy śmieci, głęboki szyb średnicy więcej metra z deskowym bartnikiem i jest świeży zwał ziemi z warstwami gliny i kawałkami wapienia.Zejście po drabince sznurowejObok studni żywo rozmawiają badacze z grupy Gocha. Wszystkiego w grupie - 9 ludzi, najstarszemu, Wiktorowi Taranowi, - 63 lata. Wszyscy ci ludzie - geolodzy i hydrografowie. Wcześniej pracowali w INB, w 90-ch latach zaczęli pracować na własną rękę: zjednoczyli się w naukowe-badawczą grupę i teraz zajmują się, głównie, tym, co zapracują na zamówienie - na przykład, szukają na półwyspie termalnych wód. Tymczasem przygotowuję się do «zanurzenia».Miejscowy czas jest godzina 16.17. Rozwinęliśmy i opuściliśmy w szyb sznurową drabinkę. Koniec trapu umocowano do głazu. Dla zorientowania w głębokości spuszczono na dół wstążkę z podziałką.Godzina 16.29. Trzymając się za stropy, schodzę na dół. Z braku wprawy drewniane poprzeczki «tańczą» mi pod nogami, muszę więc konwulsyjnie trzymać się stopni.Ślady dawnych budowniczychTrochę oswoiwszy się, zacząłem oglądać się dookoła. Póki co nie ma niczego zadziwiającego. Ziemia jak ziemia... I tu... Na głębokości koło 10 metrów, jak i uprzedzali przed wejściem, w ciemności pojawiają się zarysy kamiennej ściany. Poświeciłem latarką: jakby ściana i jeszcze oszlifowana ze spiczastym kamiennym występem w rodzaju kolca!Przez wyłom w ścianie wlazłem do wnętrza piramidy...Opuściłem się na 10 metrów. Szyb znacznie się zwęził, można się wspierać plecami o przeciwległą od schodów ścianę. Dotknąłem ściany: w tym miejscu jest podobna do zwykłego gruntu, ale jakby pobielona wapnem. Poświeciłem latarką: tam coś jest w rodzajów wapiennych bloków, które równo ustawiono obok siebie. Ich powierzchnia jest obrobiona.Godzina 16.52. Na głębokości 25 metrów moje zejście niespodziewanie zakończyło się, ponieważ zakończyły się schody. A myślałem, że koniec trapu upadł na dno piramidy... Noga zawisła w pustce... Póki podciągał się na stropach, na nieszczęście latarka wypadła mi z kieszeni. Ale żadnego dźwięku upadku nie usłyszałem. Jakiejże głębokości jest ta piramida?Godzina 17.08. Pobrudzony ziemią, siadam obok studni. Obliczyli, że wszedłem do wewnątrz na głębokość 15 metrów. Badacze twierdzą, że według ich wypowiedzi, dużo niżej od tego oznaczenia znajdują się pustki w korpusie zagadkowej budowy. Możliwe, że są to jakieś korytarze albo nisze. Niewątpliwie jest tylko to, że rzeczywiście pod Sewastopolem znajduje się podziemna piramida. Takie same sztuczne konstrukcje wykryto jeszcze w sześciu miejscach półwyspu. One rozmieszczone są na jednej prostej od Przylądka Chersonez do północno-zachodniej części wybrzeża Kamyszowej Zatoki.Szukali wody - znaleźli piramidęWszystko zaczęło się od tego, że grupa Witalija Gocha szukała przy użyciu «metody geohydrodiagnostyki» w tutejszych brzegach termalnych wód.- I nagle przyrząd-odbiornik wychwycił pole SVHF w promieniu 100 metrów, - opowiada Witalij Anatoliewicz. - To naprowadziło nas na myśl o obecności jakiegoś niezwykłego obiektu. Zdecydowaliśmy się kopać szyb ręcznie.Na głębokości 9,5 metra natknięto się na coś, podobnego do krawędzi piramidy, wydrążonego wewnątrz, na zewnątrz obłożonego tynkiem, w której skład wchodzi zawartość zwykłych ptasich jajek: stwierdzono białko i żółtko. Przebiliśmy ściankę i dostaliśmy się do wewnątrz obiektu. W wyniku tego opuściliśmy się na 38 metrów od powierzchni ziemi. W czasie pracy zużyto pięć przecinaków, trzy łomy i dwa kilofy. Oprócz tego, obliczyliśmy, że przy pomocy 10-litrowego wiadra i najprostszego bloku wyrzuciliśmy ze studni koło 40 ton gruntu. Ale nie pracowaliśmy na darmo.Do samego dna