Poczucie własnej wartości wspomaga ludzką odporność!

Kategorie: 

Źródło: pixabay

Relacja pomiędzy nastawieniem do życia a fizycznym zdrowiem ludzi, była obiektem wielu naukowych badań. Całkiem niedawno, jedno z nich ujawniło, że pozytywne podejście do własnej osoby, może mieć realny wpływ na stan naszej odporności i jest w stanie przeciwdziałać chorobom serca.

 

Badanie o którym mowa, zostało przeprowadzone przez zespół badaczy z Uniwersytetów Oxford i Exeter. Zdaniem uczonych, wstępne wyniki ich eksperymantu wskazują że poziom pozytywnych myśli jakie mamy o własnej osobie, bezpośrednio przekłada się na zredukowanie naszego tętna oraz wzmożenie aktywności układu immunologicznego. Praca naukowa na ten temat została opublikowana w czasopiśmie naukowym Clinical Psychological Science.

Naukowcy wykorzystali w nim 135 ochotników, którzy zostali podzieleni na pięć grup. Każda z nich odsłuchała inne nagrania audio oraz otrzymała instrukcję sugerujące im określone stany emocjonalne. Dwie z grup odsłuchiwały nagrań, które zachęcały do posiadania pozytywnego zdania na temat swojej osoby. Trzecia z nich, otrzymała instrukcje dotyczące pozytywnego myślenia, ale skupiała się bardziej na samodoskonaleniu. Czwarta grupa zawierała nagrania zachęcające do samokrytyki, a ostatnia z nich jako grupa kontrolna składała się jedynie z opisu wykonywania zakupów.

Po wypełnieniu kwestionariuszy przez uczestników badania oraz przeprowadzeniu odpowiednich testów okazało się, że dwie grupy zachęcane do wyrażania pozytywnej opinii na swój temat nie tylko twierdziły że czuły się lepiej, ale przejawiały również niższe tętna oraz mniejszą potliwość. Zdaniem badaczy, dobra opinia na swój temat wyłącza ośrodki w mózgu odpowiedzialne za reagowanie na zagrożenia. A co za tym idzie, pozwala naszemu organizmowi na wzmocnienie wydajności układu immunologicznego.

Nie jest to oczywiście szczególnie odkrywcza wiedza, a raczej kolejny z wielu dowodów na to, że pozytywne samopoczucie jest kluczem do prowadzenia zdrowego życia. Co za tym idzie, zadręczanie się o wszelkie niepowodzenia zachodzące w naszym życiu,  jest działaniem na własną szkodę, psychiczną oraz fizyczną. W żadnym razie, nie oznacza to że powinniśmy wychwalać się ponad niebiosa, ponieważ arogancja jest równie wielkim problemem co brak poczucia własnej wartości. Niemniej jednak, jak pokazuje to badanie, świadomość tego ile jesteśmy warci, to jedno z wielu ogólnodostępnych narzędzi, które na pewno pomoże nam w utrzymaniu zdrowia.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Ludzka Świadomość

Co do Twoich snów myślę że

Co do Twoich snów myślę że może być to połączenie z nadwspółswiadomością czyli Bogiem, hehe o tego Boga się nie obrażaj dla mnie to nazwa dla lepszego uzmysłowienia innym o kim mowa, dla mnie Bóg=Nadwspółswiadomość, która posiada wyższe byty od nas, które my jesteśmy w stanie zrozumieć w podobny sposób jak mrowisko nas, aczkolwiek komunikacja zachodzi bo jesteśmy inteligentniejsi od mrowiska i bardziej świadomi, tudzież Twoje sny. Szkoda że nie możemy być uczenii panowania nad naszym życiem na poziome jego kreowania, odkrywania sensu i wskazówek które nam daje np. jak Twoje sny.

Mam znajomego który należy do Loży Masońskiej i powiedział mi jedną ciekawą żecz, że w Loży nie rozmawia się na tematy które dzielą tj. Religia, polityka.

Powinniśmy sobie to wziąć do serca. 

