Kolizja z UFO? | Niezwykła historia Vala Johnsona

Kategorie: 

Źródło: InneMedium

Wczesnym rankiem 27 sierpnia 1979 r. Val Johnson, zastępca szeryfa hrabstwa Marshall (Minnesota) wyruszył na rutynowy patrol wzdłuż cichej wiejskiej drogi. Ta niepozorna noc, okazała się jednak wstępem do niesamowitego splotu wydarzeń.

 

Około 1:40, gdy Johnson jechał samochodem patrolowym ciemną, odizolowaną drogą, nagle zauważył przed sobą intensywnie jasne światło. Światło było tak oślepiające, że oświetliło wnętrze jego pojazdu, tymczasowo go oślepiając. Samochód patrolowy Johnsona zakoziołkował na pobocze, a jak twierdzi on sam, zderzył się z tajemniczym obiektem.

Gdy mężczyzna odzyskał zmysły, zdał sobie sprawę, że zarówno on, jak i jego pojazd doznali uszkodzeń. Przednia szyba jego samochodu została rozbita, a zegar na desce rozdzielczej zatrzymał się na godzinie 1:45. Sam Johnson był zdezorientowany i odczuwał pieczenie w oczach. Nie było jednak śladu po zagadkowym pojeździe.

Wstrząśnięty i zszokowany Johnson wezwał przez radio pomoc i zgłosił dziwny incydent swoim kolegom. Kiedy przybyło wsparcie, odkryli poważne uszkodzenia samochodu patrolowego i zestaw osobliwych śladów na miejscu zdarzenia. Trawa i liście wykazywały oznaki spłaszczenia i wypalenia w kolistym wzorze, przypominającym miejsce uderzenia.

 

Johnson zgłosił, że podczas incydentu stracił poczucie czasu, i nie był w stanie wyjaśnić co działo się z nim przez około 40 minut między oślepiającym światłem a przybyciem jego kolegów. Incydent z udziałem Vala Johnsona przyciągnął szeroką uwagę i zaintrygował zarówno lokalne władze, jak i badaczy UFO. 

Śledczy którzy zbadali samochód patrolowy, ślady fizyczne i zeznania Johnsona, zaproponowali kilka wyjaśnień aby rozwikłać te tajemnicę. Zakładali chociażby możliwość, że przemęczony Johnson zasnął za kierownicą i wpadł w poślizg. Wyjaśnienie to nie uwzględniały jednak fizycznych uszkodzeń wozu patrolowego i niezwykłych okoliczności zdarzenia.

 

Sceptyk UFO Philip Klass przekonywał, że całe zdarzenie było mistyfikacją i że Johnson celowo uszkodził swój własny radiowóz. Czym innym byłoby jednak rozbicie przedniej szyby czy lamp awaryjnych a czym innym celowe narażenie własnego życia. Zastępcy, którzy odpowiedzieli na wezwanie Johnsona o pomoc, znaleźli radiowóz ustawiony bokiem na drodze. 

 

Lekarz który badał Johnsona przyznał również że ten doznał nie tylko siniaków ale i podrażnień oczu, które porównał do „oparzeń spawacza”. Istnieją więc dowody na to, że przez dłuższy czas patrzył on na bardzo jasne źródło światła. Czy mógł to być wybuchający meteoryt? Bez wątpienia tłumaczyłoby to niezwykły oślepiający blask ale żaden inny mieszkaniec nie zgłaszał takiej obserwacji na tym obszarze.

 

Tak naprawdę nikt nie wie co stało się przez te zagadkowe 40 minut. Ufolodzy , w tym Allan Hendry i Jerome Clark , uważają ten incydent za znaczący, jednak jak przyznał sam Clark twierdzi, Johnson odmówił poddania się badaniu na wariografie, ponieważ jak twierdził, wiedział co widział i wierzył, że „posłuży ono jedynie zaspokojeniu chorobliwej ciekawości ludzi”. 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Nv 13 cr 78

Bardzo słaba ta opowieść ,

Bardzo słaba ta opowieść , można by powiedzieć że na poziomie ucznia z podstawówki ,brak jakich kolwiek zdjęć czy nagrań z miejsca zdarzenia . Lepszą bajkę słyszałem kilkanaście lat temu o zielonej wyspie i ogólnym dobrobycie tak że moim zdaniem lepiej mieć wróbla w garści niż kanarka na wierzbie

Skomentuj