piramidy tymczasem nie dotarliśmy - nie mieliśmy odpowiedniego ekwipunku. Ale po próbach i analizie otrzymanych danych (jednak my geolodzy z wykształcenia, doświadczenie mamy), wyjaśniło się, że obiekt ma formę geometrycznie regularnej piramidy ze spiczastymi występami na krawędziach. Wysokość piramidy wynosi 45 m, długość pobocznicy wynosi 72 m. Przy czym współzależność tych wielkości 1 : 1,6 jest standardem dla wszystkich już odkrytych na dzisiejszy dzień piramid.Po tym już celowo szukaliśmy w okolicznych okręgach innych piramid na takiej samej zasadzie: jest potężne PROMIENIOWANIE SVHF - zaczynamy kopać. I znaleziono jeszcze sześć piramid.Krymskie piramidy zbudowali Atlantydzi?Pytanie, które zajmuje teraz całą miejscową naukową społeczność: kto i w jakim celu wzniósł te majestatyczne budowle? Wybijają się najróżnorodniejsze i najbardziej fantastyczne hipotezy o budowniczych krymskich piramid – i blisko im już do cywilizacji mitycznych Atlantydów. Rzucić światło na tę tajemnicę mogą przedmioty, które, może uda się znaleźć wewnątrz podziemnych obiektów. Badacze mówią, że, zgodnie z pomiarami nadajników, w piramidzie pod Sewastopolem jest coś dziwnego. Szczegóły proszę czytać w następnym numerze «KP».Aneks od redakcji «KP»Najbardziej znane z zachowanych do naszych dni piramid są egipskie i piramidy amerykańskie plemion Majów, które wzniesiono w Meksyku, Gwatemali, Hondurasie. W Egipcie doliczono się ponad 200 takich budowli. Najdawniejsza z nich jest piramidą faraona Dżosera (XXVIII w. p.n.e.) o wysokości 60 metrów, «matka egipskich piramid», rozmieszczona na południowych peryferiach Memphis. Najbardziej majestatyczna jest piramida Cheopsa w Gizie, zbudowana w XXVII w. p. n. e. Jej wysokość wynosi około 147 metrów, długość boku wynosi 233 metrów.W ostatnie lata dawne piramidy były znalezione także w Chinach, Japonii, Tybecie.Michił Lwowski, Krym. - 20.07.2001To jeszcze nie wszystko, bowiem wyłowiłem w Internecie jeszcze następny smakowity kawałek pióra tego samego autora:Tajemnica krymskich piramid bliska rozwiązaniaUczeni wysunęli dwie podstawowe hipotezy na temat pochodzenia tajemniczych podziemnych obiektówPielgrzymka na miejsce wykopaliskOpublikowany w poprzednim numerze «tołstuszki» (z 20 lipca) http://twer.kp.ru/daily/22595 o znalezionych w Krymie podziemnych piramidach w dosłownym sensie słowa podniecił ludność półwyspu. Pas leśny jest na peryferiach Sewastopola, gdzie było ukazane pierwsza z siedmiu gigantycznych budów, stała się miejscem pielgrzymki ciekawych mieszkańców Krymu. Ludzie gromadzą się przy 10-metrowym podziemnym szybie, prowadzącego do ściany piramidy, hukają, rzucają kamienie, a potem długo wsłuchują się, próbując takim chałupniczym sposobem określić głębokość piramidy. Schodzić że na dół po chwiejącej linowej drabince nikt nie ryzykuje. «Pora już za przegląd pieniędzy brać», - żartują autorzy sensacyjnej rzeczy znalezionej - członkowie SGNB. Zresztą, dowcipu dowcipami, a pieniądze badaczom rzeczywiście potrzebne – niestety. Za czas, który przeszły od momentu naszej pierwszej publikacji, oni opuścili się wewnątrz piramidy na głębokość 38 metrów i ukazali, że jest ono dalej szczelnie zawalone ziemią i odłamkami skał. Żeby przebić tę warstwę i spróbować osiągnąć dna piramidy, niezbędnym jest specjalny ekwipunek i technika, której u sewastopolskich entuzjastów nie ma, jak i nie ma pieniędzy na nie.A co na to oficjalne naukowe instytucje Krymu i Ukrainy? One, jak i same piramidy, zachowują zagadkowe i majestatyczne milczenie. W krymskiej filii Instytutu Archeologii Akademii Nauk Ukrainy odmówili dania nam chociaż jakikolwiek