Portret użytkownika awalter

Praca wchodzi bardzo plytko w

Praca wchodzi bardzo plytko w temat i jest czescia wiekszej teorii. Chodzi o to, ze pozytywne mysli owszem - powoduja wydzielanie sie pewnych substancji w ciele, wiec nalezy byc optymista a nie "przygnebionym wiecznie niezadowolonym Polakiem" (co de facto przeklada sie na konsumpcje wszelkich lekow), ale jest jeszcze jedna rzecz niezbadana. Otoz chodzi o sytuacje kiedy wyobrazamy sobie dalszy bieg naszego zycia - ze tu bede pracowal, ze bede duzo podrozowal i mimo ze nic nie robimy w tym temacie, czyli nie zmieniamy pracy, nie aplikujemy na takowe stanwiska pracy,  to nagle okazuje sie ze "jakims trafem" zostalismy wciagnieci do takiego projektu gdzie bedziemy duzo podrozowali albo wlasnie trafila sie okazja pracy w TEJ firmie. Ktos moze mi to wytlumaczyc  ?
Ja ze swojej strony moge powiedziec na razie tyle (bo wlasne badania ciagle trwaja), ze ma to zwiazek z wypoczeciem i oczami. Wiem wiem, glupio to brzmi, ale na razie wszystko sie sprawdza na badanej przeze mnie grupie znajomych. Nie, to nie jest jakies voodoo czy hipnoza/narkomania.

Portret użytkownika Ludzka Świadomość

Będąc osobą świadomą,

Będąc osobą świadomą, świadomie kreujesz rzeczywistość wokół siebie. Twoje myśli działają na świat kwantowy który kreuje energię która przetwarza się w rzeczywistość. Jeśli jeszcze nie wiesz czemu się tak dzieje to Ci powiem. Jesteśmy nadwspółswiadomością i przez to częścią Boga bo Bóg jest tą nadwspółswiadomością, która wykreowała nas i dzięki której my jesteśmy kreatorami naszego świata. Już nie "człowiek myślący" a "człowiek świadomy" a w przyszłości "istota świadoma" kreująca zeczywistość tu i teraz. 

Portret użytkownika awalter

Nie obraz sie, ale jak widze

Nie obraz sie, ale jak widze posty ze slowem Bog to mi sie niedobrze robi, bo ludzie celuja glownie w tego jednego, naszego, a to jest blad moim zdaniem.
Faktycznie to co mowisz jest prawda, ale tak sie zastanawiam dlaczego akurat u mnie objawilo sie to dopiero w pewnym momencie, tzn. sam zauwazylem ze kreuje swoja rzeczywistosc/przyszlosc. Moze nie na 100% sie wszystko realizuje, ale wiekszosc owszem. I nie sa to wydarzenia gdzie jest duuuze prawdopodobienstwo realizacji, tylko takie....no troche inne Smile Aha, pojawilo mi sie to razem ze snami proroczymi. Wiekszosc niezrozumiala (nie umiem interpretowac), ale duza czesc sie faktycznie sprawdza. Na niektore musze czekac ponad rok.

Portret użytkownika Ludzka Świadomość

Ja dostałem oświecenia

Ja dostałem oświecenia (dosłownego) w którym "coś" przekazało mi że chciało by, tzn. chciało by w taki sposób globalny, nie jako jednostka bo jednostką to nie było, a raczej istotą nadwspółswiadomości, żebyśmy my ludzie dowiedzieli się że jesteśmy nadwspółswiadomością ze wszystkim co nas otacza i z tą wyższą świadomością która się komunikowała też. Sam sobie tego nie wymyśliłem, a idiotą też nie jestem. 

