Czym jest Ahuizotl, zaginione święte zwierze cywilizacji Azteków

Kategorie: 

Źródło: David Romero

Cywilizacja Azteków pozostawiła po sobie wiele tajemniczych budowli ale i niezwykłych mitów. Jednym z nich jest legenda o dziwnych stworzeniach żyjących na tych ziemiach oraz w wodach jezior i rzek. Mowa tu o okrutnym stworze zamieszkującym okolice jeziora Texcoco, atakującym rybaków, lub ludzi zbliżających się do brzegu.

 

W mitologii Azteków, stworzenie to nazywało się Ahuizotl. Do naszych czasów przetrwało kilka jego przedstawień, zawartych w kodeksie Florenckim i płaskorzeźbie w dawnym mieście Tenochtitlan. Pojawiające się tam obrazy przedstawiają zwierze przypominające psa z elastycznym długim ogonem i czymś w rodzaju długich kolców na grzbiecie.

Ahuizotl był relatywnie mały, przypominając wielkością psa lub kojota. Miał wydłużony pysk z ostrymi kłami, małymi uszami i łapami zakończonymi palcami, zupełnie jak u naczelnych. Najdziwniejsze jest jednak to że na końcu jego ogona zazwyczaj rysowano piątą łapę. Opowieści na jego temat opisują, że Ahuizotl mógł chodzić na dwóch lub czterech łapach i żył zarówno w jeziorze, jak i na lądzie. Cały swój czas spędzał on poza wybrzeżem, wystawiając lekko usta z wody i czekając na odpowiednią zdobycz. Z opisu jest to bardzo podobne do metody polowania wykorzystywanej przez krokodyle. 


Czy zatem stworzenie to mogło być poprostu gatunkiem krokodyla który atakował miejscową ludność? Niestety ale krokodyle zostały opisane przez Azteków jako osobne stworzenie (i nie mniej szczegółowo niż Ahuizotl), a istnieją nawet ich rysunki które znacznie odbiegają od przedstawień tego palczastego psa. Ahuizotl było więc czymś innym.

Wedle przekazów miał on również kilka innych cech, w tym mógł doskonale naśladować ludzki głos i używać go do wabienia ofiar nad wodę. Szczególnie często wydawał on płacz dziecka i jęki kobiety. Opisy tego stwora pochodzą z tak zwanego Kodeksu Florenckiego, opracowanego przez franciszkańskiego mnicha Bernardino de Sahagun, który w XVI wieku podjął szeroko zakrojone prace, aby opisać całą florę i faunę Mezoameryki. Zgodnie z ustępem na temat tego stworzenia:

„Wygląda bardzo podobnie do małego psa, ma gładkie i lśniące ciało oraz spiczaste uszy jak u psa. Jego ciało jest czarne, śliskie z długim ogonem. Na końcu ogona jest dodatkowe ramię, a jego pozostałe łapy wyglądają jak nogi szopa pracza lub małpy. 

Żyje w otchłani wody i chwyta każdego, kto przyjdzie w jego okolicę. Chwyta go dłonią z ogona i ciągnie pod wodę. Kiedy ludzie później odnajdują to ciało, nie ma ono oczu, zębów ani paznokci. Jednak skóra nie jest uszkodzona, a pozostają na niej jedynie ślady siniaków. ”

Ahuizotli jest więc opisany jako zwierze terytorialne i bardzo agresywne. Atakuje ono zarówno ludzi na lądzie, jak i rybaków na łodziach i jest w stanie nawet je przewracać. Nie jest jasne, dlaczego zabierają one tylko oczy, zęby i paznokcie swoich ofiar, choć być może istnieje jakiś błąd w tłumaczeniu.

Aztekowie opisali to stworzenie z niepokojem i strachem, ale także z szacunkiem. Ludzie zabici przez Ahuizotla automatycznie trafiali do najlepszych miejsc w Królestwie Śmierci i tylko kapłani mogli badać zwłoki zabitych. Co więcej zabroniono polowania na Ahuizotle i wyrządzania im innych szkód, ponieważ uważano je za święte stworzenia. Przypomina to nieco kult krokodyli znany między innymi ze starożytnego Egiptu.

Istnieje nawet historia, zgodnie z którą ​​w wiosce Azteków mieszkańcy złapali kilka z tych zwierząt i umieścili je w dużych naczyniach z wodą. Jednak kiedy informacja o tym dotarła do władcy, nakazano wypuścić Ahuizotle z powrotem do jeziora. Zdecydowanie nie było to mityczne stworzenie, ale całkowicie prawdziwe zwierze, które nie pozostawiło po sobie żadnego śladu. Hernan Cortes wspomniał nawet o nim w liście do króla Hiszpanii.

„To zwierzę jest jak zwykły pies, ale ma pewne szczególne cechy. Na końcu ogona znajduje się pazur, za pomocą którego zabija ofiary. Kiedy żeglarze usłyszeli płacz dziecka w nocy i popędzili nad jezioro, aby mu pomóc, nie znaleźli tam żadnego dziecka. Nagle ogon z pazurem wyszedł z wody, złapał jednego marynarza i zaciągnął go na dno. 

Mężczyźni poszli szukać ciała marynarza, ale bezskutecznie. Po powrocie tubylcy powiedzieli im, że to Ahuizotl, mistyczne i święte zwierzę. Marynarze twierdzili jednak, że to nie zwierzę, ale dzieło diabła. Potem zniknięcia stały się częstsze, a ludzie nie odważyli się już wyjść samotnie, gdy usłyszeli płacz dziecka ”.

W kolejnych stuleciach tajemniczy Ahuizotli zniknął bez śladu i nie było już o nich wzmianki w źródłach historycznych. Teraz uważa się je za historyczną ciekawostkę bez wsparcia w materialnych dowodach. A są też i tacy, którzy uważaj, że pod tą nazwą kryją się wydry. Istnieje również teoria, że ​​Ahuizotli po prostu wyginęło po zniszczeniu imperium Azteków, ponieważ zniknął zakaz łapania tych zwierząt, a miejscowi mieszkańcy szybko wyłapali te, które pozostały w jeziorze. Prawda na ten temat pozostaje więc zagadką na którą być może nigdy nie odnajdziemy odpowiedzi.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Skomentuj