komentarz co do możliwego pochodzenia i wieku tajemniczych podziemnych obiektów. Pytamy o ekwipunek dla specjalnej archeologicznej ekspedycji i ochronie miejsca wykopu - przecież mowa jest jednak o unikalnych zabytkach! - Tymczasem nawet nikt tego nie rozpatruje. Członkom SGNB muszą zatem liczyć tylko na swoje siły.Hipoteza № 1: Pomniki najdawniejszej cywilizacjiZe względu na niebezpieczeństwo obsunięcia się ziemi, sewastopolscy badacze tymczasowo wstrzymali wykopki wewnątrz piramidy i w danym momencie zajmują się zbadaniem ścian podziemnej budowli, która jest złożona z wapiennych bloków, obsmarowanych gliną. Wzorcowe rozmiary bloków: Długość - 2 - 2,5 metra, wysokość jest 1,5 metra. Ustalono, że przy wykończeniu krawędzi piramid używano takie materiały, jak gips, ołów, płynne szkło.Pracownicy grupy już przeprowadzili porównawczą analizę krymskich i egipskich piramid: po to badacze przywieźli z Egiptu próbkę z bloku jednej z trzech wielkich piramid w Gizie. I wyjaśniło się, że dawni Egipcjanie i tajemnicze krymskie budowniczowie korzystali praktycznie z tego samego materiału! Prawda, bloki egipskich piramid mają znacznie większe rozmiary: ich długość osiąga 20 metrów. Natomiast, jak uważają członkowie SGNB, odkryte przez nich w Krymie budowle prześcigają swoich egipskich współbraci pod względem wieku. Logika ich rozważań przy tym taka: Wszystkie siedem krymskich piramid spoczywają pod ziemią na głębokości od 5 do 10 metrów pod warstwą osadowych żwirów, piasków i mułów. Jak przypuszczają Sewastopolczycy, to mogło zostać rezultatem gigantycznej powodzi: woda rozmyła czarnoziem na obszernych terytoriach i piramidy okazały się pochowanymi pod warstwą naniesionego podłoża. A podobne kataklizmy w tym okręgu Ziemi działy się w okresie od 12 do 3 tysięcy lat przed naszą erą. Dla porównania: Najdawniejsza z egipskich piramid jest piramidą Dżosera - była zbudowana w XXVIII wieku p.n.e., czyli tylko przez 2800 lat przed narodzeniem Chrystusa.- Badając i analizując przy pomocy specjalnych nadajników POLA SVHF, wypromieniowanego przez krymskie piramidy, doszliśmy do wniosku, że one były wykorzystywane przez ludzi do zarządzania jakimiś ważnymi procesami, - opowiada Witalij Goch, kierownik SGNB. - Przecież, do przykładu, ołów, którego wykorzystywano przy budowie tych budowli, może dobrze rezonować, a wodorotlenek miedzi i tlenek aluminium przy mieszaniu z gliną utworzą świetny półprzewodnik, który może przeobrażać energię według jej częstotliwości. Wszystko to świadczy o tym, że dawni budowniczowie należeli do wysokorozwiniętej cywilizacji.Hipoteza № 2: starogreckie termosyInny punkt widzenia na sprawę krymskich piramid ma Wiktor Nadikta, starszy naukowy pracownik Wydziału Historyczno-Archeologicznego Symferopolskiego Muzeum Krajoznawczego.- Nie myślę, że mowa jest o jakiejś nieznanej dotychczas dawnej cywilizacji, - mówi Wiktor Michajłowicz. - Te piramidy mogli zbudować starogreccy przesiedleńcy, którzy ukazali się na półwyspie w VI - V w. p.n.e. Mamy dane, że Grecy rzeczywiście budowali takie budowle, tylko że budowali je szczytem na dół i używali ich jako… gigantycznych termosów albo kondensatorów wilgoci. Antyczni budowniczowie kopali w gruncie lejkowaty dół o głębokości około dwóch metrów, której ściany potem wykładali kamieniami. Na powierzchni ziemi z bloków wznosiły ściany o wysokości do 10 metrów - powstawała obcięta piramida albo coś w rodzaju krateru wulkanu. Pod wieczór wskutek różnicy temperatur na kamieniach piramidy kondensowała się wilgoć. Nocą ona spływała po ścianach do podziemnego zbiornika, i ludzie w ten sposób otrzymywali niesłoną