Po pewnym czasie samo zaczęło docierać do mnie wiele kwestii i z kolegą zrobiliśmy doświadczenie w którym we dwoje chcieliśmy wykreować sytuację która zmieni naszego kolegę (oczywiście z zaznaczeniem żeby nie stała mu się krzywda) ponieważ, często mieliśmy z nim pewne problemy w pracy i po niecałych dwóch tygodniach dowiedzieliśmy się w tym samym momencie (spojrzeliśmy się na siebie i już wiedzieliśmy) o jednej sytuacji, która wpłynęła na niego w ten sposób że po upływie dwóch lat jestem w stanie powiedzieć że się zmienił, aczkolwiek wiem, że mógł to być zwykły zbieg okoliczności. Myśleliśmy o wykreowaniu sytuacji kilka razy dziennie, ale nie komunikowaliśmy się w między czasie o jej kreowaniu, ani nie naciskalismy zbytnio by się coś wydarzyło. Tak w ogóle to mój kolega który uczestniczył w tym doświadczeniu nie chciał w nim uczestniczyć, ponieważ jest osobą wierzącą, ale powiedziałem mu "wiem że i tak zaszczepiłem Ci tą myśl" i po wszystkim powiedział mi że rzeczywiscie mu ją zaszczepiłem, chcę nadmienić że jest bardzo inteligentną osobą.

Naprawdę wiele przychodziło mi myśli i przychodzi nadal o strukturze politycznej i geopolitycznej świata o czymś co by zastąpiło wszystkie systemy dotąd nam znane łącznie z demokracją, komunizmem czy marksizmem.

Szkoda, że władcom tego świata było by to nie na rękę. 

Portret użytkownika awalter

Trudno nie zgodzic sie z moja

Trudno nie zgodzic sie z moja teoria i twoim eksperymentem, ale wkurzajace jest jedynie czekanie. Chodzi mi o sytuacje, ze chcialbys cos zrobic, ale nie wiesz jak. Nie wiesz czy cos dziala czy nie. Jeszcze wiekszym problemem jest brak mentora, ktory by ewentualnie nakierowal cie. Wladza oczywiscie wszelkimi sposobami bedzie zwalczala takie ruchy i osoby, ale ja bym chcial to sprawdzic na sobie, czyli...tez jestem przekreslony. Wkurzajace jest to, bo oznacza to, ze zatracana jest wlasna wola w pewnym sensie i mozliwosc decydowania.
Ostatecnie, im wiecej dni uplywa, tym bardziej daje sobie z tym spokoj, godze sie z tym ze nawet nie warto czytac o tych zjawiskach, praktykowac (bo nie wiadomo czy naprawde przyniesie efekt i to jeszcze taki jaki sobie zakladalismy), bo w pewnym momencie trafiamy (bez mentora) na jakas blokade i....zaczynamy czuc niechec. Nudzi nas to. To tak, jakbys uczyl sie jezyka HipuPipuDuku w nadziei, ze kiedys w przyszlosci spotkasz osobe z tego plemienia co to wyginelo 500 lat temu.

Ostatecznie splycamy tym samym swoje zycie, kierujemy sie ku konsumpcjonizmowi bo nie mamy innej drogi. Duchowosc jest tepiona, niewygodni usuwani, a juz o globalnym wplywaniu na nasza psychike nie wspominajac.

Z perspektywy czasu, to wydaje mi sie ze lepiej bylo zyc w czasach "czarownic, smokow, magow" anizeli obecnie, gdzie nasze zycie (sens egzystencji) zostalo tak bardzo splycone. W sumie z bardzo i pojawiaja sie rozne choroby jak otepienia, depresje, alzheimery (w sumie to jedno z drugich wynika), bo ludzie zauwazyli juz ze to czego pragna nigdy nie osiagna, zostaje konumpcja, pieniadz, a ci ktorzy wiedza iz nie osiagna takich "pieniedzy" to juz w ogole maja....no nie wiem do czego daza obecnie. Jedzenie/praca/rodzina/dzieci/smierc....Nie uwazasz ze to lekko zalatuje scenariuszem rodem z taniej gry komputerowej ? W sensie "Idz caly czas do przodu i szczelaj we wszystko co sie rusza" ?

Portret użytkownika awalter

Heh, dzieki. Ja tylko powiem,

Heh, dzieki. Ja tylko powiem, ze na tym poziomie (w tym i bezradnosci) na ktorym jestesmy obcnie to....wkurzajace jest wszystko i nic nie mozemy na chwile obecna zrobic. Sad but true. Im wiecej wiemy o - ze tak powiem - dalszych poziomach, tym bardziej czujemy sie opuszczeni i bezradni. Zastanawiam sie tylko co nas moze zmienic/przeniesc w inny/kolejny wymiar.

Skomentuj