wodę. Podobne termosy-piramidy były rozpowszechniane w pierwszej kolejności na zachodzie Krymu, gdzie o wodę było szczególnie ciężko: poziom gruntowych wód jest bardzo niski, do tego sam gleba obfituje skalistymi bałwanami.Takie piramidy budowało się na Krymie niemal do XVI w., kiedy na półwysep przyszli Tatarzy.Dokopiemy się do prawdy razem!Teraz z powodu pochodzenia ukazanych w Krymie piramid wybijają się najróżniejsze wersje, często absolutnie przeciwlegli. Spotykają się wśród nich i szczerze fantastyczni - blisko do mitycznych architektów-atlant. Można, że światło na tajemnicę tych budów pomożecie rozlać najdalsze rozkop sewastopolskich badaczy. «Komsomołka» wzywa swoich czytelników - archeologów, historyków, po prostu wykształconych ludzi – by razem odgadnąć krymską zagadkę. Proszę przysyłać nam swoje wersje i hipotezy na adres redakcji: «Komsomolska prawda» (i tu podane adresy i telefony kontaktowe redakcji oraz szefa SGNB). Razem dokopiemy się do prawdy!Zejście w wnętrza piramidy tymczasem kończy się na oznaczeniu 38 metrów. Dalej jest zwarty zawał.Kolejna informacja – tym razem trzeźwiejsza:Czy krymskie „piramidy” będą odkopane?10 lat temu w mediach pojawił się news: na Krymie w okolicach Sewastopola zostały odkryte podziemne piramidy, a nawet do jednej z nich udało się przebić szyb. Sensacja przebrzmiała bez żadnego rezultatu, i szybko o niej zapomnieliśmy. Ale nie – tego lata (2010 roku – przyp. aut.) jak to ujawniono publicznie, tajemnica krymskich piramid powinna zostać wreszcie ujawniona: na miejscu jednego z tych artefaktów pracuje już ciężki sprzęt.Początek historii z krymskimi piramidami sięga roku 2001, kiedy to Sewastopolska Grupa Naukowo-Badawcza (SGNB) pod kierownictwem dr n. techn. Witalija Anatoliewicza Gocha powiadomiła media o swoim sensacyjnym odkryciu. Według innych opublikowanych źródeł, podziemne piramidy odkryto jeszcze w latach 1999 lub 2000. Odkrycia dokonano absolutnie zwyczajnie – w czasie poszukiwań wód termalnych przy użyciu metody geohydrodiagnostyki – specjalnie opracowanych na podstawie biolokacji (różdżkarstwa) opatentowanych w Urzędzie Patentowym Ukrainy – Patent nr 134O8A z 16.12.1996 r. MKI G 01V 9/12, Ukraina).Na miejscu prowadzonych sondaży geologicznych w okolicach Sewastopola, dokonywanych przy pomocy unikalnego „przyrządu Gocha” z jego „autorskimi technologiami know-how” zarejestrowano obecność silnego pola energetycznego o średnicy ok. 100 metrów. W punkcie maksymalnego natężenia pola zdecydowano się wykopać szyb w celu „oszacowania głębokości i wielkości zasobów termalnych wód i towarzyszącego im pola energetycznego”. Na głębokości 9,5 m geolodzy natknęli się na płytę z gipsobetonu. Potem, po sforsowaniu tej przeszkody, udało się im opuścić na głębokość 38 m licząc od poziomu gruntu. Jednakże nie udało się im dojść do dna zagadkowego obiektu, gdyż groziło to zasypaniem szybu, a przy pomocy prymitywnej techniki – wiadra na linie i bloku udało się wydobyć zeń 40 ton ziemi.Dokonane odkrycia pozwalały na stwierdzenie, że pod ziemią znajduje się jakiś obiekt wykonany ludzkimi rękami, który po przeprowadzeniu badań przy użyciu unikalnych metod „geologogeografii” i „geohydrodiagnostyki” został zidentyfikowany jako piramida. Wysokość tej podziemnej budowli wynosi około 45 m a długość boku podstawy – 72 m. I ponadto… - w jeden z jej boków została wbudowana figura Sfinksa, przypominająca bardziej figury z Wyspy Wielkanocnej i mającej w ciemieniowej części głowy „rezonator”.Według oświadczenia jednego z uczestników wyprawy SGNB Tarana W. odkryta piramida nie jest bynajmniej jedyną, i że strefa poszukiwań powinna być rozszerzona. I tak przy użyciu „sposobu geologogeografii” odkryto jeszcze kolejnych sześć pogrzebanych pod ziemią konstrukcji, które rozciągały się wszystkie w linii prostej zorientowanej z NW na SE – od Przylądka Chersonez do Przylądka Sarycz, wzdłuż linii brzegowej. Tak więc tym sposobem ilość piramid na Krymie wzrosła do 37, a na terytorium Ukrainy znaleziono co najmniej 200 podobnych obiektów będących fragmentami „jednolitego planetarnego systemu sakralnych centrów”.Dalsze opowiadanie o krymskich piramidach, wokół których zgromadzono całe tony okultystyczno-mistycznych bzdur pod wywieszką „nauki”, nie ma sensu. Każdy, kto ma na to ochotę, może się zapoznać z nimi posługując się systemami poszukiwawczymi – w Internecie znajdują się różne informacje na ten temat sensacyjne informacje na temat nowopowstałego państwa już nie są takie sensacyjne – opowieści o Ukrainie – ojczyźnie słoni czy miejscu istnienia lądowiska pozaplanetarnej cywilizacji już się skończyły, ale entuzjaści wciąż nie poddają się.Analizować autorskie opracowania W. A . Gocha, bazujące na jakiejś know-how, które jawi się jako komercyjna tajemnica, też tutaj nie będziemy. Zostawmy to odpowiednim specjalistom. Ale wykorzystując dostępne informacje pojawiają się wielkie wątpliwości w zdeklarowanej naukowości opracowanych metod. Bo dziwnie czyta się o tym, jak kapitan 1. rangi rezerwy i doktor technicznych nauk z pomocą swoich samodziałowych metod i przyrządów robi odkrycia, godnej całej Akademii Nauk i żądającego rewizji całego złożonego obrazu świata nawołując do radykalnego poprawiania szkolnych podręczników. Zgoda, gdyby ograniczałoby się to tylko do poszukiwania podziemnych wód i kopalin, ale przecież już zaproponowano nowy model jądra Ziemi, „przeskanowania” Marsa z Księżycem, ujawniony fakt energio-wymiany jądra Ziemi przez piramidy z gwiazdami Vegą, Canopusem i Capellą, a w gwiazdozbiorach Plejady i Orion wykryto oznaki życia. No i dlaczego uczeni tyle czasu tracą na badania przy użyciu teleskopu Hubble’a, skoro wszystko jest takie proste?Skoro już dźwięczą krytyczne uwagi pod adresem pracy grupy Gocha, to i tak na tle ogólnego potoku informacji o krymskich piramidach i ogłoszeniami o „ezoterycznych wycieczkach” one wydaja się być tylko malutkimi wysepkami rozsądku. „Krymskie piramidy” aktywnie przekształcają się w mistyczny kult, podobnie do Arkaima, ale ten ostatni, w odróżnieniu od podziemnych budowli Krymu, przedstawia sobą realny archeologiczny obiekt.Naukowości badaniom SGBN w żaden sposób nie przydają ani członkowstwo w Międzynarodowej Akademii Energoinformacyjnych Nauk (MAEN) i Międzynarodowej Akademii Fundamentalnych Podstaw Bytu (MAFOB), ani przyciągnięcie do wspólnych poszukiwań już jawnie nie-naukowców: „Naukowo-badawczej” grupy „Altair” (była znana także pod nazwami „Tierra”, „NAME”, w rzeczywistości symferopolska grupa jasnowidzących i ekstrasensów) razem z Centrum Duchowego Rozwoju „Galaktyka”, Międzynarodowym Centrum Kosmicznego Rozumu (MCKR, w Moskwie) na czele z akademikiem J. N. Światowym, i „naukowej” grupy akademika E. R. Mułdaszewa.Na szczególną uwagę zasługują wspomniani przez Witalija Gocha w czasie transmisji z otwarcia piramidy dwaj naukowcy z arizońskiego uniwersytetu wizytujący Krym, a w szczególności profesor Allan Hildebrand. Opierając się na zatwierdzeniach sewastopolskich badaczy o szerokim zastosowaniu podczas budowy podziemnej piramidy białka (jajecznego), Amerykanin wyraził ideę, że do otrzymania takich objętości cennego materiału eksploatowano nie inaczej jak jajka dinozaurów, które wymarły 65 milionów lat temu. I lekką ręką kolegi zza oceanu wieki krymskiej sensacji był postarzony z 15-20 tys. lat (znowu, nie wiadomo jak było przeprowadzone datowanie) do, co najmniej, końca okresu kredowego. Pozostaje tylko wzruszyć ramionami i nieodpłatnie wnieść wkład w skarbonkę tak śmiałych przypuszczeń... No bo czy budowa tego Planetarnego Systemu Sakralnego nie doprowadziła do zagłady dinozaurów? Na pewno na tą budowę poszły wszystkie ich jaja z wiadomym skutkiem – dinozaury wymarły – sic!Niezrozumiałym jest tylko to, dlaczego przy takim zainteresowaniu mediów podziemnymi piramidami z epoki dinozaurów, nie zainteresowali się nimi wszechwładni akademicy i władze Krymu a dokładniej Komitetu ds. Ochrony Pomników przy Radzie Ministrów A. R. Krym i krymska filia Instytutu Archeologii Akademii Nauk Ukrainy? Prawdopodobnie dlatego, że naukowe podejście powinno bazować nie na głośnych gołosłownych sensacjach, a na naukowej metodologii, włączając zasadę "brzytwy Occhama" – „nie mnóż bytów ponad potrzebę”. Jeśli wskazany przez grupę Gocha podziemny obiekt tak naprawdę jest wykonany ręką ludzką, to czyż nie znajdzie się bardziej racjonalistycznych wersji o jego pochodzeniu i przeznaczeniu?Według pracowników Muzeum Rezerwatu Chiersonies-Tawriczeskiego, poszukiwacze piramid prowadzą swe wykopki obok ruin zamku z IV w. przed naszą erą, a rzekoma „jama-rezonator” w „głowie sfinksa” jest typową cysterną dla zbierania wody, wykutą w wapieniu. W 2001 roku starszy naukowy pracownik historyczno-archeologicznego wydziału Symferopolskiego Muzeum Krajoznawczego Wiktor Nadikta przypuścił, że budowla może być dziełem rąk starogreckich osiedleńców, którzy pokazali się na Krymie w VI – V w. przed naszą erą. Grecy rzeczywiście budowali podobne budowle, których używali w charakterze gigantycznych termosów albo kondensatorów wilgoci i budowali je oni do przyjścia na półwysep Tatarów w XVI wieku.Możliwe, że pojawi się jeszcze mnóstwo wersji na temat „krymskich piramid”, ale hipoteza o cyklopowych budowach dawnych cywilizacji czasów dinozaurów wymaga dokąd jak największej i przekonywającej podstawy, niż było to przedstawione dotychczas. I widocznie nie bez powodu w lipcu 2010 roku ukazała się informacja, że na miejscu pierwszej wykrytej piramidy teraz pełną parą pracuje ciężka koparka próbując dokopać się do prawdy (działka z „megalitem” była wzięta w wynajem na 30 lat przez pewnego sewastopolskiego przedsiębiorcę). Wykopami kieruje zawiadujący katedrą archeologii odesskiego Uniwersytetu Ewolucji Rozumu (!?) Władimir Żytnik, który zdołał dołączyć się do tego projektu inwestycji. Kto wie, może w tym sezonie ta chora sensacja i przekształci się we wstrząsający fundamenty szeregu nauk niezachwiany fakt? Chciałoby się wierzyć w te wszystkie cudowności – jakże bardzo!Przekład z j. rosyjskiego -Robert K. Leśniakiewicz (C)

Portret użytkownika vitt

Bardziej bylbym sklonny

Bardziej bylbym sklonny wierzyc ,ze byli to Zeta Reticuli, ktorzy manipulujac czasem przydotowali te ludy na łatwy podboj konkwisty i kosciola czyniac z nich łatwy łup dla krwawego i bezlitosnego chrzescijanstwa.Znaczaco poszerzajac jego wplywy na teren obu Ameryk.

Portret użytkownika dąb

to jak w radzieckim serialu

to jak w radzieckim serialu "17 mgnień wiosny" wysocy blondyni czyli rasa panów .W teczkach osobowych oficerów niemieckich były zapisy:  czysty aryjczyk typ nordycki nieugięty dla wrogów III Rzeszy. To , że Niemcy przed II wojną jeździli po całym świecie w poszukiwaniu artefaktów być może że natknęli się na te informacje o blondynach o rysach nordyckich co bardzo im podpasowało do ich chorej ideologii że są wyższą rasą. 

Skomentuj